Gość: ania
IP: *.dip.t-dialin.net
23.09.03, 15:07
Paweł Wilczak, Marianna Tomaszko
Przyjaźń czy kochanie?
Byłam rozczarowana, kiedy okazało się, że nie dostanę zaproszenia na ślub
Pawła i Marianny. Najbardziej pożądanego kawalera spośród polskich aktorów i
obiecującej projektantki toreb. Widać marsz Mendelssohna im niepisany.
W szystko przez kilka zdjęć, które ukazały się w prasie. Rozpromieniony
Paweł Wilczak i wpatrzona w niego seksowna blondynka przytuleni do siebie na
jednym z bankietów. Następnego dnia oboje dowiedzieli się z mediów o swoim
ślubie. Nie dementowali pogłosek, więc w internecie pojawiało się coraz
więcej spekulacji. Postanowiłam sprawdzić, czy Paweł Wilczak rzeczywiście
znalazł kobietę swojego życia. - Wyglądamy na zdjęciu jak para? Ciekawe, a
jak pozuje para? - pyta Paweł z lekką irytacją w głosie. - Przytuleni,
uśmiechnięci - mówię. - No, na Boga! Trzeba by jechać do SÝvres pod Paryżem,
gdzie trzymają wzór metra, i zapytać o to, jak to jest być parą! - Są
przecież jakieś granice - wtrącam nieśmiało. - Przekroczyłem granice,
obejmując ją? - droczy się Paweł.
Aktor przyznał kiedyś, że życie bez kobiet jest straszne. Jeszcze nikt mu
serca nie skradł, choć na horyzoncie widzi wspaniałe kobiety. Wciąż jest
sam? - Czy ukrywasz swoje prawdziwe namiętności? - pytam. - Ja się ukrywam? -
burczy - przed czym? Musiałbym być psychicznie chory, gdybym miał problem z
tym, że ze znajomą wychodzę na przyjęcie. Pawła z Marianną łączy wieloletnia
przyjaźń. Przyjaźnią się, jak ona to określa, imprezowo. Mówi na niego
Brener, Breńcio. Sama już nie pamięta, skąd wzięło się to przezwisko. Długo
nie znała jego prawdziwego imienia.
Mnie interesuje, czy ta przyjaźń wyszła kiedykolwiek poza sferę czysto
platoniczną. - Co to za pytanie? Kto mierzy taką miarą przyjaźń? To jest
moja kumpela, moja przyjaciółka. Chyba trochę zirytowałam Pawła. - Wierzysz,
że można utrzymać taką przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną bez seksu? -
brnę dalej. - A czy ty sypiasz ze wszystkimi facetami, których poznajesz? Ja
nie mam takiego szczęścia. Każda znajomość kobiety i mężczyzny, na
jakimkolwiek by była poziomie, wymaga dużej precyzji, pracy i czujności.
A więc tylko przyjaźń. Może inaczej widzi to Marianna? - Jak chcą, to niech
mają, pomyślałam, kiedy paparazzi robili nam zdjęcie, i specjalnie objęłam
Pawła - mówi pogodnie Marianna. - Potwierdziliśmy też dla żartu, że jesteśmy
parą. Wiedziałam, że to zdjęcie gdzieś się pojawi. Nie zdawałam sobie tylko
sprawy, że tak szybko. Nie sądziłam, że rozpęta się taka afera medialna.
Marianna jest od ponad 10 lat mężatką, ma ośmioletnią córeczkę. Mąż nie
zrobił jej awantury po doniesieniach o zaręczynach. - Uwielbiam spotykać się
z ludźmi - mówi domniemana narzeczona Pawła - i mąż pozwala mi na samotne
wyjścia. Jest starszy ode mnie, choć wciąż wygląda na młodzieniaszka.
Różnica wieku powoduje jednak, że on czasem woli zostać przed telewizorem.
Moje złudzenia zostały rozwiane. Więc jednak kumpela i przyjaciółka. - Na
dodatek bardzo uzdolniona - mówi Paweł. - Projektuje torebki, które mogą
zawojować niejedną szerokość geograficzną, a każda z nich to małe dzieło
sztuki. Jestem absolutnym fanem tej "wytrawności", którą ona posiada. Jestem
nią zauroczony. Marianka to wspaniała, temperamentna, buchająca kobiecością
osoba - wyrzuca z siebie jednym tchem Paweł.
artykul-bizz