Dodaj do ulubionych

Hiszpania a Polska

18.11.02, 12:05
Słusznie prawią, że Hiszpania od wielu lat ma dobry klimat do inwestowania.
Warto przy tym zauważyć, że niejako przy okazji w Hiszpani jest także dobry
klimat w sensie uwarunkowań pogodowych. Tak się składa, że na Półwyspie
Iberyjskim swój urlop spędza niemalże połowa mieszkańców Europy. Zatem
inwestycje w turystykę ( lotniska, autostrady, hotele ) nie niosły ze sobą
dużego ryzyka przynosząc z reguły zadawalające zyski. Nie ma tutaj mowy o
dobroczynności Unii - jest dobrze przemyślany biznes. Pytam więc szanownych
towarzyszy czym Polska ma przyciągnąć ten rzekomo czekający na sygnał do
startu ( moment wstąpienia Polski do Unii ) kapitał ? Czy Unici pobudują nam
autostradę z Berlina do Warszawy pod wrażeniem urody Parku Kampinoskiego ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Ania Re: Hiszpania a Polska IP: *.chello.be / 213.46.162.* 18.11.02, 12:14
      Karpiu a polskie gory w zimie?Naprawde sa piekne.Sa piekne i w lecie.Tak to
      jest,ze cudze chwalicie a swego nie znacie.
      Nad belgijskim morzem jest okropnie.Na plazy masz wiezowce okropienstwo.
      Ardeny sa ladne ale i tak wole polskie gory.
      • _karp Re: Hiszpania a Polska 18.11.02, 13:19
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > Karpiu a polskie gory w zimie?Naprawde sa piekne.Sa piekne i w lecie.Tak to
        > jest,ze cudze chwalicie a swego nie znacie.
        > Nad belgijskim morzem jest okropnie.Na plazy masz wiezowce okropienstwo.
        > Ardeny sa ladne ale i tak wole polskie gory.

        Aniu, cóż mam powiedzieć, w połowie września przeszedłem ( z narażeniem życia )
        Orlą Perć a za kilka tygodni pewnie pojadę jak co roku na narty w nasze góry.
        Mnie do polskich gór przekonywać nie trzeba. Tyle, że rozmawiamy o poważnych
        inwestycjach związanych z masową turystyką. Nic na to nie poradzimy, że Niemcy
        wybierają Alpy oraz Ibizę. Powiem więcej, coraz więcej Polaków wybiera Alpy
        oraz Ibizę. Wielki Biznes to dostrzega i po trzeźwej analizie sytuacji rynkowej
        podejmuje najkorzystniejsze dla siebie decyzje.
        pozdrawiam
        • Gość: Ania Re: Hiszpania a Polska IP: *.chello.be / 213.46.162.* 18.11.02, 13:30
          _karp napisał:

          > Gość portalu: Ania napisał(a):
          >
          > > Karpiu a polskie gory w zimie?Naprawde sa piekne.Sa piekne i w lecie.Tak t
          > o
          > > jest,ze cudze chwalicie a swego nie znacie.
          > > Nad belgijskim morzem jest okropnie.Na plazy masz wiezowce okropienstwo.
          > > Ardeny sa ladne ale i tak wole polskie gory.
          >
          > Aniu, cóż mam powiedzieć, w połowie września przeszedłem ( z narażeniem
          życia )
          >
          > Orlą Perć a za kilka tygodni pewnie pojadę jak co roku na narty w nasze góry.
          > Mnie do polskich gór przekonywać nie trzeba. Tyle, że rozmawiamy o poważnych
          > inwestycjach związanych z masową turystyką. Nic na to nie poradzimy, że
          Niemcy
          > wybierają Alpy oraz Ibizę. Powiem więcej, coraz więcej Polaków wybiera Alpy
          > oraz Ibizę. Wielki Biznes to dostrzega i po trzeźwej analizie sytuacji
          rynkowej
          >
          > podejmuje najkorzystniejsze dla siebie decyzje.
          > pozdrawiam


          Nie umiemy sie przebic i tyle.Co smutniejsze czytalam niedawno,ze niejaki
          milioner polski pan Czarnecki,chce zaplacic za lot w kosmos.Gdyby zainwestowal
          choc troche w turystyke ...
          Tych milionerow polskich jest duzo,dorobili sie pieniazkiw w Polsce wola
          wydawac gdzie indziej....
          Ich sprawa ,kazdy decyduje co robic z wlasnymi pieniedzmi.
          Hiszpanie zainwestowali w swoj kraj.Wykorzystali warunki itd...
          Powinnismy brac z nich przyklad.
          Pozdrawiam rowniez.
      • Gość: +++Ignorant Re: Hiszpania a Polska IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.02, 15:56
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > Karpiu a polskie gory w zimie?Naprawde sa piekne.Sa piekne i w lecie.Tak to
        > jest,ze cudze chwalicie a swego nie znacie.
        > Nad belgijskim morzem jest okropnie.Na plazy masz wiezowce okropienstwo.
        > Ardeny sa ladne ale i tak wole polskie gory.

        Sława!

        A co my mamy tych gór..?

        Tyle, co kot napłakał...

        Gdy zaraz jest Słowacja i Austria

        Są jeszcze Sudety, ale mało tego...

        Myślę, że ciekawsze pod względem turystycznym są Mazury...

        I jeszcze polskie wybrzeże Bałtyku, dobre na krótkie wypady dla Skandynawów...

        Pozatem oprócz Parku Kampinoskiego, z którego ktoś się nabijał jest jeszcze
        Puszcza Białowieska...
        Ale tutaj dominują znowu Białorusini...

        Pozdrawiam!

        Ignorant
        +++

        PS Zresztą wielu ludziom może się sprzykrzyć przemysłowa turystyka...
    • eliot Re: Hiszpania a Polska 18.11.02, 13:27
      _karp napisał:

      > Słusznie prawią, że Hiszpania od wielu lat ma dobry klimat do inwestowania.
      > Warto przy tym zauważyć, że niejako przy okazji w Hiszpani jest także dobry
      > klimat w sensie uwarunkowań pogodowych. Tak się składa, że na Półwyspie
      > Iberyjskim swój urlop spędza niemalże połowa mieszkańców Europy. Zatem
      > inwestycje w turystykę ( lotniska, autostrady, hotele ) nie niosły ze sobą
      > dużego ryzyka przynosząc z reguły zadawalające zyski. Nie ma tutaj mowy o
      > dobroczynności Unii - jest dobrze przemyślany biznes. Pytam więc szanownych
      > towarzyszy czym Polska ma przyciągnąć ten rzekomo czekający na sygnał do
      > startu ( moment wstąpienia Polski do Unii ) kapitał ?


      Karpiem wigilijnym... wink
      • _karp Re: Hiszpania a Polska 18.11.02, 13:37
        eliot napisał:

        > _karp napisał:
        >
        > > Słusznie prawią, że Hiszpania od wielu lat ma dobry klimat do inwestowania
        > .
        > > Warto przy tym zauważyć, że niejako przy okazji w Hiszpani jest także dobr
        > y
        > > klimat w sensie uwarunkowań pogodowych. Tak się składa, że na Półwyspie
        > > Iberyjskim swój urlop spędza niemalże połowa mieszkańców Europy. Zatem
        > > inwestycje w turystykę ( lotniska, autostrady, hotele ) nie niosły ze sobą
        >
        > > dużego ryzyka przynosząc z reguły zadawalające zyski. Nie ma tutaj mowy o
        > > dobroczynności Unii - jest dobrze przemyślany biznes. Pytam więc szanownyc
        > h
        > > towarzyszy czym Polska ma przyciągnąć ten rzekomo czekający na sygnał do
        > > startu ( moment wstąpienia Polski do Unii ) kapitał ?
        >
        >
        > Karpiem wigilijnym... wink

        Zlaicyzowaną Europę chcesz wziąć na świąteczne klimaty ?
        • eliot Re: Hiszpania a Polska 18.11.02, 13:43
          _karp napisał:


          > >
          > > Karpiem wigilijnym... wink
          >
          > Zlaicyzowaną Europę chcesz wziąć na świąteczne klimaty ?


          No dobra! Może być karp po żydowsku... wink
          • _karp Re: Hiszpania a Polska 18.11.02, 14:00
            eliot napisał:

            > _karp napisał:
            >
            >
            > > >
            > > > Karpiem wigilijnym... wink
            > >
            > > Zlaicyzowaną Europę chcesz wziąć na świąteczne klimaty ?
            >
            >
            > No dobra! Może być karp po żydowsku... wink

            Good idea !!!
            Ostatnio Bratkowski w Rzepie wspomniał, że na ulicach Warszawy spotyka coraz
            więcej starych znajomych - uciekinierów z Izraela. A niech sobie Starsi Bracia
            wydają swoje emerytury w Polsce - żarcia u nas w brud a nawet za dużo,
            apartamenta stoją puste a w sklepach już niedługo bedą świąteczne karpie - we
            francuskich supermarketach są najlepsze bo zagraniczne ( ukraińskie z okolic
            Czernobyla ).
            • eliot Re: Hiszpania a Polska 18.11.02, 14:02
              _karp napisał:

              > eliot napisał:
              >
              > > _karp napisał:
              > >
              > >
              > > > >
              > > > > Karpiem wigilijnym... wink
              > > >
              > > > Zlaicyzowaną Europę chcesz wziąć na świąteczne klimaty ?
              > >
              > >
              > > No dobra! Może być karp po żydowsku... wink
              >
              > Good idea !!!
              > Ostatnio Bratkowski w Rzepie wspomniał, że na ulicach Warszawy spotyka coraz
              > więcej starych znajomych - uciekinierów z Izraela. A niech sobie Starsi
              Bracia
              > wydają swoje emerytury w Polsce - żarcia u nas w brud a nawet za dużo,
              > apartamenta stoją puste a w sklepach już niedługo bedą świąteczne karpie - we
              > francuskich supermarketach są najlepsze bo zagraniczne ( ukraińskie z okolic
              > Czernobyla ).

              No widzisz!!!
              Jednak wspólnym wysiłkiem można coś osiągnąć... !!!
              wink))
            • Gość: XXL Re: Hiszpania a Polska IP: *.echostar.pl 18.11.02, 14:04
              _karp napisał:

              > - we
              > francuskich supermarketach są najlepsze bo zagraniczne ( ukraińskie z okolic
              > Czernobyla ).

              Hmmm, ale tych się nie je, tylko wiesza na choince.
              Za świeczki mogą robić........
    • karlin Do karpia: uwierz w przyszłość ! 18.11.02, 13:59
      Jak pociągną po naszym rolnictwie lasy, to za jakie 80-100 lat (co z tego,że
      nie my, ale nasze wnuki dożyją) Europejczyk nigdzie indziej, jak w nasze bory i
      gęstwiny nie będzie na wakacje jeździł. Dziki zwierz, dzicy ludzie w ostępach.
      Pewno będzie można zapolować na jedno i drugie.
      Świeże powietrze (zero przemysłu) zaostrzy apetyt na pędzoną w wydrążonych
      pniach dębu przez autochtonów jałowcówkę. Nie my na tym zarobimy, ale z dumą
      będziemy mogli powiedzieć, bo już chyba nie zapisać (umiejętność zgodnie z
      dekretem Komisji Europejskiej z 11.11.2032 r. dla rodowitych mieszkańców
      Wschodniego Eurolandu zbędna), że dzięki nam Europa zdrowym, wschodnim płucem
      oddycha.
      Zamiast pisania, ćwiczenie pamięci w zapamiętywaniu legend i podań o dawnym
      kraju nad Wisłą, zamiast stukania w klawiatury komputerów powrót do prastarej
      mowy bębnów i kunsztu wysyłania sygnałów dymnych.
      Chłopcy będą walczyli o miano mężczyzny, przebiegając przed pędzącymi po
      autostradach wielkimi, żelaznymi smokami. Dziewczęta będą plotły wianki z
      upojnie wonnych, nie skażonych zanieczyszczeniami polnych kwiatów. A gdy wianki
      przeminą, będą wychowywały kolejne pokolenie nie skażonych cywilizacją
      tubylców. Bez obaw. Rozrodczość będzie kontrolował kolejny unijny ukaz.
      Oczywiście w trosce o to, abyśmy się nawzajem w tej naszej puszczy nie
      pozjadali.
      • Gość: Ania Re: Czy mozecie podac przyklady IP: *.chello.be / 213.46.162.* 18.11.02, 14:14
        Jak Unia kontrluje rozrodczosc?Mieszkam tu juz pare lat i nie zauwazylam.Bede
        wdzieczna za przyklady.
      • Gość: siedem :)) IP: 213.216.66.* 18.11.02, 14:22
        karlin napisał: <- ten zawodnik dobrze rokuje drużynie pierścienia

        > Chłopcy będą walczyli o miano mężczyzny, przebiegając przed pędzącymi po
        > autostradach wielkimi, żelaznymi smokami.



        5040
      • _karp Karin, koniecznie weź Prozac 18.11.02, 14:23
        karlin napisał:

        > Jak pociągną po naszym rolnictwie lasy, to za jakie 80-100 lat (co z tego,że
        > nie my, ale nasze wnuki dożyją) Europejczyk nigdzie indziej, jak w nasze bory
        i
        >
        > gęstwiny nie będzie na wakacje jeździł. Dziki zwierz, dzicy ludzie w
        ostępach.
        > Pewno będzie można zapolować na jedno i drugie.
        > Świeże powietrze (zero przemysłu) zaostrzy apetyt na pędzoną w wydrążonych
        > pniach dębu przez autochtonów jałowcówkę. Nie my na tym zarobimy, ale z dumą
        > będziemy mogli powiedzieć, bo już chyba nie zapisać (umiejętność zgodnie z
        > dekretem Komisji Europejskiej z 11.11.2032 r. dla rodowitych mieszkańców
        > Wschodniego Eurolandu zbędna), że dzięki nam Europa zdrowym, wschodnim płucem
        > oddycha.
        > Zamiast pisania, ćwiczenie pamięci w zapamiętywaniu legend i podań o dawnym
        > kraju nad Wisłą, zamiast stukania w klawiatury komputerów powrót do prastarej
        > mowy bębnów i kunsztu wysyłania sygnałów dymnych.
        > Chłopcy będą walczyli o miano mężczyzny, przebiegając przed pędzącymi po
        > autostradach wielkimi, żelaznymi smokami. Dziewczęta będą plotły wianki z
        > upojnie wonnych, nie skażonych zanieczyszczeniami polnych kwiatów. A gdy
        wianki
        >
        > przeminą, będą wychowywały kolejne pokolenie nie skażonych cywilizacją
        > tubylców. Bez obaw. Rozrodczość będzie kontrolował kolejny unijny ukaz.
        > Oczywiście w trosce o to, abyśmy się nawzajem w tej naszej puszczy nie
        > pozjadali.

        Dziewczyno, jesteś w depresji. Masz straszne kompleksy z powodu swojego
        pochodzenia. Mimo to wciąż mam nadzieję, że twoim najwiekszym marzeniem nie
        jest to aby pocałować komisarza Verheugena w dupę.
        Podchodzisz do sprawy bardzo emocjonalnie wiec martwię się, że nie doczekasz
        dnia naszej akcesji do Unii ( najwazniejsze wydarzenie w historii Polski ).
        Póki co wyplataj wianki - ładna Polka wyplatająca wianki zawsze bardziej
        działała mi na zmysły od dupiastej, połykajacej od trzynastego roku życia
        pigułki nowoczesnej Holenderki ( wiem, tu się odkryłem - jestem zboczeńcem ).
        Mimo to zapytam, czy mógłbym Tobie jakoś pomóc ?
        życzliwy ( choć czasem złośliwy )
        Karp
        ps
        Choć trudno w to uwierzyć to pierwszy komputer kupiłem w czasach gdy jeszcze
        nikt o wstąpieniu do Unii w Polsce nie myślał.
        • karlin Karpiu, nie doczekasz świątecznego stołu 18.11.02, 14:41
          ...jeśli nie uwierzysz w przyszłość !
          --------------------------
          karp napisał:

          > Dziewczyno, jesteś w depresji.<
          ----------------
          Symptom pierwszy: wszędzie węszysz panienki. (Czyżby za dużo Viagry?)
          ------------------
          >Masz straszne kompleksy z powodu swojego pochodzenia.<
          -------------------
          Symptom drugi: Czyżbyś już zaczął mieć kłopoty z czytaniem ?
          -----------------
          >Mimo to wciąż mam nadzieję, że twoim najwiekszym marzeniem nie jest to aby
          pocałować komisarza Verheugena w dupę.<
          -------------------
          Symptom trzeci: nawet jak coś przeczytasz, to tego nie rozumiesz.
          ---------
          > Choć trudno w to uwierzyć to pierwszy komputer kupiłem w czasach gdy jeszcze
          nikt o wstąpieniu do Unii w Polsce nie myślał<
          -------------
          Nie tylko w to trudno uwierzyć.
          • _karp Karlin PRZEPRASZAM 18.11.02, 15:02
            karlin napisał:

            > ...jeśli nie uwierzysz w przyszłość !
            > --------------------------
            > karp napisał:
            >
            > > Dziewczyno, jesteś w depresji.<
            > ----------------
            > Symptom pierwszy: wszędzie węszysz panienki. (Czyżby za dużo Viagry?)
            > ------------------
            > >Masz straszne kompleksy z powodu swojego pochodzenia.<
            > -------------------
            > Symptom drugi: Czyżbyś już zaczął mieć kłopoty z czytaniem ?
            > -----------------
            > >Mimo to wciąż mam nadzieję, że twoim najwiekszym marzeniem nie jest to aby
            > pocałować komisarza Verheugena w dupę.<
            > -------------------
            > Symptom trzeci: nawet jak coś przeczytasz, to tego nie rozumiesz.
            > ---------
            > > Choć trudno w to uwierzyć to pierwszy komputer kupiłem w czasach gdy jeszc
            > ze
            > nikt o wstąpieniu do Unii w Polsce nie myślał<
            > -------------
            > Nie tylko w to trudno uwierzyć.

            To przez te konflikty z moim szefem - bardzo wrednym Szwedem zresztą.
            Trochę się uniosłem. PRZEPRASZAM.
            A to, że podobają mi się panny z wiankami jest szczerą prawdą - dojrzewałem
            płciowo obserwując polski folklor.
            Twoje futurystyczne opisy w gruncie rzeczy były dosyć zabawne.
            pozdrawiam
            Karp
      • Gość: +++Ignorant Ale może jednak nas nie przyłaczą... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.02, 16:00
        karlin napisał:

        > Jak pociągną po naszym rolnictwie lasy, to za jakie 80-100 lat (co z tego,że
        > nie my, ale nasze wnuki dożyją) Europejczyk nigdzie indziej, jak w nasze bory
        i
        >
        > gęstwiny nie będzie na wakacje jeździł. Dziki zwierz, dzicy ludzie w
        ostępach.
        > Pewno będzie można zapolować na jedno i drugie.
        > Świeże powietrze (zero przemysłu) zaostrzy apetyt na pędzoną w wydrążonych
        > pniach dębu przez autochtonów jałowcówkę. Nie my na tym zarobimy, ale z dumą
        > będziemy mogli powiedzieć, bo już chyba nie zapisać (umiejętność zgodnie z
        > dekretem Komisji Europejskiej z 11.11.2032 r. dla rodowitych mieszkańców
        > Wschodniego Eurolandu zbędna), że dzięki nam Europa zdrowym, wschodnim płucem
        > oddycha.
        > Zamiast pisania, ćwiczenie pamięci w zapamiętywaniu legend i podań o dawnym
        > kraju nad Wisłą, zamiast stukania w klawiatury komputerów powrót do prastarej
        > mowy bębnów i kunsztu wysyłania sygnałów dymnych.
        > Chłopcy będą walczyli o miano mężczyzny, przebiegając przed pędzącymi po
        > autostradach wielkimi, żelaznymi smokami. Dziewczęta będą plotły wianki z
        > upojnie wonnych, nie skażonych zanieczyszczeniami polnych kwiatów. A gdy
        wianki
        >
        > przeminą, będą wychowywały kolejne pokolenie nie skażonych cywilizacją
        > tubylców. Bez obaw. Rozrodczość będzie kontrolował kolejny unijny ukaz.
        > Oczywiście w trosce o to, abyśmy się nawzajem w tej naszej puszczy nie
        > pozjadali.
    • gandalph Re: Hiszpania a Polska 18.11.02, 14:16
      _karp napisał:

      > Słusznie prawią, że Hiszpania od wielu lat ma dobry klimat do inwestowania.
      > Warto przy tym zauważyć, że niejako przy okazji w Hiszpani jest także dobry
      > klimat w sensie uwarunkowań pogodowych. Tak się składa, że na Półwyspie
      > Iberyjskim swój urlop spędza niemalże połowa mieszkańców Europy. Zatem
      > inwestycje w turystykę ( lotniska, autostrady, hotele ) nie niosły ze sobą
      > dużego ryzyka przynosząc z reguły zadawalające zyski. Nie ma tutaj mowy o
      > dobroczynności Unii - jest dobrze przemyślany biznes. Pytam więc szanownych
      > towarzyszy czym Polska ma przyciągnąć ten rzekomo czekający na sygnał do
      > startu ( moment wstąpienia Polski do Unii ) kapitał ? Czy Unici pobudują nam
      > autostradę z Berlina do Warszawy pod wrażeniem urody Parku Kampinoskiego ?
      Każdy kraj ma jakie walory turystyczne, na które znajdą się amatorzy. Wcale nie
      wszyscy lubią się smarzyć w hiszpańskim upale, są tacy, którzy lubią
      nadbiebrzańskie bagna, są tacy, którzy lubią leśną głusz; znam przypadki
      Holendrów zachwyconych Bieszczadami. Warunek - minimum infrastruktury:
      lotniska, dworce, drogi, autostrady, telefony... Turysta musi gdzieś
      przenocować, zjeść, wykąpać się itd. To są bujdy na resorach, że Hiszpanie
      inwestowali na pewniaka, a u nas nic się nie da zrobić - to pretekst dla nic-
      nie-robienia. Zaś ta sama infrastruktura jest potrzebna nie tylko turystom, ale
      np. biznesmenom. Bez sprawnej telekomunikacji, dróg, mostów itd. biznes nie
      przyjdzie, nawet jeśli by w ogóle zlikwidować podatki, dlatego pomoc unijna
      jest potrzebna. A więcej tej pomocy wytargujemy będąc w środku, czytaj
      współdecydując o tym, niż na zewnątrz.
      • _karp Re: Hiszpania a Polska 18.11.02, 14:57
        gandalph napisał:

        > _karp napisał:
        >
        > > Słusznie prawią, że Hiszpania od wielu lat ma dobry klimat do inwestowania
        > .
        > > Warto przy tym zauważyć, że niejako przy okazji w Hiszpani jest także dobr
        > y
        > > klimat w sensie uwarunkowań pogodowych. Tak się składa, że na Półwyspie
        > > Iberyjskim swój urlop spędza niemalże połowa mieszkańców Europy. Zatem
        > > inwestycje w turystykę ( lotniska, autostrady, hotele ) nie niosły ze sobą
        >
        > > dużego ryzyka przynosząc z reguły zadawalające zyski. Nie ma tutaj mowy o
        > > dobroczynności Unii - jest dobrze przemyślany biznes. Pytam więc szanownyc
        > h
        > > towarzyszy czym Polska ma przyciągnąć ten rzekomo czekający na sygnał do
        > > startu ( moment wstąpienia Polski do Unii ) kapitał ? Czy Unici pobudują n
        > am
        > > autostradę z Berlina do Warszawy pod wrażeniem urody Parku Kampinoskiego ?
        > Każdy kraj ma jakie walory turystyczne, na które znajdą się amatorzy. Wcale
        nie
        >
        > wszyscy lubią się smarzyć w hiszpańskim upale, są tacy, którzy lubią
        > nadbiebrzańskie bagna, są tacy, którzy lubią leśną głusz; znam przypadki
        > Holendrów zachwyconych Bieszczadami. Warunek - minimum infrastruktury:
        > lotniska, dworce, drogi, autostrady, telefony... Turysta musi gdzieś
        > przenocować, zjeść, wykąpać się itd. To są bujdy na resorach, że Hiszpanie
        > inwestowali na pewniaka, a u nas nic się nie da zrobić - to pretekst dla nic-
        > nie-robienia. Zaś ta sama infrastruktura jest potrzebna nie tylko turystom,
        ale
        >
        > np. biznesmenom. Bez sprawnej telekomunikacji, dróg, mostów itd. biznes nie
        > przyjdzie, nawet jeśli by w ogóle zlikwidować podatki, dlatego pomoc unijna
        > jest potrzebna. A więcej tej pomocy wytargujemy będąc w środku, czytaj
        > współdecydując o tym, niż na zewnątrz.

        O czym chcesz decydować, o tym żeby słonce u nas świeciło 350 dni w roku ? Czy
        ty nie rozumiesz co to jest biznes ? Ja od paru lat pracuję jako manager w
        dużej firmie a płacą mi głównie za to aby prowadząc projekty nie być naiwny.
        Poczytaj o autostradach z Tygodnika Powszechnego ( pisma zresztą bardzo
        prounijnego ).
        www.tygodnik.com.pl/numer/277537/zielinski.htmlpzdr
        • _karp O autostradach w Polsce 18.11.02, 15:15
          Autostrady donikąd

          Michał Zieliński





          W dowcipie Mleczki facetowi, znanemu z banknotu 50 złotowego ukazuje się Pan
          Bóg i mówi: „Kazek, zastałeś Polskę drewnianą, a zostawiasz murowaną. I ja cię
          proszę, ty więcej nie kombinuj”. Marek Pol też chce być na banknotach, dlatego
          zastając w Polsce drogi dziurawe, chce je zostawić z jeszcze większymi
          dziurami, ale za to okraszone paroma kilometrami autostrad. Niestety, wodzowi
          najbardziej ateistycznej partii polskiej nie ma się kto ukazać. Dlatego
          kombinuje.


          Czy w Polsce potrzebne są autostrady?
          Na to podstawowe pytanie pada natychmiastowa odpowiedź: „Ależ oczywiście,
          Polska bardzo pilnie potrzebuje autostrad!”. Dopiero gdy konsekwentnie
          postawimy drugie pytanie: „A na jaką cholerę nam autostrady?”, wyjdzie szydło z
          worka, a Marek Pol na dudka. Bo odpowiedź, jaką usłyszymy brzmi: „Przecież
          wszędzie na świecie są autostrady, w Niemczech, Austrii, a nawet w
          Zjednoczonych Emiratach Arabskich”. Odpowiedź ta oznacza, że naród, a co gorsza
          także ministrowie, uważa, że w Polsce ma być „jak na świecie”. Nieważne przy
          tym, że to, co rozumieją pod słowem „świat” oznacza kraje o 4–5-krotnie wyższym
          niż Polska produkcie krajowym brutto na mieszkańca. Nieważne są także ani
          rzeczywiste potrzeby, ani rzeczywiste możliwości. Ma być „świat”, bo jesteśmy
          przedmurzem, Papież jest Polakiem, a Sobieski sprowadził do Europy kawę po
          turecku.

          Smutna prawda

          To życzeniowo-wielkomocarstwowe „myślenie” jeśli nie rząd, to przynajmniej
          inteligentny człowiek powinien zderzyć z faktami. A z tego wyniknie mu, że w
          Polsce autostrady są niepotrzebne, że Polski na ich budowę i eksploatację nie
          stać, i że forsowanie ich budowy oznacza stawianie potiomkinowskich wiosek
          kosztem rzeczywistej poprawy sytuacji komunikacyjnej kraju.
          Dowody na poparcie powyższej tezy są dwa: teoretyczny i praktyczny. Teoretyczny
          opiera się na wyliczeniu przeciętnego natężenia ruchu na dowolnym fragmencie
          polskich dróg i pomnożenia go przez sensownie skalkulowaną (czyli taką, przy
          której liczba osób przemykających się polami nie jest zbyt duża) opłatę.
          Iloczyn, czyli potencjalny przychód z eksploatacji autostrady okazuje się
          niższy od kosztów jej utrzymania, o kosztach budowy nie wspominając.
          Dowód praktyczny jest oczywistą egzemplifikacją przedstawionej teorii. Chętnych
          do budowania autostrad w Polsce nie ma, a jeśli już jacyś są, to ich działania
          wynikają z bardzo długookresowych kalkulacji, albo z uwzględniania w rachunku
          możliwości pozyskiwania jawnych lub skrytych subwencji budżetowych. To dlatego
          w Polsce buduje się kilkanaście kilometrów autostrad rocznie i faktu tego żadne
          kombinowanie nie zmieni.
          Do tych dwóch argumentów dołączyć trzeba trzeci. Polska jest nieprzejezdna, bo
          drogi są „przedpotopowe”, a na dodatek w fatalnym stanie. Przez sporą część
          swojego przebiegu wiodą terenami zabudowanymi, a żadne miasto polskie nie ma
          kompletnej obwodnicy. To wszystko trzeba szybko zmienić. Przynajmniej
          aglomeracje wojewódzkie i szlaki prowadzące do granic powinny zostać, rach-
          ciach, przebudowane. Drogi te trzeba poszerzyć, wyprowadzić z miejscowości,
          wydzielić pasy dla rowerzystów, traktorów itp., przebudować podjazdy,
          przynajmniej łuki szos wyłożyć kocimi oczkami, wymienić i poszerzyć
          przedwojenne mostki. Innymi słowy trzeba zrobić to wszystko, aby owe
          historyczne trakty stały się drogami samochodowymi (vel ekspresowymi, albo – po
          prostu – drogami), po których jazda z szybkością 100 km nie jest niebezpieczna
          dla życia.
          To wszystko, co wymieniłem, wprawdzie się robi – tyle że w tempie, pozwalającym
          prognozować, że zakończenie modernizacji owych „dróg krajowych” nastąpi w
          drugiej połowie stulecia. Jeżeli teraz w sensowny sposób założymy, że pieniądze
          nie są z gumy, i że na drogi możemy wydać określoną kwotę, wyjdzie nam, że
          każdy kilometr zbędnej autostrady oznacza rezygnację z niezbędnej modernizacji
          kilkunastu kilometrów podstawowej sieci dróg. Oznacza zatem pogorszenie, a nie
          poprawę, sytuacji komunikacyjnej. I choć miło będzie patrzeć jak – wzorem
          słowackiego ex-premiera Mečiara – Marek Pol w otoczeniu gwiazd filmowych
          otwiera kolejne dwukilometrowe odcinki autostrad, będziemy krajem, w którym
          żaden szanujący się sprzedawca samochodów nie da gwarancji na układ zawieszenia.

          Budujemy autostrady czy socjalizm?

          Co zrobić w sytuacji, w której brutalny kapitalistyczny rachunek ekonomiczny
          wskazuje na nieopłacalność budowy autostrad? Najpierw trzeba zbudować
          socjalizm, a potem wziąć się za autostrady. Do tego celu służą słynne winiety.
          Wbrew pozorom nie są one konkurencyjnym sposobem opłaty za korzystanie z
          infrastruktury drogowej lecz typowym instrumentem socjalistyczno-państwowego
          wyzysku. Wyjaśnijmy to na przykładzie. Cena za korzystanie z konkretnej
          autostrady jest ceną rynkową. Zawsze bowiem istnieją dwa konkurencyjne
          produkty: szybka i wygodna autostrada oraz kręta, kiepska i dłuższa droga
          boczna. Konsument dokonuje świadomego wyboru i w ten sposób ustala cenę za
          autostradę (oznacza to, że właścicielowi autostrady opłaca się podnosić cenę do
          takiej wysokości, przy których procentowy przyrost ceny jest wyższy niż
          procentowy spadek popytu).
          Winieta natomiast (a zwłaszcza w wersji Marka Pola) jest w rzeczywistości
          opłatą za posiadanie samochodu. Skoro obejmuje się nią większość w miarę
          normalnych dróg, to istotnie zmniejsza się możliwość strategii alternatywnej,
          czyli jazdy drogami bocznymi. W tej sytuacji jedyną legalną alternatywą staje
          się sprzedaż samochodu. (I w tym, w rzeczywistej swobodzie legalnego wyboru,
          zawiera się cała różnica między kapitalizmem i socjalizmem.)
          Rządowi miłośnicy winiet powołują się na przykłady zagraniczne. Niestety nie ma
          ich zbyt wiele. Są tylko dwa „socjalistyczne kraje kapitalistycznego zachodu”:
          Szwajcaria i Austria (jak się ma tyle pieniędzy, można sobie pozwolić na
          socjalizm), Czechy, które autostrady pobudowały za socjalizmu i teraz nie
          wiedzą, jak je utrzymać i – wspomniana już – Słowacja.
          Między tymi krajami a Polską jest jednak jedna drobna różnica. Tam drogi są.
          Wyliczając ilość kilometrów przypadających na 1 euro winietowej opłaty
          wychodzi, że ich długość jest od jest od pięciu (Austria, Czechy i Słowacja) do
          85 razy (Szwajcaria) większa niż w Polsce.

          A na koniec zimny prysznic

          Wojciech Janczyk, do niedawna wiceminister infrastruktury, w wywiadzie
          udzielonym „Rzeczpospolitej” na pytanie, jakich dochodów spodziewa się po
          wprowadzeniu winiet, odpowiedział: „Nie mniej niż 1,5 mld zł. Realistycznie
          szacujemy, że powinny one wynosić 1,2-1,5 mld zł.”. Abstrahując od pokrętnej
          logiki tej odpowiedzi (na wszelki wypadek wyjaśnijmy panu b. wiceministrowi, że
          użycie w pierwszej części zdania określenia „nie mniej niż 1,5 mld”,
          wyklucza „realistyczną” możliwość, iż wyniosą one „1,2 mld zł.”wink warto
          przestrzec rząd, że grubo przeszacowuje przyszłe korzyści (podobnie jak Marek
          Belka przychody z podatku od oszczędności). Po pierwsze, koszty transakcyjne
          winiet będą strasznie wysokie i spokojnie osiągną 20-25 proc. przychodów. Po
          drugie, przychody okażą się mniejsze od – w bardzo socjalistyczny sposób –
          zaplanowanych.
          Bo ludzie będą się bronić. Będą jeździć „na gapę”. Oczywiście do walki z
          gapowiczami rzuci się ostatnie rezerwy policyjne, ale to tylko uruchomi
          nieformalną redystrybucję dochodową między posiadaczami samochodów i
          funkcjonariuszami. Poza tym Polacy dowiodą niemożliwego. Znajdą sposób, aby
          przejechać ze Świnoujścia do Ustrzyk Górnych i ani razu nie wjechać na drogę
          krajową. To, jakie piekło powstanie na drogach lokalnych (na których nie będzie
          p
          • _karp Dokończenie czyli BONUS 18.11.02, 15:18
            Do Lublina wzdłuż Wisły

            Na tych, którzy wybiorą się w przyszłym roku autem bez winiety z Krakowa do
            Lublina, czeka wspaniała przygoda. Z Krakowa trzeba wyjechać drogą 776 na
            Proszowice (wspaniały kościół gotycki z XV w.), Kazimierzę Wielką
            (średniowieczna wieża kościelna oraz dwór z XVIII w.), Wiślicę (wiadomo –
            statuty oraz Nadnidziański Park Krajobrazowy). Tutaj skręcamy na drogę 771,
            dojeżdżamy nią do drogi 973, aby przez chwilę wracać nią na południe do Nowego
            Korczyna (gotycko-barokowy zespół klasztorny i klasycystyczna synagoga),
            miejsca przeprawy przez Wisłę. Za mostem, w Kozłowie, skręcamy w lewo, aby
            prawym brzegiem królowej rzek jechać na Sarnocicie, Bolesław, Mędrzechów, aż do
            Szczucina (ładny kościół z XVII w.). W Szczucinie łapiemy drogę 982 i jedziemy
            nią nad Wisłą aż do Krzemienicy. Ci, co wolą piękne widoki, skręcą tu w lewo,
            aby utrzymać się na pobrzeżu i dojechać do Baranowa Sandomierskiego przez
            Rożniaty i Zaduszniki. Natomiast osoby ceniące wygodę mogą nadłożyć parę
            kilometrów jadąc do Baranowa drogą 985. (Baranów – zdaniem wielu najpiękniejszy
            polski zamek z przełomu renesansu i manieryzmu). A z Baranowa drogą 871 pędzimy
            do Tarnobrzegu i dalej drogą 723 do Gorzyc. W Gorzycach przesiadamy się na
            drogi 854 i 824, by – cały czas nad Wisłą – mknąć przez Annopol, Józefów
            (Wrzelowicki Park Krajobrazowy), Piotrawin (kościół gotycki z 1442 r., miejsce
            spoczynku Piotra Strzemieńczyka wskrzeszonego przez bpa Stanisława
            Szczepanowskiego), do Kazimierza Dln. (patrz Sandomierz), gdzie w Bochotnicy
            skręcamy drogą 830 na Wąwolnicę (XIX-wieczny kościół parafialny ze słynącą z
            cudów figurą Matki Boskiej) i na Nałęczów (patrz Kazimierz).
            Nakładamy wprawdzie kilkadziesiąt kilometrów, ale: poznajemy jedną z
            najpiękniejszych części ojczystego kraju, a na dodatek, na zakończenie trasy
            nabywamy prawo, aby lewą rękę przełożyć przez, ugiętą w łokciu, rękę prawą. Ów
            gest wskazuje, także osobom nie znającym polskiego, sposób w jaki „babcia
            koszyk nosiła”. Natomiast wyprostowany, i bijący prosto w niebo wskazujący
            palec prawej ręki, jest powszechnie znanym w świecie symbolem naszego
            zwycięstwa i porażki przeciwnika, Przeciwnika, o którym jesteśmy skłonni
            wyrażać się niepochlebnie.









            --------------------------------------------------------------------------------



            Szwajcaria: autostrady – 19 807 km
            (1 673 km autostrad federalnych i 18 134 km kantonalnych)
            roczna opłata – 59 euro
            opłata w wysokości 1 euro upoważnia do jeżdżenia po 340 km

            Austria: autostrady – 1613 km
            roczna opłata – 72,60 euro
            opłata w wysokości 1 euro upoważnia do jeżdżenia po 21 km

            Czechy: autostrady – 499 km
            roczna opłata – 20 euro
            opłata w wysokości 1 euro upoważnia do jeżdżenia po 25 km

            Słowacja: autostrady – 295 km
            roczna opłata – 10 euro
            opłata w wysokości 1 euro upoważnia do jeżdżenia po 29 km

            Polska: autostrady – 268 km
            roczna opłata – 45 euro
            opłata w wysokości 1 euro upoważnia do jeżdżenia po 6 km










          • Gość: +++Ignorant Re: O autostradach w Polsce IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.02, 16:11
            Sława!

            Znowu to samo socjalistyczne blebleble...

            Że autostrady kosztują, że emeryci,itp...

            Podobnie kosztują banki, telefony itd...

            A o tym, że każdy kilometr autostrady to ileś nowych miejsc pracy, ileś tam
            wpływów z podatków ani słowa...

            Wystarczy przyjrzeć się USA, gdzie na skrzyżowaniach autostrad powstają nowe
            miasta...

            Aby wiedzieć, że jest to rozumowanie bzdurne...


            Oczywistym jest jednak, że nie wszędzie i nie od razu są potrzebne autostrady,
            jak nie wszędzie lotniska, banki, bankomaty, budki telefoczne...

            Czy też kuźnie dla kucyków...

            pozdrawiam

            Ignorant
            +++

        • gandalph Re: Hiszpania a Polska 19.11.02, 21:50
          _karp napisał:

          > gandalph napisał:
          >
          > > _karp napisał:
          > >
          > > > Słusznie prawią, że Hiszpania od wielu lat ma dobry klimat do inwesto
          > wania
          > > .
          > > > Warto przy tym zauważyć, że niejako przy okazji w Hiszpani jest także
          > dobr
          > > y
          > > > klimat w sensie uwarunkowań pogodowych. Tak się składa, że na Półwysp
          > ie
          > > > Iberyjskim swój urlop spędza niemalże połowa mieszkańców Europy. Zate
          > m
          > > > inwestycje w turystykę ( lotniska, autostrady, hotele ) nie niosły ze
          > sobą
          > >
          > > > dużego ryzyka przynosząc z reguły zadawalające zyski. Nie ma tutaj mo
          > wy o
          > > > dobroczynności Unii - jest dobrze przemyślany biznes. Pytam więc szan
          > ownyc
          > > h
          > > > towarzyszy czym Polska ma przyciągnąć ten rzekomo czekający na sygnał
          > do
          > > > startu ( moment wstąpienia Polski do Unii ) kapitał ? Czy Unici pobud
          > ują n
          > > am
          > > > autostradę z Berlina do Warszawy pod wrażeniem urody Parku Kampinoski
          > ego ?
          > > Każdy kraj ma jakie walory turystyczne, na które znajdą się amatorzy. Wcal
          > e
          > nie
          > >
          > > wszyscy lubią się smarzyć w hiszpańskim upale, są tacy, którzy lubią
          > > nadbiebrzańskie bagna, są tacy, którzy lubią leśną głusz; znam przypadki
          > > Holendrów zachwyconych Bieszczadami. Warunek - minimum infrastruktury:
          > > lotniska, dworce, drogi, autostrady, telefony... Turysta musi gdzieś
          > > przenocować, zjeść, wykąpać się itd. To są bujdy na resorach, że Hiszpanie
          >
          > > inwestowali na pewniaka, a u nas nic się nie da zrobić - to pretekst dla
          > nic-
          > > nie-robienia. Zaś ta sama infrastruktura jest potrzebna nie tylko turystom
          > ,
          > ale
          > >
          > > np. biznesmenom. Bez sprawnej telekomunikacji, dróg, mostów itd. biznes ni
          > e
          > > przyjdzie, nawet jeśli by w ogóle zlikwidować podatki, dlatego pomoc unijn
          > a
          > > jest potrzebna. A więcej tej pomocy wytargujemy będąc w środku, czytaj
          > > współdecydując o tym, niż na zewnątrz.
          >
          > O czym chcesz decydować, o tym żeby słonce u nas świeciło 350 dni w roku ?
          Czy
          > ty nie rozumiesz co to jest biznes ? Ja od paru lat pracuję jako manager w
          > dużej firmie a płacą mi głównie za to aby prowadząc projekty nie być naiwny.
          > Poczytaj o autostradach z Tygodnika Powszechnego ( pisma zresztą bardzo
          > prounijnego ).
          > <a
          href="www.tygodnik.com.pl/numer/277537/zielinski.htmlpzdr"target="_bl
          > ank">www.tygodnik.com.pl/numer/277537/zielinski.htmlpzdr</a>
          Nie chodzi o słońce, tylko o to, że wcale nie wszyscy za tym słońcem ciągną. Ja
          najchętniej, gdybym tylko mógł, na całe lato wybrałbym się na Islandię.
          Nie ma krajów bez walorów turystycznych, Polska ma je również, tylko
          infrastruktura jest do d... Wystarczy porównać z sąsiadami z południa.
          • _karp Re: Hiszpania a Polska 20.11.02, 09:14
            gandalph napisał:

            > Nie chodzi o słońce, tylko o to, że wcale nie wszyscy za tym słońcem ciągną.
            Ja
            >
            > najchętniej, gdybym tylko mógł, na całe lato wybrałbym się na Islandię.
            > Nie ma krajów bez walorów turystycznych, Polska ma je również, tylko
            > infrastruktura jest do d... Wystarczy porównać z sąsiadami z południa.

            To że podzielamy w znacznym stopniu gusta nie oznacza, że mam ochotę zmienić
            zdanie. Problem polega na tym, że biznes jest bezwzgledny i nastawia się na
            turystę masowego i jego zachcianki. A turysta masowy lubi leżeć cały urlop na
            plaży kołami do góry i popijać piwo. Sąsiedzi z południa mają kultową Pragę ( i
            nie mniej kultowego Pilznera ). Polska to piękny kraj ale raczej dla konesera,
            kogoś kto ma chęć wejść głebiej w tutejsze klimaty. A kwater prywatnych, także
            i tych na przyzwoitym poziomie jest u nas pod dostatkiem.
            pzdr
    • Gość: Elena Re: Hiszpania a Polska IP: *.menta.net 18.11.02, 15:28
      _karp napisał:

      > Słusznie prawią, że Hiszpania od wielu lat ma dobry klimat do inwestowania.
      > Warto przy tym zauważyć, że niejako przy okazji w Hiszpani jest także dobry
      > klimat w sensie uwarunkowań pogodowych. Tak się składa, że na Półwyspie
      > Iberyjskim swój urlop spędza niemalże połowa mieszkańców Europy. Zatem
      > inwestycje w turystykę ( lotniska, autostrady, hotele ) nie niosły ze sobą
      > dużego ryzyka przynosząc z reguły zadawalające zyski. Nie ma tutaj mowy o
      > dobroczynności Unii - jest dobrze przemyślany biznes. Pytam więc szanownych
      > towarzyszy czym Polska ma przyciągnąć ten rzekomo czekający na sygnał do
      > startu ( moment wstąpienia Polski do Unii ) kapitał ? Czy Unici pobudują nam
      > autostradę z Berlina do Warszawy pod wrażeniem urody Parku Kampinoskiego ?
      Hiszpanów i Polaków różni mentalność i poziom świadomości.Nie wiem, czy na
      początku swojej drogi do dobrobytu mieli takie dylematy jak choćby przeciętny
      Polak ze swoim stosunkiem do własności ziemi.Chyba jednak nie, sądząc po tym co
      się widzi.Połowa Europy nie przyjeżdża na wakacje do Hiszpanii tylko do
      siebie.Wybrzeże wykupione, Baleary wykupione,Kanary wykupione.Na mojej
      umiłowanej Lanzarote,obszary na których szykują się obiekty elitarnej
      turystyki,odkupiono od głodnych tubylców za przysłowiowy worek owsa.I jeszcze
      szczęście,że uniknęła losu Teneryfy, dewastowanej ekologicznie,nastawionej na
      turystykę masową na niskim poziomie,która samym Hiszpanom zostawia ochłapy jako
      zysk i masę zmartwień.Piszę o Kanarach bo mam to przed oczyma z tegorocznych
      wakacji, a więc wrażenia najświeższe.Ludzie zaczynają dopiero teraz dostrzegać
      jak rabunkowe są te formy inwestycji obcego kapitału,które co prawda przyniosły
      im chleb,ale trochę jakby pozbawiły możliwości decydowania, co dla ich ziemi
      dobre.Ludzi zaczynają denerwować te Guirilandy / guiri to pogardliwa
      nazwa "białego" Europejczyka/, wokół których powstają sypialnie miejscowych.To
      jest cena jaką płacą za cywilizację.Wydaje mi się,że Polska ma też coś do
      zaoferowania, choćby na zasadzie kontrastu dla słońca Hiszpanii. Również w
      innych dziedzinach gospodarki.Dobrze,że zrobiłeś takie porównanie obydwu tych
      państw.Polska jest na początku drogi, którą Hiszpania już przeszła i dobrze
      byłoby wyciągnąć wnioski z tych doświadczeń, aby uniknąć błędów.Z pozycji
      biedaka trudno jest stawiać warunki.Można jednak je negocjować za pomocą
      godnego dziąłającego prawa i ludzi o czystych rękach.Jeślijuż mają przynieść
      tę cywilizację.
      • _karp Re: Hiszpania a Polska 18.11.02, 16:16
        Gość portalu: Elena napisał(a):

        > Hiszpanów i Polaków różni mentalność i poziom świadomości.Nie wiem, czy na
        > początku swojej drogi do dobrobytu mieli takie dylematy jak choćby przeciętny
        > Polak ze swoim stosunkiem do własności ziemi.Chyba jednak nie, sądząc po tym
        co
        >
        > się widzi.Połowa Europy nie przyjeżdża na wakacje do Hiszpanii tylko do
        > siebie.Wybrzeże wykupione, Baleary wykupione,Kanary wykupione.Na mojej
        > umiłowanej Lanzarote,obszary na których szykują się obiekty elitarnej
        > turystyki,odkupiono od głodnych tubylców za przysłowiowy worek owsa.I jeszcze
        > szczęście,że uniknęła losu Teneryfy, dewastowanej ekologicznie,nastawionej na
        > turystykę masową na niskim poziomie,która samym Hiszpanom zostawia ochłapy
        jako
        >
        > zysk i masę zmartwień.Piszę o Kanarach bo mam to przed oczyma z tegorocznych
        > wakacji, a więc wrażenia najświeższe.Ludzie zaczynają dopiero teraz
        dostrzegać
        > jak rabunkowe są te formy inwestycji obcego kapitału,które co prawda
        przyniosły
        >
        > im chleb,ale trochę jakby pozbawiły możliwości decydowania, co dla ich ziemi
        > dobre.Ludzi zaczynają denerwować te Guirilandy / guiri to pogardliwa
        > nazwa "białego" Europejczyka/, wokół których powstają sypialnie
        miejscowych.To
        > jest cena jaką płacą za cywilizację.Wydaje mi się,że Polska ma też coś do
        > zaoferowania, choćby na zasadzie kontrastu dla słońca Hiszpanii. Również w
        > innych dziedzinach gospodarki.Dobrze,że zrobiłeś takie porównanie obydwu tych
        > państw.Polska jest na początku drogi, którą Hiszpania już przeszła i dobrze
        > byłoby wyciągnąć wnioski z tych doświadczeń, aby uniknąć błędów.Z pozycji
        > biedaka trudno jest stawiać warunki.Można jednak je negocjować za pomocą
        > godnego dziąłającego prawa i ludzi o czystych rękach.Jeślijuż mają przynieść
        > tę cywilizację.

        Dziekuję za głos niebanalny i cenny bo pochodzący od osoby, która sama mogła
        zaobserwować zmiany w kraju, który w unijnym klubie zasiada od niedawna.
        Wspomniałaś, że sporo Hiszpanów dość niepochlebnie wyraża się o guiri i że tych
        głosów krytycznych jest coraz więcej. Mimo to trudno nie zgodzić się z tezą, że
        Hiszpania dzisiaj to kraj zamożny, nowoczesny a także bardzo atrakcyjny dla
        turystów i dla biznesu. Hiszpania w dalszym ciągu jest beneficjentem polityki
        rolnej Brukseli. Czy konieczność podzielenia się kasą z nowymi kandydatami nie
        spowoduje tam silnego wzrostu niechęci do Unii ale też - być może - także do
        Polski i innych krajów z Europy Środkowej ? Czy Eurosceptycy w Hiszpanii są
        znaczącą siłą polityczną, czy są jakoś zorganizowani ?
        pozdrawiam
        Karp
        • Gość: Elena Re: Hiszpania a Polska IP: *.menta.net 18.11.02, 17:47
          W Hiszpanii spoko.Swoje negocjacje przeżyli trochę z wizją apokaliptyczną.
          Niechęć do podziału jest.Nikt nie lubi się dzielić,nie widać jednak jakichś
          wyraźnych nagonek na przyszłych nowych zrzeszonych.Eurosceptycy to głównie
          ruchy antyglobalistyczne i jeślijuż to jakieś ugrupowania nieparlamentarne.Nic
          na tyle szkodliwego,żeby się rzuciło w oczy takiemu głupolowi jak ja.Hiszpanie
          nie są tak rozpolitykowani i rozintelektualizowani jak my.Przepraszam jak wy na
          przykładzie tego forum.Mało co im może przeszkodzić w zabawie.Są też bardziej
          pokorni niż Polacy, co na początku mnie bardzo gorszyło,ale widać moja nowa
          mentalność in statu nascendi już to akceptuje.Unia europejska nie załatwiła im
          wielu oczekiwanych rzeczy min jakiejś znaczącej poprawy stanu bezrobocia,ale
          nie doprowadziło to do tragedii narodowej.Wiem że to bardzo ogólnikowe,ale
          siedząc po tej stronie barykady na pewne sprawy patrzy się w ten sposób,bez
          podniecenia,jako na coś oczywistego co jest i nad czym nie warto się
          zastanawiać.Unia tu jest dawno faktem ijeśli uczestnictwo w niej nic nie
          poprawiło,to też niczego nie pogorszyło.Wiem, że to cię nie zadowoli,ale na
          tyle bez przygotowania mnie stać.Ja sama przychodzę na forum po
          naukę.Pozdrawiam serdecznie
          Elena
          • _karp Re: Hiszpania a Polska 19.11.02, 11:32
            Dzięki za odpowiedź.
            Muszę tu powiedzieć, że miałem okazję spędzić w Hiszpanii kilkanaście dni. Tak
            więc odwiedziłem Bilbao na północy, Sevillę na południu oraz Barcelonę, Gandię
            i Argelcilias nad M. Śródziemnym ( nazwy miast mogą być trochę przekręcone ).
            Nie ukrywam, że największe wrażenie zrobiła na mnie Sevilla. Trafiliśmy tam (
            pracowałem wtedy na statku ) w okresie wielkanocnym więc rozładunek towaru się
            przedłużył ( w ilości dni świątecznych w roku Hiszpanie to chyba światowi
            rekordziści ). Było pięknie, na drzewach dojrzewały pomarańcze, w centrum
            festyny, na festynach dziewczęta w regionalnych tańcach.
            Tu zadam kolejne pytanie:
            Czy inwestycje płynące do Hiszpani w porównywalnym stopniu zasilają wszystkie
            regiony kraju czy też są może jakieś rażące dysproporcje ? A może szerzej, czy
            w procesie integracji są jakieś znaczące grupy przegranych ?
            serdecznie pozdrawiam
            Karp
            • Gość: Elena Re: Hiszpania a Polska IP: *.menta.net 19.11.02, 15:09
              Cześć już wróciłam.Tradycyjnie inwestycje zagraniczne dotyczyły infrastruktury
              turystyki i to przecież nie od momentu wejścia Hiszpanii do unii, tylko
              przynajmniej dwie dziesiątki lat wcześniej.Możesz sobie zatem wyobrazić
              dystrybucję tych dóbr patrząc na mapę.W tej chwili mówiąc o inwestycjach, poza
              turystyką,są to raczej inwestycje w produkt finansowy a więc pieniądz sam w
              sobie no wiesz, giełda, obligacje i takie tam, o których nie mam pojęcia i
              które trącą czarną magią.O, telekomunikacja, nieruchomości.Dlatego nie umiem ci
              odpowiedzieć na tak postawione pytanie.Jasne,że nikt nie inwestuje w fabrykę,
              na południu,żeby stworzyć miejsca pracy.Fabryki nawet hiszpańskie przenoszą się
              do Maroka czy Indonezji ze względu na wysokie koszty w Europie.Widać jeszce
              podziały północ południe.Ale jest jeszcze inwestor krajowy, małe i średnie
              przedsiębiorstwo hiszpańskie, dobre prawo i prawo fiskalne, które nie
              dusi.Żeby nie sprawić fałszywego wrażenia,że Hiszpanie tylko czekali na
              zbawiciela, który przyniesie pieniądze i załatwi za nich sprawę.Lokomotywą
              tego kraju są autonomie bogatsze, jak Katalonia, czy kraj Basków czy Valencja,
              inne podążają, inne trzeba ciągnąć.Jednak Hiszpanie mogą powiedzieć,że czasy
              biedy mają poza sobą.Mogą sobie już pozwolić na troskę o środowisko
              naturalne,na powiedzenie nie inwestycji zagranicznej w turystykę, która nie
              przestrzega norm, ba nawet kazać hotelowi zbudować swoją oczyszczalnię
              ścieków.Czy to jest zasługa przynależności do unii,nie wiem.Swoje też
              przeżyli,ale jednego się nauczyli.Światem rządzi forsa.I ten kierunek
              trzymają.Pozdrawiam.Elena
    • Gość: doku Hiszpanie żyją z turystyki? Biedacy, jak się ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 19.11.02, 15:20
      ... stoczyli przez tę Unię. Z dumnych Hiszpanów zrobił się teraz naród
      kelnerów, bojów hotelowych i ratowników plażowych.

      Ale i Polska jakoś sobie poradzi - mamy trochę lasów, jezior, zwierza i ryb do
      łowienia.

      A biedni Holendrzy nie mają nic, więc skazani są na zagładę.
      • _karp Re: Hiszpanie żyją z turystyki? Biedacy, jak się 19.11.02, 15:31
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > ... stoczyli przez tę Unię. Z dumnych Hiszpanów zrobił się teraz naród
        > kelnerów, bojów hotelowych i ratowników plażowych.
        >
        > Ale i Polska jakoś sobie poradzi - mamy trochę lasów, jezior, zwierza i ryb
        do
        > łowienia.
        >
        > A biedni Holendrzy nie mają nic, więc skazani są na zagładę.

        Holendrzy swoją potegę ekonomiczną budowali przez wieki głównie w oparciu o
        handel globalny ( właśnie tak ) z udziałem wielkich portów Amsterdam i
        Rotterdam. Później ( lub równolegle ) doszły inne elementy. W Hiszpani kołem
        napędowym gospodarki była ( i jest ) turystyka. Co według ciebie będzie
        napedzać polską gospodarkę. Czy bedzie to usmiech ministra Kołotki ?
        Karp
        ps
        Poczytaj sobie wypowiedzi Eleny. Ona mieszka w Hiszpanii i obserwuje na bieżąco
        zmiany w tym kraju.
      • Gość: Elena Re: Hiszpanie żyją z turystyki? Biedacy, jak się IP: *.menta.net 19.11.02, 15:56
        Doku, ładnie, bo ironicznie.Biorąc pod uwagę fakt, że bodaj do 1954 roku w
        niektórych prowincjach hiszpańskich obowiązywało prawo pierwszej nocy to
        nieźle, prawda?Zawszeć lepiej usługiwać panom ręcamy.To bardziej dumne.
        • _karp Doku przygotowuje bilans kwartalny w min.fin. 19.11.02, 16:15
          Zanim to zrobi mam jeszcze jedno pytanie do Eleny.
          Otóż podczas moich krótkich wizyt w Hiszpani odniosłem wrażenie, że jest to
          kraj bardzo zróżnicowany obyczajowo, o bardzo odmiennych zwyczajach, tradycjach
          w poszczególnych regionach ( sama wspomniałaś, że prawo pierwszej nocy nie było
          powszechne w całej Hiszpanii ). Mimo to Hiszpanie jak przypuszczam bardzo są
          przywiazani do swojego kraju ( nie tylko kibice piłki nożnej ) i z wyjatkiem
          może jedynie Basków dobrze się czują pod hiszpańską flagą i pewnie nie
          przejmują się ideą jedności europejskiej. Czy moje intuicje są zbieżne z twoimi
          obserwacjami ?
          • Gość: Elena Re: Doku przygotowuje bilans kwartalny w min.fin. IP: *.menta.net 19.11.02, 17:04
            lenaJa nie wiem jaką jedność europejską masz na myśli.Ta, która jest faktem
            tutaj
            nie ingeruje w sprawy narodowości, kultury i obyczajów.Myślę,że dla
            przeciętnego Hiszpana przynależność do unii jest sprawą prestiżu.Kiedyśtam
            Małgośka Thatcher stwierdziła,że Europa kończy się na Pirenejach i to wpędziło
            Hiszpanów w kompleksy. Poza wartościami ekonomicznymi,Unia nie narzuca
            Hiszpanom innych.Uwielbiam wielokulturowość tego kraju.Wielojęzykowość
            również.I ten sposób przywiązania do swoich tradycji, bezkompleksowy,bez wstydu
            wręcz z miłością i dumą.Nikt nie zapomina swoich korzeni.Jeśli chodzi o sprawy
            narodowościowe, katalończycy,Galicyjczycy, Baskowie,mając swoje autonomie, mają
            uregulowane sprawy oświaty, języka, kultury, swoje parlamenty i rządy
            lokalne.Na moją małą mózgownicę, w tej chwili wszelkie tendencje
            nacjonalistyczne związane są z faktem dzielenia się kasą z Madrytem,a nie z
            cierpieniami mniejszości narodowych.Ale przecież ty to wszystko wiesz.Pozdr
            Elena
            • _karp Re: Doku przygotowuje bilans kwartalny w min.fin. 19.11.02, 17:42
              O Hiszpani wiem niewiele, pewnie miałbym wiecej wiedzy i wspomnień gdyby nie to
              czerwone wino, które piliśmy w portach, niedrogie a całkiem niezłe w smaku.
              To co napisałaś jest dla ciebie pewnie oczywiste, dla nas tutaj bardzo ciekawe.
              Wracam do idei europejskiej. Ostatnio nasi lokalni mędrcy twierdzą, że aspekty
              ekonomiczne naszej akcesji nie są takie znowu ważne ( słabe wyniki naszych
              negocjatorów budzą coraz wiecej krytyki ) a ważna jest natomiast idea wielkiej
              zjednoczonej Europy w sensie superpaństwa konkurujacego skutecznie z Ameryką.
              Wyglada na to, że bedące aktualnie u władzy w wiekszości krajów Europy
              pokolenie 68' odczuwa wobec Amerykanów jakiś kompleks. Ale czy Hiszpanów ta
              idea wogóle interesuje ?
              Zauważyłem, że ostatnio Hiszpania jest bardzo aktywna jako lider krajów jezyka
              hiszpańskiego w świecie. Czy własnie taka idea - bliska współpraca kulturalna
              ale i ekonomiczna z krajami wyrosłymi niejako z Hiszpanii nie byłaby prawdziwym
              wyzwaniem dla Hiszpanii na przyszłość ?
              pzdr
              • Gość: Elena Re: Doku przygotowuje bilans kwartalny w min.fin. IP: *.menta.net 19.11.02, 19:24
                _karp napisał:

                > O Hiszpani wiem niewiele, pewnie miałbym wiecej wiedzy i wspomnień gdyby nie
                to
                >
                > czerwone wino, które piliśmy w portach, niedrogie a całkiem niezłe w smaku.
                > To co napisałaś jest dla ciebie pewnie oczywiste, dla nas tutaj bardzo
                ciekawe.
                >
                > Wracam do idei europejskiej. Ostatnio nasi lokalni mędrcy twierdzą, że
                aspekty
                > ekonomiczne naszej akcesji nie są takie znowu ważne ( słabe wyniki naszych
                > negocjatorów budzą coraz wiecej krytyki ) a ważna jest natomiast idea
                wielkiej
                > zjednoczonej Europy w sensie superpaństwa konkurujacego skutecznie z Ameryką.
                > Wyglada na to, że bedące aktualnie u władzy w wiekszości krajów Europy
                > pokolenie 68' odczuwa wobec Amerykanów jakiś kompleks. Ale czy Hiszpanów ta
                > idea wogóle interesuje ?
                > Zauważyłem, że ostatnio Hiszpania jest bardzo aktywna jako lider krajów
                jezyka
                > hiszpańskiego w świecie. Czy własnie taka idea - bliska współpraca kulturalna
                > ale i ekonomiczna z krajami wyrosłymi niejako z Hiszpanii nie byłaby
                prawdziwym
                >
                > wyzwaniem dla Hiszpanii na przyszło
                Hiszpanie najpierw muszą się uporać ze swoim kompleksem wobec bogatych
                Europejczyków,nie widzę w nich megalomanii ,jeszcze nie.Mówić o liderowaniu w
                momencie kiedy jest się równym między równiejszymi?Wida tendencje
                antyamerykaskie, Być może traktują Unię jako parasol ochronny ale odskocznię do
                przejęcia wpływów amerrykańskich w Ameryce Łac?Jakiś pakt łączący te kraje pod
                egidą Hiszpanii? O to Ci chodzi?Musiałabym pogrzebać.Współpraca ekonomiczna
                z krajami Ameryki Poł jest już faktem.Inwestują.Na Argentynie ostatnio trochę
                stracili.Ale co za polityk ze mnie.Niedługo szef mnie z roboty wyleje.Pozdr
                Elena
                • _karp Re: Doku przygotowuje bilans kwartalny w min.fin. 20.11.02, 10:41
                  Gość portalu: Elena napisał(a):

                  > Niedługo szef mnie z roboty wyleje.Pozdr
                  > Elena

                  Elena, do tego nie mozemy dopuścic.
                  To na koniec powiedz jeszcze w jakim regionie Hiszpanii mieszkasz i parę słów o
                  Hiszpanach vs Polacy, czy H. dają się lubić tak w codziennym obcowaniu, czy
                  niczym cię nie irytuja i czy nie przeszkadza im to że jestes z Polski ? I czy
                  to prawda, że Hiszpanki mają krzywe nogi ( taka jest powszechna opinia
                  Anglików ) ?
                  pzdr
                  Karp
                  • Gość: Elena Re: Doku przygotowuje bilans kwartalny w min.fin. IP: *.menta.net 20.11.02, 12:12
                    Hihihi,spoko.Wymknęło mi się to pod karcącym spojrzeniem mojego męża,szefa i
                    wspólnika w jednej osobie.Trochę jestem pozbawiona towarzystwa polskiegotu, pod
                    Valencją,więc przyłażę na forum.Poglądy wszystkich barw,a i adrenalina
                    skacze,co jest wskazane w przypadku nudy.Mnóstwo mądrych ludzi.
                    Hiszpanie vs Polacy OK.Nie daliśmy im jeszcze czasu na wyrobienie sobie
                    stereotypów w sensie pejoratywnym.Mówią raczej o naszej zdolności do pracy,o
                    stosunku do niej.Wygląd guiri też pomaga.Nie mam powodów do skarg.Hiszpanów
                    lubię za niekomplikowanie sobie życia i za pewną kompromisowość w stosunku do
                    siebie, za większą niż w Polsce życzliwość do bliźniego.Za to, że złapali wiatr
                    w żaglei chcą do czegoś dojść.Jest wiele rzeczy do krytyki,ale po co.Nigdzie na
                    świecie nie ma idealnego miejsca.Najważniejsze to umieć się przystosować.Ale
                    co prawda, to prawda, telewizji nie znoszę.Nie pytaj mnie o Hiszpanki, spytaj o
                    Hiszpanów to ci odpowiem.Dzięki,że pozwoliłeś mi się wygadać.Przychodzę tu ale
                    raczej patrzę,bo znam swoje granice,a kłócić się nie umiem.Pozdr.Elena
        • Gość: doku A może ta ironia była chybiona, bo niechcący ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 19.11.02, 16:24
          Gość portalu: Elena napisał(a):

          > Doku, ładnie, bo ironicznie.

          ... napisałem prawdę, jak sugeruje ten Karp? Odpowiedz proszę Elenko, już drugi
          Cię o to prosi.
    • balzer Re: Hiszpania a Polska 19.11.02, 20:11
      Błedne rozumowanie. To własnie dzieki wejsciu do UE Hiszpania wyglada dzis
      tak jak wyglada. W dniu smierci dyktatora Franco Hiszpania była na dnie
      gospodarczym. Do 1986 r Hiszpania otrzymała duży zastrzyk finansowy od
      krajow europejskich. Po wejsciu do EWG w ciagu paru lat znacznie podniosł
      sie poziom życia Hiszpanow. Zawdzieczaja to oczywiscie zachodnim inwestorom,
      ale umożliwiła to UE poprzez otwarcie granic, wzmocnienie pesety oraz liczne
      dotacje na ktorych Hiszpania na pewno wyszła dużo do przodu.
      Mam nadzieje że Polska podzieli los Hiszpanii.
      • _karp Re: Hiszpania a Polska 20.11.02, 10:33
        balzer napisał:

        > Błedne rozumowanie. To własnie dzieki wejsciu do UE Hiszpania wyglada dzis
        > tak jak wyglada. W dniu smierci dyktatora Franco Hiszpania była na dnie
        > gospodarczym. Do 1986 r Hiszpania otrzymała duży zastrzyk finansowy od
        > krajow europejskich. Po wejsciu do EWG w ciagu paru lat znacznie podniosł
        > sie poziom życia Hiszpanow. Zawdzieczaja to oczywiscie zachodnim inwestorom,
        > ale umożliwiła to UE poprzez otwarcie granic, wzmocnienie pesety oraz liczne
        > dotacje na ktorych Hiszpania na pewno wyszła dużo do przodu.
        > Mam nadzieje że Polska podzieli los Hiszpanii.

        Ktoś tu bładzi, poszukajmy bładzącego.
        To, że w Hiszpanii nie inwestowano za Franco nie wynikało z tego że słonce
        wtedy nie chciało świecić - raczej z tego, że Hiszpania doświadczała sankcji
        politycznych a w rezultacie i ekonomicznych. Gdyby tych sankcji nie było to
        inwestycji w turystykę już wtedy byłoby sporo niezależnie od tego czy Hiszpania
        byłaby w Unii czy tez nie. Dziś takie pryncypia odgrywaja mniejszą rolę. Jak
        zapewne wiesz Chiny nie należą do Unii a czołowe firmy europejskie zupełnie się
        tym nie przejmuja i inwestują w telekomunikację, przemysł samochodowy, AGD itd
        ( aktualnie Chiny mają pierwsze miejsce w świecie na liście najwiekszych
        inwestycji ). Chiny mogą zamknąć w obozach koncentracyjnych jeszcze kolejne
        kilka milionów ludzi a krajom Unii w inwestowaniu to nie przeszkodzi.
        BUSINESS IS BUSINESS. Poniał ?
        Karp
        • Gość: Jasiu Re: Hiszpania a Polska IP: *.dip.t-dialin.net 20.11.02, 11:11
          Chiny nie maja pierwszego miejsca jesli chodzi o zagraniczne inwestycje!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka