opornik4
05.07.08, 15:50
-podolski4-;-pozarski-;-ariadna-enta-;-snajper55-;
i kilku innym PONIZSZY TEKST DEDYKUJE.
Młodziutka matka i jej dziecko przegrali nierówną walkę z rozszalałą
machiną ideologiczną.
Nie mieli szans, od kiedy sprawę wzięli w swoje ręce najgorsi
ideolodzy i praktycy aborcjonizmu.
Czy możemy zapobiec kolejnym ofiarom?
www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/gn200826-nigdy.html
Dzisiaj nie ma już wątpliwości, że decyzje Agaty nie były
samodzielne. Wiemy, że kiedy zaczęły się kłopoty, zwierzała się
dorosłym i rówieśnikom, że jest przymuszana do aborcji, że jeśli
chce zachować ciążę, musi się wyprowadzić. — Dziękuję ci za to,
że powiedziałaś pani X. Dziękuję ci za to, że próbowałaś mi (nam?)
pomóc, ale na nic to się zdało. Jutro mam aborcję w szpitalu na
Lubartowskiej, nie mogę zrobić już nic, nie chcę tego. Mam tylko
nadzieję, że po tym wszystkim nie popadnę w depresję i nie zrobię
sobie krzywdy — pisała do koleżanki.
Dziś Agata pisze na swoim blogu, że spełnił się najgorszy sen.
Kilka wpisów wcześniej nadal przeczytać można historię jej
nieszczęśliwej miłości. Potem wołanie o pomoc.