Dodaj do ulubionych

Dzike koty

04.01.03, 15:09
Mam pytanie do hodowców kotów: czy dzikie koty, takie które się wychowały bez
udziału człowieka dają się oswoić? To znaczy mam na myśli coś takiego, czy są
takie przymilne i ufne, jak koty wychowane od małego w domu? W książkach na
temat kotów jest napisane, że taki "dziki" kot, nigdy nie nabierze zaufania
do człowieka na tyle, żeby być "słodkim mruczusiem".
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • uwazna Re: Dzike koty 04.01.03, 23:23
      kordonia napisała:

      > W książkach na
      > temat kotów jest napisane, że taki "dziki" kot, nigdy nie nabierze zaufania
      > do człowieka na tyle, żeby być "słodkim mruczusiem".

      Nie wiem, co to za książki, ale nie zgadzam się z ich autorami. Moje
      doświadczenia są inne. Prawie wszystkie koty, które miałam, to były koty
      wzięte jako bezpańskie, takie prosto z ulicy. To samo dotyczy innych bliskich
      mi kociarzy. Nasze koty były przygarniane w różnym wieku, czasami jako
      zupełnie dorosłe, czasami jako kocięta. To nie były koty, które komuś się
      zgubiły. One wychowały się w piwnicach, na śmietnikach... Wszystkie po jakimś
      czasie, raz dłuższym raz krótszym stawały się, jak to piszesz, "słodkimi
      mruczusiami". Moja obecna "uliczna" kotka nigdy mnie w złości nie podrapała i
      nie ugryzła. Jest fantastyczną przytulanką, która z wielką cierpliwością znosi
      moje wszelkie "czułości".
    • Gość: kot Re: Dzike koty IP: *.mech.pw.edu.pl 07.01.03, 10:43
      Witam!
      Wszystkie moje koty są przygarnięte z ulicy. W różnym wieku, w różnych
      okolicznościach. Wszystkie są łagodne i czułe, bardziej niż koty domowe, o
      których czasem piszecie. To zależy od ich traktowania. Boją się wynoszenia na
      dwór, nie ciągnie ich do wolności, boją się wyrzucenia.
      To prawda, że dzikie dorosłe koty nie są czasem łatwe do oswojenia. Nauczyły
      się rezerwy i ostrożności w kontaktach z ludźmi, którzy częściej krzywdzą, niż
      pomagają. Te, które tego się nie nauczą, nie przeżywają.
      Możliwe jest oswojenie każdego kota z ulicy. Pierwszy etap to obszerna klatka
      wystawowa. Tam kot uczy się korzystania z kuwety, co idzie bardzo szybko,
      czasem od razu. Przyzwyczaja się też do bliskości człowieka. Potem kota się
      wypuszcza. Kiedy, to zależy od jego zachowania. Jeśli nie warczy, nie wali
      pazurami przy zbliżaniu ręki, to po kilku dniach. Kot najpierw przemyka w
      mieszkaniu pod ścianami i najczęściej się chowa. Można na ten okres ograniczyć
      mu przestrzeń do jednego pokoju. Musi mieć tam miskę, czystą wodę i kuwetę. Nie
      należy mu się narzucać, dotykać czy brać na ręce na siłę. Trzeba przebywać obok
      niego, mówić do niego łagodnie. Kot oswaja się powoli, najpierw przychodzi do
      jedzenia, potem zaczyna ocierać się o nogi. Zwykle długo nie lubi brania na
      ręce, można go tylko głaskać, gdy już przestanie bać się dotyku. Oswajanie kota
      może trwać nawet kilka miesięcy, niektóre dają się brać na ręce dopiero po
      kilku latach.

      U mnie koty dzikie już po kilku dniach wskakują na kanapę, tak jak moje. Gorzej
      z dotykaniem. Nie mogę jednak wszystkich brać do domu. Jeśli ktoś, poważny i
      odpowiedzialny chce poeksperymentować, mam kilka takich na zbyciu.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka