Dodaj do ulubionych

G20 kontra recesja ...

17.03.09, 12:51

Ministrowie finansów G20 zadeklarowali w miniony weekend wolę
podjęcia wspólnych działań w celu wyciągnięcia światowej gospodarki
z recesji.

Poza wspólnym hasłem skoordynowania walki z kryzysem, uzgodniono w
angielskim Horsham właściwie tylko zwiększenie funduszy na
nadzwyczajny fundusz pomocowy Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
To rzeczywiście spore osiągnięcie, bo kwestia finansowego wsparcia
dla krajów Trzeciego Świata staje się coraz bardziej paląca.
Uruchomienie nowych linii kredytowych dla tych państw może zapobiec
nie tylko gospodarczej katastrofie, ale i politycznej destabilizacji
całych regionów.

Oświadczenie ministrów G20 wzywa także do zwiększenia nadzoru nad
funduszami hedgingowymi - najmniej uregulowanej części sektora rynku
kapitałowego, uważanego za jedną z praprzyczyn obecnego kryzysu.

Na tym jednak konkrety się kończą. Grupa G20, zrzeszająca kraje
wytwarzające ponad 80 proc. globalnego dochodu (najbogatsze państwa
świata, UE, Rosja, Chiny, Indie i Brazylia), okazała się zbyt
zróżnicowana, aby uzgodnić wspólne stanowisko w sprawie konkretnych
działań. Krańcowo różne są również interesy poszczególnych krajów.
Stany Zjednoczone wdrożyły ostatnio pakiet stymulacyjny wart 787 mld
dolarów. Chiny nie ukrywają zaniepokojenia z powodu rosnącego
zadłużenia USA, ponieważ są posiadaczem obligacji skarbowych rządu
amerykańskiego na bilion dolarów.

Po obu stronach Atlantyku ścierają się dwie koncepcje. Administracja
Baracka Obamy chce, aby wzorem Stanów Zjednoczonych recesję zwalczać
przy pomocy pobudzania wydatków konsumentów, co wiąże się ze
znacznym zwiększeniem deficytów budżetowych. Pomysł USA
przekazywania 2 procent produktu krajowego brutto na stymulowanie
gospodarki w formie wydatków rządowych, nie budzi entuzjazmu. Europa
i inne kraje, które wcieliły w życie dużo skromniejsze wersje
pakietów ratunkowych, opowiadają się przede wszystkim za
zwiększeniem regulacji rynków finansowych. Dopiero gdy odbuduje się
zaufanie do sektora bankowego można myśleć o ożywianiu gospodarki -
argumentują szefowie resortów finansów Starego Kontynentu.

Pytanie, czy dwa modele podejścia do kryzysu rzeczywiście się
wykluczają, pozostaje otwarte. Być może do właściwego szczytu G20
zaplanowanego na kwiecień uda się znaleźć kompromisowe stanowisko.
Musi ono uwzględniać także potrzeby krajów rozwijających się,

Oczywiście od samych deklaracji polityków recesja się nie skończy.
Jedna lub nawet wiele konferencji nie są w stanie zmienić wzorów
zachowań konsumentów w różnych krajach od lat. Los światowej
gospodarki zależeć jednak będzie przede wszystkim od międzynarodowej
solidarności i konsekwencji w realizowaniu uzgodnionych wspólnie
zobowiązań.

Quelle PDN-NY(TD)
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka