Dodaj do ulubionych

Dokarmianie piwnicznych kotów

25.05.05, 21:01
Obserwuj wątek
    • maxmara Re: Dokarmianie piwnicznych kotów 25.05.05, 21:10
      Pomóżcie mi doszukać się odpowiednich przepisów zezwalających na dokarmianie
      piwnicznych kotów.Dokarmiam,mają zawsze czyste miseczki,ale są ludzie,którym to
      przeszkadza i zanosi się na wojnę.POMOCY-sprawa jest bardzo pilna!
      • umfana Re: Dokarmianie piwnicznych kotów 25.05.05, 21:48
        Zwróć się do Canis. Oni bardzo dużo robią dla takich kotków:
        www.canis.org.pl/

        Jeśli chodzi o naruszenie praw zwierząt to poproś o pomoc Empatię.
        Oni zawsze pomogą w sytuacjach zagrożenia:
        www.empatia.pl/
      • m.pw Re: Dokarmianie piwnicznych kotów 25.05.05, 22:16
        moze w biurze ochrony srodowiska beda ci mogli pomóc, bo kazde miasto moze miec
        odrebne przepisy. jesli jestes z Wawy, to napisz - podam namiar.

        Przed chwila wyslalam do gazety wyborczej projekt hasla na konkurs "Tiszert
        wolnosci" - tresc: "Karmie piwniczne koty" - zupelnie jak bysmy sie umówily...
        • maxmara Re: Dokarmianie piwnicznych kotów-do m.pw 26.05.05, 07:32
          Tak,jestem z Warszawy,więc jeśli możesz to podaj namiary.
          Pozdrawiam.
          • m.pw namiary na osoby kt. moga pomóc piwniczakom 26.05.05, 16:08
            Pelnomocnik d/s zwierzat m.st Wawa p. Dorota Bedkowska - bardzo mila i zyczliwa
            pani - lek. wet
            Biuro ochrony Srodowiska Palac Kultury i Nauki pok 1808 - o ile wiem spr
            zwierzaczkow zajmuja sie p. Joanna Litwiniuk i p, Andrzej Boith (mam nadzieje
            ze nie przekrecilam nazwiska)tel 656 62 28 - tez bardzo sympatyczni.
            Mozesz tez wejsc na str Canisu i tam tez znajdziez wiele pozytecznych
            informacji.
            pozdr M
      • formica25 Re: Dokarmianie piwnicznych kotów 25.05.05, 22:39
        Zaloguj sie i napisz na www.forum.miau.pl
        pomogą i doradzą bo maja w takich sprawach dośiwadczenie!
    • maxmara Re: Dokarmianie piwnicznych kotów 25.05.05, 22:52
      Bardzo,bardzo Wam dziekuję i serdecznie wszystkich pozdrawiam.
      • basia961 Re: Dokarmianie piwnicznych kotów 26.05.05, 08:34
        Lubię koty, lubię psy, mam u siebie sztuk kilka. Zawsze w domu były zwierzęta.
        Ale koty "piwniczne" to zupełnie inna sprawa. Czy tylko karmisz koty? A kto
        sprząta odchody? Czy są kastrowane czy nie? Nie ma gorszego smrodu niż kocich
        "kupek", niż wydzieliny niekastrowanego kocura. A sierść, czy nie ma wsród
        sąsiadów alergika? To wszystko nie jest takie proste. Ty masz prawo karmić koty
        a twoi sąsiedzi mają prawo do czystej i nie zasmrodzonej piwnicy.
        • tajemniczydonpedro Re: Dokarmianie piwnicznych kotów 26.05.05, 08:54
          Kastrowanie - kastrowaniem, mało kogo stać na wykastrowanie bandy zwierząt
          tylko po to żeby zaspokoić własne fanaberie ale pamiętaj o odpchlaniu,
          odrobaczaniu i szczepieniach. Wiadomo ile groźnych chorób roznoszą dzikie i
          zaniedbane koty, ptaki, szczury, myszy, owady...
          • basia961 Re: Dokarmianie piwnicznych kotów 26.05.05, 09:28
            Rozumiem ludzi którzy nie chcą bezpańskich kotów we własnej piwnicy. Dziwi mnie
            natomiast że niektórzy miłośnicy zwierząt nie lubią innych ludzi.
            • comma Re: Dokarmianie piwnicznych kotów 26.05.05, 10:06
              Tak jak nikt nie ma obowiązku lubić bezpańskich kotów, tak samo nie istnieje
              obowiązek lubienia wszystkich ludzi.
              • kozak-na-koniu Re: Dokarmianie piwnicznych kotów 26.05.05, 10:19
                comma napisała:

                > Tak jak nikt nie ma obowiązku lubić bezpańskich kotów, tak samo nie istnieje
                > obowiązek lubienia wszystkich ludzi.

                Masz rację, no to jak jeszcze raz zobaczę tę starą ropuchę, która dokarmia
                stado kotów w sąsiedniej klatce, potajemnie wybija piwniczne okna (parę lat
                temu w zimie nawet była od tego awaria CO) a wszystkich spokojnie spacerujących
                z psami straszy strażą miejską to podstawię jej nogę a koty wytruję!:=(
                • comma Re: Dokarmianie piwnicznych kotów 26.05.05, 10:37
                  Brawo, gratuluję wysokiego poziomu kultury i nie mniej wysokiej inteligencji.
                  Au rebours oczywiście.
          • bardu Re: Dokarmianie piwnicznych kotów 26.05.05, 15:54
            Ajakież to groźne choroby roznoszą dzikie koty? Może nas oświecisz, bo ja
            szczerze mówiąc nie wiem?
        • mysiam1 Re: Dokarmianie piwnicznych kotów 26.05.05, 10:24
          basia961 napisała:

          > Lubię koty, lubię psy, mam u siebie sztuk kilka. Zawsze w domu były zwierzęta.
          > Ale koty "piwniczne" to zupełnie inna sprawa. Czy tylko karmisz koty? A kto
          > sprząta odchody? Czy są kastrowane czy nie? Nie ma gorszego smrodu niż kocich
          > "kupek", niż wydzieliny niekastrowanego kocura. A sierść, czy nie ma wsród
          > sąsiadów alergika? To wszystko nie jest takie proste. Ty masz prawo karmić
          koty
          > a twoi sąsiedzi mają prawo do czystej i nie zasmrodzonej piwnicy.


          Właśnie. Dokarmianie to jeszcze nie wszystko. Koty piwniczne nie powinny się
          rozmnażać, więc sterylki i kastracje są niezbędne. W niektórych miastach
          zabiegi dla kotów wolonożyjących są darmowe albo o wiele tańsze, niż zwykle. W
          Poznaniu sterylki takich kotek za darmo przeprowadza schronisko.
          Jeśli się koty dokarmia, udostępnia piwnicę, to trzeba też zadbać o to,żeby
          miały kuwety - wprawdzie i tak wyjdą za potrzebą na dwór, ale w razie, gdyby z
          jakiegoś powodu nie mogły...No,i w tych kuwetach też trzeba sprzątać...
          Dobrze by było mieć zaprzyjaźnionego weta, który taniej by koty odrobaczył (nie
          wiem, jak ze szczepieniami, bo do tego potrzebny jest kontakt "człowiek-kot", a
          dzikusy raczej na to nie pozwolą ;-) ).

          Bez tego wszystkiego osoba tylko dokarmiająca koty będzie postrzegana jak
          kolejna "wariatka" :-(. Jeżeli jednak pokażesz sąsiadom, że dzięki Twoim
          działaniom w piwnicach nie śmierdzi, a koty nie mnożą się dwa/trzy razy do
          roku, to może znajdziesz sojuszników.
          • m.pw tak, sterylki koniecznie 26.05.05, 16:27
            Wydaje mi sie ze maxmara chce podejsc do sprawy nie tylko z sercem ale z
            rozumem i porozmawia z osobami urzedowymi o kastracji/sterylizacji - wiem ze
            miasto wytypowalo lecznice w których te zabiegi maja byc wykonywane za darmo.
            Pozostaje problem zlowienia delikwentów, ale w tym napewno pomoga wolontariusze
            kocich organizacji. Ze sprzataniem kocich kup nie powinno byc klopotu jesli
            zwierzaki beda mialy swobodne wyjscie z pomieszzcen. Czesto tak sie dzieje ze
            kocinki boja sie wychodzic bo zwyrodnialcy czatuja na nie z kijami lub szzcuja
            psami, albo wrecz zamykaja okienka. to wtedy taki biedny kocur musi gdzies sie
            zalatwic, przciaz nie ubierze sie w pampersa.
            Z sasiadami radze nie wchodzic w konflikt, bo oberwiesz nie Ty ale Twoi
            podopieczni. Trzeba jakos milo zalagodzic sprawe.
            • kakui do m. pw 26.05.05, 19:21
              wolontariusze maja wszystkich w d. nikt nie pomaga lapac zwierzakow. trzeba to
              zrobic na wlasna reke. tak jest w poznaniu i wszedzie indziej tez. my
              rpzynajmniej w schronisku mozemy sterylizowac za darmo
              • wiesia.and.company Re: do maxmara 27.05.05, 10:40
                Witaj! I zajrzyj tutaj:
                www.canis.org.pl/porady/wolnozyjace.htm.
                To jest poradnik, jak można pomóc kotom w piwnicy.
                Najważniejsze jest utrzymanie czystości. Pomijam kuwety, dezynsekcję (przeciw
                karaluchom i pchłom) nie deratyzację, ale także możliwość wychodzenia kotów
                poza piwnicę, bo koty piwniczne wbrew pozorom wolą załatwiać potrzeby na wolnym
                powietrzu, przy czym koty najczęściej zakopują (psy nie). Ludzie-
                nieodpowiedzialni karmiciele ograniczają się tylko do podania jedzenia, i tak
                miło jest pogłaskać kota, który się łasi. A pozostaje potem naczynko, resztki,
                w których much chętnie składają jaja i larwy mają używanie, kotom to też
                szkodzi. Zapominają tacy karmiciele również o możliwości podania Provery raz na
                tydzień samicom.
                Piszę to absolutnie nie przeciwko kotom, które hołubię i podaję im leki, gdy
                trzeba. Protestuję tylko przeciw bezmyślnemu karmieniu, które ma oznaczać
                jedyną pomoc kotom w mieście. Mam tylko nadzieję, że istnieje inna generacja i
                powstaje nowa w pełni świadoma.
                Pozdrawiam
                • kakui do wiesi 27.05.05, 10:47
                  No nie przesadzajcie tylko z ta Provera bo potem jak kotka jest sterylizowana
                  to okazuje sie, ze macica jest tak ogromna, ze wet ma same problemy i zabieg
                  nie trwa 30 minut. Ja daje (w zasadzie mam juz 3 kotki plodne w tym jedna stara
                  ktora juz sie nie rozmnaza) tylko wtedy gdy zauwaze ruje. 3 tabletki w 3 dni
                  (oczywiscie 1 raz dziennie) - pod rzad. Oprocz jedzonka wypadaloby dawac
                  jeszcze wode bo z tym jest wiekszy problem szczegolnie teraz gdy jest cieplo.
                  Mleka nie dawajcie bo niektore kicki sa uczulone i wogole mleko szybko sie
                  psuje i smierdzi. I apeluje - ludzie nie dawajcie jakis kosci, chrzesci - koty
                  tego nie jedza!!! Kot to nie pies, ktory pogryzie kosc. A nawet jakby kot gryzl
                  to co on zje z tej kosci??? Szpik???
                  • mysiam1 Re: do wiesi 27.05.05, 11:22
                    kakui napisała:

                    > No nie przesadzajcie tylko z ta Provera bo potem jak kotka jest sterylizowana
                    > to okazuje sie, ze macica jest tak ogromna, ze wet ma same problemy i zabieg
                    > nie trwa 30 minut.

                    A jeśli nie ma możliwości wyłapania kotek i tańszych lub darmowych sterylek?
                    • agusja do tematu 28.05.05, 20:52
                      Fajna stronka i artykuly o pomocy kotom piwnicznym.Podsunelo mi to pyszne
                      pomysly.I jeszcze to ze mozna sie odczulic jesli sie jest uczulonym na
                      siersc.WOW.Serio nie wiedzialam :))
                      aha mam pytanie-> jak dla kogos moze byc mile laszenie sie kota piwnicznego czy
                      smietnikowego skoro na 100% ma on pchly:]Jak odpchlic takowego kota.Mialam
                      doczynienia z pchlami dwa razy w zyciu(u psa i kota)obrzydliwosc serio druga
                      najobrzydliwsza rzecz po kleszczach;)Kota (ze wzgledu na to ze byl malutki)
                      odpchlalam szamponem (3 dni uff)a psa frontilem.Co jest najlepsze jesli
                      chcialabym taki zabieg przeprowadzic na podworkowych kotach.Frontil starczy na
                      kilka razy tylko.
                      • agusja Re: do tematu 28.05.05, 21:14
                        cos mi sie przypomnialo.Na dogomanii byly wlasnie rozwiazania typu robienie
                        domku dla kotow we wlasnej piwnicy.Ja mam pytanie -a co jesli w piwnicach
                        rozkladane sa trutki dla szczurow albo przeprowadzana dezynsekcja????
                        • mysiam1 Re: do tematu 28.05.05, 22:06
                          agusja napisała:

                          > cos mi sie przypomnialo.Na dogomanii byly wlasnie rozwiazania typu robienie
                          > domku dla kotow we wlasnej piwnicy.Ja mam pytanie -a co jesli w piwnicach
                          > rozkladane sa trutki dla szczurow albo przeprowadzana dezynsekcja????
                          >

                          Gdyby w piwnicach były koty, to nie potrzebna byłaby trutka na szczury.
                          Co do odpchlenia - jeśli kot piwniczny jest na tyle oswojony, że się łasi,
                          można mu założyć obróżkę "na pchły", albo podać odpowiedni lek - w formie
                          tabletek, albo kropelek do zakraplania na kark (choćby Frontline - działa
                          długo).
                          • m.pw Re: do tematu 28.05.05, 22:53
                            pchly kocie, na szczescie wola koty, nie ludzi. kiedys mialam przez pare dni
                            kocura z niesamowita ilosci pasazerów i nie przeniosly sie na luzi ani tez nie
                            rozmnozyly w mieszkaniu. Potem pojechalam do wetki i popryskala zwierza
                            jakims "zajzajerem" - byl w ok. 1/2 litr. pojemniku, ale jak sie nazywal - nie
                            pamietam. - Moze zadzwon do lecznicy i zapytaj, a przy okazji dowiesz sie gdzie
                            mozna zdobyc, bo trudno zebys wzywala weta i prosila zeby latal po piwnicach i
                            szukal kotów.
                            Po opryskaniu musialam troche przypilnowac kocura zeby sie nie lizal (gdy
                            preparat wysechl, kota moglam puscic wolno). Po tym jednorazowym zabiegu wiecej
                            pchel nie mial.
                            Mysle ze w piwnicy moznaby koty popryskac przed jedzonkiem wtedy nie beda
                            myslaly o myciu.

                            Jesli chodzi o trutki to przwaznie dozorcy czy deratyzatorzy rozkladaja zatrute
                            ziarno, choc byl taki sk...l- podobno aktor który rozkladal whiskasa z trutka
                            na szzcury, ale jemu nie chodzilo o pozbycie sie szczurów ale kocinów.

                            Kiedys pan któy zajmuje sie fachowo deratyzacja opowiadal, ze szczury sa tak
                            cwane, ze zadna trutka nie jest skuteczna, wobec tego on stosuje KOTY. Wpuszzca
                            do piwnic stadko kotów - oczywiscie karmi je i dba o czystosc - to sa jego
                            koty, nie pamietam czy sa w jakis sposób "ukladane". Potem gdy szczury sie
                            wyniosa zabiera swoja ekipe w inne miejsce. Szczury jesli wyczuja zapach kota
                            nie zakladaja gniazd. Podobno o swojej metodzie pisal w jakiejs gazecie.
                            • mysiam1 Re: do tematu 28.05.05, 23:19
                              m.pw napisała:
                              Szczury jesli wyczuja zapach kota
                              > nie zakladaja gniazd. Podobno o swojej metodzie pisal w jakiejs gazecie.

                              Ja mogę powiedzieć to samo o myszach - mieszkam w "szeregowcu", u
                              sąsiadów "przez ścianę" grasowały myszy, a nas, mimo wspólnych przewodów
                              wentylacyjnych, tarasów w jednej linii i w ogóle bliskości domów oraz mnogości
                              okruszków i ogólnego nieładu nie było śladu myszy. Za to są trzy koty i śmiem
                              twierdzić, że to ich obecność zniechęciła myszy.
                              • wiesia.and.company Re: do tematu 01.06.05, 10:43
                                Pchły kocie i szczurze oraz mysie obskoczą ludzi, bo czemu nie, ale natychmiast
                                zmieniają obiekt. Nie ten gatunek żywiciela. Deratyzacja w piwnicy OK.
                                Trutka na szczury i myszy nie nęci kotów. Gorzej, jeśli koty nie są dokarmiane
                                i z głodu zjedzą zatrutą mysz, wtedy też się otrują. Dlatego lepiej,żeby koty
                                były regularnie karmione. Kot karmiony i tak upoluje mysz lub szczura (nie
                                każdy może i umie to zrobić, szczury są b.silne i nie karmiony kot nie da rady).
                                Trutka na szczury (ziarno) działa na jednego osobnika lub dwa. Szczury są mądre
                                i wypuszczają jednego na czujkę. To ten jeden ma zjeść i jeśli padnie, następne
                                szczury karmy nie ruszą.
                                Co do provery to lepiej dawać raz na tydzień ściśle tego samego dnia. Jeśli są
                                to kotki dzikie, to nie byłabym w stanie upilnować i stwierdzić, że któraś z
                                kotek właśnie zaczęła ruję i że to będzie odpowiedni moment aby jej trzy dni
                                pod rząd dawać tabletkę na przerwanie. Wystarczy, że już pierwszego dnia po
                                pierwszej tabletce będzie miała objawy i dorwą ją koty. Już mi się nie pojawi
                                drugiego i trzeciego dnia zajęta amorami. I już niczego nie przerwę. Dlatego
                                jednak trzymam się metody tabletka raz na tydzień (zresztą jesteśmy trzy do
                                pilnowania terminu,przy czym jedna z koleżanek rzuca jedzenie i dalej do swoich
                                spraw - swój dobry uczynek spełniła, ale żeby koty poobserwować przez 5 minut,
                                no nie.... tyle czasu zmarnowanego. Dobrze, że chociaż karmi.
                                A ciekawostka dot.szczurów. Nasz dozorca w bloku pozwalał staremu szczurowi
                                żywić się w zsypie. Nawet go nie pędził. Żyli w zgodzie. Według opinii dozorcy
                                ten stary duży szczur nie dopuszczał innych na swoje terytorium. Najedzony
                                krzywdy lokatorom i starociom w piwnicy nie robił, a jako swojak pilnował
                                swojego. Niestety szczur kiedyś zasnął przejedzony w kontenerze na śmieci i nie
                                słyszał, kiedy go ekipa śmieciarzy wywiozła. Od tej pory po budynku (po
                                elewacji też pętają się myszy i wchodzą w okna. Kotom do piwnicy zabroniono.
                                Lepiej mieć śmierdzącą szczynami mysimi piwnicę i wyżarte materace oraz koce
                                (czego to ludzie nie trzymają). Za to w sąsiednim budynku są koty, nie ma
                                gryzoni. Przechodzą do nas. I lubią te okna na parterze, I i II piętrze, tak
                                sobie chodząc po kamyczkach zatopionych w betonie (to tak dla ozdoby).
                                Pozdrawiam.
                                • m.pw brawo koty 01.06.05, 11:24
                                  codziennie przechodze przez teren szpitala (ze wzgledu na c.d. nie powiem
                                  którego). Od pewnego czasu widze ze sa znowu dwa koty, maja miseczki z woda i
                                  jedzenie. Z satysfakcja zauwazylam ze nie smigaja mi stada lysych ogonów.
                                  Równiez przestaly sie przekradac przez kanaly cieplownicze do okolicznych willi.

                                  Przedtem kociny zostaly wytepione przez jednego z konowalów - mysliwego który
                                  uwazal ze koty pozjadaja wiewiórki i latal po terenie z flinta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka