Dodaj do ulubionych

Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. Długie

02.09.06, 16:45
Kiedyś już pisałam na ty forum o znalezisku mojego męża. Sunia owczrek
belgijski znaleziona przez męża jako trzymiesięczny szczeniak przy ruchliwej
ulicy. Przygarneliśmy ją oczywiście, bo bardzo się do nas przywiąała. Nauka
sisuiania i kupkania długo trwałą, głównie przez to, że Hera była bardzo
niufna i bała się wychodzić na dwor. Teraz ma już 8 miesięcy i niby już wie,
że o siusiu i kupkę trzeba poprosić, ale:
- w nocy musisy zwijac dywany bo zawsze musi załąwtić którąś ze swoich
potrzeb, albo dwie naraz mimo, że późno z nią wychodzimy na noc i wcześnie
rano,
- jak jesteśmy w pracy to oczywiście też musi się załatwić. Tu jeszcze jestem
w stanie to zrozumieć, bo to szczeniak, więc jak nie ma nas niera 9 godzin to
ma prawo nie wytrzymać, ale ona czasem potrafi w ciągu naszej 30 min
nieobecności nasikać albo nasr.. mimo, że tuż przed naszym wyjściem jest
wyprowadzona.
Ja już nie daje rady. Jak wychodzimy musimy zamykać i barykadować krzesłąmi
wszystkie pokoje, bo strasznie rozrabia. Z przedpokoju zwijamy dywany, bo
wiadomo, że nasika. Z kuchni ktora jako jedyna zostaje otwarta musimy
wszystko pochować do szafek, a i tak ostatnio dobrała się do śmieci,
rozwaliła je na cały pzredpokój, nażarła się czegoś, no a potem wiadomo
biegunka i weterynaż.
Kocham ją i szkoda mi jej, bo zawsze jak wracamy do domu to jest wielkie
darcie mordy na psa, za sikanie, sranie i rozrabianie. Ja już nire wiem jak
mam reagować, bo w końcu już tyle razy dostała lanie ale to nic nie dało,
ciągle to samo.
Co robić, jak ja tego oduczyć, jak sprawić by zrozumiała, że robi źlę.
Hera nie jest moim pierwszym szczeniakiem, którego wychowuję, ale nigdy
wcześniej nie miałąm takich problemów. czasem jestem tak wściekła, że mam
ochotę ją oddać, ale przecież to żywa istota zaufała nam w momencie kiedy z
ulicy trafiła do nas, a poza tym pozbywanie się problemu to chyba nie
najlpesze wyjście.
Błagam was jestem całkiem bezradna. Czy jest szansa, że ona z tego wyrośnie.
my już nie zapraszamy do domu nikogo, bo ciągle jakiś dywan jest zasikany i
śmierdzi, że już nie wspomnę o tym, że nie mogę nawiązać więzi z tym psem
przez to, że ciągle na nią krzyczę.
Pomocy
Pozdrawima
Olka

Obserwuj wątek
    • hania261 Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 02.09.06, 20:08
      A moze masz kogos kto by wychodzil z nia raz przynajmniej jak was nie ma np. w
      poludnie.Moze jakas dziewczyna z sasiedztwa , czy ktos zaprzyjazniony, bo psina
      sie poprostu nudzi i rozrabia umilajac sobie czas, wylatala by sie i
      wysikala ,na koniec mozna jej zostawic duza kosc zeby miala co robic przez
      nastepne pol godz.Popytaj, moze ktos za niewielka oplata sie zgodzi.
    • mmk9 Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 02.09.06, 20:37
      W każdej książce o psach jest napisane , żeby nie drzeć mordy na psa w ogóle, a
      zwlaszcza jak się wraca do psa po rozłące. Napisane jest tez, żeby nie bić psa
      2 godziny po przewinieniu, najwyżej rownocześnie z nim. Ale co tam.
    • babuka Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 02.09.06, 22:22
      Popieram pomysł z kością. Mój szczeniak potrafi się zająć taką kością na
      dłuuugo i przynajmniej nic nie niszczy w tym czasie. A poza tym wyczytałam na
      forum, że można kupić zabawkę, do której wkłada się jakiś smakołyk i piesiak
      musi się troszkę namęczyć zanim uda mu się go wydostać (rzeczywiście działa!).
      Jeśli chodzi o siusianie i kupki - na pewno pod Waszą nieobecność będzie
      załatwiać potrzeby w mieszkaniu, bo tak długo nie jest w stanie wytrzymać.
      Poza tym zauważyłam, że jak nie sprzątnie się dosyć dokładnie, to szczeniak
      wyczuwa zapach w miejscu, w którym poprzednio się załatwiał i chętnie narobi
      znów dokładnie w tym samym miejscu.
      Mój po krótkim czasie przyzwyczaił się, że takie sprawy załatwia się na
      trawniczku i teraz nie zrobi już w żadnym innym miejscu, bo musi czuć trawkę
      pod łapkami. Nawet jeśli wyjdzie z domu na zewnątrz, ani mu się śni robić na
      chodniku, asfalcie itp. No, jest jeden wyjątek, uwielbia sikać na wycieraczkę:)
      Nie wiem czemu.
      Może Wasza sunia przyzwyczaiła się robić na dywanie i traktuje go tak, jak inne
      szczeniaki traktują gazety? Spróbujcie pozwijać na jakiś czas wszystkie dywany
      i solidnie wyszorować podłogi? Może na takie "wypachnione" powierzchnie nie
      będzie miała ochoty się załatwiać?
      Co do bicia - rzeczywiście, raczej nie skutkuje i nie jest to najlepszy pomysł,
      bo sunia nie rozumie za co dostaje baty i traci do Ciebie zaufanie. A akcje z
      pogryzaniem foteli, szafek i różnych "niedozwolonych" sprzętów zawsze biorą się
      po prostu z nudów.
      • aziza_kama Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 02.09.06, 22:48
        babuka napisała:
        wyczytałam na
        > forum, że można kupić zabawkę, do której wkłada się jakiś smakołyk i piesiak
        > musi się troszkę namęczyć zanim uda mu się go wydostać (rzeczywiście działa!).

        Taka zabawka to Kong, jest z twardej gumy, piesek na pewno tego nie pogryzie. W
        środek napakujesz różych psich przysmaków - i będzie zajęcie na trochę. Może
        jednak nie wystarczyć na 9 godzin,kiedy jesteście w pracy. Spróbuj może
        zostawiac jej trochę starych gazet - będzie je "czytać" - czyli rwać na drobne
        strzępy ale może w ten sposób odwróci to jej uwagę od innych rzeczy. W
        przypadku mojej suni pomogło - codziennie wychodząc zostawiałam jej trochę
        gazet - i psineczka miała co robić. Ja oczywiście - też po powrocie miałam co
        robić;))). Trzeba było te strzępy gazet posprzątać. Ale Kama najpierw
        otrzymywała pochwałę - coś w rodzaju: "Mądry piesek, czyta sobie gazety jak
        pani nie ma, super piesek" i oczywiście głaski i smakołyk. Kama szybko nauczyła
        się, że korzystne dla niej jest zajęcie się gazetami a nie np. obgryzanie
        szafek. Potem gazety jej się znudziły, ale przez ten czas wyrosła
        i "wydoroślała" i można już ją było zostawiać i nie zamykać żadnych drzwi - po
        powrocie w domu idealny porządek. Co do siusiania i kupkania - to ja nie miałam
        takiego problemu, bo po prostu nie mam w domu dywanów tylko wszędzie terakotę -
        więc nawet jak jej się "coś" przytrafiło to nie było problemu ze sprzątaniem. Z
        czasem nauczyła się czekać. Bicie po powrocie do domu ani krzyczenie na psa nic
        nie daje - jeśli od nasikania minęło już trochę czasu to pies nie skojarzy
        sobie tego i nie będzie wiedział, za co został skarcony. Może natomiast Wasz
        powrót do domu zacząć kojarzyć sobie z karą.


    • turbomini Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 02.09.06, 22:47
      Jeśli Twój pies faktycznie wie, że nie powinien się załatwiać w domu, to coś mi
      tu nie gra. Może pies ma po prostu problemy emocjonalne i stąd całe zachowanie.
      Słuchaj, może podaj nam parę szczegółów, to będzie łatwiej.
      Jak często bawicie się z psem? Jak długo trwa jej spacer i czy jest spuszczana
      ze smyczy? Czy ma jakieś zabawki? Czy ma własne posłanko w jakimś kącie pokoju?
      W jaki sposób ją karcisz (wiem, dostaje klapsa, ale jak, w jakich okolicznościach?)?
      Póki co podałaś tylko skutki błędów wychowawczych, a my nie znamy działań.
      Rozumiem, że się starasz, że chcesz, ja bardzo to szanuję, ale mimo wszystko
      gdzieś robisz błąd. Pytanie: gdzie?

      P.S. Z tymi 9 godzinami to faktycznie przegięcie - zdecydowanie za długo,
      wykombinuj coś.
      • sol_bianca Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 02.09.06, 23:17
        > Może pies ma po prostu problemy emocjonalne i stąd całe zachowanie.

        każdy by miał problemy emocjonalne, jakby zostawał sam na wiele godzin, a powrót
        domowników kojarzył z darciem mordy i biciem.
        • turbomini Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 02.09.06, 23:30
          Eh, ja też popełniałam straszne błędy wychowawcze. Nie każdy jest od razu alfą i
          omegą. Autorka oczekuje od nas rady. Chęci ma, więc doradźmy jej coś
          konstruktywnego, zamiast mówić, że jest be.
          • sol_bianca Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 03.09.06, 12:11
            dostała kilka rad
            nie potrafię powiedzieć więcej
            reasumując:
            - nie bić i nie wrzeszzeć
            - znaleźć psu jakieś zajęcie
            - a najlepiej kogoś kto z nim wyjdzie w połowie dnia
            z moich doświadczeń (nie tylko z właśnymi psami, ale też z rozmów z innymi
            właścicielami psów) wynika, że niszczenie rzeczy i załatwianie się w domu często
            wynika ze stresu
            w tej sytuacji mamy 1) stres ze został sam na tak dugo 2) stres po powrocie
            właścicieli (awantura)

            olka napisała:
            > nie mogę nawiązać więzi z tym psem przez to, że ciągle na nią krzyczę.

            i w tym może leżeć problem
            polecałabym szkolenie - i spędzanie z psem jak najwięcej czasu
            tym bardziej że to znajda po przejściach - może bać się, że znów zostanie wyrzucona
    • m_olka Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 03.09.06, 22:10
      Witam
      Dziekujęza wszelkie opinie. Oxczywiście nie oczekiwałam pochwał, wręcz
      przeciwnie zwłaszcza, że doskonale wiem, że w penym momencie popełniłam bład.
      krzycząc na psa po powrocie, ale uwierzcie mi, że przykre jest wejście do domu
      z dzieckiem, kiedy cały przedpokój jest zasiakany albo co innego.
      Poza tym pisałam też że suka nie codziennie jest w domu sama na tak długo z
      racji tego, że mam różnie ustawiony grafik, więc takich dni w tygodniu jest
      może dwa. I tak jak pisałam, rozumiem, że wówczas może nie wytrzymać, ale
      podkreślam, że ona potrafi cały zestaw walnąć na podłogę również jak wyjdę na
      30 z domu.
      Co do szczegółów:
      Do pracy chodze na 10, lub na 14, mam blisko, więc mogę psu poświęcić sporo
      czasu/, tak więc przed pierwszą zmianą wychodzę najpierw na dłuższy spacer,
      jest wtedy spuszczana ze smyczy, a potem tuż przed moi wyjściem jeszcze raz z
      nią wychodzę. Po pracy, czy po każdym powrocie do domu tez spacer i zawsze
      staram się znaleźć czas by pójść z nią gdzieś gdzie może się wybiegać.
      Bawimy się z psem dużo z racji tego, że mamy trzyletnią córkę, ktora uwielbia
      Herę, tak więc zawsze są wspólne zabawy. Jak wychodze na dłużej zostawiam jej
      albo jakąś kość z zoologicznego, ogon swinski czy jakiegoś innego zwierza i np.
      pudełka po pizzy, albo właśnie gazety. ma jeszcze taki wielki korzeń ale
      straciłą nim zainteresowanie.
      Nie mam mowy by ktoś w ciągu dnia wpadł żeby ją wyprowadzić bo ona bardzo broni
      swoejgo terytorium, źle reaguje na obcych. Nie ugryzła jeszcze nikogo z naszych
      gości, ale dlatego, że za każdym razem gdy ktoś do nas przychodził wydawaliśmy
      komendę "Swój" w końcu się nauczyła. właśnie o to chodzi, że to jest mądra
      sunia, bo moja mini tresura ( czyli do mnie, siad, noga, stój, leżeć)
      przyniosła natychmiastowe efekty. Natomiast mimo, że jestem bardzo cierpliwaw
      penym momencie przestałąm dawać radę. Wierzcie mi, że ja też wiem doskonale, że
      jak się wraca do domu to z psem trzeba się witać i nawet tak robiłam, czy to
      powrót z pracy, od lekarza czy z placu zabaw, nawet jak w domu był "burdel na
      kółkach", ale w pewnym momencie to pzrestało być możliwe, bo otwierając drzi,
      moja corka płakała na klatce, że ona nie wejdzie bo śmirdzi, ja z siatami z
      zakupami nawet nie miałam gdzie kroka postawić, żeby dojść po papier czy szmatę
      bo wszędzie siusiu albo kupka i powtarzam jeszcze raz, nawet po krotkiej
      nieobecności. Nie chcę na nią krzyczeć, wiem, że to nic nie daję, ale czasem
      już samej bezradności nawet nie krzyczę na nią tylko od tajk sobie po prostu.
      Dlatego tak desperacko szukam jakiś podpowiedzi, jak się zachować, co zrobić by
      pies wiedział, że robi źle, jak wyeliminować załatwianie się w nocy.
      Oczywiście biorę też pod uwagę problemuy emocjonalne, w końcu jakoszczeniak
      zostałą wywalona nie wiadomo gdzie. Maż znalazł ją jak miałą trzy miesiące przy
      ruchliwej ulicy, ale jak sobie pomyślę, co się z nią wcześniej działo,
      zwłąszcza, że były wowczas mrozy, to łzy same do oczu mi napływają. Naprawdę
      długo musieliśmy z nią pracować by nie bała się wychodzić na dwór.
      Olka
    • m_olka Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 03.09.06, 22:15
      Dodam jeszcze, że o szkoleniu oczywiście myślimy, zwłąszcza, że Hera jest dużą
      sunią, ma ogromną ochotę nas bronić a także naszego domku, dlatego chcemy pod
      okiem fachowcow nauczyć się postępowania z naszą obrończynią. Czekamy aż
      zbierze się grupa psiaków i ruszamy najprawdopodobniej na początku października.
      Pozdrawim
      Olka
      • turbomini Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 08:46
        Słuchaj, jeśli to się zdarzy kolejny raz, to spróbuj wziąć ją za kark (nie za
        mocno), poprowadzić w to miejsce, gdzie się załatwiła i prawie wetknąć jej tam
        mordę, powiedz stanowczo "Nie wolno!", czy co tam, i spróbuj ją ignorować przez
        przynajmniej pół dnia. Nie podziała przez jeden raz, ale spróbuj. Twoje krzyki
        nic nie dają, wiem doskonale, bo jak mój mąż krzyczy na psa, to ona ma go za
        przeproszeniem w dupie i idzie do mnie.
        • martika11 Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 09:56
          No wiesz, jak mozesz cos takiego pisac. Sama pisalas ze psa karci sie tylko i
          wylacznie "na biezaco", a nie po fakcie. Wiec to nic kompletni nie da, malo
          tego pies bedzie coraz bardziej zastresowany! Szkolenie tez nie za wiele sie
          przyda w tym przypadku, chyba ze sa klopoty z ustaleniem hierarchii. Moze byc
          tez tak czy wczesniej ktos byl z psem w domu prawie przez caly czas, a ostatni
          to sie zmienilo i jest to sytuacja calkowicie nowa dla psa? Moi znakomi mieli
          podopbny do Twojego przypadek. Z konsultacji z behawiorytsa okazalo sie, ze
          pies wybral sobie jednego pana i osobę o ktora "sie zamartwia". Po wyjsciu z
          domu domownikow nawet na 15-30 min, zaczynala sie demolka, zalatwianie swoich
          potrzeb, itd. Jedynem wyjsciem zostalo zakupienie klatki i zamykanie jej na
          czas wychodzenia z domu. Pies obecnie przyzwyczail sie do swojej klatki i
          traktuje je jako swoje poslanie, nawet jak wszyscy przebywaja w domu, to pies
          spi i lezy wlasnie tam.
          • turbomini Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 10:56
            No dobrze, ale jak skarcić psa na bieżąco w takiej sytuacji? Mojej piesce, też
            to się zdarzyło parę razy na początku. Weterynarz zalecił właśnie takie
            postępowanie, podziałało, więc się tym dzielę. Nie podziała - trudno. Niech
            próbuje wszystkiego. Może ten kojec, to też dobra rada.
          • tymulek Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 11:13
            hehe skad ja to znam, wchodze do mieszkania a moj trzylatek zaczyna sie dlawic
            od smrodku, ale na szczescie rzadko mamy takie hiciory, tylko przy
            biegunkach...Nie musze wrzeszczec, Majka wie ze zrobila zle a ja tez wiem ze to
            nie jej wina. I sprytna jest suczka bo omija dywany ;-)
            Co robi Twoj pies kiedy wchodzisz do mieszkania?? Jak Cie wita, jak sie
            zahowuje??
            Zdecydowanie polecam pokazac pieskowi kupe i siku i bardzo stanowczym glosem
            pow. ze to nieladnie. Nie wtykaj pyska, zwlaszcza w kupe fuj, odradzam a i
            niekoniecznie poskutkuje - moze przynajmniej na poczatku oszczedz i sobie i
            psu. Zapewne minie troche czasu zeby piesek przestal zalatwiac sie w domu, musi
            najpierw oswoic sie ze pani nie wrzeszczy wchodzac do domu - oj, musisz
            zacisnac zeby, pies Twoj powrot kojarzy z wrzaskiem, wie ze pani wroci i bedzie
            wrzeszczec, zupelnie nie wie dlaczego... Moze liczy ze dodatkowa kupa zadowoli
            pania?? Ta kupa w ciagu 30 minut samotnosci jest kupa na zlosc, "kupa
            emocjonalna". Bledne kolo. Moze powinnas sie przywitac z psem na klatce, zeby
            nie robic z kolei psu metliku, najpierw witasz sie ladnie a kiedy widzisz kupy
            mowisz ze to fe. (??) Zycze wytrwalosci
            • turbomini Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 11:22
              Nie napisałam, żeby psu wtykać tam mordę, ale "prawie". Chodzi o to, żeby pójść
              z nim w to miejsce. Moja robiła tak, że jak ją prowadzałam tam, gdzie się
              załatwiła, to patrzyła po oknach i udawała, że nie wie o co chodzi.
              Robię tak ze wszystkim: zje ciastka, proszę bardzo, idziemy do pustego
              opakowania, pokazuję i "się obrażam". Jak ją zawołam, żeby jej pokazać co mi się
              nie podoba, to w życiu nie przyjdzie. I jak ją mam skarcić po zjedzeniu ciastek,
              hę? Na bieżąco, to by musiała przy mnie zjeść te ciastka, np.
              • tymulek Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 11:25
                a ja nie pisze "nie sluchaj turbomini" tylko zeby nie wtykac ...
            • wrexham Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 15:06
              widze, ze masz dobre checi i probujesz naprawde wszystkiego; sprobuj jeszcze z
              tym szkoleniem choc nie wydaje mi sie zeby to pomoglo na zalatwianie sie w
              domu; zabrzmi to moze strasznie, ale moi znajomi maja duza metalowa klatke i w
              niej zamykaja psa na czas ich nieobecnosci; tez nie mogli juz dluzej zniesc
              demolek; cos za cos: lepiej zeby posiedzial w klatce (dla niego to zadna
              roznica i tak jest sam) niz ma wysluchwac wrzaskow po waszym powrocie i sie
              stresowac (szczegolnie, ze nie wie czemu krzyczycie); wy bedziecie w dobrym
              humorze bo bedzie czysto wiec i pies bedzie szczesliwszy; nie zapomnij tylko
              zostawiac mu czegos do gryzienia w klatce zeby mial zajecie;
              pozdrawiam i powodzenia
    • m_olka Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 10:53
      Witam, No więc tak wyszłam z psem na dwór, pobawiłam się z nią piłeczką na
      dworzu, przyprowadziłam do domu i wyskoczyłam na 5 min do sklepu, wracam w a w
      pokoju kupa, a mój mąż spał w tym czasie w sypialni. Czy to naprawdę tylko moje
      błęy wychowawcze czy ona po prostu już taka będzie, bo jeśli tak, to naprawdę
      nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam. Myślałam o klatce, ale po pierwsze ona
      jest duża więc nie wiem jaka ta klatka by musiała być, podrugie jak by tam
      narobiłą w tej klatce, to potem by się w tym wymazała, po trzecie to wydaję mi
      się trochę okrutne, chociaż podobno im mniejsza powierzchnia to pies czuje się
      bezpieczniej. A co mnyślicie o łązience, żeby tam ją zamykać z zabawkami, z
      jedzeniem, piciem itd?
      • turbomini Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 10:59
        Eeee, to już lepiej w tym kojcu. Wiesz co, nie podejrzewam, żeby ona się tam
        załatwiała. Czy załatwiła się kiedyś na własne posłanie? Jeśli nie, to do kojca
        też się raczej nie załatwi. Co jak co, ale pies nie świnia i nie bardzo chętnie
        tapla się w swoich odchodach.
    • martika11 Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 11:57
      Zgadzam sie, na swoje poslanie pies nie narobi :) O rozmiar klatki najlepiej
      dowiadywac w sklepie, pies powinien sie w niej spokoojnie obrocic. Jaest
      jeszcze dodatkowy plus tkiej klatki, gdybys kiedykolwiek musiala
      przetransportowac psa, np. samolotem, odchodzi koniecznosc przyzwyczajania psa
      do klatki :)
      • tymulek Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 12:32
        no ale czy uwazacie ze piesek, ktory jest troche zdolowany swoja sytuacja, tym
        ze sie nie dogaduja z Pania wrzucony do klatki "zamknie sie w sobie bardziej"??
    • i_wont_hold_you_back m_olka- spróbuj konsultacji 04.09.06, 13:14
      z pania dr Dorotą Sumińską - możesz zadzwonić do Radio Tok FM i zapytać jej w
      czasie trwania audycji, albo opisać mailem swóhj problem-
      serwisy.gazeta.pl/tokfm/1,53882,2112579.html
    • m_olka Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 13:17
      Dlatego właśnie biję się z myślami i zastanaiwam się nad tą klatką. Już sama
      nie wiem co robić, oczywiście skorzystam z waszych porad, czyli ignorowanie
      psa, podoba mi się pomysł powitania na klatce, żeby w końcu widziała, że cieszę
      się kiedy ją widzę po pracy. Zrobię wszystko, żeby ułatwić nnam wszystkim życie
      i oczywiście suni też. Tak się jeszcze zastanawiałam, bo zaraz idę po corkę do
      przedszkola, może spobować zamknąć ją w łązience, zzapalonym światłem, z
      jedzieniem z wodą z zabawkami. Co myślicie. Nie będzie mnie jakieś 30 min, może
      warto sprobować. Może w mniejszym pomieszczeniu będzie się mniej stresować, nie
      bęfdzie słyszeć odglosow z podwórka przez okna, czyli np. dzieci, na ktore
      bardzo reaguje bo mamy córkę. Bardzo proszę was o porade w tek kwiestii.
      Pozdrawiam
      olka
      • tymulek Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 14:14
        na poczatek sprobuj tylko i wylacznie witac sie radosnie z psem - jakos to na
        odwrot brzmi ;-)
        od drobnych zmian zacznij a tak znaczacych dla psiura, pomalutku, wierze ze to
        przyniesie pozytywny efekt...
        zrobisz jak zechcesz ale uwazaj zeby nie zaszczuc psinki...(jedna kupa
        wiecej...)
        hmmm znaczy pierwszy dzien w przedszkolu?? my sie nie zapisalismy, a teraz
        musimy sie klaniac w pas ...
      • i_wont_hold_you_back Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 14:32
        Pomyśl o tym, aby przed każdym dłuższym wyjściem zapewnić jej maksymalnie dużo
        ruchu-niech się zmęczy i "padnie" :) chwal ją kiedy jest grzeczna, dawaj małe
        smakołyki - skupiaj na niej swoją uwagę właśnie wtedy kiedy zachowuje się
        poprawnie- a nie wtedy kiedy robi coś źle...
        Z wprowqdzaniem klatki trzeba porozmawoiać z osobomi, które mają w tym temacie
        doświadczenie- po to aby nie powodować u psa jeszcze większego stresu...
    • ska_kanka Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 15:39
      Nie bede oryginalna, popieram zasady: nie krzyczec i nie bic psa po
      powrocie!!!!!!!!!, zapenic psu mnostwo ruchu przed zostawieniem go na dłużej,
      nakupowac gryzaki, zabawki, żeby pies miał co gryzc podczas Waszej
      nieobecności. Iśc na szkolenie- obowiązkowo. I okazac psu mnóstwo miłości i
      sprawić aby poczuł sie u was dobrze, bo narazie z tego co piszesz wynika, że
      psiak jest bardzo zestresowany.
      Zobaczysz ze z czasem pies przestanie psocić, zrobi sie spokojniejszy. No i
      pomyslcie o tym, że siedziec 9 godzin w małym pomieszczeniu to trudne i nawet
      dorosły człowiek zacząłby fiksować.
    • m_olka Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 18:33
      Wiecie co wyszłam po vcorkę do przedszkola, w sumie nie było na ze dwie
      godziny, ale postawiłam wszystko na jedną kartę i zamknęłam Herę włazience.
      Dałam jej michę z wodą, gazety do gryzienia, kupiłam jej wielkiego śmierdzącego
      gnata, zostawiłam światło. Miałam dużo oporów, żeby ją tam zamykać, ale weszła
      tam chhętnie, wcześniej wybiegała się na dworku, wogole cały czas bez corki
      poświęciłam mojej suni, widać że byłą zadowolona. Wróciłam do domu, drzwi od
      łazienki całe, wchodzę, a tam nic, nasza Herunia leży sobie i obgryza
      kosteczkę. Zero siusiu, kupki, nic w łazience nie ruszone, aczkolwiek wszystko
      co mogła by chwycić schowałam. Oczywiście wielkie powitanie, nagroda ( suszony
      ogon, ktory sobie zakopała w naszej pościeli, kochaniutka) spacerek. Nie wiem,
      ale jakoś tak mi lżej. Może łazienka to niezbyt trafne miejsce, ale ona chyba
      czuła się tam bezpieczniej skoro nic nie narobiła. Dziękuję wam za rady i
      dobrev słowa. Myślę, żewątek jest ciekawy zwłąszcza, że wielu z nas ma proble,y
      ze zwierzakiem. Przede mną długa droga, dzisiaj byłą pierwsza próba, zobaczymy
      jutro, na szcęscie też nie będzie sama długo bo ok godzinki.
      pOzdrawiam
      Olka
      • i_wont_hold_you_back m-olka - pamiętaj 04.09.06, 19:21
        o tym aby z podłogi w łazience i wszelkich miejsc, do których psiunia mogłaby
        wetknąć nosek-usunąć chemię...
        I daj nam proszę znać, jakie Twoja włochata dziewczynka robi postępy :)
        Pozdrawiam
      • turbomini Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 23:34
        Mimo, że wniosłaś coś pozytywnego do tego postu, aż się uśmiechnęłam :))).
    • tymulek Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 04.09.06, 23:35
      zuch dziewczynka ;-)
      • bajkal2000 Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 06.09.06, 20:48
        Napisz jak ci idzie dalej. I podaj blizsze namiary na rasę: groenendael ma
        zupełnie inny charakter niż malinois. Ogólnie owczarki belgijskie mają
        specyficzną psychikę, bardzo przeżywają wydarzenia, na które owczarek niemiecki
        czy francuski nie zwróciłby nawet uwagi. Pamietaj, że pies nie rozumie upływu
        czasu tak jak człowiek. Dlatego warto zacghowywać stałe godziny spacerów,
        karmienia. Ponieważ nie macie takiej możliwości, przy tak wrażliwym psie małe
        pomieszczenie ma szansę pomóc mu w wyciszeniu się. Musisz jednak pilnie
        obserwować psa. Z jednej strony moze to dać wystarczający efekt, z drugiej gdy
        nie bedzie mógł niszczyć rzeczy moze skierować "agresję" na siebie (np:
        wylizywać jakiegoś miejsca aż do krwi). Może ti także nie być problemem
        osobniczym wrodzonym, lecz nabytym, nie znasz przecież jego przeszłości. Życzę
        powodzenia. Właścicielka "histerycznego" groenendaela
        • gapka Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 10.09.06, 05:11
          Czytam ten watek i mam dla Ciebie duzo ciepla Olu. Jestes bardzo sympatyczna i
          dobra osoba (tez Twoj maz). Przygarneliscie sierotke i wytrwale staracie sie
          rozwiazac problem. Oby wszyscy tacy byli, powinien tez watek byc podbijany, by
          sluzyl za przyklad innym (chociaz tutaj to wszyscy milosnicy zwierzat)

          Ja jeszcze dodam ze moj szczeniak tez byl w lazience zamykany ale tez slyszal z
          lazienki nastawione radio. Gdy wracalismy maluszek sobie spal spokojnie w
          pudelku. Co do robienia po domu, pamietaj ze szczeniak nie potrafi trzymac
          moczu itd ze wzgledow fizjologicznych. Moj tez taki byl, a jak dorosl to robi
          tylko na zewnatrz.
    • m_olka Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 10.09.06, 22:02
      Witam,
      groenendael - moja odpowiedź na pytanie, tak powiedział nam weterynarz.
      Wspomniał także, że najprawdopodobniej zostałą wyrzucona z hodowli, a raczej
      pseudo hodowli bo ma coś z ubarwieniem na łapach, ale to dla nas nie ma
      znaczenia, z wyjątkiem charakteru.
      Co do łazienki, kolejny raz jak ją zmknęłam i poszliśmy do pracy, trochę tam
      narozrabiała, ale wierzcie mi, wzięłam sobie do serca wasze rady, popatrzyłam
      wte slepka i obiecałam sobie, że ilekroć będę chciała na nią krzyknąć, w jęzor
      się ugryzę. Tak zastanawiałąm się nad tym co ta psina musiała przeżyć wałęsając
      się po ulicy w mróż bez jedzzenia, oderwana co do piero od matki. (znowy łzy
      mi lecą). Potem trafiłą do nas, wykarmiliśmy ją, wypieściliśmy i nagle ci
      ludzie ktorzy dali jej dom, bezpieczeństwo zaczęli na nią drzeć mordę. Dorosły
      człowiek by nie wytrzymał takiej huśtawki,a co dopiero bezbronny szczeniak.
      Herę zostawiamy teraz znowu na przedpokoju i w kuchni. Kiedy wracamy do domu
      intensywnie się z nią witamy, dostaje nagrody, więcej się znią bawimy i wiecie
      co WIDAĆ EFEKTY. byliśmy obydowej w pracy, wracam po ok 8 godzinach
      nieobecności, a w domu nic, dołownie nic, dopiero się posiusiała kochaniutka
      jak mnie zobaczyła. Cały czas jest zaabsorbowana swoim śmierdzącym gnatem,
      także polecam taką kość wszystkim właścicielom piesków.
      Jest jeszcze przed nami wiele pracy, bo w nocy np. Hera jeszcze siusia i kupę
      czadsem zrobi, ale mam nadzieję, że niedługojej to minie. Moim zdaniem musi
      znowu poczuć się u nas bezpiecznie na 100%, bo w penym momencie podważyliśmy
      jej zaufanie do nas i musimy je teraz odbudować i odzyskać.
      Pozdrawiam
      Olka
      • kobbieta Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 11.09.06, 11:15
        a ten smierdzacy cudowny gnat to co to jest ? :-)
    • gapka Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 12.09.06, 11:39
      wdze ze moj pomysl zostal wprowadzony i watek jest umieszczony na stale u
      gory.:-)))

      Jeszcze chcialam dodac Olu, ze pierwszy rok jest najtrudniejszy, bo pies
      dorasta, zabkuje i wtedy moze demolowac, podgryzac ludzi, sznury i wszystko co
      popadnie. To tak jak u dziecka zabki beda ja swedzic. Trzeba zapewnic by psinka
      miala zabawki do gryzienia. Bedzie sie Tobe wydawalo, ze jest uparty i
      nieznosny; ale jak troszke dorosnie, gdzes po roku bedzie jak cisza po burzy.
      • ksiaze-gigi Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 12.09.06, 14:43
        ja mam od pół roku szczeniaczka-rasa mix :P
        na początku robił kupki i siku, teraz już jest ok. niestety to jego gryienie to
        masakra. nie to, ze niszczy ale to, co gryzie. ostatnio stałam się niej
        konsekwentna i wciągałam go ze sobą na kanapę-czego nie mógł przedtem robić. i
        wczoraj skoczył jużna tą kanapę z niej na stó a ze stołu wzią i zezarł
        kilkanascie tabletek anty. masakra-płukanie żoładka, zastrzyki, kroplówka i
        przez nastęny tydzien zastrzyki. i tak nie wiadomo, czy nie bedzie mial narośli
        żadnych na prostacie.
        olu, psa się do poscieli nie wpuszcza-traci szacunek.trzeba duuuzo milości,
        cierpliwosci i konsekwencji.na poczatek proponuje przede wszystkim duuuzo
        milosci, zeby przestal sie Was bac. My z chlopakiem mielismy takie przegiecie,
        ze w pewnym momencie zaczal sie nas juz bac. teraz juz jest ok. trzymam kciuki
        za Was i sunie:)
    • lycynka342 Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 12.09.06, 17:42
      Nie czytam tego bo mi sie nie chce ale nie wolno bic psa 1 tym bardziej po
      fakcie ! jak bedziesz miala paromiesieczne dziecko to tez bedziesz je lała jak
      się zalatwi w nocy lub pod twoja nieobeznosc ? nie ? a czemu przeciez jest
      madrzejsze niz szczeniak ! brak słów
    • m_olka Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 12.09.06, 17:56
      Lucynka proponuję najpierw przeczytaj wszystkie wypowiedzi, a potem dopiero się
      wypowiadaj, a tak dla Twojej wiedzy, to dziecko mam już od 3,5 roku, a twoje
      porownaie było nie na miejscu. Ten wątek służy temu, by ci ktorzy nie radzą
      sobie ze zwierzakanmi mogli znaleźć jakies porady dla siebie, a nie wyczytać
      twoje komentarze w zasadzie nie na temat. Bo to, że psa nie można bić wie
      każdy, ale nie każdy kto to zrobił potrafi się do tego pzryznać i naprawić swój
      bład.
      Ten gnat o ktorym pisałam to taka zwykłą chyba podwędzana kość, kupiłąm ją w
      sklepie z jedzeniem dla zwierząt. Chyba kość krowy. Bardzo absorbuje moją sunie.
      Hera coraz lepeij się zachowuje, rzeczywiście to wszystko był stres, bo
      zupełnie psa nie poznaje. a poza tym dorasta sunia.
      Pozdrawiam
      Olka
      • turbomini Popieram wypowiedź m_olki 12.09.06, 20:34
        Rzeczywiście na przyszłość czytaj wcześniejsze posty, bo się tym swoim trochę
        wygłupiłaś.
        • gapka Re: Popieram wypowiedź m_olki 13.09.06, 00:35
          Lucynka, albo czytaj wszystko, albo wogole sie nie wypowiadaj.
          Juz w pierwszym zdaniu robisz bardzo zle wrazenie tym... lenistwem.
          Nie wnioslas NIC pozytywnego do watku, jedynie powtorzylas to co inni juz
          napisali. Zrobilas z siebie Filipa z Konopii :-)
      • aziza_kama Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 13.09.06, 20:08
        m_olka napisała:

        Hera coraz lepeij się zachowuje, rzeczywiście to wszystko był stres, bo
        > zupełnie psa nie poznaje. a poza tym dorasta sunia.

        No to super, bardzo się cieszę, że z zachowaniem suni coraz lepiej! Powodzenia
        w dalszych "etapach" dorastania suni!
      • bajkal2000 Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 13.09.06, 22:47
        Cieszę, się że sunia ci się powoli uspokaja. Jeżeli ma białe plamki tylko na
        końcówkach łap, nie jest to uważane za duzy błąd. Możesz sprawdzić, czy nie ma
        tatuaża - może mieć wewnątrz małżowiny usznej (bardzo rzadko) lub na podbrzuszu
        w poblizu tylnych nóg (najczęściej. Przy czarnej sierści jest słabo zauważalny
        i czym pies starszy tym trudniej go znaleźć.
        Musisz pamiętać, że ta odmiana belga to pracoholik i wkrótce wziąść sie ostro
        za trening. We Włoszech i Francji belgi uwazane są za najlepsze psy lawionowe,
        pozostawiając daleko w tyle owczarki niemieckie. To rasa znajdująca się w
        czołówce w PT i agility. Gorzej ze szkoleniem PO, gdyż mimo doskonałego węchu,
        są bardzo wrażliwe na huk (wystrzały ze startera) i ich sposób atakowania
        polega bardziej na osaczaniu przeciwnika, podczas gdy preferowany jest bardzo
        zdecydowany atak i mocny chwyt.
        Najlepiej znajdź jakiś klub w którym mogłabyś trenować agility, będziesz miała
        spokojnego psa, który po zajęciach prześpi cały dzień, a sama zobaczysz jaki
        spokojny będzie pies nawet w dni, w które nie będzie trenował.
        Jeszcze jedno. W części populacji tej rasy występuje wrodzona padaczka.
        Przeczytaj w jakimś poradniku weterynaryjnym, jak wygląda atak, abyś była na to
        przygotowana. W Europie niestety nie robi się testów genetycznych tej rasy (w
        USA tak)a niestety dotyczy to dość dużego % populacji,a niestety występuje to
        najczęściej u odmian długowłosych belga.
        • gapka Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 15.09.06, 10:47
          Olu, a moze byc zdjecie zamiescila?
          • szszara.myszka Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 19.09.06, 23:03
            Cos cicho jest ze strony Olki, mam nadzieje ze wszystko w porzadku
    • m_olka Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 25.09.06, 09:54
      Witam,
      Długo się nie odzywałam, wiem, moja wina, obiecuję poprawę.
      A propo poprawy, jest, jest, jest, nasza sunie dorasta, chyba znowu nam
      zaufała, harmonia w pełni, zero krzykow. Jesli coś zbroji na naszych oczach,
      łapię ją za kark (nie za mocno) i mówię stanowczo Nie wolno. Jak np. zaczyna
      sama ładnie się bawić ( gryzie sowją kość, lub zaczyna biegać za piłeczką ) to
      głośno ją chwalimy.
      W dalszym ciągu zostawiamy ją w przedpokoju i w kuchni, jak zostaje sama na
      dłużej, to potrafi coś pogryźć, czego nie powinna ( np. ostatnio łyżki
      drewniane). No cóz myślała, że to patyczki Pani z dworu zostawiła. Jak
      wychodzimy na krocej, nic się w domu nie dzieje, zero siusiu i kupki. W nocy
      tez już przestała się załatwiać.
      Z mężem zmieniliśmy diametralnie nasze podejście do Hery, wcześniej
      probowaliśmy na siłę zmienic zdezorientowanego i Bogu ducha winnego psa.
      Oczywiście nie mamy zamiaru spocząć na laurach, ale i tak jesteśmy z siebie
      dumni.
      Pozdrawiam
      olka
      • gattara Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 25.09.06, 15:48
        Gratuluję i strasznie się cieszę. Serdecznosci dla Ciebie i Męża, głaski dla
        Hery.
    • czarna_a Miałam podobny problem... 04.10.06, 11:03
      Miałam podobny problem i chciałam podzielić się doświadczeniami. Niektóre psy
      panicznie boją się zostawać same w domu, nie jest to nuda czy tęsknota za
      właścicielem, ale paniczny strach. Zaczynają zachowywać się destrukcyjnie
      niedługo po wyjściu właściciela i nie ma znaczenia jak długo zostają same. Ja
      nagrałam swojego psa samego w domu – wstawiłam kamerę do klatki i ustawiłam w
      optymalnym miejscu. Naprawdę, przykro mi było oglądać potem ten film, widać
      było, że pies jest naprawdę spanikowany:( Na szczęście, mój nie załatwiał się w
      domu, głównie biegał w kółko, szczekał i wył. Nie interesowała go miska z
      jedzeniem, bydlęcy ogon czy zabawki, nawet ta z ukrytymi chrupkami. Stosowałam
      różne metody: intensywny spacer + pełna micha po, włączone radio, wychodziłam
      na chwilkę i po powrocie nagradzałam go jeśli był cicho stopniowo wydłużając
      czas mojej nieobecności itp. – nic nie pomagało. Po powrocie nie krzyczałam na
      psa nawet jak coś zniszczył, witałam się z nim i najczęściej wychodziłam na
      spacer. Chciałam skontaktować się ze zwierzęcym psychologiem, ale weterynarz,
      starszy i doświadczony, powiedział mi, że w takich przypadkach jedynym
      rozwiązaniem są tabletki uspakajające. Taki piesek musi zażywać je niestety do
      końca życia… Problem może zminimalizować też zamknięcie psa w kojcu –
      przynajmniej nie będzie niszczył rzeczy czy załatwiał się w różnych miejscach,
      ale nadal będzie się bał… Od starszej pani hodującej psy słyszałam o jeszcze
      jednej metodzie – należy przed wyjściem z domu zostawić psu swoją używaną
      bieliznę (najlepiej majtki!), żeby dobrze czuł zapach właściciela. Niestety,
      nie wiem czy ten sposób jest skuteczny, bo jakoś nie miałam odwagi go
      zastosować;)Pozdrawiam:)
      • kobbieta Re: Miałam podobny problem... 07.10.06, 08:38
        niestety nieprawda jest ze sa psy ktore musza brac tabletki.
        wszystko mozna napawic bez tabletek.

        A Twoj weterynarz oczywiscie poradzil tak, bo chcial zarobic na tabletkach.
        • jasna77 up up 09.10.06, 22:16
          Podziwiam takie osoby jak Ola,dobre serducho maja:)Moja sunia przez pol roku
          tez zostawala sama w domu i rozrabiala ze hej!pogryzla pewnie z 20 par
          kapci,moja bielizne wyciagala,czasopisma itd. a potem zjawil sie w domu nowy
          lokator,pol roku mlodszy,i od tej pory bylo im chyba razniej.Pozdrawiam
          wszystkich milosnikow czterech lap!
    • mamosia Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 09.10.06, 23:43
      Ola gratuluję. Wspaniale walczycie o to, żeby pies i wy to była rodzina.

      Dlatego dołączę moją radę na przyszłość. Mój szczeniak załatwiał się w domu
      dość długo (upodobał sobie skórzną pufę). Czyściłam, spryskiwałam
      neutralizatorem zapachów... W końcu się nauczył. Byłam pewna, że ten problem mi
      już nie zagraża. Do czasu, aż się przeziębił (chyba). Tego dnia wychodziłam z
      nim bardzo często. Miał już 2 lata, a nagle znów obsikał pufę. Następnej nocy
      to samo: zrobił siusiu i przyszedł do łóżka - nie dawał żadnych sygnałów, że
      chce wyjść. Byłam w szoku - dorosły pies, dlaczego? I ktoś mi podpowiedział:
      psiego zapachu nie usuną neutralizatory, pies go i tak wyczuje. W sytuacji
      ietypowej uzna, że miejsce raz naznaczone jest wolne od zakazów i można się tam
      załatwić. Natychmiast wyrzuciłam pufę. Siusianie w domu skończyło się
      natychmiast. Jeszcze 2 noce musiałam z nim wychodzić, ale teraz już piszczał.
      Dlatego jeśli twój psiak ma takie problemy, radzę wyrzuć ten obsikany dywan i
      porządnie wyszoruj podłogi, niech mu się nie przypomni załatwianie się w domu.

      Bez względu na kłopoty nie zniechęcaj się - ten pies da wam jescze mnóstwo
      radości.
      • cezar8 Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 10.10.06, 20:25
        Przede wszystkim gratuluje. Pies wyrasta z siusiania w domu. Jesli zaczyna sie
        uczyc szczeniaka zalatwiac potrzeby poza domem, to dobrym pomyslem jest
        wychodzenie z zamoczonym w moczu recznikiem papierowym.
        Czyli moczysz recznik, idziesz z nim i psem na zewnatrz i kladziesz na trawie
        recznik. Pies powinnien sie zorientowac,ze to wlasciwe miejsce. Ja dodatkowo,
        co 2 godziny wychodzilam z maluchem na krotki spacerek. W waszym przypadku jest
        to niemozliwe - niestety.
        Oczywiscie jak napisali inni - nie krzyczec na psa po fakcie!!!!!!!!!! Nie
        bedzie wiedzial za co i dlaczego!!!!!!!!!!!!
        • cezar8 Re: Ja już nie daję rady, czyli wychowanie psa. D 10.10.06, 20:27
          dodam jeszcze, ze w zadnym przypadku nie nalezy czyscic podlogi lub innej
          obsikanej podlogi domestosem. Zapach ten przyciaga psa do zalatwiania sie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka