m_olka
02.09.06, 16:45
Kiedyś już pisałam na ty forum o znalezisku mojego męża. Sunia owczrek
belgijski znaleziona przez męża jako trzymiesięczny szczeniak przy ruchliwej
ulicy. Przygarneliśmy ją oczywiście, bo bardzo się do nas przywiąała. Nauka
sisuiania i kupkania długo trwałą, głównie przez to, że Hera była bardzo
niufna i bała się wychodzić na dwor. Teraz ma już 8 miesięcy i niby już wie,
że o siusiu i kupkę trzeba poprosić, ale:
- w nocy musisy zwijac dywany bo zawsze musi załąwtić którąś ze swoich
potrzeb, albo dwie naraz mimo, że późno z nią wychodzimy na noc i wcześnie
rano,
- jak jesteśmy w pracy to oczywiście też musi się załatwić. Tu jeszcze jestem
w stanie to zrozumieć, bo to szczeniak, więc jak nie ma nas niera 9 godzin to
ma prawo nie wytrzymać, ale ona czasem potrafi w ciągu naszej 30 min
nieobecności nasikać albo nasr.. mimo, że tuż przed naszym wyjściem jest
wyprowadzona.
Ja już nie daje rady. Jak wychodzimy musimy zamykać i barykadować krzesłąmi
wszystkie pokoje, bo strasznie rozrabia. Z przedpokoju zwijamy dywany, bo
wiadomo, że nasika. Z kuchni ktora jako jedyna zostaje otwarta musimy
wszystko pochować do szafek, a i tak ostatnio dobrała się do śmieci,
rozwaliła je na cały pzredpokój, nażarła się czegoś, no a potem wiadomo
biegunka i weterynaż.
Kocham ją i szkoda mi jej, bo zawsze jak wracamy do domu to jest wielkie
darcie mordy na psa, za sikanie, sranie i rozrabianie. Ja już nire wiem jak
mam reagować, bo w końcu już tyle razy dostała lanie ale to nic nie dało,
ciągle to samo.
Co robić, jak ja tego oduczyć, jak sprawić by zrozumiała, że robi źlę.
Hera nie jest moim pierwszym szczeniakiem, którego wychowuję, ale nigdy
wcześniej nie miałąm takich problemów. czasem jestem tak wściekła, że mam
ochotę ją oddać, ale przecież to żywa istota zaufała nam w momencie kiedy z
ulicy trafiła do nas, a poza tym pozbywanie się problemu to chyba nie
najlpesze wyjście.
Błagam was jestem całkiem bezradna. Czy jest szansa, że ona z tego wyrośnie.
my już nie zapraszamy do domu nikogo, bo ciągle jakiś dywan jest zasikany i
śmierdzi, że już nie wspomnę o tym, że nie mogę nawiązać więzi z tym psem
przez to, że ciągle na nią krzyczę.
Pomocy
Pozdrawima
Olka