Gość: solaris
IP: *.miedzyzdroje.sdi.tpnet.pl
11.02.03, 12:11
Uwazam, ze tegoroczne zlote maliny sa lekkim przegieciem paly. Nie dziwia
mnie nominacje dla filmu britney spears i madonny&richie, ale gwiezdne wojny
baaaaaaaardzo mnie zdziwily. wiem, ze gusta sa rozne i jestesmy
przyzwyczajeni do pamietnej sagi (epizod 4, 5, 6), ale pora ruszyc do przodu!
nominacje dla nejgorszych aktorow mozna jeszcze przemilczec, bo kazdy gustuje
w innym stylu gry, ale najgorszy film i rezyser to jest przesada. w tamtym
roku mielismy setki filmow, ktorych wspanialosc jest watpliwa (krol skorpion
moim zdaniem pozostawial wiele do zyczenia). rozumiem, ze teraz gustuje sie w
filmach niezaleznych, dziwnych, strasznych, przykrych i taka dalej, ale po co
od razu rzucac sie na megaprodukcje! sa one niczym zlym, a tylko czasami
trafiaja sie prawdziwe gnioty ( mam na mysli pamietnego tytanica,
rozhisteryzowane nastoletki, boskiego loenardo i 11 oscarow). prawdziwie
dobre filmy musza zadowolic sie albo nominacja (amelia) albo marnymi 4
oscarami (wladca pierscieni).
jest mi bardzo przykro, ze ludzie odpowiedzialni za zlote maliny ograniczyli
sie tylko do kilku tytulow. atak klonow, step away, crossroads, mr deeds -
najwidoczniej jury jest bardzo nieobiektywne i chyba jakies zatargi z
tworcami tych filmow.
a i oscary i zlote maliny sa parada ukladow towarzyskich slawnego hollywood.