fush
19.09.04, 01:44
Poniższy post to w zasadzie kontynuacja (i jakiś komentarz) wątku
zapoczątkowanego przez bozenia.w - "Nie lubię Pruszkowa". Postaram się w
sposób w miarę uporządkowany przedstawić własne zdanie, własne, czyli
mieszkańca Pruszkowa. Od przeszło dwudziestu lat.
Komparatystyka
Bodajże najbardziej zwraca uwagę w całym wątku nawyk częstego
porównywania: a to Pruszkowa do Warszawy, a to miejsc dobrych do miejsc
złych, miejsc "modnych" do miejsc "dusznych", itd. Nie ma oczywiście nic w tym
złego - można wszak dzięki takim porównaniom wzbogacić się o jakieś
informacje. Jest tylko jedne małe "ale", mianowicie żeby porównanie miało jakiś
sens, porównywane obiekty muszą być tej samej klasy (absurdalnym zabiegiem
byłaby próba porównania, dajmy na to, skowronka i elektrowozu - w kategorii co
jest piękniejsze, albo co mi się bardzo podoba - przykład specjalnie
przejaskrawiłem).
Z jakimi miastami więc można porównywać P.? Moim zdaniem trzeba
uwzględnić wielkość P. i jego położenie względem miasta centralnego.
Opisany powyżej zabieg pozwoli uniknąć jałowych stwierdzeń, pt.: "jedźcie sobie
do Żyrardowa to dopiero zobaczycie jaka tam nędza" itp. (nie porównuje się do
"gorszych" żeby poprawić sobie samopoczucie, bo zawsze można porównać się
do "lepszych", tylko...co z tego?).
Na wypadek gdyby powyższa argumentacja nie wydała się trafiona osobom, które
owymi porównaniami tak szafowały, powiem to inaczej: nie obchodzi mnie jak
jest w mieście X czy Y, obchodzi mnie jak jest TU, w mieście, w którym
mieszkam. To, że gdzieś tam jest lepiej/gorzej ani na jotę nie zmieni faktu,
że TU
gdzie mieszkam podoba/nie podoba mi się.
Tyle w kwestii komparatystyki, jedźmy dalej.
Zieleń
"... Jedyne przyjemne miejsce jakim jest park Potulickich tonie
w morzu nędzy i brudu..."
"...Gdzie tu jest zieleń?..."
"...czego jak czego ale od niedawna zieleni w Pruszkowie nie brakuje, ..."
Cóż, jak widać zdania są podzielone. Z tego co pamiętam łączna powierzchnia
terenów zielonych w P. wynosi ok. 50 ha, czyli dokładnie tyle samo ile
powierzchnia zajmowana przez byłe zakłady ZNTK. Główna ich część przypada
na park Potulickich i zamkniętą część szpitala w Tworkach. O ile o urodzie
akwenów zieleni w P. można dyskutować, to jednakże nazwanie P. zielonym
miastem jest jednak pewną przesadą; dwa niewielkie parki i ogródki
"okołobalkonowe" nie przekonują mnie (przynajmniej mojej percepcji). Do tego
można dodać jeszcze obecność pokaźnego wysypiska śmieci, które chyba
nieprędko zostanie zutylizowane, tereny poprzemysłowe, z którymi takoż nie
wiadomo co się będzie działo.
Infrastruktura
"...W tym mieście nie da się zrobić ani sensownych zakupów,
ani pójść do restauracji nie mówiąc o kinie. Nawet porządnej księgarni nie ma.
Bo te, które są oferują tylko albo podręczniki szkolne albo literaturę klasy B.
Na basen jeżdżę do Ursusa bo jest mniejszy tłok,..."
Chyba tylko szalona osoba odważyłaby się dyzkutować z faktem braków w
infrastrukturze P. pod względem kulturalno-rozrywkowym czy handlowym. P. był
od zawsze ubogi w tym zakresie - w szczytowym momencie posiadał dwa kina
i...to wszystko. Dziś chcąc pójść do kina, teatru czy galerii, mieszkańcy
Pruszkowa muszą odbyć podróż do Warszawy. Nie ma też w Pruszkowie
restauracji, kawiarenek czy pubów (przynajmniej takich, w których
zaryzykowałbym wizytę). Całości obrazu dopełnia brak centrum
handlowo-usługowego, które mogłoby w pełni zaspokoić potrzeby mieszkańców.
Funkcję tą miał pełnić pasaż handlowy, wybudowany wzdłuż głównej ulicy
śródmieścia, jednakże kilkanaście sklepów i placówek, jakie tam zlokalizowano to
zdecydowanie za mało jak na potrzeby tej wielkości miasta. Być może sprawę
rozwiązałaby budowa super lub hipermarketu, lecz jakiekolwiek próby
uruchomienia takiej inwestycji są natychmiast blokowane przez lokalnych
posiadaczy drobnych sklepów (nawiasem mówiąc nie grzeszących zbytnią
dbałością o klienta).
Położenie i związana z nim komunikacja
Na pierwszy rzut oka wygląda nieźle: aż dwie niezależne linie kolejowe,
komunikacja autobusowa, łatwy dojazd samochodem (wszak Al. Wojska Pol. to
nic innego jak Al. Jerozolimskie). W rzeczywistości entuzjazm szybko opada.
Przez wiele lat korzystałem z transportu kolejowego, myślę że znam więc jego
plusy i minusy. Te drugie przeważyły (kwestie bezpieczeństwa: rozboje w biały
dzień, znaczna odległość: os. Staszica, stan taboru PKP). Tak więc pozostaje
autobus ale tematu pt. przedsiębiorstwo L. Wnuka chyba komentować nawet nie
trzeba (PKS Grodzisk odpada - zbyt rzadko kursuje).
Reszta "inną razą"=)