jaagna
27.01.05, 15:51
Przed chwilą wróciłam od weterynarza. Uśpiłam mojego kota. Czuję się strasznie. To jak żałoba po ukochanym członku rodziny. Jak strasznie pusto jest w mieszkaniu... Bronek był ze mną ponad 8 lat. Okazało się, ze ma bardzo chore nerki. od dawna juz chudł, nie chciał jeść, a ostatnio przyplątała się krwawa biegunka. Lekrza dawał mu jeszcze 2 tygodnie - na kroplówkach i lekach, ale zdecydowałam się. Nie chciałam patrzeć, jak cierpi.
Wiem, że będę miała następnego - jakoś nie potrafię żyć bez kota w domu. Ale tego mi tak szkoda... Tęsnię za nim.
bardzo mi smutno a jutro musze iść do pracy i zachowywac sie "normalnie"...