judyta8
23.06.04, 14:06
Moze jestem sentymentalna, ale szkoda kina Pionier. Zamiast podtrzymac kino w
zasiegu reki (albo raczej nogi) to wszyscy zaczeli jezdzic do wielkich
multikin i tyle. A szkoda. Bo po takim seansie mozna by pojsc na drinka i nie
martwic sie dojazdem do domu, bo jest sie na miekscu. No ale moze faktycznie
to juz byla przestarzala idea.... Nie wiem. Mnie zal, bo to w tym kinie bylam
na pierwszym filmie w zyciu - "Mis Kolargol i zaczarowana walizka". Tam tez
widzialam "ET" i "Pluton" Olivera Stone'a oraz wynudzilam sie za wszystkie
czasy ze szkola na "Wojnie i pokoju"... :)