Dodaj do ulubionych

Najtandetniejsze sceny w amerykańskich filmach

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.03, 18:31
1. Zagrzewające do walki przemówienie prezydenta USA w "Dniu Niepodległości"

2. Pseudoironiczna wymiana zdań między grabymi przez Vala Kilmera i Toma
Cruise'a Icemanem i Maverickiem w "Top Gun"

3. Finałowe zwycięstwo Daniela LaRusso w "Karate Kid"

źródło : magazyn filmowy "Empire" (UK)
Obserwuj wątek
    • pan.scan A jakie Twoje własne źródło? n/t 04.11.03, 18:38
      • Gość: V.C. Re: A jakie Twoje własne źródło? n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.03, 18:42
        Ujęcie 5 N bis. , Piaski , gm. Kleszczczów , woj. łódzkie .

        Właśnie dzisiaj kupiłem w sklepie wodę z tego źródła wink
        • pan.scan Oligo jednym słowem kupiłeś? A to nie macie 04.11.03, 18:45
          własnych ujęć?
          • Gość: V.C. Re: Oligo jednym słowem kupiłeś? A to nie macie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.03, 18:55
            pan.scan napisała:

            > własnych ujęć?

            Najbliższe jest ujęcie firmy "Jurajska" w Postępie k. Myszkowa . Niestety, w
            tym sklepie nie widziałem wody ze wspomnianej firmy sad
            • pan.scan Nie żartuj, VC - 04.11.03, 19:00
              nie macie w Częstochowie publicznych ujęć wody oligo? I co, ten syf kranowy zza
              burzownika (chlorowany, a jakże) pijecie?
              • Gość: V.C. Re: Nie żartuj, VC - IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.03, 19:06
                pan.scan napisała:

                > nie macie w Częstochowie publicznych ujęć wody oligo? I co, ten syf kranowy
                zza
                >
                > burzownika (chlorowany, a jakże) pijecie?


                Nie mamy , ale woda Ci u nas niezgorsza . Ozonowana .
                • Gość: XXL Re: Nie żartuj, VC - IP: *.echostar.pl 04.11.03, 19:12
                  Gość portalu: V.C. napisał(a):

                  > Nie mamy , ale woda Ci u nas niezgorsza . Ozonowana .

                  Kurna, zostawcie ten ozon w spokoju.
                  Dziura coraz większa, a oni ten ozon podkradają do zwykłej wody .....
                  Matko Boska Częstochowska co też się w świętym mieście porobiło.
                  wink
                  • pan.scan To cuda u Was? 04.11.03, 19:18
                    Gość portalu: V.C. napisał(a):

                    > Nie mamy , ale woda Ci u nas niezgorsza . Ozonowana .

                    XXL napisał:

                    Kurna, zostawcie ten ozon w spokoju.
                    Dziura coraz większa, a oni ten ozon podkradają do zwykłej wody .....
                    Matko Boska Częstochowska co też się w świętym mieście porobiło.
                    wink
                    • Gość: V.C. Ołów w wodzie pitnej w Nowym Jorku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.03, 19:50
                      Okreg 37 ­ Brooklyn

                      W okregu, ktory obejmuje Cypress Hills, Wyckoff Heights i wschodnia czesc
                      Bushwicku, walka toczyc sie bedzie pomiedzy Erikiem Dilanem a Nellie Santiago.

                      Obaj kandydaci podkreslaja, ze najwazniejszymi problemami tej latynoskiej
                      czesci Brooklynu sa: przestepczosc, jakosc wyksztalcenia i bezrobocie. Rozni
                      ich jedynie podejscie do tzw. lead poisoning, czyli zatrucia olowiem,
                      znajdujacym sie w wodzie pitnej. W okregu tym zanotowano duza liczbe
                      zachorowan dzieci na choroby wywolane przez lead poisoning.

                      źródło : www.dziennik.com (USA)

                      • pan.scan Ja wiem, wiem o tym. Murzynów też tam biją, że aż 04.11.03, 19:54
                        trzeszczy. A wszystko przez to, że nie mają obok siebie Częstochowy.
                        Pozdrawiam,
                        S.
                        • miss_mag Re: Ja wiem, wiem o tym. Murzynów też tam biją, ż 04.11.03, 21:47
                          pan.scan napisała:

                          > trzeszczy. A wszystko przez to, że nie mają obok siebie Częstochowy.
                          > Pozdrawiam,
                          > S.
                          Scanie, my tu w Teksasie mamy swoja Czestochowe (Cestohowa), Kosciusko, Panna
                          Maria i kilka takich miejscowosci.
                          www.mapquest.com/maps/map.adp?country=US&addtohistory=&address=&city=Cestohowa&state=TX&zipcode=&homesubmit=G
                          et+Map
                          Jesli Ci link nie wyjdzie, to wejdz na www.mapquest.com i wstukaj miasto
                          Cestohowa, stan TX i znajdziesz.
                          Olowiu w wodzie ani sladu, natomiast duzo litu (nie zanieczyszczenie, ale
                          naturalnie wystepujacy w srodowisku). Lit jest dobry na glowe - zanim byl
                          Prozac, byl lit. Moze V.C. by to cos pomoglo?
                      • Gość: lesio Re: Ołów w wodzie pitnej w Nowym Jorku IP: 207.157.122.* 05.11.03, 00:18
                        Firma dostarczajaca wode jest zobowiazana prawem do przeprowadzania
                        niezaleznych testow raz w roku i informowania odbiorcow o wynikach. Gdy
                        mieszkalem w NYC, dostawalem takie raporty i nie przypominam sobie zadnego
                        olowiu. Co wiecej, jakosc wody byla zdecydowanie lepsza niz w Polsce (choc
                        przyznaje, w Polsce nie studiowalem wynikow testow tak czesto). W niektorych
                        amerykanskich aglomeracjech (nie w NYC, o ile wiem) nawet butelkuja wode
                        wodociagowa.
                        Przewlekla olowica na Brooklynie nie jest z wody, a z farby olowiowej, dawniej
                        powszechnie stosowanej - dzieci zra platki farby.
                        • Gość: V.C. Re: Ołów w wodzie pitnej w Nowym Jorku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 17:24
                          Gość portalu: lesio napisał(a):

                          > Firma dostarczajaca wode jest zobowiazana prawem do przeprowadzania
                          > niezaleznych testow raz w roku i informowania odbiorcow o wynikach. Gdy
                          > mieszkalem w NYC, dostawalem takie raporty i nie przypominam sobie zadnego
                          > olowiu. Co wiecej, jakosc wody byla zdecydowanie lepsza niz w Polsce (choc
                          > przyznaje, w Polsce nie studiowalem wynikow testow tak czesto). W niektorych
                          > amerykanskich aglomeracjech (nie w NYC, o ile wiem) nawet butelkuja wode
                          > wodociagowa.
                          > Przewlekla olowica na Brooklynie nie jest z wody, a z farby olowiowej,
                          dawniej
                          > powszechnie stosowanej - dzieci zra platki farby.

                          Z głodu ? wink
    • Gość: Arek Re: Najtandetniejsze sceny w amerykańskich filmac IP: *.ppp.tiscali.fr 05.11.03, 07:23
      Zapomniales o kiczu kiczow, czyli o "dziobie" w Tytaniku.
      No ale Ty tylko tandete polityczna widzisz.
      A tak w ogole masz racje.
      To sie nazywa propaganda.
      Sowieci i Gebels byli mimo wszystko mocniejsi.
      Pzdr
    • mr_watchman Re: Najtandetniejsze sceny w amerykańskich filmac 05.11.03, 08:54
      Gość portalu: V.C. napisał(a):

      > 1. Zagrzewające do walki przemówienie prezydenta USA w "Dniu Niepodległości"
      >
      > 2. Pseudoironiczna wymiana zdań między grabymi przez Vala Kilmera i Toma
      > Cruise'a Icemanem i Maverickiem w "Top Gun"
      >
      > 3. Finałowe zwycięstwo Daniela LaRusso w "Karate Kid"
      >
      > źródło : magazyn filmowy "Empire" (UK)

      Cytujesz cudze opinie?

      PS. Dodałbym jeszcze każdy film o Bondzie - w całości.
      • n0str0m0 a ja lubie kicza 05.11.03, 09:14
        w kazdej postaci

        smakoszom polecic wypada
        plan 9 from outer space

        bo czy nie jest pieknie
        gdy widac szmurki poruszajace macki potwora?

        oprocz tego na dodatek lubie kamery odbicie w sprzecie domowym
        (podobnie jak w czasie stanu wojennego
        widac bylo w lampie na stoliku spikera
        morde suflera odbita wypukle)

        piekny cien kamery widac w
        to live and die in LA

        o dowartosciowanie kiczu wola

        nostromo
        • Gość: siedem Re: a ja lubie kicza IP: 213.216.66.* 05.11.03, 09:54
          > to live and die in LA
          z wiliamem defo?

          5040

          jesli tak to piekny film
          • Gość: n0str0m0 ten sam IP: 202.95.14.* 05.11.03, 12:25
            w scenie gdy defoe opuszcza magazyn
            (gdzie pieniazki piora)
            na zwirowej sciezce
            widac
            czterometrowy cien kamery i kamerowego

            nostromo
      • xiazeluka Kpisz sobie? 05.11.03, 09:17
        mr_watchman napisał:

        > PS. Dodałbym jeszcze każdy film o Bondzie - w całości.

        Filmy z Bondem są doskonałe, chociażby z powodu politycznej niepoprawności
        (biały, angielski dżentelmen, snob, kociaki, które niezależnie od barw
        klubowych mdleją na widok OO7, licencja na zabijanie...); nawet kiedy ostatnio
        M została jakaś stara ropucha (notabene także skrycie wzdychająca do Bonda), w
        filmie znalazła się taka cudowna scenka:

        Ropucha - Pan mnie ma chyba za idiotkę?
        Bond (zimno i uprzejmie): - Przez grzeczność nie przeczę.
        • galba Czy aby... 05.11.03, 09:34
          ... kryptonim najlepszego agenta Imperium nie brzmi

          > OO7,

          tylko 007?

          G.
          • xiazeluka Aby, aby 05.11.03, 09:36
            galba napisał:

            > tylko 007?

            Tylko klawisze pomyliłem. Ale to i tak drobiazg, ponieważ przy okazji
            nacisnąłem przypadkowo łokciem taki duży czerwony guzik - czy ktoś może wie,
            dlaczego dzisiaj tyle rakiet lata po niebie?
          • n0str0m0 RED ALERT 05.11.03, 09:41
            mr siedem!

            obgaduja siodmego
            na pomoc

            a bondy od kiczowatosci odchodza
            niebezpiecznie podpelzajac do mejnstrimu
            od czego nudne sie robia jak te z olejem

            ach, ten konory i mur...

            nostromo
        • mr_watchman Kpisz sobie? O drogę pytam. 05.11.03, 10:41
          xiazeluka napisał:

          > Filmy z Bondem są doskonałe, chociażby z powodu politycznej niepoprawności
          > (biały, angielski dżentelmen, snob, kociaki, które niezależnie od barw
          > klubowych mdleją na widok OO7, licencja na zabijanie...);

          Nigdy nie zwróciłem uwagi na ten aspekt "Bondów". Nie zmienia to mojej oceny
          nt. tych filmów (tego serialu?), która bierze się głównie z koszmarów sennych
          towarzyszących zasypianuiu przy "Bondach".

          > nawet kiedy ostatnio M została jakaś stara ropucha (notabene także skrycie
          > wzdychająca do Bonda), w filmie znalazła się taka cudowna scenka:
          >
          > Ropucha - Pan mnie ma chyba za idiotkę?
          > Bond (zimno i uprzejmie): - Przez grzeczność nie przeczę.

          To doprawdy bardzo zabawna scenka, ale raczej w życiu niż kinie. Przy okazji -
          wykorzystałem kiedyś taki chwyt w pracy - pani do dziś jest na mnie obrażona.
          Żaden Bond nie dostarcza mi tylu emocji co moje własne życie.
          • xiazeluka Re: Kpisz sobie? O drogę pytam. 05.11.03, 10:58
            mr_watchman napisał:

            > Nigdy nie zwróciłem uwagi na ten aspekt "Bondów".

            A szkoda! Akcja nie ma przecież większego znaczenia, natomiast przyjemności
            dostarczają takie smaczki.
            Nie wspominając o pięknej Famke Jensen... (Bond nr 17)

            > Nie zmienia to mojej oceny
            > nt. tych filmów (tego serialu?), która bierze się głównie z koszmarów sennych
            > towarzyszących zasypianuiu przy "Bondach".

            Nie masz poczucia humoru. Ale wybaczam Ci to przez wzgląd na starą znajomość i
            częściową rację - "Moonraker" to faktycznie straszna chała.

            > To doprawdy bardzo zabawna scenka, ale raczej w życiu niż kinie.

            W życiu nie spotkałem takiego przystojniaka jak Brosnan, który jest uprzejmy
            wobec niewiasty nawet siedząc z nogą założoną na kolanie.

            > Żaden Bond nie dostarcza mi tylu emocji co moje własne życie.

            O! Czyżbyś był 009?
            • mr_watchman Re: Kpisz sobie? O drogę pytam. 05.11.03, 11:30
              xiazeluka napisał:

              > A szkoda! Akcja nie ma przecież większego znaczenia, natomiast przyjemności
              > dostarczają takie smaczki.

              A otóż i to. Przecież nie po to oglądam Zabójczą Broń 752, żeby dowiedzieć się,
              czy Gibson i Glover dorwą Strasznego Bandytę, ale żeby zobaczyć, W JAKIM STYLU
              oni to zrobią. Tyle że ze smaczkami jest tak, że nie każdemu smakuje to samo.
              Organicznie wręcz nie znoszę sushi, a przecież miliony ludzi niekulturalnie
              mlaszcze zajadając się z zachwytem surową rybą owiniętą w wodorosty.

              > Nie wspominając o pięknej Famke Jensen... (Bond nr 17)

              Cóż... Wstyd przyznać - nie znam. Ale wierzę, że jest "niczegowata".

              > Nie masz poczucia humoru.

              Mam, ale inne. Uprzedzam złośliwe komentarze - świat wg Kiepskich to także nie
              mój świat.

              > Ale wybaczam Ci to przez wzgląd na starą znajomość i częściową rację -
              > "Moonraker" to faktycznie straszna chała.

              Nawet trudno mi wyrazić swoją radość - jedyny tytuł Bonda, jaki znam, to "Jutro
              nie umiera nigdy".

              > W życiu nie spotkałem takiego przystojniaka jak Brosnan, który jest uprzejmy
              > wobec niewiasty nawet siedząc z nogą założoną na kolanie.

              Cóż, nie widziałeś mnie.

              > > Żaden Bond nie dostarcza mi tylu emocji co moje własne życie.
              >
              > O! Czyżbyś był 009?

              A kto jest 008?
              • xiazeluka Re: Kpisz sobie? O drogę pytam. 05.11.03, 11:40
                mr_watchman napisał:

                > Organicznie wręcz nie znoszę sushi, a przecież miliony ludzi niekulturalnie
                > mlaszcze zajadając się z zachwytem surową rybą owiniętą w wodorosty.

                Dzikusy, które jeszcze nie pojęły, że człowiek nauczył się stosować ogień kilka
                tysięcy lat temu.

                > Mam, ale inne. Uprzedzam złośliwe komentarze - świat wg Kiepskich to także
                nie mój świat.

                A, właśnie - podobno to bardzo śmieszne. Poświęciłem się ze dwa razy - i nic!
                Może to ja nie mam poczucia humoru?

                > Nawet trudno mi wyrazić swoją radość - jedyny tytuł Bonda, jaki znam,
                to "Jutro nie umiera nigdy".

                No, nie jest to z pewnością najlepszy film z cyklu.

                > A kto jest 008?

                Jakaś laska.
                • mr_watchman Re: Kpisz sobie? O drogę pytam. 05.11.03, 11:47
                  xiazeluka napisał:

                  > Dzikusy, które jeszcze nie pojęły, że człowiek nauczył się stosować ogień
                  > kilka tysięcy lat temu.

                  Dzikusy czy nie - to na szczęście nie mój problem.

                  > A, właśnie - podobno to bardzo śmieszne. Poświęciłem się ze dwa razy - i nic!
                  > Może to ja nie mam poczucia humoru?

                  Ja myślę, że to wina telewizora. W moim także Kiepscy są kiepscy.

                  > No, nie jest to z pewnością najlepszy film z cyklu.

                  Skoro tak mówisz... To tam był ten czołg z Brosnanem w środku i Moskwą dookoła?

                  > > A kto jest 008?
                  >
                  > Jakaś laska.

                  No tak, to raczej nie ja. Niemniej, bez względu na numerację pań i panów
                  Bondów, i tak uważam, że wiodę bardziej ekscytujące życie niż oni.
                  • xiazeluka Re: Kpisz sobie? O drogę pytam. 05.11.03, 12:08
                    mr_watchman napisał:

                    > Ja myślę, że to wina telewizora. W moim także Kiepscy są kiepscy.

                    A, wszystko jasne. Japoński szmelc.

                    > Skoro tak mówisz... To tam był ten czołg z Brosnanem w środku i Moskwą
                    dookoła?

                    Nie, to "Goldeneye". I nie Moskwa, a Helsinki udające Sankt Petersburg.

                    > No tak, to raczej nie ja. Niemniej, bez względu na numerację pań i panów
                    > Bondów, i tak uważam, że wiodę bardziej ekscytujące życie niż oni.

                    "Mr_watchman - powrót Różowej Pantery II"?
                    • mr_watchman Re: Kpisz sobie? O drogę pytam. 05.11.03, 15:19
                      xiazeluka napisał:

                      > A, wszystko jasne. Japoński szmelc.

                      Ale nie owinięty w wodorosty. A jakiej marki telewizor ty byś polecił?

                      > Nie, to "Goldeneye". I nie Moskwa, a Helsinki udające Sankt Petersburg.

                      Tak czy owak - czołg był interesujący. Gorzej z fabułą.

                      > > No tak, to raczej nie ja. Niemniej, bez względu na numerację pań i panów
                      > > Bondów, i tak uważam, że wiodę bardziej ekscytujące życie niż oni.
                      >
                      > "Mr_watchman - powrót Różowej Pantery II"?

                      Raczej "Mr_watchman - ręce szaleńca znowu duszą".
                      • xiazeluka Re: Kpisz sobie? O drogę pytam. 05.11.03, 16:40
                        mr_watchman napisał:

                        > Ale nie owinięty w wodorosty. A jakiej marki telewizor ty byś polecił?

                        Taki, który ma tylko dwa kanały:
                        1. Euroinfo (informacyjny, nadawany 26 godzin na dobę, obiektywnie opisujący
                        wyższość Mumii Europejskiej nad USA, redaktor odpowiedzialny tow. V.C.)
                        2. Eurofilm (rozrywkowy, nadawany w godzinach 23.59-4.01, przeznaczony dla
                        ochroniarzy i osób cierpiących na bezsenność, na którym można będzie oglądać
                        arcydzieła kinematografii europejskiej w rodzaju "17 mgnień wiosny" czy "O
                        dwóch takich, co ukradli kasę na wypłaty dla pielęgniarek", redaktor
                        odpowiedzialny warzywo bimi)

                        > Tak czy owak - czołg był interesujący. Gorzej z fabułą.

                        Mielizny scenariusza zanikały, kiedy pojawiała się boska Famke.

                        > Raczej "Mr_watchman - ręce szaleńca znowu duszą".

                        A, wiem! To oskarowy sekłel "Teksaskiej masakry piłą mechaniczną"!
    • Gość: doku To końcowa scena w "Bliskich Spotkaniach" Spielber IP: *.mofnet.gov.pl 05.11.03, 12:03
      Kiedy nawiązane zostało radosne porozumienie między Ziemianami a Obcymi za
      pomocą kilku prymitywnych dźwięków wydawanych przez wielki syntezator. Dźwiękom
      tym towarzyszyły też kolory, o ile pamiętam, każemu dźwiękowi odpowiadał ten
      sam kolor pokazujący się razem z dźwiękiem, co musiało niewątpliwie bardzo
      wzbogacać i pogłębiać porozumienie. Miny jakie przy tym stroili aktorzy,
      oprawiająca tę scenę pompatyczna muzyka filmowa, scenografia niemal tak
      wspaniała, jak wokół zawodów wrestlingu, kamera dostojnie najeżdżająca i
      odjeżdżająca ... - ta scena jest wg mnie ukoronowaniem tandety i kiczu,
      szczytowym osiągnięciem wszystkiego co najgorsze w sztuce filmowej świata.
      • d_nutka Re: To końcowa scena w "Bliskich Spotkaniach" Spi 05.11.03, 12:19
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > Kiedy nawiązane zostało radosne porozumienie między Ziemianami a Obcymi za
        > pomocą kilku prymitywnych dźwięków wydawanych przez wielki syntezator.
        Dźwiękom
        >
        > tym towarzyszyły też kolory, o ile pamiętam, każemu dźwiękowi odpowiadał ten
        > sam kolor pokazujący się razem z dźwiękiem, co musiało niewątpliwie bardzo
        > wzbogacać i pogłębiać porozumienie. Miny jakie przy tym stroili aktorzy,
        > oprawiająca tę scenę pompatyczna muzyka filmowa, scenografia niemal tak
        > wspaniała, jak wokół zawodów wrestlingu, kamera dostojnie najeżdżająca i
        > odjeżdżająca ... - ta scena jest wg mnie ukoronowaniem tandety i kiczu,
        > szczytowym osiągnięciem wszystkiego co najgorsze w sztuce filmowej świata.

        Doku
        a ty po pierwszych scenach filmu z podkładem dźwiękowym czekasz w emocji na
        finał? a jak ciebie finał nie zadowala to układasz sobie w głowie inny?
        swój własny? na przesłankach materializmu naukowego poprzednich scen?
        d_
      • mr_watchman Re: To końcowa scena w 'Bliskich Spotkaniach' Spi 05.11.03, 15:24
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > Kiedy nawiązane zostało radosne porozumienie między Ziemianami a Obcymi za
        > pomocą kilku prymitywnych dźwięków wydawanych przez wielki syntezator.
        > Dźwiękom tym towarzyszyły też kolory, o ile pamiętam, każemu dźwiękowi
        > odpowiadał ten sam kolor pokazujący się razem z dźwiękiem, co musiało
        > niewątpliwie bardzo wzbogacać i pogłębiać porozumienie. Miny jakie przy tym
        > stroili aktorzy, oprawiająca tę scenę pompatyczna muzyka filmowa, scenografia
        > niemal tak wspaniała, jak wokół zawodów wrestlingu, kamera dostojnie
        > najeżdżająca i odjeżdżająca ... - ta scena jest wg mnie ukoronowaniem tandety
        > i kiczu, szczytowym osiągnięciem wszystkiego co najgorsze w sztuce filmowej
        > świata.

        O tak, zgadzam się - to była tandeta aż trzeszczy. A widziałeś "AI - śtućna
        yntelegęcja" w reżyserii tegoż SS? Pierwsze 30-40 minut zapowiadają oryginalny
        film psychologiczny, potem zaczyna się spielberżyzm do kwadratu, potem do
        sześcianu, a na końcu ręce opadają poniżej litosfery.
        • Gość: V.C. Sztuczna Inteligencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 17:33
          mr_watchman napisał:

          > Gość portalu: doku napisał(a):
          >
          > > Kiedy nawiązane zostało radosne porozumienie między Ziemianami a Obcymi za
          >
          > > pomocą kilku prymitywnych dźwięków wydawanych przez wielki syntezator.
          > > Dźwiękom tym towarzyszyły też kolory, o ile pamiętam, każemu dźwiękowi
          > > odpowiadał ten sam kolor pokazujący się razem z dźwiękiem, co musiało
          > > niewątpliwie bardzo wzbogacać i pogłębiać porozumienie. Miny jakie przy ty
          > m
          > > stroili aktorzy, oprawiająca tę scenę pompatyczna muzyka filmowa, scenogra
          > fia
          > > niemal tak wspaniała, jak wokół zawodów wrestlingu, kamera dostojnie
          > > najeżdżająca i odjeżdżająca ... - ta scena jest wg mnie ukoronowaniem tand
          > ety
          > > i kiczu, szczytowym osiągnięciem wszystkiego co najgorsze w sztuce filmowe
          > j
          > > świata.
          >
          > O tak, zgadzam się - to była tandeta aż trzeszczy. A widziałeś "AI - śtućna
          > yntelegęcja" w reżyserii tegoż SS? Pierwsze 30-40 minut zapowiadają
          oryginalny
          > film psychologiczny, potem zaczyna się spielberżyzm do kwadratu, potem do
          > sześcianu, a na końcu ręce opadają poniżej litosfery.

          "AI" nie był najgorszy .
          • rolotomasi xiazeluka 05.11.03, 17:57
            Uprzejmie donoszę żemasz u mnie +
            • xiazeluka rolotomasi 06.11.03, 08:22
              rolotomasi napisał:

              > Uprzejmie donoszę żemasz u mnie +

              Całkiem nieźle jak na początek znajomości.
              W moje podręcznej Księdze Lizusów wpisuje Cię na miejsce w pierwszej dziesiątce.
    • watto Re: Najtandetniejsze sceny w amerykańskich filmac 05.11.03, 18:25
      "Dzień niepodległosci" to jedna wielka tandeta.
      Pokazuje jak debilni i bufonscy są Amerykanie.
      4 lipca swietem niepodległosci Ziemi....smile)))

      Każda scena, w której Jankesi próbują przedstawić swój
      patriotyzm jest jednoczesnie komiczna i nieznosna.
      Bo jak powiedział Alexis de Tocqueville: "nie ma nic
      bardziej irytującego niż patriotyzm Amerykanów".
      Nawet Terminator 3 zaczynają od flagi amerykanskiej...
      • widz.i.czytelnik Re: Najtandetniejsze sceny w amerykańskich filmac 06.11.03, 12:25
        Fak jest faktem, ze amerykanskie kino na peczki robi patriotyczne gnioty. Rambo 3 jest takim
        belkotem,Patriot nowszym. innym faktem dla mnie, ze powstaja tez tam filmy wg. mnie swietne i
        wytbitne: Gummo, Kids, Happienes... To troche nie na temat te ostatnie filmy, ale musialem je
        wymienic, bo co nas tak naprawde fascynuje w tej Ameryce to to, ze wszystko tam mozna znalesc
        od tatalnego kiczu i tandety po rzeczy wybitne, które niestety w Polsce moga byc tylko coraz
        czesciej poboznym zyczeniem.
    • nowytor A teraz NAJlepsze sceny filmu radzieckiego 06.11.03, 13:03
      kubańskiego
      północnokoreańskiego,
      NRDowskiego.....
      A ja i tak wolę najtandetniejsze filmy amerykańskie od klasyki na której
      wychował się złodziej V.C.
      Wymieniać? Ale przedtem zażyjcie Aviomarin
      Nowy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka