Dodaj do ulubionych

____________Głos wołającego na_______________

30.07.10, 23:56
glos.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1999&Itemid=76

bezdekretu.blogspot.com/2010/06/machiavelli-z-budy-ruskiej-2.html

jest i z 1
Obserwuj wątek
    • hasz0 gdzie te dowody? 30.07.10, 23:59

      www.glos.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1640&Itemid=
      • hasz0 Re: gdzie te dowody? 31.07.10, 00:21

        --
        https://glos.com.pl/images/stories/bondaryk.jpg
        Cytat"Rzeczpospolita" nie musi przepraszać szefa Agencji
        Bezpieczeństwa Wewnętrznego Krzysztofa Bondaryka za artykuł o
        sprawie jego brata, który był podejrzany w sprawie przemytu złota -
        orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie.
        W poniedziałek sąd ten nieprawomocnie oddalił pozew Bondaryka o
        ochronę dóbr osobistych wobec wydawcy "Rz", jej redaktora naczelnego
        i autora tekstu Cezarego Gmyza. Szef ABW ma też zwrócić pozwanym 1,5
        tys. zł ich kosztów.
        Uzasadnienie wyroku było niejawne - jak i cały proces. Bondaryk,
        który może odwołać się od wyroku, na pytanie dziennikarza PAP
        powiedział tylko: "Nie komentuję wyroków sądów".
        Pełnomocnik pozwanych mec. Barbara Kondracka powiedziała PAP, że
        osoby publiczne, a zwłaszcza szef służb specjalnych, powinny się
        kilka razy zastanowić nad racjonalnością wytaczania procesów
        dziennikarzom za stawiane przez nich pytania. "To dotyczy sfery
        wolności wypowiedzi i wiedzy o osobach publicznych" - dodała.
        W 2008 r. w artykule "Szef ABW i kłopoty jego brata" "Rz" napisała,
        że brat Bondaryka, współwłaściciel spółki Sandra, jest zamieszany w
        sprawę z połowy lat 90. przemytu 700 kilogramów złota z Belgii na
        Białoruś i do Obwodu Kaliningradzkiego. Według informatorów gazety -
        proceder nie byłby możliwy bez wsparcia służb specjalnych, a - jak
        przypominał autor - Bondaryk stał wtedy na czele delegatury UOP w
        Białymstoku.
        Źródła gazety twierdziły też, że to m.in. Bondaryk stał za dymisją
        szefa Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku Krzysztofa Luksa, który
        nadzorował rozpracowywanie tej sprawy przez śledczych. Gazeta
        twierdziła, że ówczesny prokurator krajowy Marek Staszak planował
        pozostawić Luksa na stanowisku, ale inna była decyzja ministra
        sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Ćwiąkalski zapewniał zaś,
        że konsultował swą "suwerenną decyzję" o odwołaniu Luksa ze
        Staszakiem i że Bondaryk nie interweniował w tej sprawie.
        Bondaryk twierdzenia gazety uznał za "nieprawdziwe i naruszające
        dobra osobiste". Pozwał "Rz" za teksty o nim i jego bracie (wytoczył
        za to też dziennikarzom "Rz" proces karny, który wciąż trwa).
        Rzeczniczka ABW podawała wtedy, że szef ABW "nie zamierza w żaden
        sposób wykorzystywać kierowanej przez siebie Agencji dla celów
        prywatnych i w związku z tym Agencja nie będzie udzielać żadnych
        informacji na temat prywatnej sfery życia pana Krzysztofa Bondaryka,
        zaś dalsze informacje nt. podejmowanych kroków prawnych będą
        udzielane wyłącznie przez jego pełnomocników".
        Gmyz mówił, że nie obawia się procesu. "Tekst został napisany w taki
        sposób, żeby nie naruszać dóbr osobistych, ale żeby pokazać problem -
        znajomości i koneksji osoby tak ważnej, jak szef ABW, który
        powinien być jak przysłowiowa żona Cezara" - dodawał. "Nie bylibyśmy
        dziennikarzami, gdybyśmy nie zadawali pytań o przeszłość i koneksje
        takich osób, jak szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego" -
        zaznaczył.
        W 2008 r. w Sejmie wiceprokurator generalny Andrzej Pogorzelski
        ujawnił, że śledztwo w sprawie brata szefa ABW, podejrzanego o kupno
        złota z przemytu, fałszywe zeznania i przestępstwa skarbowe,
        zawieszono w październiku 2006 r. Poinformował on, że prokuratura
        zarzuciła bratu szefa ABW kupno wartego 1,7 mln zł złota, o którym
        wiedział, że pochodzi z przestępstwa, zaniżenie w zeznaniach PIT
        przychodu firmy o 1,7 mln zł, uszczuplenie należności podatkowych o
        397 tys. zł oraz fałszywe zeznania. "Śledztwo w tej sprawie jest
        jednak zawieszone od 2 października 2006 r., w związku z tym, że
        trwa proces restrukturyzacji należności publiczno-prawnych.
        Prokuratura czeka na zakończenie tego procesu" - ujawnił
        Pogorzelski. Decyzję o przeniesieniu sprawy z Białegostoku do
        Lublina resort uzasadniał "wyeliminowaniem podejrzeń o brak
        obiektywizmu prokuratorów".
        Jak ustaliła PAP w źródłach sądowych, śledztwo w sprawie brata szefa
        ABW umorzono w marcu br. z "braku cech przestępstwa" co do zarzutu
        paserstwa (inne zarzuty już się wcześniej przedawniły). Prokuratura
        ustaliła bowiem, że mógł on nie wiedzieć, że kruszec pochodzi z
        przemytu, a same niezgodności w zeznaniach podatkowych nie świadczą,
        że było inaczej.
        • hasz0 _____coś mi sie kojarzy z Faq 31.07.10, 00:25

          https://glos.com.pl/images/stories/wyszkowski1.jpg--
          Tak tragicznego stanu państwa oraz tak skorumpowanej i nieudolnej
          elity władzy nie da się już bronić merytorycznie. Dlatego propaganda
          Platformy stała się kalką propagandy PRL. Te same metody, a często
          nawet ci sami ludzie ? np. Jerzy Urban, Daniel Passent czy Janusz
          Rolicki oraz liczna grupa byłych tajnych współpracowników SB.
          glos.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2088&Itemid=76

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka