Gość: wild
IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.*
19.07.02, 01:10
http://www.bezuprzedzen.pl/varia/prowincjonalna.shtml
Grzegorz Świderski "PROWINCJONALNA ZBRODNIA"
Ostatnio na całym świecie bardzo popularna stała się mała mieścina leżąca we
wschodniej Polsce o nazwie Jedwabne. W sennym tym miasteczku grupa lokalnych
mieszkańców przy niewyjaśnionym współudziale, czy kierownictwie, okupanta
niemieckiego w czasie drugiej wojny światowej dokonała mordu na swoich
sąsiadach. Działo się to w czasie przetaczania się frontu wojny przez te
ziemie, które najpierw okupował Związek Radziecki, a potem III Rzesza.
Z nieznanych przyczyn wszelkie światowe autorytety moralne, historyczne,
polityczne czy naukowe uważają, że za tą zbrodnie odpowiedzialni są wszyscy
Polacy. Ale jeśli przyjąć, że zabobon o odpowiedzialności zbiorowej jest
słuszny to dużo bardziej sensowna jest następująca interpretacja:
***
"Ci zbrodniarze to byli przede wszystkim prymitywni i zwyrodniali
drobnomieszczanie, chłopi i prowincjusze. Jeśli zgodzić się z zasadą
odpowiedzialności zbiorowej, to mieszkańcy wielkich miast nie powinni ponosić
za to odpowiedzialności. Za tą chłopską zbrodnię powinien przeprosić
PSL, "Samoobrona" i partie ludowe we wszystkich państwach świata.
Taka zbrodnia była możliwa tylko na prowincji, bo chłopi i drobnomieszczanie
są prymitywni, głupi, są rasistami, antysemitami, kierują się uprzedzeniami,
nietolerancją, nienawiścią, są mściwi i zabobonni - w żadnej metropolii,
stolicy czy wielkim mieście nie byłby możliwy taki typ zbrodni. Bezsensowne
zemsty czy zbiorowe lincze spotyka się głównie na wsi czy w małych
miasteczkach. Przedstawiciele tych środowisk i ich elektorat nigdy nie
odpokutują za tą chłopską zbrodnię w Jedwabnem - ale próbować powinni.
Prowincjonalne środowiska w USA, Kanadzie, Australii, Izraelu i w innych
państwach świata powinny ponieść finansową odpowiedzialność za swoje
drobnomieszczańskie zbrodnie i powinny wypłacić odszkodowania spadkobiercom
ofiar, a wszyscy mieszkańcy małych miasteczek na całym świecie powinni
przeprosić za swoje zbrodnie i powinno się ich przymusowo uczyć tolerancji i
przymusowo wysyłać na edukację do dużych miast."
***
Taka interpretacja odpowiedzialności zbiorowej jest dużo bardziej sensowna
niż interpretacja nacjonalistyczna. Mentalność drobnomieszczańska jest w
człowieku dużo silniej zakorzeniona i jest dużo bardziej powszechna niż
jakakolwiek mentalność narodowa. A jeśli winę za zbrodnię w Jedwabnym ponoszą
ludzie ciemni i prymitywni, to dlaczego konkretny reprezentant ciemnoty ma za
to przepraszać, a inni przedstawiciele ciemnoty w innych państwach nie muszą
za to przepraszać?
Mentalność każdego człowieka kształtowana jest przez wiele czynników: element
narodowy, rasowy, płciowy, plemienny, sportowy, kulturowy, związany z
wykształceniem, wychowaniem, pochodzeniem itp... Który czynnik jest
dominujący i dlaczego każdy reprezentant danej mentalności ponosi winę za
zbrodnie popełnione przez innego reprezentanta tej samej mentalności? Czy
odpowiedzialność zbiorowa dotyczy tylko narodowości, a innych elementów
mentalności już nie?
W jakikolwiek sposób nie określilibyśmy jakiejś grupy ludzi, to zawsze w tej
grupie znajdziemy jakichś zbrodniarzy. Absolwenci wszystkich uniwersytetów
powinni czuć się odpowiedzialnymi za zbrodnie Pol Pota, a wszyscy ludzie z
tytułami doktorskimi powinni odpowiadać za zbrodnie dr Goebbelsa i dr
Mengele. A w ogóle najbardziej za wszelkie zbrodnie powinni przepraszać
mężczyźni, bo mężczyźni są dużo częściej mordercami i gwałcicielami niż
kobiety, co wynika z wrodzonej mężczyznom agresywności.
To wszystko są logiczne konsekwencje przyjęcia zabobonu o odpowiedzialności
zbiorowej. Zastanówmy się co to znaczy, że jakaś zbrodnia jest wspólną sprawą
jakiejś szerszej grupy niż zbrodniarze? To znaczy, że część ich winy i
odpowiedzialności spływa na innych?, na kogo i dlaczego?, z jakich zasad
moralnych wywodzi się zasadę odpowiedzialności zbiorowej?, na jakiej zasadzie
wina zbrodniarzy z Jedwabnego spływa na wszystkich Polaków?
Australijczyków wini się za wymordowanie Aborygenów, a Amerykanów za mordy na
Indianach. W ogóle za te wszystkie zbrodnie czyni się odpowiedzialną białą
rasę. Ale co sprawia, że winę za jakieś zbrodnie ponosi cały naród albo rasa:
narodowość czy rasa ofiar?, motywacje morderców?, ich deklaracje czy też
hasła przy pomocy, których udało się zebrać grupę morderców?, a może ilość
morderców, albo ilość ofiar decyduje o tym, że odpowiedzialność za zbrodnie
spada na tych, którzy w niej nie uczestniczyli?
Czy jak ktoś o specyficznym sposobie bycia popełni zbrodnię, to wszyscy inni,
którzy maja podobny sposób bycia powinni za to przepraszać? Czy Żydzi jako
przedstawiciele białej rasy są odpowiedzialni za zbrodnie na Aborygenach,
Indianach czy Murzynach? A jak Polak brunet zabije Polaka blondyna, to
przepraszać powinni bruneci, Polacy, czy Polacy, którzy są jednocześnie
brunetami?
Czy ktokolwiek potrafiłby mi wyjaśnić, których zbrodni dotyczy
odpowiedzialność zbiorowa i dlaczego?, i na kogo spływa wina za zbrodnie?
Tylko proszę o ogólną definicję, tak bym mógł ją zastosować we wszystkich
przypadkach zbrodnii. Ostatnio był w Warszawie napad na bank i zostały
zamordowane trzy kasjerki. Kto jeszcze oprócz sprawców odpowiada za tą
zbrodnie? Czyje jeszcze sumienie to obciąża i kto za to powinien przepraszać
rodziny ofiar? A gdyby ci zbrodniarze dokonali tej zbrodni z nienawiści do
kobiet, a nie tylko z żądzy zysku, to cząstka ich winy spłynęłaby na
wszystkich mężczyzn?
Nasze elity polityczne w większości są zdecydowanie przeciwne nacjonalistom i
ich ideologii narodowej. Ale jak nacjonaliści z innych państw żądają od władz
Polski przyjęcia narodowej odpowiedzialności zbiorowej, to nawet nikt się nie
zająknie, że za takimi żądaniami stoją poglądy, które są prymitywnym,
plemienno-narodowo-rasowym zabobonem. Większość ten zabobon akceptuje - i to
nie są ciemne masy, ale światłe elity. A z drugiej strony te same władze i
elity przyjmują pieniądze z Unii Europejskiej na walkę z nacjonalistycznym
zabobonem wewnątrz Polski objawiającym się rysunkami na murach.
Czy ktoś potrafiłby mi wyjaśnić skąd w cywilizowanym świecie, wśród elit
politycznych i intelektualnych, wśród naukowców, historyków, poetów, pisarzy
itd... bierze się akceptacja prymitywnego, pierwotnego, barbarzyńskiego,
plemienno-narodowo-rasowego zabobonu o odpowiedzialności zbiorowej?
Jeśli Polacy są winni zbrodnii w Jedwabnem, to na tej samej zasadzie Żydzi są
winni śmierci Chrystusa. To wynika z tego samego zabobonu. Jak można
akceptować ten prymitywny zabobon wiedząc ile nieszczęść i zbrodni dokonał w
XX wieku?
Ja jeszcze mogę zrozumieć, że odpowiedzialność za zbrodnie rozpływa się w
stożku czasoprzestrzennym - wierzchołek jest w miejscu i w momencie zbrodni,
a odpowiedzialność spływa na ludzi żyjących przed tym faktem i im dawniej
żyjących tym mniej spływa oraz spływa na ludzi tam przebywających i im dalej
przebywających tym mniej spływa. Taki zabobon ma jakiś tam sens. Mogę
zrozumieć, że można cześć winy za zbrodnie dziecka przypisać rodzicom, bo go
źle wychowali i ta wina może spłynąć na wszystkich przodków - ten zabobon też
można próbować jakoś uzasadniać. Ale przepływanie winy za zbrodnie w przód
czasu nie tylko jest zabobonem, ale jest zabobonem przeczącym zasadzie
przyczynowo-skutkowej, która definiuje przepływ czasu. Dlaczego poważni
ludzie akceptują taki przeczący podstawowym prawom przyrody zabobon?
Jeszcze można rozumieć, że przy pomocy takiego zabobonu można manipulować
ciemnym ludem, ale dlaczego się to udaje w stosunku do naukowców, którzy
muszą rozumieć co to jest czas, wina, odpowiedzialność i tym podobne pojęcia?
Niektórzy mówią, że jeśli każdy Polak identyfikuje się z np. Chopinem,
Kopernikiem, Sienkiewiczem czy Małyszem to powinien również przyjąć na