Dodaj do ulubionych

powrot do Polski

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.12.05, 23:51
No i wracam. Za jakies pol roku, moze wiecej. Zaraz po studiach wyjechalam do Londynu. W Polsce pracowalam przez ostatnie dwa lata studiow [ekonomia na KULu], zajmowalam sie analizami statystycznymi i badaniami marketingowymi. Obecnie od dwoch lat siedze w branzy rekrutacyjnej, projekty IT. No i zachcialo mi sie wracac do Polski, bo ilez mozna na emigracji. Problem w tym, ze nie wiem czego mam oczekiwac. Najchetniej pracowalabym sobie dla jakiejs firmy consultingowej, wzglednie zagranicznego koncernu, zebym mogla wykorzystywac znajomosc jezykow i moje dosc multikulturowe doswiadczenie. Na pewno wracam do Warszawy. I tak sie tylko obawiam, ze ja mam bardzo blade pojecie o rynku pracy w Polsce i wyobrazam sobie, ze praca mnie sama znajdzie. czy ktos ma jakies sensowne sugestie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Doc Re: powrot do Polski IP: 5.5R* / *.nhs.uk 27.12.05, 00:34
      • cyni Re: powrot do Polski 27.12.05, 09:01
        Raczej poszukaj pracy będąc tam i dopiero jak coś znajdziesz wracaj.
        Zdecydowanie bardziej komfortowa pozycja. Możesz przecież skierować się do
        brytyjskich firm mających siedzibę w Polsce to też dobry sposób. I powodzenia.
        • Gość: podłamany Re: powrot do Polski IP: *.chello.pl 27.12.05, 12:40
          jak jesteś anormalna, to wracaj, nie tak dawno informatyk pytał na tym forum czy
          1 tys.netto /to niecałe 200 funtów/ to odpowiednie zarobki, znam mnóstwo ludzi z
          niezłym wykształceniem i bezrobotnych od wielu miesięcy, rynek zepsuty jest
          bezrobociem i głodowymi pensjami, zachęcam: pakuj się w to bagno, wszyscy
          obierają odwrotny kieunek, ale ty badź oryginalna
          • Gość: bLondynKA Re: powrot do Polski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.05, 13:46
            Podlamany, wyksztalceniem mozna sobie sciany tapetowac. Ja mam niezle doswiadczenie, a nie wyksztalcenie. Nie wiem jaka jest sytuacja twoich znajomych, ale podejsciem typu 'bo skonczylem dobre studia', to nic nie osiagna. A u mnie latka leca, kiedys dom jakis trzeba kupic, a wole splacac kredyt w PL niz w UK, gdzie ceny domow sa horrendalnie wysokie. Byloby mnie stac na splate kredytu w UK, ale bedzie to takie zycie od pierwszego do pierwszego z kalkulatorem w rece i to przez 25 lat. A co do zycia w Polsce, to mam metlik w
            glowie - znajomi maja naprawde dobre posady, splacaja juz swoje mieszkania, na wakacje jezdzimy razem, ich zarobki pozwalaja na mniej wiecej to samo to mam ja. Dodam, ze mamy po 26 lat.

            xxx, no wlasnie, cos mam podobnego, chociaz znajomych mnostwo, nawet kilku dobrych przyjaciol, to jednak zawsze bede 'obca'.
            • Gość: adamski Re: powrot do Polski IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.12.05, 11:28
              Nie spiesz się z powrotem Mi też się zebrało na sentymenty i tak w warszawie od
              2 miesięcy bez normalnej pracy, a w portfelu jakieś 50 funtów zostało. Tym
              razem to za londynem zaczyna mi się cknić:)
              • Gość: gata Re: powrot do Polski IP: *.aster.pl 18.01.06, 22:55
                podpisuję się rekami i nogami!! ja co prawda nie Londyn, ale Barcelonę
                zostawiłam po 3 latkach, prace zeczywiście mam dobra tutaj, ale zycie
                towarzyskie zadne, starzy znajomi pozakladali rodziny i hauruja splacajac
                nadmienione wyzej chalupki, samochody, etc... jestem tu od sierpnia i nie mam
                watpliwosci ze na wiosne stad myknę... moze ym razem Londyn?? I na pewno
                ponownie zbyt szybko nie wrocę!!!
                Ale to bardzo osobiste wrazenia - nie watpie ze sa ludzie, ktorym zólwie tempo
                zycia w Wawie odpoiada:)))
    • Gość: xxx Re: powrot do Polski IP: 212.160.130.* 27.12.05, 13:01
      ja mam taki sam problem jak ty. teraz jestem w anglii. pracuje juz tam 10 mc.
      wyjechalem jak skonczylem inzyniera. I tak siedze tam bez celu. Wrocilem na
      urlop do domu do polski. Ale 15 stycznia znow tam jade do pracy.
      No i nie wiem co mam robic. Czy jeszcze troche popracowac a potem szukac pracy
      w warszawie , czy tam zostac.
      Ale tak siedziec tam i nie miec znajomych, rodziny, dziewczyny to porażka.
      Pozatym pracuje w nocy i tak ciągle, w dzien spie. Takie zycie to nie zycie ale
      wegetacja - jedynie sa lepsze pieniadze.
      Ma ktos jakies rady?
      • Gość: podłamany Re: powrot do Polski IP: *.chello.pl 27.12.05, 15:29
        wracajcie, warszawa wam dogodzi...aż zatesknicie za londynem i nie tylko...
        • Gość: bLondynKA Re: powrot do Polski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.05, 15:56
          podlamany, bardzo doceniam kazde zdanie w tej kwestii. jednak zawsze twierdzilam, ze jak ktos chce pracowac, to prace znajdzie. moi znajomi jakos maja prace bez ukladow i znajomosci, w Warszawie wlasnie. Bardziej sie chyba obawiam o standardy tej pracy - nadgodziny i problemy z wzieciem urlopu. Wiesz, ja tez mam problemy zycia codziennego, Londyn to nie kraina miodem i mlekiem plynaca. Czy komus z Twoich znajomych powodzi sie dobrze w Warszawie?
          • Gość: podłamany Re: powrot do Polski IP: *.chello.pl 27.12.05, 16:01
            wracaj zatem i sama autopsyjnie się dowiedz...
      • Gość: kaja Re: powrot do Polski IP: *.raciaz.pl 18.01.06, 21:30
      • Gość: kaja Re: powrot do Polski IP: *.raciaz.pl 18.01.06, 21:32
        Nie wracaj do tego kraju , jak mozliwosc zostan tam jak najdłuzej .Tu nie ma
        perspektyw na nic .Postaraj sie tam ułozyc sobie życie.
    • Gość: yu178128 Re: powrot do Polski IP: *.sympatico.ca 27.12.05, 16:50
      ja wrocilam 4 lata temu po dluzszym pobycie w Kanadzie, zamieszkalam w
      Warszawie, zero znajomosci miasta, zero znajomosci jezeli chodzi o znalezienie
      pracy...pracy szukalam glownie na internecie i w poniedzialkowej Wyborczej..po
      dwoch miesiacach mialam calkiem niezla prace - wlasnie z Wyborczej....po 3
      latach zachcialo mi sie zmiany pracy i znow wysylalam CV tylko na ogloszenia z
      netu albo gazety....i praktycznie bylam zapraszana na rozmowe za kazdym razem
      jak wyslalam CV....generalnie nie jest zle...
      moja rada: wiedziec czego sie chce i tego sie trzymac...miec klapki na oczach i
      uszach i nie sluchac komentarzy jeczacych wiecznie ze nie ma pracy i trzeba
      jechac w "druga strone"....sama sie nasluchalam, ze "zrobilam glupote" ale na
      to sie mozna uodpornic...Powodzenia!
      • Gość: Marek Re: powrot do Polski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 16:56
        yu, skoro jesteś w Warszawie, jakim cudem korzystasz w Polsce z kanadyjskiego
        dostawcy internetu (vide IP)?
        • Gość: pod Re: powrot do Polski IP: *.chello.pl 27.12.05, 17:03
          no właśnie, ktoś nie lubi narzekajacych, denerwuja mnie te kretyńskie uwagi "jak
          ktos chce to znajdzie", to mi przypomiuna, "ożen się a = wq domysle - wdepniesz
          w takie bagno jak ja", po co jam mam byc tylko nieszczesliwy, frustraci -
          frustraci wyzywaja sie na frustratach...
          • Gość: bLondynKA Re: powrot do Polski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.05, 17:25
            pod, to jest skrot myslowy, za ktorym kryje sie szereg dzialan majacych na celu
            osiagniecie tego, co sobie zaplanujesz. samo sie nie zrobi. od samego chcenia
            nikt jeszcze pracy chyba nie dostal. Tylko wiesz, w UK to za mna dzownia, zebym
            dla nich pracowala, a w PL nie mam pojecia, ale z tego co tutaj ludzie pisza,
            to nie jest rozowo. A ja po prostu nie wiem jak jest. Moze ja na zlym forum
            pytanie zadalam?
        • Gość: yu178128 Re: powrot do Polski IP: *.sympatico.ca 27.12.05, 17:12
          Spedzam swieta w Kanadzie:)
          Mam tu Rodzine, przyjaciol...etc...
          • Gość: podłamany Re: powrot do Polski IP: *.chello.pl 27.12.05, 17:13
            to może tam zostań
      • Gość: bLondynKA Re: powrot do Polski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.05, 17:12
        Yu, dzieki za Twoja wypowiedz - podejscie mam mniej wiecej takie samo, tylko
        nie wiem czy realistyczne. Moge zapytac jak finansowo? Czy standardy sa
        porownywalne? Tam zarabiam w funtach, ale i w funtach wydaje. W Polsce ceny
        widze, ze niewiele nizsze [z wyjatkiem nieruchomosci]. Wlasnie mi sie
        przypomnialo, ze znajomi tez wrocili z Kanady, ona nie narzeka, pracuje dla
        przedstawicielstwa kanadyjskiej firmy, on pracuje w branzy IT, 'uzera sie' z
        polska rzeczywistoscia, ale w sumie sa zadowoleni. Hmm..
        Dzieki raz jeszcze
        • Gość: yu178128 Re: powrot do Polski IP: *.sympatico.ca 27.12.05, 18:18
          Hej, wiesz w moim przypadku to bylo troche inaczej bo ja nie bylam specjalista
          w zadnej dziedzinie...studia mialam tylko kanadyjskie - w dodatku tylko
          licencjat co w Polsce nie jest uwazane ze wyksztalcenie wyzsze...no i 8 lat w
          Kanadzie...dla wszystkich to oznaczalo tylko jedno - nie mam pojecia o Polsce i
          paradoksalnie moim jedynym atutem byla biegla znajomosc jezyka wiec najwiekszy
          odzew byl z firm gdzie trzeba sie tym jezykiem poslugiwac biegle...i to jest
          tez na pewno Twoj atut...znasz slownictwo branzy w ktorej pracujesz...tego sie
          nie nauczy na kursach nawet wyjazdowych...

          Zaczynalam jako zwykla sekretarka w firmie...w miedzyczsie zrobilam studia
          uzupelniajace magisterskie w Polsce...zarobki jak dla osoby bez zobowiazan w
          porzadku...bez problemu dostalam kredyt na mieszkanie w Warszawie i bylam w
          stanie sie utrzymac...jak trzeba bylo to dorabialam korepetycjami...
          Ja naprawde zaczynalam w Wawie od zera....przed przyjazdem do Polski
          zaoszczedzilam troche kasy i przyjechalam z nastawieniem ze jezeli przez pol
          roku (bo na tyle czasu mialam oszczednosci)nie znajde pracy to wracam....

          aplikowalam tylko na ogloszenia ktore sie ukazaly w prasie i na portalach
          internetowych typu jobpilot, pracuj, (lub bezposrednio na stronach
          internetowych w firmach ktore mnie interesowaly)...jedno standardowe CV, bez
          listu motywacyjnego...ale wyslalam tego ok 200, z czego czesc przed przyjazdem
          do Polski.

          I naprawde niejedna znajoma osoba sie pukala w czolo...ale mialam tylko jedna
          odpowiedz - Kto nie ryzykuje - nie jedzie do Polski...
          • Gość: bLondynKA Re: powrot do Polski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.05, 18:45
            chyba powysylam CV tak na probe i zobacze jaki bedzie odzew. Zmanierowal mnie
            ten pobyt w UK troche i musze zaczac myslec 'po polsku'. No i sprecyzowac
            oczekiwania finansowe :) Ehh, listy motywacyjne to taki przezytek, a w PL nadal
            sie w tym lubuja. Coz, sprobuje. Tak czy siak wczesniej jak we wrzesniu nie
            wroce, mam tam zobowiazania, ktorych musze dotrzymac. thx raz jeszcze, ciesze
            sie, ze Ci sie udalo.
            • Gość: po Re: powrot do Polski IP: *.chello.pl 27.12.05, 18:46
              wysyłaj i zaproponuj prace za 1000 netto, może się ktoś skusi...
              • Gość: bLondynKA Re: powrot do Polski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.05, 19:42
                Wiesz, to moze Ty sie wyprowadz z tej Warszawy jak tam tak zle? Ja tam Twojej
                sytuacji nie znam, ale stanowczo za duzo narzekasz.
                • Gość: podłamany Re: powrot do Polski IP: *.chello.pl 27.12.05, 20:49
                  jesli myślisz ze sie wyprowadze by tobie zrobic miejsce, tojestes w bledzie
                  • Gość: bLondynKA Re: powrot do Polski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.05, 21:07
                    <szok>
                    za to ja zapraszam do Londynu, konkurencja zdrowa rzecz
                • Gość: gambler Re: powrot do Polski IP: *.lv.lv.cox.net 28.12.05, 19:48
                  Jeszcze na studiach zaczalem pracowac w Citibank Warszawa. Piec lat. Piec lat w
                  banku... Zaciagnalem kredyt na mieszkanie. I co? wielkie gucio. Zycie na kilku
                  kartach kredytowych, liniach kredytowych pociagnietych na maksa, kredyt
                  hipoteczny, okazjonalne pozyczki. Stac mnie bylo na wakacje za granica, wielkie
                  halo i mieszkanko 40 m kw. daleko od centrum. Na dzien dobry w lutym 1998r.
                  dostalem prawie 2000zl brutto, jak odchodzilem mialem prawie 7000zl brutto
                  (grudzien 2002 r.). Nadgodziny? Codziennie, a zdarzalo sie na koniec miesiaca
                  wyjsc o 1am, by nastepnego dnia byc na 8am z powrotem (przychodzilem codziennie
                  o godzine wczesniej). Norma, wiadomo end of month. Urlop? Do konca czlowiekm
                  nie byl pewien, czy pojedzie, czy nie. Moj kolega mial wykupiony urlop na Bali.
                  Dzien wczesniej boss mowi, sorry ale nie mozesz jechac. A on i tak zrobil swoje
                  i pojechal. Niestety, moze z pracy go nie wyrzucili, ale nie awansowal juz, co
                  przy reorganizacji z BH oznaczalo dla niego przyjecie nowej, gorszej posady
                  (sluzbowy wozek, bye bye, takze).
                  Po 5 latach udalo mi sie splacic kredyt hipoteczny (pracowniczy, w momencie
                  odejscia trzeba miec zero na rachunku z bankiem). Ale udala mi sie ta sztuka,
                  nie nadgodzinami (w koncu zrobili mnie managerem, mnie samego, po to by nie
                  placic za nadgodziny), nie drugim etatem (na to nie bylo czas), ot mialem
                  potwornie duzo duzoooo szczescia.
                  Odszedlem z banku, probowalem wlasny bizz, nawet szlo niezle, ale to Polska.
                  Konkurencja podlozyla mi kilka swin (sanpeidy, US, policja gospodarcza, etc.) i
                  zapytalem sam siebie: co mi sie w Polsce nie podoba? co Wam sie nie podoba?
                  Moja odpowiedz brzmiala: wsciekle, zawistne mordy szarych, przecietnych
                  Polakow, tych co suna tramwajaem na drugi koniec miasta do marketu, zeby bulki
                  kupic 5gr taniej. Ktos teraz skwitowal tych ludzi: moherowe berety. Mysle, ze
                  nie chodzi tu tylko o rozmodlone, starsze kobiety pod kosciolem. Tu chodzi
                  wlasnie o te wsciekle, zawsitne mordy, krawawe galy.
                  Teraz jestesmy z zona w Stanach. Nasze pierwsze dziecku urodzilo sie juz tutaj.
                  Wlasnie jestesmy na etapie sprzedazy naszego mieszkania w Wawie. W czerwcu
                  konczymy tu studia. Jak nam sie zyje? Dobrze, choc czasem jest ciezko,
                  szczegolnie w Swieta, bo rodzina daleko. Ale jak tylko lapie mnie tesknota za
                  krajem, wlaczam sobie "Dzien swira" i od razu mi przechodzi. Tobie tez to
                  polecam.
                  Kto Ty jestes? Polak maly
                  Jaki znak Twoj? Krwawe galy
                  Wsluchaj sie w Modlitwe Polaka, w tym filmie. Kwintesencja polskosci i Polakow.
                  Jakos tak mnie mierzi, perspektywa podrozy do Polski. Ujrzenia swiata w krzywym
                  zwierciadle.
                  Zreszta, najlepszy lek na chec powrotu do Polski, to byc z kims na emigracji, a
                  nie samemu. Miec partnera, zone, jakies podparcie, kiedy tesknota meczy. Jesli
                  sadzisz, ze znajdziesz wspanialego faceta w Polsce... Problem polega na tym, ze
                  ci zadbani, pachnacy i przystojni, to juz czesto maja zony, albo chlopaka.
                  Zreszta, powiedzmy, ze zakochasz sie w chlopaku z Polski. Daje ci max 2 lata,
                  jak zaczniesz tesknic za zyciem w UK i znam to z autopsji. Moja siostra,
                  wrocila do Polski. Teraz sie miota, bo juz nie ma powrotu do Stanow (maz zna
                  tylko polski, dwojka dzieci, how?).
                  Twoj post jest tak samo smieszny, jak onegdaj post mojego brata ciotecznego,
                  ktory skonczyl studia w Hannowerze i pracowal pozniej przy projektowaniu sieci
                  biurowych w UK. Chyba dwa lata temu strzelil post, jaki ma expirence, jakie
                  wyksztalcenie, ile zarabia, jakie benefity i spytal, czy moze tego samego lub
                  na zblizonym poziomie oczekiwac w Polsce. Wiesz jaka odpowiedz dostal? Spadaj
                  glupi cwoku, prowokancie! Niestety wspomnial tez ile zna jezykow (6, m. in.
                  flamandzki, obecnie pracuje w Brukseli). Tez myslal wrocic do kraju, rodacy
                  szybko go uleczyli z tej wizji. A tak w ogole spotkal dziewczyne. Maja juz
                  dziecko i teraz juz przestal bredzic o powrocie (na cale szczescie, bo swego
                  czasu nie moglem go sluchac jak idealizowac kraj nad Wisla).
                  • Gość: ewa Re: powrot do Polski IP: *.jmdi.pl 28.12.05, 20:09
                    Moja ciotka była w irlandii 7 lat. Wróciła stamtąd porzuciwszy męża i dom, który
                    tamten kupił na kredyt, bo chciała być tutaj. Jest prawnikiem z wykształcenia,
                    tam pracowała jako paralegal. Dziś w Polsce zarabia średnio 1000 zł za dzień
                    pracy, jest tłumaczem konsekutywnym w Big4 i międzynarodowych
                    kancelariach,czasem w ministerstwach na zlecenie. Tam jako paralegal zarabiała
                    tyle, że kątem mogła wynająć pokój, a po roku, po awansie jakąś norę bliżej
                    miejsca pracy. Znam wielu ludzi w Waie, którzy kupują domy przed 30 rokiem
                    życia, mają 2 dzieci, 2 nowe samochody i wcale nie żyją na kreskę, wręcz
                    przeciwnie oszczędzają w funduszach inwestycyjnych.
                    • Gość: gambler Re: powrot do Polski IP: *.lv.lv.cox.net 28.12.05, 21:57
                      Wiesz, specjalnie nie pisalem o domach, samochdach, itd. Bo np. moja siostra w
                      Polsce tez ma dwa samochody i buduja teraz dom (ona jest stomatologiem, wiec
                      finansowo ma calkiem niezle). Mi nie chodzi o wymiar finansowy, tylko o te
                      szare, wsciekle mordy i krwawe galy. Byc moze dlatego w Polsce, kogo tylko stac
                      stawia wokol swojej posesji tak wyskoi mur, by odgrodzic sie od wscieklej
                      tluszczy zazdrosnikow? Dlaczego znajomy Amerykanin, ktory widzi, ze powodzi nam
                      sie lepiej niz jemu, badz co badz "miejscowemu", nie zadaje pytania: a skad
                      macie tyle pieniedzy? jak to robicie? Ile razy slyszalem takie pytania w
                      Polsce! Co, mam ze wszystkimi podzielic sie recepta na sukces? Cos tekiego nie
                      istnieje. Ale chyba zdecydowana wiekszosc polskiego spoleczenstwa nie przyjmuje
                      tego do wiadomosci. Dla nich ten co zarabia duze pieniadze, to cwaniak,
                      kombinator i zlodziej.
                      Dlaczego jak sie jedzie odwiedzic rodzine w Polsce, to wszyscy wrecz sa pewni,
                      ze dostana od nas grube koperty zielonych jako podarunki?
                      Naprawde, mozemy wrocic do Polski i zyc na bardzo wysokim poziomie. Majac
                      wlasny biznes w Polsce, pomimo lapowek i calego syfu z urzednikami, finansowo
                      mieslismy zdecydowanie lepiej niz kiedy pracowalem w banku. Nie w tym rzecz!
                      Kiedy wracajc po raz kolejny z wakacyjnych wojazy w srodku polskie zimy,
                      stawalismy na Okeciu opaleni i usmiechnieci przed kioskiem Arrivals Boarder
                      Passport Control, a tam siedzial czlowiek, ktory na nasze dzien dobry, patrzyl
                      na nas tym wymownym wzrokiem, mowiacym: porabalo was, jaki dzien dobry? I
                      oddwawal nam bez slowa paszporty... Moglby chociaz standardowo do wszystkich
                      przyjezdnych mowic: poclaujcie mnie w d... (przynajmniej byloby jasne dla
                      obcokrajowca gdzie sie znalazl). Pierwsza wsciekla morda juz na granicy, i to
                      tzw. czlowiek pierwszego kontaktu z obcokrajowcem/rodakiem (pewnie cos
                      przemyca, dlatego tak sie usmiecha, tylko kombinatorow stac na egzotyczne
                      wakacje).
                      Dlaczego ile raz nie polecialem z zona do Rzymu, Wenecji, Paryza, Barcelony,
                      Mediolanu, Amsterdamu, Brukseli, straznik w okienku nie dosc, ze sie usmiechal,
                      to jeszcze mi zone pdrywal (dla mnie to byl fun). Raz tylko w Sztokholmie nas
                      bardziej przwertowali, kiedy z rozwalajcym usmiechem na twarzy powiedzielismy,
                      ze nie mamy rezerwacji w hotelu, bo na pewno cos zaraz znajdziemy (Sztokhlom,
                      to nie Paryz, warto pamietac, nawet w Hiltonie nie bylo miejsc, ciagle
                      konferencje...).
                      Powtarzam, naprawde nie chodzi mi o kwestie moc zarobic w Polsce, czy nie.
                      Chodzi mi o atmosfere, ludzi, nastroje... Oboje z zona juz prawie sie
                      pakowalismy do Polski w sierpniu tego roku, ale kiedy uslyszalem o wynikach
                      wyborow... Kiedy dowiedzialem sie, ze nawet moja mama zaglosowala na blizniakow
                      (ojciec na PO i Tuska), kiedy zrozumialem o co chodzi z tymi moherowymi
                      beretami i rozglosnia RM. Uffff, dalismy sobie spokoj. Moze za 4 lata...
                      • yu178128 Re: powrot do Polski 28.12.05, 23:22
                        Gambler relax...skad w Tobie tyle nienawisci...
                        Po prostu pozwol ludziom dokonac wlasnego wyboru...w Stanach tez sa rozni
                        ludzie...nie powiesz ze nie denrwuja Cie Polacy co to 2 lata pomieszkaja i juz
                        zaczynaja zaciagac angielszczyzna i uwazac sie za Amerykanow polskiego
                        pochodzenia....
                        • johngalt Re: powrot do Polski 29.12.05, 01:16
                          > nie powiesz ze nie denrwuja Cie Polacy co to 2 lata pomieszkaja i juz
                          > zaczynaja zaciagac angielszczyzna i uwazac sie za Amerykanow polskiego
                          > pochodzenia....

                          Przeciez nie trzeba sie z takimi zadawac. Jedyny kontakt z tego typu redneckami
                          mam gdy jade raz na kwartal do polskiej dzielnic kupic troche polskiego zarcia.
                      • johngalt Dobrze gada, dac mu wodki! 29.12.05, 01:15
                        Gambler, jeden z lepszych postow, jakie czytalem na ten temat.
                        Sam bym tego lepiej nie napisal.
                        Dzieki!
                        • Gość: bLondynKA Re: samolotowe rozmyslania IP: *.msb.com / 212.240.154.* 29.12.05, 10:38
                          jestem znowu w domu. w samolocie siedzial chlopak w moim wieku. pracuje
                          jako 'manager' w restauracji. skonczone dobre studia, niemiecki, angielski
                          przecietnie. twierdzi, ze w Polsce nawet tego by nie mial. inna sytuacja:
                          dziewcze na 4 roku studiow, slaby angielski. jechala, zeby dorobic na studia
                          zajeciami typu sprzatanie, kelnerka [tuz przed sesja, dziwne]. po studiach ma
                          zamiar przyjechac na kilka lat i robic to samo, potem wrocic do Polski.

                          i tak mnie trafilo i oswiecilo. przeciez ja mam swietna prace, zero podkladania
                          swin, zero zawisci, nadgodziny jesli sama chce, nikt mi nic nie narzuca. mam 26
                          lat, za 4 lata bede w stanie kupic ladny domek na wsi. Ale nie zmienia to
                          faktu, ze tesknie za Polska, za znajomymi. Jestem tutaj z kims - Polak,
                          przyjechalismy razem. Ostatnio nie uklada sie najlepiej. A wyjazd na swieta
                          zamieszal mi w glowie jeszcze bardziej. cdn
                          • makda Re: samolotowe rozmyslania 29.12.05, 10:47
                            ..hmm skad ja to znam. Te rozterki znaczy.
                            Tez chce wrocic do Polski- tyle, ze z Wloch. Mam tu bardzo dobra prace, dobre
                            zarobki (choc widze, ze moi znajomi ze studiow tez jakos specjalnie w Polsce
                            nie gloduja, poziom zycia maja raczej taki sam jak ja). Wlochy to piekny kraj..
                            na wakacje.
                            I juz wlasciwie bylam zdecydowana na powrot, ale ostatnio dopadly mnie
                            watpliwosci. Blondynka, dawaj znac, jak ci idzie proces decyzyjny ;-)
                            • Gość: gamoń Re: samolotowe rozmyslania IP: *.chello.pl 29.12.05, 11:14
                              wracajcie dziewczoszki z forsą, czekam na was...
                            • 79blondynka Re: samolotowe rozmyslania cd 29.12.05, 13:13
                              zablondynkowalam sie na stalym nicku.
                              nie jezdze czesto do Polski i z tego sentymentu chyba mi tak sie na glowe
                              rzucilo. ze znajomymi spotykam sie 2 razy w roku. naprawde bardzo chcialabym
                              wrocic, bo tesknie. Ale to jest cena, ktora place za 'normalnosc' tutaj.
                              Niestety nie mam oparcia w partnerze, bo on teskni jeszcze bardziej niz ja.
                              Powoli wszystko powinno wrocic do normy - chyba juz zawsze tak bedzie,
                              ze 'odchoruje' kazdy wyjazd do Polski. Nie podjelam decyzji ani na tak, ani na
                              nie. Nie wiem co zrobic z tym powrotem. Jak juz pisalam mam nierealistyczne
                              wyobrazenie o polskim rynku pracy. Moja 'normalnosc' to brak obaw przed strata
                              pracy, pensja na czas, podatki i ubezpieczenie zaplacone, jasne i jawne reguly
                              w pracy, mili koledzy, rewelacyjny przelozony [wlasnie dzownil, zebym za ciezko
                              nie pracowala - mam dyzur swiateczny], zero nadgodzin - koniec pracy wszyscy
                              jak jeden maz wstaja i wychodza, chyba, ze ktos ma zalegle sprawy. Nie
                              narzekam. Zreszta nigdy nie narzekalam - zawsze umialam sobie zorganizowac
                              zycie w Polsce. Przyznam, ze zycie tutaj troche 'rozleniwia' - nie wiem, jak to
                              ubrac w slowa, zeby wiernie oddac sens. W Polsce, zeby zdobyc praktyke, prace,
                              wygrac w grasz o staz i inne bajery, musialam naprawde ciezko pracowac i
                              przejmowac sie wszystkim. A tutaj 'martwie' sie tylko o wynik moich decyzji w
                              pracy tak, zeby przekladalo sie to na zyski. Za sam proces szukania pracy w
                              Polsce powinni placic, bo to naprawde jak praca na etacie. Wiem, plote bzdury :)
                              Tutaj praca mnie sama szuka, nawet jesli zdarzy sie, ze w mojej firmie cos
                              pojdzie nie tak, to mam ten komfort psychiczny, ze w ciagu tygodnia, dwoch
                              znajde inna. Nadal jednak zastanawia mnie jak moi znajomi wioda takie zycie,
                              jakies wioda. Zyja caly czas z kredytow? Bo nie inwestuja, to na pewno.
                              • Gość: Bibliotekarz Re: samolotowe rozmyslania cd IP: *.gazeta.pl / 192.30.202.* 30.12.05, 00:47

                                Okropnie duzo czasu zabiera ci wyliczanie jaka jestes udana, zdolna, i jak ci
                                sie dobrze wiedzie...

                                <Jak juz pisalam mam nierealistyczne wyobrazenie o polskim rynku pracy.

                                To zdanie jest wewnetrznie sprzeczne; jesli wiesz ze wyobrazenie jest
                                nierealistyczne, to wiesz jakie jest "realistyczne".

                                <zero nadgodzin - koniec pracy wszyscy jak jeden maz wstaja i wychodza, chyba,
                                <ze ktos ma zalegle sprawy. Nie narzekam.

                                Strasznie jestes dzielna... Wszystko na czas, zero nadgodzin, a ty i tak nie
                                narzekasz.

                                Oczywiscie decyzje musisz podjac sama. Ale jesli sie obawiasz ze moze byc
                                trudno osiagnac taka stabilizacje w Polsce, to musisz sie dobrze zastanowic.

                                Z drugiej strony, ze znajdowaniem pracy w Polsce jest podobnie: specjaliscie z
                                doswiadczeniem zajmuje to mniej niz miesiac. Mozna rowniez zyc na rozsadnym
                                poziomie, choc jest pewno trudniej niz w Wielkiej Brytanii. Aspekty
                                pozamaterialne dosyc trafnie wyliczyl kolega powyzej.

                            • Gość: basieczek Re: samolotowe rozmyslania IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.01.06, 10:22
                              To niezle! ja z wloh wrocilam, po 3 latach fajnej pracy itp,jestem w domu :-)
                              tesknie czasami za itali, ale wymiarem urlopowym, w polsce jednak ludzie szybko
                              sie starzeja, i 20 godzina to juz pora snu. No ale to specyfika wloch, ze
                              wszyscy wszystko traktuja lekko:-)
    • 79blondynka Re: powrot do Polski 30.12.05, 14:52
      proces decyzyjny sie zakonczyl. sentymenty wyladowaly w koszu. i tak samo
      bedzie z polskim paszportem - niestety. dziekuje za pomoc mojemu dobremu
      koledze, ktory jest zaangazowany w reforme ustawy podatkowej.
    • Gość: ax Re: powrot do Polski IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 31.12.05, 07:14
      przeczytalem wszystkie twoje posty na tym watku.. i z kazdym wydajesz sie byc
      smieszniejsza
      opisujesz sie jako wyjatkowy fachowiec ale styl w jakim to robisz tego nie
      zdradza - raczej chwalisz sie przed soba swoimi sukcesami /czego ci szczerze
      gratuluje/ i tak naprawde nie wiadomo o co ci chodzi..
      piszesz ze nie znasz rynku pracy i obawiasz sie zmian finansowych,ale to nie
      jest twoj problem, problemem jest zwykla tesknota, za przyjaciolmi, bliskimi,
      zyciem jakim znasz itd..chocby ci zaoferowali w UK dzisiaj 10 razy lepsze
      warunki niz masz teraz I TAK bedziesz tesknic, bo tu nie chodzi o kase
      odpowiedz sobie na pytanie co jest dla ciebie priorytetem a nie radz sie
      nieznajomych z ktorych kazdy /co widac/ opiera sie na osobistych emocjach i
      doswiadczeniu a nie analizie rynkowej..
      zacznij od siebie i ustalenia tego czego w zyciu szukasz i co najwiecej dla
      ciebie znaczy, bo ty tego poprostu nie wiesz
      • Gość: abotak Re: powrot do Polski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 16:09
        axe ma rację, nie wytrzymujesz oddalenia ...i braku chwalenia
        szukasz osób bliskich, troche kaprysisz
        uważam, że odezwał się w tobie " gen polskośći"- Skawiński tez to
        przechodził.....albo rybki...albo akwarium
        wyb
        • marek.ditel Re: powrot do Polski 03.01.06, 14:42
          jestes zwykłą "szarą myszką" , którą za granicą nikt nie traktuje powaznie.Może
          za bardzo starasz sie im przypodobać , bo jesteś obca , z kraju gdzieś na
          wschodzie.Sama wiesz , że jesteś tylko zwykłą emigrantką ze Wschodu jakich
          tysiące , czy może nawet miliony. Twoje marzenia o domku sa równie dziecinne
          jak Twoja psychika. Szukasz przyjaźni, oparcia i zrozumienia dla Twojego
          wyobcowania , a ponieważ widzisz , że osoby wokół Ciebie też widzą , że czujesz
          sie wyobcowana i samotna , to poprawiasz sobie samopoczucie dziecinnymi
          historyjkami o twoim profesjonaliźmie.Jesteś żałosna i samo o tym wiesz.Domek
          za 4 lata, hehehe.....
    • madzia69 Re: powrot do Polski 14.01.06, 22:54
      w londynie tpsa dostarcza dslem internet? :)
      • madzia69 Re: powrot do Polski 14.01.06, 22:56
        >Autor: Gość: bLondynKA IP: *.internetdsl.tpnet.pl<
    • madzia69 Re: powrot do Polski 14.01.06, 22:57
      ja mam :) ale ta netykieta :)
      • 79blondynka Re: powrot do Polski 16.01.06, 14:38
        IP: *.msb.com /
        Gość: bLondynKA 29.12.05, 10:38

        gratuluje spostrzegawczosci
        swieta w Polsce...
    • Gość: outsider Re: powrot do Polski IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 16.01.06, 18:57
      Zanim zdecydujesz się na powrót, wcześniej znajdź tu pracę, można wysyłać cv,
      można przylecieć nawet na rozmowę, ale na pewno nie warto palić mostów,
      przeprowadzać się do Wawy i dopiero wtedy zaczynać szukać pracy. Ale to chyba
      oczywiste. Nawet jak ktoś przeprowadza się z Radomia, czy Łodzi do Warszawy,
      gdzie odległości są dużo mniejsze, powinien postępowac tak samo.

      W Wawie można spokojnie znaleźć prace, a płace? pełne spektrum, od minimum
      socjalnego w sklepie po kilkanaście tysięcy netto (niżej podpisany jest dowodem
      tego ostatniego) i więcej, i to niekoniecznie od razu na stanowiskach
      dyrektorskich, ale jako specjalista.
      Do tego w Polsce ktoś kto pracował i/lub studiował za granicą to jest "ktoś",
      niezależnie co to była faktycznie za praca (byle nie fizyczna) i analogicznie -
      uczelnia. Śmieszne, ale takie są realia. Więc na początek masz duuużego plusa.
      Może rzeczywiście jest jakiś dziwnie duży nacisk na wyższe wykształcenie, a
      dopiero na drugim miejscu na doświadczenie, bo przy klilkunastoprocentowym
      bezrobociu wykształcenie to pierwszy argument do odsiania nadmiernej liczby
      kandydatów.

      Z tego powodu dla którego Ty chcesz wrócić do kraju, ja nie chcę wyjechać.
      Propozycji pracy za granicą w zawodzie sporo, ale... mimo wyższych zarobków
      (jednak bez jakiś kokosów), znacząco wyższe koszty utrzymania (głownie
      mieszkania, a Londyn to juz ekstremum), pewna bariera językowa i kulturalna
      (dla mnie istotna, bo pracuję kontaktując się z ludźmi, a nie siedząc za
      biurkiem lub z młotkiem w ręku) i chyba najważniejsze - wyjazd oznacza pewną
      degradację zawodową, bo w nowym miejscu byłbym traktowany raczej jako tańszy
      pracownik niż "swój", a więc do mniej odpowiedzialnych prac.

      To poważna decyzja, podobnie jak poważną decyzją był wyjazd do UK. Życzę
      powodzenia, niezależnie od tego, co ostatecznie zdecydujesz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka