Dodaj do ulubionych

E=mc2 - mam dość!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 20:56
oglądać się tego nie da!
z powodu języka: ponoć dawniej była cenzura. dobra rzecz.
ja po kilku "dupach" i "ku..ch" itp. po prostu odchodzę od telewizora i rzygam.
rzygam i rzygam.

a podobno film to sztuka.
i pewnie auotrzy tego badziewia wzięli jakieś pieniądze z budżetu...
Obserwuj wątek
    • wislok1 Ja też 01.01.05, 21:32
      Wku.wiają takie filmy o sympatycznych gangsterach,
      czy ostatnio o sympatycznym Adolfie
    • Gość: matti Re: E=mc2 - mam dość! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.05, 21:58
      A w Telewizyjnej poświęcili temu gniotowi pół strony porównując go z Dniem
      świra!
      • Gość: mad maks Sympatyczni gangsterzy Lubaszenki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 22:12
        A czego się po Lubaszence spodziewacie? Prowadzal sie po warszawie z Nikosiem,
        az wreszcie zaprosil go na goscinny wystep do Sztosu a gdyby go nie odpalili to
        pewnie w drugiej czesci tego filmu mialby powazniejsza role. A gdy Nikos sie na
        planie filmu pojawil to zaraz 3/4 ekipy sobie z nim pamiatkowe foty cyknelo.
        Olaf pozornie wysmiewa prostackich dresiarzy ale w jego filmach widac nachalna
        apoteoza powarznych gangsterow.
        • Gość: P-77 Re: bardzo dobry film IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 22:24
          Nie było znowu aż tak dużo wulgaryzmów (chyba w "Dniu świra" było więcej) a
          zresztą wystarczy posłuchać jak jest w rzeczywistości- dziś nawet inteligenci
          między sobą rzucają k...ami.
          Wkurzają mnie ci forumowi domorośli krytycy co to
          tylko "dno", "badziew", "syf" , "gó.." itp. a od błędów ortograficznych
          (choćby ten "powarzny" w ostatnim poście) i stylistycznych aż się roi. Ale
          oczywiście to my, yntelygentni widzowie.
          Ja się po tym filmie wiele nie spodziewałem, ale pozytywnie mnie zaskoczył -
          nawet Agnieszka Włodarczyk była bardzo dobra aktorsko.
          Od komedii wymagam tylko jednego - żeby była śmieszna.
          • Gość: pereszczako Re: bardzo dobry film IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.05, 22:29
            Trzeba mieć naprawdę niskie wymagania, by ten film był dla kogoś śmieszny. Ale
            o gustach się nie dyskutuje... A Agnieszka Włodarczyk to aktorka jak z koziej
            d... trąba.
          • Gość: Max_Fucktor Re: bardzo dobry film IP: *.aster.pl 01.01.05, 23:08
            To prawda - akurat do rzucania miesem trudno miec tu wielkie zastrzezenia.
            I racja - tez wymagam od komediii jedengo - ma mnie bawic, a ta byla wyjatkowo
            zalosna.
            • Gość: P-77 Re: bardzo dobry film IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 23:19
              > I racja - tez wymagam od komediii jedengo - ma mnie bawic, a ta byla
              wyjatkowo
              > zalosna.
              Może kilka przykładów?
              • Gość: Max_Fucktor Re: bardzo dobry film IP: *.aster.pl 01.01.05, 23:23
                Nie rozsmieszaj mnie - chcesz dyskutowac o moim poczuciu humoru?
                • Gość: P-77 Re: bardzo dobry film IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 23:38
                  > Nie rozsmieszaj mnie - chcesz dyskutowac o moim poczuciu humoru?
                  Dowód obciąża tego kto twierdzi, nie tego kto zaprzecza.
                  Skoro postawiłeś tezę o "żałosności" filmu Lubaszenki powinieneś podeprzeć ją
                  jakimiś obiektywnymi przesłankami albo przyznać, że nie tyle w ogóle co akurat
                  ciebie ten film w całości (no powiedzmy w znacznej części) nie bawił. Ale w ten
                  sposób próbujesz podnieść swoje prywatne odczucia do rangi pewnych norm
                  estetycznych.
                  Powiedzmy, że próbuję od dawna ucywilizować to forum, jednakże z mizernym na
                  ogół skutkiem. Tu dominuje coś w rodzaju - "tego to nawet nie ma co oglądać,
                  wiadomo, że będzie syf" a potem "wyłączyłe(a)m po pięciu minutach - na to nie
                  dało się patrzeć, miałe(a)m rację".
                  Może jednak powinno dać do myślenia, że profesjonalni krytycy, którzy na ogół
                  wiedzą lepiej jakoś nie uznali "E = mc2" za niewypał. Za arcydzieło oczywiście
                  też nie, ale nie sądzę by Lubaszenko miał aż tak dalekie pretensje.
                  • Gość: Wqrwiony Riki Re: (nie)bardzo dobry film IP: *.chello.pl 01.01.05, 23:54
                    Nie chce mi się teraz szukać w necie, ale akurat te recenzje, które ja swego
                    czasu czytałem były MIAŻDŻĄCE. Ten film jest, jak to juz wcześniej napisałem,
                    po prostu TOPORNY, jak zresztą wszystkie "dzieła" młodego Lubaszenki.
                    Narysowana grubą kreską fabuła nie mająca nic wspólnego z realnym życiem, kogo
                    to ma śmieszyć? Tacy mistrzowie komedii jak Bareja potrafili swym humorem
                    spuentować rzeczywistość, nawet w czasach gdy była ona śmierdzącym góvvnem.
                    Dziś Pan Lubaszenko potrafi jedynie żonglować wyświechtanymi schematami:
                    uczelnia - bieda - niedowartościowany inteligent
                    mafia - kasa - sex
                    spotkanie ww. dwóch światów z atrakcyjną laską w tle, przeplatane andronami
                    nt. "życiowych wartości"
                    Dialogi z gracją rąbane siekierą plus akcja przewidywalna do bólu. Zaiste,
                    dzieło roku!
                  • Gość: Max_Fucktor Re: bardzo dobry film IP: *.aster.pl 02.01.05, 00:03
                    P-77 - cywilizowanie forum w Twoim wydaniu, to jak mi sie wydaje, z przyznam,
                    dosc krotkiej lektury zamieszczanych postow, pelna zadecia postawa
                    egzaltowanego sztywniaka, ktory polknal kij od szczotki. I zebysmy sie dobrze
                    zrozumieli - mnie rowniez niekiedy irytuja kretynskie komentarze - dlatego
                    czasem tez podoba mi sie twoj "umiar", ale tez nic bardziej nie irytuje mnie w
                    ludziach niz brak dystansu - do swiata, ludzi a zwlaszcza do samych siebie. To
                    tyle.

                    A jezeli chodzi o sam film - nie bede sie silil na analize E=mc2 (pewnie za
                    rzeczowe uznalbys dopiero rozebranie go na czynniki pierwsze jak to zrobiles, o
                    ile pamiec mi nie szwankuje, z Powrotem do przyszlosci 2) - to tobie sie zdaje,
                    ze probuje swoja opinie podnosic do jakiejkolwiek rangi - dla mnie to pozostaej
                    tylko i wylacznie moja opinia na temat tego bezplciowego tworu Lubaszenki.
                    Czego oczekujesz? ze powiem ci, ktory z dowcipow Pazury mnie najmniej smieszyl?
                    Czy moze uzasadnei, dlaczego pseudointelektualne wywody mnie nuzyly -
                    zwlaszcza, ze repertuar zagran pazury wyczerpal sie juz dawno w 13 posterunku?
                    Ze sam pomysl na glowna "intryge" wywolal jedynie usmiech politowania zamiast
                    szczerego smiechu? Czy ja domagam sie dowodow na to dlaczego dla ciebie
                    ta "komedia" to "bardzo dobry film"? Otoz nie - ja, przytloczony
                    swoimi "brakami cywilizacynymi" mam gdzies dlaczego film ci sie podobal -
                    uznaje po prostu, ze nie wszystkich nas bawi to samo. To cholernie proste -
                    sprobuj to pojac.
                    I - abstrachujac od opinii krytykow - widzialem tez gorsze filmy. Ale tego
                    do "bardzo dobrych" nie zalicze - dla mnie byl zalosnie nedzny.
                    • Gość: P-77 Re:Pazura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 00:15
                      > zwlaszcza, ze repertuar zagran pazury wyczerpal sie juz dawno w 13
                      posterunku?
                      W '13 posterunku" Pazura grał na takim poziomie jaki narzucił mu reżyser
                      Ślesicki - pisałem już kiedyś, że "13 posterunek" był robiony na zasadzie braku
                      szacunku wobec potencjalnych odbiorców. Ciekawe tylko, że grali tam aktorzy
                      umownie zaliczani do tzw. "wyższej półki" (np. Marek Walczewski).
                      Jednak możliwości komiczne C. Pazury są szersze - wystarczy przypomnieć
                      choćby "Killlera" Machulskiego, "Nic śmiesznego" i "Ajlowju" Koterskiego.
                      Również ostatnio (sitcom "Czego się boją faceci...") pokazał, że nie musi
                      opierać komizmu na samej tylko głupiej mimice.
    • Gość: Xavier88 Re: E=mc2 - mam dość! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 22:27
      Ty pierdoła jesteś jak Ci polskie filmy nie pasują i język jest zły to około
      16.00 w dni powszednie pooglądaj pierdoły z wenezueli tam masz miłość i fajny
      język.

      Pierdoła ze wsi jesteś i lepiej już polskie komedie oglądać niż super śmieszne
      filmy jajogłowych.

      Wiesz co ty lepiej nie oglądaj TV posłuchaj se radia.

      ech pierdoła....
      • riki_i Re: E=mc2 - mam dość! 01.01.05, 22:47
        Brak polotu, toporny scenariusz i taki sobie dowcip.

    • Gość: k apologia gangsterki? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.01.05, 22:44
      Lubaszenko chyba lubi sympatycznych bandytów, ma do nich dużo sympatii
      a sam film... widzialem gorsze
      • Gość: P-77 Re: apologia gangsterki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 22:53
        No może tak śmieszne jak pierwsza część "Nagiej broni", "Weekend u Berniego"
        czy ten film z Sigourney Weaver i Jennifer Love Hewitt sprzed dwóch tygodni to
        nie było (bo akurat te trzy komedie najbardziej mnie śmieszyły).
        Ale też nie wierzę, że nikogo nie powaliła choćby scena w filharmonii gdzie
        Pazura jako jedyny z publiczności nie zasnął.
    • Gość: mahoney totalny syf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 23:19
      nie mam slow , nie weim co w tym fiolmie jest dobre chyba tylko piosenka
      kukiza , przewidywalny glupi watek , debilne nie smieszne wypowiedzi ,
      pozowanie na nieziemsko madrych wyuczonymi kruczkami naukowymi zeby zrobic
      wrazenie na widzach , no w koncu czyms trtezba , a propos no nie zrozumialem

      Co to jest paradoks kata ? moze ktos wytlumaczy , bo jakos aktorzy zaczeli
      belkotac i nie wylapalem

      a nagrode za wies roku dosdtaje szanowny pan wlosy na zel matti borek
      • Gość: mahoney dlaczego film nazywa sie EMC2 a nie HBO ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 23:25
        w miare jak pomyslalem o tym filmie przypomina mi sie coraz wiecej idiotyzmow
        czy przegiec , nachalne promowanie koproducenta platnej tv to przegiecie , juz
        nie mowiac o standardowej wsiowatosci w polskim kinie lat ostatnich czyli dlugi
        najazd kamera na parasole pzry ogrodkach z piwem , przypomina mi sie kryminalni
        ktoryds ostatni i scena gdy aktor zapala fajke wychopdzac z balkonu i wlasciwie
        to wszytsko choc to tak naprawde przerwa na relamy byla bo aktor mial wlaczone
        radio a zniegho lecialo , radio sret tylko najgorsze sieczkowate przeboje
      • Gość: kasia Re: totalny syf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 23:27
        Paradoks kata moimi słowami :)
        Ma być stracony człowiek, kat ma na to 7 dni ale jest jeden warunek - skazany
        nie może się domyślić poprzedniego dnia, że następnego zostanie stracony.
        Którego dnia wyrok może być wykonany?
    • Gość: kubi84 Re: E=mc2 - mam dość! IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.05, 23:47
      A mi się ten film podobał....co z tego że mało inteligentny....ten film ma
      bawić!!!!!Mnie bawi:)
    • Gość: Anka Re: E=mc2 - mam dość! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 23:52
      wiesz, od pewnego czasu do telewizorów dostarczane są piloty - chyba umiesz
      używać??
      mnie w tym akurat filmie język tak bardzo nie raził
      a na przypadłości gastryczne dobry jest spacer :)))
    • Gość: P-77 Re: recenzja z "Gazety Wyborczej" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 00:05
      ...z 21 sierpnia 2002 r., nie entuzjastyczna ale i nie miażdżąca.

      "Komedia gangstersko-uniwersytecka. Max (Lubaszenko), klepiący biedę wykładowca
      filozofii, dorabia, pisząc pracę magisterską dla Stelli (Włodarczyk),
      dziewczyny Ramzesa (napakowany Pazura), jednego z bossów stołecznej mafii.
      Wkrótce mafioso też zapragnie się dokształcić i zamówi u Maksa doktorat.
      Pochłonięty lekturami klasyków, wizytami w teatrach i operach nie zauważa,
      że "doktorek" poderwał mu panienkę.

      To czwarty film wyreżyserowany przez Lubaszenkę i czwarta opowieść z życia
      polskiego półświatka. "Sztos" traktował o korzeniach gangsterki nad Wisłą -
      cinkciarzach "krojących" zagranicznych turystów na wymianie walut; "Chłopaki
      nie płaczą" i "Poranek kojota" opowiadały o perypetiach gangsterów lat 90. -
      mafiosów pełną gębą strzelających, "przekręcających" miliony i korumpujących
      legalną władzę. W "E = mc2" Lubaszenko idzie dalej i pokazuje bandytę, który
      próbuje się uczłowieczyć, żeby, co kładzie mu do głowy jego superboss Edward X
      (Nowicki), wtopić się w społeczeństwo. Inaczej niż w zmasakrowanym przez
      krytykę "Poranku kojota" "E = mc2" nie ma knajackiej grypsery i kawałków, w
      których gustują ludzie "Baraniny" i "Słoniny" albo bywalcy melin na
      warszawskich Szmulkach. Korzystając z filozoficznego języka, którym szermuje
      Ramzes, można powiedzieć, że "E = mc2" to pochwała niekonsekwencji. Zderzenie
      postaci Maksa i Ramzesa, reprezentujących kulturę wysoką i gangsterkę, nie mówi
      o tych światach nic nowego i mało śmieszy. Zamiast tego film powiela obiegowe
      opinie, że polska nauka upada, wykładowcy biorą w łapę, a studenci olewają
      edukację, politycy to karierowicze bez szkół, policjanci to głąby w mundurach,
      a kultura wysoka nie rozumie nawet inteligencji (wizyta Maksa i Ramzesa w
      filharmonii).

      W "E = mc2" nie ma też środowiskowej łamigłówki, która towarzyszyła poprzednim
      filmom Lubaszenki. Reżyser obsadził w epizodycznych rolach znanych aktorów albo
      postacie z innych dziedzin życia publicznego. Poprzez ten pozaartystyczny
      kontekst ich role nabierały podwójnego znaczenia. Tu na przykład pojawiają się
      słynny bokser Skrzecz jako policjant grający na służbowym komputerze
      w "Małysza", satyryk Szymon Majewski w roli wykładowcy filozofii oraz rysownik
      Andrzej Mleczko, ale żadnych aluzji w ich rolach dopatrzyć się nie można.

      W pamięci zostają wyraziste kreacje Olafa i Edwarda Lubaszenki (Sowa, dziekan
      Wydziału Filozofii ) oraz Nowickiego."

      Krytyka zmasakrowała "Poranek kojota", moim zdaniem niesłusznie, bo bardzo mi
      się ten film podobał.
      A propos - czy zauważyliście, że oba te filmy miały premierę w taki sam dzień -
      przedostatni piątek wakacji.
      Nie wiem czy coś z tego wynika, ale pewnie tak.
      • Gość: Franc Re: recenzja z "Gazety Wyborczej" IP: *.chello.pl 02.01.05, 00:16
        P-77 idź spać bo pierdoIisz tak że nie da się tego czytać.
        • Gość: lola Re: recenzja z "Gazety Wyborczej" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 01:13
          widzę że rozpętałam dyskusję o wartości filmu Lubaszenki.
          a mnie chodziło głównie o jedno: o tę promowaną w polskim kinie wulgarność języka.
          jesli jednyną na to odpowiedzią jest: "weź pilota i zmień kanał", to przykro sie
          robi.
          to prawda, ludzie mówią jeszcze gorzej: bo młodzi mają skłonność na maxa
          spotęgować to, co widzą w kinie - i koło się zamyka.
          ja uważam, że - niezaleznie od mniej lub bardziej udanego pomysłu, fabuły itp. -
          tak jak w warstwie wizualnej film nie może być byle jaki, tak też winien trzymać
          poziom w sferze języka.
          "E+mc2" to nie był film dokumentalny o prymitywach, to była komedia, w której
          90% przekleństw mogłoby już na starcie zniknąć - bez utraty dla wymowy filmu...

          o to mi głównie szło.
          a czy film Lubaszenki był dobry czy słaby? - każdy ma swój gust, każdy ma -
          mniej lub bardziej wysublimowane - własne poczucie humoru...
          • Gość: P-77 Re: recenzja z "Gazety Wyborczej" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 01:30
            > "E+mc2" to nie był film dokumentalny o prymitywach, to była komedia, w której
            > 90% przekleństw mogłoby już na starcie zniknąć - bez utraty dla wymowy
            filmu...
            Chyba jednak nie wszystkie. Np. Majewski musiał powiedzieć "ty potrzebujesz
            inteligentnej, tolerancyjnej, wyrozumiałej (kilka innych przymiotników) dupy" a
            nie np. "panienki" czy "laski".
          • Gość: LOL Re: recenzja z "Gazety Wyborczej" IP: *.aster.pl 02.01.05, 01:43
            > a mnie chodziło głównie o jedno: o tę promowaną w polskim kinie wulgarność
            języ
            > ka.

            hmm... niezaleznie od tego czy film byl dobry czy zly - ja nie wyobrazam sobie,
            zeby aktrozy odtwarzajac role "dresiarzy" czy "gangsterow" uzywali jezyka
            literackiego - jezeli tego nie rozumiesz, to chyba rzeczywiscie
            powinnas "wziasc pilota i zmienic kanal" - teletubisie nie przeklinaja.
            • Gość: joanna_darc Re: recenzja z "Gazety Wyborczej" IP: *.acn.waw.pl 02.01.05, 12:00
              "wziasc" pilota to chyba tylko teletubisie moga
              niech biora, ale od klawiatury z daleka
    • Gość: Ramelov Re: E=mc2 - mam dość! IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 02.01.05, 04:47
      Olaf Lubaszenko konsekwentnie buduje swoje filmy na ogranych schematach. To
      kolejny jego film o światku gangsterskim z bardzo podobną obsadą. Moim zdaniem
      to co było świeże i zabawne w filmie "Chłopaki nie płaczą" tutaj zaczyna
      przypominać autoparodię. Motyw gangsterów dyskutujących na "filozoficzne
      tematy" zaczerpnięty z filmów Quentina Tarantino tutaj został niby rozwinięty -
      główny bohater-gangster robi doktorat. Język jak zwykle pełen wulgaryzmów, co
      nie dziwi oczywiście - taki jest język dzisiejszej ulicy polskiej, nie mówiąc
      już o świecie przestępczym. Lubaszenko jednak specjalnie nadużywa takiego
      języka, żeby osiągnąć efekt komediowy - zestawienie "treści wysokich" z
      szokującą formą. To jest jednak środek moim zdaniem stanowczo przez niego
      nadużywany, który z czasem przestaje już śmieszyć, a staje się promocją
      używania wulgrayzmów w codziennym języku. Ogólnie film moim zdaniem mocno
      przeciętny z pseudo-obserwacjami życia we wspólczesnej Polsce.
      • Gość: lola Re: E=mc2 - mam dość! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 08:03
        cyt:
        ...Majewski musiał powiedzieć "ty potrzebujesz inteligentnej, tolerancyjnej,
        wyrozumiałej (kilka innych przymiotników) dupy" a nie np."panienki" czy "laski"...

        bzdura na resorach. nie musiał.
        Ramelov ma rację (moim zdaniem) gdy zauważa:
        "Olaf Lubaszenko konsekwentnie buduje swoje filmy na ogranych schematach.(...)
        Lubaszenko jednak specjalnie nadużywa takiego języka, żeby osiągnąć efekt
        komediowy - zestawienie "treści wysokich" z szokującą formą. To jest jednak
        środek moim zdaniem stanowczo przez niego nadużywany, który z czasem przestaje
        już śmieszyć, a staje się promocją używania wulgrayzmów w codziennym języku."

        dokładnie!
        jeśli kobieta wyleje na siebie pół butelki perfum, to jednak osiąga inny efekt
        niż wówczas, gdy użyje perfum tyle, ile trzeba...
        • Gość: P-77 Re: E=mc2 - mam dość! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 10:33
          > cyt:
          > ...Majewski musiał powiedzieć "ty potrzebujesz inteligentnej, tolerancyjnej,
          > wyrozumiałej (kilka innych przymiotników) dupy" a nie np."panienki"
          czy "laski"
          > ...
          >
          > bzdura na resorach. nie musiał.
          A w ósmym odcinku "Polskich dróg" (uważanych za "serial z misją") Kuraś
          powiedział "nie jestem, k...a, inżynierem".
          No i co wy na to?
    • Gość: katz Re: E=mc2 - mam dość! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 11:19
      Problem polega na tym, że Lubaszenko kręci ciągle jeden, ten sam film i nawet obsada niewiele się zmienia.
      Gangsterzy w jego filmach to tacy fajni faceci- mają kasę, fajne fury, super laski. Gimnazjaliści widzą w nich wzór do naśladowania i to jest chore.
      • Gość: qwerty Re: E=mc2 - mam dość! IP: *.it-net.pl 02.01.05, 11:51
        i ciągle ci sami ludzie , zabrakło tylko lindy i kondrata... nudaaaa
        przyłapałem sie na tym , ze ogladając wiedziałem jak zakończy sie rozpoczęty
        tekst, ...a zakończenie ... ech szkoda gadac, ten film to taki fastfood na
        taki dzień jak 1 stycznia, gorzej , że jeszcze nie raz telewizja będzie nas nim
        raczyc a to juz przestanie byc smieszne
        • Gość: Don Alfredo Re: E=mc2 - mam dość! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 12:47
          Głównie do P-77:
          Widzę że poniekąd stałeś się moderatorem tego wątku więc chciałbym wrzucić coś
          od siebie co mnie w tym filmie strasznie irytowało:
          1) Wręcz debilne reklamy które miały chyba niby wyglądać na "product placement"
          a wszystkie rekordy polskiej kinematografii pobiła w tym filmie telewizja HBO.
          Na samym początku po dystrybutorze pojawia się logo HBO i tagline: Twoj Domowe
          Kino. Potem na siłowni Lubaszenko mówi: oglądaj HBO, od dziś to będzie Twoje
          Domowe Kino. Później widzimy jak Pazura i Włodarczyk leżą sobie w łóżku i co
          oglądają-oczywiście HBO a przebitka na ekran jest co najmniej kilkusekundowa,
          pewnie "żeby się nikomu z inną kodowaną stację pomyliło". Ludzie litości!
          Pasikowski się wkurzał że musi na ekranie pokazywać sponsorów (vide browary z
          Reichu i Demony Wojny) ale to pod czym się podpisał Lubaszenko to już tragedia.
          Dlaczego w Bondach które są wręcz symbolem współczesnego product placementu to
          wszystko nie jest takie drewniane a Bondowi nie wkłada się w usta sloganów
          reklamowych producentów? Do tego dochodziło to wygłoszenie mądrości przez
          Mleczkę który zapewne "przypadkowo" stanął akurat obok neonów kina Silver
          Screen na Puławskiej.
          2) Ktoś wspomniał o gloryfikacji gangsterów zwłaszcza wśród młodzieżowej
          widowni. Sam znam mnóstwo ludzi którzy właśnie po filmach Lubaszenki zakochali
          się wręcz w polskiej mafii. Niestety Lubaszenko nie pokazuje całego obrazu a
          jedynie te migawki które znamy z mediów czyli top lokale, kasę i długonogie
          tlenione blondyny z solariów. To dość dziwne biorąc pod uwagę jego znajomości z
          polskimi gangsterami. Brakuje mi prawdziwego obrazu polskiej mafii bo tego w
          naszym kinie jeszcze nie było (choć filmów na ten temat nie brakowało). Przez
          wiele lat byłem pewien że to jest w stanie pokazać tylko Pasikowski ale po
          Reichu zobaczyłem że i on się totalnie wyłożył. Jakieś tam elementy całkiem
          wiarygodnie pokazał za to w Glinie więc może jeszcze wszystko przed nim.
          3) "Kolesiostwa" w wykonaniu Lubaszenki który chyba wszystkim swoim kumplom
          obiecuje małe rólki w filmach. Zaczęło się od gangstera Nikosia, potem
          przeszedł na środowisko piłkarskie-Strejlau, Wójcik, Listkiewicz, Tomasz Iwan
          czy we wczoraszym-komentator Mateusz Borek. Tamci jeszcze grali samym siebie i
          wypadali nieźle ale Mati jako bandyta dodatkowo z dykcją jakby coś mu w gardle,
          za przeproszeniem, stanęło... To dziwne bo komentatorem jest świetnym i wydaje
          się być oswojony z kamerą.
          4) Niektóre teksty były wręcz żenujące choć akurat moim zdaniem nic nie
          przebiło "twojego domowego kina". Pamiętam że odrzuciło mnie od ekranu gdy
          Włodarczyk wzięła gnata wycelowała w L. i powiedziała z uśmiechem: "To teraz
          będziesz się ze mną kochać czy nie?" Serio nie wiedziałem czy to ma być
          śmieszne czy tragiczne.

          Teraz rzecz która mi się podobała.
          Serio podobał mi wątek Pazury i jego sparaliżowanej córki. W tym dość
          kretyńskim filmie to był naprawdę ciekawy element i moim zdaniem tak ta
          dziewczynka jak i sam Pazura świetnie i dość wiarygodnie w tych wspólnych
          scenach zagrali. W tych momentaach widziałem zupełnie inny film.

          Kolejna sprawa: nie łączcie tego filmu z Chłopaki Nie Płaczą i Porankiem Kojota
          pod względem języka itp. Tamte filmy napisał ten sam scenarzysta (Korzyński) i
          one są do siebie podobne ale E=mc2 jest nowym tekstem (Roberta Mąki) i jedyna
          zbieżność prócz reżysera to aktorzy ci sami co w Chłopakach (Zbrojewicz jako
          partner Pazury ma nawet tę samą dziewczynę!).
    • Gość: ramzes o co wam chodzi? IP: *.chello.pl 02.01.05, 12:14
      fajny film, ciekawe dialogi, pierwszorzędny humor wogóle OK
    • Gość: odra Re: E=mc2 - mam dość! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 12:38
      a tam przeklenstwa, ten film to szmira
      • Gość: lola Re: E=mc2 - mam dość! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 16:44
        "Teraz rzecz która mi się podobała.
        Serio podobał mi wątek Pazury i jego sparaliżowanej córki."

        taaa... - bardzo oryginalne.
        obstawiam, że w następnym filmie Lubaszenki (oby taki nigdy już nie został
        zrealizowany!) planowane jest obciążenie głównego gangstera córką sparaliżowaną,
        a przy tym głuchą i ślepą oraz żoną alkoholiczką, niespełnioną skrzypaczką,
        która z miłości do Pazury przestała grać, ale popadła w rozpacz gdy mafioso
        zaczął bzykać panienki...

        to dopiero będą wzruszenia, głębia, świeżość emocji!
        • piotr33k2 Re: E=mc2 - dobry pozytywny film 02.01.05, 17:50
          moze nie dzieło filmowe ale napewno dobry film z pozytywnym
          przesłaniem ,krytykantom radze sie zająć prostackimi telenowelami dla gospodyń
          domowych z "klanem" na czele.
          • Gość: Max_Fucktor Re: E=mc2 - dobry pozytywny film IP: *.aster.pl 02.01.05, 17:57
            Dobre rady zachowaj dla siebie, wuju. Wzglednie dla zony, matki, kochanki...
            Intelektualista, psia krew... fan szmiry odsylajacy opponentow do telenowel.
            Paradne.
            • Gość: mal Re: E=mc2 - dobry pozytywny film IP: *.crowley.pl 02.01.05, 18:13
              Nie jest to na pewno najlepsza polska komedia wszechczasów :)
              ale jest tam pare fajnych scenek np rozmowa z kierowcą Ramzesa
              o Gołocie/Godocie albo scenka w filharmonii gdzie wszyscy
              słuchacze ucinają sobie drzemkę na jakimś utworze z muzyki
              wspólczesnej - wszyscy oprócz Ramzesa o dziwo

              ogólnie da się oglądac moim skromnym zdaniem tak jak inne
              filmy Lubaszenki, choc product placement mógłby rzeczywiscie
              być ździebko mniej nachalny, ale to bolączka większości polskich
              filmów - aż nie wiem jak się "Pan Tadeusz" obronił przed tym zjawiskiem,
              a moze cos przeoczyłem :)

              pozdro
            • piotr33k2 Re: E=mc2 - dobry pozytywny film 05.01.05, 17:12
              Gość portalu: Max_Fucktor napisał(a):

              > Dobre rady zachowaj dla siebie, wuju. Wzglednie dla zony, matki, kochanki...
              > Intelektualista, psia krew... fan szmiry odsylajacy opponentow do telenowel.
              > Paradne.
              no właśnie trzeba mieć coś nie tak z intelektem żeby tak negatywnie podniecać
              się tym skąd inąd może nie arcydziełem (tak jak powiedziałem) filmowym ale
              zupełnie przyzwoitym i sympatycznym filmem na średnim poziomie.lubaszenko ma to
              do siebie że jest zdystansowany i żartobliwie wyluzowany zarówno co do swojej
              osoby jak i swojej działalności artystycznej ,trzeba być ograniczony żeby tego
              nie zauważyc i tak alergicznie reagować ośle.
              • Gość: Riki Re: E=mc2 - dobry pozytywny film IP: *.chello.pl 05.01.05, 21:46
                piotr33k2 napisał:

                > no właśnie trzeba mieć coś nie tak z intelektem żeby tak negatywnie podniecać
                > się tym skąd inąd może nie arcydziełem (tak jak powiedziałem) filmowym ale
                > zupełnie przyzwoitym i sympatycznym filmem na średnim poziomie.

                ???! Policz do dziesięciu i przeczytaj jeszcze raz co napisałeś. Jeśli nadal
                uważasz to za słuszne, to niestety twój poziom nie jest średni. Jest
                mikroskopijny. Pod grubą warstwą mułu.

                > lubaszenko ma to do siebie że jest zdystansowany i żartobliwie wyluzowany
                > zarówno co do swojej osoby jak i swojej działalności artystycznej

                Jeżeli już, to jest permanentnie naćpany i nachlany, jeśli nazywasz
                to "żartobliwym wyluzowaniem" to jesteś specyficzny kolo.
                • piotr33k2 Re: E=mc2 - dobry pozytywny film 05.01.05, 22:10
                  tak jak powiedziałem trzeba mieć cos nie tak z intelektem zeby tak sie
                  negatywnie podniecać na lubaszenke ,a właściwie trzeba wogóle mieć jakiś
                  intelekt.
    • Gość: Aśka Ale o czym IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.01.05, 18:25
      był wogóle ten film? obejrzałam cały i nie jarzę żeby gangster zrobił doktorat?
      Badziew jakich mało Olafa wogóle się nie da oglądać co to za aktor? Dno totalna
      podobnie jak reszta tej bandy Włodarczykówna i Milowicz ( choć tu nie grał na
      szczęście - pewnie byl w Honolulu )
      • Gość: lola Re: Ale o czym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 00:26
        a ja podkreśle czepliwie raz jeszcze, bo wydaje mi się to ważne:
        nie tyle idzie o poziom filmu w ogóle, o fabułę, grę aktorów (przyznaję, że
        można się czepiać do wszystkiego w tym filmie) - ale o wulgarnośc języka, o to
        straszne schamienie naszej codzienności, któremu ten film - jako któreś kolejne
        "dzieło" młodych polskich twórców - patronuje.
        mnie się ten aspekt wydaje bardzo ważny. owo infantylne epatowanie wulgarnością.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka