Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2018 - 5 (vol. 91)

    • grek.grek 22:25 TVP1 "Karbala" 03.05.18, 10:58
      aż zaskakująco dobrze zrealizowane i udźwiękowione polskie kino wojenne.

      wojenne, czyli w dekoracjach Bliskiego Wschodu, gdzie swego czasu polski oddział bronił strategicznych pozycji w City Hall, w tytułowej Karbali, odpierając natarcia grup bojowników.

      trudno zapomnieć, ze Polacy w pewien sposób pełnią tam role inwazyjną, niby z mandatem RB ONZ, ale zważywszy na to w jakich okolicznościach zaczęła się ta nieszczęsna iracka awantura, cóż : miejscowa ludność traktuje tzw. siły międzynarodowe jako okupantów.

      te wątpliwości i trudne pytania - co my tu robimy ? po co ? czy to moralne ? - zjawiają się w tle, wypowiedzane pógłębkiem albo zasugerowane niedwuznacznie, lecz osią główną filmu są sceny bitewne.

      I są one świetne : terkot karabinów, wybuchy, komunikacja pod ogniem, dynamika, wiarygodność emocjonalna, energia przekazu - wszystko na swoim miejscu. widać, ze polscy twórcy zaczynają odrabiać lekcje z kina amerykańskiego.

      a przestrzeń między kolejnymi potyczkami wypełniają obrazkami pobojowiska wewnątrz tej mini-twierdzy oraz na zewnątrz, coraz bardziej niepookojącymi rozmowami w obozie oblężonych,
      pokazują ten cały mętlik z ich punktu widzenia - ludzi, którzy, owszem, byli szkoleni do walki, ale kiedy ta walka się zaczyna i trwa są takze coraz bardziej nerwowi i skonfundowani, zwłaszcza ze ich położenie staje się coraz trudniejsze, amunicja się kończy, w sukurs nikt nie przychodzi, zaś nieustępliwe kompanie bojowników ponawiają ostrzał.

      świetne kino.

      bardzo wiarygodne i dobre technicznie.
    • grek.grek 23:15 Polsat "Różyczka" 03.05.18, 11:12

      lata 60-te, czasy wzmożenia, zbliża się rok 68, prześladowania intelektualistów narastają rok po roku, antysemickie wystąpienia już za moment.

      prostacki i obcesowy oficer UB romansuje z naiwną studentką, która myśli, że ich związek skończy się happy endem niczym z harlekinów.

      nie wie czy zajmuje się jej luby, a kiedy się dowiaduje, zostaje od razu wciągnięta w tryby systemu : na prośbę swojego kochanka zbliża się do profesora z uniwersytetu, tak się składa, ze również literata, który nie lubi władzy komunistcznej, a władza nie lubi jego.

      dziewczyna najpierw realizuje misję, pisze kwieciste raporty, sądzi ze to jakaś forma gry, ale z czasem zaczyna rozumieć kilka rzeczy : jej kochanek to bezwzględna menda, ona dla niego jest jakąs paraprostytutką, a za to profesor, to człowiek niezwykłej kultury i taktu, zaś jego córka jakże sympatyczna.

      I oto Różyczka zaczyna mieć wątpliowści i dylematy natury poznawczo-moralno-uczuciowej.

      wątpliwości ma też pan ubek, który tkwi między wiarą w Polskę Ludową, przejawiajacą się u niego służbistością i podporządkowaniem przełożonym, oraz upokorzeniem jakim jest dla niego nachalne pchanie własnej dziewczyny w objęcia, i do łózka, oibcemu facetowi.

      koniec końców, oskarżenie pada w stronę całego systemu, mechanizmu działania świata terroru, intrygi i politycznej bewzględności, bo z tej historii wszyscy zainteresowanie wychodzą potrzaskani, o ile w ogóle wychodzą wszyscy.

      zdecydowanie dobry film, świetny tercet : pp. BOczarska, Seweryn & Więckiewicz, niezawodne kompozycje Michała Lorenca, reżyseria Jan Kidawa-Błoński.
    • grek.grek 23:40 Kultura "Safari" 03.05.18, 11:17
      no też dali w takim momencie... ;]

      na Dwójce hit filmowy, a oni powtórkę świetnego dokumentu serwują właśnie wtedy, ech ! :]

      pamiętam, że rozmawialiśmy a'propos, ale chyba nie oglądaliśmy jeszcze ? tym razem Ulrich Seidl przygląda się zamożnemu europejskiemu mieszczaństwu, które zabawia się wyjazdami do Afryki, gdzie za odpowiednią opłatą, moze strzelać - i zabijać - do dzikich zwierząt, a potem się z nimi fotografować i z dumą to pokazywać na portalach społecznościowych albo na grillu ze znajonymi w ogrodzie.

      współcześni barbarzyńcy znieczuleni na piękno, nowa gorsza wersja strasznych mieszczan, a może po prostu ludzie, którym się w d.. poprzewracało od tego dobrobytu ?

      co to za rodzaj myślenia musi być, który doppuszcza takie zachowania ?

      jest powtórka "Zaginionej..." - w nocy z piątku na sobotę, powtórki "Safari" nie ma, wiec... moze zaryzykować ? :]
      • mala_ciekawostka Re: 23:40 Kultura "Safari" 03.05.18, 11:54
        Ja widziałam tylko krótki fragment. Szkoda, że tak późno dają...
        • grek.grek Re: 23:40 Kultura "Safari" 03.05.18, 14:27
          yes ! za późno !

          w sumie, wiesz, u mnie to ciut bardziej przechyla się w stronę dylematu zawartego w tytule naszego wątku, czyli : ojej, co tu wybrać ! :]

          jeden wariant : "Zaginiona dziewczyna" w Dwójce

          alternatywny : "Dziewczyna" do powtórki w noc piątek/sobota, a dziś : mecz [Czesi dają rewanż Atletico-Arsenal, w pierwszym było 1-1 :)], a godzinę później [o ile dogrywki nie będzie] "Safari".

          w sumie, drugi wariant wydaje się bardziej... kompletny ;], ale... własnie - ale zawsze jakieś jest :]

          a jak u Ciebie ? jaki filmowy plan gry na dziś ? :]
          • mala_ciekawostka Re: 23:40 Kultura "Safari" 03.05.18, 16:03
            No tak, trudny wybór na dziś:)

            Ja pewnie zobaczę kawałek ostatniego odcinka "Nad Niemnem" na TVP Historia o 17:45, może trochę drugiej części "Potopu" na TVN7 o 20:00, widziałam też w programie "Tajemnice początków Polski" znowu na Historii ok. 21:00 - bardzo fajna i ciekawa seria dokumentalna, jak tytuł wskazuje opowiadająca o narodzinach Polski, bardzo fajnie zrealizowana, spróbuję ją obejrzeć. Tak to mniej więcej wygląda na ten moment:)
            • grek.grek Re: 23:40 Kultura "Safari" 04.05.18, 10:05
              :]

              o, interesujący zestaw !

              jak też udała Ci się realizacja tych planów ? jakie wrażenia ? :]
              • mala_ciekawostka Re: 23:40 Kultura "Safari" 04.05.18, 10:44
                Dzięki:)

                Każdą z wymienionych pozycji obejrzałam po kawałku;) Plan zrealizowany;)

                Wrażenia oczywiście w każdym przypadku pozytywne:) "Nad Niemnem" i "Potop" to wspaniała realizacja oraz gra aktorów, a "Tajemnice..."to ciekawie przedstawiona historia podbojów Mieszka I (ze słów historyków i archeologów wynika, że właściwie nic o nich nie wiadomo, można się opierać tylko na spekulacjach).
                • grek.grek Re: 23:40 Kultura "Safari" 04.05.18, 11:08
                  :]

                  o, znakomicie, to oznacza że wieczór filmowy Ci się udał :]

                  o yes, polskie realizacje serialowe, zwłaszcza klasyki, z lat 80-tych, to prawdziwe rarytasy, dzisiaj już nie jest możliwa tak sugestywna inscenizacja, takie wiarygodne miejscówki i plenery, no i aktorów takich, wychowanych na innych zasadach i wartościach zawodowych, z taki,m backgroundem życiowym i kulturowym, dzisiaj też już nie ma.

                  I jakże interesujący dokument !
                  • mala_ciekawostka Re: 23:40 Kultura "Safari" 04.05.18, 11:26
                    Udał się, jak najbardziej:)

                    Dokładnie, dziś już trudno byłoby zrealizować film czy serial historyczny w tak wspaniały sposób:)

                    O tak, to bardzo ciekawa seria dokumentalna, można dowiedzieć się dużo interesujących i nowych faktów o naszych początkach i pradziejach:)
                    • grek.grek Re: 23:40 Kultura "Safari" 05.05.18, 09:52
                      świetnie ! :]

                      ano własnie, nie te czasy, nie te ekipy realizacyjne, nie ta wrażliwość, nie ta wyobraźnia filmowa - trochę szkoda, ale na szczęście mamy wiele znakomitości w archiwach telewizyjnych :]

                      wartościowa rzecz, historii nigdy za mało w telewizji :]


                      • mala_ciekawostka Re: 23:40 Kultura "Safari" 05.05.18, 12:18
                        :)

                        Dobrze, że są chociaż te archiwa i oby jak najczęściej TVP z nich korzystała:)

                        Racja:)!
                        • grek.grek Re: 23:40 Kultura "Safari" 05.05.18, 12:59
                          święte słowa ! :]

                          :]
                          • mala_ciekawostka Re: 23:40 Kultura "Safari" 05.05.18, 13:33
                            Dzięki:)
                            • grek.grek Re: 23:40 Kultura "Safari" 05.05.18, 17:06
                              :]
    • zielony.promien "Laura" 03.05.18, 20:20
      Brawo dla Kultury! Jutro o 20.05 absolutny klasyk kina noir!!

      Film wybitnego reżysera Otto Premingera, rok 1944. Widziałam go wieki temu jako dzieciak, więc niewiele pamiętam, ale nastrój tego filmu zrobił na mnie wrażenie.

      W roli tytułowej Gene Tierney, piękna aktorka o tragicznym życiorysie (jej historia zainspirowała podobno Agatę Christie przy pisaniu książki "Zwierciadło pęka w odłamków stos"). W obsadzie także Dana Andrews w roli prywatnego detektywa i Vincent Price.

      Jest jeszcze pamiętna piosenka tytułowa w wykonaniu Franka Sinatry.

      Polecam gorąco!!

      Przy okazji, mam nadzieję, że Kultura będzie częściej pokazywać czarno-białą klasykę, bo ostatnio było z tym marnie!
      • grek.grek Re: "Laura" 04.05.18, 10:15
        dzięki, Siostro ! :]

        świetna zapowiedź, jak zawsze !

        również bardzo się cieszę, że Kultura przypomniała sobie o istnieniu kina czarno-białego kina, tym razem z lat 40-tych, jest ono po prostu niezrównane, wrażenia estetyczne, atmosfera wywołana obcowaniem z tym stylem filmowym nie ma żadnego odpowiednika, jest jedyna w swoim rodzaju.

        w opisie wyczytałem, ze to historia detektywa, który prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa tytułowej bohaterki i z zeznań świadków, zdjęć i podpowiedzi własnej wyobraźni tworzy jej portret, dając mu sie uwieść, przez co cała sprawa staje się jego obsesją.

        czyżby klasyczna dla filmów noir femme fatale oddziaływała na bohatera, niejako, zza grobu ? ależ koncept !

        słusznie podkreśliłaś, Siostro, że nastrój to największa zaleta filmów z dawnych lat.

        oglądam ! :]

        dzięki ! :]
      • zielony.promien Re: "Laura" 04.05.18, 18:32
        O, wyczytałam na stronie fb Kultury, że 18 maja będzie inny klasyk, "Świadek oskarżenia" Billy'ego Wildera!! Widziałam parę razy, ale i tak bardzo się cieszę!
        • grek.grek Re: "Laura" 05.05.18, 10:07
          świetna informacja, Siostro !

          ciekawe, ze im na dworze cieplej, tym lepsze filmy Kultura serwuje ? ;]

          jakie wrażenia po obejrzeniu "Laury", Siostro ?

          Czcigodni ?

          [mnie się udało nocą, napiszę zaraz parę słów od siebie]
      • grek.grek "Laura" wrażenia po seansie :] 05.05.18, 11:39
        Wspaniały film ! Dzięki za rekomendację, Siostro :]

        klasyczna historia noir !

        Femme fatale istotnie piękna niezwykle, a jej ponury w skutkach wpływ na otoczenie... niezależny jest od niej, opiera sie wyłącznie na instynktach, które pobudza u mężczyzn. To nie ona ich gubi, ale oni sami siebie gubią próbując nią zawładnąć.

        twist z pojawieniem się Laury, która miała nie żyć !, świetny - przyznam, że na początku podejrzewałem, że Lydecker i Carpenter sa mordercami, pytanie brzmiało : za co ją zabili ?

        Potem trochę sie rozjaśniło i tak karkołomna wizja rozpłynęła się we mgle.

        Lydecker stale był z boku śledztwa, głównym podejrzanym stał się Carpenter, uwikłany w znajomośc, która mogła Laurze wyglądać na romans, a jednocześnie namawiający ją do ślubu, którego ona chciała uniknąć - mógł miec motyw, jesli Laura chciała się wyplątać z tego związku, a on nie chciał jej wypuścić.

        podejrzane było jednak to, że Lydecker - w sposób iście teatralny - co chwila pojawia się podczas rozmów Carpentera i jego przyjaciółki z detektywem. Tak jakby wszystko chciał wiedzieć i mieć kontrolę nad śledztwem.

        No i kiedy okazało się, że Laura nie ma jednak zamiaru opuścić Carpentera, a wręcz przeciwnie, po prostu wyjechała by mieć czas do namysłu, a zabita kobieta to była jej znajoma, w jej szlafroku, dostała zresztą w twarz i nie mozna było zidentyfikować ciała [a po zębach ?] - wiedząc, iż zabójcą musi być ktoś z kręgu osób poznanych już do tej pory : pytanie brzmiało - gdzie Lydecker ukrył strzelbę ?

        zabił z miłości, było ciemno, sądził, ze to Laura. Skoro nie chciała być z nim, nie mógł dopuścić by była z kimś innym, w związku "przyziemnym", na dodatek. Motywacja dośc patologiczna, bo gdyby ją kochał, przede wszystkim chciałby jej szczęścia, ale mimo wszystko, kiedy Lydecker ginie w ostatniej scenie i umierając wyznaje jej miłość - trudno go potępiać. Czy to nie siła kinowej inscenizacji ? zabił jedną kobietę, później - odkrywszy że zabił nie tę którą chciał - próbuje zabić tę właściwą, ale w obliczu jego śmierci jakoś nie sposób mu nie współczuć nawet, w końcu stał sie ofiarą nie tyle własnego intelektu, co własnej namiętności.

        operuje świetnymi bon motami, dopisanymi stereotypowo do postaci dziennikarza : "Ona powiedziała, ze jestem mądry, inteligentny i intrygujący, a ja zgodziłem się z nią" :] albo "MOje zainteresowanie własną osobą jest w pełni uzasadnione, nie znam żadnego równie ciekawego tematu" ;]

        niezłe aktorstwo, wszyscy świetnie odgrywają klasykę gatunku : dość surowy Dana Andrews, jak przystało na detektywa, który nie ma wątpliwości co do ludzkiej natury, a jednocześnie wrażliwy jest i zdolny do zakochania się, Clifton Webb - morderca z wdziękiem i psychotyk, Vincent Price - niewinny, nie do końca poczciwy, wreszcie Gene Tierney - jej piękno ma destrukcyjną siłę, bo zawsze znajdzie się ktoś rozczarowany i załamany jej życiowymi decyzjami i postępowaniem, z uwagi na magnetyzm urody, której chciałby być jedynym wyznawcą i wręcz właścicielem.

        Detektyw ulega tej sile i przez moment, takie miałem wrażenie, próbuje interpretować tropy w taki sposób, by Carpentera usunąć ze swojej drogi. Lydecker widzi zaangazowanie Mac Phersona i ostrzega go przed jego skutkami, no cóz : miał w tym swój cel, choć w sumie ostrzegał lojalnie.
        Nie ma wątpliwości, ze detektyw zakochał się z kobiecie z opowieści i portetu wiszącego na ścianie, pojawia się ta idea nagle i znienacka, w nerwowym ruchu bohatera, w sposobie w jaki zapala papierosa, siada w fotelu, zaraz po tym jak Lydecker go zdemaskował.

        Moda na garnitury jako strój codzienny oraz kapelusze powinna wrócić ;] Chociaż, moze to lepiej, że jest przeszłością, dzięki temu zyskuje niezbędny nostalgiczny rys charakteru ?

        Carpenter o swoich usiłowaniach znalezienia pracy : "Poprosiłem [znajomego] o posadę, miał zadzwonić, ale teraz tylko ucieka na mój widok" ;]]

        MacPherson nocą w mieszkaniu Laury - w ogóle te mieszkania są rewelacyjnej urody !

        pierwszorzędnie przeprowadzona intryga, jak po sznurku, w formie dobrze napisanego opowiadania : sensy, fakty, rzeczowy początek, po puencie żadnych epilogów - szkoda, że dzisiaj kino kryminalne tak często "dopowiada" zamiast zostawić widza z mocnym akcentem finałowym :]

        Moment na przyjęciu, kiedy rozmawiający przez telefon MacPherson oznajmia : "Dzisiaj przyprowadzę mordercę" - wszyscy zamierają w milczeniu i bezruchu. A podstęp z oskarżeniem Laury, by sprowokować Lydeckera - mistrzowski !

        No i zestawienie finałowe : Lydecker szykujący się do zabójstwa Laury, a ona w sypialni puszcza audycję radiową, w której tenże Lydecker cytuje miłosny wiersz : finezyjne !

        świetny film ! znakomitośc !

        brawo, Kultura :} oby częściej !

        • zielony.promien Re: "Laura" wrażenia po seansie :] 06.05.18, 11:32
          Cieszę się, Greku, że tak Ci się podobało :)

          Mogę się tylko podpisać!

          Twist z "ożyciem" Laury - kapitalny. Zupełnie niespodziewany!

          Przyznam, że końcówka z rozwiązaniem zagadki kryminalnej wydała mi się teraz nieco zbyt pośpieszna, jakoś za łatwo to poszło :) Ale to jedyny zarzut.

          Zresztą równie ważne jak intryga kryminalna są emocje kłębiące się wokół Laury. I ciekawe postaci. Ekscentryczny Lydecker ze świetnymi bon-motami, o których napisałeś (grający go Clifton Webb był wcześniej aktorem teatralnym i to widać, w dobrym znaczeniu tego słowa!, dostał nominację do Oskara za tę rolę). Niby ciapowaty Carpenter (Vincent Price nie podobny jeszcze do siebie:) , grający na dwóch frontach. I detektyw, który zakochuje się w swoim wyobrażeniu o Laurze.

          Przyznam, że Waldo budził jednak moje współczucie! Musiał bardzo cierpieć, mając wszystko oprócz tego na czym najbardziej mu zależy, jak sam to określił. W finałowej scenie, kiedy z wysiłkiem szepce słowa pożegnania, było mi go jednak szkoda. I Laura, musiała czuć coś podobnego, bo mimo tego co chciał zrobić, podbiega do niego przerażona.

          Jeszcze warto wspomnieć o Judith Anderson w roli Ann, ciotki Laury. To niezapomniana Mrs. Danvers z "Rebeki" Hitchcocka.

          I to co zawsze mnie fascynuje w tych starych filmach: klasa, elegancja, i ogólnie mówiąc inny poziom kultury osobistej, niż to co możemy zobaczyć we współczesnym kinie :) I ja też tęsknię za tymi eleganckimi garniturami i pięknymi sukniami pań :)

          No i na koniec. Gene Tierney jest absolutnie zjawiskowa w roli Laury!! Nie można oczu od niej oderwać.

          No właśnie, jak napisałam, za 2 tygodnie "Świadek oskarżenia" Wildera. Znakomicie!


          • grek.grek Re: "Laura" wrażenia po seansie :] 06.05.18, 11:54
            dzięki, Siostro ! :]]

            świetnie !

            absolutnie świetny twist, tak jest ! sądziłem,ze do końca będziemy oglądać retrospekcje z jej udziałem, a tutaj : voila ! :]

            coś w tym może być.

            świetna charakterystyka męskiej części bohaterów, Siostro.
            yes, są różni i szczególni, na tym polega barwnośc tego tercetu.

            zdecydowanie, przyłączam się do Twoich odczuć ! Lydecker zasługuje na karę, ale w jakiś sposób balansuje jego złe postępki miłosna motywacja.

            klasa i elegancja - świetnie to ujęłaś ! całkowicie się zgadzam ! dodatkowo, w tej czarno-białej tonacji i przy dźwiękach dyskretnie swingującej muzyki... wrażenie jest niezapomniane !

            piękna aktorka. idealna uroda.

            dzięki, Siostro :] : cieszę się również na ten seans, mam nadzieję oczywiście na Twoją zapowiedź ! :]
    • maniaczytania echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 04.05.18, 18:34
      Bill Cosby i Roman Polański zostali wykluczeni z Akademii Filmowej - jak dla mnie wreszcie. Czekam jeszcze wiecie na kogo, ale to może potrwać.
      wiadomosci.onet.pl/swiat/roman-polanski-i-bill-cosby-wyrzuceni-z-amerykanskiej-akademii-sztuki-i-wiedzy/1d9cb61

      A sprawa #metoo ma również wpływ i na środowisko literackie - nie będzie w tym roku literackiego Nobla:
      kultura.onet.pl/wiadomosci/nagroda-nobla-nie-bedzie-w-tym-roku-literackiej-nagrody-nobla/rdxdn8g
      • bene_gesserit Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 04.05.18, 22:29
        Kiedy czytam takie informacje, zastanawiam się, jaki to ma sens.
        Bo fakt, złapano paru, w tym kilku potężnych, celebrytów. Osądzono, skazano na banicję, wielokrotne procesy zapewne nieźle uszczuplą im majątek. Słusznie. Ale zastanawiam się, ilu się upiekło. Przecież prawdopodobnie są tysiące innych.
        • maniaczytania Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 05.05.18, 00:22
          na pewno w jakiejś mierze może mieć sens odstraszający - część na pewno zastanowi się dwa razy, zanim zrobi coś złego; może mieć sens zachęcający ofiary do zgłaszania się.
          I mam nadzieję, że z tych tysięcy innych kolejni będą traktowani podobnie.
          • bene_gesserit Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 05.05.18, 01:05
            Hasztag Me Too i szum, jaki stworzył, to już ponad pół roku.
            Nie to, że jestem głodna krwi, ale bezkarność wskazanym winnych była tak wielka, że łatwo podejrzewać, ze jest ich o wiele, wiele więcej. A nowych winnych nie ma.

            Więc sytuacja jest imo taka: winni i ich przyboczni zwarli szyki i są prawdy, których świat nie zobaczy.
            • maniaczytania Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 05.05.18, 17:50
              wydaje mi się, że to są jednak sprawy, które wymagają czasu o tyle, o ile wymagają tego procedury prawne. Pewnie niektóre towarzystwa czy stowarzyszenia, żeby kogoś wykluczyć ze swojej społeczności będą czekały na oficjalne potwierdzenie tak, jak piszę niżej o Akademii Oscarowej.
              Dla mnie słabe jest, że tak mało przy okazji bojkotu przez widzów - właśnie fetujemy w Polsce R. Polańskiego i jego nowy film ...
              • grek.grek Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 06.05.18, 10:08
                Maniu, wydaje mi się, że gros widzów traktuje te oskarżenia i procesy jako wojnę wewnątrz zamkniętego środowiska, które samo ustaliło takie reguły gry i dzisiaj mierzy się z konsekwencjami ich "wielowiekowej" akceptacji przez wszystkie zainteresowane strony.


      • grek.grek Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 05.05.18, 10:18
        po tylu latach, w przypadku Romana Polańskiego, nie ma to chyba dziś żadnego innego znaczenia, jak tylko wizerunkowe.

        przyznam, że jakoś jestem obok tej całej historii. nie zaglębiałem się nigdy w sprawy prywatne twórców, interesowały mnie ich filmy. pewnie to błąd był, ale tak jakoś mi to weszło w krew, że i dzisiaj nie umiem patrzeć na ich kino przez pryzmat ewentualnych naruszen prawa/moralności w życiu prywatnym.
        • bene_gesserit Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 05.05.18, 15:24
          Polański został członkiem Akademii dawno po aferze z nastolatką. Hipokryzja, niestety, wychodzi z Akademików.
          • grek.grek Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 05.05.18, 17:15
            celna uwaga.

            I po drodze był , zdaje się, nagradzany niejednokrotnie.

            ale wiesz jak jest, Akademia poczuła, że musi zrobić "gest" i złapała się lewą ręką za prawe ucho ;]




          • grek.grek Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 05.05.18, 17:16
            coś czuję, że Mania nam dołoży ;]]
            • maniaczytania Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 05.05.18, 17:48
              dołoży, dołoży ;) Oczywiste jest, że Akademia i bardziej ogólnie Hollywood na hipokryzji stało. Czy nadal stoi, to się okaże właśnie. Inna sprawa, że przy okazji wiele się pisze i mówi, że do głosu dochodzą młodsi ludzie, dla których te sprawy są czarno-białe i nie mają wyrozumiałości dla pojęcia 'wielkim artystom więcej wolno'.
              Trzeba cierpliwie czekać i zobaczymy.
              Z wykluczeniem z Akademii wygląda to trochę tak, że najpierw (październik) wykluczono Weinsteina (przy okazji niedawno pozew przeciw niemu już oficjalnie złożyła Ashley Judd), a z resztą czekano - może liczyli, że ktoś sam wystąpi (chociaż nie wiem, czy tam jest procedura taka). Niedawno skazano w końcu Billa Cosby'ego, co już nie dawało wyjścia Akademikom, a przy okazji stwierdzono pewnie, że nie ma miejsca dla innych skazanych za podobne przestępstwa (stąd Polański). Z pozostałymi pewnie nie chcą działać pochopnie, będą czekać albo na akty oskarżenia, albo już wyroki (choćby K. Spacey czeka).
              • grek.grek Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 06.05.18, 10:03
                :]

                Maniu, ale nie sądzisz, że właściwie same oskarżenia wystarczają by niektórych filmowców okładano banicją ?

                wg kanonów i zasad prawa, winę trzeba dowieść, a tutaj pojawia się zarzut i momentalnie gośc jest 'skasowany".

                nikt właściwie nie docieka, ile racji i prawdy jest w tych oskarżeniach, zakłada się dobrą wolę i szczerość, ale - tak mi się wydaje - sąd musi jednak ważyć dowody i fakty.

                czy można wykluczyć, że szlachetna inicjatywa społeczna nie stała się medium do [także] załatwiania osobistych porachunków ?



                • zielony.promien Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 06.05.18, 11:07
                  Podpisuję się :)
                  • grek.grek Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 06.05.18, 11:23
                    dzięki, Siostro :]


                • maniaczytania Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 06.05.18, 12:45
                  A kogo właściwie masz na myśli? Bo z tego, co pamiętam, R. Polański skazany został dawno temu, a B. Coś by ostatnio, więc w ich przypadku nie ma mowy o tym, o czym piszesz. O tym właśnie piszę, że Akademia czeka na potwierdzenie oficjalne.
                  • maniaczytania Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 06.05.18, 12:46
                    Oczywiście Bill Cosby! Nie Coś by - podpowiadanie w telefonie 😉
                    • grek.grek Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 06.05.18, 16:31
                      Maniu, myślę że pan Bill po latach nie miałby nic przeciwko zmianie nazwiska ;]
                  • grek.grek Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 06.05.18, 16:30
                    sporo tych oskarżeń się pojawiło, Maniu.

                    Dustin Hoffman czy Richard Dreyfuss, i wielu innych, dostało po uszach, ale zawsze są to oskarżenia, czasami po wielu latach.

                    trudno być za albo przeciw, bo w zasadzie nie wiadomo o co tam chodzi : czy to prawdziwe traumy, czy może porachunki, a może zemsta, a może jeszcze coś innego.

                    czytałem pare wywiadów z dyplomowanymi psychologami, którzy jeszcze inne motywacje podsuwają, jako niewykluczone.

                    jak mówią Rosjanie : bez połlitra - nie razbieriosz.

                    mam wrażenie, że pod kilka spraw z faktycznym molestowaniem i gwałtami, podczepia się wiele historii, które mogą być mocno naciągane.

                    ale, jak mówię, absolutnie nie sposób rozsądzić, co jest prawdą, a co zmyśleniem czy nadinterpretacją, dlatego napisałem o środowiskowej burzy, w której - jako komuś zupełnie z zewnątrz - trudno mi uczestniczyć w sposób zaangażowany.
                    • zielony.promien Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 06.05.18, 16:51
                      Tak jest.

                      Jak ktoś "przypomina" sobie po 20 latach, że był molestowany, lub nawet zgwałcony, a w międzyczasie nie zrobił z tym zupełnie nic, z sobie wiadomych powodów (często dla "kariery"), to przykro mi, ale mam do takich osób ograniczone zaufanie i wątpliwości co do motywacji.

                      Pamiętam, że na krótko przed Oscarami ex-żona Gary'ego Oldmana poczuła się w obowiązku przypomnieć o tym, jak to była dręczona 20 lat temu przez męża. Fakt, że była narkomanką i nawet sąd odebrał jej prawa do dzieci to oczywiście nic nie znaczący szczegół. Jak piszesz, Greku, niektórzy, mogą wykorzystać falę #me too do załatwiania swoich praw, czy po prostu przypomnienia o sobie (dotyczy to zwłaszcza aktorek różnej klasy).

                      Ja już tak mam, że nie lubię histerii i owczego pędu. Mam nadzieję, że się nie powtarzam, ale jak napisał klasyk: "jeżeli wszyscy biegną w jakimś kierunku, to uciekaj w innym, bo na pewno nie mają racji" :)
                      • grek.grek Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 07.05.18, 10:03
                        nic dodać, nic ująć, Siostro !
                    • maniaczytania Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 06.05.18, 16:53
                      Greku, ale ja to doskonale rozumiem, dlatego w tych sprawach nie można się spieszyć. Ale jeśli coś już zostanie udowodnione i oskarżenie okazuje się zasadne, to niestety - no mercy.
                      • grek.grek Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 07.05.18, 10:08
                        w pełni zgadzam się z Twoim stanowiskiem, Maniu.

                        bardziej chodzi mi o to, że w sferze medialnej i społecznej samo oskarżenie wystarcza, by kogoś zaocznie skazać.

                        np Woody Allen został oczyszczony z podejrzeń, i dwukrotnie, przez niezawisły sąd, a dzisiaj znów jest flekowany za rzekome molestowanie.

                        mam wrażenie, że spadł drastycznie poziom osobistej odpowiedzialności za słowo, w tzw. narodzie :]
                        • maniaczytania Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 07.05.18, 20:36
                          z Woodym sprawa jest nadal otwarta, bo wtedy dziewczynka była zbyt mała by zeznawać (wykluczono ją, żeby nie obciążać jej dodatkową traumą), teraz już sama mówi o tym głośno - zdaje się, że linkowałam kiedyś jej felieton.

                          Poza tym nie wydaje mi się, że ktoś na serio chciałby zabłysnąć oskarżając kogoś sławnego o gwałt ...
                          • grek.grek Re: echa #metoo - kolejne wykluczenia z Akademii 08.05.18, 09:57
                            miejmy nadzieję, Maniu, że z czasem sprawy zaczną się klarować.

    • bene_gesserit "Polskie gó...", Kino Polska, 11 maja 1:10 05.05.18, 01:21
      Zawsze chciałam zobaczyć, z powodu swojej sympatii dla niektórych twórców (Tymańskiego, Halamy, Peszka, Bohosiewicz) i sympatii dla kina niekomercyjnego oraz szalonych przedsięwzięć w ogóle.
      Właśnie widziałam jakieś 20 minut i żałuję, że nie mogę tego odzobaczyć.

      Historia mętna, wyreżyserowane tylko niektóre sceny 'musicalowe' - w reszcie reżysera brak (i to bardzo). Utwory - niespecjalnie porywające w większości, humor przaśny (sorry - były dwa dobre dowcipy, czyli wypada jeden na 10 minut, to nie jest porywająca dla komedii średnia).

      Odradzam z całego serca, bo spodziewałam się czegoś błyskotliwego i z intelektualnym sznytem, kino rebelianckie i inspirujące, a wszystko jest tępe i prostackie jak filmik z youtuba, kręcony przez gimnazjalistów, którzy mają bekę bo się pierwszy raz upili i właśnie wymiotują.

      Cud, że to w ogóle puszczają, na szczęście w nieludzkiej porze.
      • never_never Re: "Polskie gó...", Kino Polska, 11 maja 1:10 05.05.18, 07:08
        > a wszystko jest tępe i prostackie jak filmik z youtuba, kręcony przez gimnazjalistów.....

        przypomina mi się dawne "pióro" Greka, który z biegiem lat złagodniał... ;)
        fajnie , że wpadasz, Bene :)))


        • grek.grek Re: "Polskie gó...", Kino Polska, 11 maja 1:10 05.05.18, 10:24
          ;]
      • grek.grek Re: "Polskie gó...", Kino Polska, 11 maja 1:10 05.05.18, 10:23
        dzięki, Bene Gesserit :]

        ostro :]

        nie widziałem filmu, ale - w ciemno strzelając :] - może twórcy mieli jakąś ukrytą intencję w takim właśnie pozornie kiepskim zestawie pomysłów ?

        może chodziło o ilustrację tezy zawartej w tytule ? ;'] [gorzej jeśli, zgodnie z Twoją recenzją, teza przewyższa jakością ilustrację]

        ale zaciekawiłem się.
        niestety nie posiadam Kino Polska, więc na eweentualną polemikę odważę się, gdy film puszczą w jakimś medium, które leży w moim zasięgu :]
        • bene_gesserit Re: "Polskie gó...", Kino Polska, 11 maja 1:10 05.05.18, 15:21
          Obawiam sie, że polemiki nie będzie. Jest to po prostu kino tak złe, że trudno je nazwać 'kinem'.
          Ale jakbyś kiedyś mógł, to obejrzyj, ciekawe, ile minut wytrzymasz ;)
          • grek.grek Re: "Polskie gó...", Kino Polska, 11 maja 05.05.18, 17:12
            haha :]

            przygotuję zegarek zatem, ale uprzedzam, że obejrzałem od deski do deski "Smoleńsk", co sugeruje że stać mnie na wyczyny zarezerwowane tylko dla posiadaczy czarnego pasa w walce z filmowymi knotami o historycznej randze ;]]

            dzięki, Bene Gesserit :]
            • bene_gesserit Re: "Polskie gó...", Kino Polska, 11 maja 06.05.18, 13:52
              grek.grek napisał:

              > przygotuję zegarek zatem, ale uprzedzam, że obejrzałem od deski do deski "Smole
              > ńsk", co sugeruje że stać mnie na wyczyny zarezerwowane tylko dla posiadaczy cz
              > arnego pasa w walce z filmowymi knotami o historycznej randze ;]]


              :)
              Szacun, ja wytrzymałam półtorej minuty.
              Naprawdę ciekawa jestem wyniku rywalizacji - kiedyśtam, w przyszłości :)
              • grek.grek Re: "Polskie gó...", Kino Polska, 11 maja 06.05.18, 16:38
                te 1,5 minuty dowodzi, że Twój instynkt samozachowawczy działa nienagannie, Bene Gesserit ;]

                a ja chyba powinienem poważnie zadbać o nogi, bo głowa jest już nie uratowania ;]

                :]
    • never_never „Stań przy mnie” 20:00 TVP Kultura 05.05.18, 07:15
      Film Roba Reinera z 1986 roku to klimatyczna podróż do lat dzieciństwa. Film o chłopackiej wyprawie i przygodzie, a tak naprawdę o przyjaźni, dorastaniu i poznawaniu siebie. Akcja toczy się w 1959 roku w małym mieście Castle Rock w Oregonie. Oto czwórka dwunastolatków wyrusza pieszo wzdłuż torów kolejowych, aby odnaleźć ciało zaginionego chłopca, prawdopodobnie potrąconego przez pociąg. Nie ma tu wielkich fajerwerków, fabuła toczy się niespiesznie, a jednocześnie łatwo poddajemy się jej urokowi.

      Film jest adaptacją noweli Stephena Kinga „Ciało”, która ukazała się w tomie „Cztery pory roku”. Z czterech minipowieści z tego tomu aż trzy zostały zekranizowane: właśnie „Ciało”, „Zdolny uczeń” (film „Uczeń szatana”) oraz najsłynniejszy - „Skazani na Shawshank”.

      I jeszcze dodatkowy smaczek: „Stań przy mnie” to jedna z inspiracji braci Duffer, twórców głośnego ostatnio serialu „Stranger things”. Nawet jeden z odcinków pierwszego sezonu został zatytułowany „The Body”.

      A, i jednego z chłopców gra River Phoenix, koniecznie trzeba też pozostać przy napisach końcowych, którym towarzyszy oryginalna piosenka „Stand by me” Bena E. Kinga.

      I pozwolę sobie zakończyć cytatem znalezionym na Filmwebie: "Jeżeli jesteś dzieckiem nie oglądaj tego filmu zostaw go sobie na dorosłość" :)
      • grek.grek Re: „Stań przy mnie” 20:00 TVP Kultura 05.05.18, 10:37
        dzięki, Never ! :]

        oglądałem !
        kiedyś oglądałem ten film w Dwójce :]
        nie ma śladu w archiwum po takim fakcie, możliwe że nie napisałem nic, bo nie widziałem w całości albo z innych powodów, ale na pewno oglądałem.

        I na pewno niewiele pamiętam z tego seansu, poza wrażeniem uczestnictwa w świetnej filmowej historii, jakbym cofnął się do czasów dzieciństwa, wypraw i akcji z kolegami, które oczywiście miały fundamentalne znaczenie dla losów świata.

        niezwykłe sentymenty rozbudza ta opowieść, imponuje reżyseria, jak zawsze w filmach, w których główne role grają dzieciaki.

        I nie jest to, mimo wszystko, kino lekkie, bo ta wyprawa - próbuję sobie przypomnieć - ma chyba także wymiar dojrzewania, przedsionka dorosłości, a przynajmniej młodzieńczości dla tych chłopców.

        no i scenografia - zieleń i las.

        świetny cytat ! :]

        o, "Ucznia Szatana" też widziałem, ciekawa nowela : na typowym amerykańskim przedmieściu chłopiec odkrywa, że jego sędziwy sąsiad, to dawny niemiecki zbrodniarz wojenny, który uniknął kary. zamiast go zadenuncjować, zaczyna go nachodzić i dopytywać o dawne czasy.

        starszy jegomość wie, że jeśli będzie zbyt obcesowy, dzieciak pójdzie i rozpowie o wszystkim, chocby z zemsty. Zaczyna więc powoli przejmować nad nim kontrolę i uzależniać od siebie, a chłopak ulega mu w taki sposób, że uruchamia się w nim samym zło, którym podporządkowuje sobie otoczenie.

        Ian Mc Kellen w scenie, gdy zakłada dawny swój mundur, i nagle uruchamia się w nim coś niesamowitego, zaczyna maszerować w miejscu mając w oczach zimny szał - nadzwyczajny.

        może też powtórzą ? :]


      • grek.grek „Stań przy mnie” - słów kilka 06.05.18, 11:45
        czy oglądałaś, Never ?

        oglądaliście, Czcigodni ?

        wspaniała podróż do klasyki kina lat 80-tych, takiego o rzut kamieniem od "Cudownych lat", stylistycznie absolutnie bezbłędnie należącego do swojej epoki i teraz tym bardziej wzbudzającej sentymentalny odruch.

        czterech chłopców opuszcza domy na weekend i na długości 30 mil [45 km ?] przemierza las wzdłuż torów, aby spojrzeć na trupa mężczyzny, który został śmiertelnie potrącony przez pociąg.

        prawdziwa wycieczka młodzieńcza, a jednocześnie jakiś taki pierwszy krok we wczesną dorosłośc, o ile za 3-4 lata ci 12-latkowie będą w jakikolwiek sposób "dorośli" ;] Moze raczej z okresu dziecięcego w młodzieńczy ?

        oczywiście, zestaw klasyczny : "okularnik", "gruby", "rozrabiaka", "ten wrażliwy" ;]

        szalona ucieczka przed psem, który ponoć atakuje poniżej pasa; jeszcze bardziej szalona ucieczka przed pociągiem, który zaraz ich rozjedzie; niespodziewane zanurzenia w brudnej kałuży w środku lasy, a po wyjściu walka z pijawkami, które ich obsiadły; historie opowiadane przy ognisku do pieczonej na patykach kiełbasy; obozowisko pod gołym niebem i zmieniające się nocne czuwania; przekomarzania się, który bohater komiksowy jest najlepszy i burza mózgów : czym, do diaska, jest Goofy ?!; rozmowa o dziewczynach i zaczepki pod adresem własnych matek ;]

        rozbrajające ;]

        ale pośród tych figli i przygód : momenty bardzo serio : Gordie zmaga sie z traumą po śmierci starszego brata i brakiem akceptacji ze strony ojca; Chris ma poczucie, że jego życie zmierza donikąd i jest gorzej traktowany z powodu swojego społecznego usytuowania, a także że padł ofiarą perfidnej intrygi ze strony dyrektorki szkoły [ukradł kasę, ale oddał na jej ręce, a ona ją zmalwersowała]; Teddy zaś, próbuje od siebie odegnać świadomośc, ze jego ojciec siedzie w zakładzie psychiatrycznym, gdzie trafił po powrocie z wojny, chłopak wciąż obsesyjnie tytułuje go "bohaterem wojennym".

        Pojawia się pierwsza myśl, że to ich ostatnie wspólne lato, bo za chwilę rozejdą się, pójdą do innych szkół, poznają innych ludzi, pochłonie ich inna rzeczywistość. Ta wyprawa jest pożegnaniem z przeszłością, końcem etapu, łabędzim śpiewem ich przyjaźni. Zwłaszcza Chris i Gordie mają tego świadomośc, ich relacja wychodzi tutaj na pierwszy plan.

        a w tle gang młodziezowy żywcem z lat 50-tych : włosy, samochód, muzyka, styl bycia ;]

        I konfrontacja : starszy gang chce dzieciakom "zabrać trupa", oni chcą go oddac policji, a starsi mają wobec nieco inne plany.

        Gordie musi pistoletem [należącym do Chrisa] zagrozić przywódcy tej bandy, Ace'owi, bronią, by zmusić go do odejścia razem z całym towarzystwem. To dopiero moment pasowania na mężczyznę !

        "chłopacka" histora w najlepszym tego terminu znaczeniu, kanonicznie "ejtisowa" jak chodzi o sposób narracji i ekspresję filmową, świetna do oglądania !

        dzięki raz jeszcze !
      • bene_gesserit Re: „Stań przy mnie” 20:00 TVP Kultura 06.05.18, 16:46
        Obejrzałam z prawdziwą przyjemnością, bo mi się moje dzieciństwo przypomniało. Też organizowałyśmy szalone wyprawy i przeżywałyśmy przygody - w tym ucieczkę przed psem, który strzegł sadu, z którego kradłyśmy jabłka i orzechy.
        Ech.

        Co do filmu - niektóre kwestie wprowadzone nieco 'na siłę' zwłaszcza ojcowanie Chrisa w stosunku do Gordiego i mądrości, z tym związane - nie ma mowy, żeby takie kwestie rozstrząsał i tak werbalizował. Ale całość - cudowna, dzieciństwo bez elektroniki, przyjaźń i solidarność z cudownymi aktorami. Dlaczego nikt nie kręci takiego kina w Polsce? Dlaczego większość reżyserów robi z dziecięcych bohaterów starych-malutkich, uczonym głosem wygłąszających pretensjonalne kwestie? Czemu duża część polskich filmów o dzieciakach nie ma tego wdzięku i tej prawdy?

        Inna sprawa: losy dziecięcych aktorów z tego filmu. Phoenix nie żyje, Feldman po latach wyznał, że jako dziecko był wielokrotnie molestowany, w tym przez swojego agenta.
        • maniaczytania Re: „Stań przy mnie” 20:00 TVP Kultura 06.05.18, 17:06
          ja w kwestii polskich filmów o dzieciach - niedawno pojawiły się 'jaskółki' - dwa filmy z naprawdę fajnymi dzieciakami, no i takie naturalne, bez sztuczności, takie właśnie jak powinny być filmy dla dzieci - "Za niebieskimi drzwiami" i "Tarapaty".
          • grek.grek Re: „Stań przy mnie” 20:00 TVP Kultura 07.05.18, 10:09
            dzięki, Maniu :]

            miejmy nadzieję, że niebawem te tytuły pojawią się w ... telewizji ? :]
        • grek.grek Re: „Stań przy mnie” 20:00 TVP Kultura 07.05.18, 10:02
          piękne dni, Bene Gesserit :]

          minimalnie bym polemizował a'propos relacji Chrisa z Gordie'em : wg mnie, te uwagi Chrisa o tym, że "twój ojciec nie akceptuję cię, bo cie nie zna" czy "masz talent, nie zmarnuj go", nie były przesadnie "dorosłe", takie w sumie... w sam raz :]

          "dzieciństwo bez elektroniki"

          pięknie zauważone ! dzieciństwo było domeną tworzenia form zabawy, a nie konsumowania ich - mówiąc językiem dość "inżynieryjnym" :]

          yes, polskie filmy dziecięce skończyły się chyba jeszcze przed 89.

          wydaje mi się, że są tutaj pewne róznice kulturowe : Amerykanie uważają okres dorastania za kluczowy w życiu człowieka, kształtujący jego cele życiowe, przyjaźnie, związki z lokalną społecznością, stąd m.in eksploatacja kina "licealnego", z całą jego ikongrafią. I stąd takze, zapewne, nie ma problemu z wiarygodnością tych opowieści.

          u nas tej kulturowej otoczki nie ma, a i czasy kultowych podwórek dawno się skończyły, może stąd ten brak filmów i seriali o podobnej tematyce [a już zwłaszcza filmów, które podchodzą do tych spraw z czułością] ?




    • grek.grek 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 05.05.18, 10:47
      Bond, James Bond :]

      niejako kontynuacja "Casino..." - 007 stara się dotrzeć do organizacji, która szantażowała i doprowadziła do śmierci Vesper Lynd.

      niektórzy mówią, ze z tych nowych "bondów" ten udał się najmniej, czy to racjonalna kwalifikacja ?
      wydano na "Quantum", bagatela, 220 mln D, lepiej by było, gdyby jednak film był wart tej kwoty, a przynajmniej : widowisko filmowe, o które zawsze w Bondach chodziło :]

      może nie był już tak odkrywczy ? A może bez Evy Green i Madsa Mikkelsena nie ma tej samej skali rażenia, co "Casino..." ? wreszcie, czy BOnd bez Moneypenny i Q, to nie było ryzyko zbyt wielkie ?

      a może w ogóle "Quantum" jest dobrym filmem i został tylko niesprawiedliwie oceniony ? :}

      warto chyba sprawdzić ?
      oglądamy ? :]

      Trochę zachodzi na "Stań przy mnie", no i koliduje z "Nienawistną ósemką" w Puls - aaa, będzie trudno wybrać ! Ojej ! :]
      • mala_ciekawostka Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 05.05.18, 12:16
        Bez E. Green nie ma tej siły rażenia;) Bez Madsa Mikkelsena można "przeżyć";)

        A tak na poważnie to pewnie spróbuję obejrzeć, nie wiem czy całość, ale może chociaż większą część mi się uda:)
        • grek.grek Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 05.05.18, 12:58
          celne podsumowanie ! :]

          takiej "dziewczyny Bonda" nie było i chyba nie będzie już, prawda ?

          świetnie, Mała Ciekawostko, mam nadzieję, że uda Ci się obejrzeć nawet w całości ! :] Liczę na Twoją recenzję ! :]
          • mala_ciekawostka Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 05.05.18, 13:33
            Dzięki:)

            To prawda, mimo, że kiedyś wspominałam, że S. Marceau w "Świat to za mało" jest od niej lepsza to jednak nieprawda - moja Eva;) jest jedyna i niepowtarzalna, kropka :) Sophie jest zaraz za nią:)

            Nie obiecuję, ale będę próbowała obejrzeć:)

            • grek.grek Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 05.05.18, 17:06
              :]

              Vesper/Eva miała charakter, była "równorzędnym graczem", no i ten styl... I to imię ! :]

              trzymam kciuki za powodzenie Twoich zamiarów ! :]
              • mala_ciekawostka Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 05.05.18, 17:13
                O tak:)!

                Dzięki:)
                • maniaczytania Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 05.05.18, 19:45
                  a mnie tam się Quantum ... podobał (jak większość nowych Bondów ;) ), no i co by nie mówić, to tu jest jedna z bardziej zjawiskowych i piękniejszych dziewczyn Bonda - Olga Kurylenko :) Cóż, nigdy nie byłam fanką Evy Green ;)))

                  No i podobało mi się okrutne nawiązanie do "Goldfingera", i Giancarlo Giannini. A przeglądając teraz obsadę zauważyłam jeszcze Davida Harboura, którego wtedy kompletnie z niczym innym nie kojarzyłam (to jeden z głównych dorosłych aktorów Stranger Things - świetna postać!).

                  No i jedna z najlepszych piosenek!!! "Another Day to Die" Alicii Keys i Jacka White'a.
                  • mala_ciekawostka Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 06.05.18, 09:31
                    Ja niestety straciłam pierwsze pół godziny, ale sens całej akcji złapałam:)

                    Mi też się podobało, efekty specjalne jak zawsze udane, intryga też dosyć wciągająca.

                    A widzisz, też wyłapałam to nawiązanie do "Goldfingera" - przynajmniej tak mi się wydaje, ze to o to chodzi.

                    O. Kurylenko super, to prawda:)

                    • grek.grek Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 06.05.18, 10:40
                      świetnie, że Ci się udało, Mała Ciekawostko :]

                      interesujące były i są w tych nowych "bondach" pewne barwne kulturowe wtręty, prawda ?

                      w "Spectre" jest scena na tle Dia de Muertos odbywającego się w Meksyku, a w "Quantum" mamy obrazek z tzw Palio w Sienie, wraz z dorocznymi wyścigami konnymi wokół rynku miasta, które mają długą tradycję i są wydarzeniem ściągający masę turystów, co zresztą widać w filmie.

                      albo "Tosca" na imponującej scenie festiwalu w Bregencji z pełną publicznością, co również jest prawdziwym kulturalnym w corocznym kalendarzu - a tutaj, na dodatek, grana w prawdziwej operze scena w której Tosca zabija Scarpia zostaje przepleciona z pojedynkiem 007 z wrogą agenturą na zapleczu całego przedsięwzięcia - świetne to było !

                      znów znakomite miejscówki : Port Au Prince w Haiti, La Paz, Londyn w deszczu, Kazań w śniegu, no i pustynia gdzie rozgrywa się finałowa akcja, a także plenery i architektura wokół wyspy Talamone.

                      scena pościgu i pojedynku 007 z jednym z wrogich agentów w Sienie - mistrzowsko zrealizowana, wg mnie, gonitwa po dachach miejskiej starówki, skoki z balkonów i na balkony, a potem demolka w remontowanym gmachu kościoła; podobnie sekwencja ostatnia, w wybuchającym partiami kompleksie budynkow na pustyni, z jednoczesnie odbywającymi sie kluczowymi pojedynkami w walce wręcz.

                      scena pościgu na motorówkach, rajd motocyklem po ulicach Port Au Prince, świetny monolog Dominica Greena, który uświadamia boliwijskiego generała w momencie podpisywania kontraktu, no i Bond, który zapomina nazwę swojego ulubionego drinka ;]

                      szalejący z toporem przeciwnik Bonda, to istotnie obrazek momentami nawiązujący do tych wcześniejszych filmów, Matthew Amalric pasuje do każdej sytuacji, ale do machania tym toporem większym od niego samego, to akurat wybitnie się nie nadaje, przez co scena jest chwilami komiczna :]

                      agentka o nazwisku Strawberry Fields - czy to nie piękne ? :]

                      Albo przyjęcie w La Paz, w iście latynoamerykańskiej oprawie : luksusowe światła, eksluzywne stroje i romatycznie odrapana stara architektura wnętrz :]

                      scena na dzwonnicy, jako żywo przypominajaca tę z "Vertigo" Hitchcocka. A z kolei scena podczas opery, kiedy na widowni kilku jegomościów przez telefon załatwia interesy, mnie się od razu skojarzyła z "Ziemią obiecaną" Wajdy :]

                      w sumie : nieźle !



                      • mala_ciekawostka Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 06.05.18, 11:01
                        Dzięki:)
                        To był naprawdę udany seans:)
                        Niestety nie zdążyłam na fragmenty w Sienie, ale za to widziałam sceny z "Toscą" - rzeczywiście imponujące to było:)

                        W ogóle bardzo podobały mi się lokalizacje i wnętrza, zarówno w "Casino...", jak i w "Quantum..." wspaniale się prezentowały.

                        O tak, te agentki, czy dziewczyny Bonda przeważnie miały takie "ciekawe" imiona: Christmas (Świat to za mało), Ośmiorniczka/Octopussy, Pussy Galore (Goldfinger) czy Jinx (Śmierć nadejdze jutro) ;)
                        • grek.grek Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 06.05.18, 11:21
                          dzięki :]

                          o yes !

                          widać w tych scenach zainwestowane środki, prawda ? :]

                          ależ galeria imion niecodziennych ! świetne ! :]
                          • mala_ciekawostka Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 06.05.18, 11:33
                            Dokładnie, na to się twórcy naprawdę wykosztowali:)

                            Prawda, że niecodzienne?;)
                            • grek.grek Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 06.05.18, 11:54
                              yes :]
                              a przy okazji stopa zwrotu chyba całkiem niezła była ? ;]

                              yes :]
                              • mala_ciekawostka Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 06.05.18, 17:08
                                Sporo zarobili, to fakt;)
                                • grek.grek Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 07.05.18, 10:11
                                  nie da się ukryć, Mała Ciekawostko :]

                                  za jednego dolara zainwestowanego - trzy uzyskane.
                                  po róznych odpisach i uwzględnieniu kosztorysu, zapewne na czysto wyszli całkiem nieźle ? ;]
                                  • mala_ciekawostka Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 07.05.18, 17:17
                                    Na pewno udało im się sporo zarobić;)
                  • grek.grek Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 06.05.18, 10:18
                    o, interesująca opinia, Maniu ! :]

                    yes, obsada "Quantum" jest fakt ciekawa, róznorodne typy i twarze aktorskie.

                    swietna piosenka, absolutnie się zgadzam !
      • zielony.promien Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 05.05.18, 19:23
        Znasz moją opinię o "nowych" Bondach :) A ten faktycznie jest wyjątkowo słaby. Nie ma siły, żebym go obejrzała drugi raz.
        • grek.grek Re: 21:15 TVP1 "Quantum of Solace" 06.05.18, 10:10
          yes, Siostro :]

          ja też chyba ciut wyżej postawiłbym "Casino" czy "Skyfall" od "Quantum".


    • grek.grek 22:30 TVP2 "Niewierna" 05.05.18, 10:58
      dobry dramat !

      najpierw mamy romans w dekoracjach współczesnego Nowego Jorku : niewątpliwie atrakcyjna mieszczka Connie, chyba lekko sfatygowana długoletnim małżeńskim pożyciem, spotyka niewątpliwie atrakcyjnego młodszego od siebie dżentelmena, Paula, zajmującego się bukinizmem [dobrze odmieniam od "bukinista" ?] oraz posiadającego klimatyczny trochę-loft w Soho.

      od słowa do słowa i państwo rzucają się na siebie namiętnie, w tym lofcie, i w wielu innych miejscach miasta. Connie odżywa, ale jednocześnie ma wyrzuty sumienia, no i musi się ukrywać przed mężem.

      A mąż, Ed, poczciwy i cięzko pracujący dla dobra rodziny, gośc - w końcu zaczyna coś podejrzewać.

      Jesli nie oglądaliście, to nie wypada zdradzić dalszego ciągu, a dalej jest crime story, a przy okazji - wg mnie - lekka krytyka mieszczańskiego etosu, zawierająćego w sobie konieczną sporą dozę hipokryzji i moralnej dwuznaczności.

      główne role ; Diane Lane [nominacja oscarowa], Oliver Martinez, Richard Gere.

      dobre ! z tego, co pamiętam :] zwłaszcza przy okazji pierwszego seansu, kiedy parę twistów ma swoje znaczenie, ale też przy drugim albo trzecim, bo nowojorskie dekoracje i stylizacje ogląda się zawsze z dużą przyjemnością, nie mniejszą niż Diane Lane, której postać została obdarzona psychologią i jej kolejne wybory, decyzje, zawahania są kluczowe dla rozwoju fabuły i sensu całej opowieści.
      • zielony.promien Re: 22:30 TVP2 "Niewierna" 05.05.18, 19:24
        Podpisuję się!

        Jeszcze warto dodać, że to remake filmu Claude'a Chabrola (niestety, nie widziałam).
        • grek.grek Re: 22:30 TVP2 "Niewierna" 06.05.18, 10:11
          dzięki, Siostro ! :]

          o, oryginał może być znakomity, chciałbym zobaczyć tę samą historię w poetyce kina lat 50- tych [?]

          PS : jakie wrażenie po seansie "Laury", Siostro ? :]
    • grek.grek 21:55 Puls "Nienawistna ósemka" 05.05.18, 11:07
      zapowiadana premiera ! to dziś ! ;]

      najnowszy film Quentina Tarantino.

      Dziki Zachód, surowa zima, a wreszcie : zajazd na odludziu, w których wpada na siebie tytułowych ośmioro bohaterów, między którymi dochodzi do interakcji, rozmów, spotkań i zapewne przemocy, jak to u Tarantina.

      liczę zwłaszcza na prezentację postaci i niekończące się dialogi i monologi, pełne anegdot, podchodów i wyszukanego słownictwa, które w ustach tarantinowskich bohaterów kompletnie traci swoje wyszukane pochodzenie ;]

      jest oczywiście Samuel L. Jackson i Tim Roth, ale są też Kurt Russell czy Jennifer Jason Leigh albo Bruce Dern i parę - jak dla mnie - nowych aktorskich twarzy [Demian Bichir, Walton Goggins].

      ale szkoda, że wpada na "Quantum" !

      jest powtórka, w poniedziałek o 21:55, na szczęście. tak czy owak : do wieczora będę mocował się z wyborem głównego seansu na dziś :"]]

      a jak to u Was wygląda ? :]
      • grek.grek poniedziałek : 21:55 Puls "Nienawistna ósemka" 07.05.18, 10:17

        dziś powtórka !

        szykuję się :]
        a Wy ? :]
        • maniaczytania Re: poniedziałek : 21:55 Puls "Nienawistna ósemka 07.05.18, 21:46
          nawet chciałam, dopóki nie zobaczyłam ile czasu trwa ;)
          • grek.grek "Nienawistna ósemka" - o filmie [1] 08.05.18, 11:12
            :]

            yes, Maniu, faktycznie trwa 3 godziny :]

            Ale wczoraj obejrzałem i wart jest każdej minuty :] Klasyczny tarantinowski film, nieustannie gadany, z twistami, cofnięciami czasu, podziałami na rozdziały, no i fala przemocy podczas końcowej rozgrywki.

            Mamy więc najpierw spotkanie pośrodku zimowej scenografii stanu Wyoming. Łowca nagród John Ruth wiezie do Red Rock pojmaną morderczynię Daisy Domerque. Do dyliżansu dosiada się czarnoskóry eks-major wojsk Unii, również łowca nagrod - Warren, a później Chris Mannix, jeden z "bandy Mannixów", który ponoć został teraz szeryfem w Red Rock.

            Ruth jest człowiekiem specyficznym. Inni łowcy wykorzystują zapis "poszukiwany żywy lub martwy" i strzelają do bandytów. On ich chwyta żywcem, żeby zobaczyć jak zawisną na stryczku. Dlatego ma ksywę "Wieszacz". Transportuje Daisy przypinając jej rękę do swojej, a kiedy prostacko-diaboliczna panna Domerque powie coś prowokacyjnego bez słowa uderza ją łokciem w nos.

            W przeciwieństwie do Rutha Warren taszczy saniami trzech zabitych przed siebie bandytów, aby zgrnąc za nich kase. Zostają oni umieszczeni na dachu dyliżansu.

            W dyliżansie są rozmowy, oczywiście, o wojnie secesyjnej i o tym, że major Warren, to też nie w kij dmuchał gość, swego czasu Konfederaci wyznaczyli za jego głowę wysoką nagrodę, wielu chciało ją zdobyć, ale major wszystkich śmiałkow powystrzelał.

            Za co ta nagroda ? Major kiedyś spalił areszt z 40 jeńcami z wojsk Konfederatów w środku. Sami biali.

            Przy okazji, słowo prymitywnie okreslące czarnoskórego czyli "cz.. nuch" [kropkuję, bo nie wiem jak wygląda moderatorski klucz] pada tutaj bez przerwy z ust białych.

            No i pojawia się lejtmotiw całego przedstawienia, czyli list jaki Warren dostal swego czasu od samego Abrahama Lincolna. List napisany jak do przyjaciela, bo Warren utrzymuje że prezydent był jego bliskim kolegą. Ruth prosi o to ten list i czyta podkręcając ze wzruszenia wąsa. Mannix ma problemy by w to uwierzyć, a Daisy pluje na papier.

            Po drodze rozpętuje się śniezyca. Pasażerowie dyliżansu zatrzymują się w zajeździe U Minnie. Właścicielki i wszystkich domowników nie ma na miejscu, Meksykanin, senor Bob, powiada że pojechali do rodziny i zostawili mu pieczę nad całym interesem.

            Zajazd od środka jest duży i klimatyczny filmowo. W środku jest kilku ludzi : starszy pan na fotelu przed kominkiem i przy szachownicy, zostaje rozpoznany jako eksp-generał przegranych Konfederatów - Smithers. Drugi, to małomówny kowboj Joe, który cos pisze, a zapytany co : powiada,ze 'własną biografię". Jedzie zaś do matki na święta. Trzeci , to elokwentny i gładki w obejściu Osavaldo, przypominający postaci grane przez Christopha Waltza.

            Niebawem okazuej się, ze Osavaldo to... nowy kat w Red Rock, jedzie tam by powiesić jakiegoś skazańca. Przy okazji serwuje Ruthowi i Mannixowi monolog o róznych formach sprawiedliwości w majestacie prawa i roli w nich kata.

            Mannix przysiad się do generała, który okazuje się być opryskliwy tylko wobec Rutha. Mówi,ze jedzie na grób syna, który zginął gdzieś tutaj w górach, już po wojnie.

            Na zewnątrz szaleje śniezyca, drzwi trzeba zabijać deskami od srodka, wchodząc z dworu należy je po prostu wysadzić uderzeniem.

            Zjawia się wreszcie Warren, ktory rozkulbaczał konie z dyliżansu i prowadził je, wraz z Meksykaninem Bobem, do stajni. Oraz zabezpieczał zwłoki, za które dostać na nagrody. Szybko coś się dzieje między nim, a generałem, ale to tylko wstępne przymiarki do prawdziwego starcia.

            Na tle róznic poglądów oraz przynależności podczas wojny - do Unii albo do Konfederacji - zaczyna się tlić konflikt, ale Osavaldo proponuje, zeby po prostu podzielić salę na cześc Północną i częśc Południową oraz ustalić strefy neutralne, czyli stół służący za jadalnię oraz miejsca przy kominku.

            Ruth zapowiada :> wiem, ze któryś z was jest tutaj po to, by uwolnić Daisy. I zapowiada, ze nie pozwoli im na to. Zawiera pakt z Warrenem, w końcu obaj mają podobne interesy. W zajeździe będą kilka dni, nim pogoda się poprawi, więc mogą sobie pomóc i strzec siebie nawzajem przed podejrzanymi współgoścmi.

            Podczas wspólnego zajadania gulaszu, który uwarzyła właścicielka, zanim wyjechała - Mannix oskarża Warrena, że kłamie z tym listem od Lincolna, a Warren to potwierdza. Wszyscy śmieją się do rozpuku, tylko Ruth milczy i pozwala sobie na uwagę, że kłamstwo Warrena było niestosowne i uraża go osobiście.

            Wreszcie czarny major przysiada sie do generała, z tekstem "Bylismy po dwóch róznych stronach, ale pole bitwy mieliśmy wspólne". Warren zaczyna od zdawkowych pytań, siedzą naprzeciw siebie w fotelach przed kominkiem, aż tu nagle major mówi : wiem jak zginął twoj syn. I dodaje, ze to on go zabił.

            Kładzie na stoliku przy generale pistolet, oddala się trochę i opowiada iście tarantinowską historię, jak to syn generała chciał go zabić, by zdobyć nagrode za jego głowę, ale Warren nie dośc , ze pokrzyżował mu plany, to jeszcze upokorzył seksualnie, a ostatecznie skazał na śmierć z wyziębienia. Stary generał gotuje się na zimno, aż wreszcie łapie za rewolwer, ale Warren jest szybszy i kładzie go trupem. Po to zostawił mu broń - żeby go sprowokowac i zabić w samoobornie, a więc zgodnie z prawem.

            I tutaj mamy chwyt a'la Quentin : przed chwilą rozegraną scenę widzimy i słyszymy, ale gdzieś na uboczu tego, co działo się w tym samym momencie.

            A doszło do zatrucia kawy przez jednego z gości zajazdu. Nie wiadomo przez kogo. Wiadomo tylko, ze widziała to Daisy. Nie powiedziała nic. Zamiast tego poprosiła Rutha o rozkucie i możliwośc gry na gitarze. Ruth się zgadza, wgłaszając tradycjne : "zrób jeden niewłaściwy ruch, a... i tak dalej".

            Daisy gra na gitarze i śpiewa piosenkę o "zmarlym Johnie", co wkurza Rutha, który zabiera jej instrument i rozbija go, ale za chwilę sam ma problem, bo już zdązył wypić zatrutą kawę. Podobnie jego woźnica O.B. W ostatniej chwili Mannix zostaje ostrzezony by jej nie pił.

            Ruth i OB zaczynają wymiotowac całymi strumieniami krwi. Daisy wyszarpuje broń Ruthowi i zabija go. Warren wyciąga dwa rewolwery i terroryzuje wszystkich. Każe im stanąc twarzą do ściany, z łapami w górze, prócz Daisy, którą z powrotem przykuwa do martwego Rutha.

            Ona go interesuje mniej w tej sprawie. A sprawy są, ściśle, dwie - trzeba ustalić : a] co się stało z właścicielką zajazdu i jej rodziną ? b] kto zatruł kawę i po co ?

            cdn
            • grek.grek "Nienawistna ósemka" - o filmie [2] 08.05.18, 11:58
              I mamy cały monolog Warrena, który - jak sie okazuje - przez cały czas obserwował i dedukował, a teraz dzieli się swoimi odkryciami.

              Troche scena jak z filmu na podstawie powieści Agathy Christie - kilka osób w zamkniętym pomieszczeniu i detektyw ustalający : kto zabił.

              najpierw Warren eliminuje z grona podejrzanych Mannixa, w końcu omal tej zatrutej kawy nie wypił. Daisy też jest poza poza podejrzeniem. Warren uważa, ze ten kto zatruł kawę zjawił się tutaj po to, by ją uwolnić.

              Zostaje trzech : senor Bob, Osvaldo i kowboj Joe. Warren trzyma ich na muszce i zaprasza do pomocy Mannixa, który wykonuje tę robotę gorliwie jak prawdziwy szeryf.

              Warren dokładnie opisuje zwyczaje Minnie, którą świetnie znał, bo bywał w tym zajeździe od wielu lat.

              A więc, jakim cudem wyjechała do rodziny, ale nagotowała gulaszu ?

              Jej towarzyszem był Słodki Dave, który zawsze zajmował fotel przed kominkiem, ten naprzeciw fotela, w którym niedawno siedział Generał. "Gdyby Dave miał wyjechac, to klnę się na Boga, ze ten fotel zabrałby ze sobą" - Warren zrywa koce z oparcia fotela, pod spodem jest plama krwi.

              Minnie i Dave na pewno nie żyją. Kto ich zabił ? Warren dedukuje, ze Minnie nigdy, przenigdy, w zyciu nie wpuściłaby Meksykanina za próg swojego ukochanego zajazdu, a co dopiero mówią o pozostawieniu go w rękach Meksykanina ! a więc : senor Bob, który tak bezczelnie kłamał ! Warren kładzie go trupem.

              jedna rzecz wyjaśniona. Teraz druga : kto zatruł kawę ?

              Warren nie chce tutaj gdybac : po prostu zastrzeli obu - Osvalda i Joe. Wtedy Joe odzyskuje mowę i przyznaje, ze wsypał do kawy truciznę.

              I wtedy nagle... spod podłogi ktś zaczyna strzelać. Co tu dużo mówić : Warren traci to, co dla mężczyzny najcenniejsze, a i Mannix zostaje ranny. Obaj odpowiadają ogniem : ginie Joe, a Osvaldo zostaje cięzko ranny.

              I wówczas : stop akcja i oglądamy to, co wydarzyło się w zajeździe zanim przybyli tam Ruth z Daisy, Warrenem i Mannixem.

              A wiec przed nimi byli tam Osvaldo, Joe, Bob i ten który strzelał spod podłogi - Jodie. Gang. Jodie zaś, to przywódca i brat Daisy. Yes, ich celem, wszystkich, było odbicie Daisy z rąk Rutha.

              Najpierw jednak widzimy jak ci czterej panowie wykazują sympatię, życzliwość i ogólnie są szalenie szarmanccy wobec czarnoskórej Minnie, Dave'a, jego wesołej córki i dwójki czarnoskórych pomocników, czyli obsługi i mieszkańców zajazdu. Są mili, grzeczni i przyjemni, ale porozumiewają sie spojrzeniami i szykują na to, co muszą zrobić.

              Po sekwencji takich podchodów, pozorowanych rozmów, uśmiechów i niekończących się rozmówek w parach, wreszcie otwierają ogień i zabijają wszystkich po kolei. Ich ciała wrzucają do studni. Oszczędzają tylko Generała, który akurat grał partię szachów z Dave'em. Każą mu tutaj siedzieć, nie rozmawiać z Ruthem [dlatego byl dla niego taki opryskliwy] i grać rolę mruka. A sami przebierają się w stroje, w których zobaczymy ich później, czyli te w których widzieliśmy ich do tej pory ":] Tylko Jodie chowa się pod podłogą.

              ta długa retrospekcja kończy się i wracamy tam, gdzie przerwano, czyli ": Warren jest ranny, leży na łózku i trzyma jedną ręką rewolwer, a drugą... wiadomo, Mannix siedzi obok, też ranny i z bronią. Naprzeciw ich na podłodze Daisy, wciąz przypięta do Rutha i cała w jego krwi.

              Warren każe Jodiemu wyjśc spod podłogi, bo inaczej sprzątnie Daisy. Jodie wychodzi, Daisy go widzi, rodzeństwo wita się czułym spojrzeniem i słowem, a Warren im to przerywa i kładzie trupem Jodiego. Poznaje go i mówi że jest to bandyta wart 50 tys, a reszta to zapewne członkowie jego gangu - po 10 tys.

              Daisy zaczyna grać - próbuje zrobić wodę z mózgu Mannixowi i przekonać go, że powinien zabić Warrena, bo to... ich wspólnik. Próbuje przeciągnąc go na swoją stronę. Upiornie wygląda : twarz we krwi,wybite przednie zęby, gestykulacja i artykulacja jakże plastycxzna, Jennifer Jason Leigh jest kapitalna.

              Daisy proponuje Mannixowi, ze odda mu trupy po 10 tys. W Mannixie odzywa się chciwość i chce zwłoki jej brata, bo warte 50 tysiaków. Daisy oponuje, bo to jej ukochany brat.

              Warren cały czas upomina Mannixa, zeby jej nie wierzył. Na to Daisy, ze oni obaj są ranni, do Red Rock nie dociągną, śniegu jest po kolana, a na dodatek : jak wezmą ze sobą te zwłoki, za które chcieliby dostać nagrodę ? mają przechlapane. na dodatek, w Red Rock czeka 15 bandytów z gangu jej i jej brata. Takie zabezpiecznie, gdyby jednak coś sie nie udało.

              Warren zaczyna mieć dośc jej monologu i rani ją w stopę. Na strzał w głowę brakuje mu kuli. Mannix jest teraz jedynym z całej żyjąćej trójki, który ma broń.

              I pozostaje prawym człowiekiem :} Cedzi, ze nie wierzy w ani jedno słowo Daisy, a zwłaszcza w tych "15 bandytów w Red Rock". Z powodu upływu krwi mdleje jednak znienacka.

              Daisy łapie swoją szansę. Ofiarnie ciągnie za sobą zwłoki Rutha, do których jest przypięta,aby dotzreć do rewolweru. Poprawiając swoje szansę odcina nożem rękę Rutha, demoluje otoczenie desperacko brnąć do celu. Ale Mannix, zaklinany przez przerażongo Warrena, odzyskuje przytomnośc w porę.

              Panowie nie zabijają Daisy z rewolweru. Wieszają ją pod stropem zajazdu, w hołdzie Ruthowi, który w takiej pozycji chciał widzieć bandytów przez siebie łapanych. Daisy dusi się i w ostatnim momencie wygląda niesamowicie, wpatrzona gasnącym, uważnym wzrokiem w Warrena.

              Warren i Mannix wiedzą, ze ich los jest przesądzony. Nie uciekną, nikt ich nie uratuje, umrą z upływu krwi.

              Sięgają więc po ostatnie pocieszenie, czyli... yes, list od Abrahama Lincolna. Może jednak był prawdziwy ? :]

              koniec.

              oczywiście, kluczem do wszystkiego jest scenariusz, te wszystkie opowiastki, zaskoczenia, forma łącząca western, thriller kryminalny i historię detektywistyczną.

              naturalistyczna przemoc, w znaczeniu : jak kula trafia w człowieka, to widać ze trafiła i krwi tutaj nie brakuje, jak w każdym innym filmie Tarantina. jednoczesnie, jest to jednak umowna konwencja, przez co film jest tyleż brutalny, co slapstickowy.

              no i aktorzy, niezrównany w interpretacji tych specyficznie elokwentnych tekstów Tarantina Samuel L. Jackson, kopiujący Waltza Tim Roth, doskonale intrygująca i w finale brawurowa Jennifer Jason Leigh, świetny Bruce Dern, który ani na moment nie podnosi się z fotela oraz obcesowy i surowy Kurt Russell. Wszyscy są świetnie ucharakteryzowani, czyli : nieznacznie, ale tak żeby dawało to zadowalający efekt :]

              nonstop trwa rozmowa albo monolog, 3 godziny w rytm dialogów :] na to liczyłem :] parę anegdot, historii z retrospekcji, klasyczna tarantinowska zabawa konwencją, nieporównany z nikim sposób prowadzenia narracji.

              Oraz zgrabnie wkomponowana muzyka Ennio Morricone i piękne plenery zimowe w bieli zmieszanej z odcieniem niebieskiego.

              wnętrze zajazdu, które jest tutaj niczym scenografia teatralna - też wynalezione, albo zbudowane/skompowane ?, wyjątkowo trafnie.

              słowem : świetna... premiera ;]




              • grek.grek Re: "Nienawistna ósemka" - o filmie [2] 08.05.18, 12:00
                trailer :]

                www.youtube.com/watch?v=gnRbXn4-Yis
    • mala_ciekawostka "Obcy - 8. pasażer Nostromo" - nic straconego;) 05.05.18, 12:23
      Będzie jutro o 20:00 na Metro TV:)
      • grek.grek Re: "Obcy - 8. pasażer Nostromo" - nic straconego 05.05.18, 13:03
        dobra informacja, Mała Ciekawostko !

        seans obowiązkowy !

        [niestety, nie mam tego kanału, ale będę dopingował i przyłączam się do Twojej sugestii, że warto obejrzeć :)]
      • bene_gesserit Re: "Obcy - 8. pasażer Nostromo" - nic straconego 05.05.18, 20:56
        Jej.
        Bardzo byłoby miło obejrzeć ten film jeszcze raz po raz pierwszy :) To se nevrati.
        • mala_ciekawostka Re: "Obcy - 8. pasażer Nostromo" - nic st 06.05.18, 09:43
          To prawda:)
        • grek.grek Re: "Obcy - 8. pasażer Nostromo" - nic st 06.05.18, 10:13
          o yes, to se nevrati !

          ale idea jest zawsze piękna ! :]
    • grek.grek 20:00 TVN7 "Wojna światów" 06.05.18, 10:48
      znów kosmici atakują Ziemię !

      który to juz raz ? czy oni naprawdę nie mają lepszych zajęć od nieustannego napadania na nas ? ;]

      Steven Spielberg wzorował się tutaj podobno na powieści "Wojna światów" H.G Wellsa, scenariusz napisał David Koepp i Josh Friedman.

      inwestycja wyniosła 132 mln D, przychód prawie 600 - w sumie, z biznesowego punktu widzenia : warto było się zaangażować ;]

      a z artystycznego ?

      świat nawieddzają burze i awarie elektryczne, które są zapowiedzią katastrofy : Obcy napadają, powodują chaos, bo mają oczywiście złe zamiary, a w srodku tej całej apokalipsy dzielny tata stara się ocalić zycie własne i dwójki swoich dzieci.

      Tom Cruise w głównej roli.

      cóz, brzmi to dość schematycznie, ale za to pewnie warstwa wizualna i dynamika scen akcji mogą być interesujące.


      • mala_ciekawostka Re: 20:00 TVN7 "Wojna światów" 06.05.18, 11:11
        Widziałam część filmu - rzeczywiście schematyczny, ale efekty specjalne robią ogromne wrażenie. Naprawdę twórcy się postarali:)

        P.S. Widziałam kiedyś dosłownie 5 minut "Strasznego filmu 4" - akurat było nawiązanie do "Wojny... i sceny kiedy rozbił się pasażerski samolot. Koleżanka Anny Faris, reporterka telewizyjna pokazuje jej film z Detroit przed i po ataku obcych: dialog wygląda następująco: "To jest Detroit" - widać dymy pożarów, słychać strzały itp., "A to Detroit po ataku kosmitów" - widać te same dymy pożarów, słychać te same strzały itd, tylko dodatkowo ukazują się te trójnożne pojazdy obcych. To była aluzja do sytuacji ekonomicznej tego miasta w tym czasie. Naprawdę się uśmiałam z tej sceny:)) Tu link, nie wiem czy zadziała: www.youtube.com/watch?v=YSp2KGMQEk8
        • grek.grek Re: 20:00 TVN7 "Wojna światów" 06.05.18, 11:26
          dzięki, Mała Ciekawostko :]

          o, zachęcająco brzmi :]

          haha, świetne :]] rzeczywiście, porównanie celne w swojej zmyślnej ironii i szyderstwie :]

          link działa !
          dzięki :]
          • mala_ciekawostka Re: 20:00 TVN7 "Wojna światów" 06.05.18, 11:37
            Dzięki:)
            To była chyba jedyna naprawdę śmieszna scena w tym filmie - nie wiem, bo reszty nie oglądałam, nie dało się;) To nie moje klimaty:)
            • grek.grek Re: 20:00 TVN7 "Wojna światów" 06.05.18, 11:57
              :]

              czasami jedna zauważona w przelocie scena może się przydać, Mała Ciekawostko :]

              Zygmunt Kałużyński mawiał, że w KAŻDYM, nawet najgorszym filmie jest jedna scena, jeden moment, jedna chwila, która warta jest obejrzenia, dlatego żaden film nie jest niepotrzebny, wszystkie mają swój sens :]
              • mala_ciekawostka Re: 20:00 TVN7 "Wojna światów" 06.05.18, 17:09
                Właśnie, w tym wypadku tak było:)

                Coś w tym jest, co Z. Kałużyński powiedział:)
                • grek.grek "Wojna światów" - wrażenia po seansie :] 07.05.18, 10:47
                  obejrzałem wczoraj ! :]

                  dzięki za zachętę, Mała Ciekawostko :]

                  dobry film ! absolutnie. Byłem nawet zaskoczony lekko, bo spodziewałem się czegoś bardziej kiczowatego i tzw. pod publiczkę.

                  A tutaj akcja może i nieco schematyczna, ale jednocześnie dość realistyczna, całkiem ponura wizja potencjalnej zagłady, a wszystko to w szaro-buro-ciemnozielonych odcieniach surowych kolorów.

                  najpierw nad miastem zjawiają się cięzki czarne chmury, z których walą pioruny i wieje huraganowy wiatr. Potem następuje cisza, a ludzie odkrywają że padła elektronika, a nawet auta został uszkodzone.

                  Pod spodem coś się zaczyna kotłować, ziemia pęka, domy się rozlatują, a na wierzch wyłążą gigantyczne stwory : wysokie na 20 pięter, metalowe, z mackami. I zaczynają demolować miasto, które wkrótce wygląda jak Stalingrad w ostatnich dniach wojny. Łapią też ludzi, ale nie wiadomo, co z nimi robią. W pewnym momencie widać tylko sfruwające z nieba ubrania.

                  Ray [Tom Cruise] w tej sytuacji musi ratować swoje dzieci, małoletnią córkę i nastoletniego syna. Mają jechać do Bostonu, gdzie mieszka ich matka. Małżeństwo jest w separacji, a dzieci niekoniecznie ojca akceptują, zwłaszcza syn staje ciągle okoniem. Córka jest sympatyczniejsza i bardziej otwarta.

                  Okazuje się jednak, że stwory kosmiczne atakują całą Ziemię. To nie jeden przypadek pod Nowym Jorkiem, ale zmasowana inwazja !

                  na dodatek nie można ich ustrzelić, bo posiadają jakąś powłokę ochronną, może pole siłowe, które odbija pociski. Wojsko jest więc bezradne. Cywile uciekają falami, niczym ludnośc podczas wojny albo migracji zarobkowych lub w czasach Wielkiego Kryzysu.

                  Rzeka płyną trupy, agresywny tłum rzuca się na naszych bohaterów, bo mają czynny samochód, ludzie zachowują się jak szaleńcy, puszczaają im wszelkie hamulce i normy kulturowo-społeczne idą w kąt, trwa walka by dostać się na prom, ale szczęście mają ci, dla których zabrakło miejsca - prom zostaje trafiony pociskiem przez kosmitów i przewraca się z hukiem do wody.

                  Niebo jest czarne, ptaki uciekają falami przed nadchodzącymi stworami, które komunikują się za pomoą przeraźliwych dźwięków, exodus ludności wciąż się nasila. Wojsko znów kontratakuje, ale pojazdy i czołgi zostają zniszczone i spalone.

                  Ray gubi kontakt z synem, musi ratować córkę. Schronienia, w swojej piwnicy, użycza im jakiś lekko histeryczny facet [Tim Robbins], który powiada, ze od dawna czekał na ten moment.

                  Gośc zaczyna być niebezpieczny, bo koniecznie chce walczyć z Obcymi, a Ray wolałby spokojnie przeczekać. Kiedy macka kosmicznego stwora - wyposażona w oko z wizjerem - niczym wąż pełza w powietrzu po piwnicy, Ray musi wdać się w bezgłośne zapasy, zeby facetowi uniemożliwić atak na ten obiekt.

                  A później, kiedy macka się wycofuje, po prostu zabija go. Zawiązuje córce oczy, prosi żeby śpiewała jakąs piosenkę, zamyka drzwi za sobą, no i można się tylko domyślać, co musiał zrobić. Inna rzecz, że kilka minut poźniej sam pierze siekiera w mackę, która znów szwęda się po piwnicy. Tyle że chyba sam już nie miał wyjścia, bo został namierzony.

                  Przy okazji, w piwnicy zjawiają się mali obcy, przypominający Gremliny z dawnej komedii s-f, i są zaciekawien rowerem wiszącym na ścianie czy albumem z fotografiami, które znajdują podczas myszkowania. Taka zaawansowana technologia, a rowera nie znają ? ;]

                  Tak czy owak, macka porywa córkę do wnętrza stwora. Ray robi więc wszystko, aby go sprowokowac i też zostać porwanym, co by ją uratować. Przy okazji, mamy informację, ze Obcy wysysają z ludzi krew, na skalę przemysłową, i z użyciem tej krwi produkują jakieś "czerwone zielsko", którym pokrywają ziemię na Ziemi. Ohyda.

                  W środku stwora są inni schwytani w metalową siatkę ludzie, a specjalna pompa zasysa ich po kolei i zapewne pozbawia krwi. Stąd te ubrania lecące z nieba oraz suche trupy płynące rzeką.

                  Ray też ma zostać zassany, ale wtedy ludzie się jednoczą i ratują go, trzymając dzielnie za nogi. Górna połowa Raya przez moment znika w paszczy pompy, a to daje mu okazję, by tam wsadzić granat, który zobaczył na podłodze, zapewne jeden ze schwytanych ludzi był wojskowym i dlatego leżał tam jego pas z amunicją.

                  Granat ekploduje. Metalowy mechanizm przestaje działać. Ludzie uciekają, w tym Ray z córką.

                  Okazuje się, ze nastąpił zwrot akcji, stwory zaczynają słabnąć, tak jakby stanowiły mechanizm naczyń połączonych i uszkodzenie jednego powodowało uszkodzenie całego systemu.

                  tak czy owak, przestaje działać ich pole siłowe i wojsko może je po kolei niszczyć rakietami. A z jednego unieszkodliwionego stwora wysypuje się jego pilot, konwencjonalny Obcy z duża głową i szerokimi oczami. Bierze ostatni oddech i zamiera. Ziemi jest uratowana. Co tam Ziemia... Ameryka jest uratowana ;]

                  Ray, wraz z innymi pogorzelcami, wędruje do Bostonu. Prowadzi córkę do zony. U nich okolica wygląda na niespecjalnie zniszczoną. Jest tam również syn, który rzuca się ojcu w ramiona.

                  Happy end na całej linii :]

                  A film jakże udany. Widać zainwestowane moce finansowe, scenariusz nie sugeruje żadnych nowości w temacie inwazji Obcych na Ziemię, ale inscenizacja, oszczędnośc w dawkowaniu wybujałości, surowośc krajobrazu tworzą niezłe środowisko i cała ta opowieść ma swoją osobowość i charakter.


                  • grek.grek Re: "Wojna światów" - wrażenia po seansie :] 07.05.18, 10:55
                    trailer :]

                    www.youtube.com/watch?v=jaasllkad1Q

                    PS : wg mnie, w filmach tego gatunku scenami najbardziej sugestywnymi są te opisujące moment rozpoczęcia inwazji : formę tegoż, zdumienie ludzi, pierwsze przerażenie i początek chaosu.

                    w "Wojnie..." wyszło to naprawdę nieźle : tradycyjnie ludzie są zaskoczeni ciemnym niebem w biały dzień, potem tymi strzelającymi błyskawicami, a cała sekwencja pękania ziemi i budynków, wraz z wyłaniającymi się z tego robotami na trzech nogach - wykonana jest wystawnie i z odpowiednimi akcentami przestankowymi, dzięki którym szok poznawczy bohaterów ulega wzmocnieniu :]
                    • mala_ciekawostka Re: "Wojna światów" - wrażenia po seansie :] 07.05.18, 17:21
                      Dzięki za opis:) Mi jakoś do tej pory nie udało się zobaczyć końcówki, przynajmniej teraz w końcu znam zakończenie:)

                      Rzeczywiście te pierwsze momenty inwazji są dobrze zrealizowane i pokazane, udało się to sugestywnie pokazać:)
                      • grek.grek Re: "Wojna światów" - wrażenia po seansie 08.05.18, 09:46
                        dzięki, Mała Ciekawostko :]

                        świetnie :]
                        zakończenia jest, rzec by można... konwencjonalne w pozytywny sposób :]

                        o yes !
                        • mala_ciekawostka Re: "Wojna światów" - wrażenia po seansie 08.05.18, 16:56
                          No tak, raczej dało się to zakończenie przewidzieć;)
                          • grek.grek Re: "Wojna światów" - wrażenia po seansie 09.05.18, 09:46
                            yes :]

                            ciekawa wersja Ziemi po inwazji kosmitów jest w "Dysktrykcie 9", nie wiem czy oglądałaś ? Tam kosmici okazują się być gatunkiem znacznie mniej ekspansywnym od ludzi i ostatecznie stają się jeszcze jedną mniejszością, żyjącą w gettcie i terroryzowaną przez policję.
                            • mala_ciekawostka Re: "Wojna światów" - wrażenia po seansie 09.05.18, 17:15
                              Nie widziałam "Dystryktu 9", bardzo ciekawe pokazanie zagadnienia obcych - chyba pierwsze tego typu. Dzięki:)
                              • grek.grek Re: "Wojna światów" - wrażenia po seansie 10.05.18, 09:47
                                a zatem, seans przed Tobą :]

                                yes, chyba jak dotąd, to zawsze Ziemianie byli gatunkiem mniej rozwiniętym i przeznaczonym do zniewolenia dla inwazyjnych i dysponujących najwyższą technologią kosmitów.
                                • mala_ciekawostka Re: "Wojna światów" - wrażenia po seansie 10.05.18, 16:49
                                  :)
                      • grek.grek 22:20 TVN& "Wojna światów" 08.05.18, 10:08
                        dziś powtórka filmu :]
                        • mala_ciekawostka Re: 22:20 TVN& "Wojna światów" 08.05.18, 16:56
                          :)
    • grek.grek 20:20 Kultura "Cztery noce z Anną" 06.05.18, 10:54
      mężczyzna zakrada się do domu kobiety, którą jest zaintrygowany, i spędza tam w ukryciu całe noce, co zdaje się jest metaforą miłości niespełnionej i wariacją na temat niemożności zbliżenia się międzyludzkiego.

      dzisiaj pewnie jegomość trafiłby do rejestru #metoo ;]

      w filmie wygląda to zupełnie inaczej, jego cele i pragnienia nie są zdrożne, a wręcz przeciwnie : to człowiek delikatny i taktowny, po prostu nie ma odwagi wprost porozmawiać z kobietą, w której jest zakochany, więc wybiera sposób mniej "inwazyjny", acz z pewnością bardziej ryzykowny, bo jak go złapią, to pójdzie siedzieć. Nikt nie będzie zainteresowany jego pobudkami.

      udany powrót Jerzego Skolimowskiego po 17 latach do reżyserii filmowej.

      kameralne, wrażliwe, cenne kino.


    • grek.grek 20:05 TVP2 "Błękitna głębia" 06.05.18, 11:00
      poszukiwacze skarbów nurkują w morzu mając nadzieję na znalezienie jakiegoś cymesu przed stuleciami zaginionego, ale dopada ich nieszczęście w szczęściu : znajdują wrak, ale razem z zatopioony samolotem. calikiem współczesnym.

      na jego pokładzie odkrywają sporą ilośc paczek z kokainą.

      jest pytanie : zawiadomić policję o samolocie i ryzykować, ze ktoś inny wyciągnie wrak statku, który znaleźli, czy nie mówiąc nic nikomu sprzedać kokainę, a za uzyskane pieniądze zorganizować wydobycie wraku ?

      pewnie tak będą się naradzać, że koniec końców przyjdzie im ratowac życie w konfrontacji z gangsterami poszukującymi tej zaginionej kokainy ? :]


    • grek.grek 21:35 TVN "Wróg publiczny" 06.05.18, 11:10
      raz na jakiś czas dobrze jest wrócić do tego świetnego filmu.

      ornitolog, który prowadzi obserwację ptaków nad jeziorem, znajduje na swojej kamerze nagrane zabójstwo senatora.

      agenci oczywiście nie chcą dopusćić, aby facet podzielił sie tą sensacją z mediami, więc próbują go dopaśc.

      uciekając gośc spotyka swojego kolegę, prawnika Deana, któremu podrzuca dyskietkę z filmem. sam ginie wpadając pod ciężarówkę na drodze szybkiego ruchu.

      Dean kompletnie nie wie, co ma, ale za to agentura rządowa wie i stara się go podejść. jego życie wywraca sie do góry nogami, musi zostawić rodzinę, uciekać w sposób momentami paniczny, aż wreszcie znajduje człowieka, który jest gotów mu pomóc.

      niezła lekcja poglądowa na temat : ile władza wie o twoim życiu, gdzie może zajrzeć i ile zobaczyć, jak może cię załatwić. urządzenia satelitarne nie służą tylko do przekazywania sygnału nadajników medialnych, tutaj służą przede wszystkim do inwigilacji obywateli. A jak zechce, to obywateli naszpikuje pluskwami jak dobrą kaszę skwarkami.

      tempo jest zawrotne, sceny pościgów i ucieczek rewelacyjnie sfilmowane [małzeństwo Azjatów, które bierze Deana za striptizera, to komediowy przerywnik], dramatugia nie spada ani na moment.

      dobra robota solidnego rzemieślnika TOny'ego Scotta.

      Will Smith w formie, znakomite wejście i świetny ciąg dalszy Gene'a Hackmana i jego rudego kota, no i jak zawsze intrygująca Lisa Bonet w jednej z ról drugoplanowych.

      świetne kino.
      • zielony.promien Re: 21:35 TVN "Wróg publiczny" 06.05.18, 11:33
        Podpisuję się :)
        • grek.grek Re: 21:35 TVN "Wróg publiczny" 06.05.18, 11:57
          dzięki, Siostro ! :]
    • grek.grek 22:05 Puls "Prześladowca" 06.05.18, 11:19
      dobry film.

      a spodziewałem się, kiedy go oglądałem, czegoś znacznie słabszego :]

      dwóch braci jedzie pustynnymi drogami do dziewczyyny młodszego z nich. aby urozmaicić trasę starszy, zgrywus i żartowniś, proponuje młodszego, powazniejszemu i stonowanemu, żeby zabawili się przez CB radio.

      młodszy opiera się, ale w końcu ulega : wybierają sobie jednego z kierowców, a młodszy udaje chętną na spotkanie dziewczynę. wyznaczają miejsce schadzki w motelu, pod numerem w którym zatrzymał się facet, z którym mieli po drodze scysję.

      zajmują miejsce w jednym z sąsiednich pokojów i pękają ze śmiechu : co też się będzie działo, jak jeden na drugiego wpadnie, ale będzie zabawa.

      nie uprzedzajac przebiegu wypadków : zabawa będzie, ale zupełnie nie taka o jaką im chodziło, a wkrótce stawką w tej groteskowej historii będzie ich życie.

      moim zdaniem : bardzo się udał ten thriller.

      świetne są te momenty grozy w samochodzie, nocą, na pustkowiu, na trasie, kiedy dowcipni panowie zaczynają trząsć się ze strachu, zagrożenia mnoża się im w oczach, bo wiedzą że teraz oni są na celowniku, a ten który ich ściga pozostaje nieuchwytny, wytrwały i wygląda na to, że lubi się bawić swoimi ofiarami zanim je ostatecznie przydepnie butem.

      moim zdaniem, naprawde warto obejrzeć, thriller w dobrym stylu.
    • grek.grek nowy serial : "The Rain' 06.05.18, 16:41
      duński serial, z logo Netflixa :

      kultura.onet.pl/film/recenzje/the-rain-deszczowa-apokalipsa-recenzja/wf8en02
    • grek.grek serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 06.05.18, 16:44
      2 sezon serialu, o który pisałyście, Drogie Panie, parokrotnie :

      seryjni.blog.polityka.pl/2018/04/25/ucieczka-z-piekla-opowiesc-podrecznej-wraca/
      • mala_ciekawostka Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 07.05.18, 17:24
        Dzięki za link:) Niedługo pewnie uda mi się ten serial zobaczyć:)
        • grek.grek Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 08.05.18, 09:47
          mam nadzieję ! :]

          liczę, liczymy, na Twoją recenzję ! :]
          • mala_ciekawostka Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 08.05.18, 16:54
            Napiszę o wrażeniach, jak najbardziej:)
            • grek.grek Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 09.05.18, 09:43
              świetnie, Mała Ciekawostko ! :]

              PS : w piątek powtórka "Z Archiwum X" w Stopklatce :]
              • mala_ciekawostka Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 09.05.18, 17:09
                Dzięki:)
                O, fajnie, że będzie powtórka:) Ciekawe czy dadzą kiedyś drugi film "I want to believe" - swoją drogą, niezbyt udany - jako fanka piszę to z ciężkim sercem;)
                • grek.grek Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 10.05.18, 09:45
                  miło mi, Mała Ciekawostko :]

                  yes, dobry pomysł z tą powtórką :]

                  chętnie obejrzę ten drugi film "Z Archiwum..." - mając w pamięci Twoją recenzję i gotów na wszelkie jego słabostki :]
                  • mala_ciekawostka Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 10.05.18, 16:50
                    Dzięki:)

                    Było tych słabostek trochę, niestety;)
      • never_never Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 08.05.18, 23:10
        nie sadziłam, że będę oglądać drugi sezon - pierwszy był tak wyczerpujący psychicznie, że myślałam o zrobieniu sobie dłuższej przerwy od ciężkich tematów
        miałam też obawy, czy autorzy scenariusza staną na wysokości zadania, gdy nie będą już korzystać z literackiego pierwowzoru i czy w ogóle ma sens ciągnięcie czegoś, co mogło stanowić zamkniętą historię

        a jednak skusiłam się na trzy pierwsze odcinki i powiem, że na razie jest równie mocno, jak w poprzednim sezonie
        i przewrotnie: pięknie wizualnie (sceny z podręcznymi ubranymi w szkarłatne płaszcze i białe kornety zawsze były wspaniale filmowane, z częstymi ujęciami z góry)

        przytoczę tylko jedną przejmującą scenę:
        samotna bohaterka ukrywa się w opustoszałych budynkach "The Boston Globe". Była tam i drukarnia, i pomieszczenia redakcyjne, wszystko opuszczone chyba w pośpiechu, bo na biurkach pozostały niedopite kubki z kawą, porzucone torby, gdzieś poniewiera się damski pantofel. June dociera do piwnic, gdzie odkrywa podziurawioną jak od kul ścianę, całą w rdzawych plamach. A pod ścianą leży drugi pantofel... Scena bez jednego słowa, a przecież wiadomo, co tam się stało.

        i powtórzę cytat sprzed roku, z pierwszego sezonu:
        „Tak do tego dopuściliśmy. Nie zbudziliśmy się, gdy dorzynali kongres. Gdy straszyli terrorystami i zawiesili konstytucję, nadal spaliśmy. Mówili, że to tymczasowe. Nic nie zmienia się nagle. W stopniowo podgrzewanej wannie ugotowalibyśmy się na śmierć"

        Krótki trailer:
        www.youtube.com/watch?v=DDTyxFM0PoU


        • grek.grek Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 09.05.18, 10:05
          brawo, Never ! :]

          najczęścej warto nawet początkowo zmusić się do oglądania, by potem już po prostu się wciągnąć i mieć z tego satysfakcję [estetyczną, intelektualną, wszelaką].

          o, to zawsze dobrze świadczy o twórcach : równie dobry 2 sezon, co pierwszy. Niedawno podobnie, jak Ty do "Podręcznej" podchodziłem do mafijnej "Gomorry" i również przekonałem się, że 2 sezon wypadł równie okazale i frapująco, jak pierwszy.

          yes, scena mocna, z cyklu : jeden obraz wart tysiaca słów. ZNakomita.

          bardzo mądry cytat ! poniekąd opisuje to, co dzieje się dziś w wielu społeczeństwach lekce sobie ważących demokratyczne reguły i wolności obywatelskie.

          brak reakcji na kolejne "wyłączane bezpieczniki" w końcu bedzie skutkował światem, który będzie mógł zostać odzyskany tylko na drodze kolejnej rewolucji, takie mam wrażenie.

          dzięki ! :]

          mam nadzieję, że planujesz oglądać cały sezon ? I oczywiście liczę, liczymy !, na Twoje recenzje i opisy ! :]
          • mala_ciekawostka Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 09.05.18, 17:07
            Do końca ostatnie zdanie tego cytatu mi nie "gra" - wcześniej bohaterka mówi, że nic nie zmienia się nagle a potem, że "w stopniowo podgrzewanej wannie ugotowaliBYŚMY się na śmierć", chyba powinno być "ugotowaliśmy się na śmierć", te wszystkie stopniowe wydarzenia przecież już nastąpiły. Przy oglądaniu spróbuję ten fragment w oryginale wyłapać i zobaczyć czy rzeczywiście tak brzmiał:)
            • mala_ciekawostka Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 09.05.18, 18:21
              No i już poznałam oryginalne słowa, nie dawało mi to spokoju:) Brzmią tak: Nothing changes instantaneously. In a gradually heating bathtub, you'd be boiled to death before you knew it. Tłumaczenie jest w miarę właściwe, choć ja może powiedziałabym tak: Nic nie zmienia się nagle. W stopniowo podgrzewanej wannie ugotowalibyście się na śmierć (zanim byście się zorientowali).
              • never_never Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 10.05.18, 08:32
                super, że znalazłaś oryginał, bo już zaczęłam się martwić, że coś pokręciłam
                rzeczywiście "before you knew it" podkreśla właściwą interpretacje tego zdania
                • mala_ciekawostka Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 10.05.18, 16:54
                  Przepraszam za zamieszanie z tym cytatem, Twój też jest jak najbardziej poprawny, po prostu myślałam, że Offred mówiąc o stopniowo podgrzewanej wannie miała na myśli to wszystko co doprowadziło do powstania Gilead, a to było z jej strony ogólne stwierdzenie i to w trybie warunkowym. Mój błąd:) Mogłam najpierw sprawdzić oryginalną wersję:)
          • never_never Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 10.05.18, 08:27
            zobaczymy jak będzie dalej, ale pewnie obejrzę - kiedyś nie porzucałam zaczętych seriali, nawet jak zdarzało im się "przeskoczenie rekina", teraz już coraz bardziej brakuje czasu (ciągle nie skończyłam "House of cards", ale i tak jestem o sezon przed Tobą... ;)

            a co do recenzji, to całkiem możliwe, że Ciekawostka mnie wyręczy - nie mam tak "lekkiego pióra" i wymęczyła mnie już próba opisu "The City and the City" (notabene podziwiam Twoją/Waszą robotę tutaj, nie wiem, jak dajecie radę!)
            • grek.grek Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 10.05.18, 09:52
              mam nadzieję, Never, że obie będziecie recenzować "Podręczną" :]

              u Małej Ciekawostko już zamówiłem recenzje ;]

              o yes, House of Cards zupełnie mi uciekł, a Czesi pokazywali 4 sezon - zupełnie mi on umknął. Pokazują też bodaj już 6 sezon Homeland, który mnie wciągnął w swoich pierwszych 2 odsłonach - i też jakoś nie wyszło mi z oglądaniem. Słowem : z filmami jednak łatwiej, nie wymagają aż takiej dyscypliny ;]

              dzięki !

              z "City..." idzie Ci znakomicie, zresztą - w ogóle świetnie sobie dajesz radę z recenzjami i opisami, więc : tak trzymaj ! :]
              • mala_ciekawostka Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 10.05.18, 16:56
                Zamówienie przyjęte, Greku:))
                • grek.grek Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 11.05.18, 10:05
                  cieszę się, Mała Ciekawostko ! :]
                  • mala_ciekawostka Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 11.05.18, 17:32
                    :))
              • never_never Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 10.05.18, 23:00
                ha, ja też zakończyłam przygodę z "Homeland" na drugim sezonie :)
                a tu już siódmy jest, nawet ostatnio wybuchła u nas mała aferka z powodu wypowiedzi serialowej pani prezydent USA:
                "Turcja, Polska, Węgry, Nikaragua, Filipiny. Demokracja umiera, kiedy my nie patrzymy, kiedy nie zwracamy uwagi. Koniec rzadko przychodzi nagle. Nadciąga powoli, niczym zmierzch. Początkowo nasze oczy niczego nie zauważają."

                www.telemagazyn.pl/artykuly/homeland-sezon-7-tworcy-serialu-przyrownuja-polske-do-turcji-i-oglaszaja-koniec-demokracji-w-naszym-kraju-64535.htmly


                BTW czyż cytat ten nie jest podobny do zeszłorocznego cytatu z "Opowieści podręcznej", o którym rozmawialiśmy wczoraj? Toż to plagiat prawie...;)



                • grek.grek Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 11.05.18, 10:22
                  od razu zrobiło mi się raźniej, Never :]]

                  w TVP mówili o tym cytacie, oczywiście : w znaczeniu - cały świat zwariował i nas nie rozumie ;]

                  tak jest !
                  • mala_ciekawostka Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 11.05.18, 17:36
                    Nawet nie śledziłam reakcji TVP na ten fragment odcinka;) Aż tak się "zbulwersowali"?:)
                    • grek.grek Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 12.05.18, 10:23
                      yes, Mała Ciekawostko ;]

                      rozżalili się, że nawet bracia zza Oceanu nie mają wątpliwości w stosunku do ich wygibasów :]
                      • mala_ciekawostka Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 12.05.18, 10:29
                        Rozumiem;)
                        Dzięki:)
                • mala_ciekawostka Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 11.05.18, 17:33
                  To prawda, jest bardzo podobny do tego z "Opowieści..."
                  • never_never Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 11.05.18, 17:45
                    dzień dobry, Mała_Ciekawostko :)
                    chyba jesteśmy jednocześnie na forum
                    niestety, muszę uciekać, życzę miłego filmowego weekendu :)))

                    a twórcy "Homeland" ściągnęli z "Opowieści.." ten fragment bezapelacyjnie!
                    tylko go "twórczo" przerobili...;)

                    • mala_ciekawostka Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 11.05.18, 17:49
                      Dzień dobry:)
                      Dziękuję i nawzajem:))!

                      Też tak myślę z tym cytatem:)
            • mala_ciekawostka Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 10.05.18, 16:55
              :)
              Będę pisać o wrażeniach, na pewno:)
        • mala_ciekawostka Re: serialowo : "Opowieść podręcznej 2" 09.05.18, 17:12
          Dzięki Never_Never. Mniej więcej wiem czego się spodziewać i już psychicznie się przygotowuję na to co mnie czeka - za jakiś czas zacznę oglądanie:) Niektóre pojedyncze sceny już widziałam i są wstrząsające...
    • grek.grek Barbasiu, Pepsic, Angazetko, Mozambique, Ewo... 06.05.18, 16:47
      Wszyscy Nieobecni i Wyczekiwani !

      all he way Klasyka dla Was ! :]

      odwiedzajcie nas, pamiętamy o Was niezmiennie ! :

      www.youtube.com/watch?v=XpZHUVjQydl
    • maniaczytania "Władcy wojny" Kino bez granic 06.05.18, 17:25
      dziś o 22:05.
      Nie każdy lubi, ale ja od czasu do czasu tak ;), wielkie chińskie widowiska z niezwykle doprecyzowanymi choreograficznie scenami walk i smutnymi zazwyczaj historiami ...
      • grek.grek Re: "Władcy wojny" Kino bez granic 07.05.18, 10:14
        celna uwaga, Maniu, są to widowiska pod tezę [cesarstwo zawsze ma rację, władza jest mądra i święta, co zachwala współczesny ustrój polityczny Chin; z drugiej strony : czy w tak ludnym i ogromnym kraju demokracja wg zachodnich wzorców byłaby w ogóle mozliwa ? dodając do tego tak długie tradycje ? to tak jakby Zachód miał teraz sie przestawić na model chiński - tak samo niewykonalne], ale za to jakże wspaniale zrobione, efektowne, bez zbędnych oszczędności środków :]
        • maniaczytania Re: "Władcy wojny" Kino bez granic 07.05.18, 22:07
          Może Cię zaskoczę, ale ten film był jednak trochę inny.
          Teza się nie sprawdziła.

          Film naprawdę znakomity. Można by rzec - moralitet wiecznie aktualny. Oparty częściowo na 'faktach' - generał będący główną postacią istniał naprawdę, zginął tajemniczo w drodze do cesarskiego tronu, gdzie miał odebrać nagrodę za stoczone walki - funkcję gubernatora prowincji. Do dziś nie wyjaśniono, jak to się stało, ta historia pokazuje pewną wersję.
          A co jest aktualnego? Otóż istnienie pewnych 'przesuwających pionki', którym wcale nie zależy na zakończeniu wojen, bo zarabiają na nich ogromne pieniądze. Dlatego wciąż intrygują, napuszczają na siebie generałów, co często kończy się tragicznie.
          Generał Pang (w tej roli Jet Li prawie nie do poznania, jaki to jest dobry aktor!) rusza, by stłumić powstanie tajpingów. Niestety zostaje zdradzony przez generała Cho i wszyscy jego ludzie zostają zamordowani. On sam cudem przeżywa udając martwego. Ratują go ukrywający się w górach bandyci, a zwłaszcza żona jednego z ich przywódców. Pang przekonuje dwóch przywódców bandytów, żeby razem z nim poszli do cesarza, żeby on mógł znowu walczyć i odzyskać honor, a oni dzięki temu zyskają pieniądze i poprawią losy swoich ludzi. Zawierają swego rodzaju braterstwo krwi. Niestety poprzez rozgrywki władz ich wierność i lojalność zostaje wystawiona na wielką próbę, w grę wchodzi również zakazana miłość ...
          Sceny walk - wielce widowiskowe, bo ten film jest głównie filmem 'militarnym. Wszystko jest jakby przykurzone, brudne, w kolorze piachu. Jest kilka mocnych, zapadających w pamięć scen.
          Znakomita trójka głównych aktorów - Jet Li jako generał, Takeshi Kaneshiro w roli opowiadającego całą historię (zapamiętałam go z "Domu latających sztyletów") oraz Andy Lau w roli przywódcy- męża (również znany z "Domu latających sztyletów").

          Zostałam zaskoczona - spodziewałam się kolejnego, tylko, widowiska, dostałam porywającą historię o władzy, lojalności, honorze i 'panach życia i śmierci". Polecam!
          • grek.grek Re: "Władcy wojny" Kino bez granic 08.05.18, 10:07
            dzięki, Maniu :]

            wygląda na to, że faktycznie :]
            choć wątek bandytów górskich, którzy zgadzają się walczyć w imię odzyskania władzy przez cesarza, trochę mi jednak wygląda na sugestię, że istnieje tylko jedna prawowita władza ? :]

            szlachetny bohater główny angażował się w tłumienie powstania tajpingów, które było zrywem spauperyzowanego chłopstwa pod banderą parareligijnego mistycyzmu, znoszącego wiele tradycyjnych praw i przywilejów cesarskich, co również tutaj, wydaje mi się, tworzy wymowę ideologiczną, szczególne, że dzielny generał, jak rozumiem - dąży do tego, by cesarz mógł z powrotem zasiąść na tronie ?

            ale sadzę, że te sceny walk, bitew, są solą tego kina, tak jak napisałaś :]

            świetna recenzja, Maniu :]
            również chętnie obejrzę, jeśli tylko przydarzy się jakaś powtórka [tej nocy, owszem, była, ale jednak nawet dla mnie ciut za późno ;)]


            • maniaczytania Re: "Władcy wojny" Kino bez granic 08.05.18, 19:59
              grek.grek napisał:

              > wygląda na to, że faktycznie :]
              > choć wątek bandytów górskich, którzy zgadzają się walczyć w imię odzyskania władzy przez cesarza, trochę mi jednak wygląda na sugestię, że istnieje tylko jedna prawowita władza ? :]

              Oj, chyba niezbyt wyraźnie napisałam, że historia opowiadana jest z punktu widzenia bandytów ;)

              > szlachetny bohater główny angażował się w tłumienie powstania tajpingów, które było zrywem spauperyzowanego chłopstwa pod banderą parareligijnego mistycyzmu, znoszącego wiele tradycyjnych praw i przywilejów cesarskich, co również tutaj, wydaje mi się, tworzy wymowę ideologiczną, szczególne, że dzielny generał, jak rozumiem - dąży do tego, by cesarz mógł z powrotem zasiąść na tronie ?

              Trochę tak, a trochę niekoniecznie ;) Warto zobaczyć!
              • grek.grek Re: "Władcy wojny" Kino bez granic 09.05.18, 09:58
                rozumiem, Maniu :]

                :]

                dzięki ! w dogodnym momencie, na pewno chętnie obejrzę ten film :]
    • zielony.promien "Geniusz: Picasso" ,1-3 (1) 06.05.18, 20:47
      Z dużym poślizgiem, ale nie dałam rady wcześniej się zebrać.

      Oczywiście oglądam i to z dużą przyjemnością. To świetna telewizyjna robota. Poziom realizacji, zdjęcia, kostiumy, wszystko na bardzo dobrym poziomie.

      Jak to przy biografii, to raczej konwencjonalny sposób pokazania historii bohatera, ale jest ona na tyle fascynująca, że nie potrzebne są żadne techniczne ani narracyjne wynalazki.

      To na pewno nie jest nic odkrywczego, nie mówiąc już o wybitnym dziele, ale naprawdę, oby więcej takich seriali, z których można się czegoś dowiedzieć, nauczyć, w sumie spędzić czas przyjemnie i pożytecznie :)

      Jedyna rzecz, która mi się nie podoba to brak chronologii. Sceny z młodości i lat dojrzałych Picassa są wymieszane. Przez to moim zdaniem serial trochę traci, trudniej zbudować klimat i napięcie, ale trudno, trzeba się jakoś przyzwyczaić.

      Antonio Banderas zaskakująco dobrze wypada w tej roli. Fizycznie mało podobny (na szczęście nie próbowano na siłę go ucharakteryzować), ale udało mu się jak dotąd uchwycić osobowość Picassa, a raczej pokazać jakąś spójną jej wersję. Picasso jest arogancki, przekonany o swojej wielkości, a jednocześnie świadomy wysiłku i ceny jaką musiał za wszystko zapłacić.

      Dobry jest też młody aktor, Alex Rich w roli młodego bohatera.

      Co do samej historii brak czasu na pisanie o szczegółach, więc że napiszę tylko o najważniejszych rzeczach, chronologicznie i w punktach :)

      Młody Picasso:

      1. Przy narodzinach akuszerka stwierdziła...zgon, na szczęście obecny przy porodzie wujek dmucha noworodkowi dymem z cygara (skądś musiał znać ten trick!) w twarzyczkę i dziecko zaczyna kasłać :)

      2. Ojciec uczy małego Pabla rysować i wspiera go w rozwijaniu talentu.

      3. Pablo ciężko przeżywa śmierć małej siostry na dyfteryt.

      3. Zamożny wujek, ten sam od cygara, ulega namowom brata i finansuje studia na akademii malarstwa w Barcelonie.

      4. Na studiach Picasso (jeszcze nie przyjął tego nazwiska) zdaje sobie sprawę, że nie chce kopiować starych mistrzów, ale iść własną drogą. Jedzie na studia do Paryża (1901 r.), ale i je szybko porzuca.

      5. W Paryżu Picasso klepie biedę razem z przyjacielem jeszcze z Barcelony, Carlosem Casagemasem, również malarzem. Jakiś marszand zauważa obraz Picassa w galerii, nawiązuje z nim kontakt i proponuje współpracę. Kilka następnych obrazów znajduje nabywców i marszand daje mu stałą pensję. Ale po jakimś czasie Picasso rezygnuje, bo marszand domaga się sztuki łatwej i przyjemnej, kopiowania innych malarzy.

      6. Carlos popełnia samobójstwo w wieku 20 lat z powodu nieodwzajemnionej miłości do modelki, Gisele. Picasso ciężko to przeżył. Ten dramat rozpoczął tzw. okres błękitny w jego twórczości.

      7. Picasso dalej klepie biedę. Pewnego razu w jakiejś galerii jego obraz zauważa niejaki Max Jacob, trochę ekstrawagancki jegomość. Poeta, malarz, krytyk. Później okaże się jedną z najważniejszych postaci francuskiej awangardy (wyczytałam w wikipedii!). Jacob jest zafascynowany obrazem i odwiedza malarza.

      8. Jacob zaprzyjaźnia się z Picassem i proponuje mu przeprowadzkę do swojego mieszkania, też nory, ale trochę większej :) Jakoś sobie żyją, aż w końcu okazuje się, że Jacob zakochał się w przyjacielu. Picasso deklaruje przyjaźń, ale nie może zostać u Jacoba.

      9. Ostatnia scena z czasu młodości to ta, gdy Picasso na ulicy podnosi szal jakiejś młodej kobiety. Oboje patrzą na siebie i romans wisi w powietrzu :) Wcześniej dowiadujemy się, że dziewczyna przyjechała do Paryża, aby uciec od męża brutala, a teraz żyje z jakimś rzeźbiarzem, któremu pozuje i też klepie biedę.

      Uff, na razie to tyle. W drugiej części będzie o "starym" Picassie :)


      • never_never Re: "Geniusz: Picasso" ,1-3 (1) 07.05.18, 09:35
        Dziękuję bardzo!
        Krótko, bo z telefonu trudno mi pisać, ale chciałam na gorąco dać znać, że czytałam z wielką ciekawością :)
        • zielony.promien Re: "Geniusz: Picasso" ,1-3 (1) 07.05.18, 19:31
          Miło mi, never_never :)
      • grek.grek Re: "Geniusz: Picasso" ,1-3 (1) 07.05.18, 09:51
        dzięki, Siostro ! :]

        świetna pierwsza część !

        czytałem gdzieś wywiad z Antonio Banderasem, mówił właśnie o tym zanteresowwaniu raczej osobowością swojego bohatera niż koniecznie fizycznym upodobnieniem się, aczkolwiek była fotografia z fryzurą skopiowaną idealnie ze zdjęć mistrza pędzla :]

        podpisuję się ! brak jest rzetelnych i atrakcyjnych seriali "historyczno-wiedzowych", zwłaszcza made in Poland, ale kto wie, czy dzisiaj wiarygodny serial tzw. z epoki nie wymaga już takich środków finansowych, że mogą sobie na niego pozwolić tylko duże i bogate firmy producenckie ?

        yes, Picasso mawiał : "Jako dziecko malowałem jak dojrzali malarze, sporo czasu zajęło mi, by w dojrzałym życiu zacząć wreszcie malować jak dziecko".

        scenariusz, jak widać, porządny i nieco konwencjonalny, ale nic w tym przecież zdrożnego, zwłaszcza gdy serial zrobiony jest na wysokim poziomie.

        yes, Max Jacob, przyjaciel. Może pojawi się też Guillame Apollinaire, poeta francuski, również przyjaciel Picassa, majacy wpływ na jego sztukę ?

        I ofk Gertruda Stein :]

        Jakże prezentuja się wnętrza, Siostro ? bardzo jestem ciekaw prezentacji warunków lokalowych, w jakich bytowała cyganeria ówczesnych czasów :]

        A stroje ?

        na pewno musi się pojawić wątek twórczej rywalizacji z Matisse'em i zapewne odkrycie kubizmu, "Panny z Awignonu", a potem "Guernica" i moze mały flirt z komunizmem, bo PP należał nawet do jakiejś organizacji, głównie kawiarnianych miłośników tego politycznego nurtu, nie majacych większej wiedzy o tym, jak wyglada jego strona praktyczna, nieprawdaż ?

        no i kobiety, pierwsza - jak widzę - już się pojawiła [pkt. 9] :]

        jak opisałaś, jest też PP przedstawiony jako malarz poszukujący własnych środków ekspresji, odrzucający utarte ścieżki i akademickie schematy - to było nieuniknione :]

        ciekawy wątek tragicznie zmarłego przyjaciela.

        świetny opis i recenzja, Siostro ! :]

        z zaintrygowaniem czekam na część kolejną !! :]
        • zielony.promien Re: "Geniusz: Picasso" ,1-3 (1) 07.05.18, 20:13
          Dzięki, Greku :)

          No właśnie, czyli się zgadzamy. Już kiedyś narzekałam, że za dużo jest seriali o seryjnych mordercach, mafiach, porno biznesie i w ogóle, delikatnie mówiąc o bohaterach na bakier z prawem :) Dlatego pomysł NG uważam za znakomity!

          Tak, Apollinaire pojawił się już wczoraj, w czwartym odcinku!

          Wnętrza z epoki wyglądają jak najbardziej przekonująco. Klimatyczne knajpy, tudzież nędzne mieszkanka bohatera i przyjaciół z czasu młodości. A później eleganckie restauracje i domy "starego" Picassa. Z tego co wyczytałam zdjęcia kręcono w Maladze (sceny hiszpańskie), także w Paryżu, choć miasta niewiele widać (ale to standard, zwykle oszczędza się na zdjęciach w plenerze) i jak zwykle w Budapeszcie.

          Kostiumy są też na poziomie. Nie widać jakichś wielkich oszczędności :)

          Jutro postaram się napisać drugą część recenzji. I jeszcze w tym tygodniu opisać 4 odcinek.

          Muszę dodać, że losy młodego Picassa są jednak ciekawsze od "starego". Przede wszystkim ze względu właśnie na ową paryską cyganerię! No i znacznie więcej miejsca zajmuje malarstwo. Picasso poszukuje swojej drogi, ma swoich mistrzów (podziwia Matisse'a o którym napisałeś). Przy okazji możemy zobaczyć jego obrazy. Natomiast u "starego" Picassa fabuła skupia się jednak na życiu osobistym, przynajmniej na razie.

          Jeszcze raz dzięki, Greku :)

          Jeszcze link do znakomitej czołówki. Ciekawe, że wykorzystano tę samą co poprzednio, świetną muzykę Hansa Zimmera, tylko z "hiszpańską" aranżacją.

          www.youtube.com/watch?v=9-oWT-AslMs


          I zwiastun całego serialu:

          www.youtube.com/watch?v=dVeQCtdwniA
          • grek.grek Re: "Geniusz: Picasso" ,1-3 (1) 08.05.18, 09:56
            cała przyjemność po mojej stronie, Siostro ! :]

            pełna zgoda, tak jest ! :]

            o, świetnie.

            Cieszę się, że dochowano takiej staranności w wyborze lokacji. W takich opowieściach, mam wrażenie, odgrywają one szczególną rolę, zgrabnie wpisują się w koloryt epoki, wyrażają nastroje artystyczne.

            zatem, popieram stanowisko twórców : żadnych oszczędności na odcinku kostiumów ! :]]

            świetnie, Siostro ! będę, będziemy, wyglądać Twoich recenzji !! jak zawsze z najwyższym zainteresowaniem ! :]

            Roztropnie spletli te historie, prawda, Siostro ? Bardziej artystyczną młodośc i personalną dojrzałość, gdyby je podzielili chronologicznie, to - zgodnie z Twoją recenzję - wyszłyby dwie nierówne części. A tak : zachowują spójnośc. niezły pomysł :"]

            inna rzecz, ze np "Guernicę" Picasso namalował mając prawie 60 lat, więc możliwe, że i w tej "starszej" cześci serialu pojawią się wątki malarskich dążeń ?

            Dzięki, Siostro ! :]

            o, świetnie - zaraz oglądam i słucham !

      • zielony.promien Re: "Geniusz: Picasso" ,1-3 (2) 08.05.18, 17:17
        Zgodnie z obietnicą, "stary" Picasso:

        1. Rok 1937. Picasso dostaje od rządu republikańskiego Hiszpanii propozycję namalowania wielkiego obrazu na wystawę światową w Paryżu. Początkowo odmawia, tłumacząc się, że nigdy czegoś takiego nie robił. Ale po tragedii w Guernice i namowach swojej partnerki, Dory Maar, decyduje się na to. Obraz wzbudza oczywiście duże kontrowersje.

        2. Koniec lat 30-tych to okres, gdy Picasso krąży między dwoma kobietami: Marie-Therese, spokojną i całkowicie mu podporządkowaną (mają córkę) i Dorą Maar (gra ją Samantha Colley, Mileva z "Einsteina"), utalentowaną malarkę i fotografkę, związaną ze środowiskiem surrealistów. Oczywiście obie panie szczerze się nie znoszą i raz dochodzi między nimi nawet do rękoczynów :)

        3. Kiedy wybucha wojna Dora namawia Picassa, żeby wyjechał z Paryża, ale ten się nie zgadza. Chce zostać ze swoimi obrazami. Jeden ze współpracowników namawia go na wyjazd, od czasu "Guerniki" jest przecież u nazistów na cenzurowanym. Grozi mu niebezpieczeństwo. Mówi mu :"Są kobiety, które cię kochają, masz córkę. Są rzeczy ważniejsze niż sztuka!" Na to Picasso odpowiada: "nie dla mnie". I to jest chyba credo naszego bohatera.

        4. Picasso w czasie "odwiedzin" niemieckiego oficera i jego ludzi zachowuje się arogancko. Oficer straszy go aresztowaniem. Na to Picasso odpowiada: "proszę aresztować najsłynniejszego malarza na świecie, zobaczymy co się z panem stanie". Skromnością nasz bohater nigdy nie grzeszył :) Ale to działa, i niemieccy żołnierze zwijają się.

        5. Stary przyjaciel, Max Jacob, który mieszka w klasztorze gdzieś we Francji jest na celowniku nazistów, jako Żyd i homoseksualista. Dora namawia Picassa, aby do niego pojechał i namówił na wyjazd z Francji. Dochodzi do spotkania, ale Jacob odmawia.

        6. Na horyzoncie pojawia się nowa kobieta, młodziutka Francoise Gilot. Picasso poznaje ją przypadkiem, w restauracji. Wcześniej dowiadujemy się, że dziewczyna pochodzi z zamożnej rodziny. Ojciec chciał, aby studiowała prawo, ale dziewczyna porzuca studia i chce zostać malarką. Ojciec, gdy dowiaduje się o tym, a także o znajomości z Picassem ("on cię zniszczy!") odcina jej kasę. Francoise musi pracować przy sprzątaniu stajni.

        7. Początki znajomości Picassa i Francoise nie są łatwe. Dziewczyna oczywiście wpada mu w oko. Ale malarza niepokoi to, że być chodzi jej tylko o znajomość ze sławnym malarzem, tudzież o pomoc w jej karierze. Dochodzi też duża różnica wieku, Francoise ma 21 lat, Picasso 40 lat więcej. Z kolei dziewczyna z pewnością jest zafascynowana nim jako artystą. Gdyby był księgowym z pewnością nie zawracałaby sobie głowy :) Dlatego Picasso jest na początku ostrożny i znajomość ma czysto platoniczny charakter. Dopiero po jakimś czasie, i to Francoise robi pierwszy krok, zostają parą. Choć oczywiście Picasso równocześnie spotyka się też z Dorą.

        8. Dora ciężko przeżywa pojawienie się młodszej rywalki, ale nie daje tego po sobie poznać. Już w czasie owego spotkania w restauracji (Picasso był tam razem z nią), wie co się święci. Mówi ironicznie: "myślisz, że jak zaciągniesz ją do łóżka, to najdzie cię twórcza wena?". Bo faktem jest, że kobiety były wielką inspiracją dla naszego bohatera.

        To chyba najważniejsze fakty. Kolejne odcinki postaram się już opisywać na bieżąco.



        • never_never Re: "Geniusz: Picasso" ,1-3 (2) 08.05.18, 22:20
          Ponownie wielkie dzięki :)
          Dużo ciekawych faktów, zwłaszcza że słabo znam życie mistrza.
          Muszę przyznać, że jeżeli chodzi o malarstwo, to zatrzymałam się na etapie impresjonistów i obrazy Picassa do mnie nie przemawiają.
          Ale może niewystarczająco próbowałam? ;)
        • grek.grek Re: "Geniusz: Picasso" ,1-3 (2) 09.05.18, 09:57
          dzięki, Siostro ! :]

          świetna recenzja i opis ! jak zawsze w Twoim wykonaniu ! :]

          rzeczywiście, fabuła skupia się na prywatnym życiu bohatera, związkach.
          coś czuję, że nie mogło być inaczej ;] znaczna część widowni zapewne oczekiwała towarzyskich wątków. MOże uda się je powiązać zręcznie z twórczością, bo maestro czerpał jednak natchnienie właśnie z inspiracji bliskimi sobie kobietami ?

          yes, tylko sztuka okazuje się bliższa sercu niż nawet matka własnego dziecka plus dziecko. swoją drogą, pozostawił po sobie 50 tys rozmaitości, więc to było uczucie szczere i niezmienne.

          no to ciekawa scena z tymi żołnierzami niemieckimi :"] do obozów trafiali także ludzi zajmujący się sztuką, więc chodzi tutaj chyba o podkreślenie charakteru Picassa, a nie o to, że Niemcy bali się jego renomy ;]

          w sumie, wiesz, pomyślałem sobie, że świetny byłby serial, który zajałby się kompleksowo całą tą cyganerią Paryża lat 20-tych, zahaczając także o wojnę i jej skutki. Ilez tam jest ciekawych postaci, gdyby to jakoś zręcznie powiąząć wyszedłby kapitalny portret epoki, środowiska, moze najbardziej twórczego miejsca jakie istniało w XX wieku :]

          klasyka ! surowy ojciec nie chce się zgodzić na związek córki z malarzem, i to starszym od niej :]

          dzięki, Siostro ! :]

          z niecierpliwością będę wyglądał kolejnych Twoich opisów i recenzji następnych odcinków ! Właściwie, to już nie mogę się doczekać ! :]]
    • grek.grek 20:00 Kultura "Bóg Niżyński" 08.05.18, 10:12
      z zapowiedzi wynika, ze jest to rodzaj spektaklu teatralnego, w którym tancerz występuje w roli mistyka odprawiającego nabożeństwo ["panichidę"] za dusze swojego przyjaciela, przy okazji wcielając sie w swoje sceniczne alter egos z róznych oper.

      inspirowane dziennikami Niżyńskiego.

      jest słowo wstępne, jest rozmowa po zakończeniu - Kultura traktuje ten spektakl ze sporą atencją i pietyzmem.
    • grek.grek 22:45 Kultura "Twórcza kontrola" 08.05.18, 10:17
      to chyba kino offowe z Ameryki ?

      pewien dżentelmen wynajduje specjalne okulary, które nakładają na obiekty hologramy, dzięki czemu rzeczywistośc wygląda znacznie bardziej przyjaźnie dla posiadacza.

      przeżywając kryzys w związku, wynalazca postanawia stworzyć hologram kobiety idealnej [dla siebie].

      I chyba real, kreacje i wirtual nieco mu się na siebie nakładają, co staje się początkiem poważnych zawirowań.

      Benjamin Dickinson - scenariusz, reżyseria, główna rola, człowiek orkiestra :]
    • grek.grek 22:15 Stopklatka "The Hurt Locker" 08.05.18, 10:32
      klasyka już :]

      wojna w Iraku widziana nieco inaczej niż zazwyczaj widywane są wojny. tutaj głównym bohaterem nie jest straumatyzowany młodzian czy dojrzały cynik, ale jegomośc, dla którego ta iracka awantura jest świetną ucieczką od zycia w cywilu.

      I realizacją pasji, bo sierżant James uwielbia rozbrajać bomby. nie dba przy tym o to, że moze zginąc, nie dba o niebezpieczeństwo jakie jego akcje stwarzają dla kolegów, niespecjalnie zajmują się go apele o umiar.

      kiedy taki saper idzie do akcji, osłania go cała grupa marines. A gdy rzecz sie dzieje w mieście, gdzie na każdym bazarku, w każdeej bramie, na każdym balkonie, tarasie, w każdym oknie siedziec moze facet z zapalnikiem, który odpali tę rozbrajaną bombę albo po prostu ostrzela ich z granatnika - za każdym razem zołnierze ryzykują zdrowie i życie.

      o ile sierżant James własnym szafuje hojnie, to im się coraz mniej podoba, że nadstawiają za niego karku. A przyjechali odsłużyć i wrócić do domu w jednym kawałku, więc pojawia się nawet koncepcja, by go po prostu zabić.

      James widzi to wszystko w innych barwach : pochodzi z jakiegoś deszczowego miejsca w Stanach, ma żonę i dziecko, ale tutaj, w Iraku, znajduje sobie lepsze rzeczy : słońce, które uwielbia, małego irackiego chłopca, handlującego filmami na DVD, z ktorym się kumpluje, a zamiast żony ma bomby, po rozbrojeniu każdej kolejnej zapala papierosa, co sugeruje ze dla niego jest to zabawa na pograniczu seksualnej satysfakcji.

      owszem, bywa wytrącony z rytmu, czasami ta błogośc się ulatnia [sekwencja poszukiwania zabójców chłopca], ale koniec końców tak własnie wygląda jego świat - tutaj jest jego prawdziwy dom.

      świetne sceny akcji wojskowych w centrum miasta, oddające poczucie zagrożenia jakie odczuwają w takim momencie żołnierze. Każdy świadek może być zamachowcem, bomba może wybuchnąć w każdej chwili, każdy przyjacielski gest może być zasłoną dymną.

      rewelacyjna scena pojedynku snajperskiego na pustyni.

      no i oczywiście saperskie eskapady sierżanta, ktory wzorowany był na postaci autentycznej, żołnierza który faktycznie rozbroił około tysiąca bomb podczas irackich misji, na które jeździł.

      znakomita jest też ta sekwencja obrazków pod koniec filmu, kiedy poznajmy prywatne życie sierżanta, tak strasznie normalne, pozbawione frajdy, którą daje mu tylko i wyłącznie "taniec z bombami", z którego pragnie uciec za wszelką cenę.


    • grek.grek 0:20 TVP1 "Labirynt" odc. 2/7 08.05.18, 10:34
      I zdaje się tak późna godzina będzie, w przypadku tego serialu, obowiązująca ;] Pierwszy odcinek był niezły, warto by było iśc dalej, szkoda że TVP nie ułatwia tego większego ilości widzów.

      powtórka ze środy/czwartek o... 3;15 ;]
      • maniaczytania Re: 0:20 TVP1 "Labirynt" odc. 2/7 08.05.18, 19:56
        wszystko przez ... Eurowizję ;)

        Ale tak serio, gorzej będzie za tydzień, bo będą dwa za jednym zamachem ;)
        • grek.grek "Labirynt" odc. 2 - opis ;] 09.05.18, 11:41
          yes, Maniu :]

          "dwa za jednym zamachem" ?

          dwa festiwale Eurowizji ?! toż ludzie padać będą jak muchy ! ;]

          A serio - udało Ci się obejrzeć 2 odcinek ?

          Na wszelki wypadek : opiszę, co następuje ? :]

          W odc 1 : znaleziono w górach wiszące na palu ciało urzędnika z Brna - Karasa. Było przewiązane martwym wężem i przebite repliką miecza sprzed stuleci.

          śledztwo prowadzą komisarze Remes i Grossman.
          Nie znajdują żadnych wartościowych tropów wokół Karasa : ani dziennikarz, który opisywał jego przekręty polityczne, ani żona, z którą żył w fikcyjnym już małzeństwie, ani kochanka, ani nikt z otoczenia nie miał motywu, by go zabić i to w tak rytualny sposób.

          Z Bratysławy przyjeżdza policjantka Tamara Hrońska, u nich pół roku wcześniej też było zabójstwo z oplątaniem zwłok wężem. Zginęła studentka Uchodcikova.

          Miała ona tajnego wielbiciela, młodego chłopca, który nagrywał kamerą wszystkie jej wyjścia z mieszkania i spotkania z mężczyznami, ofk w takim zakresie w jakim mógł to widzieć z okna własnego domu.

          Chłopak został skazany za jej zabójstwo, ale nigdy się nie przyznał. Miał już trzy próby samobójcze, Remes i Hrońska odwiedzają go w szpitalu i dowiadują się o tym, że nagrań było wiecej, ale skasował je w komputerze. Są wiec nadzieje, ze uda się je odzyskać.

          W Brnie tymczasem znika następna dziewczyna : panna Kovarova. Wizualnie bardzo podobna do Uchodcikovej.

          Remes pomaga Hrońskiej znaleźc lokum, tak się składa, że w tyym samym budynku, w którym sam mieszka. Spędzają czas w pracy razem, mieszkają obok siebie, ona jest singielką, on rozwiedziony z niesforną córką. Wątek romansowy jak się patrzy.

          Jednoczesnie mamy wątki poboczne :

          - małzeństwa, któremu pocztą ktoś nieznajomy przysyła cenne zabytkowe monety,
          - księdza w małej miejscowści, który słyszy w kościele odgłos płaczu dziecka, ale tylko wtedy, gdy jest sam,
          - mężczyzn pracujących w jakimś podmiejskim systemie opuszczonych kopalń, budujących tam jakąs konstrukcję z metalowych krat

          w ostatnim akcie 1 odcinka, na salę sądową wpada mężczyzna i zabija z pistoletu sędziego prowadzącego rozprawę, a potem popełnia samobójstwo.

          I teraz - odcinek 2 :]

          Mężczyzna, który strzelał do sedziego nazywał się Klima. POlicja ustala, ze pozostawił żonę i trójkę dzieci. Cierpiał na raka, od 2 był bezrobotny. Tym dziwniejsze jest, iż w ostatnim czasie kupil sporo nowych sprzętów do mieszkania i zabrał rodzinę na wczasy do Tajlandii. Żona nie wie, skąd brał na to pieniądze.

          I dodaje, że mąż wprawdzie miał raka płuc, ale wyszedl z choroby.

          Policja oczywiście prowadzi śledztwo w sprawie zaginięcia panny Kovarowej - ustalają, ze znikła w nocy, keidy wracała z dyskoteki. Pożegnała znajomych i ślad po niej zaginął. Na dyskotece przystawiał się do niej jakis chłopak, ponoć był pijany.

          Ojciec, pan Kovar, twardy typ budowlańca, zdenerwowany opieszałością policji [wg niego], bierze sprawy we własne ręce. Znajduje tego chłopaka i porywa go, wywozi za miasto do jakiegoś pustostanu, a potem bije cięzko, próbując wydobyć, gdzie jest jego córka.

          Chłopak jest niewinny, ale wie coś ciekawego : mówi, że widział jak Kovarova spotkała tej nocy, po wyjścu z disco, jakiegoś mężczyznę i z nim poszła.

          Policja, swoją drogą, idzie jego śladem i odkrywa że zaginął. Ma na nazwisko Rychtera, kiedyś był piłkarzem, skończył podstawówkę, głównie zajmuje się popijaniem. To nie jest typ, który porywa, morduje i oplata martwymi kobrami. Nie zabił, ale ma informację istotną dla śledztwa. Pech, ze przetrzymuje go Kovar.

          Jednoczesnie rozmawiają też z KOvarem, wiaodmo - ojciec zaginionej, ale i od niego wiele się nie dowiadują. Zauważają tylko, że pan Kovar ma złe relacje z teściem, którego firmę formalnie prowadzi i zawiaduje. No i wg Hrońskiej podejrzane jest zachowanie KOvara, czekali na niego w domu, a on przyjechał i od razu pobiegl umyć ręce, a umył je "jak chirurg". POlicjanci nie wiedzą, ze Kovar mył je z krwi Rychtery.

          No i Hrońska zauważa, ze jak na ojca pogrązonego w strachu o córkę, Kovar jakoś wyjątkowo się tym wątkiem zajmował w rozmowie z nimi, i wygląda na pochłoniętego raczej "firmą teścia".

          Z Bratysławy Hrońska dostaje informację, że nie ma zgody na wznowenie śledztwa w sprawie zabójstwa Uchodcikovej. Dostaje tylko 2 tygodnie na ewentualnie dostarczenie dowodów, dzięki którym mozna by je odwiesić.

          Pani Klimova, wdowa po zabójcy sędziego, dostaje list z kluczem w środku. KLucz jest od skrytki w banku. I, co ciekawe, na jej nazwisko ! Skrytka zawiera pudełko, a pudełko... dużo pieniędzy. Czy to zapłata za zabójstwo, które jej mąz wykonał na zlecenie ?

          Małzeństwo od monet, dostaje następne. Przyszły one w kopercie z poczty we wsi Mala Cista [Mała Czysta :)]. Państwo jadą tam, ale ustalają tylko tyle, że nadal je 40-letni szczupły mężczyzna. Żadnych nazwisk, żadnych innych tropów. Pani zachodzi do kościoła i to jest ten kościół, w którym ksiadz słyszy nocami płacz dziecka.

          Przesłuchanie kochanki Karasa nic nie wnosi do śledztwa.

          Remes ma kłopoty z córką. Znika na noc, a on szuka jej po klubach i dyskotekach. Wreszcie odwiedza Grossmana i przy winku zwierza mu się z kłopotów wychowawczych. Obserwuje je także Tamara, dyskretnie przejawiając zainteresowanie jego życiem, zwłaszcza gdy dowiaduje sie od niego, że nie liczy na powrót żony, która już ułożyła sobie życie na nowo i jest szczęśliwa.

          Niespodziewanie w miejscowej gazecie, Nowy Kamelot, ukazuje się zdjęcie Karasa na palu. Policja jest wściekła. Foto wisi na pierwszej stronie.

          Komisarze chcą dowiedzieć się, kto to zdjęcie podrzucił. Remes najpierw sądzi, że to ten dzieciak, który wraz z rodzicami znalazł Karasa w górach. Zrobił foty, ale przecież policja mu zabrała telefon... Remes odkrywa, ze to zdjęcie z gazety rózni się od zdjęć, które robił chłopak. Tak jakby zrobiono je kilka godzin wcześniej, tuż o świcie. A więc... zrobił je morderca ?

          Jadą do redakcji i biorą w obroty naczelnego, który najpierw zasłania się ochroną źródła, ale przygięty twarzą do podłogi, skuty i zagrożony kipiszem w mieszkaniu zdradza, ze ktoś podrzucił zdjęcia do skrzynki redakcyjnej przed budynkiem. Nie wiedzą kto.

          Prace w lochach pod miastem są na ukończeniu. Niespodziewanie jeden z pracujących zamyka drugiego w srodku, a potem sam dostaje po głowie i zostaje wywleczony za ręce przez tajemniczego sprawcę.

          Jedna z policjantek odwiedza hodowcę węzy, który sugeruje ze węża nie trzeba kupować albo przemycać, można mieć... jajo węża, to też skuteczna metoda "pozyskiwania" wkrótce-dorosłych osobników.

          W ostatniej scenie ksiądz przychodzi nocą do kościoła i znów słyszy płacz dziecka. Idąc za dźwiękiem, odkrywa że wydobywa się on z jakiegos bocznego pomieszczenia i wyraźnie spod podłogi zakrytej cięzkimi, masywnymi podłogowymi drzwiami.

          Tak się konczy ten odcinek :]

          dużo jeżdzenia samochodem od świadka do świadka, od epizodu do epizodu, ciekawe wątki, zazębiająca się intryga, czeska codziennośc zamiast stylizacji na skandynawskie czy anglosaskie wzorce, jest nieźle !





          • mala_ciekawostka Re: "Labirynt" odc. 2 - opis ;] 10.05.18, 17:11
            Dzięki za opis:) Brzmi naprawdę intrygująco (i bardzo interesująco) :) Coraz bardziej wciągająca fabuła:)


            He, he - Mała Czysta:))
            • grek.grek Re: "Labirynt" odc. 2 - opis ;] 11.05.18, 10:13
              dzięki :]

              masz rację ! rozwija się całkiem nieźle, warto też dodać, ze czołówka jest skomponowana z obrazów malarskich rodem ze średniowiecza, co upodabnia ją do tej z naszego"Ziarna prawdy" :]

              hehe ;]



              • mala_ciekawostka Re: "Labirynt" odc. 2 - opis ;] 11.05.18, 17:31
                :)

                Dzięki za wzmiankę o "Ziarnie prawdy", przy oglądaniu zwrócę na to uwagę:)
                • grek.grek Re: "Labirynt" odc. 2 - opis ;] 12.05.18, 10:13
                  miło mi :]

                  interesujące, na ile scenariusz "Labiryntu", koniec końców, przypomniał będzie "Ziarno..." ? ;]
                  • mala_ciekawostka Re: "Labirynt" odc. 2 - opis ;] 12.05.18, 10:29
                    Dobre pytanie, Greku:)
                    • grek.grek Re: "Labirynt" odc. 2 - opis ;] 12.05.18, 10:58
                      cześć, Mała Ciekawostko ! :]

                      :]

                      odpowiedzi niebawem poznamy :]
                      • mala_ciekawostka Re: "Labirynt" odc. 2 - opis ;] 12.05.18, 11:05
                        Cześć:)

                        Tak jest:))
                        • grek.grek Re: "Labirynt" odc. 2 - opis ;] 12.05.18, 14:01
                          :]
          • maniaczytania Re: "Labirynt" odc. 2 - opis ;] 10.05.18, 21:33
            ;)

            Obejrzałam, obejrzałam.

            Bardzo dobrze opisane odcinki ;) , jedna uwaga, drobna i pewnie nieistotna, bardziej dla porządku ;) - to nie naczelnego przydusili do biurka (nie podłogi ;) ), a dziennikarza- autora artykułu, taką typową hienę medialną.

            A, jeszcze druga uwaga - bo w sumie cały czas zastanawiam się sama, czy to będzie miało znaczenie, czy nie. Na początku odcinka pierwszego Remes odwiedził jakąś starszą kobietę (skądinąd aktorka znana, o ile się nie mylę, ze "Szpitala na peryferiach"), która leży w łóżku (chyba jest przewlekle chora) i pyta ją o syna. Chodzi o jakąś sprawę, w której zginęło kilka osób. Nie wiem, czy to będzie miało jakiś związek, czy chodziło tylko, by pokazać pracującego Remesa, pewnie się okaże ;)
            • grek.grek Re: "Labirynt" odc. 2 - opis ;] 11.05.18, 10:17
              świetnie, Maniu ! :]

              dzięki :]

              tak, masz rację - podduszali go na biurku :]]
              o, widzisz, to mi umknęło, dzięki ! :]

              a wiesz, że nie pamiętam tej sceny z 1 odcinka... ale na pewno niebawem się to rozjaśni, a póki co, chętnie podpiszę się pod Twoim podejrzeniem, że zapewne chodziło o jakiś rodzaj introdukcji pana komisarza :]
              • maniaczytania Re: "Labirynt" odc. 2 - opis ;] 12.05.18, 10:39
                ja bym też tej sceny nie pamiętała, ale na początku drugiego było przypomnienie tego, co do tej pory i tam się ta scena pojawiła, co trochę burzy naszą koncepcję mało znaczącej ;)
                • grek.grek Re: "Labirynt" odc. 2 - opis ;] 12.05.18, 10:59
                  cześć, Maniu ! :]

                  rozumiem, podziwiam Twoją czujność :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka