Dodaj do ulubionych

dlaczego male psy 'dziamgocza'?

24.10.06, 14:18
drodzy, mam pytanie jak w temacie; sama jestem wlascicielka dziamgoczacego
malego sznaucerka; jest jedna sprawa, ktora nie daje mi spokoju: stosunek
opiekunow duzych psow do tych wlasnie glosnych i malych; zwykle jest co
najmniej ostentacyjnie lekcewazacy ze znaczacym cmokaniem pod nosem i
przewracaniem oczami; co ma zrobic opiekun malego? oprocz kurczowego trzymania
go na smyczy chyba tylko zabic? zauwazylam, ze moja suka sama zazwyczaj nigdy
nie zaczyna obszczekiwania, za to mam wiele przykladow na to, ze jest bardzo
pamietliwa i kiedy jakis pies raz ja obszczeka ona zawsze juz na jego widok
bedzie sie darla w nieboglosy, nawet jesli przy drugim spotkaniu on bedzie
spokojny; jesli jestescie prawdziwymi milosnikami zwierzat, sprobujcie
zrozumiec, ze te male (przynajmniej niektore) po prostu inaczej nie moga i
juz; dla ich opiekunow to tez jest powodem zmartwienia - za to recze;
pisze to bo denerwuja mnie pogardliwe opinie i sady w rodzaju "wyjątkowo
dziamgoczący i upierdliwie agresywny" i "Psy,miła, nie mają zdolności
rozumowej oceny zagrożenia i dostosowania działań do wielkości przeciwnika."
przy czym ta ostatnia wypowiedz miala usprawiedliwic asta, ktory zagryzl
yorka; czyli ta teoria dotyczy tylko duzych psow? czyli male musza rozumowo
oceniac, ze sa male i nie wypada byc agresywnym bo narazaja sie tym samym na
smiesznosc (o utracie zycia nie wspomne)?
i pretensje pewnej pani spotkanej dzis na spacerze (moj pies szczekajacy,
trzymany krotko na smyczy w momence mijania jej i jej duzej suki), ze te psy
tak szczekaja na jej suke i ona jej nie moze potem utrzymac bo suka sie wyrywa
i szczeka okropnie; pytam jaka jest roznica miedzy moim szczekajacym, a jej
szczekajacym? dla mnie zadna - oba troche wkurzajace, ale takie sa psy -
czasem musza zaszczekac (cyt. "z sobie tlko znanego klucza" wybierajac
obiekt), ale pretensje do malego (glupi i "zaczyna", przeciez jakbym puscila
mojego to by nie mial zadnych szans sratatata...) po to mamy sznurki, zeby nad
psem zapanowac jesli inaczej sie nie da; swoje porowniania i skojarzenia
zostawmy dla siebie i bez glupich komentarzy kontynuujmy spacer; bo wszystkie
takie nadecia i pogardliwe prychania na widok malego szczekajacego swiadcza
tylko, ze prychajacy ma jakies wyrazne ubytki tu i owdzie;
milych spacerow
wrex.
Obserwuj wątek
    • blue.berry Re: dlaczego male psy 'dziamgocza'? 24.10.06, 15:33
      droga wrexham. ja ze sie tak wyraze jestem po drugiej stronie barykady bowiem
      mam duzego psa, a nawet bardzo duzego psa:) i tak sobie mysle ze antagonizmy
      miedzy wlascicielami malych a duzych beda zawsze. ja osobiscie do zadnych psow
      nie mam stosunku ani pogardliwego ani lekcewazacego. ale z ich opiekunami to
      juz kompletnie inna sprawa.
      skad sie bierze zniecierpliwienie wlascieli duzych psow. ano mysle ze glownie
      stad ze wlasciciele malych dosc czesto odpowiedzialnosc za skutki zachowania
      swojego psa przenosza na innych. zbyt czesto jest tak ze maly ujadajacy i
      usilujacy gryzc wszytsko pies biega luzem a jego wlasciciel spokojnie spaceruje
      gdzies daleko. oczywiscie duzy ujadajacy pies biegajacy luzem tez sie zdarza
      ale mam jednak wrazenie ze zdecydowanie rzadziej. moj pies tak zostal wychowany
      (albo taki po prostu jest:) ze male psy ignoruje i nawet w momentach kiedy
      gryza mu kostki stara sie wycofac. oprocz jamnikow. te daly mu sie we znaki
      widocznie zbyt wiele razy. i ok. ja wiem ze moj pies nie ma juz taryfy ulgowej
      do jamnikow i na widok takiego ujadacza od razu mojego psa separuje wlasna
      osoba. ale co z tego. jaka wyobraznie maja tacy wlasciciele? ja stoje z psem
      ktory jest jakies 10-15 razy wiekszy, jamnik usiluje rzucic mu sie do paszczy,
      ja grzecznie ze prosze psa zabrac a taki wlasciciel powoli idzie, no bo
      przeciez jego fifus nic nie zrobi. jasne. ale moj zrobi. piszesz - po to sa
      smycze zeby trzymac psa na smyczy. a probowalas kiedys trzymac na smyczy
      rozwscieczone 60 kilo? a dodam ze moj pies doskonale reaguje na komendy
      odwolujace i uspokajajace i jako tako nie mam z nim rzadnych problemow. tutaj
      wlasnie jest roznica. ja w stosunku do psow nigdy nie mam glupich komentarzy,
      bo wiem ze zachowaniami psa rzadzi strach, nadmierna odwaga czy jednak bardzo
      czesto po prostu glupota. ale do wlascicieli mam bardzo czesto. z tym ze nie
      glupie ale bardzo ostre.
      a teraz w metaforze duzej:")
      jak piszesz jestesmy odpowiedzialni za zachowania swoich psow. ja jestem
      odpowiedzialna za takie wychowanie mojego psa zeby male psy ignorowal i
      zachowywal sie w ich obecnosci bardzo spokojnie. ty powinnas byc odpowiedzialna
      aby twoj pies nie obszczekiwal mojego a jesli nawet zacznie, powinnas moc go
      uspokoic (tak jak ja moge mojego odwolac) a nie wierzgajacego i ujadajacego
      zabierac (odczepiwszy jego zabki od paszczy czy lapy mojego psa) biorac na rece.
      i to chyba tyle:)
      pozdrawiam
      • wrexham blue.berry 24.10.06, 18:34
        ja mam wlasnie problem tego typu, ze mojego psa nie potrafie uspokoic i to jest
        dla mnie powazny klopot; zagwarantowac moge natomiast, ze nie zawisnie na zadnym
        innym psie wczepiony w niego zebami bo po pierwsze jest zbyt duzym tchorzem,
        zeby podejsc blisko, po drugie zeby mu sie ruszaja i zaraz by odpadl :), a po
        trzecie nigdy bym na to nie pozwolila; dlatego wlasnie trzymam go na sznurku
        zawsze jak widze obcego psa do ktorego plci mam watpliwosci (psy sa
        "bezpieczne"); nie zdarzylo mi sie zeby ktos krzyczal na mnie z daleka zebym
        zabrala psa, bo zawsze psa pilnuje; wlasnie dlatego, ze robie co moge trzymajac
        psa na sznurku w sytuacjach watpliwych, mam zal do ludzi, ktorzy mimo tego maja
        do mnie pretensje, ze pies szczeka; trzymam psa krociutko, zastawiajac mu droge
        do nich swoimi nogami i to wszystko co moge zrobic; czasem niestety trzeba minac
        sie na chodniku; a, ze duzego psa trudno utrzymac to moge uwierzyc, bo czasem
        moje szesc kilo miotajace sie na sznurku potrafi sprawiac mi problemy w tej
        materii :)
        pozdrawiam wrex.
    • agni_me Re: dlaczego male psy 'dziamgocza'? 24.10.06, 17:19
      Mam dwa psy, jeden duży i z tych robiących wrażenie, drugi waży sporo mniej od
      kota-dachowca. Oba są traktowane tak samo, tyle samo uwagi i troski włożyłam w
      psie wychowanie. "Pozwalam" obu na tyle samo i tego samego wymagam. Może
      dlatego wystarczy jedna komenda żeby każdego odwołaś, zawrócić, uciszyć.
      Wrodzoną dziamgotliwość małego Włatka udaje się bez problemu opanować. Nie
      mówiąc o tym, że nigdy nie podbiega do psów dużych czy małych po to, żeby się
      awanturować. Zna zasady psiego sv.

      I tu leży problem. Widziałam wiele grup w psich przedszkolach, na szkoleniach
      PT1 i nigdzie nie widać psów małych. Jakoś nie pojawiają się tam jamniki,
      sznaucerki, yorki, miniaturowe pudle. Właściciele uważają, że małego psa nie
      trzeba wychowywać. I błąkają się takie niebozątka, które nie reagują na żadną
      komendę właściciela. I mają gdzieś, co "pańcia" do nich krzyczy. Psy
      dziamgotliwe i głupie? Nie. Natomiast właściciele...

      Jeśli nie jest się w stanie wychować własnego psa i odpowiednio go
      zsocjalizować, nie należy się dziwić zniecierpliwieniu innych i trzeba być
      przygotowanym na uwagi. Piszesz, że twój pies "inaczej nie może". A co
      zrobiłaś, żeby mógł? Jakieś szkolenia? Wizyta u behawiorysty, która pozwoliłaby
      wyeliminować albo osłabić pewne zachowania? Praca samodzielna i jak długa?

      Moja wypowiedź nic nie usprawiedliwiała - pokazywała, że pies reagował jak
      normalny pies, nie bestia. Bez względu na rasę. I że agresorem był pies
      niewychowany, niezsocjalizowany i puszczony lużno. Fakt, że był mały nie ma tu
      nic do rzeczy. Teoria dotyczy tego, że ty jesteś odpowiedzialna za to, jak
      zachowuje się twój pies. Jeśli atakuje psy - licz się z tym, że sprowokuje je
      do obrony. Efekt łatwo przewidzieć. Wielkość nie ma nic do rzeczy. Równie
      dobrze mogły to być dwa yorki. Wyrwałaś fragmenty mojego wpisu z kontekstu,
      jakim była konkretna, dramatyczna sytuacja. Nie życzę sobie, żeby cytowano moje
      słowa jako przykład lekceważenia psów małych czy usprawiedliwianie zagryzania.
      Posunęłaś się do manipulacji i nieuczciwości.

      A na spacerze spotkałaś siebie samą, tylko z innym psem. Ja nie mam problemu z
      utrzymaniem psa - ani malutkiego, ani dużego. Szczekanie też mi nie
      przeszkadza. Czasem tylko, kiedy widzę jamnika biegającego kilkadziesiąt metrów
      od swojej pani i podgryzającego Sun, która jest na smyczy, po kostkach,
      zastanawiam się jak niewiele trzeba, żeby pańcia zbierała truchło psa z
      chodnika. Jedno kłapnięcie. Nawet pozbawione agresji - taki
      porządkujący "klaps" głową.
      • wrexham agni_me 24.10.06, 19:26
        na szkolenie z moim psem nie poszlam, to prawda; nauczylam go przychodzenia na
        komende, siadania i to mnie usatysfakcjonowalo; nie mam problemow z przywolaniem
        mojego psa - no chyba, ze tej rzuconej szyszki koniecznie trzeba poszukac
        jeszcze przez chwile :)
        fakt, ze twoje slowa zostaly wyrwane z kontekstu nie zmienia tego, ze cala
        wypowiedz byla w tym tonie, ale jesli sobie nie zyczysz i uwazasz, ze to nie
        bylo fair to ok - przepraszam; powiedzmy, ze zle zinterpretowalam tekst i bylam
        tendencyjna;
        mam w sobie jakis wewnetrzny opor przed calkowitym przyporzadkowaniem sobie psa,
        byc moze to blad; zazdroszcze ludziom psow wpatrzonych w nich i czekajacych na
        wykonanie najbardziej bezsensownej nawet i nieuzaadnionej komendy tylko dlatego,
        ze pan tak sobie zyczy; nie toleruje wlasciwie okreslenia "pan" bo to sugeruje
        automatycznie obecnosc poddanego; zazdroszcze zatem i jednoczesnie czuje
        obrzydzenie; nie potrafie tego wytlumaczyc (moze z reszta bym potrafila, ale nie
        chce nudzic); tak wiec moj pies przychodzi zawsze i nigdy nie gryzie, ale wiem,
        ze szczekanie jest denerwujace wiec odwoluje go zawsze kiedy nie mam pewnosci co
        do zblizajacego sie psa; nie potrafie opanowac szczekania; probowalam dyskow
        fishera, ktore dzialaly przez jakis czas, teraz pies je wazy lekce; kupilam
        nawet elektryczna obroze i uzylam tylko raz bo pies tak sie rozpiszczal po
        pierwszym impulsie, ze serce mi peklo; o psim behawioryscie myslalam i nawet
        dzwonilam pare lat temu do pewnej pani o dosc charakterystycznym nazwisku,
        ktorego teraz nie pamietam, bo moja suka dziwnie sie zachowuje w niektorych
        sytuacjach, ale nie moglam sie dodzwonic i jakos tak zdechlo to smiercia
        naturalna; byc moze faktycznie do tego wroce (bede wdzieczna za pomoc w
        ustaleniu kogos dobrego bo wiadomo: lekarz lekarzowi nie rowny i nie problem
        wywalic kase na konowala); moja suka jest deczko nieprzewidywalna i czasami
        idzie sobie i wystarczy, ze ktos na nia spojrzy (nie daj boze cos powie) zaraz
        zaczyna szczekac; zawsze ja wtedy odwoluje i karce powtarzajac do znudzenia:
        "nie wolno" ostrym tonem; raz czy dwa stracilam cierpliwosc i dostala w chwili
        szczekania w dupsko; wszystko dziala na chwile; nie wiem, moze robie jakis
        blad.. na pewno robie, ale naczytalam sie tych ksiazek o psach, probowalam
        roznych metod i poddaje sie; wiesz moze ile kosztuje konsultacja z behawiorysta?
        co do pani, ktora spotkalam na spacerze, to nie bylam "ja z duzym psem"; ja
        minelabym te pania szerokim lukiem majac duzego psa, ktory sie wyrywa i latwo
        denerwuje; moj duzy pies mialby kaganiec; powiem szczerze, ze gdyby nie to, ze
        tak naprawde nie ma do tego powodu i, ze dluga broda naprawde przeszkadza to moj
        maly pies nosilby kaganiec, tak dla swietego spokoju, zeby sie nikt nie czepial;
        mozesz mi wierzyc - zrobilam duzo, nie wszystko zapewne, ale duzo, bo mnie tez
        to przeszkadza; poki co jednak, to nie moj pies podgryza inne psy wiec te
        zarzuty nie do mnie; generalnie denerwuje mnie tylko podejscie takie: duzy pies
        szczeka i sie wyrywa? oj, szacuneczek bo jak sie urwie to pol du.y wygryzie,
        morda w kubel i idziemy w swoim kierunku; maly pies szczeka? co sie ciska to
        male gowno, zamknij sie!!! takie ch..s..wo to jest dobre do kopania tylko;
        jeden mily pan powiedzial tak o moim psie (zajetym gryzieniem patyka i cichszym
        niz "cicha noc") do swojej narzeczonej na polach mokotowskich; po prostu nie
        moge zrozumiec tej potrzeby komentowania wszystkiego co nie jest w naszym typie
        w sposob budzacy sprzeciw ludzi normalnych; posiadacze psow typu bull czy jak
        tam sie one nazwyaja skarza sie, ze ich psy sa niesprawiedliwie traktowane, ja
        sie skarze, ze niektorzy sa uprzedzeni do malych psow; czasem bez konkretnych
        przyczyn (pomijajac mala cewke moczowa komentujacego czy jego nieszczesliwie
        dziecinstwo);
        wrex.
        • blue.berry Re: agni_me 24.10.06, 19:47
          wrexham, ktos kto na małego psa mowi "takie ch..s..wo to jest dobre do kopania
          tylko" prawdopodobnie przy innym psie powie "co za ohydne bydle" lub cos
          podobnego. jesli sie odwazy. zapewne przy malym psie i kobiecie
          jest 'odwazniejszy'. tak naprawde zyjemy w kraju w ktorym z jednej strony psow
          jest bardzo duzo a z drugiej panuje jakas straszna nietolerancja. ty masz
          problem bo ludzie ci dogaduja z powodu malego szczekajacego psa. dla odmiany do
          mnie i mojego naprawde spokojnego psa ktos potrafi leciec przez pol osiedla
          zeby zrobic mi awanture ze pies nie ma kaganca. albo bez przyczyny powiedziec
          ze jest ohydnym bydleciem. taki lajf.
          natomiast co do wlascicieli - tak jak powiedzialam (i nie jest to do ciebie
          skierowne) - zbyt duzo z nich za czesto zajetych jest pilnowaniem zarowno
          swojego psa jak i malego podgryzacza:))
        • agni_me Re: agni_me 24.10.06, 20:43
          wrex,

          jeśli chodzi o komentarze, to ja się nasłucham i "pies morderca" i "co takie
          gó.. tu robi", w zależności którego mam na smyczy. :)

          Lubię wszystkie rasy i "bezrasy" i wszelkie psie wielkości. Nie lubię braku
          frasobliwości u ich właścicieli, które prowadzą do dramatów. Rozsądne jest
          minimalizowanie zagrożeń. Masz trochę "nieobliczalnego" małego psa - sama
          mówisz, że smycz rozwiązuje przynajmniej częściowo problem, bo kontrolujesz
          przebieg spacerów. Mam dużego psa, którego nie mam szans utrzymać na smyczy -
          tak go szkolę i uczę posłuszeństwa, żeby nie reagował na zaczepki i by
          wystarczyła jedna komenda. Inaczej narażam nie tylko inne zwierzęta, ale przede
          wszystkim swoje.

          I rzecz nie w szkoleniach i cudach na kiju, ale podejściu, że każdy pies
          powinien umieć się "zachować", i duży i mały, a jeśli nie potrafi z różnych
          przyczyn (czasem psy są poschroniskowe, z urazami, z trwale zmienioną psychiką)
          to nie zwalamy odpowiedzialności za psa na innych. I już. Dziamgotanie na
          smyczy, w domu, na dobrze ogrodzonej działce - tak, tak i jeszcze raz tak.
          Dziamgotanie bez smyczy, bieganie "luzem" i upierdliwa agresja wobec psów
          innych - nie, nie i jeszcze raz nie. I znowu bez względu na wielkość. Nie
          oczekuję od psa bycia maszyną. Moje psy mają swoje humory, dni lepsze i gorsze,
          przeróżne charakterki i są rozpieszczone do granic, co nie zmienia faktu, że
          posłuszne.

          A namiar na sprawdzonego behawiorystę mam. Doktor Joanna Iracka bardzo pomogła
          rozwiązać problem mojego zwierzyńca, kiedy dołączyła doń dorosła suka ze
          schroniska. Rok temu wizyta kosztowała około stu złotych, ale potem
          wielokrotnie pani doktor sama kontaktowała się ze mną telefonicznie i mailowo,
          kontrolując postępy leczenia i zachowania psów i udzielając dalszych wskazówek.
          Kolejne wizyty nie były konieczne. Jeśli odbierasz gazetową pocztę, to tam
          wyślę numer telefonu i adres mailowy.
          • wrexham Re: agni_me 24.10.06, 20:58
            agni_me, odbieram zawsze, czekam na namiary i dziekuje
            wrex.
    • ontarian podobno psy do wlascicieli sie upodabniaja 24.10.06, 19:38
      wiec moze i ty dziamgoczesz, hehe
      • wrexham Re: podobno psy do wlascicieli sie upodabniaja 24.10.06, 19:40
        moze i dzamgocze czasami, jak to baba :)
        a czasem zazdroszcze ci twojej cichej dzdzownicy :)
    • turbomini Re: dlaczego male psy 'dziamgocza'? 26.10.06, 21:22
      Moje Kropiszcze też do wielkich nie należy i też dziamgocze. Tzn. nie zawsze
      dziamgocze, ale czasem dziamgocze.
      Oglądałam kiedyś program w TV na temat uspokajania agresji psów. To dziamgotanie
      bierze się stąd, że małe psy się po prostu boją, bo są małe :). Dziamgają zatem
      na wszystko i wszystkich. Ja wyrobiłam sobie taką metodę, że po prostu psa
      przytulam albo głaszczę w takich sytuacjach. Z reguły się uspokaja.
      • wrexham Re: dlaczego male psy 'dziamgocza'? 27.10.06, 14:13
        tez mi sie wydaje, ze to ze strachu, ale mojego mozna przytulac i glaskac - nic
        nie pomaga niestety; mozna mu nawet zamknac gebule - bedzie szczekal z
        zamknieta! poza tym spotkalam sie z teoria, ze nie mozna glaskac psa w takim
        momencie, bo sobie utrwala to zachowanie jako takie, za ktore zostaje nagrodzony
        glaskaniem, a wiec jako zachowanie dobre, ktore nalezy jak najczesciej
        powtarzac, zeby zostac poglaskanym;
        • turbomini Re: dlaczego male psy 'dziamgocza'? 27.10.06, 16:22
          Też miałam taką obawę, żeby jej się to pozytywnie nie kojarzyło. Ale ja
          jednocześnie rzucam komendę "Nie wolno!". To moja metoda, może działa tylko na
          mojego psa :).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka