Gość: demo_driver
IP: *.cm.chello.no
29.12.03, 00:47
Dzis widzialem "World Idola" i musze pwoiedziec, ze marnie wypadla Polska.
Mieszkam w Norwegii i nie wiem jak tam w kraju prezentowala sie ta Alex ani
sedzia-rodak, ale moim zdaniem bylo cienko. Slaby angielski mozna tlumaczyc
faktem, ze przez 50 lat komuny jezyki zachodnie to byla egzotyka, a nawet
teraz wszystkie filmy sie dubbinguje zamaist puszczac w oryginale z
napisami...(z obawy o dyslektykow i analfabetow?). Wiec w sumie o jezyk sie
nie mozna czepiac. Inna sprawa to chamowatosc. Cywilizowani ludzie nie
przerywaja komus wypowiedzi zanim ow nie skonczy, nie wyskakuja z
nierzeczowymi durnymi uwagami z powodu urazonej dumy... Angole nie sa mili,
ani z nich nie dzentelmeni (choc sami sa zawsze o tym przekonani), ale to nie
powod, zeby sie popisywac buractwem. Bylo mi troche glupio, ze z Polski
wyslano takiego durnia jako sedziego. Ja bym wolal MANNiaka w tej roli, nawet
jezeli mowilby z gorszym akcentem...
Inna sprawa Kurt Nilsen. Gosc jest niesamowity! Jak ktos ma Kaaze to warto
sciagnac sobie pare piosenek w jego wykonaniu - "She's so high" albo "Hunting
high and low". Az przyjemnie sie slucha. Gosc umie uzywac glos. Nie wygra, bo
pomimo, iz spiewa najlepiej to ludzie na pewno zaglosuja na USA - a szkoda,
bo takich pan, ktore nagrywaja plyty z masturbacja wokalna jest masa - a Kurt
tylko jeden...