Dodaj do ulubionych

.....a te sukinkoty

16.12.02, 14:32
Mamy dwa psy....a właściwie suki:-)) dog i omałoco wyżeł
Kazde z nas wniosło do związku po jednej.
W sobotę wziełam panny na wybieg.
Troche smiesznie wygląda spacer z dwoma, ale co tam - najwyżej ktoś sie
uśmiechnie.
Wczoraj było jednak inaczej - idę( za mna 2 panów)i za plecami słyszę :
Biedne dzieci nie mają co jeść, a te sukinkoty dwa takie bydlęta karmią....
Nawet sie nie obejrzałam poszłam dalej.
Zastanawiam sie tylko, skąd tyle złości w tych ludziach.
Po pierwsze nie sądzę, aby dzieci chciały jeść to co dajemy psom, a wygląd
panów również nic nie wskazywała, aby los dzieci szczególnie obcych był im
specjalnie bliski... wiec skąd tyle złości???
Obserwuj wątek
    • default Re: .....a te sukinkoty 16.12.02, 15:26
      Nie przejmuj się, też nieraz słyszałam takie różne komentarze, kiedy jeszcze
      mieszkałam w bloku i spacerowałam z trzema pieskami. Teraz mieszkam dość
      odludnie, więc nie ma komu robić tych komentarzy, chociaż psów łazi za mną
      więcej (nie tylko moich).
      A tak w ogóle to wkurza mnie ten nieśmiertelny argument o głodujących
      dzieciach, używany przy każdej okazji, nieważne czy ma to związek czy nie.
      pozdrawiam,
      def
      • Gość: piasia ach te głodujące dzieci.... IP: router:* / *.gazeta.pl 16.12.02, 16:09
        Mam dwa czworonożne szczęścia i tak na dobrą sprawę wcale bym nie musiała ich
        karmić w domu. Wystarczy wypuścić bez dozoru na osiedle - to co leży na
        trawnikach, przy śmietnikach i pod każdym krzakiem wystarczy, aby zwierzaki
        najadły się do syta. A przecież chleb, kiełbasa, kanapki, ryby wędzone i
        resztki kurczaka - z nieba nie spadają.
        Argumentu o głodujących dzieciach jeszcze nie słyszałam, ale niechby tylko ktoś
        spróbował mnie nim uraczyć....
        Czy to głodujące dzieci wyrzucają to całe jedzenie do śmietników? Czy to głodne
        maleństwa zasypują trawniki papierkami po cukierkach, czipsach i waflach?
        A mieszkam w jednej z biedniejszych dzielnic mojego miasta!
        Oj, lubią ludzie wtrącać się w nie swoje sprawy.

        PS. ...a jak mój Kłopot latem nie miał apetytu (upał) to mu nie raz
        powiedziałam : jedz, głodne pieski w Korei tego nie mają ;)
        • Gość: eee Re: ach te głodujące dzieci.... IP: *.radom.pilickanet.pl 16.12.02, 17:11
          jakis faszysta zaatakowal mnie kiedys w warszawskich łazienkach, gdy kupiłam
          pocztówkę wspierającą schronisko dla psów (od dzieci zresztą)
          najpierw krzyczał coś o głodujących dzieciach i ludziach, a jak mu powiedzialam
          (takiemu wypasionemu, wygolonemu bysiorowi koło 40-stki), że on to na pewno ani
          nie głoduje, ani na głodnych nie daje, to podleciał i chciał mnie bić,
          niedzielne popołudnie, tłum, ale nikt nie zareagował, nie przystanął, jakaś
          kobieta wyglądająca na matkę bysiora trochę go powstrzymała
          poleciałam po strażnika, ale wszyscy się gdzieś pochowali
          ja jak się zdenerwuję, to tracę poczucie rzeczywistośći i jestem w stanie się z
          kimś nawet pobić, z bysiorem nie miałabym szans

          a dzisiaj to ja głodowałam, bo moja suka (15kg) zjadła prowiant przygotowany
          uprzednio do pracy, i tak pożarła:
          2 kawały pizzy wegetariańskiej
          banan (skórę zostawiła)
          jogurt, niestety razem z aluminiowym wieczkiem,
          pół kartonika zupy pomidorowej na popitkę (zrobiła sobie sprytną dziurkę)

          a w porze karmienia, czyli 2-3 godziny po wyżerce, patrzyła na mnie głodnym
          wzrokiem, ale nie uległam i nic już dzis nie dostanie

          • capa_negra Re: ach te głodujące dzieci.... 17.12.02, 07:59
            Szczerze mówiąc nie spotkałam sie nigdy wczesniej z "zmasowanym atakiem"
            obrońców "głodnych dzieci" . Na pewno co człowiek to inne zdanie na temat mojej
            psiarni....ale raczej nikt do tej pory nie zwracał na to wiekszej uwagi.
            A tak na marginesie to wątpie czy którakolwiek z tych tak święcie oburzonych
            osób była kiedyś, ba dała cokolwiek na dzieci z domu dziecka..
            Taka wizytę polecam wszystkim i jestem pewna, ze jesli ktoś wybierze sie jeden
            raz to i kolejny .... A potem mozemy porozmawiać jakie to znas sukinkoty....
    • ildiavolo Re: .....a te sukinkoty 17.12.02, 10:20
      Witaj,

      Wiele razy, nawet na wszelkich forach i grupach dyskusyjnych szafowano
      argumentem glodujacych dzieci jako rzecza ostateczna, co czasem mi sie kojazrzy
      z typowa dziecieca wypowiedzia: a jasiu jest glupi. Szkoda czasu na polemike z
      takim zarzutem. Ciebie to spotkalo na spacerze z suniami. Slowa jakie padly pod
      Twoim adresem zapewne spawily Ci przykrosc, ale nie mozesz sie przejmowac. Masz
      zwierzaki, robisz dla nich to co najlepsze, to jest Twoj wybor. Nie da sie
      robic w zyciu wszystkiego. Jedni zajmuja sie dziecmi, inni zwierzakami, a
      jeszcze inni osobami doroslymi potrzebujacymi pomocy. A tamci panowie moga nie
      zajmowac sie nikim tylko klepia slowa by poczuc sie lepiej, bo to przeciez
      lepiej gdy sie komus powie cos przykrego. Ot, taka mala ludzka tolerancja sie
      klania.

      Pozdrawiam i glaski dla sun,
      Il Diavolo
    • Gość: jolka Re: na wesolo IP: 10.10.41.* 17.12.02, 12:28
      czesc
      mam kocurka-basiorka (ponad 7 kilo) i bardzo czesto slysze od znajomych, ze....
      lepiej karmie kota niz swoje dziecko:-)
      pozdrawiam
    • Gość: kiri Re: .....a te sukinkoty IP: *.acn.pl 17.12.02, 12:29
      capa_negra napisała:

      > Wczoraj było jednak inaczej - idę( za mna 2 panów)i za plecami słyszę :
      > Biedne dzieci nie mają co jeść, a te sukinkoty dwa takie bydlęta karmią....

      Trzeba było się do nich odwinąć i zapytać: "a co dzisiaj dałeś dla biednych
      dzieci, sukinkocie? Nic? No to może wczoraj coś dałeś???"

    • miriam_73 Re: .....a te sukinkoty 17.12.02, 14:12
      Mam wypasioną sunię marki jamnikoodkurzacz i wolę głośno nie mówić, czym ją
      karmię... Pół Afryki z tego powodu umiera z głodu. Albo, niejedno dziecko tak
      nie je ;-))). Ale ja właśnie po to kupiłam psiaka, aby go rozpieszczać. Pies
      był z założenia kupiony w celach "do kochania i rozpieszczania" i "kanapowym".
      Nie ma to jak pieskie życie, ehhh.... Więc w nosiem mam wszelkie takie teksty.
      • capa_negra Re: .....a te sukinkoty 17.12.02, 14:52
        Prawda jest taka, że to my wybieramy psa a nie on nas.
        Wiec skoro bierzemy na siebie taki obowiązek to chyba wiemy co robimy.
        A, ze czasami naszym pieskom jak to twierdzi mój mąz " z dobrobytu sie w d...
        przewraca" no cóz - wolno mi więc to robie :-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka