Dodaj do ulubionych

Przepis na życie

02.03.11, 20:17
Do obejrzenia za darmo jest juz pierwszy odcinek "Przepisu na życie". Dobrzy aktorzy, Agnieszka Pilaszewska jako autorka scenariusza i Akson Studio jako producent: całość bardzo zjadliwa. Zapowiada się tej wiosny całkiem przyzwoity serial. :)
Obserwuj wątek
    • lejdimakbet Re: Przepis na życie 02.03.11, 21:48
      widziałam (mam chyba za dużo czasu wolnego! ;p). Może się rozkręci, chociaż motyw z kobietą, która w jeden dzień traci wszystko i dopiero wtedy tak naprawdę odżywa jest już maksymalnie wyeksploatowany jak dla mnie. Udało im się dobrać niezłych aktorów, to fakt. Ale jak wiadomo, dobór aktorów nie załatwia sprawy :-)
      • faszyna Re: Przepis na życie 02.03.11, 22:02
        Nie wiem, czy tez mam nadmiar wolnego czasu, ale od razu przyznam bez bicia, ze na PnZ przeskoczyłam z Licencji. Matt się Licencją zachwyca, mnie ten serial jakos sie podoba, ale nie wciąga i w połowie dzisiejszego odcinka zrejterowałam do internetu. PnZ ma cos z klimatu Hotelu (Akson sie kłania ;)), choc oczywiscie masz racje, ze dwa nieszczescia na raz to banał. No i ten niewydarzony mąż mówiący o rozwodzie w takim momencie... Przy okazji, widze powtarzalnośc u Adamczyka, od kilku produkcji ciagle to samo, z chlubnym wyjatkiem w postaci gestapowca w CzH. Ale najwiekszy plus serialu to Magda Kumorek, czekam, co tu pokaze, bo ma potencjał, a jest tak niewykorzystana. No i jestem ciekawa Szyca, tym bardziej, ze gdzies w tyle czaszki mam dyskusje w "Faktach po faktach" o nowym projekcie Wajdy, roli Wałesy i wskazaniach na Szyca jako głownego kandydata dyskutantów do tej roli. Teraz Szyc pogotuje, tort ładnie wyglądał, a co dalej?
        • notting_hill Re: Przepis na życie 03.03.11, 14:30
          Porównanie z "Nigdy w życiu" jakoś mi się nasuwa samo, ale co tam... Najbardziej spodobało mi się towarzystwo szanownej mamusi- widać, ze autorka ma poczucie humoru. Co będzie dalej się zobaczy.
              • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.03.11, 00:48
                A tu Cie jeszcze dopadne ... obejrzalem sobie jakies 80% odcinka (bo pączki łypiące na mnie z talerza skutecznie przeszkadzaly mi w tym, aby zespolic sie 100%). Pani Kumorek ma dosc ciekawa dynamike w sobie, podobala mi sie Ostaszewska choc "grubo" rysowana postac, Olszowka standardowo od jakiegos czasu na granicy szarzy. Drezek tez w "zestawie standardowym", choc chlop sie ciekawie starzeje. Generalnie to wszystko jest przerysowane, ale chyba takie ma byc. Natomiast kolanem wcisniety watek "nastoletni" polozony koncertowo. Towarzystwo matki to jakas zupelnie inna bajka i jakos mi sie Kolak tu nie spodobala (a w Hotelu 52 potrafila wzruszyc, nawet mnie ;-) Narazie nie wyczulem konwencji, ale poogladam dla Szyca, bo ladnie zagral "antypatycznego", no i ciekaw jestem jak poprowadzi to dalej. Natomiast nie podobal mi sie sposob filmowania ... nie wiem w czym problem, ale jakis ten obraz byl taki "nieczysty", w scenach hotelowo-restauracyjnych to mi sie skojarzylem z .... "07 zglos sie" ;-) Karkolomne skojarzenie, ale jakos tak przasnie to wszystko wygladalo. Niby AKSON, ktory "wypiescil" na "tvn-owsko" polsatowski HOTEL 52, tu ... "spolsacil" tvn-owska produkcje. Ale moze to kwestia ogladania na notebooku.
                • faszyna Re: Przepis na życie 04.03.11, 17:29
                  Matt, w kwestii formalnej, kogo dopadniesz? Moze mnie? Bo jak mnie, to uprzedzam, wcale nie uciekam. ;))) No chyba, że goniłeś kogoś innego, wtedy cofam powyższe. :))
                  • Gość: Monika Re: Przepis na życie IP: *.nplay.net.pl 04.03.11, 18:42
                    Glowna bohaterka i jej losy- ewidentne skojarzenie z "Nigdy w zyciu", Magda Kumorek talent ma, to widac,dobra Olszowka, jak zwykle zupelne przeciwienstwo glownej bohaterki, Adamczyk tez ok, choc ostatnio gra podobnych bohaterow,roli w Czasie honoru nie przebije,Ostaszewska- postac lekko przerysowana,ale pewnie taka miala byc,watek nastolatkow zupelnie nieciekawy, ja ogladam dla Szyca, zobaczymy,co pokaze i czy iskrzenie miedzy glownymi bohaterami bedzie wyczuwalne.
                    • faszyna Re: Przepis na życie .. OT 05.03.11, 13:26
                      Matt, alez ja uwielbiam analityczne podejście. Co więcej, na co dzien je uprawiam w pracy. Ale po pracy wole emocje. No i przede wszystkim, brak mi Twojej wiedzy i umiejętności do rozbierania filmów na częsci pierwsze. To, jak piszesz, jest chyba bardziej wciągające niz sam serial (LnW), a ja popadam w kompleksy, ze gdybym nawet chciała, to bym nie potrafiła. I zapewne z tych kompleksów wypłynęła moja refleksja o mózgowcach i "endorfinowcach". ;)
                • dona.a Re: Przepis na życie 04.03.11, 20:01
                  Gość portalu: matt_banco napisał(a):

                  > Niby AKSON, ktory "wypiescil" na
                  > "tvn-owsko" polsatowski HOTEL 52, tu ... "spolsacil" tvn-owska produkcje.

                  To jest to:)
                  • Gość: J@nusz Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.11, 13:53
                    Zrobili to celowo, bo zauważyli, ze seriale robione na 'tefałenowsko' i adresowane do jego grupy docelowej (w samym tylko 2010: Naznaczony, Klub szalonych dziewic i Usta, usta) poniosły totalną porażkę pod względem oglądalności. Głowa Gąsiorowskiego, producenta TVN-owskiego, była na talerzu, wiec Kwieciński i jego Akson dostali prikaz, żeby rozszerzyć target. Ot i cala filozofia. Dość logiczna, a czy sie uda - nie wiem. Każdy wynik powyżej 3 mln będzie sukcesem.
                      • Gość: J@nusz Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.11, 20:21
                        Nie musisz, fakty mówią same za siebie. Udziały w rynku na poziomie 15%-17% (i to juz po zmianie pasma, o 20:00 była jeszcze większa tragedia), to porażka.

                        Nie mówię, ze U,U to ZŁY serial, ale ze ma fatalną oglądalność. Gdyby TVN zrobil go (jak na przykład cykle dokumentalne dyr. Miszczaka) dla samej swojej uciechy, takie art pro arte, lub jak TVP2 'Licencję na wychowanie' - czyli robimy świetny program i mamy w odwłoku wyniki, to wszystko byłoby OK. Ale w przypadku U,U tak nie było - stad próba (nieudana) ratowania go przeniesieniem na inne pasmo (z soboty na wtorek). Nie wyszło,
                        • Gość: J@nusz Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.11, 20:27
                          Żeby nie być gołosłownym - podsumowanie tego lepszego, drugiego sezonu (o pierwszym lepiej milczeć, bo choć wynik o 20:00 był nieco lepszy, to jednak w ścisłym prime time to porażka):

                          Średnia widownia drugiego sezonu serialu "Usta, usta" wyniosła 1,782 mln widzów, co dało stacji udziały na poziomie 12,58 proc. Jest to gorszy wynik w porównaniu z pierwszym sezonem serialu, który oglądało 1, 994 mln widzów (14,88%). Podczas emisji serialu "Usta, usta" telewizja TVN była tzw. stacją czwartego wyboru, konkurenci - TVP1, TVP2 i Polsat - w tym czasie zanotowali lepsze wyniki oglądalności.

                          No i to tyle w temacie.


                          • Gość: florek Re: Przepis na życie IP: *.pppoepub.vspace.pl 05.03.11, 20:57
                            Czemu nie zacytujesz całości:

                            Druga seria produkcji TVN pt. "Usta, usta" nie okazała się hitem pod względem oglądalności. O dziwo, przyniosła jednak stacji bardzo duże pieniądze z reklam - blisko 20 mln zł. Wpływy reklamowe z 12 odcinków drugiego sezonu wyniosły 19,1 mln zł i były znacznie wyższe niż przy pierwszej, krótszej o jeden odcinek serii, gdy TVN zarobił jedynie 15,7 mln zł.

                            Na pewno serial nie jest spełnieniem marzeń pana Miszczaka ale bez jaj. A przeniosiony z soboty został gdyż wracało Mam Talent. Co prawda lepiej gdyby przenieśli na niedziele ale wtorki też dają radę:)

    • Gość: lol Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 10:25
      a jak dla mnie niestety tragedia, chociaz bardzo czekałam na ten serial..zapowiadał sie swietnie.. jakies takei wszystko odrealnione a juz scena koncowa jak głowna bohaterka mowi wszystkim naokoło ze to ostatnia rocznica - przesadzona..no i produkt placement mnie zabil od pierwszej minuty..generalnei nuda, ale zobacze drugi odcinek
    • Gość: xd Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 10:25
      serial beznadziejny!!!!kolejna bajka tvnu w stylu teraz albo nigdy.nierealny gniot,wszyscy "piekni" i bogaci,same "biznesmeny",szklane wiezowce i apartamenty.dobra olszowka,adamczyk.ostaszewska kiepska,szyc tez a kumorek-no comments...beznadziejna aktoreczka ktora tvn bedzie teraz kreowal na gwiazde tak jak kiedys zmude trzebiatowska i na sile robil cos z niczego.
      • Gość: marta Re: Przepis na życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 10:40
        powtórka z "Teraz albo nigdy", dialogi w wykonaniu pani Pilaszewskiej mnie niestety nie bawią, lepsza z niej aktorka, niż scenarzystka, ale jak widać pozazdrościła mężowi. Kilka fajnych momentów w biurze i z Kolak w "sanatorium" , nie zgodzę się, że Kumorek jest słaba, niepotrzebnie wbili ją na matkę 16-letniej córki, ale przyjemnie się na nią patrzy, ma niesamowity wdzięk osobisty. Olszówka w porządku, mimo, że byłam do niej sceptycznie nastawiona (szczególnie po "Samym życiu", gdzie miała okropną manierę aktorską...), Ostaszewska świetna- bardzo mi jej brakowało! Adamczyk bez polotu, i to wszystko już kiedyś było...
      • limonka-2 Re: Przepis na życie 07.03.11, 19:30
        Gość portalu: xd napisał(a):

        > kumorek-no comments...be
        > znadziejna aktoreczka ktora tvn bedzie teraz kreowal na gwiazde tak jak kiedys
        > zmude trzebiatowska i na sile robil cos z niczego.

        Samą prawdę mówisz:)
      • Gość: Rubel Re: Przepis na życie IP: *.acn.waw.pl 18.04.11, 14:20
        1.Brak ciaglosci lokalizacji: bohaterka pracuje przy pl. Pilsudskiego,ale z buta idzie na obiad i je go pod murem Politechniki. Brawo! Pewnie napisala to jakas dziunia,ktora od miesiaca mieszka w Wawie.
        2. Bohaterke zwalniaja z pracy podczas ciazy! Moze wrocic do pracy i zażądać odwolania zwolnienia. Pojsc na zwolnienie lekarskie do konca ciazy i miec na utrzymanie domu. Oczywiscie tego nie mozna pokazac,bo AKSON kreci to pod zamowienie "klasy panujacej".
        3. Bezrobotna kobieta,ktorej koncza sie srodki na zycie robi zakupy w ALMIE - buhahaha. DO tego wywala meble i wydaje pieniadze na nowe. Niech zyje realizm zyciowy. Ta bohaterka jest jakas intelektualna kretynka. Dodtkowo serwowane przez nia potrawy wymagaja nadmiernego wydatku finansowego - a pamietajmy,ze to samotna matka z 2ka dzieci i bez pracy.
        4. Zdobywa prace na zmywaku i pyskuje szefowi... po 15min wylecialaby z roboty. Ok.. ma juz prace i dalej nic nie szuka. Durna jakas.
        5. Szukajac pracy lazi i mowi,ze jest w ciazy. Brawo Jasiu!

        Kto pisal ten scenariusz? Odpowiedz: Jakas pindzia,ktora nie ma pojecia o prawdziwym zyciu!
    • argentea Re: Przepis na życie 07.03.11, 14:02
      Przyjemny pierwszy odcinek, nie tak porozciągany jak Magda M. czy ten drugi ze Żmudą - Trzebiatowską, dość dynamiczny, fajnie zagrany i apetyczny. Czekam na następny.
        • faszyna ciąg dalszy feministyczny 07.03.11, 21:26
          W sieci jest już drugi odcinek. W oczekiwaniu na późnowieczorne Orły obejrzałam i dalej mi sie podoba. Ma w sobie jakąs lekkość, choc może nie jest nieznośna lekkość bytu. ;) Czekam na rozwój wypadków i wkroczenie Szyca do akcji. Bo na razie odgrywa tutaj rolę tarczy strzelniczej. ;))) Adamczyk nieustająco wzbudza we mnie zdziwienie, co te baby w nim widzą, bo chyba nie papieża? Ale może to kwestia gustu, jedne wolą macho, a inne ciepłe kluski z kategorii nieporadnych życiowo i do natychmiastowej adopcji. Ostaszewska świetnie wypada w roli takiej opiekunki: to zgrabne połączenie pozornej łagodności i ostrych pazurków ledwo przykrytych ładnym ciuchem...
          W kazdym razie na razie serial jest mocno feministyczny, kazdy facet to albo ciapa, albo łajdak, kobieciarz albo ewentualnie kucharz.;) A gdzie ci prawdziwi męźczyźni? Czyżby scenarzystka sprzedawała nam swoją prywatną i bardzo krytyczną opinię o współczesnych chłopach? Matt, co Ty na to, tacy naprawdę jesteście? ;))))
          • notting_hill Re: ciąg dalszy feministyczny 08.03.11, 12:09
            Też obejrzałam drugi odcinek. IMO perypetie okołorozwodowe są b. dobrze ujęte, chociaż naturalnie trochę przerysowane na potrzeby serialu, ale wcale nie nadmiernie. Widać, że autorka scenariusza ma zmysł obserwacji.
          • Gość: matt_banco Jacy jestesmy ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.03.11, 22:42
            ... nie mam pojecia. Nigdy nie bylem "prawdziwym" mezczyzna, za to bywalem ciapa, kucharzem, kolekcjonerem (zwykle rzeczy zupelnie niepotrzebnych), konsumentem seriali ... A serialu nie odbieram feministycznie, za to mocno komediowo, a momentami pastiszowo. No sam jestem zdziwiony, ale bola mnie policzki ze smiechu, wywolanego akcjami Ostaszewskiej, zagubinieniem Adamczyka, czy przebojowoscia Olszowki. Niby to wszystko juz gdzies bylo, ale tak jak napisalas jest w tym sporo wdzieku i lekkosci. Widac, ze to takie wlasnie ma byc, co dodatkowo podkresla muzyka K. Debskiego (figlarna i leciutka). Zwykle nie przepadam za "etiudkami" w serialach, czyli takich klipach, mocno podbitych muzyka, ale tu mi sie naprawde podobaja (i to zarowno te stylizowane na "stare, dobre czasy", jak i te pastiszowe, jak ubieranie sie "jeszcze obecnej zony" i "prawdopodobnie przyszlej zony". No wlasnie, szczerze mowiac nie wiedzialem, ze Ostaszewska ma taki potencjal komediowy. Pajacuje, wywraca sie, "zabkuje", a ja sie ciesze ... Przy poprzednim odcinku pisalem, ze nie wyczuwam konwencji, po tym odcinku sklaniam sie ku serialowi jednak komediowemu, troche w klimacie "Bridget Jones" (zreszta scena pocieszania glownej bohaterki siedzacej w pizamie bylo mocno "bridegtjonesowata"). Zwykle nie lubie seriali "przerysowanych", ale tu jakos mi sie to podoba. Niemniej najwiekszy wklad w klimat wnosi kompozytor ... i zakladam, ze taki fachman najlepiej wie do czego robi muzyke. A zrobil do komedii.
            Pojawilo sie tez kilka dosc zgrabnie wpleconych bon motow, typu "100% rozwodow zaczyna sie od malzenstwa ... "Jeremiasz myslal ... o, musimy to uszanowac" i chyba najdziwniejszy "Z kazdego mezczyzny mozna zrobic wiatrak i plaskorzebe".
            No wiec nie wiem gdzie ci prawdziwi mezczyzni, ale pewnie nie ogladaja tego serialu. Ja jednak takowym nie jestem i zerkne na 3 odcinek (byleby troche poprawili watki nastoletnie, bo te troche sztywne sa).
        • Gość: marion Re: Przepis na życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.11, 08:34
          jak zwykle zgadzam sie z Mattem. Lekko, przyjemnie, weoslo, muzyczka pieknei wspolgra z obrazem.Lekki serialik o niby powaznych problemach na koniec weekendu.Olszowka superowa, zupelnie inna niz w samym zyciu (nie docenialam jej) Kumorek - a przeciez tak mnie kochal....swietna. Drazni mnie ta jej coreczka, no mogli trocszke mlodsze dziewcze obsadzic....no nie wyglada ona na tak dorosla corke.... Ostaszewska i Adamczyk-ich wspolne sceny boskie-no przeciez zartowalem...i to sniadanie przez nia przygotowywane (nieudane)w porownaniu do sniadania porzuceonej zonki, ha...nei wie co na wlasne zyczenie stracil... i ciaza na koniec-no ciekawe jak to posuna dalej...
        • ib_k Re: Przepis na życie 14.03.11, 08:59
          kumorek daje radę, ostaszewska śwetna, adamczyk, niestety, nic nowego
          zdecydowanie nie pasuje mi córka do kumorek, zbyt mała różnica wieku, albo córka za stara albo matka za młoda (już w rozlewisku było to irytujące, tu zdecydowanie przesadzone)
            • baabeczka Re: Przepis na życie 14.03.11, 13:18
              Tez mnie ta scena placzu raczej denerwowala,
              jakies nienaturalne to bylo.
              Ogolnie niezly serial ,zobaczymy co dalej,bo rodzinke pl. skreslilam po 15 minutach ogladania,mimo "gwiazdorskiej" obsady
                • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.03.11, 15:58
                  Biorac pod uwage konwencje, jaka sie powoli krystalizuje, to ciaza byla "stalym punktem programu" ;-) Wlasnie dlatego ze to "banal przeokropny". I dlatego opakowany w 6 czy 7 testow ciazowych oraz komediowy sztafaż, zeby nie bylo ze scenarzystka cierpi na uwiad tworczy, a jedynie mruga do widza "tak, tak, widziales 1000 razy ... no to masz jeszcze raz". Wkurzajace to bedzie dopiero, jak sie okaze, ze komediowo-pastiszowy, czy tez tragikomiczny klimat sie nie utrzyma. Patrzac na to jak budowane sa postaci, to sila tego serialu raczej nie bedzie fabula, bo nie tak go ustawiono ;-)
                    • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.03.11, 23:43
                      Postaci, sposob w jaki wchodza w interakcje, aktorzy grajacy "wbrew", jak chociazby Ostaszewska grajaca komediowo, sterotypowe sytuacje potraktowane z humorem i przymruzeniem oka, przepychanki, odpychanki, przyciaganki. Fabula to nie wszystko, szczegolnie ze w tego typu "produkcjach" jest mocno skonwencjonalizowana. Ale czcionka w tylowce tez moze miec znaczenie ... najlepiej spytac Allena co o tym mysli.
                        • faszyna Re: Przepis na życie 16.03.11, 15:52
                          Jedno im nie wyszło. Jak sie do roli matki i córki bierze aktorki z 12-letnią różnicą wieku, to może po prostu ta 20-latka grająca nastolatke (<16-latkę?) nie powinna miec dorosłego makijażu? Nie znam się na wyglądzie wspólczesnych 16-tek, ale czy taki makijaż w okołoszkolnej porze dnia jest typowy w tej kategorii wiekowej? Bo w kręgu dzieci moich znajomych raczej dominuje większy umiar.
                      • Gość: kotzvegas Re: Przepis na życie IP: *.aster.pl 16.03.11, 17:48
                        Będę uparty jak kot. Jak postaci mogą wchodzić w interakcje bez fabuły? "Stereotypowe sytuacje" -niechby i potraktowane z humorem - to przecież fabuła.
                        Rozumiem, że ktoś może chcieć oglądać w takim "Och, Kargul 1 und 2":
                        a/ w przypadku facetów - tits & the rest całego haremu
                        b/ w przypadku przedstawicielek płci pięknej - aktora Piechocińskiego (drzewiej), aktora Adamczyka (aktualnie)
                        ale właśnie ze względu na deficyty fabuły, postaci w przepychankach, odpychankach i przyciągankach wzbudzają we mnie we wspomnianej produkcji tyleż emocji, co traktor w trakcie jesiennej orki.
                        Czy można by było nakręcić "Cztery wesela i pogrzeb" przy założeniu, że fabuła to nie wszystko? Owszem. Bo przecież Hugh piękny, Mc Dowell rozkoszna z tymi policzkami, Scott Thomas ma takie urocze spojrzenie, a krzywe, włochate nogi tego Szkota w kilcie to po prostu sam miód.
                        • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.03.11, 18:18
                          Ale ja nie napisalem, ze nie ba byc fabuly, a jedynie ze fabula nie bedzie stanowic o sile tego serialu ;-) Chodzilo mi o to, ze nie mozna w takim serialu oczekiwac jakichs fajerwerkow fabularnych, natomiast tempo powinno byc, nawet jesli jadace na "nieplanowanych ciazach", "utratach pracy" i innych. Czy takie "Californication" ma jakas specjalnie wciagajaca fabule? Nie, bo serial zbudowano na postaciach, zarowno pierwszo jak i drugoplanowych i tego jak sie "scieraja" ze soba. Wbrew pozorom wielka fabula nie jest do tego potrzebna. Ale z drugiej strony, zeby nie bylo ze taki "antyfabularny" jestem, to trudno sobie wyobrazic zbudowanie czegos takiego jak "In treatment" tylko na interakcjach, choc tu akurat one sa na pierwszym planie. Jednak bez "historyjek" i specyficznego suspensu nie byloby to tak fascynujace.
                          Wiec nie ma interakcji bez fabuly, to prawda, ale niekoniecznie musi byc ona jakas wybitna, aby dobrze sie ogladalo.
                        • faszyna Re: Przepis na życie 16.03.11, 18:18
                          Uparte to są wyłacznie koty z Vegas. ;) A orka jesienią to sam cymez.;))) Ilez wspomnień z lata i nadziei na nowy rok.... No ale jak ktoś jest z pólmilionowego Vegas, to emocji związanych z jesienną orką ma prawo nie znać. :)))
                          Co do reszty, czy naprawde fabuła w 4WiP była najwazniejsza? Komedie romantyczne kręcone sa chyba dla innych celów nż prezentacja jakiejs fabuły. I tam tak było, fajne emocje i dobry jakościowo humor przy okazji zręcznie skonstruowanej historyjki o grupie znajomych.
                          A jak tu będzie, zobaczymy...
                          • Gość: kotzvegas Re: Przepis na życie IP: *.aster.pl 16.03.11, 19:33
                            Cóż, IMO bez "zręcznie skonstruowanej historyjki" nie byłoby szans na tak fajne emocje i dobry jakościowo humor. W "Four..." postaci ewoluowały, przebyły pewną drogę - mamy do czynienia z inteligentną narracją obejmującą całość historii, a nie z przeskakiwaniem od sytuacji do sytuacji. Inaczej, gdyby nie było pomysłu na fabułę, zamiast czterech wesel i pogrzebu, mielibyśmy np. pięć wesel i jednostajny ubaw, że ha-ha. W anglosaskim paradygmacie scenariusza struktura fabularna jest najważniejsza (nieważne, co ją napędza jako punkt wyjścia: wydarzenie, np. tornado, czy raczej stan bohatera, np. alienacja i nieprzystosowanie), bez fabuły nie ma sznas na wykreowanie postaci, owszem, mamy np. komików sprzedających skecze, jeden za drugim.
                            Najbardziej lapidarnie: postać bez fabuły nie może działać, jest skazana na pojedyńcze, oderwane od siebie gesty. A widz powie co najwyżej: jak X to pięknie zagrał, nie spodziewałem się, że z sytuacji w toalecie z zepsutą spłuczką można tyle wydobyć, przekonali mnie, że rodzinna stypa nie musi przebiegać w cięzkiej atmfosferze... Nie powie: facet nie miał lekko, ale dał radę, choć musiał zanegować wszystko to, w co dotychczas wierzył i czemu ufał.
                              • aga_ata Re: Przepis na życie 20.03.11, 22:57
                                Hmmm... No szału nie ma.
                                Ale Ostaszewska świetnie gra. Kumorek miła dla oka. No i czekam na Szyca. Trochę jak dla mnie przydługi początek, bo rozłożony w sumie na aż trzy odcinki póki co. Mam nadzieję, że w 4 wreszcie coś drgnie mocniej, bo jak na razie to wciąż trauma po rozstaniu z mężem.

                                Miły akcent na koniec weekendu;) Pomimo przewidywalnej fabuły (choć kto wie?) i opatrzonych twarzy.
                                • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.03.11, 09:37
                                  No wlasnie ... szalu nie ma, bo ... nie ma "tempa". Ja nie wiem o co chodzi w polskich serialach, po prostu juz nie wiem ... gdzie jest rytm, puls, tempo, nerw ... czy wojenny, czy kryminalny, czy obyczajowy ... komedia czy dramat, nie ma znaczenia, prawie zawsze "siada", a czasami nawet nie "wystartuje" jak nalezy. W tym tez, jest potencjal, to grzezna w jakichs videoclipach, ktore same w sobie nie sa zle, bo i muzyka niezla i montaz odpowiedni (tu zapodano "makaronowy" i "kredensowy", ale jako sposob na posuwanie akcji do przodu to sie nie sprawdzaja. Postaci niby fajnie "podkrecone" (wlasnie do grona aktorow komediowych trafil Jakub Mazurek, ktory ladnie zagral amanta-idiote), ale uprawiaja wlasciwie "skecze". Nie wspominajac o tym, ze gdzies tam w tym odcinku POWINIEN przemknac Szyc, bo wiara w to iz widzowie z utesknieniem beda tkwic przed telewizorem prze n odcinkow, az ow bohater sie pojawi, moze byc zludna. Watek "nastoletni" jest strasznie silowy, niezgrabny ... oj ucha do dialogow to ktos nie mial, ani na poziomie scenariusza ani na poziomie aktorstwa.
                                  No ale gralo ... tyle muzy piosenkowej i "nieosluchanej" to juz dawno w serialu chyba nie bylo. No ale to troche malo, niemniej jeszcze jednemu odcinkowi dam szanse.
                                  • Gość: marion Re: Przepis na życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.11, 09:48
                                    Czyli nie tylko ja mialam taki odbior. W kilku momentach po prostu przysnelam! no szok, co mi sie w porzednich 2 odcinkach nie zdarzalo. Owszem bylo kilka smeisznych kwestii, oczywiscie w wykonaniu Adamczyka i Ostaszewskiej ale to za malo...Nic akcja nie drgnela do przodu, niby sie dowiedzial ze zona ktora zostawil jest w ciazy no ale co dalej?mam andzieje ze wreszcie akcja nabierze tempa....i drazni m,nie bardzo ze akurat Drężek gra w tym serialu jak i w serialu Chichot Losu identyczna postac, - szefa biura.Czasami sie gubie jaki serial ogladam....muzyka swietna - to zasluguje na pochwale.
                                    • buntownik.z.wyboru Re: Przepis na życie 21.03.11, 11:06
                                      marion :
                                      [...] i drazni mnie bardzo ze akurat Drężek gra w tym serialu jak i w serialu Chichot Losu identyczna postac, - szefa biura.Czasami sie gubie jaki serial ogladam..




                                      po ostatnim odcinku mam to samo odczucie ;)
                                  • faszyna Re: Przepis na życie 21.03.11, 09:55
                                    Wątek młodziezowy to nie tylko niezgrabność, ale i bardzo niesympatyczna postać córki. Jej arogancko-krytyczne (by nie powiedziec chamskie) wisty do nielubianego chłopaka w kolejnym juz odcinku, czy przytyk do przyjaciólki na temat jej otyłości, to juz nie tylko przejaw jej egoizmu, do którego sie przyznała, ale przede wszystkim wrednego charakteru. I jak tu polubić taką postać? Nie wiem, co miala na mysli Pilaszewska, tak ją ustawiając, czy to jakies echo własnych zyciowych doświadczeń? No chyba, ze obecna młodziez, wychowana na róznych reality-szołach, taka wlaśnie jest, a ja o tym nie wiem, bo juz rodzinnie wyskoczylismy z wieku szkolnego?
                                    • aga_ata Re: Przepis na życie 21.03.11, 10:19
                                      No zgrzyta mi coś w tym serialu, ale - jak pisałam - miły akcent. Prawdę mówiąc jak czytałam jakieś opisy przed premierą liczyłam na szybką akcję, nie ukrywam, że i na Szyca, bo dawno go w serialu takim zwykłym nie widziałam. Ostatni raz chyba w Oficerze. A tu kicha. A postać Jerzego może być fajna.

                                      Ostaszewska z Olszówką tego serialu we dwie nie pociągną. Adamczyk im pomaga ile wlezie, ale Kumorek z córką to nuda. Choć Kumorek miła dla oka, córka wnerwiająca. Mogli obsadzić młodszą dziewczynkę, jakąś chociaż 13latkę. Miałoby to i ręce, i nogi.

                                      Obejrzę cały sezon na pewno, bo o tej porze w niedzielę nie mam jakoś panicznie wiele do roboty:)
                                  • _diabolique_ Re: Przepis na życie 21.03.11, 10:55
                                    A mi się wydawało, że będzie fajnie, a na razie jest mega kicha. Tak jak piszecie, kolejne odcinki ratuje Ostaszewska z Adamczykiem przede wszystkim. Ale to jednak za mało.

                                    Wczoraj skupiłam się na oglądaniu i nie pojmuję dlaczego uparto się, że córka 32-letniej aktorki musi mieć 16 lat, co więcej, dlaczego aktorka grająca tę córkę ma 20 lat??? Ten rozjazd boli oko, naprawdę. Trudno uwierzyć, że nie udało się znaleźć sensownej 16-latki do tej roli...
                                    Wątki szkolno-młodzieżowe - porażka! Dialogi pomiędzy Manią i jej koleżanką miały być nowoczesne i pewnie zbliżone do rzeczywistości, a są mierne (no już akcja z mówieniem "gruba" mnie rozwaliła całkowicie, że o rozmowie z drętwym kolegą nie wspomnę)
                                    No i to wywalenie mebli... Ja rozumiem, że hormony, że nienawiść i złość, ale trzeba mieć na czym siedzieć... ;) Aaaa, no i ciekawa jestem jak one we trzy albo nawet w dwie i pół bo Olszówce w szpilkach nie wierzę, wyniosły te graty na śmietnik????
                                    Najważniejsze, że potem napiły się wina. szczególnie Anka w ciąży, hehehe.
                                    Czekam na Szyca, a potem chyba dam sobie spokój bo jakoś mam przeczucie, że dopiero wtedy wszystko położy sie tak, że nawet Ostaszewska tego nie uratuje swoimi rewelacyjnymi fochami jako ginekolog prenatolog Anki jak mniemam:D

                                    A się napisałam;)
                                    • faszyna Re: Przepis na życie 21.03.11, 11:20
                                      Mnie mocno ukłuły te rozważania o alimentach. Co z tego, ze mąż zaproponował 1000 zł? Chyba to sąd ustala wysokość alimentów, a nie rozwodzący sie i winny rozwodu mąż? I ten podział majątku... Przypomniał mi sie początek "Rozważnej i romantycznej", podobnie skrojony, gdy wredna żona "przycina" chęci męża do pomocy swoim przyrodnim siostrom po smierci wspólnego ojca. Tyle, ze wtedy był początek XIX wieku, o prawach kobiet nikomu sie nie sniło, a angielskie prawo spadkowe było bez litości wobec pozostałych spadkobierców. Teraz jest wiek XXI, a ja mam uwierzyc, że bohaterka "pójdzie" na tysiąc-złotowe alimenty? No chyba lekka przesada.... :(
                                    • aga_ata Re: Przepis na życie 21.03.11, 11:27
                                      Ostaszewska tego nie uratuje swoim
                                      > i rewelacyjnymi fochami jako ginekolog prenatolog Anki jak mniemam:D
                                      >

                                      Ty możesz mieć rację! I to by było coś! O ile tylko dobrze rozpisane.

                                      Też mnie zastanowiło to wynoszenie mebli. Choćbym była nie wiem jak bardzo przywiązana do looku w szpilkach, zdjęłabym je pomagając koleżance z meblami. Może to czepialstwo, może postać Olszówki taka jest, ale mnie razi.

                                      Matt pisał, że to takie "zobaczycie po raz tysięczny jak kobietę zostawia mąż, jak traci pracę, w dodatku jest w ciąży", ale żeby po raz tysięczny to zagrało, to trzeba postać na coś niebanalnego PO tym wszystkim, skoro sama istota jest prosta do bólu zębów. Straciła męża, pracę ble ble ble wiemy o co chodzi, ale do licha niechże się coś dzieje ciekawego! Żeby po raz tysięczny oglądać coś z zainteresowaniem trzeba to nie tylko ładnie opakować, ale i zadbać o treść nieco bardziej górnolotną od "wyrzućmy meble, śmiejmy się i pijmy wino za nowe życie".

                                      A jeśli Anka się w Szycu zakocha, a on w niej i nie zrobią z tego porządnego i fajnego wątku, a tylko rozmemłane love w stylu Nigdy w życiu!, to się zdenerwuję jeszcze bardziej.
                                      • _diabolique_ Re: mały spoiler:-) 21.03.11, 13:38
                                        > > jako ginekolog prenatolog Anki jak mniemam:D
                                        >
                                        >
                                        > Okazuje się, że lekarką, do której ginekolog skierował Ankę, jest Beata, z któr
                                        > ą Andrzej ma romans. (odc 4)

                                        No to mogę pisać scenariusze do mizernych seriali ;) Pewnie da się z tego wyżyć :D
                                              • faszyna Re: mały spoiler:-) 21.03.11, 21:34
                                                Tak, Żurek sie pojawi, na tyle samo czasu, co po raz kolejny Szyc. Chyba obaj biją rekordy w wysokości gaży na jedną sekundę obecności na planie. ;))))
                                                Swoją drogę, takie coś to tylko polscy twórcy mogli wymysleć: serial brnie w coraz bardziej nudne wątki młodzieżowy i "starzykowy", a za kulisami czeka najwieksza gwiazda serialu, czyli Szyc. No chyba że przy tym czekaniu zdązy jeszcze zagrac Wałęsę u Wajdy. ;)))
                                                • Gość: matt_banco Re: mały spoiler:-) IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.03.11, 23:19
                                                  ;-))))) No a moze to wlasnie oszczednosc. Szyc na planie byl 3 dni, obskoczyl wszystkie sceny z nim zaplanowane ... czyli jakies 13 minut z calego czasu emisyjnego i mogl sie zajac czyms innym. Tworcy mieli podstawe do tego zeby "zaszycowac" widzow i juz. Wszyscy zadoleni ... no dobra, no oprocz tych kilku malkontentow na forum gazetowym, no ale ci to margines marginesu, opozycja i ekstremum. Twierdza, ze serial powinien miec "tempo", ze corka nie moze wygladac na mlodsza siostre swojej matki i ze kobieta na szpilkach nie uniesie kredensu ize "zadrężkowanie" widzow jest tylko o stopien nizej od ich zadreczania ... kto by takich sluchal. Za robote by sie jakas wzieli, a nie luk w fabule szukali, tudziez suspensu oczekiwali albo co gorsza pomyslowej intrygi. Takim to sam Hitchcock nie dogodzi ...
                                              • em.bovary Re: mały spoiler:-) 22.03.11, 09:19
                                                Nie masz, albo... mamy je obie:)
                                                Wczoraj rano czwarty odcinek był dostępny, wieczorem już go nie było... i nadal nie ma. Zdążyłam tylko opis przeczytać, ogląd zostawiłam na później:/
                                                • Gość: Ala Re: mały spoiler:-) IP: *.rajskanet.pl 22.03.11, 13:51
                                                  Zgadzam sie, ze to serial w stylu "Nigdy w życiu". Taki miły i sympatyczny filmik dobry do oderwania sie od rzeczywistości. W sumie lubię. Jedyne co mi nie pasuje to ta wiecznie skrzywiona córka głównej bohaterki, z wiecznymi pretensjami. Wątek, w którym rozpaczała i sie miotała, bo rodzice zdecydowali sie ją "urodzić" głupi jak nie wiem co. Ja rozumiem, ze to zbuntowana nastolatka, ale bez przesady. Nie można być 24h na dobę wiecznie niezadowoloną i obrażoną. Troche ta rola Olszówki tez nie najwyższych lotów. Wieczne gadanie o bzykaniu może być śmieszne przez dwa odcinki, ale po następnym mogłaby sobie darowac.
      • Gość: gocha Re: Przepis na życie IP: *.radom.vectranet.pl 22.03.11, 22:32
        Dziewice dla mnie były beznadziejne, jedna wielka kolorowa reklama wszystkiego,pokax efektów na ekranie, zero fabuły.
        Przepis na życie podoba mi się, nie mam uwag. Słabości zawsze można znaleźć .Jeśli takowe są to mnie w oczy nie kolą.
        Ja czekam na Lesława... trochę go będzie więcej z tego co czytałam.
        • galaxian1 Re: Przepis na życie 25.03.11, 21:53
          Przecież ten serial to tandeta dla nieszczęśliwych kur domowych!
          Przez 4 odcinki bohaterka lamentuje - czyżby syndrom Magdy M ?
          Adamczyk jest spoko - reszta mizeria. Szyca po minucie na odcinek (a pewnie kasy zgarnia najwięcej!).
          A brzydszych aktorek już zatrudnić się chyba nie dało? :D
          Olszówka fajna była, ale 15 lat temu... Kumorek sorry, a ta jej córa to w ogóle jakiś kosmos!
          Jako facet nie mam na kin oka zawiesić. Może męskie postacie są OK, ale kobiece to tragedia.

          Zdecydowanie wolałem "Dziewice", serial bardziej trafiał też w męskie gusta - fajne imprezowe dziewczyny, trochę momentów, fajnie się oglądało - choć fabuła głupiutka. :)
              • faszyna Re: Przepis na życie 26.03.11, 12:16
                Jeżeli miarą wspólczesnie pojmowanej seksualności jest Doda, to racja, Kumorek jest aseksualna. ;) Co do jej urody, czyz nie od dawna wiadomo, ze to jest kwestia gustu, o którym sie nie dyskutuje? A ze gusty facetów i kobiet sa całkiem rózne, to niestety taka jest bolesna prawda. Wystarczy porównac opinie na temat urody kobiety wydane przez jej męża i przez tesciową. ;)))
                Dla mnie M. Kumorek reprezentuje taki rzadko spotykany i szlachetny typ urody, który mi sie nieodmiennie kojarzy z Audrey Hepburn. Ale moze taka uroda jest de mode?
                • Gość: jak-kania-dzdzu Re: Przepis na życie IP: *.rzeszow.mm.pl 26.03.11, 13:46
                  Mnie też podoba się taki typ urody jaki reprezentuje Magda Kumorek, delikatny, inny, nie tandetny. Pamiętam ją z początków Samego życia, piękna wtedy była, taka promienna, a ostatnio (w Przepisie i w Hotelu 52) już wygląda inaczej, bardzo schudła, co niekorzystnie moim zdaniem wpłynęło na jej rysy twarzy. Teraz jak dla mnie wygląda tak trochę niezdrowo, zapadnięte policzki, podkrążone oczy, blada cera, wydaje mi się ciągle zmęczona. A skoro kamera pogrubia, to ona w realu musi być bardzo, bardzo drobną kobietką, niemal jak anorektyczna Osyda z Majki.
                    • galaxian1 Re: Przepis na życie 27.03.11, 16:10
                      Nie bluźnijcie!!! Gdzie Kumorek do Audrey Hepburn (najpiękniejszej aktorki jaka chodziła po ziemi!) !!! Mnie Kumorek kojarzy się raczej z Sigourney Weaver, która również mi się kompletnie nie podoba. Co ciekawe Kumorek podoba się głownie kobietom - ciekawe czemu :)
                      • faszyna Re: Przepis na życie 27.03.11, 17:11
                        Oj, galaxian, nie kumasz... ;) Nie chodziło mi o podobienstwo rysów twarzy, lecz o cos takiego, co bym nazwała szlachetnoscia urody. To nie jest uroda przebojowej laski ani seksbomby, ani wampa. To jest uroda "szlachecka". W której zawarta jest pewna delikatność i kruchość. No moze taka kobieta "do zaopiekowania" nie pasuje facetom, bo wspólczesni faceci to by raczej chcieli, aby sie nimi zajmowac i w dzień i w nocy. ;) Ale moze właśnie dlatego kobiety marzą o dawnym porządku rzeczy, które kojarzą sie z takim własnie typem urody,gdy facet to był facet, a kobitka to była krucha istotka. ;)))))
                        Galaxian, a co konkretnie cenisz w urodzie AH, tak przy okazji?
                        • aga_ata Re: Przepis na życie 27.03.11, 17:57
                          O tak, Kumorek z czasów Samego Życia to był cukiereczek do schrupania. Rzeczywiście była "pełniejsza", na twarzy. Do tego fryzurka ostrzyżona na bombkę dodawała jej dziewczęcości. Taka kokietka nieświadoma tego, jak cholernie jest atrakcyjna.

                          Teraz rzeczywiście zatraciła trochę uroku. Moim zdaniem przez to, że faktycznie schudła i przez te dłuższe włosy. Ale wciąż miło patrzeć.

                          Nie mogę już się doczekać dzisiejszego odcinka. Przede wszystkim dlatego, że jestem ciekawa ile zdań więcej od tych ze zwiastunów wypowie Szyc. Dwa, trzy?
                          • faszyna Re: Przepis na życie 27.03.11, 20:13
                            No to juz chyba wszystko jasne, czemu serial jest taki, jaki jest. Dzisiaj w DDTVN (filmik osiagalny online) scenarzystka opowiadała, jak to po napisaniu I odcinka spodziewała sie decyzji ws. projektu Bog-wi-kiedy, a tymczasem sprawy potoczyły sie tak ekspresowo, że w pól roku musiała mieć gotowe całe 13 odcinków. Czyli to, co widzimy, to po prostu polska skrzecząca rzeczywistość:odcinki pisane na kolanie lub, alternatywnie, na tasmie fabrycznej. ;) Do tego cięcia w scenariuszu niezalezne od scenarzystki.
                            Fajnie jest byc scenarzystą w naszym grajdole. ;)))))
                            • aga_ata Re: Przepis na życie 27.03.11, 22:47
                              Też to oglądałam. Wypowiadała się, jakby była autorką oskarowego hitu. A już jak zaczęła dywagować o złożonej scenie nastolatek na przystanku - wymiękłam.

                              Dzisiejszy odcinek... Jakaż to szmira! Szyc powiedział chyba dokładnie trzy zdania więcej niż w zwiastunie, Żurek może dwa. Po prostu szał. To jest chyba ich sposób na ściągnięcie widzów. W zwiastunie zobaczą i myślą: oho! muszę zobaczyć, oni tam grają. po czym w odcinku jest wszystko, tylko nie to, co powinno być.

                              Sceny z córką i tym chłopakiem... bez komentarza.
                              Kupno łóżka - pierwsza potrzeba głodującej matki, na którą się robi Anka.

                              I znów Ostaszewska ratuje z Adamczykiem plus te trzy zdania Szyca.

                              Ale nie poddam się. BĘDĘ to oglądać, aż postać Jerzego wypowie co najmniej kilkanaście dłuższych zdań.
                              • Gość: gocha Re: Przepis na życie IP: *.radom.vectranet.pl 27.03.11, 23:22
                                Taka szmira a wszyscy śledzą każdy odcinek. :)
                                Mnie się bardzo podoba, są śmieszne momenty, fajne dialogi i coraz Więcej Lesława Żurka (darmowe vod :))
                                Tak jak pisałam wcześniej jak się rozkłada na czynniki pierwsze zawsze się coś znajdzie na nie .
                                Ludzie trochę cierpliwości. Jak dla mnie Szyc nie jest tu głównym bohaterem. Z tego co czytała m później będzie go więcej.
                                No ale każdy ma swoje zdanie. Ja akurat obecnie tylko ten serial oglądam w tej stacji.

                                • krzakoska Re: Przepis na życie 28.03.11, 00:50
                                  Tak, to łóżko też mnie zastanowiło, zwłaszcza że widać było że to nie żadna ikea tylko jakiś salon meblowy bardziej ą ę, jeśli w jej sytuacji finansowej uznałabym to łóżko za niezbędnie konieczne pewnie wybrałabym tańszą opcję.
                                  No i druga sytuacja - "niestety, w Pani stanie, sama Pani rozumie... No chyba że praca na recepcji". Ania oczywiście wychodzi, po czym skarży się matce że przecież musi mieć jakąkolwiek pracę. Rozumiem jej ambicje zawodowe, mając doświadczenie wiadomo że chcemy iść wyżej, ale w tej sytuacji chyba lepsza praca na recepcji niż żadna??
                                  • Gość: zydor Re: Przepis na życie IP: 80.50.238.* 28.03.11, 07:37
                                    Żurka będzie więcej w najbliższym odcinku, Szyc będzie miał scenę - niemą :D Od 6 odcinka będzie i Szyc i Lesław i więcej gotowania i akcji. Tylko czy to nie za późno?

                                    PS. Scena ze scenarzystką - Pilaszewską w gabinecie (mojej ukochanej) dr Beatki - rewelacja :D
                                    • Gość: marion Re: Przepis na życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.11, 10:44
                                      No mnie sie ten odcinek bardzo podobal (nie usnelam jak ostatnio)Jak dla mnie ten luzik w podaniu sytuacji jest boski.Problemy powazne a odbiera sie to jakos tak lekko, zabawnie.,..
                                      Na koneic weekedu idelany. PIlaszewska - to nie pozna ciaza to wczesna menopauza-rewelacja. Scena Poli z szefem - hipnoza....super.
                                      Matka Anki palaca papierochy i te nasiadowki z rowiesnikami, -boskie.
                                      Dr Beatka -czyli Maja Ostaszewska-genialna wprost!!! No szybko, nie mozemy sie spoznic...a z kim jestesmy umowieni-no wiesz, ja dla samej siebie,,,,
                                      Do tego Adamczyk w roli nieboraka, sterowanego przez Beatke...super

                                      Troche spaprali sprawe ze Anka przychodzi do Beaty do gabinetu i ta jej nei kojarzy, bo ze Anka jej nie zna to zrocumiale ale Beata przeciez sledzila ANke jak miala kolajce z Jerzym...wiec ja widziala, !!! A tu sie nie znaja????cos nie teges...

                                      Watek corki i Grochola-beznadzieja!!! te jej okulary mnie draznia....grgrgrggrgrggrstrasznie arogancka dziewczyna...
                                      • yoka1 ciąża 28.03.11, 11:19
                                        ale co ona sama się przyznawała zę jest w ciąży, dlatego nie może dostać pracc? Bo przecież nic nie widać, a jedyną osobą ze starej firmy wiedzącą o ciąży jest jej rzekoma przyjaciółka grana przez Edyctę O.
                                      • Gość: xyz średnio na jeża IP: *.imsmultimedia.com.pl 28.03.11, 11:24
                                        Tak, Beata powinna poznać Ankę - jeśli nawet nie z twarzy (bo mogła ją widywać tylko od tylu) to chyba nazwisko powinno jej coś zasugerować? Jako jej lekarka miała chyba kartę pacjenta? Przecież Anka jest jeszcze przed rozwodem, więc nazwiska raczej nie zmieniła.
                                        A tak poza tym nie podobało mi się wczoraj kilka rzeczy: Ankowka modlitwa w kościele (wątpliwy realizm głośnej rozmowy z Bogiem w kościele pelnym turystów), szczery zachwyt każdego męskiego aktora starawą i umiarkowanie atrakcyjną Olszówką o spuchniętej twarzy, wymyślne antagonizmy między Anką a Szycem (skłócanie ich, by potem połączyć jest tak nachalne, że aż razi), wciąż wciąż wciąż beznadziejna młodzież...
                                        Serialik zabawny (dzięki Beatce i Adamczykowi) i łatwy w odbiorze, ale nic poza tym.
                                          • lilith76 Re: średnio na jeża 28.03.11, 14:15
                                            Mi się wydawało, że oni powiedzieli, że moga jej zaproponować jedynie stanowisko w recepcji, ale skoro jest w ciąży, to sama rozumie.
                                            Też mnie wzrusza ta jej prawdomówność. Ona sobie tę ciążę w CV wpisuje, w rubrykę hobby?

                                            Jeszcze pewna kwestia - w Kodeksie Pracy nie można zwolnić kobiety w ciąży (umowa na czas nieokreślony), nawet jeśli sama się zwolniła, dowiedziała się o niej, to trzeba ją przywrócić. A w polskim KP ciąża zaczyna się dniem ostatniej miesiączki - ona zaszła w ciążę najpóźniej w ten sam dzień, w który straciła pracę - ostatnia miesiączka była kilkanaście dni wcześniej, gdy była jeszcze w stosunku pracy, czyli oficjalnie była w ciąży i powinni ją przywrócić do pracy do dnia porodu.
                                            Chyba, że coś pokręciłam.

                                            Łóżko - byłam w podobnej banalnej sytuacji i takie wypasy sobie darowałam.

                                            Serial trochę się dłuży, dynamika siada. Jedynie para Ostaszewska-Adamczyk dodają ruchu.
                                            • notting_hill Re: średnio na jeża 28.03.11, 14:57
                                              Kwestie pracowe są mało realistyczne, fakt. Widać, że pani Pilaszewska nie miała zbyt wiele do czynienia z KP.

                                              Mnie oburza tylko jedno- że pokazuje się jako oczywiste, że kobiety w ciąży nikt nie chce zatrudnić, bohaterka nawet się niespecjalnie przeciwko temu burzy, ale twardo w drugim zdaniu mówi, że w ciąży jest. Bardzo to szlachetne z jej strony, tylko mało realistyczne w zetknięciu z brutalnym światem. Nie będę spojlerować (bo obejrzałam następny odcinek), ale dalej jest tylko gorzej.
                                              Nie dziwota, że nikt nie chce dzieci rodzić.
                                        • wyssana.z.palca Re: średnio na jeża 28.03.11, 11:49
                                          Właśnie ze zmieniła nazwisko na panieńskie matki gdy rejestrowała się do nowego lekarza kilka odcinków temu. Z resztą się zgodze- modlitwa głośna i potem wielkie zdziwko, że ktoś ja słyszy i "podsłuchuje"... No i że też takie Lesławy Żurki nie wpadają ot tak na mnie... Eh.
                                          Nudzi i wkurza mnie to coraz bardziej, chyba spadła mi motywacja do obejrzenia następnego odcinka...
                                            • spinka0001 Re: średnio na jeża 28.03.11, 16:27
                                              kelle1986 napisała:

                                              > Chciałabym żeby mnie taki Żurek prześladował jak Ankę:D

                                              Szczerze? To ja też bym chciała.
                                              Właściwie to tylko przez to że widziałam Żurka w zapowiedziach obejrzałam odcinek, ale muszę powiedzieć że kilka innych rzeczy jeszcze na plus: Adamczyk, Maja i no i Olszówka z szefem na tych ćwiczeniach.
                                              Za grą Szyca nie przepadam więc choćby nie wiem jak idealnie zagrał to i tak na mnie dużego wrażenie nie zrobi.
                                              • faszyna Re: średnio na jeża 28.03.11, 19:58
                                                Jakis fanklub Żurka sie tu szykuje?;) No będzie go więcej za tydzień, a dla niecierpliwych juz jest na VODzie. Niestety, nawet Zurek niewiele pomaga na dziury scenariuszowe: niby bedzie, ale nie do konca, nie wiedziec czemu zgubino go w pół akcji...
                                                  • Gość: matt_banco Barszczyk czyli zurek ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.03.11, 22:52
                                                    Hmmm ... a kogo ja wole ... Szyca czy Zurka? Jak cos zagraja senswonego w tym serialu to sie bede glebiej zastanawial (patrzac z szerszej perspektywy Szyc zrobil wiecej wiec i latwiej przychylac sie do jego kandydatury, ale podobnie jak Zurek bywa "nierowny"). Urodowo sa mi w zasadzie obojetni ;-) Natomiast to co troche martwi, to ... brak chemii miedzy Szycem a Kumorek, nie dostrzeglem, a i scena "meblowa" zagrana jakos tak niezgrabnie. Tego typu "chropowotosc" powinna byc zgrabna, a to bylo jakies takie siekierka ciosane (no trudno uwierzyc, ze glowna bohaterka bedzie z owym panem jakowes milostki uskuteczniac).
                                                    A jak odcinek? Taki sobie, ze wskazaniem na "sobie". Ale jedna rzecz mi sie bardzo podobala. Mimo wspomnianej asburdalnosci "nieznajomosci" Beaty i Anki ... scena w gabinecie ladnie zagrana przez Ostaszewska, na moment zniknelo przerysowanie, a pani doktor byla wrecz delikatna. I fajnie, bo dobrze kontrastuje to z zabawnymi scenami z Adamczykiem ("stara pierworodka")
                                                    A co poza tym? Nie wiem o co chodzi z ta dandysowata, czy jak to tam nazwac ... "stylizowana" mlodzieza. A to kapulutek, a to okularki, a to zgrzytajace zestawienie kolorystyczne. Nigdy nie bylem nastolatkiem (ponoc), ale takie podkreslanie swojej odrebnosci jakies takie ... no ale moze takie wlasnie jest.
                                                    "Seksowna" Olszowka ... do granic, ale dzieki temu mocniej wybrzmialo to co szczerze powiedziala Anka. Niemniej jako postac stricte komediowa sprawdza sie dobrze ... zabawna scena z "upuszczeniem" Jeremiasza.
                                                    Na dodatek mielismy juz standardowo wplecionych kilka teledyskow, w tym ten kulinarno-przyprawowy (bo przeciez sponsor mial w kontrakcie 43 sekundy kazdego odcinka), ktory dodatkowo jeszcze "pograzono" reklama pewnej margaryny wyswietlanej w tym samym czasie na dole ekranu.
                                                    Widzialem tez ten wywiad z pania scenarzystka. Oj, oj, oj ... nie bylo to budujace. Nie dosc, ze pokazala "kolano" czyli sposob pisania owego scenariusza, to jeszcze zachwycala sie "nastoletnimi" watkami, jakoby jej corka zatwierdzila ich realnosc. No i jak scena przystankowa miala byc trudna scena z oceanem niuansow emocjonalnych to juz naprawde trudno jakos zaufac "uchu i oku" pani scenarzystki, tudziez jej corki.
                                                    No ale ... na Zurka mam ochote, Szycem wciaz nie pogardze wiec spokoju na razie owemu serialowi nie dam.
                                                  • buntownik.z.wyboru Re: Barszczyk czyli zurek ... 31.03.11, 09:11
                                                    matt_banco:

                                                    A jak odcinek? Taki sobie, ze wskazaniem na "sobie". Ale jedna rzecz mi sie bardzo podobala. Mimo wspomnianej asburdalnosci "nieznajomosci" Beaty i Anki ... scena w gabinecie ladnie zagrana przez Ostaszewska, na moment zniknelo przerysowanie, a pani doktor byla wrecz delikatna. I fajnie, bo dobrze kontrastuje to z zabawnymi scenami z Adamczykiem ("stara pierworodka")




                                                    Ale może to świadczyć też o czymś takim jak profesjonalizm. Z dotychczasowych odcinków widać, że Beata w pracy jest zawodowcem ( życie prywatne też ma zaplanowane od A do Z - przynajmniej w głowie)
                                                    Zatem w gabinecie są zadania do wykonania i nie ma miejsca na prywatną zemstę.
                                                    To może być po pracy :)

                                                    Swoją drogą ta scena tez mi się bardzo podobała.
                • dona.a Re: Przepis na życie 05.04.11, 22:39
                  faszyna napisała:

                  > Jeżeli miarą wspólczesnie pojmowanej seksualności jest Doda, to racja, Kumorek
                  > jest aseksualna. ;)

                  Doda to kojarzy mi się raczej z troglodytą niż symbolem seksu. Symbolem seksu jest dla mnie Monika Bellucci, a Kumorek, owszem, ma taki nieopatrzony urok delikatnej, eterycznej kobietki, ale żeby zaraz Audrey Hepburn...
    • Gość: matt_banco Kontratak "Zabci" czyli spotkanie z pancernikiem IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.04.11, 09:07
      To zawsze jest zabawne i daje spore mozliwosci, gdy w kims lekko ciapowatym lew sie budzi. "Żabcia" zaryczała i od razu zrobilo sie żwawiej ("Ja, ja, ja ... ja mam rozwód ... ja, ja, to jest MÓJ rozwód ... Co ja jestem? ... Pozwolenie na budowe"). Aczkolwiek cichym bohaterem zostala Beata "Rybka". Swietnie Ostaszewska odegrala "wypadniecie" z roli kobiety dominujacej i to zarowno w stosunku do ojca, jak i za chwile w stosunku do narzeczonego. Energetyczna jest tez Kolak (szczegolnie w akcji dybania na "juz za chwile bylego" ziecia) i dzieki niej nawet powoli przekonuje sie do "loży seniorów", chociaz akurat sam ich wystep byl jakos tak niechlujnie zrealizowany (na poziomie rzemiosla filmowego, a nie fabularnym). Dzwiek byl jakis tak nienaturalny, cos nie tak.
      Zurek ... no chlopiecy, w czym srednio pomaga akurat taki motocykl. No ale pewnie tak to wlasnie wymyslono, ze to bedzie taki troche sowizdrzał.
      Odcinek dobry, momentami naprawde zabawny, a ze rozwiazania fabularne takie sobie (porftel) ... no coz, taki styl i juz. Ale product placement zaczyna mnie wkurzac. Rozumiem, ze musi byc, ale dlaczego to jest tak punktowane i sygnalizowane? Maslo tak dlugo bylo w kadrze, ze nim trafilo do potrawy, to juz chyba zdarzylo zmienic stan skupienia.
        • aga_ata Re: Kontratak "Zabci" czyli spotkanie z pancernik 04.04.11, 09:23
          Alma i masło Lurpak brzmią lepiej niż zakupy w Leclercu...

          Jak na razie połowa serii, a Anka dopiero zatrudniła się u Szyca. Jego pojawienie się wczoraj przez około sekund trzy powaliło mnie na kolana. Dobrze, że chociaż dali się wypowiedzieć Żurkowi.

          Teraz Albo Nigdy w porównaniu z Przepisem to był majstersztyk fabuły. I tak, mogę tego nie oglądać zamiast narzekać, ale wolę narzekać, gdyż ponieważ większych problemów brak.
          • Gość: marta Re: Kontratak "Zabci" czyli spotkanie z pancernik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.11, 10:14
            zgodzę się, że fabuły tu nie ma za grosz...ani nawet konsekwencji w jej prowadzeniu (wątek młodzieżowy razi strasznie...), do tego te "przypadkowe" spotkania z Żurkiem, babcia latająca po mieście z rozwichrzonym włosem (chociaż pani Kolak- jedna z lepszych w tym serialu...) i nagle się okazuje, że syn przyjaciółki ma firmę sprzątająca w klinice zięcia...i oczywiście trzeba nam to wyłożyć jak "kawę na ławę". Oglądam dla Majki Ostaszewskiej (bo lubię jak gra) i Magdy Kumorek(bo lubię jak jest, z grą bywa różnie...) Żeby pani Pilaszewska nie popadła w zachwyt nad samą sobą i swoim geniuszem dodam, iż zdecydowanie lepiej gra, niż pisze. A, że każdy powinien robić to, co umie najlepiej, niech może ten serial odda mężowi ;)
          • faszyna Re: Kontratak "Zabci" czyli spotkanie z pancernik 04.04.11, 10:15
            Też mi Alma wpadła w oczy. W naszym mieście to chyba najdroższy spożywczy: byłam przypadkiem raz i "tym panom już dziekuje". ;) Mattowego masła nie odnotowałam, natomiast długa sekwencja otwierania paczuszki z jakąś przyprawą jakiejś firmy naprawde porywająca. ;)) Scena u pancernika swietna, natomiast finalna scena z Żurkiem całkiem bez pointy.
              • faszyna Re: OT o Almie 04.04.11, 12:41
                Rankingi rankingami, ale "moje" BOMI są o niebo tansze od naszych dzielnicowych sklepików i od tejze Almy. To własnie porównania cen z Bomi i Almy rzuciło mnie wtedy na kolana.
    • figurka_z_porcelany Re: Przepis na życie 04.04.11, 11:17
      "Pancernik Patiomkin", "pozwolenie na budowę" i pozostałe teksty rozwścieczonego Adamczyka - bezcenne. Równie bezcenny był występ Klubu Seniora. Uśmiałam sie serdecznie. Natomiast brakowało pointy - jakiejś wyrazistej miny rzeczonego pancernika. Stary Darmięta powinien okazać złość, zaskoczenie, cokolwiek, ale jego twarz nie wyrażała niczego...
      Zakupy bezrobotnej w drogiej Almie -bez komentarza.
      Jednak, jeśli człowiek zgubił portfel to pierwsze co robi, to dzwoni do banku zablokować kartę i leci na policję zgłosić utratę dowodu osobistego. Natomiast nasza bohaterka czeka sobie spokojnie na przybycie mamusi z kasą, niespiesznie wlecze się z nią do domu uskuteczniając po drodze pogaduchy i zabiera się za gotowanie bigosu. I nie ma nawet wzmianki o tym że podjęła jakąś akcję bankowo-policyjną.
      Do tego następnego dnia ma rozwód, a raczej trudno stawać przed sądem w charakterze strony nie mając dowodu tożsamości. Chyba, że wylegitymowała się sądowi paszportem, ale to też nie zostało powiedziane. No i gdzie byli ławnicy? Po mojemu, w sprawie rozwodowej powinno być dwóch ławników - chyba że coś się zmieniło ostatnio w przepisach....
      I dlaczego Żurek oddał portfel dopiero następnego dnia, a nie od razu? I dlaczego jego właścicielka nawet nie wyglądała na ucieszoną? Przyjęła ten portfel z dokumentami, jakby to była upuszczona chusteczka do nosa...
      Ale ogólnie, akcja Adamczyka i wystraszona Beatka zrekompensowali mi nielogiczności scenariusza :)
      • qasiunia Re: Przepis na życie 04.04.11, 11:49
        te reklamy produktów proszą o pomstę do nieba.Czasem mam wrażenie, że tylko dla tych reklam serial powstał: stacja BP, alma, lurpak, prymat i inne.
        Ogólnie serial fajny, choć brak konsekwencji w niektórych scenach powala.
      • notting_hill Re: Przepis na życie 04.04.11, 12:22
        Owszem, z portfelem wszystko racja... Brak DO przy stawaniu przed sądem to może być problem, chociaż ja nie pamiętam, żeby się kazali legitymować przy tej okazji dowodem, wystarczyło ustne oświadczenie chyba, ale na wszelki wypadek miałam przy sobie.

        Z ławnikami to też nie do końca tak, bo oni są, ale wychodzą w jakimś momencie, chyba przy odczytywaniu wyroku przez sędziego, no nie pamiętam, własny rozwód to przepotężny stres :).

        Też pomyślałam sobie, że robienie zakupów w Almie w towarzystwie kłopotów finansowych to ekstrawagancja, no ale w rodzince.pl też robią...
        • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.04.11, 12:35
          Nie znam sie na marketingu, a tym bardziej na uwarunkowaniach product placement, ale mozna chyba tak "dociosac" scenariusz, ze nie bedzie zgrzytac. Ot wystarczy zeby to mama zrobila zakupy w tej "reklamowanej" sieci i przyniosla corce, czy nawet postrzelona przyjaciolka, ktora raczej nie wyglada na "mającąkłopotyfinansowe". Inna sprawa, ze skoro juz poszla do tej sieci, to juz sama bytnosc w niej jest wystarczajaca, nie trzeba pozniej "dobijac" logiem na torbach. No finezji w tym zakresie w polskich serialch to nijak doszukac sie nie mozna ... a mam wrazenie ze jest coraz gorzej (przegiecie w druga strone z zaklejaniem emblematow marek samochodowych tez jest zenujace). Tak dla zabawy policzylem loga firm, ktore widze z mojego fotela w pomieszczeniu w ktorym przebywam ... osiem. Jestesmy otoczeni logami i jest to naturalne i tak tez powinno byc to robione w serialach, ale nie ... no musza "najechac", "przytrzymac", "zaakcentowac".
          • faszyna Re: Przepis na życie 04.04.11, 12:44
            Metodą ekspresową, czyli z aktywym udziałem myszy w ręku przeleciałam nowy vodowy odcinek serialu i widzę, ze wreszcie Szyc będzie miał swoje 5 minut z duzym okładem. Ale niestety dla nierównowagi bedzie też sporo o młodziezy, na którą powoli zaczynam sie uczulać.
            • Gość: matt_banco Re: Przepis na życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.04.11, 12:53
              No mlodziez ekstremalnie slabowita ... jak wczoraj te dwie "wyrosniete" nastolatki siedzialy na lekcji i cos tam pisaly i mialy na blekitno wypackane paznkocie to wszystko krzyczalo "UWAGA! NASTOLATKA NIEORYGINALNA - KOPIOWANIE NIEWSKAZANE". Ale ... nie wiem dlaczego rozbawila mnie kwestia Grubej "Kurde ... musze schudnac, bo nie mam przewiewu miedzy brzuchem a ...". Chyba dlatego, ze od ogladania seriali zaczynam miec podobny problem ;-))))
              • aga_ata Re: Przepis na życie 04.04.11, 13:30
                "aktorka" grająca postać córki jest wybitnie źle obsadzona, skoro nie tylko mnie wnerwia.

                Jest jej za dużo i za kolorowo. Bez przesady, czy wszystkie gimnazjalistki tak wyglądają? Nie sądzę, żeby nawet większość. Nie mogli jej jakoś inaczej zrobić, te okulary niby fajowe, niby modne, ale... dżizas! Uwielbiam się czepiać, ale po wywiadzie z Pilaszewską i jej zachwytami nad własnym scenariuszem po prostu padam na twarz, jak widzę to "dzieło". Nie wiem w którym miejscu mam się zachwycać.