Gość: tak... IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 00:59 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: rita-ha Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 09.09.01, 16:42 Obejrzałam-i bardzo mi się podobał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tv widz Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: 10.40.65.* 18.09.01, 12:36 Na razie widziałem dwa odcinki, serial wydaje mi sie OK, jednak z poważniejszymi ocenami powstrzymam sie tak gdzies do 10 odcinka. Odpowiedz Link Zgłoś
srubokret Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? 18.09.01, 14:16 racja... duzo zalezy od tego jak sie rozwinie fabula. pzdr srub Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: margot Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: *.nat.visnet.pl 11.11.01, 13:03 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wlad Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: 212.160.211.* 19.09.01, 14:11 Ha jest świetny, mam za sobą coś koło 27 odcinków, to co pokazuje TVN już było na HBO, teraz tam leci dalszy ciąg na prawdę dobry serial. Chociaż seriali raczej nie lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: martinos Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: 195.94.196.* 13.12.01, 09:30 Dla mnie bomba ! Taki sensacyjny "Przystanek Alaska" ! Nie tuzinkowi i piszcie już o gloryfikacji bandytyzmu, bo nie przedział. Kto do tego napisał muzykę ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: franka Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: *.proxy.aol.com 22.09.01, 01:13 zobaczylam ten tytul i od razu zaczelam sie zastanawiac,ktory to program tak trafil,TVN-ho,ho-jestem pod wrazeniem,w Ameryce najnowzszy sezon juz wkrotce, duzo sie w tej rodzinie dzieje i to jak! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saga Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.01, 00:46 Boże jaki nudny serial. Pierwszy odcinek żenujący, po prostu o niczym. To co pisał Orliński w telewizyjnej, to bzdura, nie ma tu ani metafory facetów w krzyzysie wieku średneigo, ani dobrych dialogów, ani dowcipu. Ciągnie się jak flaki z olejem. W Stanach dostał 7 nagród, ale mam wrażenie, że teraz na fali są tam rzeczy ewidentnie nudne, po prostu nagradzano przez lata rzeczy fajerwerkowe, efekciarskie, no to teraz postanowili nagrodzić kobyłę, która jest o niczym. Tak jak po modelakch pięknych przyszedł czas na brzydactwa, po gumach do żucia o samku miętowym przyjdzie czas na gumy o smaku musztardy i kupy. Jedyne, co w tym serialu dobre, to sceny z matką, ale z drugiej strony najłatwiej jest napisać rolę dla sklerotycznej matki outsiderki i całe kino ameryk. jest pełne takich postaci. Ludzie, co Was wciąga w tym serialu? Bo dla mnie to wyjątkowe dno. Odpowiedz Link Zgłoś
wiosna Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? 02.10.01, 19:49 to wogóle cud, że jest was kilkoro, którym sie podoba! Mam wrażenie , że polskie poczucie humoru to jednak posterunek 13. Soprano bije rekordy popularności w USA i ja też jestem jego wierną fanką. To wyjątkowo inteligenty i dowcipny film, skrojony tak, że każdy polski scenarzysta powienien nagrać i po 10 razy oglądać jak sie buduje napięcie. Na HBO leci teraz 3 część. Rewelacja oczywiście. ps polecam odcinek gdy Tony jedzie do Włoch! Perła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ma Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 16.10.01, 09:59 Film tak, czy inaczej gloryfikuje i unormalnia bandytyzm. Miejsce bandytow jest w wiezieniu a tych, ktorzy zlecaja morderstwa - na szubienicy a nie w TV, gdzie publicznosc oswaja sie z tym, ze bandyta to zawaod, jak kazdy inny. Zastanowcie sie, czy chcielibyscie naprawde miec do czynienia z takim typem i wejsc mu w droge albo pozyczyc pieniadze, a potem wychwalajcie rodzine Soprano Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nika Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: *.poz-wok.dialup.ids.pl 19.10.01, 10:15 Ma mnie zaskoczyla. Niemniej nietrudno przyznac racje. Im mniej moralnosci teraz tym wiecej zainteresowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ralph Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 22.10.01, 01:47 Gość portalu: ma napisał(a): > Film tak, czy inaczej gloryfikuje i unormalnia bandytyzm. Miejsce bandytow jest > > w wiezieniu a tych, ktorzy zlecaja morderstwa - na szubienicy a nie w TV, gdzie > > publicznosc oswaja sie z tym, ze bandyta to zawaod, jak kazdy inny. Taaak!!!, i uważam za skandal do en-tej potęgi patologiczne w istocie recenzje, namawiające do spozierania na bandytę jak na kolegę z biura. Tzw. relatywizacja wartości osiąga tutaj szczyt, zastanawia bezkrytyczność wobec ewidentnego zła (chyba, że ktoś nie uważa mafii i praktyk jej członków za ohydne), to może być symptom całkowitej obojętności na przemoc... Czy życie w dzisiejszym społeczeństwie tak dalece się skomplikowało, że z braku rozumnego rozwiązania akceptowana jest przemoc z premedytacją tylko dlatego, że ona zawsze działa? I czyż sukces 'Sopranos' nie jest papierkiem lakmusowym ucywilizowania społeczeństwa, które- jak Tony -nie wyjdzie ze swej neurozy dopóty, dopóki nie porzuci stosowanych w filmie rozwiązań? Problem zdecydowanie przerasta możliwości omówienia na forum, a ja się wściekłem i znowu przypomniał mi się 'Jednowymiarowy człowiek' Marcuse'a. Tym niemniej dzięki, ma, za twojego posta, teraz idę spać i niech mi się przyśni coś miłego, i tobie też życzę, może nie jest aż tak źle... Do następnego, Pozdrawiam, > > Zastanowcie sie, czy chcielibyscie naprawde miec do czynienia z takim typem i > wejsc mu w droge albo pozyczyc pieniadze, a potem wychwalajcie rodzine Soprano Odpowiedz Link Zgłoś
lawok Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? 25.10.01, 11:02 Jak widzę dyskusja o serialu przerodziła się w polemikę na temat moralności, obyczajowości i norm moralnych. Co do gloryfikowania przestępczości to jestem także przeciw, natomiast serial ten bawi mnie i skłaniana do refleksji a to nieczęste w repertuarze zwłaszcza serialowym poszczególnych stacji telewizyjnych. Aby wyjaśnić moje preferencje to wyznam, że jedynym tak naprawdę filmem w odcinkach na jaki czekam w tygodniu jest Ally McBeal. Sitcomów nie uważam, nasze krajowe produkcje to może jeszcze od biedy „Na dobre i na złe”. Tak czy inaczej w „Rodzinie Soprano” podobają mi się przede wszystkim relacje między poszczególnymi członkami tytułowej rodziny. Kapitalnie przedstawiony jest główny bohater (gangster z problemami egzystencjalnymi), jego małżonka (zwłaszcza odcinek z nocną wizytą młodego księdza) no i mamuśka (kiedyś twarda kobieta walcząca o nie zepchnięcie na boczny tor). Przyznam, że dla mnie o wiele bardziej interesujące i widoczne są problemy związane z funkcjonowaniem rodziny niż działalność „zawodowa” Pana Soprano. Jak w przypadku każdego serialu, także ten z pewnością pokaże swoje walory po emisji większej ilości odcinków. Jednak jestem raczej spokojny ze będzie ok. Pzdr lawok Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ralph Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 25.10.01, 12:53 lawok napisał(a): (...) > Jak w przypadku każdego serialu, także ten z pewnością pokaże swoje walory po > emisji większej ilości odcinków. Jednak jestem raczej spokojny ze będzie ok. Może np. na Tony'ego spłynie nagle łaska boska, albo doświadczy stanów mistycznych lub zobaczy jakieś inne światło... Ale wtedy to chyba by się serial skończył, chciaż w ostatnim odcinku to kto go tam wie? Ostatecznie może się chociaż zlituje nad ubogimi i zacznie na ulicy za darmo rozdawać tajemniczy biały proszek... Odpowiedz Link Zgłoś
abrams Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? 26.10.01, 09:55 Gość portalu: ma napisał(a): > Film tak, czy inaczej gloryfikuje i unormalnia bandytyzm. Miejsce bandytow jest > > w wiezieniu a tych, ktorzy zlecaja morderstwa - na szubienicy a nie w TV, gdzie > > publicznosc oswaja sie z tym, ze bandyta to zawaod, jak kazdy inny. > > Zastanowcie sie, czy chcielibyscie naprawde miec do czynienia z takim typem i > wejsc mu w droge albo pozyczyc pieniadze, a potem wychwalajcie rodzine Soprano jeśli byłby to pierwszy, albo jeden z nielicznych filmów o bandytach, to zgoda ale przecież obecnie panowie spod ciemnej gwiazdy, sa bohaterami mniej więcej 90% produkcji filmowej i telewizyjnej ten serial rózni sie od innych, właśnie podejściem do bandziorów - nie sa oni pokazywani jako supermani (jak w wiekszości filmów), tylko jako ludzie mający słabości, czy zwykłe problemy codzienności - z żoną, dziecmi czy samym sobą w właśnie w tym odbrązowieniu mafiozów tkwi siła i odmienność tego filmu dlatego nie uważam "Rodziny.." za gloryfikację przemocy i bandytyzmu Odpowiedz Link Zgłoś
jhbsk Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? 23.01.02, 14:56 Gość portalu: ma napisał(a): > Film tak, czy inaczej gloryfikuje i unormalnia bandytyzm. Miejsce bandytow jest > > w wiezieniu a tych, ktorzy zlecaja morderstwa - na szubienicy a nie w TV, gdzie > > publicznosc oswaja sie z tym, ze bandyta to zawaod, jak kazdy inny. > > Zastanowcie sie, czy chcielibyscie naprawde miec do czynienia z takim typem i > wejsc mu w droge albo pozyczyc pieniadze, a potem wychwalajcie rodzine Soprano Zgodnie z takim podejściem trzeba przeznaczyć na stos takie filmy jak np. Ojciec chrzestny. Toż to gloryfikacja mafii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: js Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: *.pgi.waw.pl 25.10.01, 11:12 Właśnie zastanawia. Przedstawienie gangsterskiej rodziny w ten sposób to dość karkołomne posunięcie, ale efekt jest naprawdę niezły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KARINA Re: Rodzina Soprano... świetny serial. IP: *.chello.pl 25.10.01, 16:53 Ten serial w stanach co roku zdobywa nagrody, więc kichą byc nie może. Oglądałam juz odcinki na HBO i serial na prawde jest świetny, mimo to trzeba od razu powiedzieć, że będą w nim sceny brutalne i to nawet bardzo, więc co wrażliwszym odradzam oglądanie lub po prostu muszą zamykać oczy w tych momentach :) A co do pokazywania patologicznej rodziny? No coż ten serial nie jest dla dzieci, tylko dla dorosłych, ja już nie jestem na etapie wzorowych rodzin, ten serial jest choć troche bardziej rzeczywisty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Madge Re: Rodzina Soprano... świetny serial. IP: *.nat.visnet.pl 11.11.01, 13:05 Ten serial to jedno wielkie niekonczace sie nudziarstwo. Widzialam kilka odcinkow i na wszystkich zasnelam po ok 30 min. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pat Re: Rodzina Soprano IP: 172.16.1.* 05.11.01, 13:56 To chyba jeden z najnormalniejszych seriali, jakie widziałam (choć, o ironio, dzieje się częściowo w gabinecie psychoanalityka). A już na oskarżanie go o propagowanie przemocy mogą się zdobyć chyba tylko osoby, które nie widziały ani jednego odcinka i serial znają tylko z opowieści. Żałuję, że nie mam HBO i muszę liczyć tylko na TVN (który może z wrodzonej sobie fantazji poprzestać tylko na tej serii). A co do postaci bandziorów, to osobiście Tony nie jest dla mnie "straszny", wręcz preciwnie - przed każdym odcinkiem piszczę z niecierpliwości, że już niedługo zobaczę "mojego słodkiego Tony'ego". Doprowadza to mojego męża do szału, bo, jak twierdzi, nigdy nie podejrzewał mnie, że mogą mi się podobać takie "stare grube miśki". Widząc tylu przeciwników "propagowania przemocy" zaczynam się obawiać, żeby serial nie został zdjęty z anteny... Jakby co to brońmy go! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ralph Re: O naiwności! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 05.11.01, 14:36 Otóż widzisz, Pat, w co najmniej dwóch miejscach nie masz racji: 1.HBO mam od kilku lat, 2.To nie propagowanie przemocy jest w tym przypadku krytykowane. To, co niektórych zastanawia, to niemalże przyzwolenie zarówna twórców, jak i sporej grupy widzów (oraz wybranych recenzentów) na normalną, godną w tym właśnie przypadku 'naszego' współczucia- nieszczęśliwą egzystencję bohatera. Osobiście odmawiam temu (jak i innym) gangsterowi prawa do szczęścia i 'normalności' przynajmniej do czasu, gdy zakończy mafijny proceder. Należy zdać sobię sprawę, że bycie gangsterem to nie jest zajęcie takie, jak 'każde inne', to nie praca, ale zbrodnicza działalność. Wiem też, że to 'tylko film', jak wielu argumentuje. Tyle, że tak kino, jak i TV spełnia jeszcze inne funkcje, oprócz dostarczania czystej rozrywki. A w tym przypadku uświadamia (nielicznym?), że społeczeństwo w znacznej części tak bardzo boi sie gangsterów (Nie Wiedząc w Istocie, jak podłymi rzeczami się zajmują), że broni sie przed tym strachem w tak irracjonalny, sprzeczny samemu sobie, sposób (kibicując przygodom gangstera-poczciwiny). Chyba, że nie masz nic przeciwko szczęśliwemu osobnikowi kradnącemu samochód Twojemu wyrozumiałemu mężowi (o tym, co mógłby mu zrobić mr. Soprano nie wspominam, żeby Cię nie denerwować)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pat Re: Ralph IP: 172.16.1.* 06.11.01, 15:58 Rozumiem, że odmawiasz komuś prawa do szczęścia tylko dlatego, że zarabia na życie w sposób, którego nie pochwalasz? Żal mi Cię, skoro nie potrafisz bezwarunkowo zaakceptować prawa do godziwego życia innych żywych istot. Musiało Cię spotkać wiele złego w życiu... Współczuję. Zwróć uwagę, że w serialu taka postawa nie jest gloryfikowana, a jedynie pokazane jest, że taki bandzior też może mieć problemy natury psychologicznej, też może mieć wątpliwości etyczno- moralne, wyrzuty sumienia itp... Chodziło mi jedynie o to, że 99% filmów ocieka krwią i epatuje przemocą, a nikomu to nie przeszkadza. A niezależnie od tego, czy serial Ci się podoba czy nie - musisz przyznać, że przedstawia inne podejście do problemu przemocy niż wszystkie tzw. "filmy akcji" i że pokazuje inną twarz bandziora... Dla mnie to i tak jest jeden z najlepszych i najinteligentniejszych seriali, jakie miałam okazję w życiu oglądać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ralph Re: Ojojoj. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 06.11.01, 20:20 O czym ty mówisz?! Jakie to jest 'bezwarunkowo akceptowane szczęście'? Twoja postawa jest z gruntu idealistyczna. Poruszany tutaj stan duch jest kwestią moralną, a omawiana moralność dopuszcza np. karę. Odmawiam prawa do szczęścia na tej samej podstawie, na jakiej pozbawia nas go sumienie, gdy popełniamy błąd przeciwko samym sobie. Postać Twojego kochanego Tony'ego dopiero zaczyna się tego domyślać, a gdybym mu ww. prawo, Twoim sposobem, przydzielił, pozbawiłbym go prawa do tzw. wyrzutów sumienia (a, jak wiadomo- czyste sumienie jest podstawą szczęścia, chyba, że inaczej to rozumiesz). Twój punkt widzenia jest w samym sobie sprzeczny właśnie z tego powodu. Cóż, starasz się być szlachetna, i doceniam to, ale się z tym nie zgadzam. Poza tym napisałem 'do czasu', gdybym tego nie dodał, miałabys pełne prawo mi wspólczuć. Bo ja nie odmawiam mu tego 'na zawsze', ale chyba to przeoczyłaś. Poza tym- takie współczucie niewiele jest warte, skoro kibicujesz Chłopakom. Bo według mnie leczyć to oni się mogą, ale w więzieniu. Bez tego nie mają szans nawet na cień szczęścia (bo w cuda nie tyle nie wierzę, co jestem pewien, że- jeśli juz, to rzadko się zdarzają- odnośnie 'oświecenia' przestępcy, choćby przez najgenialniejszego psychoanalityka). Ale skoro potraktować 'Sopranos' jako bajeczkę, to kto wie, kto wie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pat Re: Źle mnie zrozumiałeś... IP: 172.16.1.* 07.11.01, 15:35 Zerknij jeszcze raz na mój wczorajszy list i zwróć uwagę, że nie użyłam sformułowania "bezwarunkowo akceptowane szczęście". Wspomniałam jedynie o bezwarunkowej akceptacji prawa do życia innych żywych istot, niezależnie od tego co robią i jak żyją. To tak samo jakbyś powiedział swojemu dziecku: "Będę Cię kochać, ale tylko pod warunkiem, że będziesz robić to, co JA chcę, żebyś robił. Jeśli komus coś ukradniesz lub kogoś uderzysz - przestanę Cię kochać", zamiast: "Jeśli coś takiego zrobisz to pomogę Ci dostrzec, że w naszej kulturze jest to postrzegane jako coś negatywnego, a poza tym narusza wolność osobistą innych jednostek. Pomogę Ci to dostrzec i poradzić sobie z tym". A Ty byś od razu chciał wsadzić do więzienia wszystkich, którzy nie są według Twoich standardów etycznych święci. Wiesz dlaczego więzienia są przepełnione? Bo gdy jakiś młody człowiek popełnia nawet drobne wykroczenie - wsadzają go do poprawczaka, gdzie uczy się jak "lepiej" może coś ukraść, kogoś pobić albo zabić. Zamiast tego (wiem, powiesz, że jestem idealistką) powinno się przeprowadzać obowiązkową terapię rodzinną już po pierwszym takim małym wykroczeniu. Bo nie ukrywajmy, że tego typu zachowania wynosi się z domu (albo przez uczenie się od tzw. "patologicznych" rodziców, albo poprzez odreagowanie patologicznych relacji panujących w tzw. "normalnych domach"). Zgadzam się, że za "zło" należy się kara, ale kto ma ustalać co jest złe, a co dobre. Przecież wszystko jest względne! Pewnie z 99% Polaków uważa, że jedzenie mięsa jest "dobre" (zarówno pod względem słuszności jak i smaku), a np. dla mnie jest to jedna z podstawowych zbrodni przeciwko życiu. Tak samo jest ze wszystkim innym. Może dla osób, które zabijają innych nie jest po prostu niczym złym pozbycie się kogoś, kto w jakikolwiek sposób im przeszkadza. Nie usprawiedliwiam ich, ale to nie ich wina, że czegoś takiego ich nauczono, prawda? Rozumiem, że nie musisz kochać kogoś, kto ukradł Ci samochód czy Cię pobił, ale spróbuj zrozumieć jego motywy. Spróbuj zauważyć, że jest to w gruncie rzeczy bardzo nieszczęśliwy człowiek, bo nie wie tego, co Ty wiesz - że takie zachowanie nie jest rozwiązaniem problemów, że coś takiego nie jest w porządku wobec drugiej jednostki. Wiem, odbiegłam trochę od tematu, więc do niego wracam. W "Sopranos" podoba mi się to, że owszem - bohaterami są bandyci, owszem - stosują przemoc, która jest pokazywana na ekranie, owszem - jeśli ich polubimy zaczynamy usprawiedliwiać ich zachowanie, ale widzimy też, że przez to, jacy są mają wyrzuty sumienia, a nawet wpadają w depresję. Kończę studia psychologiczne i niedługo sama będę przyjmować pacjentów. I powiem Ci, że niezależnie kto by do mnie przyszedł ze swoimi problemami, nawet jeśli jego zachowanie czy jego sposób życia mi nie odpowiadały - i tak starałabym sie mu pomóc. Bo niezależnie od tego jaki jest, jeżeli dostrzega w swoich zachowaniach aspołecznych problem, to znaczy, że chyba aż tak nie jest zdegenerowany. A tak przecież jest z Tonym - miał jakiś problem i dlatego poszedł do psychoanalityka. I okazało się, że jego życie wcale nie jest takie różowe, jak mogłoby się wydawać: potworna matka, wymagająca żona, problemy z dziećmi i jeszcze do tego obowiązki wobec mafii.. Przecież wcale nie zostało powiedziane, że ten proceder mu odpowiada. A tylko dlatego, że bohaterami są bandyci, nie znaczy, że cały serial jest zły! Gdyby wszyscy tak myśleli nie weszłyby do kin tak dobre filmy jak (wymienię alfabetycznie wg. nazwisk reżyserów): Michaela Hanekego "Funny Games", "Video Benny'ego" czy "71 fragmentów chronologii przypadku" (dobra, może to nie filmy o bandytach, ale też o osobach popełniających przestępstwa), Takeshi'ego Kitano "Hana Bi" czy (trochę gorszy) "Brother", Quentina Tarantino "Wściekłe psy" czy "Pulp Fiction" i wiele innych (które akurat nie przychodzą mi do głowy). Nie zaprzeczysz, że te filmy są dobre, a część z nich weszła nawet do kanonu tzw. "filmów kultowych". Chodzi mi o to, że tylko dlatego, że nie pochwalasz "zawodu" bohatera - nie możesz spisywać na straty całego naprawdę dobrego serialu. No, chyba że jesteś fanem idoseriali typu "Kiepscy" czy innych tego typu produkcji... Ale wtedy i tak większość moich argumentów byłaby dla Ciebie niezrozumiała. [Ale się rozpisałam!] Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ralph Re: Od Ralpha do Pat IP: *.bielsko.dialog.net.pl 08.11.01, 12:50 Z ciężkim serce, ale jednak napiszę: argumenty, których użułaś jeśli nie bywają banalne, to są po prostu błędne. Zniesiesz dzielnie tę sugestię, gdyz-jak mniemam, inaczej nie przystoi. 1.Mylisz kategorie. Przykład z niewinnym dzieckiem nie pasuje do omawianej 'grupy społecznej', co zdaje się potwierdzać moje podejrzenie o bajkowo-naiwną recepcję filmu. 2.Akceptację utożsamiasz z miłością. Błąd czysto merytoryczny, poza tym- do kogo ma przemawiać ten przykład?... 3....do póżniejszego relatywisty kulturowego. Dziecko wychowane w duchu etnorelatywistycznym mogłoby nie miec skrupułów do odreagowania 'stłumienia' na polu kultury, w której dotychczasowe normy nie obowiązują. Klasyczne warunki schizogenne (nawiązanie do teorii 'podwójnego wiązania') 4.Kwalifikacja kategorii czynu- drobne wykroczenie a np. morderstwo z premedytacją. Tego nie można 'wsadzać do tego samego worka', co robisz, podając kolejny nieadekwatny przykład. 5.Kto ma to ustalać? Za Tony'ego robi to m.in. sumienie. W gabinecie robisz to Ty. Bo czym, jak nie osądem moralnym kieruje się każdy pomagający (chodzi mu o DOBRO wspomaganego, ale żyjąc w społeczeństwie, również swoje)? Rozumiem, że wegetarianizm alienuje Cię w pewnym stopniu od przeciętnej reszty, stąd, wobec braku oparcia w społecznych normach, owa specyficzna niepewność. 6.(...)Przecież wszystko jest wzgledne!(...) Nie używaj tego argumentu, zwłaszcza na obronie swojej magisterki; studiujesz w końcu naukę o duszy, a nie umiłowanie mądrości (psychologia to nie filozofia, innymi słowy) 7.Zwierze=człowiek. Nie ucz tego swojego dziecka, bo w naszej kulturze to nie zupełnie tak. A osoby, które tego nie dostrzegają w porę!, nie trafiają juz do psychologa, ale do przedstawicieli innych profesji. 8.Właśnie dlatego, że rozumiem 'takiego' człowieka, życzę mu skutecznej terapii. Niestety, w naszym kręgu społeczno-gospodarczym Twoja propozycja jest przykładem co najwyzej 'myslenia życzeniowego', ze wszelkimi konsekwencjami dla 'myślącego' (i jego najbliższego otoczenia). Moge się tylko domyslać, komu życie mafiosy może wydawać się różowe...Poza tym używasz słowa "zły' w kontekście, który jest zupełnie oderwany od 'dotkniętego' tematu, czyli opinia implicite o ich walorach poznawczo-artystycznych jest tutaj raczej nie na miejscu. Twoją ostatnią-a-subtelną uwagę potraktuję żartobliwie, choć dla wielu forumowiczów mogłaby ona brzmieć, w sposób ukryty-a-zawoalowany: obraźliwie. Przez to, choc nie tylko, w ogóle się zastanawiałem, czy Twój post potraktować finalnie, czy jednak sie do niego ustosunkować. Jednak mając na względzie pewną niefrasobliwość, charakterystyczną zresztą dla przyszłych absolwentów wspomnianego kierunku studiów, zdecydowałem się poczynić powyższe uwagi. Życze powodzenia i profesjonalnego podejścia do spraw ściśle określających twoje przyszłe kompetencje, Rafał Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pat Re: Od Pat do Ralpha IP: 172.16.1.* 08.11.01, 15:53 No wiesz co! Aleś mnie potraktował! Przez chwilę poczułam się jak mała dziewczynka zrugana za to, że wyraziła swoją opinię. I do tego jakich "mądralińskich" słów zacząłeś używać. Ho, ho - nie podejrzewałam Cię... Już się trochę otrząsnęłam, więc dzielnie przystąpię do odparcia Twoich zarzutów punkt po punkcie: 1. O jakim niewinnym dziecku mówisz? Nie znalazłam nic takiego w tym, co napisałam. Chyba że chodzi ci o to dziecko, do którego rodzic miałby mówić: "Kocham Cię pod warunkiem, że...". Ale w takim wypadku też nie wiem o co Ci chodzi, więc z łaski swojej rozwiń jakoś tę myśl. 2. Nie utożsamiam akceptacji z miłością! Twierdzę jedynie, że prawdziwa miłość polega na bezwarunkowej akceptacji. Jest to zależność dokładnie przeciwna niż to odebrałeś. A powinno to przemawiać chyba do każdego, z powodów tak oczywistych, że nawet nie muszę wspominać. 3. Z całego tego bełkotu, który wcisnąłeś do punktu #3 zrozumiałam tylko tyle, że nie masz pojęcia jakie warunki muszą wystąpić do zaistnienia 'podwójnego wiązania'. Odsyłam Cię do dowolnych pozycji z zakresu psychopatologii (od Rosenhana i Seligmana począwszy) i proszę o wyjaśnienie co chciałeś przez w/w bełkot powiedzieć. Tylko proszę - własnymi słowami. Nie przepisuj już nic z książek napisanych językiem, którego nie rozumiesz (jak mogę się domyślać). 4. Terminu 'drobne wykroczenie' nie użyłam w odniesieniu do morderstwa! Jeśli masz problemy z ogarnięciem poznawczym i zrozumieniem tak dużych partii tekstu jak mój ostatni post - popros kogoś, żeby Ci pomógł. 5. Po raz kolejny proszę o wyjaśnienie mętnego wywodu. Do czego, co powiedziałam, miało się to odnosić? 6. Ach, cóż za ironia! Ale nie martw się - argumentu: "Przecież wszystko jest względne" nie będę miała okazji użyć na obronie, bo zupełnie nie pasuje do tematu mojej magisterki. Ale na polu życia codziennego nie możesz zaprzeczyć, że wszystko JEST względne. Jeśli nie wierzysz - poczytaj filozofów (Tak, wiem, że psychologia to nie filozofia. Takie to niby oczywiste, a jesteś pierwsza osobą, która mi to mówi.)lub poproś kogoś o pomoc w tej kwestii (patrz: uwaga do #4). 7. Nigdy nie twierdziłam, że "zwierzę=człowiek"! Nie wiem na jakiej podstawie wyciągnąłeś z mojej wypowiedzi taki wniosek. Natomiast niezaprzeczalnie "człowiek=zwierzę", w co chyba nie wątpisz. Jeśli będę kiedyś miała dziecko to właśnie tej drugiej prawdy zamierzam go uczyć. [O jakie inne profesje Ci chodziło?] 8. Co do mojej propozycji to już na wstępie zaznaczyłam, że jest to przejaw mojego niezdrowego optymizmu. Jeszcze jedno: w jakim według Ciebie kontekście użyłam terminu 'zły'? I te 'walory poznawczo-artystyczne' - pusty śmiech mnie bierze! No, rozprawiłam się chyba ze wszystkimi Twoimi zarzutami. Oczywiście jak tylko wyślę ten post przyjdą mi do głowy setki celnych ripost, których mogłam użyć, ale cóż... Liczę na rozwianie niektórych moich wątpliwości - 'niefrasobliwa' Patrycja P.S. Widzisz, jaki jesteś! Po wczorajszym (TVN'owskim) odcinku przygotowałam sobie parę genialnych argumentów obalających niektóre z Twoich tez, a całą energię musiałam zużyć na obronę przed Twoimi zarzutami! Moje 'małodziewczynkowe' odczucia wywołane przez twój post wbrew pozorom wcale się nie rozwiały... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ralph Re: Wpadasz z deszczu pod rynnę, Pat IP: *.bielsko.dialog.net.pl 08.11.01, 18:05 Internetowe forum to oczywiście miejsce na wyrażanie swoich opinii, ale rzeczywiście okazujesz się mała dziewczynką. Cóż, po prostu inaczej nie mogę tego sformuować, skoro kolejny Twój post przepełnia obrazona duma i mściwa emocja. Nie miałem co prawda nadziei na uzyskanie naukowych argumentów, tym niemniej spodziewałem się czegoś więcej. Wobec dość niekulturalnego wyrażania opinii przez osobe deklarującą się jako wykształconą nie pozostaje mi nic innego, jak ignorowanie Twoich postów, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jumbo Re: Ale z ciebie seksista! IP: 172.16.1.* 09.11.01, 13:41 Gość portalu: Ralph napisał(a): > Chyba, że nie masz nic przeciwko szczęśliwemu > osobnikowi kradnącemu samochód Twojemu wyrozumiałemu mężowi (o tym, co mógłby > mu zrobić mr. Soprano nie wspominam, żeby Cię nie denerwować)? Co za seksizm! Dlaczego zakładasz, że jak ktoś ma samochód to jej mąż, a nie ona albo wspólny?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ralph Re: Ale z ciebie seksista! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 09.11.01, 19:12 Sory! A jak mają całą 'dziuplę'?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jumbo Re: Ale z ciebie seksista! IP: 193.0.117.* 10.11.01, 13:04 Gość portalu: Ralph napisał(a): > Sory! A jak mają całą 'dziuplę'?! A w niej dzięcioła! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ralph Re: Ale z ciebie seksista! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.11.01, 13:40 A spróbuj znaleźć precyzyjny rym do: SZIĘCIOŁ. Mi się nigdy nie udało... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jumbo Re: Ale z ciebie seksista! IP: 193.0.117.* 10.11.01, 16:15 Gość portalu: Ralph napisał(a): > A spróbuj znaleźć precyzyjny rym do: SZIĘCIOŁ. Mi się nigdy nie udało... Niezależnie od tego po co ci rym do: 'dzięcioł', może on brzmieć np.: "cioł" (idąc po najmniejszej linii oporu), "się wziął" (mocno naciągane), "pięć.O! (wymawiane z angielska:'Oł')" (zamiast 'pięć' może być coś podobnie brzmiącego, np. 'zięć', 'chęć' itp.), "pociął", "pociąg (nie wymawiając 'g')" itp., itd. Możliwości masz wiele, a poza tym możesz się odwołać do czegoś takiego jak 'licencja poetica', nawpychać neologizmów albo 'urodzić' biały wiersz. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ralph Re: Ale z ciebie seksista! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.11.01, 16:37 Znalazłem! 'Z miłą chęcią', dzięki za pmoc:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asda Re: O naiwności! IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.01, 16:47 Do ralpha.Zycie nie jest czarne i białe ,a telewizja nie jest od pokazywania tylko Big Brothera.Jest jeszcze takie urządzenie jak pilot, jak się nie podoba to włącz sobie Romantice. "R.S"to najlepszy serial w tv kocham Tony'ego -odwal się od niego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ralph Re: O lenis IP: *.bielsko.dialog.net.pl 29.11.01, 21:33 Poważnie? Myślałem, że jest, bo z domu nie wychodzę, mam tylko czarno biały telewizor, a jak kanały zmieniam, to muszę się zwlec z fotela, więc oglądam, jak leci... Odpowiedz Link Zgłoś
room#237 ' Rodzina Soprano' w kinach. 10.11.01, 16:09 Chodzą słuchy, że ma powstać wersja kinowa serialu 'Sopranos'. Dave Chase (producent) dostał ponoć propozycję nakręcenia pełnometrażowego filmu, ale na razie nie podjął decyzji. Ja z przyjemnością się wybiorę, choć na pewno premiera odbędzie się conajmniej rok po amerykańskiej, więc na razie zostaje tylko czekanie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pat Re: ' Rodzina Soprano' w kinach. IP: 172.16.1.* 12.11.01, 09:30 A ja osobiście jestem dość sceptycznie nastawiona do tego typu 'kinowych wersji'. Perełka, jaką dla mnie był serial 'South Park' w wersji kinowej była dla mnie ledwo strawna: niepotrzebnie wydłużono niektóre wątki (mało istotne w serialu), a samą esencję twórcy zgubili gdzieś po drodze. Ponoć w ten sam sposób zostało potraktowane 'Archiwum X' (nie widziałam osobiście, ale znajomi 'wierni fani' byli rozczarowani). Przyczyna tkwi zapewne w tym, że reżyser stara się, żeby film był zrozumiały dla osób, które nie nają serialu, a efekt jest taki, że dla osób z serialem zaznajomionych różnego rodzaju 'powtórki' większości wątków są nudne. Dlatego pomimo, że bardzo lubię serial 'Sopranos', nie wiem czy chciałabym pójść do kina. Zresztą po jakimś roku zapewne trafi do TV, więc i tak będzie okazja obejrzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fore Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 14.11.01, 15:55 Jestem goraca fanka RS, zdenerwowala mnie wiadomosc, ze znowu przesuneli godzine emisji - bo boski kLaudio z BB ma swoj boski program. Fuj!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
puppetmaster Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? 21.01.02, 21:27 Mnie osobiscie po pewnym czasie troche znudzil, zapewne za duzo wiem o mafii :> - wszystko bylo odgrzewane. Przez dluzszy czas mialem zabawe, odgadujac, na jakim gangsterze oparto dana postac - "o, ten mowi jak Nicky Scarfo!" - ale to tez minelo. Podekscytowanie wrocilo mi jeszcze, gdy w serialu mial pojawic sie w malej roli Sammy Gravano - czekalem, kiedy to sie stanie, ale zanim cokolwiek uzgodniono na ten temat z producentami, biedny Sammy wpadl w Arizonie i poszedl za kratki... :> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roberto Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.01.02, 12:03 Powiem tylko jedno słowo - chujoza. Dawno nie widziałem tak niewiarygodnie nudnego serialu, a reklamowany był jako wydarzenie. Dla mnie porażka... Odpowiedz Link Zgłoś
alina1 Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? 27.01.02, 15:56 Oglądam ten film z mężem, bardzo nam się podoba. Nie zmienią tego niczyje recenzje. Zaczęliśmy go oglądać przypadkowo i teraz jesteśmy wiernymi fanami. Uważamy, że jest dobrze zrobiony, ciekawy i skłania do przemyśleń. Nie popieram brutalności, mafii itd. Podoba mi się film. Oglądanie serialu nie jest popieraniem brutalności, a wyłączenie tv manifestem przeciwko przestępcom. Wolę takie filmy niż polskie sitcomy. p.s. ktoś wyżej napisał, że matka bohatera serialu ma sklerozę. Nie ma. Ona jest może stara, ale niezwykle sprawna umusłowo i przebiegła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fore Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 05.02.02, 14:54 alina1 napisał(a): > Oglądam ten film z mężem, bardzo nam się podoba. Nie zmienią tego niczyje > recenzje. Zaczęliśmy go oglądać przypadkowo i teraz jesteśmy wiernymi fanami. > Uważamy, że jest dobrze zrobiony, ciekawy i skłania do przemyśleń. Nie popieram > > brutalności, mafii itd. Podoba mi się film. Oglądanie serialu nie jest > popieraniem brutalności, a wyłączenie tv manifestem przeciwko przestępcom. > Wolę takie filmy niż polskie sitcomy. > p.s. ktoś wyżej napisał, że matka bohatera serialu ma sklerozę. Nie ma. Ona > jest może stara, ale niezwykle sprawna umusłowo i przebiegła. Środowy wieczór jest wieczorem kiepskim, jeżeli razem z mężem nie siądziemy przed telewizorem inie obejrzymy Toniego i reszty. Podpisuję się pod Twoją wypowiedzią. Pozdrawiam PS A muzyczka -hmmm, palce lizać:)) Odpowiedz Link Zgłoś
alina1 Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? 10.02.02, 01:11 Piosenka na początku, uwielbiam ją. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fore Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 20.03.02, 15:50 To znowu dzisiaj:))) Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
nocomment Re: Rodzina Soprano... nie gustuję w serialach, ten zastanawia... ? 05.02.02, 16:44 Bardzo lubię ten serial. Mimo iż samo słowo "serial" źle mi się ostatnio kojarzy (np. "klan" albo nie daj Boże "Złotopolscy"...brr...) Odpowiedz Link Zgłoś