Gość: hanka
IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl
12.12.03, 11:31
Wczoraj mój mąz szedł przez park Skaryszewski o 8 rano .Przechodząc przez
mostek nad kanałkiem zobaczył ze sroki, wrony i rybitwy robią wiele wrzasku i
pikują nad wodą . Zainteresował się tym i poszedł sprawdzić . W wodzie skuty
lodem uwięziony piękny kaczor. Wokół wiele jego piór i ptaki które go z góry
atakowały i dziobały . Odganiając ptaki starał się sięgnąc gałęzią aby
uderzając rozwalić lód - nie udawało się był za daleko, kamienieniami bał się
ze trafi w kaczora . Poprosił chłopca który był akurat z psem na spacerze
zeby odganiał ptaki a sam poszukał wielkiej gałęzi i uderzając nią udało mu
się rozbić lód wokół kaczora . Kaczor nie dał sie jednak zadnymi sposobami
przekonać aby udać się kawałek dalej gdzie pływały pozostałe kaczki - był
napewno wymarznięty i poturbowany przez ptaki . Ale tylko tyle mógł zrobić
mąz dla niego . Moze jak odsapnie da radę - przynajmniej mógł sie swobodnie
poruszać i miał jakiekolwiek szanse . Dumna jestem z męza ze nie przeszedł
obojętnie .Rozglądajmy się dokoła - może będzie ktoś kto potrzebuje naszej
pomocy - to tak niedużo kosztuje - a jak wazne dla kazdego stworzenia które w
tak nieprzewidzianych przez niego sytuacjach sam sobie nie poradzi pomóc-ginąc