Dodaj do ulubionych

Pruszków, uwag kilka.

19.09.04, 01:44
Poniższy post to w zasadzie kontynuacja (i jakiś komentarz) wątku

zapoczątkowanego przez bozenia.w - "Nie lubię Pruszkowa". Postaram się w

sposób w miarę uporządkowany przedstawić własne zdanie, własne, czyli

mieszkańca Pruszkowa. Od przeszło dwudziestu lat.


Komparatystyka

Bodajże najbardziej zwraca uwagę w całym wątku nawyk częstego

porównywania: a to Pruszkowa do Warszawy, a to miejsc dobrych do miejsc

złych, miejsc "modnych" do miejsc "dusznych", itd. Nie ma oczywiście nic w tym

złego - można wszak dzięki takim porównaniom wzbogacić się o jakieś

informacje. Jest tylko jedne małe "ale", mianowicie żeby porównanie miało jakiś

sens, porównywane obiekty muszą być tej samej klasy (absurdalnym zabiegiem

byłaby próba porównania, dajmy na to, skowronka i elektrowozu - w kategorii co

jest piękniejsze, albo co mi się bardzo podoba - przykład specjalnie

przejaskrawiłem).
Z jakimi miastami więc można porównywać P.? Moim zdaniem trzeba

uwzględnić wielkość P. i jego położenie względem miasta centralnego.
Opisany powyżej zabieg pozwoli uniknąć jałowych stwierdzeń, pt.: "jedźcie sobie

do Żyrardowa to dopiero zobaczycie jaka tam nędza" itp. (nie porównuje się do

"gorszych" żeby poprawić sobie samopoczucie, bo zawsze można porównać się

do "lepszych", tylko...co z tego?).
Na wypadek gdyby powyższa argumentacja nie wydała się trafiona osobom, które

owymi porównaniami tak szafowały, powiem to inaczej: nie obchodzi mnie jak

jest w mieście X czy Y, obchodzi mnie jak jest TU, w mieście, w którym

mieszkam. To, że gdzieś tam jest lepiej/gorzej ani na jotę nie zmieni faktu,
że TU

gdzie mieszkam podoba/nie podoba mi się.
Tyle w kwestii komparatystyki, jedźmy dalej.

Zieleń

"... Jedyne przyjemne miejsce jakim jest park Potulickich tonie
w morzu nędzy i brudu..."
"...Gdzie tu jest zieleń?..."
"...czego jak czego ale od niedawna zieleni w Pruszkowie nie brakuje, ..."
Cóż, jak widać zdania są podzielone. Z tego co pamiętam łączna powierzchnia

terenów zielonych w P. wynosi ok. 50 ha, czyli dokładnie tyle samo ile

powierzchnia zajmowana przez byłe zakłady ZNTK. Główna ich część przypada

na park Potulickich i zamkniętą część szpitala w Tworkach. O ile o urodzie

akwenów zieleni w P. można dyskutować, to jednakże nazwanie P. zielonym

miastem jest jednak pewną przesadą; dwa niewielkie parki i ogródki

"okołobalkonowe" nie przekonują mnie (przynajmniej mojej percepcji). Do tego

można dodać jeszcze obecność pokaźnego wysypiska śmieci, które chyba

nieprędko zostanie zutylizowane, tereny poprzemysłowe, z którymi takoż nie

wiadomo co się będzie działo.

Infrastruktura

"...W tym mieście nie da się zrobić ani sensownych zakupów,
ani pójść do restauracji nie mówiąc o kinie. Nawet porządnej księgarni nie ma.
Bo te, które są oferują tylko albo podręczniki szkolne albo literaturę klasy B.
Na basen jeżdżę do Ursusa bo jest mniejszy tłok,..."
Chyba tylko szalona osoba odważyłaby się dyzkutować z faktem braków w

infrastrukturze P. pod względem kulturalno-rozrywkowym czy handlowym. P. był

od zawsze ubogi w tym zakresie - w szczytowym momencie posiadał dwa kina

i...to wszystko. Dziś chcąc pójść do kina, teatru czy galerii, mieszkańcy

Pruszkowa muszą odbyć podróż do Warszawy. Nie ma też w Pruszkowie

restauracji, kawiarenek czy pubów (przynajmniej takich, w których

zaryzykowałbym wizytę). Całości obrazu dopełnia brak centrum

handlowo-usługowego, które mogłoby w pełni zaspokoić potrzeby mieszkańców.

Funkcję tą miał pełnić pasaż handlowy, wybudowany wzdłuż głównej ulicy

śródmieścia, jednakże kilkanaście sklepów i placówek, jakie tam zlokalizowano to

zdecydowanie za mało jak na potrzeby tej wielkości miasta. Być może sprawę

rozwiązałaby budowa super lub hipermarketu, lecz jakiekolwiek próby

uruchomienia takiej inwestycji są natychmiast blokowane przez lokalnych

posiadaczy drobnych sklepów (nawiasem mówiąc nie grzeszących zbytnią

dbałością o klienta).

Położenie i związana z nim komunikacja

Na pierwszy rzut oka wygląda nieźle: aż dwie niezależne linie kolejowe,

komunikacja autobusowa, łatwy dojazd samochodem (wszak Al. Wojska Pol. to

nic innego jak Al. Jerozolimskie). W rzeczywistości entuzjazm szybko opada.

Przez wiele lat korzystałem z transportu kolejowego, myślę że znam więc jego

plusy i minusy. Te drugie przeważyły (kwestie bezpieczeństwa: rozboje w biały

dzień, znaczna odległość: os. Staszica, stan taboru PKP). Tak więc pozostaje

autobus ale tematu pt. przedsiębiorstwo L. Wnuka chyba komentować nawet nie

trzeba (PKS Grodzisk odpada - zbyt rzadko kursuje).

Reszta "inną razą"=)
Obserwuj wątek
    • stary.prochazka Re: Pruszków, uwag kilka. 19.09.04, 03:14
      Przede wszystkim dziękuję za tak sensowne i racjonalne ujęcie tematu. W kilku
      punktach odniosę się do przedstawionych uwag:
      1.Pruszków nie jest "miastem zielonym" ale duzo się pod tym względem zmieniło i
      jeśli widać jakieś zmiany to na pewno dotyczą one troski o środowisko i
      zieleń.Mieszkam teraz w Warszawie i jeśli chcę wyrzucić szkło albo plastik,
      muszę jechac przez kilka ulic bo w pobliżu nie ma - pamiętam że w Pruszkowie
      były osobne kontenery do segregacji.
      Być moze mam takie zdanie bo w okolicy w której mieszkałem, zieleni nie
      brakowało
      2. Do niedawna Pruszków był miastem fabrycznym,robotniczym, przez co rozwój
      skupiał się tylko na podstawowej infrastrukturze mieszkalnej a takie rzeczy jak
      kina czy kawiarnie były w skali Pruszkowa wręcz ekstrawagancją. Dla
      zainteresowanych wszystkie te rzeczy były w Warszawie a obecnie ten stan się
      pogłębił, tj. coraz więcej ludzi jeździ w celach kulturalno-rozrywkowych do
      Warszawy. Dopiero od niedawna Pruszków stracil wiele ze swojego przemysłowego
      charakteru i na dobrą sprawę nie wiadomo co dalej. Wladze stawiają na sport i
      rekreację i to jest jakiś pomysł, ale mnie szczególnie nie zachwyca bo wiele
      się w ten sposób w Pruszkowie nie zmieni. Mimo wielkich środkow jakie się na to
      przeznacza, pruszkowski sport wręcz ulega degradacji.
      Jeśli nie sport, to co? Ano, może na przykład edukacja/nauka a więc Pruszków
      jako miasto akademickie.Brzmi tak samo abstrakcyjnie jak sport ale już jakoś
      milej dla ucha i bardziej obiecująco; zaznaczam że przyszło mi to do głowy w
      tej chwili i nie jest podparte żadną koncepcją.
      Pruszków jest miastem podmiejskim, należącym do aglomeracji warszawskiej.Należy
      dodać że jest dużym miastem podmiejskim, co go trochę odróżnia np. od Włoch.
      Pytanie brzmi: czy Pruszkow stanie się sypialnią i perfyferiami stolicy czy
      zachowa jakąś odrębność mimo wchłonięcia przez Warszawę (co wydaje mi się
      nieuniknione)?
      3.Hiper/supermarket. W dużym stopniu tę role spełniają Tesco, Reduta, Leclerc
      na Rakowie i oczywiście Janki. Nie oznacza to że nie są potrzebne inne sklepy
      tego rodzaju, aczkolwiek odnoszę się do nich z pewną niechęcią z wielu różnych
      powodów o których nie będę tu pisał.Na pewno nie chcialbym takiego sklepu w
      centrum Pruszkowa.
      To na razie tyle mojego:)
      Pozdrawiam
      • fush Opinie. 21.09.04, 23:06
        No to teraz możemy się "powymieniać poglądami". W przeciwieństwie do poprzednich
        postów, postaram się streścić.

        A więc - prochazka.
        "...Pruszków nie jest "miastem zielonym" ale duzo się pod tym względem zmieniło
        i jeśli widać jakieś zmiany to na pewno dotyczą one troski o środowisko i
        zieleń.Mieszkam teraz w Warszawie i jeśli chcę wyrzucić szkło albo plastik,
        muszę jechac przez kilka ulic bo w pobliżu nie ma - pamiętam że w Pruszkowie
        były osobne kontenery do segregacji.
        Być moze mam takie zdanie bo w okolicy w której mieszkałem, zieleni nie
        brakowało..."
        Po pierwsze: "troska o środowisko i zieleń" nie jest równoznaczna z ogólnym
        wzrostem terenów zoelonych w P. - to tak jakby powiedzieć, że od należytej
        konserwacji budynków ich liczba wzrasta. Omawiany był problem ilości zieleni
        miejskiej, czyli bytów takich jak: parki, skwerki, place zabaw, czy po prostu
        ciągi zieleni wzdłuż ulic. Fajnie, że są pojemniki segregujące śmieci ale dalej
        w P. jest 50 ha terenów zielonych i dwa niezbyt duże parki.
        Po drugie: wybiórcze postrzeganie rzeczywistości. Zapewniam wszystkich, że w P.
        można znaleźć mnóstwo miejsc, w których nie ma koszy segegacyjnych oraz, iż w
        Warszawie są takowe miejsca w ilości znacznej...ale w czym tak naprawdę rzecz?
        Miasto nie może byc postrzegane tylko i wyłącznie przez pryzmat konkretnego
        miejsca zamieszkania i tak naprawdę to ani o P., ani o Warszawie nie można na
        podstawie takich głosów wypowiedzieć żadnego jednoznacznego sądu. Wszelkie
        uogólnienia muszą być ograniczone klauzulami określającymi miejsce, czas,
        okoliczności itd. W przypadku ich ignorowania można toczyć jałowe spory w
        nieskończoność (chociaż akurat poprzedni wątek zakończył się już po 25 poście:):
        a to, że P. jst cichy i spokojny (Ostoja?)(vide post burzy_gradowej) - a wcale,
        że nie bo głośny i uciążliwy (wzdłuż Al. Wojska Polskiego), a to, że P. jest
        zielony (bo tam gdzie mieszkam jest zielono) - a wcale, że nie bo betonowa
        pustynia i slums (Żbików, cześć os. Staszica) i tak dalej, i tak dalej... P. to
        nie tylko park Potulickich, sentymenty i "ciekawa historia", tak samo zresztą
        jak Warszawa to nie tylko rondo Dmowskiego, nieprawdaż?
        No i co, wiemy coś więcej o tym P. na podstawie takich dywagacji? A figę!
        Jedziemy dalej.

        "...czy Pruszkow stanie się sypialnią i perfyferiami stolicy czy zachowa jakąś
        odrębność mimo wchłonięcia przez Warszawę..."
        Temat przyszłości z grubsza naniosłem w swoim poprzednim elaboracie. Tutaj tylko
        zaznaczę, że P. JEST już "sypialnią" Warszawy. I to od dość już długiego czasu
        (vide wzrost liczby mieszkańców przy równoczesnym spadku liczby miejsc pracy,
        obsadzanej zresztą raczej przez nie-pruszkowian). Ja bym zadał raczej pytanie
        dlaczego tak kiepską sypialnią?

        Co do hiper/supermarketu to osobiście także mam mieszane uczucia. Czasem po
        prostu irytuje fakt (kiedy wizyta w takim obiekcie jest nieodzowna) - dlaczego
        tak daleko?

        "...gdyby ciocia miała wąsy byłaby wujkiem. Nie ma się czym puszyć bo to
        oczywiste że większość ludzi pracuje/studiuje w Warszawie ale tak czy owak taki
        poziom może cieszyć..."
        ...czyli kwestii bezrobocia ciąg dalszy. Będzie to bardzo krótki ciąg dalszy
        ponieważ sprawa jest prosta "aż do bólu" - w punktach:
        *fajnie, że jest takie niskie bezrobocie
        *niefajnie, że nie ma w tym nijakiej zasługi miasta P. (lokalnego rynku pracy)
        Kiedyś, gdy P. powstawał potrafił sam przyciągnąć, nie tylko zwykłych ludzi, ale
        także indywidua, które - ująwszy rzecz w dzisiejszym języku - miały jakąś wizję
        (przykład: fabryka Majewskich, Stowarzyszenie Mechaników Polskich z Ameryki).
        Dziś inwencji nie ma praktycznie żadnej (na pewno nie takiej jak wymienione
        wyżej). P. czerpie korzyści wynikające z dynamicznego rozwoju Warszawy, sam nie
        dysponując żadnym poważnym, endogennym atutem pod tym względem.

        "...Otóż z uporem śmiem twierdzić że w przeciwieństwie do innych miast (nie znam
        tego opracowania) Pruszków rozwijał się inaczej i bardziej intensywnie od
        innych miast okołowarszawskich..."
        O, i tu już coś mamy. Raz jeszcze pozwolę sobie na skrót:
        P. nie jest szczególny dlatego, że zawitał do niego przemysł, ale dlatego, iż
        jego rozwój (przemysłu znaczy się) miał w nim szczególny przebieg.
        Z powyższym zdaniem zgodzę się, argumentów już przytaczać nie będę (no, chyba,
        że na specjalne życzenie=).

        Uff, na innych nie starczy mi dziś sił=)


        rany boskie, ze mnie to normalny grafoman jest
        • stary.prochazka Re: Opinie. 22.09.04, 00:16
          fush napisał:

          kwestii bezrobocia ciąg dalszy. Będzie to bardzo krótki ciąg dalszy
          > ponieważ sprawa jest prosta "aż do bólu" - w punktach:
          > *fajnie, że jest takie niskie bezrobocie
          > *niefajnie, że nie ma w tym nijakiej zasługi miasta P. (lokalnego rynku pracy)
          > Kiedyś, gdy P. powstawał potrafił sam przyciągnąć, nie tylko zwykłych ludzi,
          al
          > e
          > także indywidua, które - ująwszy rzecz w dzisiejszym języku - miały jakąś
          wizję
          > (przykład: fabryka Majewskich, Stowarzyszenie Mechaników Polskich z Ameryki).
          > Dziś inwencji nie ma praktycznie żadnej (na pewno nie takiej jak wymienione
          > wyżej). P. czerpie korzyści wynikające z dynamicznego rozwoju Warszawy, sam
          nie
          > dysponując żadnym poważnym, endogennym atutem pod tym względem.
          >
          w nawiązaniu do tego zagadnienia, historia jak znalazł choć z nieco innego
          podwórka. Może to jest jakaś droga?

          gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,2295167.html
          Łódź pierwsze miasto z doradcą strategicznym

          Tomasz Michałowicz 20-09-2004 , ostatnia aktualizacja 20-09-2004 20:16

          Mają go firmy, wynajmuje ich czasem rząd, teraz będzie go mieć Łódź. Jako
          pierwsze miasto w Polsce szuka doradcy strategicznego, który pomoże jej w
          rozwoju

          4 mln zł z przyszłorocznego budżetu wygospodarowali łódzcy radni na
          opłacenie "Doradcy w zakresie budowy Klastera Łódzkiego". To tylko część
          wynagrodzenia, o które walczą oferenci, bo miasto wystąpiło do Unii
          Europejskiej o dofinansowanie projektu.

          Łódź to jedyne z wielkich miast w Polsce, które cierpi na chorobę wysokiego
          bezrobocia (sięga 20 proc.). Zjawisko to pojawiło się, gdy na początku lat 90-
          tych padł przemysł lekki. Od tego czasu nikomu nie udało się trwale zmniejszyć
          liczby łodzian bez pracy. - To jeden z powodów, dla którego zdecydowaliśmy się
          sięgnąć po niekonwencjonalne rozwiązania - mówi Marek Michalik, wiceprezydent
          Łodzi.

          Wczoraj upłynął ostateczny termin składania ofert. Jak się dowiedzieliśmy Łodzi
          chcą doradzać dwie firmy: McKinsey oraz Ernst&Young. Ta pierwsza składała
          propozycje miastu jeszcze przed wakacjami. I to jej pomysły były impulsem do
          zorganizowania przetargu. - Według naszej wiedzy, a dobrze znamy ten rynek,
          Łódź to pierwsze miasto w Polsce, które zdecydowało się wybrać doradcę w celu
          napisania i wprowadzenia w życie strategii rozwoju - mówi Thomas Ruedel, szef
          McKinseya w Polsce.

          McKinsey ma już doświadczenie w podobnych projektach, realizowanych głównie w
          Niemczech. W 1998 r. jego doradcy rozpoczęli współpracę z Wolfsburgiem, 120-
          tysięcznym "mieście Volkswagena". Po zwolnieniach w fabryce samochodów w
          Wolfsburgu pojawił się problem bezrobocia. Dzięki radom McKinseya udało się
          ściągnąć 180 firm kooperujących z producentem aut. Miasto stworzyło też agencję
          pracy czasowej, która daje pracę 5 tysiącom osób. Do dziś w Wolfsburgu powstało
          15 tys. miejsc pracy. A bezrobocie spadło z kilkunastu do kilku procent.
          McKinsey pomagał też Dortmundowi (10 tys. nowych miejsc pracy) i brazylijskiemu
          Minas Gerais (projekt w trakcie realizacji).

          Przedstawiciele Ernst & Young potwierdzają, że złożyli Łodzi ofertę. - Nic
          więcej na ten temat nie możemy powiedzieć - mówi Maria Bnińska z E&Y.

          Klaster to sieć niezależnych od siebie firm działających w tej samej branży.
          Podręcznikowym przykładem klastera jest Dolina Krzemowa, którą wybrało sobie za
          siedzibę wiele firm informatycznych. Często wymienia się też miasta we Włoszech
          specjalizujące się w produkcji ceramiki. Doradca, który wygra przetarg w Łodzi
          ma zbadać jakie branże są w mieście najsilniejsze i doradzić w jaki sposób je
          rozwinąć.
    • piotrek353 Re: Pruszków, uwag kilka. 19.09.04, 14:10
      No ja sie z kolegą nie zgodzę. Uważam że Pruszków jest naprawde Zielonym
      miastem, bo pokażcie mi miasto naszej wielkości z taką ilością parków w centrum.
      Na prawie każdej ulicy drzewa, władze starają się doprowadzic potulika do
      porządku, dla mnie jest to niewątpliwy atut. Co do szpitala w tworkach, na teran
      parku, może wejść każdy bez najmniejszego problemu. A teren szpitala, poza
      oddziałem sądowym, nie jest zamknięty dla mieszkańców miasta....
      • fush Pruszków, uwag kilka. Ciąg dalszy. 19.09.04, 20:08
        Przepraszam za formatowanie tekstu, niestety nie wiem skąd pojawiły się takie
        odstępy (przekleiłem tekst z notatnika).

        No to jedziemy dalej.

        Bezrobocie

        "...Bezrobocie - 4,6% :) Zycze takiego wszelkim powiatom/miastom w Polsce. Przy
        tych warunkach nie pracuja tu chyba tylko menele spod sklepu..."
        Stopa bezrobocia w Pruszkowie bodajże w całym okresie posttransformacyjnym była
        relatywnie niska, co biorąc pod uwagę fakt przemysłowego charakteru miasta,
        zasługuje na uwagę. Jak wytłumaczyć upadek niemalże całego sektora przemysłowego
        w P. i jednocześnie tak niską stopę bezrobocia (w 1998 r. wynosiła ona 3,5% -
        Katalog województwa mazowieckiego, Szczecin 1999, s. 156)? Jak to możliwe, że
        upadają kolejno wszystkie największe zakłady i nikt nawet słowa nie mówi,
        żadnych strajków i manifestacji, tak dobrze znanych z Ożarowa, Ursusa i innych
        podobnych miejsc? Wytłumaczynie jest bardzo proste - bezrobocie P. nie dotyka
        ponieważ Pruszkowianie nie pracują w Pruszkowie. Zjawisko migracji wahadłowych
        (codziennych, czyli - do pracy i z powrotem) rozpoczęło się w połowie lat
        70-tych. Wtedy to odnotowano po raz pierwszy spadek miejsc pracy w P. wraz ze
        wzrostem liczby jego mieszkańców. Z drugiej strony lokalne zakłady przemysłowe
        także nie do końca zatrudniały tylko Pruszkowian: w 1973 r. dojeżdżający do
        Pruszkowa stanowili odpowiednio: 44% zatrudnionych w przemyśle, 63%
        zatrudnionych w budownictwie, 71% zatrudnionych w komunikacji oraz 44%
        zatrudnionych w handlu (Rocznik Pruszkowski 1977, s. 16).
        Po co ten cały elaborat? Ano po to żeby unaocznić, że tak niski poziom
        bezrobocia nie jest w żadnym wypadku zasługą samego P., lecz jego położenia
        względem Warszawy. Gdyby P. leżał jakieś 50 km dalej na zachód, bez wątpienia
        kwestia bezrobocia kształtowałaby się inaczej. Nie ma się więc czym tak puszyć
        proszę państwa.

        Historia

        "...To jest smutne, robotnicze miasto z relatywnie mało ciekawą historią i z
        raczej nieciekawą przyszłością..."
        "...Historię Pruszków ma ciekawszą niż 90 procent miast w województwie, bo jako
        jedno z niewielu stał się miastem przemysłowym..."
        "...Na tle innych miast podwarszawskich Pruszków wygląda nawet lepiej bo jest
        większy niż 90 procent z nich i jest jednak trochę inny, widać że nie jest
        miastem od wczoraj, trochę bardziej taki a'la Praga albo Powiśle..."
        I znowu te rozbieżności. I znowu chyba nie za bardzo wiadomo kto o czym mówi. Co
        to znaczy "ciekawa historia"? I czy jak się ją ma to dobrze? No dobrze,
        przyjmijmy, że "ciekawa historia" to taka, która w znaczący sposób odróżnia się
        od historii analogicznych miast w regionie (aglomeracja warszawska). Przyjmując
        za czynnik wyróżniający, sugerowany wyżej, rozwój przemysłu można powiedzieć, że
        P. owszem może się nim pochwalić, niemniej jednak P. nie był jego odosobnioną
        oazą. Na przełomie XIX i XX w. przemysł zawitał w zasadzie do większości (dziś
        znanych) miejscowości wokół Warszawy, wyjątkiem było pasmo otwockie (S. Misztal,
        Warszawski Okręg Przemysłowy. Studium rozwoju i lokalizacji przemysłu. Komitet
        Przestrzennego Zagospodarowania Kraju PAN, Studia, t. III, Warszawa 1962, tab. 10).
        Tak więc, sama obecność przemysłu nie jest niczym, co mogłoby wyróżnić P.
        spośród grona okolicznych miast.
        Postrzeganie "inności" P. jest naturalnie czysto subiektywnym odczuciem, ot po
        prostu kwestia gustu, o którym jak wiadomo nie dyskutuje się, co przy okazji
        oznacza, że nijakim argumentem ona (bliżej niesprecyzowana "inność") być nie może.

        reszta "następną razą"=)
        • erleusortok Re: Pruszków, uwag kilka. Komentarzyk taki mały. 19.09.04, 21:36
          Nie wypowiem się na właściwy temat, przynajmniej nie w tej chwili. Ale chciałem
          rzec, że bardzo lubię przysłuchiwać się dyskusjom na poziomie, prowadzonym z
          użyciem argumentów.
          • stary.prochazka Re: Pruszków, uwag kilka. Komentarzyk taki mały. 20.09.04, 01:25
            przyznam że mi też podoba się ta dyskusja:)
        • stary.prochazka Re: Pruszków, uwag kilka. Ciąg dalszy. 20.09.04, 01:22
          fush napisał:

          > Po co ten cały elaborat? Ano po to żeby unaocznić, że tak niski poziom
          > bezrobocia nie jest w żadnym wypadku zasługą samego P., lecz jego położenia
          > względem Warszawy. Gdyby P. leżał jakieś 50 km dalej na zachód, bez wątpienia
          > kwestia bezrobocia kształtowałaby się inaczej. Nie ma się więc czym tak puszyć
          > proszę państwa.

          zacytuję ciebie z poprzedniego postu:
          " nie obchodzi mnie jak jest w mieście X czy Y, obchodzi mnie jak jest TU, w
          mieście, w którym mieszkam. To, że gdzieś tam jest lepiej/gorzej ani na jotę
          nie zmieni faktu,że TU gdzie mieszkam podoba/nie podoba mi się."

          gdyby ciocia miała wąsy byłaby wujkiem. Nie ma się czym puszyć bo to oczywiste
          że większość ludzi pracuje/studiuje w Warszawie ale tak czy owak taki poziom
          może cieszyć

          >
          > Historia

          > Tak więc, sama obecność przemysłu nie jest niczym, co mogłoby wyróżnić P.
          > spośród grona okolicznych miast.
          > Postrzeganie "inności" P. jest naturalnie czysto subiektywnym odczuciem, ot po
          > prostu kwestia gustu, o którym jak wiadomo nie dyskutuje się, co przy okazji
          > oznacza, że nijakim argumentem ona (bliżej niesprecyzowana "inność") być nie
          mo
          > że.

          Otóż z uporem śmiem twierdzić że w przeciwieństwie do innych miast (nie znam
          tego opracowania) Pruszków rozwijał się inaczej i bardziej intensywnie od
          innych miast okołowarszawskich ze względu na Kolej Warszawsko-Wiedeńską, która
          przyciągnęła tutaj duży i średni przemysł (Porcelit), odróżniający nas od
          reszty, gdzie - jak mniemam - dominował przemysł drobny, nastawiony na rynek
          lokalny. Duży przemysł skupiał się w Warszawie i pod tym względem Pruszków jest
          pewnym wyjątkiem.

          w nawiązaniu do punktu pierwszego; podobną do Pruszkowa historię rozwoju miało
          miasto Żyrardów, również błogosławione w XIX w. przez kolej, które jednak ma
          dalej do "pracodajnej" Warszawy i z tego powodu ludzie zatrudnieni w przemyśle
          nie mogli znaleźć dla siebie alternatywnego zatrudnienia po upadku zakładów
          przemysłowych.
          >
          • fush Re: Pruszków, uwag kilka. Ciąg dalszy. 20.09.04, 08:59
            Uprzejmie informuję, że do uwag odnośnie moich uwag ustosunkuję się w
            późniejszym terminie (po skończeniu swojego głównego wątku).
        • fush Pruszków, uwag kilka... rzut okiem 20.09.04, 22:49
          Pora na kolejną część.

          Rzut oka na plan i samo miasto

          Jeżeli na planie P. wyszczególnimi tereny zajmowane bądź zajęte przez przemysł,
          to szybko zauważymy, że jest ich w sumie dosyć dużo. Mało tego, są to tereny
          zajmujące niejednokrotnie centralne obszary miasta: "Mechaniki", "Ołówki",
          "Porcelit" i inne. Tereny te są poprzetykane drobną zabudową mieszkalną (dziś
          znajdująca się w stanie agonalnym) lub budynkami wielorodzinnymi z czasów PRL.
          Taki układ zabudowy to klasyczny spadek ery industrialnej, w której nikt nie
          liczył się z potrzebami mieszkańców, gdzie najważniejsza była dogodna
          lokalizacja fabryki. W przypadku P. dogodna lokalizacja oznaczała bliskość
          szlaków komunikacyjnych, czyli po prostu blisko linii kolejowej. Proszę
          pamiętać, że nawet w okresie absurdalnej industrializacji PRL nie budowano
          fabryk w środku miasta, starając się je lokować (zgodnie zresztą z zaleceniami
          Karty Ateńskiej, którą od biedy uznawano) na obrzeżach aglomeracji.
          Minął ponad wiek od powstania P., podczas którego kształt miasta przybrał obecną
          formę. Tereny kilku fabryk, które niegdyś stanowiły trzon osady przemysłowej P.,
          a dziś popadają w ruinę, znajdują się w centralnych punktach miasta P. Na dobrą
          sprawę nawet nie wiadomo co jest gorsze: czy żeby działały i mieszkańcy
          odczuwaliby, jak wcześniej, wszystkie związane z tym konsekwencje, czy też stan
          obecny - rumowisko w środku miasta (vide zakłady Teichfelda).
          Pytanie, które chyba długo pozostanie bez odpowiedzi, brzmi: co z tym fantem
          zrobić? Co można zrobić dziś np. z terenem po byłych zakładach Stowarzyszenia
          Mechaników?

          reszta "następną razą"


          • ggajda Re: Pruszków, uwag kilka... rzut okiem 24.09.04, 12:52
            Pruszków nie jest do końca sypialnią Warszawy - jest tu kilka dużych zakładów
            przemysłowych (Daewoo, Bauma, Jadar, Smurfit, Dromex, firmy logistyczne, etc.)
            Jest również centrum administracyjnym dla dużego regionu - od Michałowic do
            Nadarzyna i Brwinowa. W pobliży miasta znajdują się bogate miejscowości:
            Podkowa i Komorów. Myślę, że koncentracja na okolicy i próba zapewnienia
            mieszakańcom okolic funkcji handlowo-usługowych powinna być głównym motorem
            rozwoju Miasta. I tak się chyba powoli staje: otwierane są nowe banki, basen,
            Tesco i Lidl. Brakuje chyba centralnego rynku/deptaku z kawiarenkami, małymi
            sklepami, gdzie możnaby miło spędzić czas i gdzie byłoby bezpiecznie.

            A co do funkcji sypialni: czy zdajecie sobie Państwo sprawę, że dojazd z
            Pruszkowa do centrum Wawy (25 minut koleją/WKD) to tylko 5 minut dłużej niż
            metrem z Kabat? Powoli, ale jednak powstają nowe bloki/apartamentowce.

            Moim marzeniem jest aby w apartamentowce przerobiono zakłady przemysłowe obecne
            w centrum Pruszkowa, żeby powstały tzw. "lofty". Jest to obecnie modne na
            achodzie, zapewnie będzie również modne u nas. W ten sposób zachowanoby
            przynajmniej część tradycyjnej architektury i układu urbanistycznego miasta, co
            pozwoliłoby udokumentować jego historię a jednocześnie przyciągnęłoby
            atrakcyjnych mieszkańców.
            • fush Re: Pruszków, uwag kilka... rzut okiem 24.09.04, 23:53
              "...Pruszków nie jest do końca sypialnią Warszawy - jest tu kilka dużych
              zakładów przemysłowych (Daewoo, Bauma, Jadar, Smurfit, Dromex, firmy
              logistyczne, etc.)..."
              Dobrze, żeby być już precyzyjnym do bólu i uniknąć niedomówień zdefuniujmy sobie
              termin "sypialnia" stosowany w odniesieniu do miast lub dzielnic miast. Co można
              zatem uważać za cechę dystynktywną "sypialni", która pozwala jednoznacznie ją
              odróżnić od nie-sypialni? Oczywiście jej monofunkcyjność: zaspokajanie tylko i
              wyłącznie potrzeb mieszkaniowych i...nic poza tym. Naturalnie taki typ idealny
              nie występuje w rzeczywistości (chociaż w przeszłości Ursynów znacznie się do
              niego zbliżył) to jednak jest to już jakaś miara.
              A teraz powracając do P.: jak wyżej wspominałem w pruszkowskich zakładach pracy
              zatrudnienie systematycznie spadało od połowy lat 70-tych, a pokaźne części ich
              załóg nie wywodziły się z P. Oznacza to, że do pruszkowskich zakładów pracy
              dojeżdżali mieszkańcy spoza P., pruszkowianie zaś pracowali (zapewne w
              większości) w pobliskiej Warszawie (A. Żarnowska (red.), Dzieje Pruszkowa,
              Warszawa 1983, s. 334). Trend ten jeszcze bardziej nasilił się po 1989 r.; np.
              od samego początku działalności fabryki Daewoo w Pruszkowie dręczyły ją, jak
              stwierdził menedżer firmy W. Szulborski, w wywiadzie dla „Głosu Pruszkowa” (nr
              4/96, s. 1 i 6), „problemy ze skompletowaniem załogi”. Ze zdziwieniem
              stwierdzono, że pomimo najwyższej stopy bezrobocia w Polsce od 1989 r.
              wynoszącej ponad 16%, mieszkańcy Pruszkowa jakoś specjalnie nie interesowali się
              pracą w Daewoo. Bezrobocie w samym Pruszkowie wynosiło wtedy ok. 9%. W
              rezultacie firma była zmuszona szukać siły roboczej poza Pruszkowem i
              zorganizować na swój koszt dowóz pracowników z Żyrardowa, Skierniewic i Sochaczewa.
              Wniosek jaki się nasuwa po zapoznaniu się z powyższymi danymi jest jasny: dla
              znakomitej większości pruszkowian, P. jest miejscem zaspokajającym jedynie
              potrzeby mieszkalne, ponieważ pracują poza nim (o infrastrukturze
              handlowo-usługowej, rozrywkowej i kulturowej pisałem już w innym poście).
              Pruszków więc JEST sypialnią Warszawy, ponieważ poza funkcją mieszkalną, nie
              pełni (lub pełni w znikomym stopniu) żadnej innej funkcji.
              Mając na uwadze powyższe, dość dziwne mogą się wydawać propozycje uczynienia z
              P. jakiegoś regionalnego centrum handlowo-usługowego (zdaje się, że poprzez
              analogię do centrum administracyjnego) skoro istnieją problemy z obsługą w tym
              zakresie własnych mieszkańców...A to, że kilka banków otworzyło swoje filie,
              władze miasta wybudowały basen (w momencie gdy spora część zabudowy komunalnej
              kona, nawierzchnie wielu ulic są do wymiany praktycznie w całości, tereny
              poprzemysłowe obrastają chwastami etc etc.), powstał mały "Lidl" (który jest
              delikatnie mówiąc poza krytyką), bynajmniej nie świadczy o boomie rozwojowym P.

              "...A co do funkcji sypialni: czy zdajecie sobie Państwo sprawę, że dojazd z
              Pruszkowa do centrum Wawy (25 minut koleją/WKD) to tylko 5 minut dłużej niż
              metrem z Kabat?..."
              Po pierwsze: co ma czas dojazdu do funkcji sypialni? Gdzie tu jakiś związek?
              Po drugie: co do opcji dojazdu kolejowego to już się wypowiadałem i nadal to
              podtrzymuję. W świetle faktów porównanie do metra jest mało trafne
              (bezpieczeństwo, czas przejazdu, częstotliwość kursowania, punktualność, stan
              taboru etc).

              "...Powoli, ale jednak powstają nowe bloki/apartamentowce..."
              Nowych mieszkań oddawanych do użytku w P. jest niewiele. Powód jest prosty:
              lokalny monopolista (PSM) wyczerpał już praktycznie dalsze możliwości ekspansji
              terytorialnej (ponoć trwały jakieś pertraktacje z władzami gm. Michałowice o
              odsprzedanie części gruntów ale chyba zakończyły się one niepowodzeniem). Władze
              miasta sugerują w tej materii zagospodarowanie Żbikowa czy też nawet Gąsina
              (sic!). Osobiście uważam to za pomysł absurdalny.
              Apartamentowców w P. nie ma i raczej nie będzie (nie potrafię sobie wyobrazić
              kogoś, kto chciałby za 10 tys. PLN/metr zamieszkać na terenach byłych kortów
              tenisowych, bo chyba właśnie tam ktoś szumnie reklamuje sprzedaż apartamentów).

              "...Moim marzeniem jest aby w apartamentowce przerobiono zakłady przemysłowe
              obecne w centrum Pruszkowa, żeby powstały tzw. "lofty". Jest to obecnie modne na
              achodzie, zapewnie będzie również modne u nas. W ten sposób zachowanoby
              przynajmniej część tradycyjnej architektury i układu urbanistycznego miasta, co
              pozwoliłoby udokumentować jego historię a jednocześnie przyciągnęłoby
              atrakcyjnych mieszkańców..."

              Czysta abstrakcja. Pozostawiam tą część bez komentarza.
              • stary.prochazka Re: Pruszków, uwag kilka... rzut okiem 25.09.04, 10:36
                fush napisał:


                > "...Moim marzeniem jest aby w apartamentowce przerobiono zakłady przemysłowe
                > obecne w centrum Pruszkowa, żeby powstały tzw. "lofty". Jest to obecnie modne
                n
                > a
                > achodzie, zapewnie będzie również modne u nas. W ten sposób zachowanoby
                > przynajmniej część tradycyjnej architektury i układu urbanistycznego miasta,
                co
                > pozwoliłoby udokumentować jego historię a jednocześnie przyciągnęłoby
                > atrakcyjnych mieszkańców..."
                >
                > Czysta abstrakcja. Pozostawiam tą część bez komentarza.

                Dlaczego? Ja nie miałbym nic przeciwko temu gdybym miał pieniądze, są w Polsce
                tacy "wariaci". Nie za bardzo mi się śpieszy do tych eleganckich nowoczesnych
                pudełek za ciężkie tysiące a takie lokum mogłoby być oryginalne, oczywiście pod
                warunkiem że ktoś by je uprzednio stosownie przystosował:-)
                • checksum Re: Pruszków, uwag kilka... rzut okiem 25.09.04, 11:27
                  Tereny Porcelitu ponoć wykupił izraelski developer - ma tam podobno powstać
                  apartamentowiec.

                  Już widzę protesty wszechpolaków.

                  pozdrawiam,
                  • stary.prochazka Re: Pruszków, uwag kilka... rzut okiem 25.09.04, 13:04
                    checksum
                    > Już widzę protesty wszechpolaków.

                    no jasne, lepiej żeby stało puste pole w środku miasta ale nasze, polskie i
                    ojczyste. Popieram polskie firmy ale bez przesady:)
                    >
                    > pozdrawiam,
                    >
                • fush Re: Pruszków, uwag kilka... rzut okiem 25.09.04, 11:32
                  Tak to już jest, że najbardziej absurdalne teorie są zarazem najtrudniejsze do
                  obalenia.
                  Przez trzy lata byłem częstym gościem w "Mechanikach", E.C., Prumelu na
                  Żbikowie. Byłem także w "Ołówkowej", "Porcelicie" i CBKO. Myślę więc, że mam
                  podstawy do tego aby powiedzieć co nieco o kondycji tych zakładów i wg mmnie nie
                  nadają się one do zamieszkania; nie jestem nawet pewien czy po co całkowitym ich
                  zniszczeniu tereny nadawałyby się na budowę siedzib ludzkich (zanieczyszczenie
                  ekologiczne!).

                  Drodzy Państwo, obudźcie się, P. to nie jest portowa dzielnica Amsterdamu (vide:
                  www.nm.pl/archiwum2002/num-06-2002-mieszkanie.html)

                  A tak nawiasem mówiąc owe "lofty" to adaptacja terenów magazynowych, a nie
                  przemysłowych. To nie jest bez różnicy i to po pierwsze. Po drugie: model
                  industrializacji, jej czas i skutki znacząco się różnią w państwach Europy
                  Zachodniej i USA od tych, z którymi mieliśmy do czynienia w Polsce (i innych
                  krajach obozu sowieckiego).

                  • stary.prochazka Re: Pruszków, uwag kilka... rzut okiem 25.09.04, 13:08
                    fush napisał:

                    > Tak to już jest, że najbardziej absurdalne teorie są zarazem najtrudniejsze do
                    > obalenia.
                    > Przez trzy lata byłem częstym gościem w "Mechanikach", E.C., Prumelu na
                    > Żbikowie. Byłem także w "Ołówkowej", "Porcelicie" i CBKO. Myślę więc, że mam
                    > podstawy do tego aby powiedzieć co nieco o kondycji tych zakładów i wg mmnie
                    ni
                    > e
                    > nadają się one do zamieszkania; nie jestem nawet pewien czy po co całkowitym
                    ic
                    > h
                    > zniszczeniu tereny nadawałyby się na budowę siedzib ludzkich (zanieczyszczenie
                    > ekologiczne!).

                    nie byłem na miejscu (poza Porcelitem i Ołówkami) więc nie będę dyskutował.
                    Dlaczego w Warszawie można robić takie rzeczy a u nas nie?

                    >
                    > Drodzy Państwo, obudźcie się, P. to nie jest portowa dzielnica Amsterdamu
                    (vide
                    > :
                    > www.nm.pl/archiwum2002/num-06-2002-mieszkanie.html)

                    strona się nie otwiera:(
                    • fush Re: Pruszków, uwag kilka... rzut okiem 27.09.04, 09:18
                      "...Dlaczego w Warszawie można robić takie rzeczy a u nas nie?..."

                      Proszę o konkretne przykłady, to raz. Dwa to...znowu te porównania ale ja
                      cierpliwie powtórzę: P. to nie Warszawa, nie można porównywać tych dwóch miast.

                      Z adresu strony należy usunąć znak ")" znajdujący się na końcu.

                      Co do informacji o rzekomym wykupie terenów byłego "Porcelitu" przez
                      izraelskiego dewelopera z zamiarem wybudowania tam apartamentów: brzmi to równie
                      abstrakcyjnie jak adaptacja innych zakładów przemysłowych na potrzeby terenów
                      mieszkalnych.
                      • stary.prochazka Re: Pruszków, uwag kilka... rzut okiem 27.09.04, 09:30
                        fush napisał:

                        > "...Dlaczego w Warszawie można robić takie rzeczy a u nas nie?..."
                        >
                        > Proszę o konkretne przykłady, to raz. Dwa to...znowu te porównania ale ja
                        > cierpliwie powtórzę: P. to nie Warszawa, nie można porównywać tych dwóch
                        miast.
                        >
                        www.fabrykatrzciny.pl/
                        www.fabrykatrzciny.pl/stara_praga_d.php
                        www.fabrykatrzciny.pl/stara_praga_sc.php
                        www.fabrykatrzciny.pl/stara_praga_pwp.php
                        www.praga-pn.waw.pl/index.php?go=p_artyst
                        Artystyczny pejzaż Pragi

                        Tu gdzie wciąż można poczuć atmosferę przedwojennej Warszawy, nikogo nie dziwi,
                        że kultura wysoka brata się z niską. Sztuka przenika
                        w przestrzeń prywatną i publiczną.

                        W pejzażu kulturalnym Pragi najdłużej, bo już od 50 lat istnieje Teatr dla
                        dzieci "Baj" i kino "Praha". Pojawiają się jednak nowi ludzie, a wraz z nimi
                        miejsca, w których realizowane są różne formy działalności kulturalnej. To nowe
                        oblicze praskiej części stolicy wciąż czeka na odkrycie przez mieszkańców
                        miasta
                        i turystów.
                        Dom Kultury "Praga" jest samorządową instytucją kultury. W pierwszej chwili
                        przyciąga kolorową elewacją swojej siedziby, która mieści się na pięciu
                        kondygnacjach dawnego Komitetu Dzielnicowego przy ulicy Dąbrowszczaków. Równie
                        ciekawa jak front jest oferta artystyczna, jaką proponuje mieszkańcom stolicy.
                        Przy ulicy Ratuszowej, w budyneczku przy kościele pw. Matki Boskiej
                        Loretańskiej, mieści się najprawdopodobniej najmniejsza galeria w Warszawie. Od
                        połowy lat dziewięćdziesiątych prowadzi ją marszand Stefan Szydłowski.

                        wnętrze "Nizio Design Galery"
                        Prawdziwym zagłębiem artystycznym jest ulica Inżynierska. W dawnym składzie
                        mebli Wróblewskiego mieszczą się pracownie artystów znanych i uznanych, studia
                        fotograficzne oraz agencje reklamowe. Między innymi galeria "Nizio Design
                        Galery" promująca młodych artystów i sztukę współczesną założona w kwietniu
                        2003 r. przez Mirosława Nizio.
                        Dlaczego na Pradze...? - bo jest 10 minut od centrum Warszawy, ponieważ jest
                        bardzo tanio,
                        i co najważniejsze tylko tu jeszcze zachował się klimat dawnej Warszawy.
                        Pomiędzy zabytkowymi kamienicami, na tzw. Starej Pradze już od ćwierćwiecza
                        dwie marszandki Iza Newelska i Barbara Zdanowicz prowadzą Galerię Praską, a
                        przy Ząbkowskiej ojciec i syn Stan i Filip Stanowscy mają Galerię Sztuki Dawnej
                        i Nowej "Stara Praga" pełną oryginalnych mebli i sprzętów.
                        Kulturalną mapę obrazu dzielnicy dopełniają dwa "offowe" teatry: założona przez
                        scenografów Romana Woźniaka i Michała Jarnuszkiewicza "ACADEMIA", plastyczny
                        teatr zaskakujący kolorem i witalnością młodych aktorów oraz prowadzony przez
                        Katarzynę Kazimierczuk "REMUS" , który sztukę sceniczną spod znaku Eugenio
                        Barby łączy z zaangażowaniem społecznym na rzecz mieszkańców Pragi.

                        sala klubowa w "Fabryce Trzciny"
                        W samym sercu Szmulek, w dawnej fabryce konserw przy ulicy Otwockiej kompozytor
                        i producent muzyczny Wojciech Trzciński organizuje od nowa przestrzeń
                        kulturalną. W galerii sztuki współczesnej, sali teatralnej i klubie, odbywają
                        się imprezy komercyjne: pokazy, spektakle i premiery muzyczne.
                        A w Warszawskiej Wytwórni Wódek "Koneser" rozwija się najnowsza inicjatywa. 22
                        stycznia 2004 r. otworzyły tu swoją galerię fotografii "Luksfera" dziennikarki
                        i artystki Katarzyna Żebrowska i Magdalena Przeździak.
                        Tu gdzie wciąż można poczuć atmosferę przedwojennej Warszawy, nikogo nie dziwi,
                        że kultura wysoka brata się z niską. Sztuka przenika w przestrzeń prywatną i
                        publiczną. Z powodzeniem rozwija się projekt "Sąsiedzi Sąsiadom" - coroczne
                        artystyczne happennigi w sklepach: żelaznym, czy spożywczym, koncerty muzyki
                        etnicznej i prezentacje multimedialne. Działania awangardowych artystów
                        (polskich ale i europejskich) bezpośrednio angażujące rodowitych prażan. Grupa
                        Pedagogiki i Animacji Społecznej uczy dzieci z Pragi nie tylko podstawowych
                        spraw życiowych, ale i capoiery.
                        Może dlatego artyści coraz częściej szukają, a wielu znajduje na Pradze,
                        miejsce przyjazne swojej twórczości. O przestrzeni, architekturze, ale też o
                        istocie społeczności lokalnej decydują ludzie, którzy tu pracują, mieszkają i
                        tworzą
                        • stary.prochazka Re: Pruszków, uwag kilka... rzut okiem 27.09.04, 09:34
                          przytaczam to bez końca, ale to bardzo dobry przykład bo prawie po sąsiedzku:

                          www.starapapiernia.pl/index.php
                          • fush Re: Pruszków, uwag kilka... rzut okiem 28.09.04, 08:52
                            Drogi prochazko
                            Konstancin nigdy nie był miastem/miejscowością przemysłową sensu stricto,
                            wyjątkiem była zdaje się owa fabryka papieru. Konstancin to z jednej strony
                            modne luksusowe rezydencje (od zawsze, także dziś), z drugiej zaś uzdrowiska
                            (dziś raczej podupadła ta funkcja, chociaż tężnie jak najbardziej funkcjonują).
                            Konstancin dziś to miejscowość uważana przez wielu - i chyba nie bez powodu - za
                            miejsce zamieszkania dla snobów.
                            Wymieniony obiekt doskonale się wkomponował w krajobraz tej miejscowości i...to
                            wszystko co można o nim powiedzieć, ot po prostu ktoś miał pomysł jak zamiast
                            supermarketu "albert" w blaszanym hangarze zrobić go w budynku pofabrycznym.
                            W P. sprawy mają się trochę inaczej, tutaj terenów poprzemysłowych jest znacznie
                            więcej, inaczej one wyglądają, a w końcu samo miasto ma zupełnie inny charakter.
                            Natomiast rewitalizacja starej Pragi to już zupełnie inna para kaloszy i temat
                            na oddzielny wątek.
                            • stary.prochazka Praga a sprawa pruszkowska 28.09.04, 22:15
                              fush napisał:

                              > Natomiast rewitalizacja starej Pragi to już zupełnie inna para kaloszy i temat
                              > na oddzielny wątek.

                              w takim razie zacznijmy nowy wątek. Dlaczego tego co się udało na Pradze nie
                              można powtórzyć (przynajmniej częściowo) w Pruszkowie?Dla mnie Pruszków nie
                              różni się bardzo od Pragi a widziałbym wręcz sporo podobieństw.Po tym co
                              piszesz, mam wrażenie że Pruszków jest aż tak wyjątkowym miastem że powinno się
                              tu założyć jakiś rezerwat UNESCO:)
        • fush Koniec. 21.09.04, 09:12
          Aneks do poprzedniego punktu: substancja mieszkaniowa P.

          W tym punkcie myślę, że opinie będą zgodne: centrum P., jego najstarsze ulice, a
          także pokaźna część Żbikowa znajdują się w stanie fatalnym. Od lat nie
          remontowane kamienice przedstawiają sobą wybitnie nieciekawy obraz (i doprawdy
          nie wystarczy jakiegoś budynku obłożyć styropianem, otynkować i pomalować...). Z
          pewnością winę za to ponoszą władze poprzedniej "formacji
          społeczno-ekonomicznej", których polityka polegała na odcięciu finansów na
          remonty tego typu budownictwa, a w zamian inwestowano w budownictwo
          wielorodzinne typu blokowego. I tutaj też sytuacja przedstawia się raczej
          średnio, przede wszystkim dlatego, że chociaż stawiano nowe budynki, to z
          biegiem czasu nie stosowano odpowiedniej ich konserwacji. Efekt dokładnie jak w
          poprzednim przykładzie.
          Podsumowując: zabudowa miasta wymaga, ze względu na swoją kondycję, gruntownych
          zmian; byłe zakłady przemysłowe zajmujące znaczną część atrakcyjnych terenów
          miasta (pamiętać także należy, że owe tereny są w znacznym stopniu zdegradowane
          ekologicznie - kto był w "Mechanikach" ten wie) oraz przeważająca część
          substancji mieszkaniowej to, mówiąc bez ogródek, ruina.

          Naturalnym pytaniem jakie samo nasuwa się w tym momencie jest: co dalej? Z
          pewnością w dalszym ciągu decydującą rolę w kształtowaniu procesu rozwoju
          Pruszkowa będzie posiadać bliskość Warszawy. Na dzień dzisiejszy nie ma podstaw
          aby twierdzić o ewentualnym przyszłym spadku znaczenia tego czynnika: Warszawa
          jest atrakcyjnym rynkiem pracy i zaspokaja w znacznym stopniu wszelkie potrzeby
          społeczne (gospodarcze, kulturalno-rozwrywkowe, etc.). Uniezależnienie się
          Pruszkowa pod wymienionymi względami jest w najbliższej przyszłości mało
          prawdopodobne. Zawiodły rachuby na pojawienie się inwestorów chętnych do
          wykorzystania terenów poprzemysłowych. Sponsorowanie przez miasto drużyny
          koszykarskiej i rozbudowa obiektów sportowych, z których rzadko kto korzysta,
          raczej wpływu na rozwój miasta mieć nie będą (co najwyżej obciążą znacznie jego
          budżet). Nie na leży się także spodziewać wzrostu znaczenia czynnika
          administracyjnego na losy miasta, a przejawiającego się na dzień dzisiejszy
          jedynie w rozbudowanym zatrudnieniu w strefie usług nierynkowych. Mało
          prawdopodobne jest również rozwinięcie jakiegoś czynnika kulturowego, na
          przykład w formie dużej uczelni, jak miało to miejsce w przypadku
          Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku.
          Jedynym potencjalnym czynnikiem miastotwórczym, który będzie miał wpływ na
          kształt miasta, pozostaje funkcja „sypialni” stolicy. Nie należy jednakże z góry
          przesądzać o negatywnym charakterze tej prognozy. Realne
          zagrożenie jakie z niej może wynikać dla Pruszkowa polega na niebezpieczeństwie
          jakie ze sobą niesie sama monofunkcyjność. Natomiast funkcja „sypialni” nie musi
          koniecznie oznaczać degradacji, czego najlepszym dowodem jest warszawski
          Ursynów. Kwestią kluczową przy takim rozwoju wypadków może okazać się utrzymanie
          substancji mieszkaniowej miasta w możliwie najlepszym stanie (tak aby
          przyciągnąć stosunkowo lepiej sytuowanych migrantów). Obecne władze Pruszkowa
          (z prezydentem miasta na czele) mocno jednak się sprzeciwiają wizji Pruszkowa
          jako „sypialni” Warszawy. Problem polega na tym, że same innej wizji nie posiadają.

          i tyle z mojej strony
          • erleusortok Re: Koniec. 21.09.04, 18:52
            fush napisał:
            > Problem polega na tym, że same innej wizji nie posiadają.
            > i tyle z mojej strony
            Oj, a ja mialem nadzieje ze to byl tylko wstep - a nastepne rozdzialy beda
            zawieraly wlasnie rzeczona 'inna wizje'. Ale analiza piekna, pogratulowac.
            • checksum Re: Koniec. 22.09.04, 07:22
              Fajna analiza.

              Czy widział ją ktoś z urzędu miasta?

              K.
            • checksum Re: Koniec. 22.09.04, 07:22
              Fajna analiza.

              Czy widział ją ktoś z urzędu miasta?

              K.
              • stary.prochazka Re: Koniec. 22.09.04, 08:59
                chyba nie ale myślę że ktoś powinien:)
                • fush Analiza. 22.09.04, 09:30
                  Oficjalnie władze miasta zdają się opierać na dokumencie (przez nich zresztą
                  zamówionym) pt.: "Strategia rozwoju miasta Pruszkowa do roku 2015", 16.V.2003.
                  Nie czytałem go w całości, bo po prostu nie zdzierżyłem - formalnie (błędy
                  ortograficzne, interpunkcyjne) i merytorycznie jest to gniot. Kto chciałby się
                  zapoznać - jest w bibliotece miejskiej i kiedyś był w internecie.

                  Osobiście nie widzę dla P. żadnej konkretnej przyszłości; wydaje mi się, że
                  obecna stagnacja będzie trwać latami, co uwzględniając jej obecny kształt nie
                  wróży temu miastu niczego dobrego. Bezpośrednie powody do takiej oceny
                  wymieniłem we wszystkich poprzednich postach. Pośredni powód jest w zasadzie
                  chyba tylko jeden i jest on w mojej ocenie nie do obejścia - stąd taka a nie
                  inna prognoza.
                  • stary.prochazka votum separatum:) 22.09.04, 09:47
                    po uwzględnieniu wszystkiego co napisałeś ja z kolei uważam że nie jest
                    najlepiej ale to nie jest powód żeby załamywać ręce i widzieć w czarnych
                    barwach tylko wziąć się do roboty i zrobić/poprawić/zmienić przynamjmniej tyle
                    ile sie da. Nie jest dobrze ale nie jest też beznadziejnie choćby i z tego
                    powodu że mamy Warszawę pdo nosem no i to 4-5 procentowe bezrobocie. Inni mają
                    gorzej.
                    A władzę zawsze można zmienić, bo w zasadzie to na tym polega ta cała
                    demokracja że jeśli dana ekipa sie nie sprawdza to wybiera się inną (pomijając
                    oczywiście socjotechnikę i inne tego rodzaju rzeczy:).
                    Pozdrawiam
                    PS:naprawdę powinien to zobaczyć ktoś z Urzędu Miasta:)
                    • fush Re: votum separatum:) 22.09.04, 11:52
                      Drogi prochazku
                      "...Inni mają gorzej..." i znowu to porównywanie...Nie mogę się powstrzymać od
                      cytatu z piosenki Knz:

                      "Hej hej hej, hej hej hej
                      Inni mają jeszcze gorzej
                      Hej hej hej, hej hej hej
                      Ale nie da ukryć się, że są tacy, którym jest lepiej!"

                      Nie neguję, że może znajdzie się kilka osób skłonnych do tego aby coś zrobić.
                      Nie neguję, że może im się to uda.
                      Ale to o wiele, wiele za mało.
                      Władze oczywiście można zmieniać, do wyboru do koloru ale spójrz tylko proszę co
                      przez te półtorej dekady takie roszady "na świeczniku" dały?
                      Problem tkwi głębiej i tak jak już to pisałem - jest dla mnie nie do obejścia.

                      Pozdrawiam.

                      • stary.prochazka Re: votum separatum:) 22.09.04, 12:13
                        jak na mój gust to te "roszady" były dość iluzoryczne, takie trochę fasadowe.
                        Poza tym "Grupa Trzymająca Władzę" nie zawsze bawi się w udział w wyborach,
                        wystarczy im że np. zasiadają w zarządzie Pruszkowskiej Spółdzielni
                        Mieszkaniowej. Myślę że w Pruszkowie przydałoby się gruntownie przewietrzyć
                        niektóre ciała kolegialne i nie tylko;-)
                        Jakkolwiek źle by nie było - trzeba coś robić, bo narzekanie nic nie da.
                        Zaczynać od podstaw. czasami takie układy trwają i umacniają się bo nikt nie ma
                        odwagi walnąć w stół i powiedzieć "Dość!" - ale do tego trzeba się "wychylić",
                        wyłamać z tłumu. W Warszawie np. Piskorski po prostu przyszedł i zaczął
                        rozstawiać innych po kątach i nikt nie protestował, wszyscy zachowywali się
                        biernie. Co było potem, wszyscy wiemy.
                        • fush Re: votum separatum:) 22.09.04, 12:39
                          Abstrahując od możliwości zaistnienia takiej "reformy" (układy GTW wykazują
                          zadziwiającą trwałość i odporność na wszelkie zmiany), czy naprawdę sądzisz, że
                          wystarczy tylko "dobry sternik" by ulice były czyste, osiedla biezpieczne,
                          ludzie mieli pracę (na miejscu) etc. etc...?
                          • stary.prochazka Re: votum separatum:) 22.09.04, 13:16
                            sam "sternik" może nie, powinien mieć jeszce jakieś zaplecze, żeby mógł
                            działać. Co do tych czystych ulic i bezpiecznych osiedli, patrzę sobie na ten
                            boom inwestycyjny sprzed paru lat, kiedy to w Pruszkowie zainstalowało się
                            wiele dużych firm (głównie logistycznych) i zastanawiam się - gdzie są
                            pieniądze od tych firm dla miasta? Czy one nie nie płacą miastu żadnych
                            podatków, opłat?
                            Poza tym chyba nie trzeba wiele żeby się okazać lepszym od aktualnej GTW:)
                            • stary.prochazka Re: votum separatum:) 22.09.04, 13:20
                              stary.prochazka napisał:

                              patrzę sobie na ten
                              > boom inwestycyjny sprzed paru lat, kiedy to w Pruszkowie zainstalowało się
                              > wiele dużych firm (głównie logistycznych) i zastanawiam się - gdzie są
                              > pieniądze od tych firm dla miasta? Czy one nie nie płacą miastu żadnych
                              > podatków, opłat?

                              chyba że... aby je zachęcić i ściągnąć do Pruszkowa, zaoferowano tak korzystne
                              warunki i ulgi że miasto faktycznie nic z tego nie ma. Rozumiem ze praca dla
                              ludzi i tak dalej ale chyba nie na tym polega przyciąganie inwestycji, zeby
                              samemu nic z tego nie mieć.
                              • fush Re: votum separatum:) 22.09.04, 19:59
                                W 2000 r. wydatki bieżące na utrzymanie administracji miejskiej pochłaniały 16%
                                budżetu miasta (budżet P. to kwota rzędu 70-90 mln PLN), a Ty się pytasz gdzie
                                są pieniądze z kasy miasta.
                  • stary.prochazka Re: Analiza. 27.09.04, 10:28
                    niniejsza analiza w dalszym ciągu znajduje się w Internecie pod adresem:

                    umpruszkow.bip.org.pl/pliki/umpruszkow/strategia.zip
                  • stary.prochazka Re: Analiza. 27.09.04, 12:03
                    ściągnąłem sobie ten dokument i przeczytałem dość pobieżnie. Rzeczywiście jest
                    trochę niedopracowany i toporny formalnie, co do strony merytorycznej nie
                    jestem ekspertem (jak już mówiłem) ale jest tam wiele uwag, obserwacji,
                    pomysłów z którymi sie zgadzami które są słuszne, tylko że jakby w ogóle o nich
                    zapomniano.
                    Ja mam wręcz wrażenie że władze miasta w ogóle się na tym dokumencie nie
                    opierają bo np. "rozwój tradycji sportowych" jest tam zapisany jako cel
                    drugorzędny a na pierwszym miejscu jest "rozwój oświaty i edukacji" a przecież
                    w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. Powiedziano tam także na samym
                    początku że "w Pruszkowie MUSI zostać odtworzona przestrzeń publiczna miasta" -
                    czy władze w ogóle coś robią w tym kierunku?
                    Powiedziano tam też m.in o "przyciąganiu lepiej sytuowanych migrantów" jako
                    jednym ze sposobów na poprawę wizerunku i sytuacji miasta - kolejny
                    nierealizowany punkt.
        • radek-wojciak Re: Pruszków, uwag kilka. Ciąg dalszy. 12.12.04, 20:02
          Drodzy internauci!
          Ja o bezrobociu. Pochodze z pieknego miasta Sochaczew ;)))
          To jakiej 38 km na zachod od Pruszkowa. Bezrobocie tam siega ok 14%.
          Miasto to ma lepsza infrastrukture, niesamowitych mieszkancow i co? Nic!
          Gdyby Pruszkow lezal te 40 km na zachod czy wschod wygladalby jak Zyrardow!!!
          Zreszta bedac na Zbikowie mozna odniesc wrazenie ze juz wygalada jak Zyrardow ;)
          Tak wiec wszelkie zaslugi kierujcie W-wie!!!
          Pozdrawiam
    • stary.prochazka blog 22.09.04, 17:55
      Hej,
      czy mógłbym wrzucić twoją analizę na bloga?:)
    • stary.prochazka gdzie jest budżet Pruszkowa? 07.10.04, 13:46
      w związku z tą całą dyskusją zainteresowałem się aktualnym budżetem Pruszkowa.
      Zajrzalem więc na strony Urzędu Miasta i BIP-u i okazało się że budżetu
      Pruszkowa nigdzie nie ma. Do tego w dziale "Uchwały Rady Miasta" ostatnia
      uchwała jest z pażdziernika...2003 roku.
      Napisałem więc do Urzędu Miasta z prośbą o udostępnienie danych dotyczących
      budżetu miasta na rok 2004 i wkrótce dostałem odpowiedź że budżet został
      usunięty z przyczyn technicznych i zostanie umieszczony ponownie na stronie w
      środę. Mamy, jakby nie patrzeć czwartek a budżetu jak nie było tak nie ma.
      • osinka Re: gdzie jest budżet Pruszkowa? 15.10.04, 20:39
        budżet juz jest. Zapowiada się ciekawie
        • stary.prochazka Re: gdzie jest budżet Pruszkowa? 15.10.04, 21:48
          tak, bo zainterweniowałem e-mailowo w Urzędzie Miasta:) To jest budżet na ten
          rok; jak mnie poinformowano budżet 2005 będzie uchwalony i podany do 25
          listopada.
    • stary.prochazka Re: Pruszków, uwag kilka. 04.11.04, 21:50
      przy okazji brakującej strony na pruszkow.pl zauważyłem coś takiego na
      pruszkow.com.pl:

      W dniu 28 października w czwartek w sali konferencyjnej Spółdzielczego Domu
      Kultury przy ul. Hubala 5 w Pruszkowie odbyła się już XXV Sesja Rady Miejskiej
      w Pruszkowie.
      Program październikowej Sesji obejmował m.in.
      1) uchwalenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego obszaru
      Pruszkowa ograniczonego ulicami: Kościelna-Berenta-Komorowska-Ceramiczna-
      Bolesława Prusa-Kościelna(...)

      Na obszarze podlegającym zaproponowanemu planowi zagospodarowania
      przestrzennego, rozważane jest wybudowanie nowoczesnego osiedla dla ok. 2 tys.
      mieszkańców (teren dawnego Porcelitu), razem z wyznaczeniem terenów rekreacji,
      zieleni miejskiej i obiektów handlowych o powierzchni do 300 m2.
      Projekt niniejszej uchwały został uchwalony przez Radę Miejską z drobną
      poprawką dotyczącą usunięcia zapisu umożliwiającego wybudowanie dużego obiektu
      o powierzchni do 800 m. Zapis poprzedni był odczytywany przez niektórych
      radnych jako zagrożenie dla drobnej przedsiębiorczości w Pruszkowie.

      co do tych 800 metrów:slyszałem że można to obejść a robi sie to tak: buduje
      się budynek o powierzchni np. 3000 metrów a następnie stawia się w nim ściany,
      które dzielą go na mniejsze budynki po 800 metrów; niedawno ktoś o tym pisał
      albo mówił. To coś w rodzaju kratek w samochodach które z porsche robią
      ciężarówkę, tylko w wymiarze supermarketowym:)
      I takie małe jedno pytanie: rekreacja, zieleń i handel będą ale co z kulturą?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka