Gość: gucio
IP: *.chello.pl
07.11.01, 21:31
A więc tak to się odbyło? Zawołali Irka do spiżarni, a tam już czekało na niego
kilku nafaszerowanych sterydami osiłków? Z tego jak to pokazali na TVNie tak to
wyglądało. Jeszcze nie zdążył się nawet ubrać...
"Irku zapraszam do spiżarni". A tam już czekają na ciebie hycle...
A teraz nie ma żadnej sprawy. Mieszkańcy kłócą się o sprawy "naprawdę istotne"
np. o to kto kogo oszukał w radosnej grze. Potem seria okazjonalnych
wierszyków, pełne upupienie. W tej chwili próbuje się zagłuszyć całą dyskusję
śmiechem Bogu ducha winnej Manueli, którą teraz pewnie wszyscy znienawidzą,
oprócz mieszkańców oczywiście, bo oni nie są w stanie wygenerować z siebie
żadnych uczuć.
Irka załatwili po cichu, "na zapleczu" , jak komunistyczna służba
bezpieczeństwa, a tu karuzela się dalej kręci - teraz jakby nawet trochę
mocniej, żeby zagłuszyć niewygodny hałas.
Nie wiem czy wam też to się to tak skojarzyło, ale ta gadka Sołtysika pt. "Irek
zgodził się dobrowolnie opuścić dom", wypowiadana w momencie, gdy widzimy
nieświadomego niczego Irka wchodzącego do spiżarni, zabrzmiała mi jakimś PRL-
owskim koszmarem. To po prostu niewyobrażalne, jak można dziś wciąż wciskać
ludziom, że czarne jest białe!?
Gdy "dobrowolnie" oznacza tak na prawdę "na siłę", a "po konsultacji z ekipą
realizatorów" oznacza w rzeczywistości "napadnięty przez ochroniarzy". Koszmar!
Jak myślicie - skąd te wzorce?
I nie było przy tym żadnych hałasów? Mieszkańcy nie przerwali na chwilkę gry w
Monopol? Cóż, w końcu pozbywali się właśnie najsilniejszego przeciwnika...
Teraz wygrana każdego z tej pociesznej gromadki błaznów będzie czymś sztucznym,
niesmacznym i niehonorowym.