Dodaj do ulubionych

bezdomna kotka

29.08.05, 21:49
jest obok mojego bloku- mała z jednym kociakiem, śliczna i strasznie ufna.
dokarmiam ja głaszczę i czekam żeby odchowała malego- kociaczek bedzie miał
dom a kotkę chcę zintegrowac z moim kocurem, ktorego juz mam. ale do rzeczy.
sąsiadka. nie podoba jejs ię wszystko, dzisiaj na mnie syczałą zza swoich
balkonywych krat na parterze, żebym sobie karmieni w domuy urządzał, ze jej
trawnik deptam po doknoma- a kotka jest obok śmietnika, który oczywiście nie
jest pod jej oknami, wrzeszczała mi , zę ja jej wszystko deptam , a kiedyś
oblałą kotke woda bo sie jej blisko okien połozyła.
skąd w ludziach tyle zawiści, głupiej złosci. az mnie korci, żeby zacząć
kłócić z ta kobieta, ale jest starsza i wstyd mi byłby wdawać się w pyskowki.
ale z drugiej strony jestem dorosła i nie mogę sobei pozwolić na to, zeby
któś obelżywie sie do mnie odnosił z tego powowodu, że dokarmiam bezdomne
zwierze!
babcia tam soczystości po moim adresem puszała ładnych parę chwil, nei byłą
to zresztą pierwsza sytuacja,
powiedzcie mi skąd w ludziuach tyle bezmyślnej złości?
Obserwuj wątek
    • miss_dronio Re: bezdomna kotka 29.08.05, 22:48
      Agami, nic sie nie przejmuj! Możesz spróbować grzecznie i z uśmiechem próbowac
      wyjasnić, ze właśnie chcesz zająć się kotkami, tak, że nie będą nikomu
      przeszkadzać:) Calkiem mozliwe, że baba nic z tego nie zrozumie i... jej
      strata:)
      > powiedzcie mi skąd w ludziuach tyle bezmyślnej złości?
      Ludzie potrafią robić tak potworne rzeczy nie tylko zwierzetom ale i innym
      ludziom, nawet swoim własnym dzieciom:( Nigdy nie zrozumiem dlaczego tak
      postepują i nawet ie chcę tego rozumieć.
      Cieszę się, że zajęłas sie koteczkami. Chwała Ci za to:))))))))
    • mayya2 Re: bezdomna kotka 29.08.05, 23:21
      agami2 lepiej zajmij sie kotkami jak najszybciej zanim ta wstretna baba zrobi
      im krzywde.
      • agami2 Re: bezdomna kotka 29.08.05, 23:38
        spokojnie, kotka ma szereg wielbicieli. jest dziewczynka,jeszcze jedna
        dziewczyna i dwie starsze panie, z których jedna nawet wchodziła do kanału
        gdzie urodziła, żeby Kici koszyk i szmatki do leżenia znieść. potem ja
        zmobilizowałam męza, zeby zrobił i zaistalował w tym kanale taka drabinke Kici,
        bo było dla nie zbyt głęboko. jak ona tam skakała. leciałą na metalowe pręty
        wystające ze ściany żeby zamortyzować upadek. gorzej miała z wyjściem. teraz
        spaceruje po drabinkach ze szczebelkami więc jak juz malucha wychowa to go bez
        trudu wyniesie. ja tez juz kupuje podwojne racje żywieniowe - dla mojego
        domowego łotra i dla przyszłej domowniczki. musze ją wysterylizować, i mam
        traoche obiekcji, czy takiemu podworkowcowi będzie dobrze w domu. ale z drugiej
        strony ona w ogole nie jest dzika. nachylam sie nad kanałem wołam a ona juz
        wyskakuje i sie łasi, mruczy, obciera. mam wrażenie, ze ją ktoś przed ciążą po
        prostu wyrzucił z domu. wcześn iej jej nie było na podworku a inne dzikie koty
        nie dają sie nawet zblizyc do siebie. Kicię niańczę nosząc na rękach, byłą juz
        w odwiedzinach w domu, kocur nie przejawiał wrogości, chociaż pewenie jakieś
        przeboje będą, to ona była bardziej wystarszona ale myślę, ze martwiła sie o
        małego.
        trzymajcie więc kciuki, żeby mąż zmiekł, bo to on mi grymasi, że dwa koty to za
        duzo itp.a jesteśmy dopiero rok po ślubie, więc na rozwod zaszybko :)
        przepraszam, że Was tak zanudzam, Dobranoc!
        • wiesia.and.company Re: bezdomna kotka 30.08.05, 10:07
          Bardzo jestem zbudowana taką postawą (to jest pochwała Twojego postępowania),
          są jeszcze ludzie na tym świecie. Coraz częściej mam wątpliwości co do gatunku
          ludzkiego. Choćby ta mieszkająca na parterze i wylewająca wodę na kocinę. Pewnie
          jest samotna i zła na cały świat - uwaga: ja też jestem samotna (słowo single
          bardziej mi się tu podoba, bo jak mogę być samotna z siódemeczką kotów), ale
          nie umiem zrozumieć takiej samotności zbudowanej na nienawiści do innych,
          egoistycznej potrzebie odizolowania się od życia. Samotności bezużytecznej.
          Każdy człowiek pragnie być potrzebny. A tu jest chyba osoba, która
          zaprzepaściła szansę bycia potrzebną i przydatną. Rany! Jakaś rozprawa
          psychologiczna mi wyszła. Przepraszam.
          Raz jeszcze Cię chwalę i na pewno Twój Ślubny Ci ulegnie, bo go pewnie zarazisz
          współczuciem dla koteczki. Poza tym dwa koty to jak dwoje ludzieńków. W parze
          zawsze raźniej. Ty i Twój mąż też tak macie.
          Pozdrowionka
    • elastyna7 Re: bezdomna kotka 30.08.05, 11:59
      Witaj
      W ludziach jest mnóstwo żalu i zła, niestety dlatego ten świat wygląda jak
      wyglada, ale jest jak zawsze przeciw waga - to sa Ci dobrzy ludzi do których Ty
      sie zaliczasz napewno :)
      Nie przejmuj sie aż tak opinia starszej Pani, niestety wciąż wielu Polakow
      zwierzęta traktuje bezuczuciowo. Ale spróbuj Jej przedstawić swoj punkt
      wiedzenia, wkońcu tez należy Ci się szacunek.
      Kiedy zajmowałam sie wyrzucona kotka w wyniku eksmisji jej właścicieli trafiła
      na dwór ( kotka domowa) i urodzila zaraz kociaki ludzie zachowywali sie
      skandalicznie. Straszyli mnie, że ja otrują, zniszczyli domek który
      zbudowalismy dla kociaków, wyrzucali jedzenie itp serce pęka :(( ech, przykre
      to, że tacy ludzie wciąż żyją i zatruwaja życie innym :(
      Robisz cos pięknego i ważnego - nie trac wiary!!!to bardzo ważne dla tej
      koteczki.
      pozdr
      życze dużo siły i wytrwałości, (wiem jak sie czujesz)
      • agami2 Re: bezdomna kotka 30.08.05, 20:44
        dzięki zaq miłe słowa- uważam, ze to moje zachowanie jest normą. jak można taką
        fajniutką kicię zostawić. sa i inni dokarmiajacy. dzis niestety wróciłam z
        pracy bardzo późno i nie wyszła juz - kotka- na wieczorne głaskanie, malucha
        pewnie karmi, więc zostawiłam tylko jedzonko. ehhh, fajnie jest mieć jakiegos
        futrzaka)
        • wiesia.and.company Re: bezdomna kotka 31.08.05, 09:16
          Też dokarmiam wolno żyjące, na zmianę dojeżdżamy z koleżankami spory kawał
          drogi, żeby karmić o tej samej porze - zawsze wtedy możemy podać tabletki
          antykoncepcyjne, odrobaczające, bo koty stawiają się zgodnie w porze karmienia.
          Sprzątamy oczywiście talerzyki, nalewamy świeżą wodę, uprzątamy teren z
          porzuconych papierków, żeby przeciwnicy akcji charytatywnej, nie dziamgali, że
          koty wywaliły puszkę po piwie.
          Często jest tak, że koty chcą być pogłaskane, dopieszczone (nie wszystkie
          oczywiście pozwalają się aż tak zbliżyć, ale te które kiedyś miały chyba dom
          - to tak). Mniej im czasem zależy na jedzeniu, najpierw pieszczoty. Bywa, że
          jeden kot odstrasza syczeniem drugiego, po to by całkowicie zaanektować uwagę
          człowieka - tak jakby chciały powiedzieć "wara ci od mojego człowieka, on mój,
          a nie twój".
          Tak sobie pogadałam. Pozdrawiam agami2 i forumowiczów
          • umfana Re: bezdomna kotka 31.08.05, 19:34
            Wiesia masz racje... Żaden dziki kot nie bedzie lasil sie do czlowieka.
            Widze to po "moich" dziczkach ogrodkowych. To bardzo smutne co piszesz o tych biedulkach pragących glaskan, ciepla ludzkiego... Pozdr :(
    • osmiornica_80 Re: bezdomna kotka 01.09.05, 14:42
      Witam
      Właśnie mam ten sam problem z sąsiadem. Nie zwracałam uwagi na jego komentarze
      i zaczepki, więc stwierdził, że go ignoruję. Mimo to dopiął swego, bo jeden z
      moich kotów zniknął.... Za rękę nie złapałam wiec nie moge go oskarżyć że mi
      kota zapierdzielił i Bóg jeden wie co z nim zrobił. A to wszystko przez to że
      kociak (3 m-ce) zrobił kupe na trawniku przed domem!!!! Masakra
      idę szukać kota, może się znajdzie...
      • wiesia.and.company Re: Osmiornica_80 - trzymam kciuki! 02.09.05, 09:14
        Pisz, jakie rezultaty poszukiwań.
        Jednak wydaje mi się, że powinnaś schować wzburzenie (o rany, sama nie wiem,
        jak to możliwe) i spróbuj porozmawiać okropnie zmartwiona z tym typem. Opisz mu
        swoje uczucia, jasna cholera, proś go o pomoc, że gdyby zobaczył kotunia, albo
        coś wie...
        No sama nie wiem, może kiedy się do niego odezwiesz i powypłakujesz, to może
        coś z tego będzie...Chciałabym!
        Wiesia
    • osmiornica_80 Re: bezdomna kotka 02.09.05, 16:13
      Kot nie wrócił ;-(. właśnie idę rozkejać ogłoszenia, może ktoś widział. A ten
      typ z zasciany łazi tylko i się paskudnie uśmiecha pod nosem. Szuka go cała
      dzielnica. właściwie to niewiedza jest gorsza od najgorszej prawdy... wolałabym
      wiedzieć. Mój drugi kot też jakis taki tęskniący, jeść nie chce i ogólnie to w
      domu żałoba...
      • wiesia.and.company Re: bezdomna kotka 05.09.05, 10:54
        To niedobra wiadomość. No nic, szukajcie sami, ogłoszenia mogą coś dać, ale nie
        muszą (sama tego doświadczyłam kiedyś). Bądźcie cierpliwi i nie traćcie nadziei.
        Koty czasem znajduje się po niewyobrażalnie długim (dla właściciela) czasie,
        czasem po kilku miesiącach.
        Trzymam kciuki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka