Gość: Kasia IP: *.icpnet.pl 29.09.03, 10:01 Ma pół roku,mieszka razem ze sterylizowaną kotką.Kiedy to zrobić i czy jest to konieczne? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
orvokki Re: kiedy wykastrowac kocurka? 29.09.03, 10:13 Jeśli kocurek mieszka w domu, to raczej konieczne... mocz niekastrowanego kocura (dorosłego) śmierdzi potwornie. Naprawdę potwornie... chciałam kiedyś rozmnożyć moją kotkę, sprowadziłam jej pięknego kawalera, a ten w ramach znaczenia terenu nasikał mi na łóżko. Przez pierwsze dwa dni nie mogłam spać nawet w tym pokoju, potem spałam na karimacie i dopiero po kilku dniach prania najróżniejszymi środkami udało mi się wrócić na własny tapczan... Kocurka trzeba wykastrować zanim zacznie znaczyć teren, mój miał chyba 6 miesięcy, ale to weterynarz musi ocenić, czy już kociak jest dostatecznie dojrzały. Nie martw się, jest to zabieg znacznie mniej poważny niż kastracja kotki, mój Córek właściwie już na drugi dzień był w całkiem niezłej formie, miał założone rozpuszczalne szwy, tak że nie trzeba było ich ściągać i w ogóle wszystko przebiegło bardzo dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Do orvokki 29.09.03, 11:00 orvokki napisała: > Jeśli kocurek mieszka w domu, to raczej konieczne... mocz niekastrowanego A teraz sobie ulżę ;). Pozdrowienia dla orvokki od Mac'a. Chciałbym zaprotestować przeciwko wszystkim tym, którzy więzią w małych mieszkaniach koty. Zwierze to jest przyzwyczajone do spacerów i polowań na wolnej przestrzeni. A w domu co? Robi się z niego niewolnika i domową zabawkę. MOJE koty żyją na swobodzie - są związane tylko własnym wyborem. Dziwie się tym którzy uważają, że mają prawo do "wyzwalania" zwierząt z cyrków i ogrodów zoologicznych a sami w domu trzymają swoich własnych niewolników. I jeszcze unieszczęśliwiać kotki i kocurki przez kastrację!!! Wstyd!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
orvokki Re: Do orvokki - do maca 29.09.03, 22:26 Aaa, witam, witam... Zdaje się, że przypisujesz mi jakieś poglądy, których nigdzie nie wyraziłam. Przepraszam za poniższy wtręt co nieco z innego wątku - znając maila, chętnie napisałabym to na priva. Nigdzie nie wypowiadałam się za wypuszczaniem wszystkich zwierząt z klatek ani podobnymi głupotami. Ogrody zoologiczne nie służą jedynie uciesze gawiedzi - niemniej warto zabiegać o to, by zwierzęta miały w nich jak najlepsze warunki (co jak sądze jest nie do uzyskania w cyrkach). Co do wypowiedzi na temat wegetarian, myślę, że nie zasługują oni na lekceważenie w stylu "ci trawożercy". Od wegetarianizmu się nie umiera, a porównywanie go z paleniem papierosów jest absurdalne. Czy istnieje choroba, którą jednoznacznie wiązano by z wegetarianizmem? Co do kotów w mieszkaniu - znałam koty, które nosa nie chciały z niego wytknąć zrażone tym co już przeżyły. Co do przestrzeni życiowej potrzebnej zwierzętom odsyłam do ostatniego hitu pt "PI" Yann Martel - kot w mieszkaniu żyje w przestrzeni skondensowanej, w której jednak jest w stanie zaspokoić swoje potrzeby: zdobycie pożywienia, polowania, zabawy. Co do rozrodu: w naturze nie wszystkie osobniki się rozmnażają (np. w stadzie wilków jedynie para alfa), nie jest to zatem potrzeba tak podstawowa jak wyżej wymienione. Kastracja i sterylizacja są konieczne chociażby po to, by ograniczyć ilość nieszczęśliwych i niechcianych zwierząt. Myślenie, że kastrując kocura wyrządza mu się krzywdę anologiczną do wykastrowania człowieka, jest niepotrzebnym uczłowieczaniem zwierząt i zbędną czułostkowością, która w stosunku do zwierząt najczęściej powoduje więcej szkody niż pożytku, z czym się zapewne zgodzisz. Co do Twoich prowokujących wypowiedzi, to mogłeś już sam zauważyć, że najczęściej pobudzają one rozmówców do równie agresywnych, a te sensowne wzbudzają sensowny odzew i pozwalają na autentyczną dyskusję, a nie wymienianie się obelgami. Wnioski, jak w takim razie warto pisać, pozostawiam Tobie. Pozdrowienia dla Ciebie, głaski dla kotów i psa. Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: Do orvokki - do maca 30.09.03, 06:17 Znasz maila ;). Pomyśl jak jest twój to cała sprawa ci się wyjaśni. Mac(iek) Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: kiedy wykastrowac kocurka? 29.09.03, 10:33 Polecam forum weterynaria forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=525 Tam na takie pytania odpowiadają specjaliści - i ludzie z długim stażem w hodowli zwierzaków. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
astrit Re: kiedy wykastrowac kocurka? 29.09.03, 12:53 Kastracja nie zawsze jest konieczna, niektóre domowe kocury nie znaczą, ale to cecha indywidualna. Jednak jeśli mieszka z innym kotem - przypuszczam, że będzie to konieczny zabieg. Nie powinno się kastrować kota przed upływem 9 miesiaca życia. Oczywiście może zaczać dojrzewać wczesniej i wcześniej znaczyć - nie należy wtedy czekać, gdyż nawet wykastrowany kot może znaczyć nawykowo. Oczywiście nie ma wtedy takiego okropnego zapachu, ale i tak to nic miłego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot Re: kiedy wykastrowac kocurka? IP: *.mech.pw.edu.pl 29.09.03, 13:36 Witam! Kocurka powinno się wykastrować po osiągnięciu możliwie pełnego rozwoju fizycznego i osiągnięciu dojrzałości płciowej, o czym świadczy bardziej intensywny zapach moczu i ewentualne "znaczenie", czyli obsikiwanie pionowych ścian. Dla jednej kociej rasy jest to wiek 7-9 miesięcy, dla innej np. pers, nawet do dwóch lat. Ze względu na ten zapach i chęć poszukiwania kotek (ucieczki i zaginięcia) kocurek powinien być wykastrowany, chociaż nie wszystkie kocury znaczą, niektóre dalej grzecznie sikają do kuwety. W przypadku konieczności usunięcia zapachu są w tej chwili dostępne w sklepach i hurtowniach "zwierzęcych" odpowiednie preparaty, wykorzystujące działanie bakterii i enzymów rozkładających substancje organiczne. Po kilku opryskaniach zapach znika. Kastracja kocurka jest zabiegiem prostym i nie powoduje komplikacji, dobrze przeprowadzony zabieg pozostawia tak małą ranę, że nawet się jej nie zszywa. I jeszcze jedno. Moje koty żyją w mieszkaniu i wszystkie są wykastrowane. Nie czują się z tego powodu nieszczęśliwe. Koty bezdomne, które biorę do domu i które poznały już smak "wolności" uciekają od otwieranych drzwi i jak diabła boją się wynoszenia z mieszkania. Wiedzą dobrze jak ta wolność wygląda w praktyce. A kastracja czy sterylizacja? To jest cena, jaką płacą za bezpieczne życie. Sterylizowane przeze mnie bezdomne kotki nie rodzą i nie narażają potomstwa na okrutną śmierć przez zabicie lub otrucie przez ludzi, śmierć głodową w zamykanych na głucho piwnicach, rozszarpanie przez psy lub rozjechanie przez pojazdy, systematyczną głodówkę i przemarzanie w zimie. Koty domowe wypuszczane przez "dobrych" właścicieli są bardziej narażone niż dzikie koty bezdomne. Nie znają niebezpieczeństw i nie umieją ich unikać, nie boją się ludzi. Kilka dni temu ulubiona kotka znajomej staruszki została na jej oczach wywleczona spod samochodu przed domem przez bandę zdegenerowanych łobuzów, po kilku dniach wróciła, ale już bez zębów, które zostały powyłamywane. Koty są przez zboczeńców celowo rozjeżdżane samochodami, szczute psami, torturowane, przypiekane ogniem, pozbawiane zębów i pazurów razem z palcami, obdzierane żywcem ze skóry. Decyzja o wypuszczaniu i kastrowaniu kotów lub nie robieniu tego należy do ich opiekunów. Ja nie wstydzę się tego co robię. Pozdrawiam, Juliusz. Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: kiedy wykastrowac kocurka? 29.09.03, 15:30 Julkot(?) W pełni się z tobą zgadzam co do wypuszczania lub nie kotków na dwór. Moje się od zawsze wychowywały na dworze- przy domku jednorodzinnym na krawędzi pól - coś takiego jest możliwe. Kocurek jest nie wykastrowany - nie ma problemów zapachu - ale kotki już tak. To co pisałem - miało na celu jedynie wskazanie, że tak jak nasze koty domowe zwierzęta w klatkach w zoo i w cyrku są zwierzętami "domowymi". Część z nich żyje już tak od wielu pokoleń. Wielu "ekologów" stosuje jednak podwójną moralność wobec swoich ulubieńców i zwierząt "pracujących". Należy zwracać uwagę na warunki życia i tych i tych, a nie potępiać i z góry zakazywać. Mac(iek) Odpowiedz Link Zgłoś
astrit Re: kiedy wykastrowac kocurka? 29.09.03, 15:34 macpor - jest was dwóch...? Bo jeden wypowiada się jak ekooszołom i szkoda klawiatury na odpowiedź, a drugi jest całkiem rozsądny... Może dopiszcie numery do nicka, żeby można było odróżnić ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: kiedy wykastrowac kocurka? 29.09.03, 15:50 astrit napisała: > macpor - jest was dwóch...? Bo jeden wypowiada się jak ekooszołom i szkoda > klawiatury na odpowiedź, a drugi jest całkiem rozsądny... Może dopiszcie numery > > do nicka, żeby można było odróżnić ;-) > Schizofrenia ;) A tak naprawdę - niektóre wypowiedzi są bardziej podbarwione emocjami w celu wzbudzenia dyskusji. Ja naprawdę uważam "ekologów" z Gai za wrogów prawdziwej ekologi. Przeginanie pały odwraca uwage od prawdziwych problemów. Cześć działań "ekologów" powoduje "wylewanie dziecka z kąpielą". Uwazam, że: 1. Ekolog chroni gatunki - nie poszczególne osobniki. (ale kocham swojego psa i gromadkę kotów). 2. Testy biologiczne powinny być robione na zwierzętach (o ile naprawdę taka konieczność jest potrzebna- bo inaczej zostają produkty nie testowane, albo testowane na "ludzkich świnkach morskich"). 3. Trzeba się zdecydować czy ubrania z tworzyw sztucznych - fabryki chemiczne trują zwierzaki, czy ze skór naturalnych - zabijamy je osobiście, albo z włókien naturalnych - przy uprawach zabijamy zwierzęta i na uprawy zajmujemy ich siedliska. Naprawdę nie ma innej drogi - gdzie ludzie żyją tam giną zwierzęta - przykre ale prawdziwe. itd., itp. wszystko co robimy ma swoją cenę - płacą ją również zwierzęta i trzeba się z tym pogodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
astrit Re: kiedy wykastrowac kocurka? 29.09.03, 16:18 macpor napisał: > A tak naprawdę - niektóre wypowiedzi są bardziej podbarwione emocjami w celu > wzbudzenia dyskusji. Ja naprawdę uważam "ekologów" z Gai za wrogów prawdziwej > ekologi. Przeginanie pały odwraca uwage od prawdziwych problemów. > Cześć działań "ekologów" powoduje "wylewanie dziecka z kąpielą". > Uwazam, że: > 1. Ekolog chroni gatunki - nie poszczególne osobniki. (ale kocham swojego psa > i gromadkę kotów). > 2. Testy biologiczne powinny być robione na zwierzętach (o ile naprawdę taka > konieczność jest potrzebna- bo inaczej zostają produkty nie testowane, albo > testowane na "ludzkich świnkach morskich"). > 3. Trzeba się zdecydować czy ubrania z tworzyw sztucznych - fabryki chemiczne > trują zwierzaki, czy ze skór naturalnych - zabijamy je osobiście, albo z > włókien naturalnych - przy uprawach zabijamy zwierzęta i na uprawy zajmujemy > ich siedliska. Naprawdę nie ma innej drogi - gdzie ludzie żyją tam giną > zwierzęta - przykre ale prawdziwe. > itd., itp. wszystko co robimy ma swoją cenę - płacą ją również zwierzęta i > trzeba się z tym pogodzić. Zgadzam się z tym. Jest sporo - również na tym forum - pseudomiłośników zwierząt, którzy otworzyliby wszystkie klatki, by zwierzęta ( które w większosci przypadków nie znają niczego innego i nie potrafia inaczej żyć) zaznały wolnosci, zabroniliby sterylizacji/ kastracji, bo to narusza godność zwierzaka a nawet zabroniliby trzymania zwierząt domowych. To, co stałoby się z tymi zwierzętami po spełnieniu ich postulatów już ich nie zaprząta. I to mnie właśnie wkurza w ludziach wymyslających mi i innym od dręczycieli zwierząt. Nie jestem wegetarianką, kotlecik chętnie wciagnę, ale nie kupię dziczyzny - zabijanie zwierząt hodowlanych jest wystarczająco okropne, ale nie wyżyję na samej trawie. Niech więc te zwierzęta mają przyzwoite warunki życia, transportu i...tak...uboju. Walką o to powinni zająć się ci bojownicy o wolność. Staram się nie niszczyc mojego otoczenia, zwięrzetom, które trzymam ( w niewoli...) zapewnić jak najbardziej komfortowe warunki, nie kupuję chemii testowanej na zwierzętach. I nie uważam się za potwora. Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: kiedy wykastrowac kocurka? 29.09.03, 17:55 Miło spotkać kogoś myślącego podobnie. Pozdrawiam Maciek Odpowiedz Link Zgłoś
wadera2 Re: kiedy wykastrowac kocurka? 01.10.03, 19:17 Zgadzam się z tym. Jest sporo - również na tym forum - pseudomiłośników zwierząt, którzy otworzyliby wszystkie klatki, by zwierzęta ( które w większosci przypadków nie znają niczego innego i nie potrafia inaczej żyć) zaznały wolnosci, zabroniliby sterylizacji/ kastracji, bo to narusza godność zwierzaka a nawet zabroniliby trzymania zwierząt domowych. Czy mogłabyś wskazać taką wypowiedź na tym forum? W życiu nie spotkałam żadnego ekologa, który miałby takie poglądy... Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: kiedy wykastrowac kocurka? 02.10.03, 05:20 Cała sprawa w różnicy pomiędzy ekologiem, a "ekologiem". Rzeczywiście ekologa nie spotkałem, ale "ekologów" a i owszem. Czy akcja przeciwko cyrkom mówiła - "poprawmy im jakość życia" czy "zabrońmy wogóle występowania zwierząt". Czy ktoś z nich się zastanawiał czy na przykład psy w cyrku mogą występować i wcale nie trzeba nad nimi się sadyścić by pokazywały jakieś sztuczki? Było potępienie w czambuł i tyle. To samo z ogrodami zoologicznymi. Dlatego nie lubię Gai - bo ona prezentuje "ekologizm", a nie ekologię. Choć cieszę się z zwrócenia przez nich uwagi na los transportowanych żywych koni. Maciek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kluba1 Re: kiedy wykastrowac kocurka?/do Macpor IP: *.we.client2.attbi.com 02.10.03, 17:17 Czyli masz kotki zabezpieczone wiec nie przyniosa ci kociakow do domu ale nie obchodzi cie , ze twoj kot moze "zakocic" okolice bo sa pewnie w tym rejonie kotki dzikie lub ktorych wlasciciele jeszcze nie wpadli na twoj system. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beti Re: kiedy wykastrowac kocurka? IP: *.su.krakow.pl 30.09.03, 10:13 Moj tygrysek miał być wykastrowany gdy miał 6 miesięcy. Pojechaliśmy z mężem do weterynarza, kotek dostał "głupiego jasia", pan weterynarz zaczął go badać i okazało się że nie ma czego usuwać. Tak więc mam śliczną kiciunię, niedawno skończyła rok i nawet stała sie już kobietą... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maja Re: kiedy wykastrowac kocurka? IP: *.chello.pl 30.09.03, 17:29 A masz zamiar ją wysterylizować Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Venus Re: kiedy wykastrowac kocurka? IP: *.vs.shawcable.net 01.10.03, 18:35 To dla osoby ktora napisala: >>. I jeszcze unieszczęśliwiać kotki i kocurki przez kastrację!!! Wstyd!!!!<< Daj na dol, poogladaj sobie zdjecia. zaznaczam ze w porownianiu z tym co widzialam w TV to jest cukierek! www.fuzzywuzzyrescue.org/Whatreallyhappenstounwantedpets.html Wstyd, rzeczywiscie.. venus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maja Re: kiedy wykastrowac kocurka? IP: *.chello.pl 01.10.03, 20:42 Niestety, wielu ludzi traktuje tę kwestię zbyt uczuciowo i nie potrafi przyjąć racjonalnych argumentów. A prawda jest taka, że obecnie kastracja i sterylizacja to najlepsze metody zapobiegania niechcianym ciążom u kotek, jak również wielu chorobom (ropomacicze, białaczka przenoszona podczas stosunku). Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Do Mai i Venus. 02.10.03, 05:40 Moja wypowiedź była prowokacyjna - jakbyście włożyły trochę wysiłku i przeczytały wszystko forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? f=128&w=8226706&a=8233121 tobyście wiedziały, że sam mam wykastrowane kotki. Chciałem zwrócić tylko uwagę na dwójmyślenie - inne traktowanie przez cześć "ekologów" swoich własnych zwierząt, a inne hodowlanych, cyrkowych, w ogrodach zoologicznych. Dla jednych mówi się o wolności, a z drugimi robi się co chce. Cóż - jak ktoś mówi o prawach dla zwierząt powinien być uczciwy i wszystkie traktować tak samo ;). (Orvokki - przepraszam, dostałaś odłamkowym - wcale nie musisz tak myśleć ;). Jeszcze jedna sprawa z kastracją, jedynym argumentem "za" jest ograniczenie prokreacji i związaną z tym smutną koniecznością mordowania nadmiaru potomstwa. No i ograniczenie zachowań dla nas niezbyt przyjemnych - znaczenie terenu, miauczenie w okresie ruii, chęć do "wycieczek" - ale to już jest bardziej samolubne z naszej strony - ale to ostatecznie my mamy zwierzęta, a nie one nas. Ale na wypisywane "medyczne" zalety to mnie śmiech bierze - w zamian mamy ryzyko przy samej operacji, przy gojeniu się + pewnie inne choroby które nie występują u osobników nie operowanych. Przy okazji proponowałbym mały eksperyment myślowy - postawcie, przy tym wszystkim o czym mówicie, zamiast zwierząt ludzi. Jakoś argumenty zdrowotne zaczynają głupio brzmieć - ostecznie nikt nie sterylizuje "dla zdrowia" ludzi którzy już nie chcą mieć potomstwa. Maciek Odpowiedz Link Zgłoś
astrit Re: Do Mai i Venus. 02.10.03, 10:33 macpor napisał: [...} > Ale na wypisywane "medyczne" zalety to mnie śmiech bierze - w zamian mamy > ryzyko przy samej operacji, przy gojeniu się + pewnie inne choroby które nie > występują u osobników nie operowanych. > Przy okazji proponowałbym mały eksperyment myślowy - postawcie, przy tym > wszystkim o czym mówicie, zamiast zwierząt ludzi. Jakoś argumenty zdrowotne > zaczynają głupio brzmieć - ostecznie nikt nie sterylizuje "dla zdrowia" ludzi > którzy już nie chcą mieć potomstwa. > Maciek A właśnie tak sie składa, że udowodnione jest, ze osobniki wysterylizowane/wykastrowane żyją kilka lat dłużej niż nie poddane temu zabiegowi, są też mniej podatne na niektóre choroby - w tym nowotwory. Jest to kwestia zmian hormonalnych w organiźmie. Nie należy tu jednak mieszać ludzi, z tej prostej przyczyny, że fizjologia rozrodu u ludzi jest ZUPEŁNIE inna niż u zwierząt. Sterylizacja kobiety jest równoznaczna z całym życiem na lekach - hormony, sterydy itp. zwiekszoną podatnoscią na wiele nowotworów i potężnymi problemami psychicznymi - podobnie u mężczyzn. Zwierzęta - koty, psy - funkcjonują troszeczkę inaczej, seksualność nie determinuje ich życia. Kastrat lub wysterylizowana samiczka nadal normalnie funkcjonują w swoim "społeczeństwie", tyle, że nie odczuwają potrzeby rozmnażania, a co za tym idzie nie występują u nich związane z tym zachowania takie jak walki, powiększanie terytorium, szukanie partnera, nie dla tego, że zwierzę zostało okaleczone psychicznie i chciało by ale nie może ( tak by było w przypadku człowieka) ale po prostu nie jest to potrzebne. A tak na marginesie - swego czasu w Szwecji była przeprowadzana akcja przymusowej sterylizacji osób z wadami genetycznymi i rozwojowymi lub chorych psychicznie... Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: Do Mai i Venus. 02.10.03, 15:54 A no właśnie jak to pięknie brzmi :). Ale jest to "naukowa" podbudowa do swojego dobrego samopoczucia. Biologia rozrodu u ludzi i u zwierząt jest dokładnie taka sama. Fizjologia też. Przepraszam różnice są - ale są one tej samej klasy co pomiędzy różnymi gatunkami zwierząt. Jedynie co wyróżnia ludzi od zwierząt to znacznie rozbudowana strefa psychiczna, zachowania - jednym słowem rozum. Także porównanie z ludźmi jeżeli chodzi o biologie jest w pełni uprawnione. Jeżeli ludzie pod wpływem kastracji mają podlegać pewnym chorobom, to i kastracja u zwierząt też powinna wywołać zwiększone ryzyko zachorowalności na jakieś choroby- mogą być gatunkowe różnice, jedne mniej, drugie bardziej ale coś musi się dziać. Mocno podejrzewam, że takie informacje nie za bardzo docierają do posiadaczy zwierząt bo nie bardzo leży to w interesie weterynarzy i a hodowców zwierząt rasowych. Seksualność zwierząt też determinuje ich życie. Mój nie wykastrowany kocurek w pełni akceptował samice dopóki nie zostały poddane kastracji, a teraz próbuje je przepędzać. Nie powiesz ze nic nie zmieniło się w życiu tego stadka? Co do okaleczenia psychicznego - normalny kocur broni swojego terenu, wykastrowany nie broni - nie powiedziałbym żeby to było zachowanie normalne i żeby nie został okaleczony psychicznie. Problemy psychiczne jak rozumiem pojawiaja się u ludzi którzy zostali wysterylizowani na skutek jakiejś choroby - nie sądzę żeby to samo się pojawiało u osoby dla której jest własna decyzja. A na koniec jeszcze raz podkreślę - nie jestem przeciwko sterylizacji/kastracji zwierząt - tylko nie podoba się dodawanie do tego takiej "naukowej" otoczki, że robimy to dla dobra naszego pupila. Robimy to jedynie z konieczności i dla naszej własnej wygody i to wszystko. A o Szwecji wiedziałem - cóż są ludzie którzy potrafią potraktować innych ludzi jak zwierzęta. Chociaż - na osiedlu mieszka kobieta wyraźnie niedorozwinięta psychicznia, a z nią chodzi tak gdzieś z piątka takich samych dzieci - żal mi ich. Ale sam nie wiem czy istnieje i jakie, rozwiązanie takiego problemu. Ech.... Odpowiedz Link Zgłoś
astrit Re: Do Mai i Venus. 03.10.03, 10:06 macpor napisał: > A no właśnie jak to pięknie brzmi :). > > Ale jest to "naukowa" podbudowa do swojego dobrego samopoczucia. > Biologia rozrodu u ludzi i u zwierząt jest dokładnie taka sama. Fizjologia > też. Przepraszam różnice są - ale są one tej samej klasy co pomiędzy różnymi > gatunkami zwierząt. Doprawdy? Czyżbyś słyszał o sezonowej rui u ludzi...? A może widziałeś kota gotowego do rozmnażania na widok nie będącej w rui ( nie wydzielającej odpowiednich feromonów) kotki? ( Między innymi dla tego wśród zwierząt praktycznie nie dochodzi do gwałtów. Zdarzają się jedynie wśród myszy, lub w przypadku osobników z ciężkimi zaburzeniami psychicznymi) > Jedynie co wyróżnia ludzi od zwierząt to znacznie > rozbudowana strefa psychiczna, zachowania - jednym słowem rozum. > Także porównanie z ludźmi jeżeli chodzi o biologie jest w pełni uprawnione. > Jeżeli ludzie pod wpływem kastracji mają podlegać pewnym chorobom, to i > kastracja u zwierząt też powinna wywołać zwiększone ryzyko zachorowalności na > jakieś choroby- mogą być gatunkowe różnice, jedne mniej, drugie bardziej ale > coś musi się dziać. Mocno podejrzewam, że takie informacje nie za bardzo > docierają do posiadaczy zwierząt bo nie bardzo leży to w interesie weterynarzy > i a hodowców zwierząt rasowych. Otóż nie. Przykładowo:kotka pozbawiona macicy jest zdrowym kotem, bez żadnych zaburzeń fizjologicznych jedynie jej metabolizm nieco zwalnia, kobieta pozbawiona macicy ma bardzo poważne problemy hormonalne. Tak się składa, że te drobne różnice międzygatunkowe nie są wcale takie drobne. Dla tego bezsensowne jest testowanie wielu leków na zwierzętach, ponieważ one reagują zupełnie inaczej niż człowiek. Wiesz, że zwykła aspiryna - taki popularny lek - jest np. dla kota trucizną? Wiele ludzkich leków albo na zwierzęta nie działa, albo działa zupełnie inaczej niż na człowieka. Wiele witamin i mikroelementów dla nas niezbędnych jest dla zwierząt niepotrzebnych lub nawet trujących. Dla tego, że ich fizjologia jest nieco inna od ludzkiej. To że i psy i koty i ludzie są ssakami, nie znaczy, że można te gatunki pakować do jednego medycznego worka. > Seksualność zwierząt też determinuje ich życie. Mój nie wykastrowany kocurek w > pełni akceptował samice dopóki nie zostały poddane kastracji, a teraz próbuje > je przepędzać. Nie powiesz ze nic nie zmieniło się w życiu tego stadka? Co do > okaleczenia psychicznego - normalny kocur broni swojego terenu, wykastrowany > nie broni - nie powiedziałbym żeby to było zachowanie normalne i żeby nie > został okaleczony psychicznie. Nie nazwałabym tego okaleczeniem psychicznym. Kot nie broni terenu, bo nie jest mu to potrzebne. Pilnowanie terenu, znakowanie i walki są związane z zachowniami płciowymi, zwalczaniem konkurentów do samic. Jeśli kot nie ma przymusu rozmnażania - nie ma też potrzeby bronienia terenu przed innymi kocurami. Co do twoich kotek - owszem, coś się zmieniło - mianowicie pewnej zmianie uległ ich zapach osobniczy. Kocur może być nieco tym zdezorientowany. > Problemy psychiczne jak rozumiem pojawiaja się u ludzi którzy zostali > wysterylizowani na skutek jakiejś choroby - nie sądzę żeby to samo się > pojawiało u osoby dla której jest własna decyzja. Na tym między innymi polega różnica w fizjologii pomiędzy człowiekiem a np. kotem lub psem, że aby uzyskać bezpłodność u człowieka nie jest potrzebna kastracja lub sterylizacja w takim zakresie jak u zwierząt, wystarczy jedynie podwiązanie nasieniowodów/jajowodów. U zwierzat taki zabieg jest niewskazany z tego powodu, że albo jest nieskuteczny i może nawet powodować poważne komplikacje zdrowotne. Jak już pisałam - kastracja/ sterylizacja człowieka - nawet dobrowolna - powoduje duże zmiany w układzie hormonalnym, co ma również wpływ - niekorzystny - na psychikę. > A na koniec jeszcze raz podkreślę - nie jestem przeciwko > sterylizacji/kastracji zwierząt - tylko nie podoba się dodawanie do tego > takiej "naukowej" otoczki, że robimy to dla dobra naszego pupila. > Robimy to jedynie z konieczności i dla naszej własnej wygody i to wszystko. Owszem, robi się to z konieczności i dla wygody, ale te skutki, o których piszesz, że są wymyślone na nasz użytek na prawdę się pojawiają i zostały zbadane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maja Re: Do Mai i Venus. IP: *.chello.pl 02.10.03, 17:13 Mac, chyba nie zaprzeczysz, że kocia białaczka czy FIV są przenoszone podczas stosunków seksualnych? A kotom, w przeciwieństwie do ludzi, raczej trudno wpoić zasady bezpiecznego seksu. Można albo dopuszczać do siebie tylko zdrowe koty (jak robią to hodowcy) albo w ogóle nie dopuszczać. A ropomacicze jest typową chorobą kotek i suk, nie ludzi - kwestia różnic fizjologii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maja Re: Do Mai i Venus. IP: *.chello.pl 02.10.03, 17:15 Aha, w wypadku ropomacicza i tak następuje sterylizacja, tylko że zabieg przeprowadzany jest na kotce chorej i w związku z tym występuje większe prawdopodobieństwo powikłań. Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: Do Mai i Venus. 02.10.03, 18:28 I co mi w ten sposób udowadniasz? Tylko to co już pisałem - że są choroby, którym się zapobiega poprzez kastrację - to były przykłady, dla kotek i suk. Pewnie masz też takie dla psów i kocurów? Nigdy temu nie przeczyłem. Ale nie powiedziałaś wcale, że nie ma chorób specyficznych tylko dla kastratów albo występujących z większym prawdopodobieństwem u kastratów. Mówiłem też, że mogą być różnice mędzygatunkowe w fizjologi - występowanie ropomacicza u kobiet jest niemożliwe (albo bardzo mało prawdopodobne) - zgadzam się. To też nie zmienia faktu, że i ludzie i zwierzęta są we władaniu hormonów i na coś im ta równowaga jest potrzebna. A moje kotki jakoś zanim zostały wykastrowane potrafiły sobie dobierać pewnych partnerów. :) Maju różnica pomiędzy nami jest taka, że ty hodujesz swoje zwierzęta, a ja z nimi żyję i nie mam zamiaru ich uszczęśliwiać. Wole mieć (właściwie kto tu kogo ma ;))krócej żyjącego prawdziwego kocura niż coś co tylko wygląda jak kot. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kluba1 Re: Do macpor IP: *.we.client2.attbi.com 02.10.03, 20:04 Jeszcze raz ; co robisz z kociakami ktore sie rodza w okolicy a ktorych tata jest twoj nie wykastrowany kot? Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: Do macpor 03.10.03, 05:15 Gość portalu: kluba1 napisał(a): > Jeszcze raz ; co robisz z kociakami ktore sie rodza w okolicy a ktorych tata > jest twoj nie wykastrowany kot? To samo co z małymi liskami, kunami, sarnami, myszkami tudzież innymi gryzoniami - NIC. Ten kot jest półdziki i jako taki ma żyć. U mnie ma tylko michę i spanie jak tak chce. A jakby tak wykastrować wszystkie koty to po pewnym czasie na ziemi by nie było ani jednego żywego poza rasowymi wymoczkami hodowanymi po domach, umierającymi ze strachu na widok gryzonia. Tupka pracą jest polowanie na myszy - ostatecznie jest kotem. Cóż życie zwierząt na tym polega, że część z nich musi ginąć z głodu, chorób, wypadków. Jak nie giną to gatunek się degeneruje. Ba ale to jest ekologia, a nie "ekologia". ;) Darwin to był jednak mądry gość (i fajnie pisał - polecam poczytać). Maciek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Venus Re: Do macpor IP: *.vs.shawcable.net 03.10.03, 07:27 Nie ma o czym dyskutowac, zwierzeta domowe to nie dzikie gdzie populacja jest regulowana przez okrutna nature, i nie ma co porownywac dzikiego rysia do domowego kota, ani dingo do Burka. Koty i psy trzymane jako "pety" (ang) czyli zwierzeta do towarzystwa, domowe, maja doskonale warunki do nieograniczonego rozmnazania sie - bezpieczny teren, dobre jedzenie, szczepienia, weterzynarz itd.. W Stanach usypia sie 10 - 12 milionow kotow rocznie tylko dlatego ze sa tacy ktorzy mysla ze kastrowanie zwierzat to cos strasznego. Widac widok wywrotek i wysypisk z kocimi i psimi trupami nie jest widac taki straszny. A kastrowanie i charakter - nie ma reguly moj kot chociaz wyciety byl nadal staczal boje z wlazacymi obcymi kotami, a wiec nieprawda jest ze wykastrowany kocur nie jest terytorialny. Po co szukac usprawiedliwienia na sterylizacje kota czy psa jak powod jest tylko jeden - zapobiegac nadmiernej populacji. venus Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: Do macpor 03.10.03, 16:12 Istnieją jakby dwa rodzaje kotów - koty typu "pet"(ang), które hoduje prawdopodobnie większość forumowiczów - mieszkające w domach, mające tak jak piszesz zapewnioną opiekę, szczepienia, weterynarzy. Są też koty "pracujące", nie śpiące w domach, których właściciele nie latają przy byle objawach do weterynarza, jedzące w większości to co upolują, wygrzebią na śmietnikach czy wyżebrzą od ludzi. Dzięki tej drugiej grupie nie musimy stosować trucizn do walki z myszami, szczurami i innymi gryzoniami. One muszą być odporne na warunki klimatyczne i wśród nich działa dobór naturalny. Gdyby go zabrakło - gatunek by się wyrodził i zginął. I zjadły by nas myszy jak króla Popiela. (Łasicowate przegrały bitwę z kotami o względy ludzi ;) Ryś :). Raczej bym mówił o takim zwierzątku jak żbik - miły kotek prawie na wyginęciu, doskonale krzyżujący się z naszymi buraskami- zdajsię, że już nawet nie ma czystych gatunkowo, wszystkie są już po trochę kotami. A co do danych dotyczących Stanów Zjednoczonych - działa tam dosyć silne lobby weterynaryjne - nie wiem jak z kotami ale ilość wykastrowanych psów napewno jest znacznie większa niż w Polsce. A biorąc pod uwagę że ilość "pet-ów" na głowę w Polsce jest znacznie większa niż innych krajach (no nie wiem jak w stosunku do USA) to raczej u nas spodziwałbym się wywrotek i wysypisk z kocimi i psimi trupami. A jednak ich nie ma... Myślę, że jeżeli informacja o takich masowych usypianiach i wysypiskach z truchłami zwierzątek domowych jest prawdziwa - to raczej wynika z znacznie większej niż w Polsce niefrasobliwości ich właścicieli. Kupuje się małą pluszową zabawkę i jak podrośnie i się znudzi, lub muszą się przeprowadzić, to ją usypiają i problem "z głowy". Czyli wynika to nie z barku kastracji tylko z brania do domu "zabawek". Co do terytorialności - jak widać na tym przykładzie jest to argument "za", wcale z kocura nie musi się zrobić "ni to ni owo", i "przeciw" część osób kastruje zwierzęta licząc właśnie na zmianę charakteru i ich większe "udomowienie". Jak widać nie musi być to regułą. Moje kotki po kastracji - dalej są łowne, ciągle przynoszą myszki z polowań, chociażbyła obawa, że zmienią się w całkowite darmozjady ;). Fakt trzymają się teraz bardziej domu ale z myślywskich wypraw nie zrezygnowały. No i na końcu, właśnie o tym cały czas mówię, kastracja ma służyć zpobieżeniu nadmiernej rozrodczości. Reszta to jedynie dla naszej wygody. I w tym jak widze się zgadzamy. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kluba1 Re: Do macpor/jeszcze raz IP: *.we.client2.attbi.com 03.10.03, 16:45 wiec dlaczego poddales KOTKI sterylizacji - czy one ( z racji plci ) zajmuja jakies inne miejsce na tym swiecie czy tylko w twoim zyciu ?? Przeciez to by bylo tak NATURALNIE gdyby ci sie kocily w domu. No chyba zgodnie z natura powinny miec do tego prawo ktore im brutalnie odebrales !!!!! Czy tylko kocury maja zachowac linie "lownego" kota? Ladnie to sobie wykombinowales - wygodnie !!!!! Niech sie inni martwia , prawda???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot Re: ... IP: *.mech.pw.edu.pl 03.10.03, 16:54 Cześć Kluba! Właśnie wysyłam Ci list... Pozdrawiam, Juliusz. Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: Do kluby1 03.10.03, 17:56 Jasne dokładnie tak - to kotki się kocą nie kocury. Jak ktoś nie wykastruje swojej kotki, a nie chce mieć kociąt to już jego problem. Mnie chodziło o moje kotki a nie czyjeś inne. Ja nie walczę z całym kocim rodem. A druga sprawa to czysta ekonomia - wystarczy jeden kocur nie wykastrowany by zapłodnić całą gromadę kotek. Bardziej opłaca się kastrowanie kotek niż kocurów. Czysta biologia. Kastrowanie kota mija się z celem i pozostawia go w stanie niezmienionym (a nawiasem mówiąc mocno bym się zdziwił jakby ten "dupa jaś" Tupek uwiódł jakąś kotkę ;). A jak zaczynamy "ad personam" to proszę bardzo. Kluba1 - ładnie to sobie wykombinowałeś, nie ma co - naokoło same wysterylizowane koty a jedynie TY sprzedajesz ludziom swoje cud produkty z hodowli. Czysta chciwość i pazerność pod płaszcykiem HUMANITARYZMU nie? Wygodne!!! Niech inni się nie martwią ja będe kasiorę zbijał. (powyższego tekstu proszę nie traktować poważnie, "erystyka na codzień" też jest moją umiejętnością, mój oponent wcale nie musi być jednostką chciwą ;P ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Venus Re: Do kluby1 IP: *.vs.shawcable.net 03.10.03, 19:00 Koty dzikie i poldzikie sa nadal opdpwiedzialnoscia wlascicieli kotow domowych. Co to w ogole za gadanie <KOT DZIKI< POLDZIKI> Skad niby sie wziely? Zostaly wyrzucone z domu, opuszczone, juz jako kocieta albo i w wieku doroslym, co taki kot ma robic, radzi sobie jak moze, niewysterylizowany rozmnaza sie, i tak postaja kolonie, zwanne przez hipokrytow "dziekie koty".. WSZYSTKI koty nalezy kastrowac bez wzgledu na plec. Ty tez jestes odpowiedzialny za nadmiar kociej populacji jak nie wykastrujesz swojego KOTA. Weterynarze dobrze robia ze nawoluja do sterylizacji , w Kanadzie sa kliniki gdzie usluge te mozna zrobic za pol ceny lub nawet za darmo zeby zapobiegac pozniejszej eutanazji. venus Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: Do kluby1 03.10.03, 21:15 Jak rozumiem żyjesz w Kanadzie? Widać w Kanadzie są jedynie koty hodowane w domach - nie ma kotów w gospodarstwach rolnych? Nie ma kotów żyjących od zawsze w miastach? Każdy kot musi pochodzić z jakiegoś domu? Koty na wolności radzą sobie jak mogą w równym stopniu jak lisy, łosie, niedźwiedzie. Mogą sobie spokojnie żyć bez pomocy ludzi - na terenie otwartym fakt zimy by nie przeżyły - są za małe ale w sztucznym środowisku miasta czy wsi już tak. Fakt, że bez dokarmiania przez ludzi populacja ta by była znacznie mniejsza - pojemność ekologiczna jest ograniczona ilością dostępnego pokarmu. Ale wcale a wcale im nie jesteśmy potrzebni. Z ludźmi im się żyje wyłącznie łatwiej. Radziłbym przy okazji wziąść encyklopedie i poczytać hasło "żbik" najwyraźniej zwierzątko to jest całkowicie nieznane. Weterynarze mają finansowy interes w sterylizacji- sensowność tego jest zbliżona do zabiegu usuwania napletka bardzo popularnego w USA z przyczyn higienicznych. Jakbyś się postarała i do tego byś znalzła mnóstwo argumentów za. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kluba1 do macpor IP: *.we.client2.attbi.com 03.10.03, 22:29 oj mieszaja ci sie nie tylko tematy, wyliczenia ale nawet osoby ktorym odpisujesz. W Kanadzie nie mieszkam . "Radziłbym przy okazji wziąść encyklopedie i poczytać hasło "żbik" najwyraźniej > zwierzątko to jest całkowicie nieznane." - do czego to sie odnosi? Czy ja o zbiku pisalam ? Nie rozumiem.... Zbiki sa znane tam gdzie mieszkam. Dzikie zbiki. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kluba1 do macpor odnosnie HUMANITARYZMU IP: *.we.client2.attbi.com 03.10.03, 19:17 Kluba1 - ładnie to sobie > wykombinowałeś, nie ma co - naokoło same wysterylizowane koty a jedynie TY > sprzedajesz ludziom swoje cud produkty z hodowli. Czysta chciwość i pazerność > pod płaszcykiem HUMANITARYZMU nie? Wygodne!!! Niech inni się nie martwią ja > będe kasiorę zbijał. O co ci chodzi ? Nic nikomu nie sprzedaje( nie wykrecaj kota ogonem ) a chodzi o zmniejszenie populacji niechcianych zwierzat. I tak, to jest postepowanie humanitarne. Oczywiscie , ze " wystarczy jeden kocur nie wykastrowany by zaplodnic cala gromade kotek " wiec skoro o tym wiesz, to dlaczego swojego nie wykastrowales? kto ma kastrowac te zdziczale kotki ktore twoj kocur splodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: do macpor odnosnie HUMANITARYZMU 03.10.03, 20:55 Kluba1 - czytać nie umiesz - "łacha sobie z ciebie darłem". A i liczyć nie umiesz - 99 wykastrowanych kotek i jedna nie wykastrowana + niewykastrowne kocury - to potomstwo od jednej kotki. 99 wykastrowanych kocurów i jeden niewykastrowany + 100 niewykastrowanych kotek - to potomstwo od 100 kotek. Czyli jakakolwiek będzie liczba wykastrowanych kocurów i tak nie wpłynie to w znaczący sposób na populację kotów. Warto czasem trochę pomyśleć. I podstawowa sprawa nie istnieje coś takiego jak "zdziczały kot" - koty nigdy nie były udomowione tak jak psy. To jest raczej współżycie z człowiekiem przy zachowaniu niezależności. No chyba że ktoś ma rasowego kota niezdolnego do życia na wolności ;). I dlaczego akurat mamy dbać o zmniejszenie populacji kotów? Koty osiedlowe - wszelakiego rodu dachowce, piwnicowce - spełniają b. ważną rolę w ekologii miasta - wyruguje się je a w zamian otrzymamy inwazję myszy i szczurów. Dlaczego nikt się nie przejmuje losem mnożących się bez ludzkiej kontroli ptaków, ginacych z głodu, chorób? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Venus Re: do macpor odnosnie HUMANITARYZMU IP: *.vs.shawcable.net 03.10.03, 22:09 Oczywiscie ze w Kanadzie sa koty w gospodarstwach rolnych, i koty miejskie, pytanie skad one sie tam wziely? No chyba nie z powietrza? jak juz pisalam wczesniej w "naturze" populacja utrzymywalaby sie sama na mniej wiecej tym samym poziome, a np. w przypadku kota niewykastrowanego trzymanego w domu i od czasu do czasu wypuszczanego zeby sobie polatal, ciekawe ile on takich "dzikich" kotek dodatkowo (spoza tej "naturalnej" grupy)zapladnia? mam pytanie, ile moze byc kotow z jednej kotki w ciagu pieciu lat, zakladajac ze kotka moze miec 6 kotkow raz w roku. Z kazdego miotu jest nowa kotka, ktora tez wyprodukuje 6 kociat, w tym CO NAJMNIEJ jedna kotke.. itd.. Kotka moze miec male dwa razy w wroku - na wiosne i na jesieni - wcale nie rzadkie zjawisko. prosze wszystko teraz pomnozyc przez dwa. A teraz zalozmy ze co druga kotka ma dwie kotki i 4 kocury.. Ze juz nie wspomne ile kotek moze zaplodnic jeden kocur. prosze, ciekawa jestem jakie beda liczby? Macpor policzy? A jest tyle chetnych na te kotki bo jak na razie co chwila widze jakis apel: "kocieta szukaja domu"...? i psy tez. Venus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Venus Re: do macpor odnosnie HUMANITARYZMU IP: *.vs.shawcable.net 03.10.03, 22:13 >>> Dlaczego nikt się nie przejmuje losem mnożących się bez ludzkiej kontroli ptaków, ginacych z głodu, chorób?<< bo nie ma u nich nadmiernej populacji. Smierc z glodu i chorob jest naturalna metoda kontroli polulacji. poza tym to jest przyklad bez bez sensu. Venus Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: do Venus 04.10.03, 00:43 Gość portalu: Venus napisał(a): > >>> Dlaczego nikt się nie przejmuje losem mnożących się bez > ludzkiej kontroli ptaków, ginacych z głodu, chorób?<< > > bo nie ma u nich nadmiernej populacji. Smierc z glodu i chorob jest naturalna > metoda kontroli polulacji. > > poza tym to jest przyklad bez bez sensu. > > Venus Ufff więc jeszcze raz: dzikie koty i dzikie ptaki - smierć z głodu i chorób - naturalna selekcja reguluje wielkość populacji - taki sam mechanizm dla wszystkich zwierząt. Domowa kotka - trzeba sterylizować, zgadzam się, ucieknie zajdzie w ciąże i jeżeli nie mamy komu oddać małych trzeba je uśpić co jest przykre. Domowy kocur - trzeba sterylizować bo znaczy teren, zgadzam się - nie jest to zbyt miłe, - trzeba sterylizować bo zmniejsz to jego chęć do ucieczek - zgadzam się - szkoda go by było nam by gdzieś zginął-też zrozumiem. Kastrowanie bo nasz kocur może gdzieś spłodzić potomstwo - bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Venus Re: do Venus IP: *.vs.shawcable.net 04.10.03, 03:42 Oj, jestem zmeczona.. Po pierwsze, Macporowi pewnie chodzi o obrzezanie, kompletnie mnie to nie interesuje, to raz a dwa Mac nie zapominaj ze w Kanadzie zyje wiele narodowosci, jedni to robia a jedni nie- wolny wybor podyktowany jakimkolwielk wzgledem, badz to higienicznym badz to religijnym. Co to ma do rzeczy w ogole? Po drugie gdzie ja napisalam ze neguje istnienie i krzyzowanie sie z kotem zbika? Nigdzie. Wiec prosze nie przypisywac mi wypowiedzi ktorych nie uczynilam. Zbik jest owszem "dzikim kotem" i to bardzo blisko spokrewnionym z domowym kotem. Nie przesadzajmy jednak bo z tego co wiem to zbik zyje w lesie, ma tam swoj teren i swoje zajecia. Na pewno nie przyczynia sie w takim stopniu do zwiekszenia ilosci kotow jak wlasciciele niewycietych kotow domowych. po trzecie chyba nie bedzie my obarczac biednego zbika za tabuny dzikich kotow na calym swiecie? .. czy rowniez zbik zapladnial kotki w Egipcie, xxxxxxxxx -ecy lat temu, w Afryce i Australii, gdziekolwiek?? I kocur owszem jak najbardziej "plodzi" potomstwo, i nalezy zapobiegac przypadkowemu zaplodnieniu np. dzikiej kotki przez domowego kocura. Kolonie dzikich kotow to mieszanka kotow ktore z roznych powodow nie maja dluzej domu, przewaznie po prostu wyrzuconych, i kotow urodzonych juz w takich warunkach. W Kanadzie i USA sa instytucje i programy zajmujace sie kontrola populacji dzikich kotow, ale jak latwo sie domyslic sa one male i niedofinansowane, niemniej jednak swiadcza o tym ze problem dzikich kotow jes rozpoznany. W miare mozliwosci lapie sie takie koty i tez sterylizuje. Robia to tez czesto ludzie kochajacy koty z wlasnej nieprzymuszonej woli, prywatnie. (A jak jest pod tym wzgledem w Polsce? ktos oprocz przypadkowych prywatnych osob zajmuje sie tym?) Posiadanie niewysterylizowanego kota latajacego gdzie i kiedy chce przyczynia sie do zwiekszenia kolonii i problemu. A zreszta o czym to mowic wiadomo zeby bylo potomstwo potrzebne sa dwie plcie. I tyle. Macpor, cieszy mnie ze swoje koty wykastrowales. Venus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kluba1 Re: do macpor IP: *.we.client2.attbi.com 03.10.03, 22:39 macpor , czytac nie umiesz . Mylisz autora z tematem,wysylasz odpowiedzi do nielasciwych osob, odpowiadasz sam sobie - nic dziwnego , ze nie rozumiesz dlaczego kocur powinien byc wykastrowany a jeszcze wprowadzasz w to sprawe napletka ..... Dziwne to , dziwne !!! Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: do kluby1 04.10.03, 00:18 Gość portalu: kluba1 napisał(a): > macpor , czytac nie umiesz . Mylisz autora z tematem,wysylasz odpowiedzi do > nielasciwych osob, odpowiadasz sam sobie - nic dziwnego , ze nie rozumiesz > dlaczego kocur powinien byc wykastrowany a jeszcze wprowadzasz w to sprawe > napletka ..... Dziwne to , dziwne !!! Typowy argument "ad personam" po skończeniu się argumentów racjonalnych. Możesz mi zwrócić jeszcze słuszną uwagę na dosyć chaotyczny sposób pisania i robienie błędów ortograficznych. Ale to i nie zmieni faktu że nie odpowiedziałeś na moje zarzuty. Fakt nie zmieniłem tematu - ale list był nie skierowany do ciebie tylko do Venus. Czytasz list naciskasz link - odpowiedz na list i odpowiadasz na ten list. Sam masz widocznie problemy z zorientowaniem się co do kogo i jaka jest struktura drzewka kolejnych wypowiedzi. 1. Dygresja o napletku jest w pełni uzasadniona jak się zna USA. Venus jako mieszkanka Kanady powinna się raczej orientować o co mi chodzi. 2. Na jakie to pytanie niby sam sobie odpowiadałem? Wyliczenia? Chyba nic z tego nie rozumiesz. O zdziczałych kotach? Cytuję "kto ma kastrowac te zdziczale kotki ktore twoj kocur splodzi?". 3. Żbik - Venus neguje możliwość życia dzikich kotów nie będących pod opieką ludzi. Sugeruje jakoby wszystkie koty były kiedyś w domach ludzi i zostały stamtąd wyrzucone, lub były bezpośrednim potomstwem takich kotów. Istnienie żbika, który się w pełni krzyżuje z kotem domowym neguje takiemu twierdzeniu. Istnieje podejrzenie, że wszystkie żyjące na wolności żbiki są w jakimś stopniu mieszańcami z kotem domowym. Czyli kot (jako gatunek, a nie konkretny osobnik) spokojnie może dawać sobie radę bez człowieka. C.N.D. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kluba1 do macpor IP: *.we.client2.attbi.com 04.10.03, 00:36 Ciesze sie ze potwierdzasz ,ze mylisz osoby - dowod zalaczony : Re: Do kluby1 Autor: macpor Data: 03.10.2003 21:15 + odpowiedz na list -------------------------------------------------------------------------------- Jak rozumiem żyjesz w Kanadzie? Widać w Kanadzie są jedynie koty hodowane w domach - nie ma kotów w gospodarstwach rolnych? Nie ma kotów żyjących od zawsze w miastach? Każdy kot musi pochodzić z jakiegoś domu? Koty na wolności radzą sobie jak mogą w równym stopniu jak lisy, łosie, niedźwiedzie. Mogą sobie spokojnie żyć bez pomocy ludzi - na terenie otwartym fakt zimy by nie przeżyły - są za małe ale w sztucznym środowisku miasta czy wsi już tak. Fakt, że bez dokarmiania przez ludzi populacja ta by była znacznie mniejsza - pojemność ekologiczna jest ograniczona ilością dostępnego pokarmu. Ale wcale a wcale im nie jesteśmy potrzebni. Z ludźmi im się żyje wyłącznie łatwiej. Radziłbym przy okazji wziąść encyklopedie i poczytać hasło "żbik" najwyraźniej zwierzątko to jest całkowicie nieznane. Weterynarze mają finansowy interes w sterylizacji- sensowność tego jest zbliżona do zabiegu usuwania napletka bardzo popularnego w USA z przyczyn higienicznych. Jakbyś się postarała i do tego byś znalzła mnóstwo argumentów za. O oczywiscie wyliczenia mialy byc skierovane do venus rowniez. Nie postawiles mi zarzutow na ktore mialam odpowiedziec , cos tam pisales o "sprzedazy" ale i tak nie wiem do kogo i dlaczego mialo to byc skierowane. Szkoda ,ze nie potrafisz sie przyznac ze kierujesz sie tylko swoja wygoda w podejmowaniu decyzji o kastracji lub sterylizacji swoich kotow ( lub braku kastracji w tym przypadku). Smutne . :-(( Odpowiedz Link Zgłoś
macpor Re: do macpor 04.10.03, 01:21 Po pierwsze przepraszam, że nie rozpoznałem prawidłowo twojej płci, stąd męska forma "wykombinowałeś" w poście "Data: 03.10.2003 17:56". Kluba1 - zabrzmiało mi zbyt podobnie do Kuba. Po drugie jeżeli się cytuje czyjąś wypowiedź należy to jakoś zaznaczyć, wyróżnić. Trudno się zorientować co jest moim tekstem a co twoim komentarzem. Po trzecie ten cytat nic nie dowodzi- potwierdziłem że post był skierowany do Venus. Tak też wynika z struktury drzewka wypowiedzi. Moim błędem było pozostawienie niezmienionego tematu- Venus zrobiła to samo i jakoś do niej nie masz pretensji? A tak ogólnie myśle, że dalsza nasza dyskusja mija się z celem - mam wrażenie, że masz spore kłopoty z rozumieniem pisanych przeze mnie tekstów. Smutne. ciekawe czy to ja mam ciężki styl? Czy pisze zbyt dużo zbyt skomplikowanych dla ciebie rzeczy? Czy to ty masz kłopoty z tekstami w języku polskim? Cały czas nie mówię nic innego, że kieruje się swoją wygodą w decyzjach o kastracji- bo uważam argumenty medyczne i ekologiczne za bzdurne. Medyczne bo przedstawiają tylko jedną stronę medalu, a te niby ekologiczne bo świadczą o braku wiedzy biologicznej i zdrowego rozsądku. EOT Odpowiedz Link Zgłoś