qwardian
14.03.08, 19:51
PAP, bci2008-03-14, ostatnia aktualizacja 2008-03-14 12:25
"Duże nadzieje, piękne słowa i skromne wyniki" - tak podsumowuje
dotychczasowe wyniki rządu Donalda Tuska najnowszy "Economist" w
korespondencji z Warszawy.
Zdaniem tygodnika, wygląda na to, że premierowi brak żelaznej woli w
realizacji słusznych skądinąd celów, zaś ambitne plany nie
przekładają się na szczegóły realizacyjne.
Takich "przekonywujących szczegółów" "Economist" nie widzi w
ministerstwie finansów, którego szef Jacek Rostowski chce zmniejszyć
deficyt budżetowy do jednego procenta PKB w 2011 roku i ograniczyć
dług publiczny, by przygotować Polskę do wejścia do strefy euro rok
później.
"Cele polityki ekonomicznej są dobrze przemyślane, ale większość
reform to na razie tylko plany, często niekonkretne, a nie realne
działania" - cytuje tygodnik opinię anonimowego ekonomisty, pilnie
śledzącego rozwój sytuacji w Polsce.
"Wprawdzie kondycja gospodarki jest wciąż dobra dzięki wysokiej
dynamice inwestycji i popytu konsumpcyjnego, ale jej konkurencyjność
pogarsza się, ponieważ płace rosną szybciej niż wydajność pracy, zaś
złoty umacnia się" - pisze "Economist".
Wśród pilnych zadań rządu tygodnik wymienia liberalizację rynku
pracy, prywatyzację spółek skarbu państwa, ukrócenie biurokracji i
zwiększenie wskaźnika zatrudnienia ludzi w wieku produkcyjnym.
Tymczasem rząd wzdraga się przed niepopularnymi cięciami wydatków,
ustępuje pod presją żądań płacowych celników i lekarzy, a bez
kosztownych porozumień z opozycją Tusk nie będzie w stanie obalać
ewentualnego prezydenckiego weta wobec nowych ustaw.
Wyrazem złych stosunków premiera z prezydentem Lechem Kaczyńskim
jest spór o obsadę stanowisk wiceprezesów NBP. Tymczasem jest to
kwestia pilna. "W obliczu przekroczenia przez inflację progu 4 proc.
nasila się niepewność. Zwyżkujące ceny oznaczają wyższe płace w
sektorze publicznym, dodatkowo podminowując plany zdyscyplinowania
wydatków" - dodaje "Economist".