Dodaj do ulubionych

Codzienne życie "W labiryncie"

22.06.09, 19:11
Oglądam po latach i wyłapuję różne obyczajowe smaczki. Dzisiaj takie
ciekawostki:
1.W drugim odcinku Mariolka zrobiła sobie fryzurę "U Laurenta".
Kiedyś to był szał: mieć fryzurę od Laurenta. To była chyba pierwsza
fryzjerska gwiazda, a gazety drukowały rysunki fryzur sygnowane
przez mistrza.
2. W instytucie wszyscy niby pracują, ale wciąż wyskakują z pracy,
aby coś załatwić. I ten ceremoniał kawowo - herbaciany.
Obserwuj wątek
    • Gość: rzekotka Re: Codzienne życie "W labiryncie" IP: 80.50.4.* 22.06.09, 20:52
      Och, tak...
      - kupowanie dżinsów dla Marty na Chmielnej - w butiku matki Bajbusa;
      - babcia Oli Durajówny kupująca jej 1 banan w "przyczepie" ("mamo,
      nie trzeba było, to tyle pieniędzy"), ach, ja też odkładałam
      pieniądze, żeby kupić sobie batonik czy czekoladkę z przyczepy, a
      przecudny papierek przechowywałam w specjalnym pudełku;
      - pani handlująca pokątnie w instytucie słodyczami "22 lipca d. E.
      Wedel" i żart Drzewicza czyli wuja Leona: kiedy doczekamy się
      nazwy "E.Wedel, d. 22 lipca";
      - Suchecka oglądająca drogie dezodoranty w Peweksie;
      - dres Marty, który dostała od tatusia z Hameryki, noszony jako
      normalne ubranie, a nie jako strój sportowy
          • piotr7777 Re: Codzienne życie "W labiryncie" 25.06.09, 18:41
            Moje refleksje:
            1) generalnie występ w telenoweli to był (W tamtych czasach)
            obciach. Dlatego np. Zofia Rysiówna i Mieczysław Voit mieli
            zaznaczone w napisach końcowych, że ich występy były gościnne
            2) dogorywająca cenzura traktowała serial bardzo przychylnie czego
            przykładem jednoznacznie neagatywna postać Stopczyka i dla odmiany -
            otwarty antykomunizm Duraja, bohatera pozytywnego w aspekcie
            zawodowym (bo na gruncie prywatnym to już niekoniecznie)
            3) generalnie serial antyrodzinny (co uderza w porównaniu z "Klanem"
            tej samej spółki autorskiej). Rodzina Racewiczów generalnie
            toksyczna, Durajowie są niezłymi rodzicami, ale ich wzajemne relacje
            też raczej takie sobie, potem doszło bezdzietne małżeństwo Mayerów
            związek właściwie otwarty. Jedynym naprawdę udanym małżeństwem byli
            starsi państwo Sucheccy i to pomimo bardzo oficjalnego zwracania się
            do siebie ("Anno", "Jerzy"). Natomiast najbardziej harmonijny był
            (prawie do końca) nieformalny związek Guttmana i Marii
            4) to były czasy kiedy papieros na ekranie nie raził - z dzisiejszej
            persepktywy wstrzązająca jest scena, w której Ewa mieszka już u tej
            wkurzającej przyjaciółki, jest jakieś party, na którym wszyscy
            bezceremonailnuie kopcą nie przejując się obecnością kobiety w
            zaawansowanej ciąży a przyjaciółka bezceremonialnie tłumaczy
            sie: "no przecież nie mogę zabronić im palić"
            5) w jakimś sensie przykre było, że gdy Joanna Racewicz walczyła z
            alkoholizmem nie miała żadnego wsparcia w mężu, dla którego liczył
            się pełny barek jako oznaka luksusu (podstawowa zasada jest chyba
            taka, że alkohol z otoczenia osoby uzaleznionej nelezy bezwzględnie
            usunąć)
            6) pomimo żwiązków Pawła Karpińskiego że środowiskiem polskiego
            rocka jest on w serialu przedstawiony negatywnie - póki Marta Białek
            jeździ do Jarocina i słucha ostrych brzmień sprawia kłopoty, gdy
            łagodnieje przerzuca się bodaj na poezję śpiewaną
            7) myślę, że że świecą można by szukać w dzisiejszych serialach
            wątku związku nastolatka z dojrzałą kobietą (to już późniejsze
            odcinki).
            • 1kierka Re: Codzienne życie "W labiryncie" 25.06.09, 21:24
              3) generalnie serial antyrodzinny (co uderza w porównaniu z "Klanem"
              tej samej spółki autorskiej)

              Trafne spostrzeżenie. Rzeczywiście relacje w obu małżeństwach w
              niczym nie przypominaja przesłodzonych klanowych związków.
              • nienawidzenienawidziec Re: Codzienne życie "W labiryncie" 26.06.09, 01:05
                jezus maria, nie wprowadzajcie tu tej katolicko- pisowskiej nowomowy. jak cos
                pokazuje prawdziwe zycie, ludzi skonfliktowanych w malzenstwie, to od razu łatka
                "antyrodzinny" a wlasnie ze nie antyrodzinny, co prawdziwie pokazujacy ludzkie
                sytuacje. przynajmniej nie taki przeslodzonu- cukierkowy jak w klanie, gdzie
                tylko wszyscy kochaja sie, modla, przytulaja i w ogole sa idealni
                • biedroneczka078 Re: Codzienne życie "W labiryncie" 27.06.09, 04:10
                  Zgadzam się z przedmówcą.
                  W skrócie powiem, że oglądając serial teraz w każdym odcinku widzę
                  podobieństwa do sytuacji z mojego życia, mojego otoczenia, życia i
                  otoczenia przyjaciółek, koleżanek.
                  A cukierkowe życie rodzinne przedstawione w "Klanie" raczej trudno
                  spotkać w rzeczywistości.
                  Takie są moje pierwsze odczucia po oglądaniu przez 12 lat "Klanu" i
                  paru odcinków "W labiryncie" już jako dorosła i ukształtowania
                  osoba.
    • Gość: kasia dzisiaj w labiryncie IP: *.chello.pl 01.07.09, 21:08
      Teściowa Duraja kąpała małą Olę i pokazali ją całą nagą. Wydaje mi
      się, że dzisiaj już się tak nie pokazuje bezceremonialnie gołych
      dzieci.
      No i nie lubię młodego Hanisza. To jego zachowanie jak się
      dowiedział o ciąży Ewy jest takie zaściankowe i chamskie.
      Nie pamiętam już jak to było, że oni w końcu po tym wszystkim
      zaczęli być razem.
      • shatmach Re: dzisiaj w labiryncie 01.07.09, 23:02
        Gość portalu: kasia napisał(a):

        > Teściowa Duraja kąpała małą Olę i pokazali ją całą nagą. Wydaje mi
        > się, że dzisiaj już się tak nie pokazuje bezceremonialnie gołych
        > dzieci.

        Też o tym pomyslałem. Teraz tyle sie mówi o pedofilach...
        • shatmach Re: dzisiaj w labiryncie 02.07.09, 10:42
          Biuro adresów to chyba takze cos co teraz wydaje sie niemożliwe. Kto to
          wymyslił, że kazdy mógł sprawdzic gdzie kto mieszka? Teraz ochrona danych
          osobowych... Wypasiony komputer, prawda? ;)
          • kubissimo Re: dzisiaj w labiryncie 02.07.09, 11:08
            dla mnie bardziej absurdalne jest w Polsce przesadzanie z kwestia
            ochrony danych osobowych. w moim bloku na 90 mieszkan moze 15% jest
            opisane na liscie lokatorow. Reszta woli byc anonimowa, bo
            niewatpliwie zaraz caly swiat by im zawracal glowe ;)
                • piotr7777 Re: we francuskim albo włoskim 03.07.09, 19:10
                  ...filmie to by nie raziło, bo tam wino się pije do obiadu. U nas z
                  niewiadomych powodów gorące napoje podaje się tylko na śniadanie
                  bądź kolację a do obiadu serwuje się PRL-owskie świństwo
                  pt. "kompot", tak jakby nie było soków owocowych.
                  • 1kierka USG w ciązy 03.07.09, 22:22
                    Chyba wczoraj poruszony był problem USG w ciązy. Wtedy aparaty do
                    USG dopiero sie pojawiały, stąd duża nieufnośc do tego sprzętu
                    niedoszłej teściowej Ewy.
                    • pizza_adoloran Re: USG w ciązy 03.07.09, 23:06
                      1kierka napisała:

                      > Chyba wczoraj poruszony był problem USG w ciązy. Wtedy aparaty do
                      > USG dopiero sie pojawiały, stąd duża nieufnośc do tego sprzętu
                      > niedoszłej teściowej Ewy.
                      >

                      Inna sprawa że teściowa Ewy jest niezwykle przesądna i niezależnie od wszystkich
                      nowinek technologicznych hołduje bardzo tradycyjnym przekonaniom. Na przykład w
                      jednym z dalszych odcinków Ewa kupi pieluszki (jeszcze przed rozwiązaniem) i
                      usłyszy: "Moja droga, wiesz że ja nie jestem przesądna, ale nie powinno się
                      kupować niczego przed porodem"...
                      • Gość: corgan Re: USG w ciązy IP: *.chello.pl 09.07.09, 02:27
                        > Na przykład w jednym z dalszych odcinków Ewa kupi pieluszki (jeszcze
                        > przed rozwiązaniem) i usłyszy: "Moja droga, wiesz że ja nie jestem
                        > przesądna, ale nie powinno się kupować niczego przed porodem"...

                        W tym nie ma nic przesądnego ani niewłaściwego. Żona mojego kuzyna poroniła
                        pierwszą ciąże i zanim urodziła drugie musiała się psychicznie dręczyć całą
                        stertą bucików i śpioszków dla dziecka które się nie narodziło.
                  • Gość: Inka Re: we francuskim albo włoskim IP: *.icpnet.pl 04.07.09, 10:11
                    piotr7777 napisał:

                    > ...filmie to by nie raziło, bo tam wino się pije do obiadu. U nas z
                    > niewiadomych powodów gorące napoje podaje się tylko na śniadanie
                    > bądź kolację a do obiadu serwuje się PRL-owskie świństwo
                    > pt. "kompot", tak jakby nie było soków owocowych.

                    To soki są świństwem, w dodatku przesłodzonym.
                    Nie umywają się do dobrego kompotu.
                    Nie każdy musi lubić ale przynajmniej nie są przeładowane cukrem i chemią.
                    A przy okazji: kompoty były znane w Polsce z min. 200 lat lat wcześniej niż był
                    u nas PRL.
    • dickpope skóry 06.07.09, 12:07
      A moda na skóry? U Durajów wisi na ścianie skóra wyglądająca jak
      żywcem zdarta z jakieś krowy. Reszta bohaterów gustuje w futrzano-
      skórzastych dizajnach rzuconych na podłogę zamiast dywanu. Zwrócę
      uwagę czy w późniejszych odcinkach, przedstawiciele "wielkiego
      świata" Dana i Dejwid, nie przywieźli ze sobą wiadomych "ozdób".
      • Gość: corgan Re: Codzienne życie "W labiryncie" IP: *.chello.pl 09.07.09, 02:23
        > we wczorajszym odcinku "W Labiryncie", Duraj rozmawiając z Haniszem,
        > stwierdził, ze wyjazd urlopowy jego żony i córki pochłonie kupę
        > kasy, a dokładnie 500 tysięcy zł. Ile to wtedy było "warte" w 1989
        > roku?

        W 1989 mieliśmy hiperinflację. Ale - w lipcu 1989 pracując na OHP w takim
        zakładzie zarobiłem w miesiącu 105tys. zł a to było sporo bo z dużą ilością
        nadgodzin. Wtedy przez moment 100tys. to było dość powyżej średniej. Mój wujek
        jako górnik zarabiał wtedy ok. 200tys. zł. A górnicy wtedy nieźle zarabiali, bo
        PRL o nich dbało jak mogło najlepiej.

        Masz jakiś obraz sytuacji tamtych czasów? :))
        • kris.m Re: Codzienne życie "W labiryncie" 09.07.09, 06:32
          Też mi się coś wydaje, że wtedy "lepsza" pensja to była właśnie ok.200-250 tysięcy - chyba nawet wyszedł banknot o takim nominale ?

          A we wczorajszym odcinku też była znacząca scena : imprezka, wszyscy palą,piją, chcą częstować papierosami Ewę, która się już słania....
          Po czym jej koleżanka (pani doktor!!!) mówi: "No przecież nie każę im przestać palić ! " :)
        • krzysiek.wa_wa Re: 1989 r. hiperinflacja i skoki kursu dolara 06.08.09, 08:32
          Gość portalu: corgan napisał(a):

          > > we wczorajszym odcinku "W Labiryncie", Duraj rozmawiając z
          Haniszem,
          > > stwierdził, ze wyjazd urlopowy jego żony i córki pochłonie kupę
          > > kasy, a dokładnie 500 tysięcy zł. Ile to wtedy było "warte" w
          1989
          > > roku?
          >
          > W 1989 mieliśmy hiperinflację. Ale - w lipcu 1989 pracując na OHP
          w takim
          > zakładzie zarobiłem w miesiącu 105tys. zł a to było sporo bo z
          dużą ilością
          > nadgodzin. Wtedy przez moment 100tys. to było dość powyżej
          średniej. Mój wujek
          > jako górnik zarabiał wtedy ok. 200tys. zł.

          ale hiperinflacja była w 1989 roku i chyba jeszcze w 1990 roku

          rok 1991
          żołd szeregowca służby zasadniczej wynosił 150 tys. złotych
          za to dwaj moi koledzy z wojska mogli sobie kupić...
          równo 30 paczek papierosów "Golden American" po 5 tys. zł paczka
          (tańsze były od "Cameli"; aczkolwiek na wzrost cen dzisiejszych
          papierowsów wpływ ma nie tylko inflacja, ale i wzrost akcyzy na
          papierosy (Unia Europejska))

          o ile dobrze pamiętam to kurs dolara w 1995 czy 1996 roku wynosił
          około 8 zł/$
          czyli 80 tys. starych złotych za dolara

          w 1989 roku dolar pewnie był jeszcze droższy

          ale wtedy Narodowy Bank Polski NIE stabilizował kursu złotówki
          więc:
          1) z dnia na dzień mogły być znaczne skoki kursu
          2) tego samego dnia średni kurs wWarszawie mógł być inny niż np.
          średni kurs w Łodzi czy Poznaniu
          2) tego samego dnia w Warszawie w różnych kantorach mogły być
          różnice w kursie dolara

          a że odcinki serialu nagrywa się z pewnym wyprzedzeniem
          stąd takie ogólnikowe teksty, że "X" dolarów "to dużo"
      • Gość: deczko Re: Codzienne życie "W labiryncie" IP: *.multimo.pl 13.07.09, 09:41
        Trzeba przyznac, ze oni w tym serialu lwia czesc dialogow poswiecaja pracy.
        Teraz w serialach licza sie tylko gadki o uczuciach, drugoplanowych bohaterach,
        czasie wolnym itp.

        Nikt nie podejmuje tal dlugich pogadanek na temat jednego produktu, albo bardzo
        rzadko pokazywane sa spotkania biznesowe. Jesli juz to sa one podszyte jakas
        intryga, najczesciej uczuciowa. A "w labiryncie" siedza i gledzaa o tym
        adoloranie, Niemczyk to mowi jak proboszcz takie kazania pracownicze. Wszystko
        to takie nudne, a mimo to zaskakujace, ze w serialu obyczajowym poswieca sie
        tyle czasu dla pracy, ktorej co zabawne nie widac w serialu. Ci ludzie bardzo
        rzadko pracuja i wykonuja to wszystko tak jakos powoli i olewajaco, ze adz dziw,
        ze maja jakies wyniki.
    • bebiak Re: Codzienne życie "W labiryncie" 13.07.09, 17:30
      Ochhh, żal, że nie wiedziałam o powtórce:(
      Jedyny serial, który w takiej ilości odcinków swego czasu obejrzałam i nawet -
      przyznaję - lubiłam, głównie dla Krysi (ależ ona mi się podobała!!!)
      Nie wiem czy dałabym radę obejrzeć go teraz - już się niedawno czymś co kiedyś
      lubiłam strasznie rozczarowałam.. O, "Powrotem do Edenu" :)
      Jak nie oglądam to mogę sobie poczytać - swego czasu nabyłam "W labiryncie" w
      ilości dziesięciu "tomów", ale to chyba nie był cały serial.
      Pozdrawiam - będę Was podczytywać:-)
      B.
    • kwiecienka1 niezapinanie pasow :( 17.07.09, 11:15
      no, nie moge na to patrzec :(

      wiem, ze kiedys to byl standard - malo kto zapinal pasy w
      samochodzie, bo nie bylo takich zalecen/nakazow - ale jakos dziwnie
      sie czuje jak to widze...

      pozdrawiam

    • iza232 Re: Codzienne życie "W labiryncie" 17.07.09, 16:46
      A na co właściwie choruje matka Krystyny Durajowej? Bo parę razy aż
      zwijała się z bólu a Krystyna mówi do Joanny, że "podejrzewa
      najgorsze". A dzisiaj była u energoterapeuty. Nie mogą jej zrobić
      USG albo innych badań i potwierdzić albo wykluczyć raka,
      zamiast "podejrzewać"?
    • bebiak Re: Codzienne życie "W labiryncie" 18.07.09, 17:54
      A ja pod wpływem tego wątku zaczęłam oglądać serial w Youtube:) Obejrzałam
      przedwczoraj trzy pierwsze odcinki i mocno wierzę, że znajdę następne.
      Wrażenia zupełnie inne niż wtedy ale nawet mi się sympatycznie oglądało:-) Na
      Krysi nadal zawieszam wzrok na dłużej (wspominałam chyba wyżej, że ona mi się
      straszliwie podobała - stan ten trwa!), Oleńka nadal jest drażniącym mnie
      beztalenciem... grrr..., natomiast nie przypominam sobie, aby wtedy główna
      bohaterka mnie aż tak irytowala - toż ta Ewa jest jakaś taka... nie no... dziś
      dla mnie nie do przyjęcia w ogóle: wkurza mnie jak licho:(
      Ale ja jestem dopiero po trzech odcinkach - daleko w tyle za Wami, oj daleko.

      Aaa, na tym wspomnianym gdzieś wyżej zdjęciu nie sposób rozpoznać czy jakiś
      konkretny aktor miał być Wojtkiem, w ramach wypadku też go nie widać.

      Pozdrawiam. B.
      • matthias_88 Re: Codzienne życie "W labiryncie" 18.07.09, 19:48
        Labirynt jest swietny, pokochalem ten film od pierwszego odcinka, ktory obejrzalem:)

        Mam pytanie - czy kogos tak samo jak mnie denerwuje Suchecka? Jak dla mnie to jest przykladem zabobonnej baby ktora potrafi tylko gotowac a udaje ze zna sie na wszystkim i wszystkich naokolo poucza.

        za to wszystkie sceny w pewexach czy tam baltonach sa cudne - nic nie przebije sucheckiej wlasnie w takim sklepie:

        -moge zobaczyc te rozowa rexone? ile kosztuje?
        -2 dolary.
        -a nie ma czegos tanszego?
        -jest, ten kosztuje dolarosiemdziesiat.

        wiem, ze wtedy po prostu tak bylo, ale prawie umarlem ze smiechu widzac taka scene:D

        aha, swietna tez byla Marta, ktorej ojciec kupil bluze pumy:)
          • dickpope baba goła 19.07.09, 15:44
            To chyba był koloryt tamtych czasów, że na ścianach wisiały
            kalendarze z roznegliżowanymi paniami rodem z przaśnej wersji
            Playboya. Takie cuda można było zobaczyć i w pracy Joanny Racewicz
            (TVP!), i w "dyżurce" oddziału ginekologicznego i w biurze
            Stopczyka.
            Moda chyba do dziś nie przetrwała ;-)
              • pizza_adoloran Re: Codzienne życie "W labiryncie" 07.08.09, 17:59
                Pamiętam z dzieciństwa, gdy pokazywano w tv mamę nowo narodzonej dziewczynki.
                Była (mama) nieszczęśliwa, gdyż mąż zabronił dawać dziecku Isaura na pierwsze
                imię i mimo nalegań małżonki dziewczę obdarowano Isaurą na drugie.

                Sądzę że były takie przypadki i że te imiona zapewne - po ochłonięciu
                rozentuzjazmowanych rodziców - zostały pozmieniane.
        • iza232 Re: Codzienne życie "W labiryncie" 11.08.09, 15:34
          A mnie się podoba strój Krystyny do biura: ten komplet w ładne
          jesienne kolory - spódnica i kamizelka. Do tego biała bluzka z
          masakrycznie szerokimi rękawami, z mankietem w gumkę (rękawy
          koszmar), ale za to ładny kołnierzyk. Nie wiem jak wyglądała w tej
          szerokiej spódnicy, bo pokazują ją tylko od góry.
          I ciekawe gdzie mieszka matka Krystyny, skoro ciągle przesiaduje w
          mieszkaniu córki i nawet zaprasza tam Ostoję na kolacyjki. Tak jakby
          nie miała własnego mieszkania.
          • pizza_adoloran Re: Codzienne życie "W labiryncie" 11.08.09, 22:06
            iza232 napisała:

            > I ciekawe gdzie mieszka matka Krystyny, skoro ciągle przesiaduje w
            > mieszkaniu córki i nawet zaprasza tam Ostoję na kolacyjki. Tak jakby
            > nie miała własnego mieszkania.

            W serialu nie jest nigdy pokazane ani mieszkanie matki Krystyny, ani mieszkanie
            Ostoi (choć on czasem pojawia się u Racewiczów, w kamienicy w której od niedawna
            sam mieszka).
        • tosenewrati2 Re: codzienne życie w labiryncie 05.08.09, 10:07
          Uwielbiam ten serial. Właśnie za to, że tak cudownie przedstawia
          codzienne życie, a poza tym jest na prawdę dobrym dokumentem
          przemian w Polsce. Poza tym, mam wrażenie, że w przeciwieństwie do
          dzisiejszych seriali, traktuje widza, jako osobę inteligentną, a
          nie ''tłoka'', którego jest w stanie zainteresować intryga
          emocjonalna. Oczywiście na takich intrygach Labirynt się opiera, ale
          zwróćcie uwagę, jak wiele mówi się tam o sytuacji
          naukowców,ówczesnych problemach społecznych, np. drożyźnie, historii
          (Powstanie, stan wojenny) w taki wspaniały naturalny sposób. Jakoś
          sobie nie wyobrażam braci Mroczków dyskutujących o drogim franku i
          jak się to przekłada na spłatę kredytu np. :) a Duraja i Racewicza
          tak. I w tym tkwi siła Labiryntu wg mnie. Aha i ja bardzo lubiłam
          Pania Marię z laboratorium.
        • Gość: Katarzyna siermiężne lata 90-te IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 10.08.09, 14:58
          Ten film to doskonała okazja podpatrzenia w jaki sposób ludzie się ubierali, jak
          urządzali wnętrza, jakie były ich ambicje itd. I tak mamy:
          - wielkie poduchy w workowatych bluzkach z cekinami (obowiązkowo w kolorze
          zgniłej zieleni) i nie mniej workowate spódnice potrafiące zeszpecić nawet
          najlepszą figurę,
          - szałowe torebki noszone za rączkę,
          - wygofrowane lub skręcone od trwałej ondulacji włosy,
          - reklamówki z napisem "Pewex",
          - cudowne jeansy z przykrótką nogawką,
          - dzieci poubierane w modne dresy w pastelowych kolorach (koniecznie z jakimś
          napisem w języku obcym, ewentualnie z myszką Miki),
          - marzenie każdego dzieciaka - rower BMX,
          - meble na wysoki połysk, ewentualnie z płyty wiórowej w kolorze słomki;
          - wszechobecna boazeria (ozdoba każdej willi) i wyszczerbiona glazura w łazience
          z dziwnymi fugami, ewentualnie ściany łazienkowe pokryte do połowy farbą olejną;
          - papierochy, papierochy i jeszcze raz papierochy;
          - ozdobione papierowymi plakatami pokoje nastolatków, ewentualnie kalendarze z
          gołymi babami w biurach;
          - szczyt marzeń - mieszkanie w bloku z wielkiej płyty;

          Pewnie jest tego więcej, więc to nie wszystkie propozycje :)

          • niki1162 Re: siermiężne lata 90-te 10.08.09, 20:35
            Ogladam ten serial po raz pierwszy, bo gdy go emitowano, studiowalam
            za granica i moglam ogladac tylko pojedyncze odcinki podczas ferii w
            Polsce. Jest swietny, nagrywam sobie wszystkie odcinki, a potem sie
            delektuje.Najbardziej podoba mi sie gra Lozinskiej, wspaniala
            aktorka!
            Oj tak, papierochy , brandy, koniak, ciagle tylko pala i
            pija.Najbardziej mnie denerwowalo ciagle picie Ewy w ciazy.A co do
            ubran to takie sie wtedy faktycznie nosilo, pamietam mialam wtedy 20
            lat i bardzo modne byly wlasnie zgnile zielenie, brazy, rude, itp. Z
            kolezankami nazywalysmy te kolorki "sraaki".Gory w ksztalcie
            kwadratu lub trapezu z szerokimi ramionami, doly albo kwiaciaste,
            szerokie spodnice lub spodnie albo jakies mini jak Mariolka.No i
            cekinki i blyszczace, asymetryczne aplikacje obowiazkowo.Wielka
            sztuczna bizuteria, szczegolnie kolczyki i klipsy jak Renata czy
            Danuta, noszenie jednego duzego klipsa lub dwoch roznych, jak Joanna
            na kolacji z Mayerami.Mimo to wspominam te czasy z lezka w oku, a
            nawet za nimi tesknie.Bo potem przyszla moda na krotkie topy, gole
            brzuchy z kolczykami w pepku. I mimo, ze bylam szczupla,wrecz chuda,
            to ciesze sie, ze moja mlodosc przypadla wlasnie na lata
            labiryntowe, dzieki tym worom mozna bylo latwiej zatuszowac jakies
            drobne mankamenty urody, jak np. w moim przypadku brak talii, za
            maly lub za duzy biust, itp.Nie ogladalo sie tez wtedy walkow
            tluszczu nad stringami i zbyt obcislymi spodniami biodrowkami.
            • tosenewrati2 Re: siermiężne lata 90-te 11.08.09, 10:37
              Jak ktoś idzie do kogoś z prezentem, to ten prezent w zasadzie
              zawsze jest w reklamówce z pewexu. O tak, moja mama z nabożną czcią
              przechowywała reklamówki z pewexu :)ale najfajniejsza jest Pani,
              która przynosi do Instytutu cielęcinkę (którą zawsze kupuje Maria) i
              torciki wedlowskie :)
        • Gość: Ania Re: czy to jest danuta lato?? IP: *.serv-net.pl 10.08.09, 20:58
          a ja dodam jeszcze makijaże:
          -obowiązkowe były mocno błyszczące cienie, na początku serialu były w kolorze
          błękitu, teraz widzę, że srebrne
          -śmieszy mnie bardzo makijaż oczu Krystyny, która to zawsze ma pomalowane oczy
          takim szarym "błyszczolem", aż pod same brwi-strasznie ją to szpeci.;)
    • kubissimo Igor 11.08.09, 20:12
      a raczej chlopak grajacy jego postac (Karol Bulenda) jest dzis fisza
      w jakiejs szkole wyzszej :)
      www.wsgn.pl/content/view/129/39/
      • Gość: sealion Re: Igor IP: *.chello.pl 11.08.09, 22:32
        Ciekawe, że szef instytutu jeździ starym Wartburgiem.
        Wodę mineralną piją z takich małych kapslowanych butelek, kawa tylko z filiżanek
        - nie zauważyłem kubków obecnie powszechnie stosowanych w biurach.
        W scenach plenerowych daje się zauważyć brak wszędobylskich obecnie graffiti i
        innych bohomazów oraz reklam.
        Aha i wyposażenie biura dziennikarza Davida - telefon i faks :-) a w
        laboratorium jeden komputer dla wszystkich.
    • kubissimo Re: Codzienne życie "W labiryncie" 18.08.09, 08:14
      zauwazylem mala niescislosc w willi Sucheckich - uklad pomieszczen
      nie pokrywa sie z tym, co jest na zewnatrz. Ewidentnie sa to dwa
      rozne budynki. Po wejsciu do ich domu po prawej stronie mamy sciane
      z boazeria i regalem z ksiazkami. Natomiast na zewnatrz mamy na tej
      scianie dwa okna ;)
    • iza232 Renata i Igor 19.08.09, 19:52
      Ten wątek jest wyjątkowo niesmaczny, żeby nie powiedzieć obleśny :(((
      Scenarzysta nie miał lepszych pomysłów na rozwinięcie akcji?
      • Gość: Labiryntomaniaczka Re: Renata i Igor IP: *.serv-net.pl 19.08.09, 20:37
        Zgadzam się, właśnie miałam to samo napisać, że strasznie zniesmaczył mnie
        śliniący się Igor na widok Renaty. A i ona jakaś dziwna jest, no i co niby ona
        chce osiągnąć, zadając się z nastolatkiem..?
        Naprawdę, szczerze, to z obrzydzeniem oglądam te akcje, jak Igorek zachodzi
        Renatkę od tyłu, tuli się do niej, a ona taka podniecona...
        Z Igora swoją drogą marny aktorzyna, nie mieli kogoś innego wziąć, uśmiecha się
        jakoś tak tylko głupkowato...

        Lubię oglądać, jak gra Marek Kondrat, ale prawdę mówiąc, jego postać jest
        wyjątkowo podła, jeśli chodzi o traktowanie Joasi:(

        Nie znoszę postaci Jana Duraja, nie lubię go oglądać, taki głupio - mądry.
        Podobnie nie lubię Krysi, nie przekonuje mnie ta aktorka.

        Natomiast Joasia i Renata, to są najlepsze postacie tego serialu, świetnie
        grają, bez nich Labirynt nie miałby już tego smaczku:)

      • kubissimo Re: Renata i Igor 22.08.09, 08:52
        w tym tygodniu strasznie zaniedbalem Labirynt, ale wczoraj trafilem
        na kawalek drugiego odcinka i ku mojemu zdziwieniu zobaczylem Anne
        Chodakowska w peruce. czy to ma jakies uzasadnienie w serialu, czy
        po prostu uznali, ze nikt nie zauwazy? :)
        • dickpope Re: Renata i Igor 22.08.09, 09:36
          Jeśli dobrze kojarzę, to Anna Chodakowska ogoliła głowę do
          teatralnej roli. Jak widać, skłoniło to twórców do wyciągnięcia z
          magazynu peruki, która w ogóle nie przypomina naturalnych włosów.
          Chyba, że jest się Polą Negri ;)
          • piotr7777 Re: Krystyna i Meyer 24.08.09, 11:27
            Z torchę innej beczki - nie sądzicie, że dziś to byłoby pokazane nie
            w tak lekki sposób. Zachowanie Davida idealnie podpadało pod
            molestowanie seksualne a wtedy, w 1990 r., zapewne uchodziło za
            rodzaj flirtu.
    • kubissimo druga Ewa 26.08.09, 01:04
      czyli Beata Rakowska dubbinguje jednego z chlopcow z Wlatcuf Móch :)
      troche niespodziewana rola :)

      a w Labiryncie po wieczniej rozlazlej Agnieszce Robotce-Michalskiej
      sprawia wrazenie, jakby jej Ewa jechala na koko, czy innej uzywce ;)
      • Gość: anka Re: druga Ewa IP: *.chello.pl 26.08.09, 13:21
        Oglądam te powtórki nieregularnie, wczoraj pod koniec byla taka
        scena w ktorej Ewa spotyka w Instytucie dziewczyne Kordka, no i
        widac ze cos musialo miedzy nimi zajsc zlego w przeszlosci. O co
        chodzilo? kompletnie nie pamietam tego watku