Dodaj do ulubionych

homos to sila

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.04, 11:32
pomyslcie sobie , drobnomieszczanie , zacofani mentalnie i wy wszyscy
siedzacy pod kawalkiem drewna w kosciolach ze homo to wielka sila 10%
spoleczenstwa , ludzie dorosli , przy dochodach powyzej srednej ludzie
wyksztalceni placacy podatki, A JUZ NIE MOWIAC JAKA TO SILA WYBORCZA partia
ktora to pierwsza zrozumie .....
Obserwuj wątek
    • Gość: jacek homok to kila.... IP: *.u.mcnet.pl 06.05.04, 11:50
      jak sobie pomysle, ze w prl mozna bylo kupic tylko serek homo...
      straszne co te komuchy robily - nadal w sld kariere robia tranwestyci -
      jakubowska, blochowiak, jaskiernia ...
    • panidanka Re: homos to sila 06.05.04, 11:54
      coś ci się pomyliło
      no nie?

      homo tak, ale z jednym s to jaka to siła?
      tych es to musisz dopisać więcej
      np
      ssssssssssssssss
      chyba też jeszcze za mało aby tego homo w siłę zamienić

      danka
    • Gość: hetero Nie mów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.04, 11:58
      tyle, tylko płukanko odbytnicy i do roboty.

      hetero
      • Gość: bobik Re: Nie mów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.04, 18:29
        to moze ty swoim odbytem pracujesz
        • Gość: Abi Chodzi o Homosovieticusa???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.04, 21:48
          Ciekawe! Ostatnio milczy. Może jest w Krakowie.
        • hawaian Re: Nie mów 06.05.04, 22:19
          Gość portalu: bobik napisał(a):

          > to moze ty swoim odbytem pracujesz



          A ty ustami bobik, w jakim szalecie urzędujesz ? Na Świdnickiej naprzeciwko
          Opery ? Tam robiłeś spis swoich kochasi ?
          • Gość: bobik Re: Nie mów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.04, 22:26
            widze ze wiesz gdzie urzedowac.
    • cs137 Bobik: 06.05.04, 22:32
      Ciesze sie, ze to mowisz
      • Gość: ¥ Re: Bobik: IP: *.radom.net / 213.199.199.* 07.05.04, 08:21
        > A tych glosow moze byc nie 10%, jak mowisz, tylko
        >
        > 20%, bo u nas frekwencja jest rzedu najwyzej 50%

        Cesiu, a skad ta niezlomna pewnosc ze te 10% [?] bedzie chcialo postawic,
        przepraszam za wyrazenie, 'krzyzyk' [a moze lepiej 'ptaszek'?], na tej jedynie
        slusznej wskazanej przez ciebie partyi. Czyzbys w swojej naiwnosci sadzil ze te
        [ponoc] 10% to ludzie podzielajacy twoj postepowy swiatopoglad?

        > homo, z uzyciem inwektyw, etc., a w kazdym innym wypadku jestes dla nich
        wrog!

        nie pochlebiaj sobie. dla nich jestes poprostu Cesio.

        • cs137 Do & & #35 165; z Radomia: 07.05.04, 09:23
          O widzę żeś z Radomia. Znasz ten rebus?

          groszek.741.com/Radom/Radom1.JPG
          Rozwiązanie w następnym poście.
          • cs137 Rozwiazanie radomskiego rebusu: 07.05.04, 09:25

            groszek.741.com/Radom/Radom2.JPG
    • ouk tak, a socjalizm to pokój, ziemia zaś dla ... 06.05.04, 22:33
      ... ziemniaków i buraków smile
      • Gość: V.C. Polecam artykuł IP: 80.50.189.* 06.05.04, 22:35
        www.zieloni.org.pl/articles.php?id=581
        • hawaian Re: Polecam artykuł 07.05.04, 01:29
          Homoseksualista kontra gej
          Gej - w przeciwieństwie do homoseksualisty - nie chce słyszeć o żadnej
          tolerancji. Dla niego odmienność to polityczny manifest. Nie spocznie, nim nie
          usłyszy, że reszta świata to zboczeńcy.
          Kiedy mowa o prawach dla homoseksualistów, to nie wiem, o kogo chodzi. O ludzi,
          którzy mimo swojej odmienności chcieliby żyć tak samo jak heteroseksualna
          większość, bez zaglądania im do sypialni? O poprzebieranych w skóry, łańcuchy i
          siatkowe pończochy picusiów, którzy od czasu do czasu przeciągają burdelowymi
          korowodami przez ulice zachodnich miast, wypinając zadki i domagając się,
          nierzadko bardzo agresywnie, by wszyscy się nimi zachwycali? Sądzę, że to dwie
          zasadniczo różne sprawy: być homoseksualistą i być gejem. Różnica taka sama jak
          między heteroseksualistą a dziwkarzem. Homoseksualista to człowiek, którego
          popęd płciowy ukierunkowany jest ku własnej płci. Gej to homoseksualista, który
          seks czyni najważniejszą sprawą w życiu i - by użyć frazy szalenie
          staroświeckiej - nurza się w rozpuście. Nie "wesołek", jak często się tę
          angielską nazwę nieudolnie tłumaczy, bo to w polszczyźnie oznacza dowcipnisia,
          ale ktoś, kto "wesoło się bawi".
          Jeśli chodzi o homoseksualistów, to przyznać muszę, że w ciągu kilkunastu lat,
          od kiedy uprawiam publicystykę, zmieniłem w tej kwestii zdanie. Swego czasu
          podpisywałem się pod tezą, że społeczeństwo powinno wywierać na nich nacisk,
          aby starali się zapanować nad swoimi popędami i znaleźć sobie miejsce w
          normalnym życiu. Wielu homoseksualistów stara się tak zrobić. Powszechnie
          niedostrzeganym efektem są ciche tragedie ich rodzin - żon poślubionych w
          ramach "przełamywania samego siebie", marnujących życie u boku mężczyzny
          walczącego ze sobą i z reguły w końcu ulegającego swej prawdziwej naturze, i
          dzieci, wyrastających w takich rodzinach na ludzi psychicznie pokręconych. Ta
          świadomość każe mi się dziś odżegnywać od chęci nakłaniania homoseksualistów,
          by próbowali w sobie swą odmienność zwalczyć. Lepiej i dla samego
          homoseksualisty, i dla ludzi z nim obcujących, i dla społeczeństwa jako
          takiego, aby mógł on bez przeszkód znajdować sobie partnerów. Najlepiej, jeśli
          przyjmujemy zasadę, że to, co dorośli ludzie robią w swoich prywatnych
          mieszkaniach albo klubach, jest wyłącznie ich prywatną sprawą i nikt nie
          powinien wtykać w to nosa. Ale ten rodzaj tolerancji, który mam do zaoferowania
          homoseksualiście, dla geja jest równie irytujący i nie do przyjęcia, jak
          nazywanie go zboczeńcem. Wiem, bo piszę o tym nie po raz pierwszy, a za każdym
          razem dostaję potem sporo listów i toczę wiele rozmów. Gej nie chce, aby jego
          homoseksualizm był jego prywatną sprawą, nie chce żyć w homoseksualnej niszy -
          on właśnie wystawia swą odmienność na pokaz, czyni z niej kategorię omalże
          polityczną i nie spocznie, póki nie usłyszy, że w zasadzie to my, "heterycy",
          jesteśmy zboczeńcami i kornie uznajemy swą niższość wobec barwnego jak tęcza,
          wesołego świata, w którym każdy bzyka się z każdym sposobem podwórkowych kotów.
          Chociaż gej używa broni bardzo w dzisiejszym, cokolwiek oszalałym, świecie
          skutecznej, jaką jest oskarżenie o nietolerancję czy zgoła o faszyzm, to nie
          zamierzam się poddawać terrorowi politpoprawności - i tak jak wobec
          homoseksualisty uważam, że należy być tolerancyjnym, tak geja po prostu trzeba
          zwalczać. Tak samo jak trzeba by zwalczać analogiczny do gejowskiego ruch,
          który by propagował rozpustę heteroseksualną.
          Który z tych dwóch, gej czy homoseksualista, jest motorem żądań, aby pary
          homoseksualne mogły zawierać oficjalne związki, zrównane w prawach z normalnymi
          małżeństwami? Przypomina się tu stare powiedzenie Kisiela, że socjalizm walczy
          bohatersko z trudnościami, które sam stwarza. Gdyby nie socjalistyczne pomysły
          podatkowe, a zwłaszcza ów najpodlejszy ze wszystkich podatków, jakim jest
          danina od spadku, nie byłoby żadnego sensownego argumentu na rzecz podobnych
          związków. Ale w sytuacji gdy państwo pazernie dobiera się do - już przecież
          wielokrotnie opodatkowanego - dorobku życia zmarłego, trudno się dziwić
          homoseksualiście, że chce być przez prawo traktowany jak małżonek swego
          partnera. Ale rozwiązanie tego problemu leży w zmianie polityki państwa, a nie
          w tworzeniu homoseksualnej parodii
          małżeństwa.
          Z całym namysłem użyłem tego słowa: związek homoseksualny z natury jest parodią
          małżeństwa. Legalizowanie go tylko po to, aby gej mógł pokazać sobie i całemu
          światu, że przełamał jeszcze jedną zmurszałą barierę tradycyjnej obyczajowości,
          to bardzo zły pomysł. Choćby dlatego, że pociąga za sobą nieuchronnie
          konieczność legalizacji konkubinatu heteroseksualnego.I że - zwłaszcza w
          polskich warunkach - doprowadzi do zamętu w prawie. Już widzę choćby tych
          biznesmenów, którzy dla celów podatkowych zawierają co kilka
          miesięcy "małżeństwa" z partnerami w interesach.
          Ciekawa rzecz, że pani profesor Szyszkowska wystąpiła z projektem, z którym
          nawet polscy geje, czując wokół siebie atmosferę społecznej niechęci, dotąd nie
          występowali. Skłonny wręcz byłbym podejrzewać, że ktoś ją podpuścił, aby po
          aferze z aborcją dodatkowo jeszcze skomplikować propagandową sytuację SLD.
          Bo oczywiście w praktyce lewica nie zrobi dla gejów nic, tak samo jak dla
          feministek. Wiem, że jako konserwatysta ze swoją ofertą dyskrecji i tolerancji
          dla wielu homoseksualistów pozostaję wrogiem. Ale wydaje mi się, że lewicy,
          która chętnie im różne rzeczy obiecuje, a żadnej nie zamierza dotrzymać, nie
          powinni postrzegać jako przyjaciela.
          Rafał A. Ziemkiewicz
          • panidanka Re: Polecam artykuł 07.05.04, 08:43
            jestem podobnego zdania
            i powinniśmy, my "konserwatyści" seksualni jeszcze głośniej o tym mówić, póki
            jeszcze jest czas

            danka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka