arista80
28.11.13, 12:34
Parę miesięcy temu mąż kupił mi nową komórkę (Samsung taki dotykowy, jeśli ma to znaczenie). Komórkę noszę zawsze przy sobie, zwykle jak się gdzieś przemieszczam i przebywam tam dłużej to kładę ją np. na półce, tym razem jednak, będąc na obiedzie u dziadków męża, zapomniałam i trzymałam ją w kieszeni swetra. Podczas wygłupów z córką komórka upadła na ziemię, że aż wypadła bateria. Poskładałam i dalej działało. Sprawdziłam dzwoniąc do siebie, wykonując telefon do męża, zresztą nikt nie narzekał, że nie może się dodzwonić. Dzisiaj chciałam naładować ją i kurka...włożona ładowarka nie działa. Skonsultowałam z mężem, według którego upadek raczej nie miał na to wpływu (w końcu komórka działa) i według niego to wina ładowarki i trzeba zakupić nową. Ja nie jestem jednak taka pewna i boję się, że nowa ładowarka to będzie niepotrzebny wydatek. Może przez ten upadek coś się przestawiło i stąd komórka nie reaguje na ładowarkę? Póki co przełożyłam kartę do starego telefonu, który niejedno już przeżył a mimo to wciąż działa. Według was czego to może być wina? Można to jakoś naprawić, czy jednak trzeba kupić albo nową ładowarkę albo nowy telefon (mam nadzieję, że nie). Na starym długo nie pociągnę ze względu na to, że bateria już stara i wystarczy jeden telefon by trzeba było znów ładować. Będę wdzięczna za wszelkie rady.