dachs
17.04.17, 12:32
W Wielki Piątek obejrzałem sobie ponownie "Pasję" Mela Gibsona.
Za drugim razem film jest jeszcze trudniejszy do wytrzymania, niż za pierwszym, ale widzi się też inne rzeczy.
Tym razem bardziej niemal przerażająco od męki Jezusa, odebrałem twarze dręczących go ludzi.
Prymitywne, zezwierzęcone, bezrefleksyjnie okrutne. Twarze ludzi przyzwyczajonych do czerpania przyjemności z widoku krwi (byle nie własnej), czerpiących radość z dręczenia innych, znajdujących spełnienie w okrucieństwie
W zasadzie akurat po rzymskich legionistach trudno się czego innego spodziewać, a Mel Gibson zapewne wiernie odtworzył okoliczności miejsca i czasu.
Jednak, gdybym ja miał robić taki film, oprawcom Chrystusa dałbym inne twarze.
Nie takie zwyrodniałe, raczej zwykłe, może nawet subtelne.
Mogłyby to być np. twarze ludzi oznajmiających, że krzyż jest namiastką pomnika,
albo mieszczących w jednym zdaniu ukrzyżowanie z Macierewiczem.
.
.
.
.
.
.
.
.
Tak bym zrobił.