Dodaj do ulubionych

Jak to jest z "krojeniem" w Pruszkowie

09.10.04, 23:30
Wyborcza uczepiła się ostatnio (i słusznie) tematu okradanych dzieciaków i
ogólnie bezpieczeństwa w szkołach. Kręciłem się dzisiaj trochę po mieście,
zwiedziłem kilka galerii handlowych i chyba coś w tym jest bo dawno nie
widziałem tyle ogolonych łbów w dresach (policji też było sporo).
I tak sobie pomyślałem; jak to z tym jest w Pruszkowie? Kroją czy nie? Jeśli
są wśród nas młodzi beneficjenci systemu edukacji średniej albo gimnazjalnej
albo ich rodzice, bardzo proszę o jakieś uwagi w tej sprawie.
Obserwuj wątek
    • sqiz Re: Jak to jest z "krojeniem" w Pruszkowie 10.10.04, 11:51
      Kroja czesto i chetnie. To co pisza w Wyborczej o Warszawie pomnoz przez 2 i
      bedziesz mial obraz sytuacji w Pruszkowie :)
      • stary.prochazka Re: Jak to jest z "krojeniem" w Pruszkowie 10.10.04, 12:08
        masz może jakieś własne doświadczenia?
        • mr.jedi Re: Jak to jest z "krojeniem" w Pruszkowie 10.10.04, 15:36
          kroją kroją.. moj brat sie bardzo na to skarżył, będąc w 1klasie gimnazjum (w
          11 na Kubusia Puchatka), ze caly czas "jakies palanty mi kase zabieraja, a jak
          nie mam to biją.."
          siostra w 2-ójce tez sie na to samo skarżyła..
          wiec to jednak jest prawda, a to co robi dyrekcja i wychowawcy w tej sprawie,
          to podchodzi juz pod kuratorium, bo oni nie robią NIC. wezwanie na dywanik,
          wykład, i wynocha, nie robic tego wiecej - 2/3 dni spokoju, i zaczyna sie od
          nowa.. a co robią z uzyskanymi w ten sposob pieniedzmi? przepalaja w szkolnym
          kiblu, albo gdzies na terenie szkoly..
          paranoja..
          • stary.prochazka Re: Jak to jest z "krojeniem" w Pruszkowie 10.10.04, 17:04
            To może nalezy powiadomić kuratorium, jeśli rzeczywiście jest tak jak mówisz?
            A co na to policja albo straż miejska?Reagują jakoś? Bo tutaj w Warszawie
            jednak co chwila widzę że się kręcą i spisują jakichś dresów.
            • mr.jedi Re: Jak to jest z "krojeniem" w Pruszkowie 10.10.04, 17:33
              warszawa ma na to pieniądze, zeby wysyłać patrole na ulice.. a ja w Pruszkowie
              jak widze patrol, to w Parku Sokoła albo w Potuliku, no czasem na Kraszewskiego
              koło kolejki.. a tak na Żbikowie np., to będąc niezliczoną ilość razy na
              Gąsinie/Żbikowie i tamtych zakazanych dzielnicach, to nawet cienia radiowozu
              nie widzialem..
              juz były pisane przez rodzicow skargi do kuratorium.. ale co z tego? mają
              jakies układy z kuratorium sie okazuje..
              rodzice jak postraszyli, ze wytoczą sprawę w sądzie, to pojawiły sie dyzury
              nauczycieli na korytarzach.. na jakies 2/3 tygodnie, pozniej wszystko
              wróciło "do normy", czyli jest tak jak bylo.
              oto Polska właśnie
              • stary.prochazka Re: Jak to jest z "krojeniem" w Pruszkowie 10.10.04, 22:00
                mr.jedi napisał:

                > warszawa ma na to pieniądze, zeby wysyłać patrole na ulice.. a ja w
                Pruszkowie
                > jak widze patrol, to w Parku Sokoła albo w Potuliku, no czasem na
                Kraszewskiego
                >
                > koło kolejki.. a tak na Żbikowie np., to będąc niezliczoną ilość razy na
                > Gąsinie/Żbikowie i tamtych zakazanych dzielnicach, to nawet cienia radiowozu
                > nie widzialem..

                Tymczasem miasto płaci rocznie blisko 2 miliony na straż miejską. Chyba
                należałoby oczekiwać więcej za takie pieniądze, nieprawdaż? Na co jak na co ale
                na niski budżet nie mogą chyba narzekać. Czy Straż Miejska obejmuje jakąś
                szczególną ochroną szkoły?Chyba powinna to robić, wiem, ze np. dyrektorowie
                szkół porozumiewają się ze Strażą Miejską i ci patrolują szkoły. Niech wreszcie
                przestaną grzać tyłki w tych swoich samochodzikach i wezmą się do roboty;
                mieszkańcy którzy na nich płacą, mają prawo się tego domagać!

                > juz były pisane przez rodzicow skargi do kuratorium.. ale co z tego? mają
                > jakies układy z kuratorium sie okazuje..
                > rodzice jak postraszyli, ze wytoczą sprawę w sądzie, to pojawiły sie dyzury
                > nauczycieli na korytarzach.. na jakies 2/3 tygodnie, pozniej wszystko
                > wróciło "do normy", czyli jest tak jak bylo.
                > oto Polska właśnie

                w takiej sytuacji widziałbym dwa wyjścia.Pierwsze to zidentyfikowanie i
                publiczne przedstawienie uczestników tych układów po nazwisku, kto z kim i jak
                to działa. Drugie - upomnienie się o swoje na drodze sądowej. Plus trzecie -
                pogonienie do roboty Straży Miejskiej, niech na siebie zapracują nieroby.
                Trzeba walnąć w stół a nie grozić ze się to zrobi. Przecież nie może być tak
                żeby dzieciaki bały się chodzić do szkoły z powodu jakichś pasiastych gnojków
                które im zabierają kasę czy komórki.
              • beataj1 Re: Jak to jest z "krojeniem" w Pruszkowie 11.10.04, 10:31
                mr.jedi napisał:

                >
                > koło kolejki.. a tak na Żbikowie np., to będąc niezliczoną ilość razy na
                > Gąsinie/Żbikowie i tamtych zakazanych dzielnicach, to nawet cienia radiowozu
                > nie widzialem..
                >
                Mieszkam na Gąsinie i mujsze powiedzieć że dosyć czesto widuje dzielnicowego...
                Albo moze to ja mam takie niebywale szczescie.
                Patrole tez sie czasami zdazają...
              • millerek Re: Jak to jest z "krojeniem" w Pruszkowie 12.10.04, 10:19
                Ja bym był ostrożniejszy z taka oceną Żbikowa czy Gąsina. Mieszkam tam i przy
                mojej ulicy są same nowe domy. Ja wprowadziłem się w 2002 roku. Jest tam sporo
                dobrze sytuowanych, kulturalnych i zamożnych ludzi. Więc nie pisz takich
                głupot, bo ja mogę powiedzieć, że dla mnie zakazanym, zabiedzonym i slamsowatym
                są osiedla Staszica czy Wyględówek.
        • sqiz Re: Jak to jest z "krojeniem" w Pruszkowie 11.10.04, 00:13
          Mam, ale srednio chcialbym o tym pisac. Teraz jestem starszy i nie mam tego
          problemu, ale kiedys uwaznie wybieralem ktora ulica wracac do domu ;)
          • stary.prochazka Re: Jak to jest z "krojeniem" w Pruszkowie 11.10.04, 09:35
            z jednej strony rozumiem cię, z drugiej trochę szkoda; może innych to by nie
            spotkało.

            Mnie na szczęście w Pruszkowie nikt nigdy nie skroił choć sytuacje były różne,
            nie zawsze fajne.Dwa razy przyczepili się do mnie w Warszawie na Centralnym,
            raz straszyli mnie igłą i strzykawką, (na co odpowiedziałem żeby spier...ali i
            poskutkowało) a innym razem goniło mnie dwóch takich mutantów, jak wracałem z
            biblioteki ale zwiałem im:)
            • checksum Re: Jak to jest z "krojeniem" w Pruszkowie 11.10.04, 10:21
              Ja zostałem obity przed 13 na osiedlu, nic mi nie zabrali, bo nic nie miałem :)

              pzdr.
    • jarod123 Re: Jak to jest z "krojeniem" w Pruszkowie 11.10.04, 11:13
      Swego czasu na forum rozpocząłem watek o Osiedlu B.Prusa, niby o osiedlu ale
      jednak o młodzieży która takze wieczorami wyprawiała harce na okolicznych
      samochodach i trawnikach. trwało to dość długo i chyba nikt nie mógł sobie z
      tym poradzić. Odpisywaliście mi wtedy że nie widzsicie tego rodzaju problemów,
      byc może dlatego że powyższe sceny działy sie w okolicach Wokulskiego 3-5 a nie
      w tylnej(przepraszam części osiedla )A jednak zaswieciło słońce dwa tygodnie
      temy mieszkanie podejrzne, o pobyt najweselszych opustoszało i zrobiło się
      cicho na osiedlu, Może wpływ na zaistniała sytuację maja nocne przymrozki nie
      wiem. Poza tym w sobotę w róznych częsciach Pruszkowa widziałem piesze patrole
      zagladajace do bram, chodzi mi o oklice ulicy B. Prusa, Niepodległości Wojska
      Polskiego, może coś się zmienia.
      • sqiz Re: Jak to jest z "krojeniem" w Pruszkowie 13.10.04, 21:48
        Poza tym w sobotę w róznych częsciach Pruszkowa widziałem piesze patrole
        > zagladajace do bram, chodzi mi o oklice ulicy B. Prusa, Niepodległości Wojska
        > Polskiego, może coś się zmienia.

        Tak, policja w Pruszkowie zajela jedno z czolowych miejsc na liscie najgorszych
        jednostek policji w kraju. Komus sie oberwalo i teraz ani jeden student pijacy
        piwo w parku nie moze sie czuc bezpieczny :) Dla dresiarzy jak znam zycie
        sytuacja nie ulegla zmianie ;)
        • stary.prochazka Re: Jak to jest z "krojeniem" w Pruszkowie 17.10.04, 16:10
          Komus sie oberwalo i teraz ani jeden student pijacy
          > piwo w parku nie moze sie czuc bezpieczny :) Dla dresiarzy jak znam zycie
          > sytuacja nie ulegla zmianie ;)

          Nie rozumiem twojego żalu. Przecież od dawna się mówi że Pruszków stawia na
          sport, więc skoro policjant widzi po ubraniu że ma do czynienia ze sportsmenem,
          być może przyszłą chlubą naszego miasta, nie bedzie go przecież nękał
          pretensjami o jakieś drobiazgi;-)
    • stary.prochazka tekst z GW 11.10.04, 11:39
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,2328875.html
      Czego ofiara może oczekiwać od policji i sądu

      opr. piot, wrób 07-10-2004 , ostatnia aktualizacja 07-10-2004 23:33

      Czy lepiej dzwonić na 997, czy od razu iść na komisariat? Czy trzeba
      rozpoznawać napastnika twarzą w twarz? Czy można żądać utajnienia swoich
      danych? Zostałeś napadnięty, zabrali ci komórkę. Co dalej? O tym nasz
      dzisiejszy poradnik

      • ZGŁOSZENIE. Jeśli możesz, dzwoń. Znajdź najbliższą budkę telefoniczną albo
      poproś kogoś, żeby wezwał patrol ze swojej komórki. Połączenie na policję (tel.
      997, z komórki 112) jest bezpłatne. Policjanci mają obowiązek przyjechać po
      ciebie na miejsce zdarzenia. Jeśli nie masz, jak zadzwonić, idź na najbliższy
      komisariat.

      • OBJAZD. Jeśli nie upłynęło od napadu zbyt dużo czasu, policjanci powinni
      zabrać cię do radiowozu i ruszyć w objazd po okolicznych ulicach. Na
      komisariacie policjanci powinni pokazać ci tzw. album, czyli zbiór zdjęć
      przestępców, którzy najczęściej dokonują napadów w tej okolicy.

      • ZAWIADOMIENIE. Oficjalne zawiadomienie o przestępstwie to specjalny druk,
      który wypełnia policjant na podstawie twoich informacji. Od tego zaczyna się
      cała machina śledcza. Dopiero potem jest przesłuchanie, czyli dokładna i
      szczegółowa opowieść o tym, co się stało.

      • RYSOPIS. Jeśli dokładnie zapamiętałeś wygląd napastnika, zasugeruj
      stworzenie portretu pamięciowego przez policyjnego rysownika.

      • RODZICE. Jeśli jesteś małoletni (czyli nie skończyłeś 18 lat), policjant
      musi powiadomić o sprawie któregoś z twoich rodziców. Wszystkie czynności
      (przesłuchania, okazania itd.) powinny odbywać się w obecności dorosłych, choć
      nie jest to wymóg. Możesz też poprosić o obecność psychologa.

      (ODMOWA. Policjanci muszą przyjąć twoje zgłoszenie. Nawet jeśli ukradli ci
      tylko 10 zł i nie zapamiętałeś twarzy napastników. Niedopuszczalne jest
      mówienie: "Po co to zgłaszać, skoro i tak ich nie złapiemy".

      (PRAWA OFIARY. Na początku pierwszego przesłuchania policjant ma obowiązek
      wręczyć ci kartkę, na której spisane są uprawnienia pokrzywdzonego. To zbiór
      trudnych do zrozumienia przepisów. Jeśli czegoś nie rozumiesz, poproś, żeby
      przełożył je na prostszy język i wytłumaczył, o co chodzi.

      • ZASTRZEŻENIE DANYCH. Możesz prosić o zastrzeżenie swoich danych, np.
      domowego adresu i telefonu. Korespondencja jest wówczas wysyłana np. do pracy
      rodzica. Pamiętaj jednak, że nie możesz zastrzec imienia i nazwiska. Przestępca
      ma prawo wiedzieć, kto go oskarża.

      (DOKUMENTY. Przynieś prowadzącemu dochodzenie jakieś dokumenty (albo chociaż
      informacje), które pozwolą zidentyfikować przedmioty, które ci ukradli, np.
      fakturę zakupu komórki albo discmana. Są na nich numery seryjne. Dzięki temu
      jeśli policja (nawet przypadkiem) znajdzie u jakiegoś złodzieja komórkę, będzie
      mogła udowodnić, że to nie jego.

      • KONTAKT. Poproś policjanta prowadzącego twoją sprawę o telefon kontaktowy.
      Np. gdyby ktoś z kręgu sprawców ci groził, będziesz mógł błyskawicznie
      zadzwonić.

      • ROZPOZNANIE. Jeśli policjantom uda się zatrzymać sprawcę, będziesz musiał go
      rozpoznać. Wygląda to tak: podejrzany staje w szeregu z trzema innymi
      (przypadkowymi) osobami, a ty musisz go wskazać. Nie ma przepisu, który
      nakazywałby przeprowadzać okazanie przez lustro weneckie, czyli takie, przez
      które ty widzisz osoby, ale one nie widzą ciebie. Możesz jednak o to poprosić i
      policjanci nie powinni robić problemów. Nie możesz jednak tego żądać.
      Policjanci tak mają zorganizować okazanie, żebyś nie spotkał się ze swoim
      oprawcą na korytarzu.

      • WGLĄD DO AKT. Jako ofiara masz pełne prawo wglądu do akt dochodzenia. Chyba
      że sprawcą napadu jest nieletni (poniżej 17. roku życia). Wtedy możesz
      przejrzeć akta, ale z wyłączeniem opinii, wywiadów środowiskowych na temat
      nieletniego sprawcy.

      • ZAKAZ ZBLIŻANIA SIĘ. To nowinka w interpretacji prawa stosowana jak dotąd
      bardzo rzadko - prokurator może wystąpić o sądu o nałożenie zakazu zbliżania
      się np. do szkoły, w której się uczysz.

      • JAWNOŚĆ PROCESU. W Polsce na salę sądową może wejść każdy (oprócz spraw
      przeciwko nieletnim i kilku innych wyjątkowych przypadkach). Ale możesz prosić
      sąd, żeby „wyłączył jawność procesu", czyli wyprosił z sali publiczność. Musisz
      to jednak uzasadnić (np. boisz się kolegów oskarżonego).

      • OSKARŻONY POZA SALĄ. Możesz domagać się, by podczas twoich zeznań
      oskarżonego wyprosić z sali. Musisz jednak odpowiednio wcześniej o tym
      uprzedzić. Możesz też poprosić sąd, żeby tak zorganizował rozprawę, byś nie
      musiał czekać z oskarżonym na tym samym korytarzu.

      • NAWIĄZKA. W sprawie karnej pokrzywdzony ma prawo złożyć wniosek o zasądzenie
      nawiązki w celu naprawienia wyrządzonej przez sprawcę szkody, np. zwrotu
      równowartości skradzionego telefonu. Sąd rodzinny może obowiązek naprawienia
      szkody (w pieniądzach) nałożyć na rodziców nieletniego sprawcy.

      • ODSZKODOWANIE. W sprawie karnej pokrzywdzony ma prawo wystąpić z wnioskiem o
      zasądzenie odszkodowania za doznaną krzywdę, pokrycie kosztów leczenia,
      przyznanie renty itp. Przeciwko nieletnim (a właściwie ich opiekunom) o
      odszkodowanie można wystąpić tylko do sądu cywilnego.

      • CZY TRZEBA JESZCZE RAZ ZEZNAWAĆ. Niestety, tak. Nie możesz odmówić stawienia
      się w sądzie. Potrzebna jest zmiana w prawie, która pozwoliłaby małoletnie
      ofiary przesłuchać tylko raz, na razie dotyczy to tylko ofiar przestępstw
      seksualnych.

      • JĘZYK. Zwłaszcza do dzieci policjanci, prokuratorzy, sędziowie powinni mówić
      zwykłym zrozumiałym dla nich językiem. Typowy zwłaszcza w sądzie formalizm
      powoduje, że ofiara nie czuje, że to jest jej sprawa, a przecież jest.

      • SKARGI. Pamiętaj. Policjant ma obowiązek odnosić się do ciebie z szacunkiem.
      Jeśli policjant namawia cię, byś nie składał zawiadomienia, jeśli jest dla
      ciebie niegrzeczny, jeśli sprawa wlecze się niemiłosiernie, masz prawo złożyć
      skargę (żądaj jego nazwiska i numeru legitymacji). Skargę możesz skierować do
      komendanta komisariatu albo komendy. Możesz się też poskarżyć na prokuratora
      (do szefa prokuratury) lub na sędziego (do prezesa sądu).
      • stary.prochazka jeszcze jeden 11.10.04, 11:41
        miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,2316461.html
        Jak nie dać się skroić - 10 rad czytelnika na forum www.gazeta.pl

        Dexter, 19 lat 30-09-2004 , ostatnia aktualizacja 30-09-2004 19:30

        • Po pierwsze: nie noszę ze sobą komórki, drogiego zegarka i nie ubieram się w
        markowe ciuchy! OK, wyglądam jak dziad. Ale za to nawet kiedy mam sporo kaski
        przy sobie, nikt o tym nie wie.

        • Po drugie: nie wsiadam do drugiego wagonu tramwaju i [nie stoję] na końcu
        autobusu. Nie wiem dlaczego, ale to działa. Złodzieje siadają zwykle z tyłu.

        • Po trzecie: nie jeżdżę w nocy po dzielnicach, których nie znam. Nie śpię w
        nocnym autobusie. Kiedy jestem podpity, co czasem się zdarza, biorę taksówkę.

        • Po czwarte: nie wybieram nocą kasy z bankomatów. Kiedy płacę w nocnym
        sklepie, nigdy nie wyciągam z portfela banknotu większego niż 20 zł.

        • Po piąte: mam oczy otwarte i czytam znaki, jakie daje mi miasto. Kiedy widzę
        trzech kolesi w bramie, to do niej nie wchodzę. Kiedy jest tłok w tramwaju, to
        zdejmuję plecak z pleców itp.

        • Po szóste: kiedy ktoś mnie zagaduje, twardo odpowiadam, że nie mam czasu
        albo że się spieszę. Na wypadek takiego zatrzymania zawsze mam pod ręką gotową
        historyjkę o bracie w Szpitalu Śródmiejskim, do którego się śpieszę.

        • Po siódme: chodzę szybko. Nie powlekam nogami i się nie garbię. To ważne,
        inaczej człowiek wygląda jak uwarunkowany do napaści.

        • Po ósme: kiedy kogoś biją w nocnym autobusie - nie reaguję. To jego problem,
        nie mój. Wiem, że to straszne. Ale kiedyś pomogłem kolesiowi i to ja dostałem,
        nie on. Teraz mogę pomóc, dopiero jak napastnicy wysiądą.

        • Po dziewiąte: kiedyś chciano mnie napaść na przystanku autobusowym przy pl.
        Narutowicza. Uciekłem na ulicę i biegłem między samochodami. Dla złodziei to
        był obciach wbiec za mną na ulicę. Zbastowali. Wniosek - nigdy nie uciekaj w
        zamkniętą przestrzeń - chyba że możesz się zamknąć np. w domu lub bramie.
        Inaczej cię osaczą.

        • Po dziesiąte: żyję ze świadomością, że mogą mnie napaść, bo żyję w kraju, w
        którym media wpajają ludziom, że liczy się kasa, ale ludzie nie mają warunków,
        żeby ją zarabiać, więc kradną. Inaczej mówiąc, jestem świrem w chorym kraju. I
        tylko w szaleństwie widzę swoją szansę.
        • stary.prochazka Re: jeszcze jeden 11.10.04, 11:46
          w zasadzie jak czytam te rady, to mam wrażenie że to banały ("nie mam drobnych,
          nie mam zegarka, nie mam telefonu")ale przypomina mi się jak koleżanka z
          Wołomina napisała na warsztatach z reportażu o tym jak wracała do domu
          pociągiem do Wyszkowa z Wileńskiej okolo 13 - oprócz mnie i autorki nikt nie
          rozumiał o co w nim chodzi, dlaczego wsiadała tylko do pierwszego wagonu, skąd
          wiedziała że goście w przedziale to narkomani i że upatrzyli sobie jakąś babcię.
        • stary.prochazka Re: jeszcze jeden 11.10.04, 11:50

          >
          > • Po drugie: nie wsiadam do drugiego wagonu tramwaju i [nie stoję] na ko
          > ńcu
          > autobusu. Nie wiem dlaczego, ale to działa. Złodzieje siadają zwykle z tyłu.

          nie wiem czemu nagle wszyscy uznali to za jakieś odkrycie, że w na końcu
          autobusu czy w drugim wagonie jest niebezpiecznie; jest daleko od kierowcy a to
          jedyna osoba, która czasem może zareagować.
          • mr.jedi Re: jeszcze jeden 17.10.04, 15:58
            heh, widzisz, czasem głowne prawdy, znane i stare jak swiat staja sie nagle
            odkryciami na miarę ogolnokrajowa, i to najczesciej wtedy, kiedy ktos tego
            uswiadczy sam na sobie.. ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka