Gość: Berg
IP: *.ipt.aol.com
27.03.01, 02:10
Towarzysz Stolzman?
Omal z krzesła nie spadłem, kiedy przeczytałem w "Gwieździe Polarnej" z 17
lutego artykuł pod tytułem Dziecko Ziem Odzyskanych. Jeśli "dziecko", to PRL
lub PZPR, ale nie "Ziem Odzyskanych"!
Po pierwsze: Andrzej Krajewski pomija działalność Aleksandra Kwaśniewskiego
jako członka Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, nie podaje nawet
najmniejszej wzmianki o jego przynależności do organizacji, która służyła
interesom nie Polski, ale Związku Radzieckiego. Po drugie: Andrzej Krajewski
daje jak najlepszą opinię ojcu Aleksandra Kwaśniewskiego, Zdzisławowi,
natomiast nic nie wspomina o "polskiej" atmosferce w ich domu rodzinnym i o
działalności Zdzisława Kwaśniewskiego w Urzędzie Bezpieczeństwa PRL.
Nic nie wspomina również Andrzej Krajewski o współpracy Zdzisława
Kwaśniewskiego z placówkami NKWD, które znajdowały się w Gross-Born (Borne
Sulinowo) , Białogardzie i Ragiczu, jaka była jego rola w wyłapywaniu żołnierzy
AK, NSZ i innych organizacji, ukrywających się na terenie Pomorza Zachodniego.
Zanim przedarłem się, z narażeniem życia, do Niemiec Zachodnich, przez
wiele lat żyłem w Białogardzie. Pamiętam dobrze, kto z ramienia NKWD kierował
działalnością miejscowego Urzędu Bezpieczeństwa.
Był nim Zdzisław Kwaśniewski, ojciec Aleksandra Kwaśniewskiego, choć wtedy
nazywano go towarzyszem Stolzmanem.
Tyle już czasu minęło od tych strasznych wydarzeń. Pamiętam tylko trzy
nazwiska zamordowanych żołnierzy AK. Najdłużej ich przesłuchano i zrobiono im
proces pokazowy, w którym wszyscy "przyznali" się do popełnionych win.
Byli to: Jerzy Łoziński, Stanisław Subortowicz i Witold Milwid.
Rozstrzelano ich w obecności towarzysza Stolzmana - Zdzisława Kwaśniewskiego.
Towarzysz Stolzman z ramienia NKWD �opiekował� się również procesami
politycznymi młodzieży szkolnej. W Wałczu odbył się proces uczniów: Bogdana
Szczuckiego, Mariana Baśladyńskiego i Feliksa Stanisławskiego, w Białogardzie
zaś proces Pszczółkowskiego i Tracza. Skazano ich na długoletnie więzienie i
pracę w kopalniach węgla.
Obławy na grupy żołnierzy wileńskiego oddziału AK majora Zygmunta
Szyndzielerza ps. "Łupaszka", które po ciężkich walkach i dużych stratach w
ludziach przedostały się w lasu Pomorza Zachodniego, był również nadzorowane
przez towarzysza Stolzmana.
Obóz koncentracyjny NKWD w Barkenbrucke (Barkniewo) koło Gross-Born (Borne
Sulinowo) był �obozem przejściowym�. Z tego obozu albo wywożono do Rosji, albo
rozstrzeliwano. Krajewski zdobył się na określenie miasta Borne Sulinowo
jako: "miasto ponad 20-tysięczne, całkowicie tajne".
Tylko tyle, nic więcej.
Egzekucji dokonywano około 5 km na północ od Nadarzyc, we wsi Doderlage.
Miejscowość ta już nie istnieje. Istnieją tylko resztki murów i fundamenty
budynków.
Ciała zakopywano w okolicznych lasach, przykrywając je niewypałami, a nawet
minami, następnie zasypano - groby ziemią. Towarzysza Stolzmana
miałem "przyjemność" spotkać w urzędzie bezpieczeństwa w Białogardzie, a po
kilku latach powtórnie w tym samym urzędzie, ale nazywał się on już inaczej.
Nowe nazwisko Stolzmana brzmiało: Zdzisław Kwaśniewski. Jako lekarz mieszkał w
Białogardzie przy ul. Bohaterów Stalingradu nr 10 (obecnie ul. Dworcowa).
To tylko parę zdań dla uzupełnienia historyjek pana Andrzeja Krajewskiego o
redaktorze Sałapatku i targach, na które przyjeżdżali ludzie nawet z Bornego
Sulinowa.
za:
JAN KRAWIEC
(autor nie jest byłym redaktorem naczelnym "Dziennika Związkowego").