IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 18:00
Witaj!
Zgubiłam gdzieś wątek z Twoimi radami odnośnie sterylizacji kotki, a właśnie
teraz zdarzył sie problem: wczoraj nasza kicia urządziła pierwszy w życiu
koci lament- akurat w dzień swoich pierwszych urodzin :-) Cała noc "wyła", w
związku z czym wszyscy dziś chodzą po ścianach z napuchniętymi oczami :-/
Dziś byliśmy u weta, kicia dostała zastrzyk hamujący ruję (czy jakoś tak) i
przykazanie przyjścia za jakiś miesiąc na sterylizację. Do tego weterynarza
chodzimy od prawie roku (pierwsze szczepienia i odrobaczania) i nie wiem-
ufać czy nie ufać?
Ty, Kocie, pisałeś gdzieś, że kotki powinny być po kilku rujach
sterylizowane. Jak widzę, każdy weterynarz ma inną opinię... Przyznam, że
ponieważ to najbliższy wet i ponieważ zostaliśmy wstepnie umówieni na zabieg-
głupio mi rezygnować, iść gdzie indziej, gdy mam świadomość, że na inne
zabiegi (odrobaczanie, szczepienie) kicia nadal będzie do tego uczęszczać.

Poradz coś, Kocie doświadczony, bo mam dylemat :-)

Pozdrawiam serdecznie
Ala

Ps. Uderzę też na forum Weterynaria
Obserwuj wątek
    • Gość: kot Re: DO KOTA IP: *.mech.pw.edu.pl 12.09.02, 15:18
      Witaj Alu!
      Jeśli chcesz poczytać, co poprzednio napisałem na ten temat, to jest to w
      wątku "ruja u kocicy" obecnie na stronie 4 z ostatnią datą 20.07.2002. Może coś
      z tego Ci się przyda, bo jest tam też np. o pielęgnacji po zabiegu.
      Co do Twoich bieżących kłopotów, rok dla kotki to jest już całkiem dobry termin
      do sterylizacji. Pisałem, że po kilku rujach, albo jeszcze później, ale
      dotyczyło to w zasadzie kotek młodszych, którym trzeba dać szansę na rozwój, a
      dodatkowo takich, których zachowanie nie jest uciążliwe. Sterylizujemy czasem
      kotki bezdomne znacznie młodsze, którym zdarzyło się wcześnie zajść w ciążę,
      jest to chyba lepsze rozwiązanie, niż pozwolić im urodzić i skazywać następną
      partię maluchów na poniewierkę. Kotki te są takie przebiegłe, że znikają w
      zaawansowanej ciąży, nie przychodzą na karmienie, a potem przyprowadzają
      odchowane już młode, które albo giną albo musimy je na gwałt łapać, odchowywać
      i oddawać ludziom. Czasem po sterylizacji oswajamy i oddajmy też kotki, jeśli
      nie są agresywne.
      Twoja kotka może już być sterylizowana, a właściwie kastrowana, bo usunięcie
      wszystkiego to kastracja, z tym, że lepiej by było, żeby ruja zakończyła się w
      sposób naturalny, bo taki zastrzyk powoduje "huśtawkę" hormonalną, ale to już
      się stało. Zabieg może być za cztery tygodnie, ale musisz kotkę obserwować - u
      niektórych ruje powtarzaja się często, np. co trzy tygodnie, a wtedy lepiej by
      było tę następną ruję przeczekać. Może jednak nie będzie tak żle.
      Co do lekarza, jest to zabieg rutynowy i każdy powinien go wykonać
      zadawalająco, powikłania zdarzają się rzadko. Ważne jest, żebyś odbierała kotkę
      już wybudzoną, wtedy widać, w jakim mniej więcej jest stanie. Dobrze jest też,
      żeby osłonowo dostała antybiotyk, moje bezdomne dostają jeden przy zabiegu,
      drugi po dwu dniach, niektórzy dają więcej. To chyba wszystko, jesli będziesz
      miała problemy, możesz też napisać bezpośrednio do mnie ( jul-kot@gazeta.pl ).
      Serdecznie pozdrawiam.
      • Gość: Dana77 Re: DO KOTA IP: *.qc.sympatico.ca 12.09.02, 16:04
        Tak mi sie wydaje, ze ten weterynarz to nie za bardzo dba o zwierzeta.
        wpasc na pomysl aby przerwac ruje? dla kota to niezbyt zdrowe
        rozwiazanie, tylko dla naszej wygody.
        Moja weterynarz ktora ma niewysterylizowana kotke czasami gdy juz nie
        mozna wytrzymac podaje jej lekki srodek na uspokojenie. Nie wiem moze
        to lepsze niz zastrzyk z hormonow?
        pozdrawiam
      • Gość: Tina Re: DO KOTA IP: *.chello.pl / *.chello.pl 13.09.02, 21:41
        Gość portalu: kot napisał(a):

        >
        > Co do lekarza, jest to zabieg rutynowy i każdy powinien go wykonać
        > zadawalająco, powikłania zdarzają się rzadko.

        Nie żebym chciała kogoś straszyć, ale sama to przeżywałam oddając swoją kotkę
        na zabieg wkrótce po tym, jak własna siostra (moja) opowiedziała mi jak jej
        koleżanka odbierając kotkę po sterylizacji dowiedziała się, że to jakiś
        ewenement, bo kotka nie miała macicy, co stwierdził lekarz (podobno!)
        weterynarii po otwarciu brzucha nieszczęsnej kotki. Kilka tygodni później
        okazało się, że ten "ewenement" jest po prostu płci męskiej! Nie muszę chyba
        komentować...
        Na szczęście moja kotka okazała się rzeczywiście kotką i szybko wróciła do
        siebie po zabiegu. Ale ja udałam się do innej lecznicy.
        • Gość: kot Re: DO KOTA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.02, 04:32
          Witam!
          Ja też nie chcę straszyć, chociaż znam dużo gorszych przypadków. Znam lecznice,
          z których już nie skorzystam, i takie, które z czystym sumieniem mogę polecić,
          np. te w wymienionym przeze mnie powyżej wątku. Co do płci, polecam
          zainteresować się tym samym opiekunom zwierząt, wtedy nie będzie takich
          nieporozumień. Oddaliśmy kiedyś ludziom dorosłego, wielkiego, wykastrowanego
          kocura, co do płci którego nie miałem wątpliwości. Przy okazji wizyty w
          lecznicy po kilku miesiącach ( kot krwawił – może był nieodpowiednio żywiony)
          nowi opiekunowie dowiedzieli się od lekarza, że to kotka, która ma ruję, bo nie
          widać jąder. Na szczęście nie pospieszyli się ze sterylizacją, zadzwonili do
          nas i kot pozostał kocurem.
          Co do sprawy Ali, ona chce dalej korzystać ze swojej lecznicy, to jest
          zrozumiałe. Tak na marginesie, Alu, jeśli chcesz, napisz do mnie na e-mail,
          podaj adres lecznicy, a ja spróbuję dowiedzieć się, jaką ma opinię.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Ala Re: DO KOTA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 13:19
            Witaj, Kocie!
            Dlaczego się do mnie nie odezwiesz :-( Może e-maile nie dochodzą...
            Ala
            • Gość: Ala Re: DO KOTA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 13:19
              Mój Eee-mail: aladar@poczta.gazeta.pl
              • Gość: kluba1 Re: DO KOTA i Ala IP: *.we.client2.attbi.com 20.09.02, 15:56
                Tak, cos sie dzieje z e-mail !! Kot , odpisalam ale za kazdym razem, gdy
                wysylam, to nie dochodza. Dzieki za wiadomosc , mam nadzieje, ze bede wkrotce w
                stanie sie z toba skontaktowac.
                • Gość: ala Re: DO KOTA i Ala IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 17:46
                  No to czekam... A moze poczta na gazecie tak działa? Moze warto zalozyc sobie
                  dodatkowe konta na innych portalach/serwerach? Ja ma np. na o2 (femala@o2.pl).
                  Pozdrawiam
                  Ala

                  Ps. Kluba, Ty tez sie znasz na kocicach ? :-)
                  • Gość: kot Re: do Ali IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.02, 00:42
                    Witaj Alu!
                    Przepraszam za zwłokę, moja poczta jest w porządku, ale po prostu miałem mało
                    czasu. Chcę odpisać Ci obszernie, zrobię to dzisiaj - w pierwszej kolejności.
                    Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka