karlin
23.09.05, 16:43
Kaczory cierpią chyba na coś w rodzaju syndromu Odrzuconych z Salonu. Tego z
różowymi burdelfirankami.
Wywalono ich stamtąd za ustawiczne krytykowanie pensjonariuszy oraz
panujących w nim obyczajów. A oni od 15 lat stale człapią wokół, starając się
z powrotem wleźć do środka. Nie przestając kwakać, że może by jednak zmienić
firanki.
Podnosi ich na duchu bezbrzeżna wiara w to, iż zdołają salonowców nawrócić.
Bo przecież racja jest tylko jedna, a ich dwóch.
Stąd pomysły, że rząd Olszewskiego mógł w 1992 r. uratować sojusz z UD, a
teraz nie ma wyjścia, tylko bratni układ z PO.
O ile jednak ich ogląd wnętrzności polskiej polityki może być trafny (bez
jakiegoś sojuszu z jelitami organizm pokarmu nie przyswoi i zdechnie), to już
ich obraz wyborcy może być dla niego ciutkę obraźliwy.
W 100% nie udawało się trafić nawet Edwardowi G.
Obym się mylił.