grek.grek 20:05 POlsat "Wolverine" 23.10.17, 10:55 czyli, środowisko Marvela i X-menów. tutaj trzeba by szukać informacji u Manii :] bohater główny przebywa na terenach Jukonu, ma za sobą burzliwą przeszłość i teraz szuka spokoju, zwłaszcza po śmierci swojej siostry. nie dane mu będzie jednak zaczerpnąć powietrza, bo wkrótce zostanie wplątany w konflikt z japońską yakuzą. główna rola ofk Hugh Jackman. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:25 TVP1 "Spiskowcy" teatr 23.10.17, 11:02 według Josepha Conrada. historia studenta petersburskiego uniwersytetu, który wydaje carskiej policji kolegę, który zabił ministra. a to tylko zaczepka", tło, do pokazania rzeczywistości rosyjskiej sprzed rewolucji, gdzie z jednej strony stoi brutalna władza, a z drugiej posługujący się terrorem przyszli rewolucjoności. rzecz nowa, z 2017 roku. reżyseria Jana Englerta, w obsadzie m.in Agata Kulesza, w głównej roli Mateusz Rusin. brzmi nieźle ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Spiskowcy" teatr - dwa słowa 24.10.17, 11:34 Czy oglądaliście ? wg mnie : bardzo udane przedstawienie ! W warstwie fabularnej : mamy sytuację, w której żarliwy rewolucjonista Haldin odwiedza nocą swojego kolegę, studenta Razumowa. Zwierza mu się, ze zabił ministra policji. Jest teraz ofk poszukiwany, ale już ma plan ucieczki. Zaprzyjaźniony gospodarz pod miastem czekać ma na niego z końmi do ucieczki. Haldin wierzy, że Razumow podziela jego rewolucjne zapędy, więcej - że przerasta go w tym względzie, ale Razumow robi coś, co Haldinowi do głowy by nie przyszło : idzie na ppolicję i go denuncjuje, a przy okazji idzie tam w towarzystwie księcia, który ręczy za niego słowem i cały czas reklamuje go jako posłusznego i prawego obywatela. Haldin zostaje schwytany, jest przesłuchiwany - nie zdradza nazwisk - a potem skazany na śmierć przez powieszenie. Niespodziewanie, Razumow staje się postacią intrygującą. Kręgi rewolucyjne uznają go za towarzysza Haldina, za współtwórcę, a mozę nawet współwykonawcę tego zamachu, jest więc Razumow przyjmowany przez wpływowe osoby z tamtej strony politycznej barykady : prowadząca salon Madame, uczonego Piotra Iwanowicza, a swoją drogą poznaje urodziwą i miłą siostrę Haldina - Natalię. Kontaktuje się z nim takżę Sofia Antonowna, emisariuszka podziemnej grupy młodych spiskowców, na czele których stoi nieprzejednany Nekator. I żadne z nich nie ma pojęcia, jaką prawdziwą rolę w całej historii odegrał. Jego skrytośc, małomówność uznawane są za zaletę, ba - za budzącą ciekawość enigmatyczność. To co wśród spiskowców stanowi o klasie Razumowa, po drugiej stronie zaczyna ściągać na niego kłopoty. Oto olicyjny komisarz Mikulin, który złapał i przesłuchiwał Haldina, wzywa go do siebie i tak prowadzi rozmowę, że wyprowadza Razumowa z równowagi. Niczym Porfiry Pietrowicz Raskolnikowa. Razumow cierpi na wyrzuty sumienia i każda wzmianka o tym, ze "być mozę Haldin padł ofiarą zdrady" albo "że miał wspólnika" - powoduje drgnięcie, nerwowy ruch. Mikulin świetnie sie bawi patrząc jak Razumow wije się, miota i histeryzuje, zaklinając się, ze nie miał nic wspólnego z wyczynem Haldina. Czy go podejrzewa ? Najpewniej tak. Haldin w śledztwie tak zapamiętale odmawiał współpracy, że wg Mikulina kogoś musiał kryć, a kogo innego mógłby niż Razumowa, swojego przyjaciela i powiernika, do którego przyszedł ze zwierzeniem o dokonanej zbrodni. Oficjalnie winnym zdrady uznany zostaje ten, który czekał na Haldina z końmi do ucieczki. Popełnia on samobójstwo, które dla wielu jest dowodem przyznania się do winy. Razumow zaś, staje się człowiekiem, w którym pokłada się nadzieję i zaufanie jako do kogoś, kto w przyszłości moze być bardzo użyteczny, sam Haldin przedstawiał go przecież zawsze w samnych superlatywach. Pierwszy wyraża sceptycyzm wobec niego Nekator, czym wzburza na pokaz Razumowa, a w efekcie popycha go na skraj rozpaczy i gniewu. W efekcie Razumow przyznaje się do zdrady jej brata - Natalii. POtem odwiedza spiskowców siedzących w jakiejś piwnicy i wykrzykuje im w twarz prawdę : zostaje obezwładniony, a sam Nekator przebija mu bębenek ucha skazując na głuchotę. W postscriptum dowiadujemy się, ze Razumowa odwiedzają ci, którzy nie powinni go odwiedzać, jako zdrajcy. Mówią jednak, ze wykazał się charakterem obwieszczając prawdę, na co stać by było niewielu. No i... taki jest samotny. Na ławce na cmentarzu siedzą Natalia, Sofia Antonowna i nauczyciel Natalii - dziewczyna nagle doznaje wzmożenia i zamiast pomstować na zdrajcę swojego brata, z coraz szerszym rozmarzonym uśmiechem peroruje o tym, ze "kiedyś świat zaleje fala miłości i w ten sposób go zbawi". cóż, świetny spektakl, wg mnie. rozegrany na salonach, w piwnicach i czynszówkach petersburskich, niczym ze "Zbrodni i kary". Młodzi aktorzy, pp. Rusin/Razumow, Łabacz/Natalia i Pawłowski/Haldin, dostają doskonałe wsparcie ze strony uznanych weteranów. Jan Frycz/nauczyciel teoretyzuje o rewolucji [słuszna uwaga, że rozpoczynają ją ludzie szlachetni, a potem stają się jej ofiarami, kończą ją zaś osobnicy niscy, podli i żałośni], Cezary Kosiński/Mikulin z uśmieszkiem ni to pogardy ni to zaciekawienia obserwuje miotającego się Razumowa, a Agata Kulesza/Sofia Antonowna epatuje rzeczowością i zapiętym pod szyję chłodem. Mariusz Bonaszewski/Nekator wygłasza kapitalny monolog o terrorze rewolucyjnym, rzecz ma miejsce w tej piwnicy, a na jego twarz pada ostre światło lampy. Wojciech Malajkat/Piotr Iwanowicz, pląsa, zmienia tonacje, popisuje się wytwornością i luzem jednocześnie. Znakomita rola. w scenie zdrady Razumowa pojawiają Krzysztof Wakuliński/ksiaże i Daniel Olbrychski/generał policji. młodzi aktorzy grają młode postaci, egzaltowane momentami, rozgorączkowane, słabo ukrywające uczucia, to są role doskonale dopasowane do ich warsztatu, wg mnie. W sumie : bardzo dobra mieszkanka, a starsi aktorzy wykorzystali z pewnością takze moment, szansę, na pokazanie się szerszej widowni w teatrze, jakby nie było, telewizyjnym. STąd może taki "kop" w ich grze, przy czym ten "kop" nie polega na szarżowaniu, chyba że znakomitą jakością :] dlaczego Razumow zdradził Haldina ? może dlatego, ze nie mógł znieśc jego entuzjazmu, a moze z racji, jak sam mówi, nieznośności metod i prawideł działania proponowanych przez swojego radykalnego kolegę ? W niektórych momentach broni Haldina i jego szlachetnej gorączki. W innych - potępia ją w czambuł. W sumie, mamy bohatera pozostajacego w moralno-ideowym bolesnym szpagacie, i to chyba jest clue tej całej historii. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Spiskowcy" teatr - dwa słowa 24.10.17, 17:58 Niestety nie widziałam. Dziękuję za wyczerpujący opis i recenzję. Spróbuję zapolować na powtórkę :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Spiskowcy" teatr - dwa słowa 25.10.17, 10:06 dzięki, Mała Ciekawostko ! :] o, stanowczo zachęcam - realizacja jest gustowna, aktorstwo na wysokim poziomie, a przy okazji nie przyćmiewają te zalety walorów zawartości. możliwe, że "Spiskowcy" będą na Vod TVP w sieci ? PS : w opisie umknęła mi jedna ważna rzecz : w epilogu dowiadujemy się, ze NEkator, bezlitosny przywódca buntowników, okazał się... agentem carskiej policji. Sofia Antonowna i nauczyciel są przekonani, jak chyba całe środowisko rewolucyjne, że to on tak naprawdę zdradził Haldina. przepraszam za niedopowiedzenie ! taki już mój los ;] : albo coś pokręcę, albo czegoś nie dopowiem, albo powiem za dużo... uff :]] mogę liczyć tylko na Twoją, Waszą, wyrozumiałośc dla moich gaf i błędów. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Spiskowcy" teatr - dwa słowa 25.10.17, 16:40 Nic się stało:) No właśnie, też mi Vod przyszło na myśl. Muszę tam poszukać :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Spiskowcy" teatr - dwa słowa 26.10.17, 10:16 czy sprawdzałaś, Mała Ciekawostko ? na moje - jest ten spektakl na stronie TVP, mam nadzieję że w pełnej wersji i od razu życzę Ci udanego seansu, jesli się zdecydujesz :] I rzecz jasna - mam nadzieję, że po obejrzeniu napiszesz o swoich wrażeniach ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Spiskowcy" teatr - dwa słowa 26.10.17, 17:10 Jest na Vod Greku! Teraz muszę tylko znaleźć czas, żeby spokojnie obejrzeć :) Spróbuję to zrobić jak najszybciej i coś później napisać. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Spiskowcy" teatr - dwa słowa 27.10.17, 10:04 świetna decyzja, Mała Ciekawostko ! :] udanego seansu ! I wyglądać będę/będziemy Twojej recenzji :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: 20:25 TVP1 "Spiskowcy" teatr 27.10.17, 18:26 już niedługo inna wersja "Spiskowców" na Kulturze :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:25 TVP1 "Spiskowcy" teatr 28.10.17, 10:28 o ! mogłabyś zdradzić jakieś szczegóły, Maniu ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: 20:25 TVP1 "Spiskowcy" teatr 28.10.17, 17:27 więcej o tym, co w listopadzie oczywiście w stosownym wątku, ale proszę bardzo: wtorek, 7 listopada, 20:20 "Spiskowcy" w reż Huebnera z 1987 roku. Nie pamiętam, kto tu kiedyś linkował wywiad z Matyszkowiczem, on tam wspominał, że chcieliby, żeby w miarę możliwości teatr z 1 korespondował z tym z Kultury i jako przykład podawał "Spiskowców". Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:25 TVP1 "Spiskowcy" teatr 29.10.17, 10:45 tak jest, Maniu ! :] cieszę się z tej zapowiedzi Twoich zapowiedzi na listopad :] świetna propozycja ! bardzo jestem ciekaw tego oryginalnego spektaklu, także w porównaniu do tego sprzed paru dni. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:50 Ct2 "Romeo i Julia" [1968 r.] 23.10.17, 11:36 pamiętam "Hamleta" w wykonaniu Franco Zeffirelliego, bardzo mnie ujęła tamta ekranizacja, dopracowana stylistycznie, oddająca głębię oryginału i nie poddająca się manierze unowocześniania klasyki za wszelką cenę, a zarazem daleka od okreslenia "ramota" ;] "Romeo i Julia" jest o 22 lata młodszy od "Hamleta" - z 1968 roku. od razu powstaje pytanie, jak bardzo echa politycznych, społecznych i kulturowych rewolucji tamtych wiekopomnych lat wpłynęły na poczynania reżysera, i w efekcie na sam film. główne role dla młodzieży [a jakże by inaczej ;)] : Olivia Hussey i Leonard Whiting, oboje nagrodzeni Złotymi Globami za swoje występy, film zresztą również. [swoją drogą, a gdyby tak pokazać ten szekspirowski dramat nie z udziałem pary młodych kochanków, a kochanków w wieku dojrzałym ? całą resztę można dosztukować, a miłośc nie zna przecież granic, to by dopiero była nowość] A potem dostał 2 Oscary : za zdjęcia i kostiumy. spróbuję obejrzeć :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 21:50 Ct2 "Romeo i Julia" [1968 r.] 23.10.17, 15:44 Widziałam kiedyś kawałek, ale przyznam, że tekst dramatu jakoś mnie wymęczył i dałam sobie spokój. Piękna muzyka Nino Roty!! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Romeo i Julia" [1968 r.] słów kilka 24.10.17, 10:35 muzyka istotnie wspaniała, Siostro ! Ten lejtmotiw wpada w ucho, kreuje niezapomniany nastrój. o, istotnie, scenariusz :] ma swoje zalety i wady, niewątpliwie, czyta się chyba lepiej niż słucha z ekranu, ale w tym akurat wydaniu wygląda to, wg mnie, całkiem nieźle. Stroje zaprojektowane idealnie, aczkolwiek pewną konfuzję budzi nadobecnośc "facetów w rajtuzach" ;] miejsce akcji do złudzenia imituje Veronę. Chyba, że to była Verona ?! Tak czy owak, ktoś kto wybrał te kręte kamienne uliczki, plac i dosztukował wnętrza zasłużył na swego Oscara. znakomite sceny wzajemne dwójga głównych bohaterów ! młodzi aktorzy są świetnie się porozumiewają, epatują młodością, jest nawet trochę nagości, ale rzecz jasna podanej w sposób niezwykle estetyczny, i co ciekawe męskiej jakby więcej jest, może pan aktor był pełnoletni, a pani aktorka nie ? narracja klarowna, żadnych udziwnień, chyba ?, porządna ekranizacja Szekspira - o ! w sumie, to takie znów proste nie jest, a wydaje się,że po filmie Zeffirelliego następna próba z "Romeo i Julią" była już wybitnie uwspółcześniona ? świetny Michael York jako Tybalt i kuriozalna opiekunka Julii, z tym jazgotliwym śmiechem ;], znakomity również Merkucjo - John Mc Enery. rewelacyjnie sfilmowana scena na balu, potem długa sekwencja następujących po sobie pojedynków Tybalta z Merkucjem i Romeem, tutaj kamera skrada się za plecami, podpatruje zza rogów, kręci się w rytmie szarż i uników. świetne ! PS : 3 listopada "Ja, Olga Hepnarova", wczoraj Czesi zapowiedzieli. U nich był to najlepszy film 2016 roku. Szybko wchodzi do telewizji. U nas na najlepsze polskie filmy roku czekamy zwykle kilka lat ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Romeo i Julia" [1968 r.] słów kilka 24.10.17, 18:10 Ale Ci zazdroszczę, że będziesz mógł "Olgę..." obejrzeć :) Nie byłam w kinie na tym filmie i nie mogę odżałować. Teraz jeśli kiedykolwiek jakaś stacja go puści to rzeczywiście za parę lat... Albo pozostaje polowanie na wydanie DVD... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Romeo i Julia" [1968 r.] słów kilka 25.10.17, 10:10 nie traćmy nadziei, ze już niebawem "Olga..." będzie takze w w naszych telewizjach, Mała Ciekawostko ! :] skoro w czeskiej TV pokazują, to może oznacza to, ze film wcześniej niż inne wchodzi do obiegu telewizyjnego [tak mi teraz do głowy przyszło] ? spróbuję napisać trochę po seansie, nie zdradzając zbyt wiele szczegółów :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Romeo i Julia" [1968 r.] słów kilka 25.10.17, 16:38 Możesz zdradzać szczegóły, znam dobrze tę historię. Będę trzymać kciuki za to, żeby któraś stacja ten film puściła :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Romeo i Julia" [1968 r.] słów kilka 26.10.17, 10:09 o, świetnie, będę zatem odważniejszy :] ja też ! na pewno się uda :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 TVP Kultura "Krawiec" [teatr] 24.10.17, 11:41 kontynuacja miesiaca z Andrzejem Sewerynem. "Don Juana" częściowo oglądałem, ale przerwałem na korzyśc "Zycia cyganerii". Moze jeszcze powtórzą :] w "Krawcu" Seweryn gra tytułową postać Wielkiego Krawca, prawdziwego artysty w swoim fachu, który szyje stroje dla Ekscelencji i całego dworu. kiedy rewolucja zmiata dotychczasową władzę - Krawiec znajduje posadę u wodzów zwycięskiej nowej władzy. I tutaj jest zapowiedź, że w szale twórczości "popełnia barbarzyństwo" - brzmi ciekawie. to sztuka Mrożka, nie znam jej, mam nadzieję że Wy znacie i dokonać będziecie mogli porównania literackiego oryginału z teatralną wersją. obok Andrzeja Seweryna : Jan Frycz, Krzysztof Globisz, Cezary Kosiński. rzecz z 1997 roku, reżyseria : Michał Kwieciński. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Krawiec" [teatr] - kilka słów po spektaklu 25.10.17, 10:54 bardzo dobry spektakl ! Andrzej Seweryn w roli nie tyle Krawca, co dyktatora mody, kreatora wizerunku, szarej eminencji. Kiedy rewolucja, w postaci młodzieży w ramoneskach, zdobywa pałac Ekscelencji - władca jest w panice. Przyjmuje postać mnicha, skutecznie chroniącą go przed śmiercią. Barbarzyński wódz, Onucy, rozgaszcza się w pałacu, Krawiec Ekscelencji zostaje jego Krawcem, przy czym to Krawiec rządzi Onucym, a nie na odwrót. Eks-Ekscelencja u Krawca jest pomocnikiem, taki awans ;] Wódz z wolna, z trudem, zaczyna puszczać zalotne oko do swojego wizerunku w lustrze. Zaczyna też uwodzić zonę Ekscelencji, która chodzi w kapeluszu z woalką i nigdy nie zdjęła z siebie nawet rękawiczki. Karlos, sługa Ekscelencji, zaczyna służyć także Onucemu, i to jakże gorliwie. Krawiec tymczasem z łatwością zachowuje poprzednią pozycję, a nawet ją wzmacnia. To on tworzy. Reszta to tylko "szkielety anatomiczne", jak mówi ze wzgardą i lekceważeniem. Czasami musi opanować nerwowość prostackiego Onucego, ale to własnie pod jego rządzami do głowy przychodzi do niecny plan uszycia stroju, jakiego "nie miał nikt, ale każdy chciałby go mieć". Chce go uszyć z... ludzkiej skóry. Jak to nazywa : z "czyjejś tożsamości". Ofiarą ma być Karlos, który - zdaje się, ze za sprawą także i samego Krawca - popadł w niełaskę u Onucego i został uwięziony. Krawiec, w sposób przewrotny i absolutnie cyniczny, przekonuje Onucego, zeby karę ścięcia zamienił Karlosowi na karę śmierci przy oskórowanie. Onucy na to "Ale to bardziej bolesne", na co Krawiec : "Tak, ale ból to oznaka życia, on będzie ci za to wdzięczny, a lud chwalić będzie twoją wspaniałomyślność". No i go przekonuje. Wódz zaprzątnięty jest zresztą zoną Eks-Ekscelencji, która ostatecznie ulega jego wizerunkowi, stworzonemu przez Krawca. Razem z Eks-Ekscelencją, ubranym w stroj katowski - też zaprojektowany specjalnie przez Krawca, szykują się do zrobienia swojej roboty, ostrząc piłki do cięcia, nożyce i noże. Karlos jest lekko otumaniony, a atmosfera całej sceny oniryczna, zaś Krawiec triumfalnie wygłasza swój monolog o osiągnięciu szczytu sztuki tworzenia. Jest to spektakl momentami niemal komiczny. Strój, kostium, image decyduje tutaj o wszystkim. Oto w pewnym momencie towarzysze Onucego nie poznają go ! Wódz ma na sobie wytworne ciuuchy, jest wypryskany perfumami, ma nową fryzurę - są gotowi nawet zawlec go do lochu :] Onuc musi się przed nimi bronić, odzyskuje w ich oczach właściwą postawę, dopiero gdy zaświadcza o tym pani żona Eks-Ekscelencji, kobieta która wdziękiem i urodą swojej prezencji zyskuje nad nimi większą władzę niż ich przebrany wódz. Dopiero wtedy zaczynają cmokać : Ależ wódz jest piękny ! Ekscelencja zarzeka się, ze "woli żyć nago, niż umierać paradnie", wiec zmienia królewskie szaty na mnisi habit i w ten sposb udaje mu się ocalić życie. Za cenę degradacji, rzecz jasna. Karlos go uczciwie zupełnie - nie poznaje :] Służy rewolucji, ale kiedy jej wódz wejdzie w strój nowego Ekscelencji, gotów wystąpić przeciw niemu. Strój jest wyrazicielem poglądów, zastępuje poglądy i stanowi człowieka, staje się wyrazem jego tożsamości, tworzy autorytet albo go niszczy. Tylko jeden człowiek nie podlega tej regule. Sam Krawiec. On ten cały świat stwarza, on decyduje, on realizuje przy okazji swoje własne interesy, bo "niczego nie robię dla pieniędzy, lecz dla sztuki, dla idei". A że sztuka jest zachłanną kochanką : w końcu domaga się ludzkiego życia na swoim ołtarzu. Z tego co wyczytałem, Mrożkowi mniej chodziło o politykę, bardziej zaś o kulturę. Taką ogólną także, o jej atrakcyjnośc, a także... nieuchronnośc. Wkrótce nie sposób będzie odrożnić barbarzyńcę od człowieka wysmakowanego, skoro takze barbarzyńca gotów będzie polubić mydło, czyste ubranie i fryzjera. To stępi ostrze rewolucji społecznej, a poddany temu mechanizmowi lud, a nawet bliskie otoczenie, starych/nowych elit wpędzi w konfuzję. Andrzej Seweryn gra rewelacyjnie, z lekką efeminacją, ale jednocześnie Krawiec góruje nad innymi słownictwem, manierami, przy okazji będąc spryciarzem pierwszej wody oraz człowiekiem doskonale rozumiejącym rzeczywistość. Władca marionetek. "Ściąć go", mówi szybko Onucy, kiedy jego towarzysze pytają, co zrobić z Krawcem, zaraz po tym jak zdobywają pałac. A Krawiec na to uwodzicielskim głosem : "Ależ po cóż scinać..." i od razu przekonuje wodza, że będzie dla niego pomocą niezbędną. Kiedy Onucy próbuje uwodzić żonę eks-Ekscelencji [tak nazywa byłego Ekscelencję, a dzisiaj Mnicha, Krawiec, oczywiście z lekceważeniem, bo i nad jego losem ma pełną władzę] mówi ; "Ja jestem prosty chłopak... działa ? no czy działa ? Niechże mi pani powie : czy działa ?" - jego strój :] jego powierzchownośc. Wciąz jest barbarzyńskim Onucemu, ale w nowych szatach, w których nawet jego ludzie go nie poznają, jest pewien, że powinien rzucić ją na kolana. A ona się z niego śmieje. Smieje się i to ona go rzuca na kolana, w akcie prośby o jej atencję. Kiedy on jej grozi, jej - kobiecie, która nie zdjęła nigdy nawet rękawiczki [świadoma, ze w ten sposób zachowuje swoją pozycję, z powodu niezmienności image'u] - ze każe swoim ludziom rozebrać ją, ona śmieje się wręcz do rozpuku. Jakże Onuc nie rozumie świata ! Przychodzą jego ludzie, on im każe ją rozebrać, a ona na to : "Nie ! jego rozbierzcie !". I oni jej słuchają, próbują go rozbierać, nie słuchając jego wyjaśnień. To ona ma władzę, bo ona jest w swoim stroju rozpoznawalna i ma tożsamośc okresloną, Onuc zaś - w nowych szatach staje się zabawką w jej rękach. Dopiero po czasie, kiedy strój zyskuje wiarygodnośc, nowe oblicze staje się znanym obliczem, wódz Onuc jest w stanie znów być wodzem, zdobyć jej względy, a nawet zmusić do zdjećia kapelusza i rękawiczek. TYle zrozumiałem :] Mam nadzieję - za pierwszym razem, bo ten spektakl aż się prosi o ponowne obejrzenie, zwłaszcza końcówka. Seweryna wspierają : Jan Frycz/Onuc, świetna rola !; Krzysztof Globisz/Ekscelencja, eks-Ekscelencja, mnich, pomocnik Krawca : którego postać nigdy nie zaprzestaje prób powrotu do pierwotnej postaci, ale nie rozumie, że w mnichu czy pomocniku Krawca nikt nie rozpozna dawnego Ekscelencji, prócz Krawca, ale jemu zupełnie nie zależy na tym, kto rządzi, skoro i tak jest pod jego wpływem. Oraz Cezary Kosiński, w roli Karlosa, który źle kończy, staje się smutną, skołowaną ofiarą historii. I w finale mamy Karlosa przygotowywanego do rytuału, panią Ekscelencję którą Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:45 KUltura "The Exploding Girl" 24.10.17, 11:46 czyżby rzut oka na scenę kina niezależnego z America ? :] tytułowa bohaterka, czyli Ivy, jest epileptyczką. wraca do rodzinnego domu na Brooklynie, aby tam spędzić wakacje. Jednocześnie, również podczas przerwy szkolnej, zjawia się jej dawny przyjaciel, Al. spędzają ze sobą wiele czasy, powracają do przeszłości, uczucia odżywają. Zwłaszcza, ze chłopak Ivy, Greg, oznajmia jej o zerwaniu związku. Brooklyn brzmi ciekawie ;] żart. zapewne jest to kino a'la Sundance ?, Kultura nie kupuje teraz tych droższych, oszczędności ws budżecie. ergo : można się spodziewać konkretnej estetyki, tematyki i aktorstwa. Not bad ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek nowy serial "Mindhunter" 25.10.17, 10:58 wygląda, z opisu i recenzji, na rzecz niezwykle ciekawą ! seryjni.blog.polityka.pl/2017/10/22/mindhunter-spojrzec-w-oczy-seryjnego-mordercy/ Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 Puls "Siedem lat w Tybecie" 25.10.17, 11:16 kiedyś oglądałem :] akcja rusza w 1939 roku, kiedy dwóch alpinistów/podróżników z Austrii wyrusza na wyprawę w Himalaje. Wybucha wojna, członkowie ekspedycji zostają internowani, a potem uciekają z obozu. Trafiają do Tybetu, gdzie tam poznają młodego Dalajlamę, w zasadzie nie tyle "młodego", co jeszcze dziecko. Ale dziecko bystre, ciekawe świata, wiedzy, rozmowne i niezwykle ujmujące. Zaprzyjaźniają się, spędzają wiele czasu razem, rozmawiają bez wytchnienia, a jeden z Austriakow, Heinrich, zmienia się z aroganta i narcyza w człowieka pełnego empatii i duchowej pokory. [nie pamiętam tego zbytnio, ale ponoć w filmie przemilczano poglądy faszystowskie, jakie wyznawał pierwowzór tego bohatera, zresztą : autor biograficznej książki na podstawie której powstał film] Aż wreszcie do Tybetu wkracza chińska armia i zaczyna się pacyfikacja. Niewiele pamiętam z samego filmu, ale jest rewelacyjnie sfotografowany. ekipa realizatorska faktycznie była w Tybecie, ale była też w Ameryce Południowej, gdzie kto wie, czy nie nakręcono części "tybetańskich" scen ? o, teraz czytam, że kręcono w Tybecie, ale... potajemnie. Łącznie 20 minut materiału, który ponoć jest w "ostatecznej wersji" filmu. Jean Jacques Annaud stanął na wysokości zadania, z tego co pamiętam :] Film jest zrobiony perfekcyjnie. To z pamięci, czy te a'propos tego z pamięci ;'] natomiast nie pamiętam zupełnie muzyki Johna Williamsa. albo nie kojarzę. Brad Pitt Bradem Pittem, ale młody aktor grający Dalajlamę - Jamyang Wanchuk w swoich scenach kradnie film nie tylko jemu, ale i wszystkim innym :] [ ale że w TV Puls taki film ? o 20:00 ? ;)] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Przeszłość" 25.10.17, 11:26 jeden z ulubionych filmów TVP ;] świetny, swoją drogą. mamy sytuację następującą : po 4 latach do Paryża z Iranu przyjeżdza Ahmad. Ma podpisać papiery rozwodowe, na co nalega żona Marie. od 4 właśnie lat para jest w separacji, ona ma dom, dzieci i życie w Paryżu, on wyjechał i od tamtej pory się nie widzieli. Marie związała się z Samirem i potrzebuje rozwodu, aby wziąć z nim ślub. Ahmad przybywa z planem, aby załatwić to wszystko raz dwa i mieć święty spokój. Tyle że w bezpośredniej konfrontacji proste plany zwykle zaczynają się ogromnie komplikować, bo w grę wchodzą emocje, wspomnienia i intuicje. życie i związek Marie nie są tak idealne, jak by się wydawało, Ahmad nie jest taki chłodny i rzeczowy, jak by chciał, a im bliżej momentu podpisania papierów, tym więcej wątpliwosći jest po obu stronach, może nawet pojawia się idea, by wrócić do siebie ? plus ofk nieznane fakty , odkrywane na nowo znaczenia, i cała te kula śniegowa ludzkich losów zaczyna nabierać autentycznego rozpędu. przy czym cały czas jest to film głęboko kameralny, intymny, przypomina zaglądanie przed dziurkę od klucza do życia ludzi. świetne kino, bez dwóch zdań ! Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka "Twarze i maski" odc. 3 25.10.17, 18:20 Skupił się na historii małżeństwa aktorów - Katarzyny i Jakuba (piękna jak zawsze Anna Radwan i nieżyjący już Dariusz Siatkowski). Pewnego dnia on pakuje walizkę i bez słowa wyjaśnienia opuszcza dom, zaczyna też dorabiać dając lekcje tańca. Później okazuje się, że przyczyną odejścia jest jego zazdrość o karierę żony. Ona jest gwiazdą teatru, gra główne role w przedstawieniach, on małe drugoplanowe rólki i jest tym rozgoryczony. Katarzyna rozmawia z dyrektorem teatru, aby ten w końcu dał Jakubowi jakąś główną rolę, na co ten stwierdza, że Jakub nie jest tak zdolny jak ona i nie nadaje się do grania takich ról. Ostatecznie jednak ulega namowom i daje mu główną rolę w przedstawieniu "Wariat i zakonnica". Jakub jest w końcu usatysfakcjonowany, na próbach stara się wypaść jak najlepiej, jednak reżyser nie jest do końca zadowolony. Aktor podporządkowuje się jego sugestiom, w międzyczasie dowiaduje się przypadkowo komu zawdzięcza ten angaż - po tym fakcie wplątuje się w przygodny romans. Mimo tego nadal kocha Katarzynę i w pewnym momencie, po szczerej rozmowie, pyta Katarzynę czy mógłby wrócić domu (nie do końca szczerej, bo na pytanie Katarzyny czy podczas "separacji" z kimś był odpowiada, że nie). Ona się zgadza. Na premierze gra bardzo udanie i wydaje się, że może to być pierwszy krok do prawdziwej kariery. Na konferencji prasowej po przedstawieniu dziennikarka ignoruje Jakuba, natomiast dostrzega Katarzynę stojącą na uboczu i mówi do niej, że szkoda, że to nie był jej spektakl. Jakub to słyszy i wściekły wybiega z teatru, Katarzyna biegnie za nim, woła go, on się nie zatrzymuje. Na tym odcinek się kończy. Był naprawdę ciekawy, dobrze się go oglądało, czekałam z zaintrygowaniem na rozwój akcji. Irytowała mnie jednak postawa Jakuba, zamiast cieszyć się z sukcesów żony, on miał do niej nieuzasadniony żal i wielkie pretensje. Przecież ona nie była niczemu winna, po prostu miała talent, a on nie. Zachował się beznadziejnie... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Twarze i maski" odc. 3 26.10.17, 10:07 dzięki, Mała Ciekawostko ! :] świetny opis i bardzo ciekawy odcinek ! To nie mogło się dobrze skończyć. On cierpi z powodu niskiej samooceny, ona próbuje mu pomóc, co on odczytuje jednoznacznie - jako potwierdzenie tejże swojej niskiej pozycji i braku talentu. MYślę, że dlatego odchodzi w ostatniej scenie : fakt, że to żona musiała mu załatwić rolę, używając swojej renomy w środowisku teatralnym, ostatecznie go rozbiło. Dostał dowód na to, że sam jest do niczego. No i ta rola dodatkowo mu nie wyszła, zdaniem innych. Ona zrobiła co mogła, żeby dostał szansę, i to nawet wbrew deficytom talentu, które musiała widzieć i być ich świadoma. wiesz, myślę że nie ma tu niczyjej winy. Jakub, w momencie gdy marzenia się rozwiewają w sposób definitywny, po prostu wstydzi się wobec Katarzyny. Zawiódł, okazał się mało wart, przegrał, jesli zostanie : na zawsze już będzie mężem swojej żony, i to nie takim mężem, któremu nie dana była szansa na potwierdzenie swojego kunsztu, lecz takim, który po prostu okazał się nie dośc utalentowany i wszyscy to widzieli. Tak bym to widział. bardzo interesująca psychologia ! stawia bohaterów właściwie w sytuacji klasycznego pata szachowego, wyczerpawszy wszystkie warianty zachowań i decyzji - są bezradni wobec sytuacji jaka się wytworzyła. znakomity odcinek ! niecierpliwie będę/będziemy czekać na kolejne Twoje opisy i recenzje ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Twarze i maski" odc. 3 26.10.17, 17:21 Dziękuję :) Masz rację, że to nie mogło się dobrze skończyć, ale myślę, że główną rolę w całej sprawie odegrało raczej wybujałe ego Jakuba, a nie niska samoocena. Jeśli zdawał sobie sprawę ze słabości swojego talentu, mógł zmienić zawód na taki w którym by się sprawdził. Dorabiał jako nauczyciel tańca, mógł się tym zająć na poważnie... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Twarze i maski" odc. 3 27.10.17, 10:06 :] masz rację, Mała Ciekawostko. ego na pewno odegrało swoją ważną rolę. nadmierne wobec siebie oczekiwania i nieadekwatne nadzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 Stopklatka "Joanna" 26.10.17, 10:29 dramat z prawdziwego zdarzenia. Kraków, czasy wojny i okupacji. Młoda Polka ukrywa w swoim mieszkaniu żydowską dziewczynkę. Zachowuje pełną konspirację : mała nie może hałasować ani podchodzić do okna, ma też kryjówkę awaryjną na wypadek, gdyby ktoś przyszedł w odwiedziny. Mimo wszystkich zabiegów, sensacje i problemy w końcu muszą się pojawić. dramat, na moje oko, polega tutaj na tym, że ona nie ma komu zaufać i działając ze szlachetnych pobudek naraża się właściwie wszystkim dookoła, staje się ofiarą wojennej psychozy i powojennego amoku. Ratując życie dziecka, sama siebie skazuje na upokorzenie i... no własnie, odczytanie sceny finałowej może być zapewne różnego rodzaju. powstają pytania przy okazji tego filmu : czy można winić sąsiadów za donosicielstwo, skoro istnieje rozporządzenie, że wszyscy mieszkańcy kamienicy, w której jeden z lokatorów ukrywa Zydów, będą skazani na śmierć razem z nim ? Czy jednocześnie można karać jednostkę za podjęcie kolaboracji z okupantem, nawet gdyby chodziło nie o ratowanie życia, lecz po prostu o przetrwanie ? Czy zbiorowośc ma prawo zabraniać tego jednostce, potępiać ją za to, sprawować władzę nad jej wyborami i decyzjami ? dobre kino ! świetna rola Urszuli Grabowskiej, bardzo intensywna wewnętrznie, rzec by można. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Pół żartem, pół serio" ! 26.10.17, 10:39 wielkie kino ! :] co tu dużo można jeszcze powiedzieć, skoro tak wiele zostało już powiedziane, a i nam zdarzyło się zajmująco o tym filmie rozmawiać i wyliczać jego zalety i walory :] komedia komedią, ale to po prostu jest wspaniały film w kategorii "bez podziału na gatunki". w 2015 roku, w ogólnopolskiej ankiecie rozpisanej wśród ludzi związanych z kinem przez łódzkie MK i ZHTF wybierano "najlepsze filmy na 120-lecie historii kina". Po 12 - polskich i zagranicznych. wśród polskich wygrala "Ziemia obiecana", wśród zagranicznych "Osiem i pół". 9 miejsce zajęło właśnie "Pół żartem, pół serio", co ciekawe zaraz za "Pulp Fiction" :] to tylko potwierdzenie, że nie tylko w... jakby to ująć : sercach ! miłośników kina, ale i w opinii samego środowiska ten film jest po prostu wspaniały sam w sobie, nie jest tylko arcydzielną komedią. cóż pozostaje, życzę Wam i sobie wspaniałej zabawy i wzruszeń ! :] dzięki, Siostro, raz jeszcze, że swego czasu namówiłaś mnie na seans ! :]] wspominam go jak najlepiej, a do "Pół żartem..." będę wracał już zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Pół żartem, pół serio" ! 26.10.17, 13:28 Co tu dużo pisać, ARCYDZIEŁO kina, nie tylko komedii! Po prostu rewelacja, genialna reżyseria Wildera i jeden z najlepszych scenariuszy w historii kina. Praktycznie każdy tekst to nieśmiertelny liner! No i oczywiście fantastyczna obsada. Rola Jacka Lemmona w moim prywatnym rankingu to jedna z najlepszych kreacji aktorskich EVER. Widziałam "Pół żartem" co najmniej 10 razy, ale obejrzę znowu i wiem, że to będzie kapitalna zabawa. KOCHAM ten film!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20 Kultura "Pół żartem, pół serio" 27.10.17, 10:02 tak jest, Siostro ! obejrzałem wczoraj - z najwyższą przyjemnością :] scenariusz zdumiewa swoją błyskotliwością, za każdym razem i coraz bardziej ! wszystko jest tu zresztą z górnej półki, a puenta... czy istnieje lepsze zakończenie w historii kina ? :] tej nocy jest powtórka, o 1:20, nie wiem czy dotrwam, przez ostatnie 3 doby spałem 5 godzin ;], ale jesli mi sie uda - jestem pewien, że w trakcie seansu nie zasnę :]] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Pół żartem, pół serio" 27.10.17, 15:49 Cieszę się, Greku! Błyskotliwy, to za mało powiedziane, to jest genialny scenariusz!!!! Aż iskrzy się humorem i to wyrafinowanym! Wyobraźmy sobie taką przebierankową komedię dzisiaj. Tragedia :) Trzeba przyznać, że decyzja Wildera o zrobieniu filmu w wersji czarno-białej była znakomita. Film był planowany w kolorze, ale po pierwszych zdjęciach z Lemmonem i Curtisem w pełnym makijażu Wilder doszedł do wniosku, że obaj wyglądają po prostu fatalnie. W czerni i bieli jest inaczej. Obaj panowie prezentują się całkiem nieźle jako Josephine i Dapne :) A cała historia jest o wiele bardziej wiarygodna. Ilością kapitalnych tekstów można by obdzielić z kilkanaście współczesnych tzw. komedii :) "Galaretka na sprężynach", "Mówię ci, to zupełnie inna płeć!", "Nikt ci nie każe rodzić dzieci", "Mają inaczej rozłożoną masę", "Mój kontrabas jest lepiej ubrany niż ja", "Macie złe figury. A co, szukają garbatych? Nie chodzi o plecy", "Kopciuszek III", "Myślałeś, że mój narzeczony to jakiś dziad?", "Chcesz zobaczyć moje prawo jazdy?", "Wypuścili nas po roku za dobre zachowanie", "Kurczą się w marynacie", "A to menda. Rzuciłabym mu tę bransoletkę prosto w twarz", "Zaręczyłem się. Gratuluję, kto jest szczęśliwą narzeczoną? Ja" itd... :)))) "Pół żartem.." jest dowodem na to, że Oscary w sumie nie mają znaczenia. Dostał nagrodę tylko za kostiumy, zresztą wspaniałe. O, Greku, mam nadzieję, że jednak wybierzesz sen :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Pół żartem, pół serio" 27.10.17, 16:05 Znalazłam zdjęcia w kolorze z planu filmu. Świetne! www.themysteryworld.com/2015/09/26-rare-color-behind-scene-photos-of.html Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20 Kultura "Pół żartem, pół serio" 27.10.17, 17:11 o, dzięki Siostro ! "Pół żartem..." ma w sobie ten szczególny powiew romantyzmu kinowego, magnetyzm złotej ery amerykańskiego filmu :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20 Kultura "Pół żartem, pół serio" 27.10.17, 17:07 w pełni się zgadzam, Siostro :] jest to film niepowtarzalny, jak każdy film wybitny. Nie ma teraz takich aktorów, no i nie ma drugiego Billy'ego Wildera, a przede wszystkim inne jest chyba myślenie o kinie : formie, stylu, filozofii. yes :] to są rewelacyjne teksty, zwłaszcza w momencie, i kontekście, w którym wybrzmiewają, w zestawieniu z komizmem sytuacji. A aktorzy podają je z niezrównaną vis comica, przy czym te drobne gesty, spojrzenia i mimika Jacka Lemmona, to - jak podkresliłaś - jest mistrzostwo aktorskiej ekspresji. właściwie kazdy dialog, jak celnie podkreśliłaś, to jest jakiś świetny tekst. A kiedy leca one przez 2 godziny nonstop, można doznać zawirowania lekkiego i odurzenia :] przypomniała mi się cała sekwencja na jachcie, kiedy Joe uwodzi/jest uwodzony przez Sugar. Plecie co popadnie i wspomina o "waterpolo", które w jego opowieści jest grą w polo na koniach w wodzie ;] ona w to wierzy, a on dodaje "To niebezpieczna gra, utoneły pode mną trzy konie !" :] ale moim zdaniem, ten tekst to cudowna partytura, która prawdziwe wrażenie robi w swej całości, bo napisać jeden, dwa, a nawet pięc dobrych dialogów/onelinerów umie zapewne wielu, ale zapełnić nimi 2 godziny filmu i spleśc je w zgrabną historię z początkiem, rozwinięciem, kulminacją i finałem, to majstersztyk ! ujęła mnie też scena na plaży, kiedy Joe przegania z kosza małego chłopca :] "Uciekaj, już cię tu nie ma, ten kosz jest za mały dla nas dwóch !". I jest przy tym tak komicznie poważny i zdeterminowany, haha :] o yes, brak większej ilosci Oscarów dla tego filmu, to duża pomyłka. zdaje się nie był nawet nominowany w kategoriach : film i scenariusz oryginalny ? fatalnie. oglądałem w nocy "Taksówkarza" po raz trzeci, i też nie mogę zrozumieć, jakim sposobem nie dostał Oscara w 1976. Dostał ZŁotą Palmę zamiast tego, ale skoro mówimy o niedopatrzeniach Akademii, to i ten werdykt bym zakwestionował. Nie wiem, co o tym sądzisz ? [wygrał wtedy "Rocky"] dzięki, Siostro :] mam wrażenie, ze tej nocy to sen wybierze mnie ;] ale będę walczył ! ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 23:25 Polsat "Droga do zatracenia" 26.10.17, 10:49 ponoć jest to bardzo udany dramat gangsterski ? akcja ma miejsce w czasie Wielkiego Kryzysu w Ameryce, kiedy to ludzie uwijali się jak w ukropie, zeby przeżyć następny dzień. zwłaszcza gangsterzy robiący nielegalne biznesy. Jednym z nich jest Sullivan, na codzień głowa szanowanej rodziny, a na boku cyngiel mafii i zaufany człowiek jej bossa. jak głosi opis : punktem zwrotnym staje się sytuacja, w której nieletni syn Sullivana świadkuje zbrodni popełnionej przez ojca. W obawie przed denuncacją wydaje wyrok na całą rodzinę. brzmi nieźle, nieprawdaż ? zwłaszcza jesli dodać, ze reżyserem jest Sam Mendes, a w głównych rolach Paul Newman, Jude Law i Tom Hanks. po prawdzie, Tom Hanks w roli głównej, ale zwlekałem, bo nie przepadam za jego aktorstwem. zawsze gra postaci, które są jednoznacznie pozytywne, a nawet dobre, w związku z czym zazwyczaj stosuje ten sam garnitur środków ekspresji, mam wrażenie że swoje Oscary i nagrody dostaje zawsze za to, że podkłada twarz symbolom dobra i heroizmu :] Moim zdaniem, jest to aktor upupiony przez widownię, środowisko i samych filmowców. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 23:25 Polsat "Droga do zatracenia" 26.10.17, 13:29 Chętnie bym obejrzała, ale za późno. Z reklamami trwa pewnie do rana :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 23:25 Polsat "Droga do zatracenia" 27.10.17, 10:03 może jednak udało Ci się obejrzeć, Siostro ? [ja niestety nie widziałem] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Sekrety i kłamstwa" 27.10.17, 10:18 oglądałem chyba wieki temu ;] Gdzieś w archiwum pewnie jest recenzja, ale napisana dziwnie cokolwiek. Clue całego filmu jest przedziwne spotkanie : czarnoskóra pani okulistka, wykształcona i elegancka czarnoskóra Hortensja nie zna swojej biologicznej matki, a kiedy wreszcie otrzymuje jej namiary, okazuje się, że jest nią jej dokładne przeciwieństwo : Cynthia jest biała, niekoniecznie wykształcona i nienamolnie elegancka. co ciekawe, dla tej drugiej jest to trudniejsza sytuacja, bo o ile Hortensja jest autentycznie ciekawa jak żyje i kim jest jej matka, o tyle matka Hortensji jest zestresowana, zakłopotana, zawstydzona, a może nawet poirytowana. z czasem jednak obie panie zaczynają się dogadywać, Cynthia przy bliższym poznaniu nie przestaje trącić plebejstwem/plebejskością, ale Hortensja nie przestaje dążyć do zbliżenia emocjonalnego, a przy okazji poznaje resztę swojej rodziny. Nie ma tutaj jakichś zwrotów akcji i sensacji, jak to w kinie Mike'a Leigha, ale są cudowne sceny obyczajowe, na czele z sekwencją spotkania rodzinnego w domu Cynthii w drugiej części filmu. Mike Leigh jak zawsze o tzw. zwykłych ludziach, a tutaj zdecydowanie : po czesku :], czyli z sympatią dla ich starań i serdeczną wyrozumiałością dla ich wad. naprawdę warto ! I to nie tylko dlatego, ze "Sekrety..." dostały ZŁotą Palmę :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Sekrety i kłamstwa" 27.10.17, 15:53 Tak, świetny film. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:05 Super POlsat "Upadek" 27.10.17, 10:38 jutro powtórka o 20:00. rewelacyjny film ! wiosna 45 roku, Berlin, za moment radziecka armia zdobędzie miasto. Fuhrer razem z grupą najbliższych współpracowników siedzi w bunkrze, na zewnątrz trwają walki, ale w zasadzie miasto już upadło. Mamy kilka planów : pierwszy, to oczywiście mikrokosmos Wilczego Szańca, gdzie z każdą chwilą wszyscy są coraz bardziej przekonani o klęsce, ale nikt nie śmie polemizować z Hitlerem, który łudzi się do samego końca. Jest to sfilmowane w sposób kapitalny, a jeszcze lepiej zagrane. są wszystkie ikoniczne momenty : samobójstwo Goebelsów, przed którym Magda Goebels zabija swoje dzieci, ślub Hitlera z Evą Braun, a później ich śmierć, spalenie ciał przez zaufanych żołnierzy - niby są to fakty historyczne, ale reżyser celebruje je nadzwyczajnie ! cóż to za kino ! Na zewnątrz trwa upiorne szaleństwo : masowe samobójstwa, samosądy, szpitale pełne rannych. Coś niesamowitego, zwłaszcza sceny filmowane nocą. Te momenty, kiedy na wieśc o śmierci Hitlera i klęsce żołnierze i oficerowie po prostu przystawiają sobie pistolety do głowy i pociągają za spust - robią wrażenie. Większą groteską są chyba tylko sceny wręczania odznaczeń niemieckim żołnierzom przez oficerów. Wojna przegrana, oni ranni, wszystko przepadło, ale medale przypinane są do mundurów. Swiat bunkra widzimy oczami sekretarki, którą Hitler zatrudnia w zasadzie w ostatnim momencie. To również autentyczna postać - Traudl Junge. Po wyludnieniu się bunkra, panna Junge przylącza się do grupy żołnierzy i urzędników, którzy przebijają się przez gruzy miasta, a w końcu też stają przed dylematem : walczyć z Rosjanami do ostatniego naboja czy poddać się. świat zewnątrzny, gdzie rozgrywają się sceny dantejskie !, oglądami z perspektywy doktora Schenkego, który do końca próbuje być lekarzem i zachować rozsądek, starając się nie ulegać wariactwu i bezprawiu rozgrywającemu się dookoła. Ofk, największą ciekawość budzi Adolf Hitler, grany fenomenalnie przez Bruno Ganza, który nie jest jednowymiarowy. Owszem, ma napady histerii, ale ma też chwile zaskakującej niemal czułości, zwłaszcza wobec żony i generalnie wobec kobiet. Jako wódz i fuhrer jest nieobliczalny, szkodliwy, chwilami pogrąza się w amoku. Ale jako człowiek - jest normalny. JUż w pierwszej scenie mamy zaskoczenie : oto Hitler osobiście przyjmuje kandydatki na sekretarki, każdej podaje rękę, jest cichy i grzeczny, a dowiedziawszy się, iż panna Traudl pochodzi z Monachium - daje jej tę posadę. Podczas pierwszego dyktowanego listu, dziewczyna myli się i nie nadąza, on to zauważa, podchodzi i uspokaja ją łagodnie : "Proszę się nie martwić, zaczniemy jeszcze raz, będę mówił wolniej". W Niemczech dyskusja nt tego filmu i takiego wyważonego portretu Hitlera była ponoć bardzo burzliwa. Casting zrobiony jest nadzwyczajnie ! Goebelsowie jak żywi, podobnie Himmler, świetna Eva Braun, która do końca trwa przy Hitlerze, jest miła, pomocna, i wiedząc że śmierć jest blisko lubi się bawic i śmiać przeganiając smutek. Głowną rolę gra Alejandra maria Lara, doktora Schenka świetny aktor Christian Berkel. wybitny film ! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 22:05 Super POlsat "Upadek" 27.10.17, 15:53 Podpisuję się! A o co chodzi w przedostatnim zdaniu? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:05 Super POlsat "Upadek" 27.10.17, 17:09 świetnie ! o, sam nie wiem, Siostro :] wydaje mi się, ze jednak główną rolę grała A.M Lara, ale to subiektywne odczucie :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 22:05 Super POlsat "Upadek" 27.10.17, 17:49 To jeden z filmów, które mam na liście do obejrzenia - muszę jakoś czasowo to pogodzić z oglądaniem seriali i jest niestety ciężko :) Ciekawa jestem roli Juliane Kohler jako Eva Braun... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:05 Super POlsat "Upadek" 28.10.17, 10:23 rozumiem. może dzisiaj Ci się uda - choć dzisiaj "Lalka", do której zawsze namawiam :] - seans jest o 20:00 ? o, Juliane Koehler gra świetnie ! Eva Braun to jedna z tych postaci w filmie, które zostają w pamięci, jak chodzi o jakość wyczynu aktorskiego. nie jest zresztą napisana jako "żona swojego męża", ale jako pełnokrwista bohaterka dramatu. Dlatego także aktorka ma okazję do zaprezentowania swojego kunsztu. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 22:05 Super POlsat "Upadek" 28.10.17, 11:28 Spróbuję zobaczyć chociaż kawałek "Lalki", Greku :) Widziałam tę aktorkę w "Nigdzie w Afryce" i w "Aimee i Jaguar" (dała go TVP 2 dawno temu, gdzie te czasy... przeczytaj sobie opis tego filmu- będziesz wiedział czym piszę) więc wiem, że na pewno będzie wspaniała w tej roli :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 22:05 Super POlsat "Upadek" 28.10.17, 11:14 A tak, zapomniałam, że to sekretarka była główną bohaterką. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:05 Super POlsat "Upadek" 28.10.17, 11:28 ciekawe, ze występuje ona także jako postać autentyczna, bodajże w ostatniej scenie wyznaje, że ona naprawdę wierzyła w narodowy socjalizm, w słuszność tamtych idei, była młoda, może nie dośc doświadczona, ale czasu nie da się cofnąć, nawet jesli jej wstyd po latach. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:30 TVN "Wróg numer jeden" 27.10.17, 10:44 premiera :] powtórka w następny piątek 0:45 :] I zdaje się hit. reżyseruje Kathryn Bigelow, czyli powinno być niebanalnie, intrygująco i introspektywnie. Główną rolę gra Jessica Chastain, jej postać jest analityczką CIA i bierze udział w tajnym zespole agentów polujących na lidera islamskich terrorystów Bin Ladena, po zamachach z 11/9 rozpoczętego przez wojsko i służby specjalne. Maya poświęca mu dekadę swojego życia. [jak wiadomo, akcja przyniosła spodziewany efekt] scenariusz napisał Mark Boal, który pisał także "The Hurt Locker". zapowiada się znakomicie ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:30 TVN "Wróg numer jeden" 28.10.17, 12:03 czy udało się Wam obejrzeć ? ja złapałem pierwszą godzinę, ale niestety w przerwie reklamowej mnie z kolei złapał Morfeusz :] ileż mozna go oszukiwać... 3 noce z rzędu, to i tak zwyciestwo, hehe. zatem, poczekam na powtórkę [przyszły piątek], a póki co powiem tylko, że nie ma tutaj wiele klasycznej akcji, gros scen to są rozmowy pomiędzy agentami CIA, a przesłuchiwanymi więźniami podejrzanymi o współpracę z terrorystami, ewentualnie pomiędzy samymi agentami, którzy krok po kroku, ślad za śladem, trop za tropem zbliżają się do zlokalizowania miejsca pobytu Osamy Bin Ladena. przy okazji mamy całą galerię stosowanych tortur wobec więźniów : waterboarding, prowadzanie ich na smyczy jak psy, zamykanie w ciasnych skrzyniach itd., ale też stosowanie strategii "kija i marchewki", czyli : jak puścisz parę, to dostaniesz ciepły posiłek, a naewt papierosa. śledztwo jest czynnością żmudną i na ekranie widać to w stosunku niemal 1 do 1. trudno liczyć na nagłe odkrycia, błyskotliwe skojarzenia czy sherlockowskie intuicje. wszystko trzeba wycisnąc, wyszarpać, trzy razy stanąc w miejscu zanim zrobi się nieśmiały krok do przodu, składać drobiazg do drobiazgu, bez najmniejszych spektakularyzmów. spektakularna scena, to zamach na hotel Marriott w Pakistanie, z perspektywy gości siedzących w jego restauracji. robi wrażenie. główne postaci, to agentka Maya i jej kolega Dan, stosujący te tortury, rozmawiający z potencjalnymi informatorami czy samymi więźniami na zimno i bez cienia nawet uśmiechu czy próby uwiedzenia ich. zwłaszcza Maya nie stara się nawet na chwilę wykorzystać swojej kobiecej strony osobowości, aby kokietując ich nakłonić do mówienia. przeciwnie, jest jeszcze twardsza niż mężczyźni, choć na tym polu przechodzi ewolucję, bo początkowo brutalnośc metod przesłuchań sprawia, że odwraca wzrok i czuje się skrępowana. ci ludzie nie mają swojego życia prywatnego. koleżanka CIA Mai namawia ją : zabaw się, wyrwij kogoś, umów się na seks, na co Maya nawet nie odpowiada, a kiedy koleżanka z troską wylicza : nie masz znajomych ? przyjaciół ? chłopaka nie masz, to wiem... Maya wydaje się nie tyle zażenowana, co po prostu nie wie, jak zareagować. jej życiem jest TO sledztwo, te praca, to zadanie. A jego realizacja trwa od wielu lat, zdązyła wejśc w nie całą sobą i nie ma już miejsca na nic innego. Podobnie jej kolega Dan, ktorego poznajemy jako bezlitosnego przesłuchiwacza, ale za jakiś czas odkrywamy, że w afgańskiej [akcja krązy miedzy Pakistanem, Afganistanem, kwaterą CIA w Ameryce, a takze... Gdańskiem, gdzie autorzy filmu umiesczają "tajne więzienie CIA", a wiecie gdzie ? na jakims opuszczonym statku w Stoczni chyba ; - tam w każdym razei Maya spotyka się z arabskim więźniem, aby coś od niego wycignąc w sprawie) bazie ma zaprzyjaźnione ze sobą... małpki, z którymi bawi się jak z dziećmi. słowem : świetnie się ten film rozkręcał, ale : no cóż, kontynuacja za tydzień :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Korczak" via Stopklatka [1] 27.10.17, 11:14 Obejrzany nocą. Dlaczego telewizje nie pokazują go za dnia... pojęcia nie mam. Akcja rusza tuż przed wojną. Doktor Korczak prowdzi w radio audycje uwrażliwiające na problemy dzieci, sierot, zwłaszcza dzieci i sierot żydowskich. Czasy są bowiem trudne, a antysemityzm przybiera na sile. Doświadcza go sam doktor, kiedy zostaje zwolniony z pracy, a dyrektor radia tłumaczy się gęsto, ze "wie pan, takie czasy..." Po utracie posady skupia się całkowicie na prowadzeniu ośrodka dla sierot. Spędza z nimi czas nad jeziorem, ogromnie się angażuje, w zasadzie cały swój czas im poświęca i robi to z serca i potrzeby, choć jednocześnie tłumaczy : "Ja się nie poświęcam ! ja to robię... dla siebie". Na prelekcjach dla rodziców i wychowawców pokazuje zdjęcia rentgenowskie, wraz z dźwiękiem, i tłumaczy : "Tak bije serce wystraszonego dziecka, pamiętajcie o tym, kiedy zechcecie podnieśc na nie głos czy rękę". Uczniowie mogą z nim rozmawiać, dyskutować, spierać się, jest dla nich partnerem, zwłaszcza dla tych starszych. Ci własnie, dziś już żyjący swoim dorosłym życiem, namawiają go do zaagażowania w socjalizm, ale doktor unika polityki. Zaczyna się wojna. Okupacja. Żydzi zostają przesiedleni do getta. Trudne czasy. Na ulicach tłumy ludzi z tobołkami, kolumny jeńców, furmanki, pokątny handel, stragany i... trupy. Na które Korczak nie mozę patrzeć, zwłaszcza na trupy dzieci umierających z głodu, zimna, bezdomności albo zastrzelone. Niektóre kadry są archiwalne, świetnie wplecione w narrację, robią i robić bedą już zawsze wielkie wrażenie. Kiedy na ulicy jakiś polski folskdojcz bije dziecko, Korczak wydziera się na niego z taką energią, ze tamten aż się cofa z lęku. Na ulicach dominują niemieccy zołnierze, którzy nie mają skrupułów dla tutejszych. Kiedy Korczak, po niemiecku, bo doskonale zna język, upomina się u gestapowca o wóz z kartoflami, który żołnierze ukradli jego ośrodkowi - zostaje pobity i kopnięty. Do aresztu trafia razem z dyrektorem radia, który go zwolnił. Teraz przeprasza, a Korczak mu wybacza, bo "takie czasy...". Wychodzi za poręczeniem znajomych, zwłaszcza pani Maryny, Polki, zatroskanej o jego los nawet bardziej niż o los dzieci. Razem ze swoimi podopiecznymi KOrczak zostaje zakwaterowany w nowym sierocińcu. Gorąco jest witany po powrocie z aresztu i zaraz rusza w tan z całą gromadą dzieci. Mimo prośb Maryny kategorycznie odmawia przyjęcia propozycji ucieczki z wyrobionym lewym paszportem. Podobnie jak przedtem odmawiał zdjęcia polskiego munduru wojskowego. Jest pewien, ze "Niemcy dzieci nie ruszą". I sprzeciwia się ofertom ratowania części dzieci, zwłaszcza "dziewczynek z tzw. dobrym wyglądem". Mamy selekcjonować dzieci ? czy wyście zwariowali ?, pyta, choć w kontekście późniejszych losów całej grupy można zadać sobie pytanie o to, co by było lepsze. Doktor tak prowadzi codzienne życie w domu, żeby dzieci nie miały dostępu do wojny za murami, żeby jakoś to je ominęło, nie zadrapało zanadto. Stwarza więc pozory normalności, codzienne zajęcia, jakieś zabawy, posiłki, rytuały wspólnotowe. Jakby nic się nie działo. A sam - razem ze współpracownikami : Esterą, Stefą, Heńkiem - walczy o każdy dzień. Regularne badania wskazują, ze dzieciaki chudną na potęgę, Korczak biega więc po prośbie i załatwia jedzenie. Nachodzi bogatego Bauera, który rozpacza, ze w domu ma istny kipisz, bo nagle wszyscy podają się za jego krewnych, a on już nie nastarcza rozdawać, wolałby już biedny być. Korczak słucha wyrozumiale, ale puentuje : "Ale da pan nam 2 worki mąki i 300 zł ?", a złamany Bauer cicho i w załamaniu zupełnym kiwa głową "Dam.. no dam..". W sklepie dostaje chleb, owoce, jakieś wędliny, nie wiadomo z czego. W szpitalu ulega prośbie umierającej kobiety i przygarnia Szlomo, jej 10-letniego syna, dzielnego dzieciaka, który zdobywa dla matki jedzenie wychodząc poza mury getta, regularnie odnosząc kontuzje i narażając się na ostrzeliwanie. Trudny chłopak, zaczepny i ironiczny, przeciwieństwo Józka, starszego o parę lat lidera, który ma swoją osobną historię. Kocha się w Ewie, Polce, swojej rówieśnicy, po zamknięciu w gettscie Józek ryzykuje życie, aby się z nią widywać, tylko po to, by pewnego dnia dziewczyna oznajmiła mu niesmiało, żeby już do niej nie przychodził, bo jej pracodawczyni wie, że on Żyd i może ją wyrzucić za to. Józek przeżywa dramat. Nakłada sie on na dramat Szloma, który wymyka się do matki, by odkryć, ze szpital został opróżniony. Wszyscy nie żyją. Szlomo odkrywa zwłoki matki w jakimś pudle, razem z innymi. Doznaje szoku. PO powrocie obaj wdają sie w bójke. Szlomo znajduje list Józka do Ewy, pełen goryczy i zawiedzionych nadziei, smutnej refleksji nad światem, czyta go na głos, Józek za nim biega, aż wreszcie wdają sie w bójkę. PO drodze Józek potrąca boleśnie Natalię, dziewczynkę, która się w nim kocha i źle znosi jego uczucia do innej. Korczak wie, co się stało. Nie gani Szloma, przeciwnie, pociesza go, bo rozumie najlepiej ze wszystkich jaką przeżył tragedię, i że chciał odreagowac. Wcześniej nie zganił go także za kradzież tabliczki czekolady, bo Szlomo chciał ją zanieśc matce. Zaraz potem rozmawia z Józkiem, który ma moment załamania, wykrzykuje "Ja nie chcę... być Zydem !". Korczak przekonuje go, ze jednak warto, trzeba żyć, rozchmurza go, a na koniec prosi, żeby nie miał za złe Szlomo. zaraz cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Korczak" via Stopklatka [2] 27.10.17, 12:00 Doktor działa jak piorunochron, ma autorytet, nigdy nie krzyczy, nigdy nie łaja, zawsze miły i zawsze mądry. Ideał, a Wojciech Pszoniak tak gra, że w ten ideał wierzy się bez trudu, bo nie ma w nim nawet odrobiny nieszczerości. Odwiedzająca sierociniec delegancja Rady Zydowskiej ze zdumieniem odkrywa, że mają oni swój własny... sąd - procedury, sędziego, wszystkie spory są rozstrzygane w obecności wszystkich wychowanków, sądzić się można nawet z doktorem i dorosłymi opiekunami. COraz trudniej zdobywać pieniądze i pożywienie. Korczak zdobywa dodatkowy etat w jakimś internacie dla dzieci, gdzie również pomaga, uspokaja, wspiera i tłumaczy. Kiedy zaś odkrywa, że w gettcie dziesiątkami dzieci umierają na ulicach, w emocjonalnym speechu domaga się od Rady, zeby zorganizowała dla nich choćby jakieś hospicja ! Dzieciaki mają też własny teatr. Wystawiają sztukę Tagorego, której bohaterem jest umierający chłopiec. Korczak na boku tlumaczy człowiekowi z Rady, ze w ten sposób oswaja je ze śmiercią, z tym, ze "może ona być łagodna". Kiedy współpracownicy Estera i Heniek chcą wziąć ślub, KOrczak jak dzieci uzbraja ich w garść humanistycznych nienapuszonych prostych mądrości. I pech chce, ze dzień po tym symbolicznym ślubie Estera zostaje wzięta z łapanki przez Niemców. Próbowała ratować dziecko. KOrczak pędzi do biura Rady, ale nic nie może wskórać. Są tam Niemcy i biciem próbują przekonać przewodniczącego Czerniakowa do podpisania rozporządzenia o wywózce Żydów. PO ich wyjściu, Czerniakow sugeruje, że da się Esterze może pomóc, ale trzeba zebrać na łapówkę. Kiedy Korczak pyta, co będzie z siercocińcami, Czerniakow odpowiada "[Nie ruszą ich] ręczę za to własnym życiem". A kiedy jest źle i cięzko, Doktor sięga po kieliszek czegoś mocniejszego, ale nieprzesadnie. I modli się po swojemu. Na ulicach terror. Młody kolejarz z tramwaju wyrzuca ludziom chleby. Widzi to niemiecki oficer. Zatrzymuje tramwaj i rozstrzeliwuje chłopaka. KOrczak jest świadkiem. I zanosi się, że teraz jego kolej, ale... wtedy pojawia sie dawny wychowanek - Icek. Żywy i obrotny, w try miga obłaskawia Niemca. Zabiera doktora do baru, gdzie baluje Judenrat, bogaci, wpływowi Żydzi, handlujący z Niemcami i zapewniający sobie nietykalnośc. Reszta społeczności uważa ich za zdrajców. Ten najważniejszy z nich podchodzi do Korczaka i mówi : "ja zdrajca ? ja ratuję ludzi ! od deportacji ! i ja kocham artystów, im trzeba pomóc, ale reszta, hołota, niech umiera, trudno". Z takim podejściem Korczak nie może się zgodzić. Siedzi tam, słucha śpiewów, baletów, śmiechów, ale zmusza się. Chodzi o pieniędze. Icek zbiera na tacę dla sierocińca i udaje się uskładać poważną kwotę. Niespodziewanie do środka wpada paru Żydów i krzycząc "śmierć zdrajcom !" ostrzeliwują tego głównego bonza. To byli uczniowie Korczaka. Zaczepiają go potem i pytają : jak doktor może tam siedzieć z nimi ? Gdzie pana godnośc ? Na co Korczak spokojnie odpowiada : "ja nie mam godności, ja mam 200 dzieci na utrzymaniu". Po powrocie długo siedzi na schodach, z znajdującej go tam Stefie powiada : "CIęzko być Żydem. A ciężej być starym Żydem. A jeszce ciężej być starym, schorowanym Żydem. A najciężej być starym, schorowanym Żydem, która ma na utrzymaniu 200 dzieci". Któregoś dnia na pustej ulicy zjawia sie jakiś mężczyzna, Żyd, wykrzykuje "Bracia, oni tam szykują zagładę dla was, oni mają piece ! I oni w tych piecach Żydami palą !". Zostaje zastrzelony przez strażnika niemieckiego, ale wywołuje wielkie wrażenie. Korczak i jego współpracownicy zastanawiają się : co dalej ? Jesli to prawda ? Stefa sugeruje, zeby moze "rozpuśćić dzieci", mają rodziny, może się jakoś przebiją, uda im się. Ale Korczak odmawia. Wierzy, ze dzieciom krzywdy nie zrobią. Nie odważą się. Maryna spotyka się z doktorem na starym cmentarzu. Ma dla niego doskonałe papiery. Namawia go, błaga, zeby ratował siebie. Doktor na to "Pani w takim momencie prosi, żebym zostawił 200 dzieci ? Jak pani może... I to pani, najbliższa mi, ta najwierniejsza...". Odmawia kategorycznie. Na ostrzeżenia o wywózkach reaguje tak samo : ma zapewnienie od Rady i samych Niemców, ze nie ruszą sierocińców. Kiedy podlewa kwiaty w oknie, widzi wartownika na rampie. Z bronią. On też go widzi. Prowokacyjnie poprawia broń i patrzy w stronę doktora, który mówi do siebie : "Taki ze mnie świetny cel, dlaczego nie strzelasz ? Ach, no tak, nie ma rozkazu..." Podczas obiadu, poprzedzonego modlitwa, wpadają Niemcy. Korczak bierze ich na stronę. Wraca po chwili zaaferowany. Muszą opuścić budynek. Stefa rozumie co się dzieje, więc mówi dzieciom, ze idą na wycieczkę. Nastroj ma być radosny. Icek do końca błaga KOrczaka, zeby uciekał, ma dla niego szwajcarski paszport, ale doktor nawet go nie słucha. Prosi tylko, żeby Icek namówił Niemców, by zabrali żołnierzy z psami i nie poganiali - Dzieci same pójdą", powiada. I idą. Tutaj wchodzi muzyka Wojciecha Kilara, która jest w tym momencie wstrząsajaca : wysokie tony z cięzkimi kotłami w tle. I towarzyszą one całemu przemarszowi dzieci z Korczakiem przez miasto. Doktor idzie na czele, a one się go trzymają, za ręce. Niesamowita scena, bo wiadomo gdzie ta droga ostatecznie się skończyła. Ta muzyka po prostu uderza. Tak jest nagła i dotkliwa. Szlomi i Józek, którzy wracają z pracy po drugiej stronie muru, na przejściu dowiadują sie o pacyfikacji sierocińca. Wracają biegiem, ale nikogo już nie, nie mogą uwierzyć, że jednak "zabrali doktora z dziećmi". Dzwonią do Maryny, ona dzwoni do Rady, ale tam też już nikt nic nie mozę zrobić, Czerniakow nie żyje. Na kolei stoją podstawione wagony towarowe. Niektóre już pełne wyczerpanych ludzi. DO wolnych Niemcy "zapraszają" dzieci. Nie wiedzą do końca dokąd jadą. Doktor chyba do końca wierzy, ze czekają ich jakieś prace polowe. W ostatnim momencie dociera jakieś pismo do oficera niemieckiego, ale za późno jest, doktor z dziećmi są już w wagonie. I następuje moment zaplombowania, w ogromnym zblizeniu, co robi wrażenie. Icek miota się po rampie, próbuje szukać doktora, ratować go. Zamiast tego sam zostaje złapany i wsadzony do wagonu, mimo wrzasków, ze "ma amerykański paszport !". Pociąg rusza. Jedzie i nagle... muzyka się zmienia na łagodną i senną. Wagon z Korczakiem i dziećmi odczepia się. Wyhamowuje. Drzwi się otwierają, dzieci i doktor w zwolnionym tempie wyskakują i z flagami oraz śpiewem i radością idą w piękny plener, znikają we mgle. Jak na wycieczkę. I pojawia sie plansza w informacją jaki był prawdziwy koniec. Ten filmowy jest wspaniale wymyślony. Nie trzeba dosłowności. Cóż, mistrz zrobił mistrzowski film, wszystko jest w nim najwyższej rangi. Rola Pszoniaka, w zasadzie wszystkie role dziecięce, delikatny humor, a jednocześnie pełna groza wojny i tragedii jaka jest jej zasadą. zdjęcia są czarno-biale, łatwiej dzięki nim przenieśc się w tamte nieludzkie czasy. Podobnie zdaje się bylo w "Liście Schindlera" i "Pianiście" ? Muzyka Wojciecha Kilara, jako się rzekło, nadzwyczajna, w tej ostatniej sekwencji naprawdę ma siłę ! Scenografia Allana Starskiego wybitna, getto odmalowane niezwykle wiarygodnie, świetnie zaaranżowane miejscówki, a takze cały ruch na planie w scenach zbiorowych. świetny epizod Jana Peszka [Bauer], znakomita Teresa Budzisz-Krzyżanowska/Maryna i Ewa Dałkowska/Stefa. I mnóstwo scen, które mogą być pedagogiką właściwego podejścia do dzieci, z udziałem rzecz jasna Doktora. No i, to truizm, ale ta historia poświęcenia i wierności sobie i innym, to po prostu rzecz uniwersalna. A dzięki Andrzejowi Wajdzie i Wojciechowi Pszoniakowi - ludzka, daleka od pomnikowego patosu. fragment, tak zamiast trailera : www.youtube.com/watch?v=Ser75XlVFtw Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Korczak" via Stopklatka [2] 27.10.17, 17:07 "Stopklatka" wybitne filmy daje w nocy, a wcześniej (np. o 20:00) woli puścić "Sharknado" czy inną "Operację Delta Force 2"... Czarno-białe zdjęcia były w "Liście...", w "Pianiście" kolorowe :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Korczak" via Stopklatka [2] 27.10.17, 17:16 cześć, Mała Ciekawostko ! :] święta racja ! tylko w ostatnich dniach nocą wyświetlali "Panny z Wilka", "Taksówkarza", no i wczoraj "KOrczaka". zaplanowane sa powtórki tych dwóch ostatnich filmów... włącznie z powtórkami pór emisji ;] szkoda ! szkoda ! szkoda ! Inna rzecz, że to jednak stacja komercyjna, muszą wyświetlać reklamy, więc stąd moze większa ilośc filmów lżejszych w porach tzw prime ? chociaż... podczas wszystkich ww. seansów suma reklam była całkiem spora, choć mozę w środku nocy są one po prostu bardzo tanie i stąd taka sytuacja ? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Korczak" via Stopklatka [2] 27.10.17, 17:45 Cześć,Greku :) Pewnie chodzi o to o czym piszesz - o pieniądze... Cóż poradzić ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Korczak" via Stopklatka [2] 28.10.17, 10:19 swoją drogą, Mała Ciekawostko, nie uważasz, że stacje komercyjne i tak się zaczynają, rzec by można : wyrabiać ? :] coraz częściej rezygnują z absolutnie komercyjnych filmów w prime i na ich miejsce wstawiają kino znacznie wyższych lotów. ot, choćby z tego tygodnia przykłady : w Puls o 20:00 "Siedem lat w Tybecie" albo dziś o 20:00 "Upadek" w Super POlsat. może sytuacja będzie się regularnie poprawiać ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Korczak" via Stopklatka [2] 28.10.17, 11:16 Masz rację, rzeczywiście coś chyba zaczyna się u nich poprawiać. Oby utrzymali tę tendencję!:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Korczak" via Stopklatka [2] 27.10.17, 17:22 dzięki ! : yes, "Pianista" ma kolorowe zdjęcia :] ciekawe, jak by wyglądał w czarno-białym, prawda ? Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Korczak" via Stopklatka [1] 27.10.17, 18:21 byłam na nim w kinie, w czasach szkolnych - porażające przeżycie. Na "Liście Schindlera" zresztą też. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Korczak" via Stopklatka [1] 28.10.17, 10:27 dzięki, Maniu. wyobrażam sobie ! niektóre sceny, zwłaszcza archiwalne, są bardzo dotklikwe, ale i klimat wojny i getta robią mocne wrażenie. swoją drogą, co się dzieje z tymi... kopiami ? : w wyświetlanym na Super Polsat "DO widzenia, do jutra" - francuskie dialogi są bez polskich napisów, a pamiętam że te napisy istnieją, widziałem je, chyba nawet w tej wersji, która krązyła/krąży w jutubie. I to samo z "Korczakiem" - dialogi w jęz. niemieckim są 2 lub 3, ale i tak bez napisów, które owszem również istnieją. o co tu może chodzić ? wymazano je ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 19:00 TVN7 "VInci" 28.10.17, 10:30 TVN nie ma litości ;] chyba, że ktoś lubi ten film... :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 19:00 TVN7 "VInci" 28.10.17, 11:20 Ja lubię, a że akurat oglądam "Stawkę większą niż życie" będę oglądać scenę pierwszego spotkania bohaterów granych przez B. Szyca i K. Barra i jego słów: "Można dużo zarobić, Kloss. Dużo dolarów, Kloss"( odc. 17, cytat z Anny-Marii Elken). :)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 19:00 TVN7 "VInci" 28.10.17, 11:35 to jest świetne, Mała Ciekawostko :] w ogóle, scenariusz jest świetny w swym całokształcie. bon motów i onelinerów najwięcej chyba od czasów Seksmisji [a'propos - dziś o 20:00 w Stopklatce] i Vabank. garściami mozna czerpać ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 19:00 TVN7 "VInci" 28.10.17, 12:00 Dokładnie tak :) "Seksmisję" widziałam w programie :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 10 (vol. 84) 28.10.17, 10:33 ależ dzisiaj tłok, a jak tłok, a w tym tłoku must-see, to z jednej strony, przyjemność, że się ten film zobaczy, a z drugiej : jednak szkoda, że parę innych umknie :] "Upadek", "Spaleni słońcem" i "Lalka" w jednym terminie : życie jest nie fair ! ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:10 TVP Historia "Lalka" odc. 3 28.10.17, 10:34 klasyczna "grecka" wpadka - napisał i zapomniał o czymś [albo zabłądził] ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Restless" 28.10.17, 10:39 film Gusa Van Santa. nietypowy romans nastolatków. on stracił rodziców, za kolegę ma... ducha japońskiego kamikadze i spędza czas na pogrzebach nieznanych mu ludzi. ona choruje nieuleczalnie na raka, ale stara się cieszyć życiem. poznają się, zostają parą i kpiąc sobie na rózne sposoby ze śmierci, przygotowują się na nieuchronne rozstanie. brzmi jak fabuła ambitnego wyciskacza łez ? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Restless" 28.10.17, 11:19 O, słyszałam o tym filmie. Pamiętam, że zarzucano mu ewidentne nawiązania, żeby nie powiedzieć ściąganie z klasyka Hala Ashby'ego "Harold i Maud" z 1971 r. Przy okazji już dawno chciałam go opisać na forum (mam dvd, to jeden z kultowych filmów mojego dzieciństwa!), ale jakoś nie miałam czasu. Może kiedyś się uda. Niestety nie dam rady obejrzeć. Liczę na Twoją recenzję! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20 Kultura "Restless" 28.10.17, 11:33 dzięki , Siostro :] o, ciekawe. a czy "Harold i Maude" to nie jest film o romansie młodego mężczyzny ze starszą kobietą ? chyba, ze inspiracja dotyczy raczej rozwiązań fabularnych, pomijając kwestie metrykalne ? brawo, Siostro ! koniecznie musisz napisać o tym filmie !! nie wiem czy zdołam obejrzeć "Restless", Siostro. raz, ze "Lalka" :], a dwa - ewentualnie "Upadek" lub "Spaleni słońcem"... ścisk i tłok dzisiaj w ramówce :] ale mam nadzieję, ze doczekamy się powtórki ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Restless" 28.10.17, 14:42 Tak, to ten film! Nie, żebym Cię nie doceniała, ale znasz tę historię? :) Mam nadzieję, że kiedyś mi się uda! Nie pamiętam dokładnie, na pewno chodziło o podobieństwa pewnych wątków (Harold też chodzi namiętnie na pogrzeby) i konkretnych scen. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20 Kultura "Restless" 28.10.17, 17:16 nie znam tego filmu, Siostro :] wiem tylko, a raczej - czytałem i słyszalem, o czym traktuje. na pewno Ci się uda ! rozumiem. to ciekawa inspiracja ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:10 TVP1 "Dawca pamięci" 28.10.17, 10:45 skądś, to znamy chyba... świat przyszłości, bez wojen i cierpień, ale za cenę emocjonalnej oziębłości, zmysłowego otepienia i duchowej próżni. a w nim młodzieniec, który ma przejąć rolę Odbiorcy Wspomnień, czyli jedynej osoby mającej dostęp do tego, co było kiedyś, zanim ludzkośc wysterylizowano z uczuć. Jonas przechodzi swoiste przeszkolenie, podczas którego zdarza się coś, co podważa jego zaufanie do istniejącego porządku. opis świata przypomina ten z "Equlibrium", nieprawdaż ? no, a motyw - jak można się spodziewać - buntu wobec zastanego, to już chyba stereotyp i to nie od czasów "Matrixa" ;] ale obsada jest solidna : Meryl Streep, Jeff Bridges, Katie Holmes Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:55 TVP1 "Debiutanci" 28.10.17, 11:05 świetny film ! i tytuł. każdy z bohaterów istotnie coś zaczyna w swoim życiu. Narraor - Oliver, zbliżajacy się do 40-tki rysownik, nieuleczalny melancholijny romantyk, a lekkim poczuciem humoru wobec otaczającego go świata, jest po kilku związkach, które w końcu sie rozleciały. Teraz skupia się na pracy, czyli tworzeniu obrazków z dowcipnymi albo refleksyjnymi podpisami/puentami/bon motami. Wspomina dzieciństwo, spędzone przy matce, buntowniczce zawikłanej w nieudane małżeństwo z jego wiecznie nieobecnym ojcem, Halem. Ojciec nie żyje, zmarł niedawno, ale Oliver spędził z nim ostatnie miesiące, które ogromnie wiele zmieniły w jego życiu. Retrospekcja tego okresu w jego życiu jest kluczowym wątkiem filmu. po śmierci żony, Hal wyznał Oliverowi, że całe życie był i jest gejem. I teraz dopiero zamierza być sobą na pełny gwizdek. Oliver obserwuje więc jak tata w sile wieku zaczyna odwiedzać gejowskie kluby, w domu urządza spotkania dla gejów, ubiera się inaczej niż zawsze, a wreszcie znajduje sobie kochanka o połowę młodszego. I ojciec jest taki szczęśliwy, radosny i wiecznie uśmiechnięty, że ten nastrój zaczyna się i Oliverowi gdzieś tam udzielać. Kiedy ojciec zaczyna niedomagać z powodu postępującego raka, Oliver spędza z nim ostatnie tygodnie w domu. Po śmierci ojca, czyli współcześnie, Oliver poznaje francuską aktorkę - Annę. Dobrze się układa między nimi, wydaje się, że to moze być coś trwałego, ale ona podróżuje bez przerwy, w związku z zawodowymi planami. I też nie jest pewna czy jest gotowa na taką zmianę w swoim życiu, jak stały związek, ale na pewno w grę wchodzą zupełnie nowe uczucia. Brzmi to jakoś niekoniecznie odkrywczo, ale na ekranie wygląda całkiem oryginalnie, głównie z powodu powolnego rytmu filmu, zabawnej formy, której atutem jest komentarz z offu Olivera, wspomagany wstawkami rysunkowymi oraz szczególnego rodzaju wyliczankami dotyczącymi daty w kalendarzu i płynne przejścia między trzema róznymi planami czasowymi. Ewan McGregor, Melanie Laurent i Christopher Plummer tworzą jeden z najlepszych aktorskich tercetów w ostatnich latach w kinie, wg mnie :] zwłaszcza odkryciem jest Plummer, któremu z okazji odpowiedniej urody, zdaje się dośc często powierzano role niemieckich oficerów albo generalnie bohaterów niekoniecznie uwodzicielskich ;] A tutaj epatuje uśmiechem, dziecinną niemal radością życia i ujmuje po prostu. Na co dowodem jest Oscar za rolę drugoplanową. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 28.10.17, 11:25 Czesi na okoliczność... Rewolucji Październikowej :] puszczali "Pancernika Potiomkina", co chyba przegapiłem i fatalnie zapomniałem, muszę sprawdzić kiedy był lub - mam nadzieję ! - dopiero będzie, bo mignął mi w zapowiedziach, ale kto wie czy nie zagapiłem się, mimo że sprawdzam ramówkę zazwyczaj w stanie pełnej przytomności ;] "Spaleni..." to klasyk. umiejscowieni w czechowowskiej niemal sielance wiejskiej posiadłości ziemiańskiej , gdzie po trudach wojny domowej czas spędza Kotow, bohater, w stopniu oficerskim, uwielbiany przez otoczenie, inteligentny, pełen wdzięku i jakże sympatyczny, a przede wszystkim : towarzysz i przyjaciel samego Stalina. wokół niego gromadzi są liczna rodzina, ma żonę, są dzieci, dziadkowie, jest piękne lato i pola pełne zbóz, zielone łąki do gry w piłkę, a dworek tętni życiem towarzyskim i intelektualnym. dnia pewnego przybywa tam niejaki Dymitr. dawny znajomy i towarzysz. wesoły, gra na pianinie, spiewa z dziećmi, ale wiemy, że coś tu nie gra, bo w pierwszej scenie filmu Dymitr sprawdza swój los : przystawia sobie rewolwer do głowy i pociąga za spust, strzał nie następuje. A jego obecnośc wywołuje cichą konsternację w małzenstwie Kotowów, zwłaszcza pani domu. yes, Dymitr nie zjawił się w dworku, by zabawiać sobą zgromadzonych. ma powody osobiste - Kotow ożenił się z jego dziewczyną, jego samego wcześniej usuwając sprytnie z drogi. ma też powody polityczne - zmienił sympatie, przeszedł na drugą stronę barykady, zdradził, a teraz - kiedy ruszają pamiętne z historii czystki - przyjechał aby aresztować Kotowa, a w efekcie wykonać na nim egzekucję. Dawne sympatie nie obowiązują, liczy się lojalnośc polityczna i pozycja w momencie zwrotnym. Nie zmienia to faktu, że Dymitr również bije się z myślami, nie jest w stanie sam zdecydować co powinien zrobić, dlatego w pierwszej scenie filmu zdaje się na ślepy los. I ta świadomośc zaczyna do Kotowa docierać. Niedaleko posiadłości już czeka smutna wołga ze smutnymi panami. palącym Slońcem jest rzecz jasna sam wódz, JózeF Wisarionowicz, aczkolwiek system kręci się zawsze samoistnie niemal, wystarczy go dobrze nakręcić, aby to on zaczął wydawać wyroki i kształtować moment historyczny. film cudowny jak chodzi o estetykę i bezlitosny kiedy mowa o wymowie rozliczeniowej. dlaczego o 20:00, dlaczego w trakcie "Lalki" !, aaa ! :] I dlaczego nie w publicznej polskiej, tak powiedzmy... o 21:30 ;] Zaryzkowałbym, że Rewolucja to obiektywnie jedno z kluczowych wydarzeń w historii świata, nie tylko w XX wieku. Czesi nie tyle czczą tę datę, ile po prostu zauważają ją i doceniają jej znaczenie. u nas byłoby to potrakowane chyba jako przejaw służalczości wobec Rosji i sentymentu do ZSRR i PRL, hehe :} Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 28.10.17, 11:31 Podpisuję się, świetne kino! Oczywiście, "obchodzenie" tej daty by u nas nie przeszło :) Ale jak już kiedyś pisałam, w ogóle kino radzieckie jest u nas na czarnej liście! To znaczy w tv publicznej. Bo na Filmboxie Arte, którego niestety nie mam, pojawiają się czasem właśnie klasyki Eisensteina jak "Pancernik..", "Iwan Groźny", czy "Aleksander Newski". "Pancernik..." to oczywiście must-see. Może kiedyś uda Ci się go złapać. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 28.10.17, 11:41 yes, Siostro ! :] no właśnie :] "Cichy Don", pamiętam ze omawialiśmy "Tak tu cicho o zmierzchu", ale w istocie sa to rzadkie sytuacje. dzięki :] oby tak było. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 28.10.17, 11:42 * "Cichy Don" - był niedawno na TVP Historia :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 28.10.17, 11:54 No właśnie, też miałam to napisać :) Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 28.10.17, 11:33 Myślisz Greku, że to z tej okazji go dają ? :) TVP dosyć często puszcza ten film (np. Kultura) i to w jako takich godzinach, więc może nie jest tak źle :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 28.10.17, 11:44 yes, Mała Ciekawostko :] puszczają go z adnotacją : "Rijnova revoluce w Rusku - 100 let" :] o, świetnie ! chociaż, przyznam sam się dziwiąc temu, co piszę : na powtórki starszych filmów liczę bardziej w wykonaniu np Stopklatki niż kanałów telewizji publicznej ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 28.10.17, 11:58 Dzięki za wyjaśnienie :) Tak to jest z tymi starszymi filmami - też zauważyłam, że są częściej puszczane innych kanałach niż TVP. Coś tam publiczna nada od czasu do czasu, ale bez szaleństw. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 28.10.17, 12:07 cała przyjemność po mojej stronie, Mała Ciekawostko :] Jedynka czy Dwójka w ogóle zapomniały, że istnieją wspaniałe filmy z dawnych lat, przy czym "dawne", to dla nich zdaje się wszystkie filmy, które nakręcono przed 2000 rokiem ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 28.10.17, 12:14 :) Chyba rzeczywiście zapomniały, a jak sobie przypominają, to rzadko :) Ciekawe, co u nas będzie puszczane z okazji Rewolucji, podejrzewam, że jeśli cokolwiek, to może jakieś dokumenty na TVP Historia. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 28.10.17, 17:13 \może TVP zahaczy półgębkiem o tę ważną rocznicę, Mała Ciekawostko :} setną, jakże zatem okrągłą. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 28.10.17, 17:26 Przekonamy się :) Ciekawe jak będzie w Rosji? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 29.10.17, 10:43 no własnie, co tam w Rosji się dzieje ? ":] z jednej strony, niby się odcinają od starych czasów, ale z drugiej sentymenty ciągle są żywe. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 29.10.17, 11:07 Dokładnie. Pewnie komuniści zorganizują jakąś defiladę czy marsz i możliwe, że to będzie wszytko . Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 29.10.17, 11:29 bardzo możliwe :] Czesi dzisiaj puszczają film Sokurova "Byk" - o Leninie ;] też w ramach "100 rocznicy Rewolucji Październikowej". niestety, nie obejrzę, leci na Ct Art w trakcie "Kabaretu". Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 29.10.17, 11:35 Szczerze mówiąc, ja też bym nie obejrzała :)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 28.10.17, 12:08 a tyle było świetnych cyklów filmowych wTVP, pokazujących kinową klasykę : Perły z lamusa albo W starym kinie. ktoś musiał je usunąć, zeby zrobić miejsce dla jakichś... bardziej ambitnych pozycji, że tak zażartuję smutno :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 CT2 "Spaleni słońcem" 28.10.17, 12:15 Tak, trudno się z tym pogodzić... Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Atlas chmur" 28.10.17, 17:08 Jutro w Stopklatce o 20.00. Pisałam o nim już 5 (!) razy, ale nikt się nie skusił. Nie mam już siły pisać tego samego. Powtórzę tylko, że intelektualnie raczej bełkot (chyba, że ktoś wierzy w reinkarnację), ale strona wizualna bardzo efektowna. Plus Tom Hanks w kilku rolach i Ben Wishaw w dezabilu :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Atlas chmur" 28.10.17, 17:21 dzięki, Siostro :] yes, pamiętam Twoje zapowiedzi. jakoś nie mogłem nigdy wpaśc na ten film, zgodzić terminów, albo konkurencja otrzymywała fory... ech :] nie wiem czy jutro się uda, ale oczywiście wpisuję do planu i grafika ! :] PS : niestety, "Pancernik Potimokin" był wczoraj. aaa ! pech, ramowkę czeską ogladalem w telegazecie, film był późno i to na Ct2, gdzie zazwyczaj po fabule w okolicach 22:00-23:00 nie ma następnych, są raczej dokumenty, seriale, programy muzyczne i krajoznawcze. A tutaj ten jeden raz dali film i to jaki... :] pech, pech, pech ! pozostaję z nadzieją na powtórkę :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Atlas chmur" 28.10.17, 17:37 Tak, pisałeś o nim, że to "pechowiec dekady" :) Czasem tak się zdarza, że coś człowiek przegapi. Pozostaje liczyć na powtórkę. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Atlas chmur" 29.10.17, 10:48 yes, Siostro :] obawiam się, że tym razem pechowcem "Atlas..." pozostanie, przynajmniej jak dla mnie. Czesi puszczają... "Kabaret" Boba Fosse'a ! - jako znawczyni i miłośniczka kina : na pewno zrozumiesz mnie :] Nie widziałem go jeszcze i nie mógłbym chyba [nie powinienem ?!] przegapić. na pewno będzie jeszcze jedna powtórka "Atlasu..." ! Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka "Twarze i maski" odc. 4 29.10.17, 10:12 Dzieje się w roku 1980, w trakcie strajków na Wybrzeżu. Opowiada historię aktora Witolda (Adam Ferency) który po dwóch latach występowania bodajże w Częstochowie, zostaje ściągnięty z powrotem do macierzystego teatru w którym dzieje się akcja serialu (co ciekawe, do tej pory nie pojawiła się jego nazwa - chyba, że coś mi umknęło...), do zagrania roli Solonego w "Trzech Siostrach". Dyrektor teatru (Krzysztof Stroiński), a jednocześnie reżyser spektaklu, tylko Witolda widzi jako tego bohatera. Ten mimo niechęci żony, będącej w siódmym miesiącu ciąży, przyjmuje propozycję i oboje wracają do Warszawy. Jest on aktorem z powołania (choć raz przebąkuje, że jako malarz pokojowy zarabiałby więcej), kiedy ćwiczy w domu tekst żona mówi, że nie jest wtedy sobą - on odpowiada, że właśnie o to chodzi. On chce do końca "zagłębić się" w swojego bohatera, poznać jego uczucia, motywy itd. Jako że trwają strajki, w teatrze również rozpoczyna się "politykowanie", o swoje prawa zaczynają dopominać się pracownicy techniczni, padają pytania czy warto wystawiać "sztuki radzieckie" (!). Jeden z aktorów (Tomasz Dedek), też mający grać w spektaklu, uważa, że powinni coś zrobić, pokazać wsparcie strajkującym, według niego aktorzy są "autorytetami moralnymi" - w końcu zwalnia się z prób i z dwoma kolegami wyjeżdża do Gdańska, by zagrać w stoczni jakiś recital. Wszystko to powoduje spore zakłócenia w przygotowaniach do premiery, co bardzo denerwuje Witolda, po pierwsze dla tego przedstawienia porzucił on dotychczasowe życie, po drugie uważa (podobnie jak dyrektor), że aktor jest artystą, a nie działaczem i powinien grać, a nie politykować. Odmawia też podpisania petycji do dyrektora o możliwość wystawienia wierszy zakazanych poetów, m. in. Herberta i Barańczaka. On chce grać w zaplanowanym spektaklu, do którego się przygotowuje, w niczym innym. W międzyczasie dochodzi do pożaru instalacji elektrycznej, co pokazuje w jak tragicznym stanie technicznym jest cały budynek. Witold rozgoryczony atmosferą w teatrze idzie po poradę do profesora o nazwisku Barden (nawiązanie do A. Bardiniego?), jednak ten jest na tyle poważnie chory, że wręcz zasypia w trakcie rozmowy i nie jest w stanie pomóc (pod koniec odcinka umiera...). Witold upija się i awanturuje z żoną, prawie dochodzi do rękoczynów, co skłania ją do wyjazdu z Warszawy do rodziców na ostatnie tygodnie ciąży. W teatrze panuje coraz większy chaos, aktorzy ignorują próby "Trzech sióstr", ćwiczą tych zakazanych poetów, mimo sprzeciwu dyrektora - cała ta sytuacja powoduje, że ten skłania się coraz bardziej do zrezygnowania z premiery i wręcz zamknięcia teatru, aby zrobić generalny remont całego gmachu. Nie wiadomo czy tak się stało, w ostatniej scenie widzimy Witolda, który pod oknami szpitala wyczekuje, by zobaczyć nowonarodzone dziecko - okazuje się, że to bliźniaki, a on na ten widok aż skacze z radości. Jednak nie wszystko było takie złe :) To był znowu dobry odcinek, więcej było pokazane pracy zza kulis, np. : pierwsze czytanie tekstu - jeszcze przed próbami. Pokazano też dylemat kim taki aktor ma być, wspomnianym wcześniej "autorytetem" czy artystą wykonującym tylko swój zawód. Ciekawa rozterka... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Twarze i maski" odc. 4 29.10.17, 10:40 dzięki, Mała Ciekawostko :] świetny opis ! Tym razem pojawia się kwestia nie ambicji zawodowych, ale samego clue tego czym jest aktorstwo : tylko sztuką czy rodzajem społeczno-politycznego zaangażowania ? wg mnie :] : w ważnych momentach, ale nie tylko, aktor nie powinien stronić od politycznych gestów, jeśli tylko czuje, że musi zabrać głos. Z drugiej strony, jeśli takiej potrzeby nie czuje - trudno go za to winić. co o tym sądzisz ? co sądzicie ? Tutaj konflikt jest chyba w gronie samego zespołu teatralnego. Ciekawe odwrócenie ról z kina moralnego niepokoju, prawda ? Tam jednostka występowała przeciw/na tle konformistycznej albo zblatowanej z władzą grupy, w imię wartości humanistycznych, a tutaj jednostka staje przeciw grupie buntowników - interesujące ! Yes, życie prywatne, żona, rodzące się dzieci : oaza i azyl dla bohatera, no i... dowód na to, że dla aktora spełnienie życiowe moze istnieć także poza sceną :] zwłaszcza w takich warunkach, w jakich się znalazł aktualnie. Ciekawy jest ten wątek z awarią instalacji - wygląda bowiem na to, że celowo zostało to sprokurowane, aby odwieśc aktorów od prób, storpedowac przedstawienie, a może nawet być pretekstem do zamknięcia całego przybytku. świetny odcinek, Mała Ciekawostko :] ! dzięki raz jeszcze ! czekam/czekamy na kolejne odcinki, Twoje opisy i recenzje ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Twarze i maski" odc. 4 29.10.17, 11:17 Według mnie mogą zabierać głos w ważnych sprawach, ale nazwanie ich aż "autorytetami moralnymi" jest chyba przesadą. Tak, w samym zespole jest konflikt, Witold jako jedyny nie podpisał tej petycji i rzeczywiście nastąpiło odwrócenie ról - on sam wobec buntowników. Z tą instalacją to nie do końca wiadomo jak było, bo budynek dawno nie był remontowany, a same kable były z 1947 roku, więc może jednak to kwestia ich "wieku" a nie sabotażu, ale masz ciekawą koncepcję, Greku :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Twarze i maski" odc. 4 29.10.17, 11:31 mam podobne zdanie, Mała Ciekawostko :] rozumiem. ciekawe jest więc stworzenie przez scenarzystę sytuacji, w której oba warianty interpretacji są dopusczalne, a zatem : nic nie wiemy na pewno :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Twarze i maski" odc. 4 29.10.17, 11:34 No właśnie, w ogóle scenariusz jest naprawdę ciekawy w każdym odcinku. Scenarzystą i reżyserem jest UWAGA: Feliks Falk, więc można się tego spodziewać. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Twarze i maski" odc. 4 29.10.17, 15:26 dodatkowa bardzo dobra rekomendacja ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 10:57 no cóż, musical-legenda :] nie widziałem go dotąd nigdy, znam chyba tylko piosenkę Lizy MInelli, i to nawet nie wiem, czy ona jest z tego filmu, czy tylko do niego nawiązuje ? wedle opisu, rzecz się dzieje w latach 30-tych, w przededniu dojścia do władzy w Niemczech nazistów i wybuchu II wojny światowej. przeplatają się wątki rozrywkowego życia nocnego Berlina, narastającej grozy faszyzmu w życiu politycznym i społecznym oraz miłosnego trojkąta : amerykańskiej szansonistki, niemieckiego barona i brytyjskiego studenta. aż się dziwnie czuje z "opisu" zapowiadając film tak wybitny :"] czy oglądaliście ? pamiętacie ? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 11:27 Oglądałam i dużo pamiętam. Pewnie zrobi na Tobie wrażenie, tak jak na mnie, scena z młodym nazistą, prawie dzieckiem, śpiewającym nazistowską piosenkę (z angielskiego ma tytuł "Tomorrow belongs to me") i resztą osób dołączającą niego. Mocna rzecz. Nic więcej nie napiszę, nie chcę za bardzo spoilerować :) Piosenka była w filmie, tak samo jak sławna "Money" - obie śpiewała L. Minelli. Masz obejrzeć Greku, to rozkaz !;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 11:33 dzięki, Mała Ciekawostko ! :] świetna zapowiedź ! bardzo jestem ciekaw tych scen, piosenek, klimatu i wymowy całokształtu. tak jest ! :] oglądam ! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 13:46 Greku, ARCYDZIEŁO i to nie tylko musicalu!!!! Wielkie kino!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 15:18 Genialne piosenki, nie tylko tytułowy "Kabaret" i "Money", ale też właściwie wszystkie pozostałe! Sposób ich pokazania, z widownią nocnego klubu w tle, to absolutne mistrzostwo!!!! Rola Lizy Minelli niezapomniana, absolutnie wspaniała!! Mogłabym ciągnąć te zachwyty bez końca. Greku, to będzie fantastyczny seans!!! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 15:40 Oczywiście, jest jeszcze Michael York w najlepszej swojej roli i aktor Viscontiego, Helmut Griem. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 15:49 yes ! "Kabaret" leci w ramach cyklu "wybitne postacie filmu" - tym razem chodzi właśnie o Michaela Yorka. w tym samym segmencie pokazany był "Romeo i Julia", gdzie York grał Tybalta. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 15:47 dzięki, Siostro ! :] ależ zapowiedź ! cieszę się na tę znakomitość :] I mam nadzieję, że tym razem Czesi zrezygnują z dubbingu i postawią na napisy, które lepiej będą się komponowały z fragmentami piosenkowymi. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 16:05 Nie mogłam inaczej, to z pewnością jeden z najbardziej pamiętnych, najważniejszych filmów jakie widziałam. O, też mam taką nadzieję. Chyba piosenki nie będą dubbingowane?? :) Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 16:19 Dubbing to byłaby przesada i profanacja tego filmu! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 16:22 Dla mnie w ogóle wszelki dubbing to profanacja! Wyjątek to "Ja, Klaudiusz" :) Greku, a jak Czesi pokazują musicale? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 16:37 yes, Siostro ! Czesi chyba wychodza z założenia, ze lepszy dubbing niż napisy, a na pewno lepszy od nakładajacych sie na siebie głosów aktorów i lektora ;] o, nie mam pojęcia - ale były filmy, w których pojawiały się dosłownie pojedyncze piosenki i przy dubbingu dialogów : te przejścia wyglądały słabo, wg mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9717 Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 18:53 siostra_bronte napisał(a): > Dla mnie w ogóle wszelki dubbing to profanacja! Wyjątek to "Ja, Klaudiusz" :) Wyjątków jest chyba ciut więcej ;) Dorzucam starych "Forsythe'ów" Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 19:01 A tak, masz rację, zapomniałam o "Forsythe'ach" :) Był też świetny serial o Elżbiecie I, którą dubbingowała Aleksandra Śląska. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 19:02 A królową grała Glenda Jackson. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 16:35 mam nadzieję, że Czesi myślą podobnie jak Ty, Mała Ciekawostko :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 16:34 dzięki, Siostro :] piosenki lecą ganz normal :] ale wiesz jak to jest, z dubbingu dialogów nagłe przejście do piosenki, przy której pod spodem lecą napisy, wygląda dośc nienaturalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 16:36 No właśnie tak myślałam. I faktycznie to musi dziwnie brzmieć. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 21:40 Ct2 "Kabaret" 29.10.17, 16:40 yes, Siostro :] ale, jakkolwiek będzie : cieszę się bardzo na ten seans, zwłaszcza po Waszych, Twojej i Małej Ciekawostki, zapowiedziach ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Kabaret" wrażenia po filmie :] 30.10.17, 10:27 Cóż można powiedzieć, po takim filmie... znakomitość ! Wszystkie piosenki są absolutnie hitowe, włącznie z układami tanecznymi, no a wykonawcy : pierwsza liga. Brawurowa Liza Minelii i kapitalny Joel Gray. "Willkommen", "Cabaret", "MOney, Money" - słyszałem je już wcześniej, wiedziałem skąd pochodzą, przyjemnie było zobaczyć je w oryginalnej filmowej wersji, wpisane w kontekst całej tej opowieści. A kontekst, to przemijanie świata. Wspaniałego świata zabawy, wolnej miłości, zgrywy, przebieranek, frywolności, śmiechu, odlotowych strojów, beztroski, humoru przyćmiewającego prozę życia i wszelkie niedostatki, swingującego jazzu, fertycznych piosenek. Scena kabaretowa odzwierciedla nastroj wśród ludzi. Ten fragment piosenki : "Zostaw wszystko i wpadnij do kabaretu, tutaj jest życie" mówi sam za siebie. Zabawa trwa, ale wiadomo, że groza nadchodzi. Jeszcze dyrektor klubu może wyrzucić na kopach typka w koszuli ze swastyką, ale za chwilę sam zostanie pobity, może nawet zabity, za to co uczynił. Sekwencję tę widać w krótkich cięciach, chaotycznych, gdzieś w ciemnym zaułku, zmontowaną jednocześnie z przepysznym kabaretowym numerem rozgrywanym na scenie. świetny pomysł. Kiedy Brian, Max i Sally jadą do zamku Maxa za miastem, widzą jakiegoś trupa w kałuży krwi, leżącego na ulicy pod kocem. Obok ludzie, policja, jakiś zniszczony stragan z warzywami, a Max lekceważąco macha ręką : "CI naziści są rozbójnikami, ale damy sobie z nimi radę", na pytanie BRiana "KTO da sobie radę ?", odpowiada : "MY, Niemcy". POtem jest ta niesamowita scena w ogródku piwnym na wsi, gdzie młodzian z Hitlerjugend intonuje pseudoradosną pieśń "JUtro należy do nas !", która zamienia się w manifestację wypaczonej wersji patriotyzmu, zapowiada straszne czasy, zwłaszcza gdy przylączają się do niego inni, starsi, młodsi, wszyscy wstają i śpiewają w szowinistycznym uniesieniu. W żadnym momencie ten mundurowy nazizm, który w sposób zorganizowany i urzędowy zajmuje się tępieniem różnorodności, radości życia, zmazywaniem kolorów, nie pojawia się w sposób ostentacyjny. Narastanie faszystowskich ciągot w społeczeństwo widać w losach bohaterów : Natalia Landauer nie chce przyjąć oświadczyn Fritza, bo jest Żydówką [i dodaje : "Nie widzisz, co się dzieje w kraju ?" - mając na myśli dziki antysemityzm]. Fritz, który sam ukrywa pochodzenie żydowskie, wie że coming out spowodowałby odwroćenie się od niego przyjaciół. Robi to jednak dla Natalii, która wybacza mu, że jak dotąd nie mówił jej prawdy, i biorą ślub w obrządku żydowskim. A pod domem Natalii jacyś fani NSDAP malują na żołto napisy "Juden !". Też nie są widoczni, migają gdzieś ich kształty pośród nocy. Brian na ulicy niszczy ulotki i flagi ze swastykami. Zostaje za to pobity. W kamienicy, w której wynajmuje pokój, trwa dyskusja : jedna pani dziwi się "Jakim cudem Żydzi mogą być bankierami, a zarazem... komunistami, jak mówi propaganda ?", na co pan : "Bo to spisek, proszę pani, Żydzi i komuniści są w spisku". Na to włącza się przechodzący Brian : "Jest jeszcze trzeci spisek - idiotów i kretynow, do którego pan należy". Nastroje społeczne są już zmącone cięzką chorobą. W finale ten faszyzm już rządzi. KOnferensjer śpiewa ostatnią piosenke, żegna widownię, a na widowni widzimy już tylko same mundury/koszule ze swasytykami. Twarzy nie widzimy dobrze, bo postaci są rozmyte, oglądamy je jak przez denka butelek. Ale to oni. Kabaret się skończył, Berlin jako miasto życia i zabawy przeszedł do historii. Max wyjeżdza do Argentyny, Brian do Holandii, zostaje tylko Sally, wciąz z nadzieją, ze uda się jej być aktorką. Ale dla kogo miałaby grać, jeśli nie dla nowej władzy ? Tylko : co miałaby grać ? Z jej temperamentem i podejściem do życia - miałaby kłaniać się faszystowskiej propagandzie ? A może jednak, wszak w ostatniej rozmowie pada sugestia, że jest gotowa na wiele ustępstw, żeby spełnić swje marzenia. Liza Minelli absolutnie jest doskonała. Pełna energii, zapału, na scenie fenomenalnie ekspresyjna, a jej postać wyraża ideały wolności, przede wszystkim osobistej. USuwa ciążę, bo nie chce żyć z Brianem "w domu z ogródkiem", jak on to już sobie zaplanował. Nie chce zrezygnować z planów i marzeń, nawet jeśli są one nie do spełnienia. Ten trojkąt uczuciowy, jaki się tworzy pomiędzy nimi, a Maxem, jest również nietuzinkowy. Najpierw Sally próbuje uwieśc Briana, ale bezskutecznie, potem za obopólnym pragnieniem - romans zostaje nawiązany, ale wtedy zjawia się Max, który porywa Sally, a Brian jest zazdrosny. Najpierw wydaje się, ze o Sally, ale koniec końców raczej o Maxa, który ostatecznie uwodzi ich oboje, a potem ucieka do Argentyny przed faszystowską zawieruchą. Rewelacyjna jest piosenka, w któreej sparodiowany zostaje faszystowska ideologia : zespół występuje w podwiązkach, gorsetach i makijażach, na głowie ma hełmy wojskowej, jakieś atrapy karabinów i maszeruje przedrzeźniając wojskową musztrę. Wygląda to kuriozalnie i przekomicznie. Ostatnie to momenty, kiedy jeszcze wolno się śmiać. To co Joel Gray wyprawia na scenie - no to jest zupełny odlot :} Rewelacyjna rola, jak z innego wymiaru postać, symbol raczej niż człowiek z krwi i kości. KOmizm takze w dialogach. Niezapomniany moment, gdy Briana odwiedza Natalia Landauer, córka bogatych Żydów, aby brać korepetycje z języka angielskiego [to też symbol okoliczności dziejowych, tak jakby Landaurowie szykowali się do wyjazdu do Ameryki, gdy tylko będzie to konieczne]. Sally jest zazdrosna o to, jak Brian i Fritz jej nadskakują, więc zaczyna rozmowę o... syfilisie :] A potem obie panie mają rozmowę na osobności. Natalia zwierza się Sally, że jest zakochana we Fritzu, a on rzecz jasna w niej, ale ona nie mozę go poślubić. Nie może tez o nim zapomnieć, zwłaszcza od momentu, kiedy "rzucił się na nią, powalił na sofę i zaczął całować" :}. Sally zajada ciastko jednym zębem i nie wie, co jej poradzić... "Nie mozesz się z nim ożenić, nie możesz o nim zapomnieć... może idź do klasztoru ? U WAS są mniszki ?" ;] POmysł "rzucenia na sofę" Fritz oczywiscie wziął od Sally. Brian mu przekazał tę radę. Fritz na początku był sceptyczny : "Tak, słuchaj rad Sally, to wylądujesz w więzieniu" ;] Michael York - znakomity ! świetnt Helmut Griem/Max, oraz jakże urodziwa Marisa Berenson/Natalia Landauer. wielkie kino ! Czesi puścili film z dubbingiem, niestety, bo miałem jednak nadzieję na oryginalne głosy aktorów i naturalne przejścia do piosenek. Dubbing czeski jest perfekcyjny, a na dodatek każdy film, dokument etc. ma werrsję dla niesłyszących, więc na rózne sposoby nie-Czech może się wspoomagać celem zrozumienia tekstu, ale... no własnie - ale :] Co nie zmienia wrażenia : film jest wyjątkowy. Liza Minelli - rewelacyjna. A ta nostalgia za światem, który brutalnie zdławiono, przebija się przez wszystkie te wesołe i poparte kapitalnie błazeńską choreografią piosenki . wybitne osiagnięcie. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Kabaret" wrażenia po filmie :] 30.10.17, 17:25 Cieszę się, Greku, że tak Ci się podobało! Ale nie mogło być inaczej, bo to po prostu wybitne, wielkie kino. Zachwycające na każdym poziomie. I jako musical i jako dramat obyczajowy i wreszcie, jako dramat wielkiej historii. A także jako alegoria życia jako "kabaretu"... Rola Minelli to po prostu majstersztyk!! Odsłania się tutaj całkowicie, na jej twarzy i w jej oczach widać wszystkie emocje. Mistrzowska rola!! Oczywiście, zapomniałam o Joelu Greyu!! Muszę przyznać, że byłam jednak ..zła na Sally, że nie wyjechała z Brianem. Może takie zupełnie inne życie jednak by się jej spodobało? Choć faktycznie, po urodzeniu dziecka nie byłoby już dla niej powrotu. Jednak mimo wszystko, mam wrażenie, że potem, nie raz będzie żałowała, że jednak nie zaryzykowała. I jeszcze to, że usunęła ciążę w tajemnicy i postawiła Briana przed faktem dokonanym było moim zdaniem nie fair. W końcu był ojcem dziecka! Kiedy Sally śpiewa (dla mnie to najpiękniejsza scena filmu): "Everybody loves the winner, so nobody loves me", oczywiście czujemy, że śpiewa o sobie. Sally pragnie miłości, a jednak kiedy dostaje szansę, rezygnuje z niej... Absolutnie fantastyczna scena, "Maybe this time". Twarze widzów w nocnym klubie, którzy też pewnie myślą wtedy o swoim życiu - wspaniale to sfilmowano. www.youtube.com/watch?v=Y1u66XwBLN4 Wspaniale, że mogłeś wreszcie zobaczyć ten film! Chętnie bym go sobie przypomniała. Jakoś dawno był w naszej tv. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Kabaret" wrażenia po filmie :] 31.10.17, 09:58 dzięki, Siostro :] w istocie : wspaniałe kino ! o, Liza Minelli to wydarzenie, jej talent sceniczny, ale i aktorstwo, są tutaj na najwyższym poziomie. rola niezapomniana. MYslę, że Sally jest w pewien sposób postacią, tak jak i Konferansjer, jak Max, symbolizującą odchodzący świat, czyli wyznającą ideały niezgodne z tymi wyznawanymi przez mieszczaństwo niemieckie, ktore utorowało drogę do władzy NSDAP, skutkiem czego... w pewnym sensie : nie może zachować się inaczej. W pełni się z Tobą zgadzam, że czeka ją niewesoła przyszlość : być może aktorki, ale w zawstydzajacym teatrze faszystowskiej propagandy, spelnienie jej marzeń będzie miał gorzki smak. yes, i na dodatek ona usuwa tę ciążę dzień po rozmowie, podczas któreej oboje snuli plany rodzicielskie. Pełne zaskoczenie ! myślę, że Sally bliżej do ideałów wolnej miłości :] o yes, znakomity utwór i sekwencja ! dzięki, Siostro ! :] może ktoś w polskiej telewizji się ocknie i powtórzy ten film - takie wydarzenia filmowe powinny być powtarzane wręcz cyklicznie, na zasadzie... zasady :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Kabaret" wrażenia po filmie :] 31.10.17, 16:48 Pewnie nieprędko to nastąpi, a przynajmniej nie w TVP, mam takie wrażenie. Ja jak widziałam ten film parę lat temu w telewizji, to było chyba na TV4... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Kabaret" wrażenia po filmie :] 01.11.17, 10:40 niestety, Mała Ciekawostko, oni tam w TVP mają teraz chyba inne plany ;] ale może Stopklatka ? na tym kanale często zdarzają się rózne seanse z klasyki kina :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Kabaret" wrażenia po filmie :] 01.11.17, 11:08 Może Stopklatka... Albo Super Polsat, ostatnio dawali ciekawe filmy... Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Kabaret" wrażenia po filmie :] 01.11.17, 12:04 TVP rzeczywiście chyba ma inne plany i priorytety, kiedyś dawali nawet (rzadko, ale mimo wszystko...) filmy o, powiedzmy, "takiej tematyce" jak w "Aimee i Jaguar" - teraz raczej trudno liczyć na podobny repertuar w ich ramówce. Może coś się trafia, ale jeszcze rzadziej niż kiedyś... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Kabaret" wrażenia po filmie :] 01.11.17, 13:23 masz rację. w TVP przydałoby się solidnie przewietrzenie, a mówiąc to mam na myśli telewizję publiczną wolną od jakichkolwiek polityków i ich nominatów, ale oddaną ludziom mającym pomysły, pasję i prawdziwą misję tworzenia dobrej telewizji. jak dotąd, od 28 lat żadna zwycięska partia nie zgodziła się zrezygnować ze swoich wpływów - może za sto lat któraś wykona taki heroiczny gest ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Kabaret" wrażenia po filmie :] 01.11.17, 13:42 Może kiedyś to nastąpi... Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Kabaret" wrażenia po filmie :] 30.10.17, 17:26 Cieszę się, że Ci się podobało, Greku :) Na mnie właśnie ta scena z tym chłopakiem z Hitlerjugend zrobiła wstrząsające wrażenie... Oj szkoda, że trafiła Ci się wersja dubbingowana, to już nawet lepiej, żeby był lektor, a wersja oryginalna w tle, zawsze coś z dialogów można by było wyłapać. Ja już tak się przyzwyczaiłam do oglądania wersji w oryginale z napisami (i filmów i seriali), że żadnych innych nie trawię :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Kabaret" wrażenia po filmie :] 31.10.17, 10:03 dzięki, Mała Ciekawostko :] to prawda, specjalnie się jej przyglądałem, mając w pamięci Twoją zapowiedź. robi wrażenie, ten śpiew pojawia się właściwie znikąd, chłopak ma urodę cherubinka, kamera zjeżdza niżej, a tam koszula Hitlerjugend. No i ci ludzie, którzy podnoszą się, jakby coś w nich wstąpiło, twarze im sie zacinają jakimś patosem - znakomicie wymyślona scena. no własnie, widzisz, też żałuję trochę, choć dubbing ofk pierwsza klasa :] dobre przyzwyczajenie, Mała Ciekawostko :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Kabaret" wrażenia po filmie :] 31.10.17, 16:43 Dziękuję :) Odpowiedz Link Zgłoś