Dodaj do ulubionych

suczka czy pies

IP: *.lze.lodz.pl 11.04.02, 07:25
Poproszę o radę. Mam średniej wielkości kochaną sunię i moja rodzinka ma zamiar
dokupić owczarka niemieckiego - będą mieszkać w budach i pilnować domu. Czy ze
względu na moją sunię powinnam wziąć dla niej koleżankę czy może to być kolega.
czy do pilnowania domu lepiej nadają się sunie czy psy??
poradźcie ...
Obserwuj wątek
    • Gość: uważna Re: suczka czy pies IP: *.acn.waw.pl 11.04.02, 10:51
      Szczerze mówiąc pomysł trzymania w budzie owaczarka niemieckiego nie podoba mi
      się. Są to psy wymagające ścisłego kontaktu z opiekunami. Przeczytaj wpis loki
      w wątku "jakiego psa radzicie na stróża", który jest poniżej. Mam tylko jedną
      uwagę do tego wpisu. Moim zdaniem ani doberman, ani dog argentyński, ani
      rottweiler też się nadają do budy ze względu na krótką sierść. Byłoby im
      zimno. Jeśli chodzi o to, czy pies, czy suka, to zdolności do stróżowania
      raczej nie zależą od płci. Prędzej od rasy. Ale ograniczony kontakt z
      właścicielem lepiej zniesie pies, gdyż z natury jest bardziej niezależny.
      • Gość: deda3 Re: suczka czy pies IP: *.lze.lodz.pl 11.04.02, 11:15
        Czyli owczarka niemieckiego powinno trzymać się w domu??
        Bardzo lubię psy i poświęcam im dużo czasu np. zabawy, spacery. Czy to nie
        wystarczy, czy dobry kontakt z właściecielem mają tylko psy trzymane w domu?
        • Gość: uważna Re: suczka czy pies IP: *.acn.waw.pl 11.04.02, 12:35
          Wiele zależy od 'proporcji'. Trzeba sobie odpowiedzieć z ręką na sercu, ile
          czasu będę w stanie poświęcić swojemu psu np. zimą przy brzydkiej pogodzie?
          Czy będzie mi się chciało parę godzin spacerować lub bawić się z nim, skoro nie
          chcę go trzymać w domu? Miałam kiedyś owczarka niemieckiego (psa), a później
          owczarka szetlandzkiego (suczkę). Te psy nie oczekiwały ode mnie nieustannej
          zabawy czy spacerów. Dla nich najważniejsza była bliskość z właścicielem. To,
          że mają opiekuna w zasięgu wzroku czy słuchu. W mieszkaniu zawsze podążały za
          mną. Gdzie ja, tam one. Gdy w upalny dzień zachęcałam moją mocno owłosioną
          sunię, żeby poleżała na chłodnym balkonie, ona godziła się tam pozostać tylko
          pod warunkiem, że ja też tam będę. Jeśli nie mogłam, to wolała męczyć się w
          nagrzanym mieszkaniu, byleby tylko być ze mną. Takie właśnie są te owczarki.
          Wrażliwy człowiek wybierając sobie psa na towarzysza zawsze będzie się kierował
          jego dobrem i nie będzie skazywał na mękę odosobnienia zwierzaka, który
          potrzebuje kontaktu.
          • Gość: deda3 Re: suczka czy pies IP: *.lze.lodz.pl 11.04.02, 13:21
            Ładnie napisałaś o swoim piesku. Moja też chodzi za nogą, albo kładzie się i
            obserwuje mnie. Czasem jednak wydaje mi się, że jednak najbardziej szczęśliwa
            jest na dworzu, gdy ma dużo przestrzeni. Kiedy jesteśmy na działce (czasem
            nawet codziennie przez całe popołudnia) ona ma tyle energii, wtedy prawie nie
            zauważa mnie, ma swoje zajęcia, znajome psy. Wygląda na to, że ona się wcale
            nie męczy.. biega i biega. Tymbardziej duży pies, potrzebuje więcej
            przestrzeni. Moim zdaniem pies może być szczęśliwy, mieszkać w budzie, biegać
            po działce (tam niedługo będziemy mieszkać), ale musisz pokazywać mu swoją
            miłość.
    • Gość: Graba Re: suczka czy pies IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.02, 12:41
      hmn... napisze tak. Zgadzam sie z przedmowczyniami, ale po trochu z kazda :))
      czyli wybieram zloty srodek. Owszem... pies w tym przypadku powinien byc
      lepszy, i spokojnie mozesz oba pieski trzymac w BUDZIE... pod warunkiem: psy
      musza miec kojec, w ktorym swobodnie beda mogly sie poruszac, nawet biegac.
      Jezeli ten warunek jest niedospelnienia to musisz poswiecic tym psom
      przynajmniej 2 godz. dziennie na spacery !!! tak ok 2 godzin biegania, to moze
      byc rowniez wypuszczenie na podworko.
      A teraz mala polemika w stosunku do dedy3. To ze twoj pies podazal za toba w
      kazde miejsce oznacza, ze tak go wychowalas :)) takie regoly panowaly w
      waszym "stadzie". Widzisz pies zachowuje sie tak jak wlasciciel, tzn wybierajac
      szczeniaka juz podswiadomie wybieramy takiego, ktory Nam najbardziej pasuje,
      odznaczajacgo sie danymi cechami (niektorzy niemaja tej zdolnosci, ale to
      margines :) dlatego twoje psy nieodstepuja(-waly) Cie na krok... poprostu nie
      zyly inaczej... a to wcale nie oznacza, ze zyja tak jak by im bylo najlepiej...
      pomysl tez o tym :)) narazie
    • Gość: Graba Re: suczka czy pies IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.02, 12:43
      Sorry deda3 mialem na mysli Uwazna :)) jeszcze raz przepraszam za nieuwage ;)
      • Gość: uważna Re: do Graby IP: *.acn.waw.pl 28.04.02, 20:13
        Zostałam wywołana do odpowiedzi, więc odpowiadam. Nie wiem, co masz na
        dokładnie na myśli pisząc, że pies zachowuje się tak jak właściciel. Chyba to
        jednak przesada. Znam ospałego człowieka, który ma niezwykle energicznego
        husky. Znam też niezwykle flegmatycznego kundelka, którego pan jest
        niesłychanie aktywny (biegi, rower, basen, tenis). Twoja teoria o doborze
        szczeniaków nie pasuje do mojej sytuacji. Żadnego ze swoich tych psów nie
        wybierałam. ON pojawił się u nas, bo właścicielka musiała z powodu wyjazdu
        pozbyć się ostatniego szczeniaka, jaki jej został. Suczka owcz. szetlandzki
        swoje dzieciństwo i młodość spędziła u mojej mamy. Dopiero, gdy mama poważnie
        zachorowała, wzięłam ją do siebie i już została. Nigdy nie robiłam niczego, by
        swoje zwierzęta celowo i całkowicie uzależniać. Mało tego. Przed psami, o
        których tu mowa, miałam mieszańca, który był niezależny aż do przesady.
        Oczywiście, że mamy wpływ na psy, ale równie ważne są cechy osobnicze zwierząt,
        wynikające choćby z przynależności rasowej. Nie wyobrażam sobie mojej
        nieżyjącej już suni siedzącej całymi dniami w budzie. Teoria, że gdyby
        spróbowała, to by jej się to spodobało, zupełnie do mnie nie przemawia. Za
        dobrze ją znałam.
        • Gość: Graba Re: do Uwaznej IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.02, 23:04
          nie kwestjonuje tutaj zednego z powyzszych argumentow, ale do czego sprowadza
          sie moja wypowiedz: wplyw na psa ma otoczenie, a wlasciciel jest najwieksza
          czescia tego otoczenia, psy maja wyczulone zupelnie inne zmysly niz my i
          dlatego mozemy nieswiadomie wysylac do nich pewne bodzce. Nie napisalem tez, ze
          specjalnie uzaleznilas swoje psy od siebie, bo to jest przesada, ale nigdy tak
          do konca nieodgadniemy co mysli pies, i jak sie do nas odnosi. Moze jestes
          osoba, ktora zawsze wie czego chce i twoje psy to czuja, podpozadkowuja sie...
          to co tu zostalo poruszone jest b szerokim tematem i kazdy ma swoja
          specyfike... a osobie zadajacej pierwsze pytanie zalezy na generalnej regole...
          Wiec jezeli o taka chodzi to napisze cos w tym stylu: najlepiej strozuja psy w
          stadzie( min. 2 psy ) z czego przynajmniej jeden musi "byc tchuzliwy" - takie
          psy daj sygnal, ze cos sie dzieje- a przynajmniej jeden musi byc
          psem "odwaznym" - takim, ktory nieucieknie jak bandzior tupnie, albo
          krzyknie :)) i to jest jedyna regola, reszta zalezy od cech osobniczych psow i
          sposobu wychowania ... a to ze psy beda w budzie ... niby to jest nic, ale ja
          wiem, ze jezli nieposwieca sie psu odpowiednio duzo czasu, zaczyna popadac w
          swojego rodzaju "depresje" jak to napisalem wczesniej z psem trzeba pracowac...
          a co to oznacza... to juz dluzsza opowiesc... :)) narazie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka