Dodaj do ulubionych

Poznawanie na ulicy

24.01.10, 22:06
Jezeli mijacie na ulicy kobiete, ktora Wam sie spodobala, wyglada na
sympatyczna, widac, ze Wy takze spodobaliscie sie jej i zwrocila na
Was uwage, to jestescie w stanie cos zagadac? Oczywiscie zakladam,
ze facet jest wolny i otwarty na nowe znajomosci.
Czy mijacie ewentualnie tylko usmiechajac sie?
Ja ostatnio tylku fajnych facetow mijam, wlasnie takich milych z
wygladu i usmiechajacych sie, chcialabym, zeby ktos na kawe mnie
zaprosil, a tu nic :) haha i zastanawiam sie, czy oni se boja, czy
co :)
Obserwuj wątek
    • frozenman Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 22:19
      Nie, bo raz tak zrobiłem i usłyszałem, że "na ulicy nie zwieram znajomości",
      choć niczego mi nie brakuje.
      Od tego czasu nie zaczepiam już więcej na ulicy obcych mi kobiet, nawet jak mi
      się bardzo podobają. Uśmiecham się do nich jak najbardziej i często w odpowiedzi
      również otrzymuję miły uśmiech. To wszystko.

      Nie będę się już drugi raz narażał na pośmiewisko.
    • zeberdee24 Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 22:20
      Jestem w stanie, ale w naszym kraju zaczepianie kobiet na ulicy nie jest
      przyjęte, więc można zostać uznanym za idiotę albo desperata:) A facet który się
      szanuje za takiego uznany być nie chce:)
    • lacido Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 22:28
      zgub wizytówkę może załapie o co chodzi ;)))
      • wisia78 Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 22:31
        hahah zawsze to jakis pomysl :) albo specjalnie bede teraz upuszczac
        rekawiczki, siatki itd to od razu bedzie taki maly test na
        Dzentelmana podniesie i pomoze biedniej kobiecinie, czy nie? :)
        • seth.destructor Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 23:03
          W czasach wojującego feminizmu może to być niemile widziane. Raz
          spotkałem się z reakcją: no ty myślisz, że jestem jakaś
          niepełnosprawna, tak?
    • wisia78 Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 22:29
      Szkoda, ze tak u nas jest. Moze milosc zycia mija mnie
      codziennie? :) Naprawde chcialabym, zeby ktorys z nich cos zagadal,
      ale z drugiej strony jestem w stanie zrozumiec facetow, ze moze
      rzeczywiscie maja zle doswiadczenia lub nie sa wystarczajaco smiali,
      albo to nie jest dla Was dobre miejsce do zawierania nowych
      znajomosci.
      • lacido Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 22:30
        zagadaj Ty jak Ci tak szkoda :)
        • wisia78 Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 22:34
          Mi nie wypada, bo jestem kobieta. Jeszcze sie wystraszy, ze jestem
          zdesperowana, czy cos hahah :)
          • lacido Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 22:38
            a kto Ci każe zapraszać na kawę? Wymyśl jakaś gadkę
            • wisia78 Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 22:44
              Ja jestem taka tradycjonalistka i wole jak Facet zagaduje pierwszy :)
              • zeberdee24 Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 22:58
                No to masz szansę zapoczątkować nową tradycję:)
                • wisia78 Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 23:01
                  A w ogole, to jakos od razu Dziewczyny do Wziecia mi sie
                  przypomnialy teraz :)
              • masher Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 02:27
                i tak wlasnie wyginely dinozaury :P
          • seth.destructor Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 23:05
            A nie jesteś? Siądź gdzieś z kartką: "Czekam na zaproszenie na
            kawę"; rezultaty przyjdą bardzo szybko.

            Porządnym mężczyznom nie wypada zaczepiać kobiet na ulicy :P
            • wisia78 Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 23:18
              No pewnie, ze jestem Dziewczyna do Wziecia :) i czekam az mnie ktos
              na krem sultanski zaprosi haha :)
              Ja bym nie pomyslala, ze mezczyzna jest nieporzadny, gdyby mnie
              zaczepil ;)
              • tow.ortalion Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 15:15
                wisia78 napisała:

                > No pewnie, ze jestem Dziewczyna do Wziecia :) i czekam az mnie ktos na krem
                sultanski zaprosi haha :)

                -----------------------------------------

                O Jezu, ja nie zjem całej porcji, ja nie lubię kremu.

                Przecież jest wiele innych możliwości.
                Można iść w lewo, można w prawo. Prosto tez można iść.

                I pamiętaj:

                - Lepszy stary stateczny niż młody niestateczny.
                – A czasami starszy gorszy niż młodszy.
                – A czasami młodszy gorszy niż starszy.
      • poprioniony Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 23:05
        > Szkoda, ze tak u nas jest.

        Wyjedz, przekonasz sie, ze gdzie indziej tez tak jest.
        Ej, ale na filmach za to, to swietnie dziala.
        • wisia78 Re: Poznawanie na ulicy 24.01.10, 23:20
          Co Ty mowisz? W Turcji zaczepiaja :)
          Gdyby zycie bylo jak filmach, to ech :)
          • modrooka Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 09:18
            I co? I uważasz, że tam to jest fajne? Tam to jest lekka maskara. Stwierdziłam,
            że za chiny ludowe nie pojadę do żadnego arabskiego kraju bez faceta u boku. Już
            wolę żeby mnie traktowali jak powietrze.

            Z drugiej strony wcale nie byłoby to takie złe gdyby od czasu do czasu można
            było nawiązać znajomość po prostu na ulicy. U nas faktycznie wzbudza to
            nieufność i podejrzenie o desperację.
          • kotek.filemon Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:21
            wisia78 napisała:

            > Co Ty mowisz? W Turcji zaczepiaja :)

            Bo kobieta chodząca po ulicy bez eskorty faceta to zwykła k*rwa i szmata jest w tamtych stronach. Zerżnąć taką to nie grzech tylko duży plus u Allaha.
            • krzysiek.wa_wa Re: Poznawanie na ulicy moralność i pragmatyzm 26.01.10, 12:51
              kotek.filemon napisał:

              > wisia78 napisała:
              >
              > > Co Ty mowisz? W Turcji zaczepiaja :)
              >
              > Bo kobieta chodząca po ulicy bez eskorty faceta to zwykła k*rwa i
              szmata jest w
              > tamtych stronach. Zerżnąć taką to nie grzech tylko duży plus u
              Allaha.
              >
              >

              niezupełnie

              podrywanie chrześcijańskiej "ku..." w obecności jej faceta
              jest niepraktyczne ( 0% skuteczności)

              podrywanie muzułańskiej "cnotki" też jest niepraktyczne
              ( 0% skuteczności)
              bo te "dają" tylko po ślubie, tylko własnemu mężowi-muzułmaninowi
          • poprioniony Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 21:13
            > W Turcji zaczepiaja :)

            To spadaj do Turcji, w czym problem?
      • masher Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 02:24
        bo sie do tego bez pomyslunku zabierasz. jakbys tak byla zziebnieta, slaniajaca
        sie na nogach i zaproponowala komus przy -20 stopniach wspolne ogrzanie sie to
        chyba nikt by ci nie odmowil :D
    • masher Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 02:21
      wolnosc jest i rownouprawnienie, same sobie teraz polujcie i zdobywajcie :D
      chcialyscie to macie placki baby!

      jak trafisz na krotkowidza to nawet nie zauwazy ze sie usmiechasz. musisz
      bardziej agresywnie podejsc, rzuc sie mu w ramiona albo w ostatecznosci zgwalc
      na przejsciu dla pieszych :D albo na polamana, niby wytniesz fikola na lodzie.
      ale takiego porzadnego- z glowy krew tryska, z nogi w kilku miejscach wystaja
      kosci... jak juz dojdziesz do siebie i posklada ci noge do kupy nim karetka sie
      doslizga i sie nie wykrwawisz to masz zaradnego faceta upolowanego ktory sobie
      zawsze poradzi :D no co chcesz, takie czasy. cos chesz to probuj i walcz o swoje :D
      • modrooka Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 09:23
        > wolnosc jest i rownouprawnienie, same sobie teraz polujcie i zdobywajcie :D
        > chcialyscie to macie placki baby!

        Wrrr jeszcze raz taki tekst przeczytam to mnie szklag trafi. Ja nie chciałam,
        żeby były takie czasy, że zamiast mężczyzn mamy popierdułki, które trzeba
        podrywać, bo panienki same tego oczekują!

        Trochę kurna ambicji. To że baby stają się coraz bardziej męskie nie oznacza, że
        i wy musicie rezygnować ze swojej tożsamości i stawać się bardziej kobiecy.
        Walczcie do jasnej cholery o swoje poletko. I nie chodzi tu tylko o podrywanie,
        ale o inne aspekty życia.
        • zeberdee24 Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 09:51
          Jakoś dziwnym trafem kobietom pasuje zająć tylko te fajne poletka, czyli miejsca
          na listach wyborczych, wysokie stanowiska w korporacjach, zrównać zarobki
          najlepiej ustawowo i usadowić się najbardziej dochodowych zawodach. A nam to
          byście zostawiły podrywanie, pracę w kopalni, remonty mieszkania, i jeszcze
          wrobiły nas w prowadzenie domu. Tak dobrze to nie ma:P
          • modrooka Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:13
            Tak, fajnie by było żebyście zaczęli rodzić dzieci i mieć okres co miesiąc.

            Termin "Równouprawnienie" dziwnym trafem zostało rozszerzone z "wyrównania wobec
            prawa" do wszystkich aspektów życia. Zatarły się pewne dobre obyczaje, które
            wynikały z różnic płciowych. Co ma wspólnego równouprawnienie z okazaniem
            kobiecie szacunku poprzez zwyczaj przepuszczania jej przez drzwi? Czemu
            równouprawnienie zaczęło być tożsame z tym, że kobiety teraz mają wychodzić
            pierwsze z inicjatywą, a mężczyźni, skoro jest ich więcej, siedzą do góry
            brzuchem i mówią "ty może być. Masz mi być posłuszna, będziesz mi nadskakiwać, a
            jak ci się nie podoba to won".

            Kobieta jest istotą która myśli, więc może głosować na równi z facetem, ale
            nigdy nie osiągnie takiej siły fizycznej, żeby mogła pracować w kopalniach.
            Trochę sobie jednak panowie gębę wycieracie tym równouprawnieniem chyba z
            własnej wygody.

            Prawda jest taka, że przez to wszystko tracicie i wy i my.
            • zeberdee24 Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:33
              Kobieta jak zauważyłaś jest istotą która myśli, ja dodam że nawet mówi, więc nie
              ma żadnych przeszkód żeby mogła wyjść z inicjatywą, kultura i obyczaje się
              zmieniają - pogódź się z tym i nie narzekaj, nie wiem gdzie wyczytałaś że
              mężczyzn jest więcej, nawet gdyby była to prawda to nie jest to powód żeby
              kobietom nadskakiwać.
              • modrooka Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:40
                > zmieniają - pogódź się z tym i nie narzekaj, nie wiem gdzie wyczytałaś że
                > mężczyzn jest więcej,

                A na wiosce mówio

                nawet gdyby była to prawda to nie jest to powód żeby
                > kobietom nadskakiwać.

                Czy pokazanie kobiecie, że się podoba, ma być nadskakiwaniem? I dlaczego wobec
                tego teraz wy przeginacie oczekując adoracji ze strony kobiet, bo inaczej nic z
                tego. Naprawdę wam się to podoba jak kobieta dzwoni i się stara? Czy na prawdę
                taką kobietę szanujecie?

                Ja chyba urodziłam się w nieodpowiednich czasach. Jakoś te realia mnie
                przytłaczają.
                • zeberdee24 Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:46
                  Ja nie sądzę żeby ktoś czegoś oczekiwał, tak się porobiło po prostu, może
                  mężczyźni są teraz bardziej leniwi i wolą się skupiać na sobie zamiast gonić za
                  kobietami ? Ludzkości generalnie spadła chęć do poświęceń a wzrosło zamiłowanie
                  do wygody:)
                  • modrooka Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:48
                    To się nazywa wszechobecny konsumpcjonizm :/
                    • zeberdee24 Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:01
                      No i bardzo dobrze, im szybciej ludzie się wykurują z idealizmu i romantyzmu tym
                      lepiej dla wszystkich.
                      • modrooka Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:46
                        Ale czemu mamy życie odzierać z idealizmu i romantyzmu? Toż to choć trochę je
                        koloryzuje.
              • lolcia-olcia Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:44
                Eeee tam w ramach równouprawnienia :)ja popieram wyjście kobiety z
                inicjatywą
                • ziereal Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:50
                  lolcia-olcia napisała:

                  > Eeee tam w ramach równouprawnienia :)ja popieram wyjście kobiety z
                  > inicjatywą

                  ta, a jak mi facet wybuchnie śmiechem w twarz?!!!!

                  co, potem mu mam wpierd.. w ramach równouprawnienia? ;)
                  • lolcia-olcia Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:57
                    Ja nie miałam nigdy takie problemu...ale mały sparing przy obecnej
                    pogodzie nie zaszkodzi;p

                    A tak serio zawsze warto próbować, co najwyżej koleś pośmieje się i
                    powlecze dupę dalej.
                    • ziereal Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:59
                      gorzej jak go potem będziesz musiała codziennie widywać..

                      ;)
                      • lolcia-olcia Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:04
                        ożesz nie pomyślałam;p ale wiesz z jaką satysfakcją bym patrzyła na
                        pokonanego;p
                        • ziereal Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:09
                          lolcia-olcia napisała:

                          > ożesz nie pomyślałam;p ale wiesz z jaką satysfakcją bym patrzyła na
                          > pokonanego;p

                          no dobra, przecież nikomu nie będziemy wpierd..
                          gdyby odmówił, wysmiał, a potem codziennie byś go widywała, jakie polecassz
                          zachowanie?
                          chłód i spokój?;)

                          ps . zaraz sobie rękawiczki na łapy założę, zimno u nas w biurze, że hej. :(
                          • tow.ortalion Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:14
                            ziereal napisała:

                            > gdyby odmówił, wysmiał, a potem codziennie byś go widywała, jakie polecassz
                            > zachowanie?
                            > chłód i spokój?;)

                            -----------------

                            Tak, jak gdyby nic się nie stało.
                          • lolcia-olcia Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:35
                            Płynnie przeszłabym do codzienności, normalna sprawa, ze nie każdemu
                            to samo się podoba, wolnośc wyboru
                            • ziereal Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:41
                              lolcia-olcia napisała:

                              > Płynnie przeszłabym do codzienności, normalna sprawa, ze nie każdemu
                              > to samo się podoba, wolnośc wyboru


                              normalna sprawa, że nie kazdemu się może powodować.
                              ale normalną reakcją nie jest wyśmianie :).
                              • lolcia-olcia Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:51
                                ee to już margines...facet nie zasługujący na zainteresowanie..
                                • ziereal Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:52
                                  lolcia-olcia napisała:

                                  > ee to już margines...facet nie zasługujący na zainteresowanie..

                                  jak ja lubię to forum.
                                  i wszystko staje się proste.


                                  ps. temperatura wzrosła do 18,2 w biurze, a w Białymstoku w nocy było -34 :).
                                  • lolcia-olcia Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:58
                                    w Lublinie jak z imprezy wracałam ciepło było, tylko w pracy mi
                                    mówią coś o 30 na minusie;p
                    • tow.ortalion Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:18
                      lolcia-olcia napisała:


                      > A tak serio zawsze warto próbować, co najwyżej koleś pośmieje się i powlecze dupę dalej.

                      ----------------

                      Jak normalny i obyty z ludźmi to nawet się nie pośmieje, bo i z czego. Kulturalnie odpowie, że niestety, ale uważa, że to nie jest dobry pomysł i wsio.
                      Pośmieje się raczej ktoś nieobyty, szczeniak, ktoś o niskiej kulturze osobistej.

                      Laski natomiast, to przyznaję, zawsze w takich sytuacjach się wyśmiewają stąd faceci przestali podrywać. Tylko już jakaś elita z old school.
                      • lolcia-olcia Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:38
                        > Laski natomiast, to przyznaję, zawsze w takich sytuacjach się
                        wyśmiewają stąd f
                        > aceci przestali podrywać. Tylko już jakaś elita z old school.

                        Nie wszystkie!!! Ja wiem uprzejmośćią nie błyskam, ale ostatnio
                        bardzo kulturalnie spławiłam kolesia...starałam się być delikatną bo
                        był z kumplem:) ha można:)
                  • kalllka Re: Poznawanie (sie)na ulicy 25.01.10, 11:36
                    bez eufemizmow sz.Panie
                    w ramach rownouprawnienia " mu mam wpierd.." (?)
                    to raczej odwet,
                    badz rowneuprawianie i
                    text.ow w stylu
                    za "zniewazajacy" smiech,
                    mu szczykne mu,
                    z ust korali mech
                    ty suko!

                    uroczo sie panie inicjujecie;)
                    to chyba wprawna redakcjo i zaslugo nieocenionego
                    kol.waciaka_w_walonkach?
                    • modrooka Re: Poznawanie (sie)na ulicy 25.01.10, 11:45
                      Kalllka, zmiłuj się. Zawsze jak Cię czytam, zaczynam powątpiewać w moje władze
                      umysłowe i inteligencję, bo za każdym razem mam problem ze zrozumieniem o co Ci
                      chodzi. Nie wiem czy problem leży we mnie czy w Tobie.
                      • kalllka Re: Poznawanie (sie)na ulicy 25.01.10, 12:17
                        to mam nie pisac, nie?
                        bo nie masz poczucia wladzy,o pardons, wladz?

                        sama widzisz modra,
                        jaka latwizna jest "odczytac" czyjs tekst majac li tylko na celu poprawienie sobie. i ostrosci pisania, a nie zrozumienie cudzego punktu widzenia.
                        no ale,nie zgodzilas sie onegdaj, podobniez do pozostalych uroczych facetek, na opuszczenie tegoz forum i z racjonalniej, bo ponoc po "mesku", wylozonych powodow...
                        jakie zatem rozwiazanie w poprawieniu zwatpienia, Ci?

                        • modrooka Re: Poznawanie (sie)na ulicy 25.01.10, 13:27
                          > jaka latwizna jest "odczytac" czyjs tekst majac li tylko na celu poprawienie s
                          > obie. i ostrosci pisania, a nie zrozumienie cudzego punktu widzenia.

                          Chyba nadbudowujesz filozofię do tego, że po prostu nie wiadomo czemu, silisz
                          się na niezrozumiały bełkot. Tu nie chodzi o brak chęci zrozumienia cudzego
                          punktu widzenia. Wręcz przeciwnie, własnie o to tu chodzi. Pisząc w sposób yyyy
                          wg Ciebie poetyczny bardzo to utrudniasz.

                          > jakie zatem rozwiazanie w poprawieniu zwatpienia, Ci?

                          Myślę że wystarczy zamiast:
                          "jakie zatem rozwiazanie w poprawieniu zwatpienia, Ci?" napisać "Jakie widzisz
                          rozwiązanie w tej sytuacji"

                          lub zamiast:
                          "nie zgodzilas sie onegdaj, podobniez do pozostalych uroczych facetek, na
                          opuszczenie tegoz forum i z racjonalniej, bo ponoc po "mesku", wylozonych
                          powodow..."

                          wystarczyło by napisać, jeśli to dla Ciebie niezbyt trudne:
                          "Kiedyś nie zgodziłaś się, tak jak z resztą inne forumowiczki, na opuszczenie
                          tego forum, z pewnych racjonalnych powodów."

                          Język yyyyy poetycki w prozie życia forumowego nie bardzo ma rację bycia.
                          • kalllka Re: Poznawanie (sie)na ulicy 25.01.10, 14:19
                            to co dyskredytujesz, forme czy tresc?
                            bo wydajesz sie rozumiec filozofie(:) mimo poslugiwania sie wlasnymi frazy?


                            jakze to wiec i czy ladnie, wkladac wlasny wordpaid miedzy cudze wargi;"udowadniajac" tym samym, ze FM sklada z jedynie wlasciwych
                            nomenomen i ekhem forumowiczek?
                            • modrooka Re: Poznawanie (sie)na ulicy 25.01.10, 14:40
                              > to co dyskredytujesz, forme czy tresc?

                              Treści nie dyskredytuje z prozaicznej przyczyny. Ciężko czasem ją złapać

                              > jakze to wiec i czy ladnie, wkladac wlasny wordpaid miedzy cudze wargi;"udowadn
                              > iajac" tym samym, ze FM sklada z jedynie wlasciwych
                              > nomenomen i ekhem forumowiczek?

                              Trochę żeś się zapędził z tą interpretacją.
                              • tow.ortalion Re: Poznawanie (sie)na ulicy 25.01.10, 14:55
                                No to jak?
                                Podać już jakiś konkretny przedmiot? Gazrurkę albo majchera?
                                • kalllka Re: Poznawanie (sie)na ulicy 25.01.10, 16:17
                                  kolegę mashera lubo konice,poprosze.
                                  tego pierwszego bo ma taki ladny kwadratowy usmiech:]
                                  a te druga bo tez:/

                                  towarzysz dysponuje?
            • aardwolf Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:35
              kobiety są znacznie bardziej selektywne co do doboru partnerów niż mężczyźni.

              Prawdopodobieństwo że jeśli jakaś kobieta jest mną zainteresowana to ja także
              będę nią zainteresowany wynosi ok 70%.

              Prawdopodobieństwo że jeśli ja jestem zainteresoany kobietą ona będzie mną także
              zainteresowana to jakiś 0.0001%.

              Więc inicjatywa ze strony kobiety to jest ogromna oszczędność czasu dla
              społeczeństwa.
              • ziereal Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:40
                aardwolf napisał:

                > kobiety są znacznie bardziej selektywne co do doboru partnerów niż mężczyźni.
                >
                > Prawdopodobieństwo że jeśli jakaś kobieta jest mną zainteresowana to ja także
                > będę nią zainteresowany wynosi ok 70%.
                >
                > Prawdopodobieństwo że jeśli ja jestem zainteresoany kobietą ona będzie mną takż
                > e
                > zainteresowana to jakiś 0.0001%.
                >
                > Więc inicjatywa ze strony kobiety to jest ogromna oszczędność czasu dla
                > społeczeństwa.


                podobają mi się te dane statystyczne..
                : >
                • lolcia-olcia Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:44
                  Są bardzio optymistyczne;p
              • dystansownik Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:46
                > Prawdopodobieństwo że jeśli jakaś kobieta jest mną zainteresowana to ja także
                > będę nią zainteresowany wynosi ok 70%.
                >
                > Prawdopodobieństwo że jeśli ja jestem zainteresoany kobietą ona będzie mną takż
                > e
                > zainteresowana to jakiś 0.0001%.

                Dziwne, podobne wartości tych parametrów zauważyłem w swoim przypadku. Coś w tym
                chyba jest.

                Zwykle kobieta częściej przypada do gustu facetowi, niż odwrotnie. Kiedyś było
                tak, że to facet podrywał, ale kobieta decydowała o tym który facet ją poderwie.
                Niestety nadeszły nowe czasu. Równouprawnienie, uproszczenie, w międzyczasie
                faceci zatracili umiejętności podrywania, a kobiety umiejętność flirtu
                zachęcającego facetów do poderwania i mamy obecną rzeczywistość.
                Kobieta czeka na księcia z bajki, bo wychodzi z założenia, że nie musi, albo
                wręcz nie może robić nic, tylko wystarczy jak poczeka na inicjatywę faceta.
                Facet boi się, że zostanie wyśmiany (co w wielu przypadkach się dzieje), więc
                nawet do obcej kobiety nie startuje.
            • krzysiek.wa_wa Re: równouprawnienie medialne a praktyczne 26.01.10, 12:56
              modrooka napisała:

              > Tak, fajnie by było żebyście zaczęli rodzić dzieci i mieć okres co
              miesiąc.
              >
              a co to ma wspólnego z poznawaniem na ulicy ?


              > Termin "Równouprawnienie" dziwnym trafem zostało rozszerzone
              > z "wyrównania wobec
              > prawa" do wszystkich aspektów życia.

              jak to "rozszerzone" ?

              od pokoleń mówi się:
              "równouprawnienie płci"
              a nie
              "równouprawnienie płci wobec prawa"

              > Czemu
              > równouprawnienie zaczęło być tożsame z tym, że kobiety teraz mają
              > wychodzić pierwsze z inicjatywą,

              NIE zawsze (NIE zmiana o 180 stopni)
              ale miło byłoby 50% na 50%
              aha... i równo byłoby :-)



              >
              > Prawda jest taka, że przez to wszystko tracicie i wy i my.

              jak na razie traci na tym zrozumienie
              parytetów płci do parlamentu
        • zeberdee24 Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 09:55
          Taaa - pasuje wam żebyśmy walczyli o różne gó...ane poletka: podrywanie, remonty
          w mieszkaniu, pracę w kopalni, na budowie w delegacji itd. A wy sobie weźmiecie
          te fajne, czyli ustawowe zrównanie zarobków, parytet na listach wyborczych a
          może nawet parytet w zarządach spółek:)) Tak dobrze to nie ma:P
          • ziereal Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:34
            geez.
            weź przeczytaj posta modrookiej raz jeszcze.

            a może pójdziemy na całego? My sobie dokleimy jaja i wąsy, a wy zrobicie tam
            małą przemianę..? W końcu część mężczyzn już teraz goli klaty, idźmy więc dalej.

            A jak już poderwę tego faceta, to co potem? Mam go na rękach nosić, kupować mu
            kwiaty i głaskać po główce, jak będzie miał PMS? ; >
            • zeberdee24 Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:38
              > A jak już poderwę tego faceta, to co potem? Mam go na rękach nosić, kupować mu
              > kwiaty i głaskać po główce, jak będzie miał PMS? ; >
              >

              Jak nie wiesz co zrobić to ci to mogę narysować:)
              • ziereal Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:40
                nie, dzięki.

                ze zniewieściałym facetem to można tylko jedno zrobić - nie okazywać
                zainteresowania...
                :P
                • zeberdee24 Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 10:42
                  babę która udaje faceta można przynajmniej przelecieć. faktycznie macie gorzej:D
                  • markac28 Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:09
                    nie - bo na ogół same ulicznice tak się poznaje, a skoro tak cię
                    kręci jakiś tam facet to poświęć się,idź z nim w jednym kierunku,
                    upuść coś, zobacz jak zareaguje, nawiąż rozmowę wybadaj teren, jeśli
                    okaże się, że jednak nie jest tak miły, zmyj się pod byle jakim
                    pretekstem, ruszaj śmiało, szkoda marnować czas i gdybać
                    • tow.ortalion Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:19
                      markac28 napisała:

                      > nie - bo na ogół same ulicznice tak się poznaje, a skoro tak cię
                      > kręci jakiś tam facet to poświęć się,idź z nim w jednym kierunku,
                      > upuść coś, zobacz jak zareaguje, nawiąż rozmowę wybadaj teren, jeśli
                      > okaże się, że jednak nie jest tak miły, zmyj się pod byle jakim
                      > pretekstem, ruszaj śmiało, szkoda marnować czas i gdybać

                      ---------------------

                      Najlepiej chusteczkę ;)
                      Jak kulturalny to krzyknie: ej, "chusteczka ci wypadła" i pójdzie dalej.
                      • ziereal Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:23
                        tow.ortalion napisał:


                        >
                        > Najlepiej chusteczkę ;)
                        > Jak kulturalny to krzyknie: ej, "chusteczka ci wypadła" i pójdzie dalej.

                        upieram się, ze jak kulturalny to krzyknie "chusteczka Pani wypadła.." i pójdzie
                        dalej..
                        ;)
                        • tow.ortalion Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 21:47
                          ziereal napisała:

                          >
                          > upieram się, ze jak kulturalny to krzyknie "chusteczka Pani wypadła.." i pójdzie dalej.. ;)
                          >
                          ----------------

                          Ok. Tez racja. Byleby tylko nie była to chusteczka jednorazowa, bo facet gotów zwyzywać laskę za zaśmiecanie ulicy.
            • tow.ortalion Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:12
              ziereal napisała:

              > A jak już poderwę tego faceta, to co potem? Mam go na rękach nosić, kupować mu kwiaty i głaskać po główce, jak będzie miał PMS? ;

              ------------------------

              Ostrożnie z tymi giftami i okazywaniem uczuć, bo Lolcia Ci zarzuci, że to już pod sponsoring podchodzi!



              • ziereal Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:20
                tow.ortalion napisał:

                > ziereal napisała:
                >
                > > A jak już poderwę tego faceta, to co potem? Mam go na rękach nosić, kupow
                > ać mu kwiaty i głaskać po główce, jak będzie miał PMS? ;
                >
                > ------------------------
                >
                > Ostrożnie z tymi giftami i okazywaniem uczuć, bo Lolcia Ci zarzuci, że to już p
                > od sponsoring podchodzi!
                >
                >

                kufa, za poźno mi to piszesz.
                ja już kupiłam taki gruby złoty łancuch :
                img195.imageshack.us/i/ancuchw.jpg/
                myślisz, ze mu się spodoba?
                no i myślę, że może jakiś kolczyk na miejsce intymne do kompletu!! ;)
              • lolcia-olcia Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:41
                Ale ja się zapytuję:
                Jak nie sponsoring to co???

                Tow jak Ty mnie rozumiesz;p
    • dystansownik Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 11:59
      > Jezeli mijacie na ulicy kobiete, ktora Wam sie spodobala, wyglada na
      > sympatyczna, widac, ze Wy takze spodobaliscie sie jej i zwrocila na
      > Was uwage, to jestescie w stanie cos zagadac?

      Ale w jaki sposób mamy zobaczyć, że jest sympatyczna ? W jaki sposób mamy
      wiedzieć, że się jej spodobaliśmy (półsekundowy kontakt wzrokowy, to jeszcze nie
      deklaracja "ale z ciebie ciacho, zrób mi dzieci")? Czy na jakiegoś faceta jakaś
      dziewczyna kiedykolwiek zwróciła uwagę w widoczny sposób ?? Może są tacy
      szczęśliwcy, ale mi się to nie przytrafiło nigdy i jakoś nie znam podobnego
      przypadku wśród kolegów.

      Czy jesteśmy w stanie zagadać ?? Oczywiście, że nie, bo w naszym kraju nie ma
      kultury takiego zachowania. Tzn. mężczyźni tego nie robią, a kobiety tego nie
      oczekują w większości przypadków. Pozostałe przypadki, to faceci robiący to z
      braku oporów (uda się to będzie miał co przelecieć, nie uda to spróbuje z
      następną), albo kobiety oczekujące tego, ale tylko narzekające na forum na brak
      takiego zachowania.

      > Czy mijacie ewentualnie tylko usmiechajac sie?

      U nas nie ma także kultury uśmiechania się do mijających ludzi.

      > Ja ostatnio tylku fajnych facetow mijam, wlasnie takich milych z
      > wygladu i usmiechajacych sie, chcialabym, zeby ktos na kawe mnie
      > zaprosil, a tu nic :) haha i zastanawiam sie, czy oni se boja, czy
      > co :)

      Trudno mi mówić za konkretne przypadki, ale w większości może to wynikać z tego, że:
      - facet jest zajęty - a podejrzewam, że nie uśmiechasz się do przeciętniaków,
      tylko wybierasz najlepsze kąski, które muszą być zajęte, albo coś z nimi jest
      nie tak,
      - facet błędnie interpretuje sygnały, albo te które wysyłasz nie są
      wystarczająco silne - dlatego nic nie robi,
      - facet się boi porażki - może jest nieśmiały, może się zawiódł kiedyś przy
      podobnej próbie podrywu.

      Jakby się zastanowić pewnie jeszcze parę możliwości z męskiej strony by się
      znalazło. Jeśli dla Ciebie są to błahe argumenty, to sama pokaż, że Ciebie one
      nie ograniczają i sama zaproponuj napotkanemu facetowi kawę.
      Jak się trafi kulturalny, który z jakiegoś powodu nie będzie mógł się zgodzić,
      to na pewno kulturalnie odpowie, jak się trafi cham, to nie będziesz miała czego
      żałować, a jak się trafi taki, który przystanie na propozycję, to osiągniesz to
      czego chciałaś.
      • lolcia-olcia Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 12:05
        Jak z ust toczy się piana to uciekaj...a jak ma cielęce spojrzenie
        możesz próbować;p
      • lopresolja Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 12:19
        Tylko ze niekotre kobiety nie beda zaczepiac same bo to jest najzwyczajniej jak
        dla mnie smieszne i zalosne skoro facet przyslowiowo`nie ma jaj` (bez wzgledu na
        powody) zeby zagadac dziewczyne ktora mu wpadla w oko i kieruje sie stereotypami
        ze u nas w kraju tak nie robia. Mowisz ze nie ma tez u nas kultury usmiechania
        sie a ja to robie czesto i wali mnie ze inni moze pomysla ze albo cos chce albo
        mam tysiace powodow zeby sie usmiechac bo to nieprawda, z natury jestem radosna
        i taka pozostane nie patrzac na innych co mysla w tym temacie! A i jeszcze jedno
        rownouprawnienie to nie to samo co dobre obyczaje i kultura, ja jak wsiadam do
        autobusu to juz nie wiem czy mam wejsc pierwsza czy przepuscic chlopakow, z
        reguly robie to drugie i sie smiac mi sie z tego chce jaka porazka. A jak
        starsze pokolenie mnie przepuszcza to dopiero szacunek z mojej strony :]
        • silic Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 13:12
          Robisz zarzut mężczyznom, że kierują się stereotypem o tym, że w naszym kraju
          się tak nie robi ale sama stereotypowo doprawiasz im "brak jaj" i oceniasz jako
          żałosne to , że nie zagadują obcej dziewczyny. Kobietom pozwalasz na bierność
          (zasłaniając się śmiesznością), mężczyzn obrzucasz epitetami gdy nie są aktywni.
          Bardzo to wygodne i jakże przesiąknięte brakiem hipokryzji...
          Natomiast gdy wsiadasz do autobusu to masz przepuścić WSZYSTKIE osoby
          wysiadające z niego, bez względu na płeć. Chcesz się bawić w konwenanse - to
          zbierz znajomych w ogródku i możecie się przepuszczać, dygać, sadzać wedle
          kolejności, przytakiwać do woli.
          Zaś co do porównania równouprawnienia oraz kultury i dobrych obyczajów - wiele
          zachowań kulturowych wobec kobiet pochodzi z czasów gdy były one traktowane jako
          gorsze. Więc teraz trudno mieć ciastko i je zjeść. Wystarczy ludzi traktować jak
          ludzi.
          • lopresolja Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 13:59
            Wszystko co napisalam przeinaczyles, przeczytaj jeszcze raz uwazniej co
            napisalam, gdy osoby wsiadaja do autobusu mezczyzni nie przepuszczaja kobiet o
            tym byla mowa i ze zalosne dla mnie jest to jak to KOBIETA ma podrywac
            mezczyzne.. i gdzie tu hipokryzja???? i nie robie nikomu zarzutow bo mezczyzni
            sa rozni jedni beda mieli to gdzies a inni wrecz odwrotnie..
      • aardwolf Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 13:04
        Czy na jakiegoś faceta jakaś
        > dziewczyna kiedykolwiek zwróciła uwagę w widoczny sposób ??

        no teraz to przegiąłeś bo oczywiście że tak.
        I to jak najbardziej nieznajome dziewczyny.

        Począwszy od zadawania tematycznie całkowicie niewinnych pytań z odpowiednią
        intonacja ale samo spojrzenie też może wiele powiedzieć.
        Choć to ostatnie jest jednak często zbyt mało wyraźne.

        > > Ja ostatnio tylku fajnych facetow mijam, wlasnie takich milych z
        > > wygladu i usmiechajacych sie, chcialabym, zeby ktos na kawe mnie
        > > zaprosil, a tu nic :) haha i zastanawiam sie, czy oni se boja, czy co :)

        uśmiechanie się jest na tyle powszechne że nic z niego nie wynika.
    • allessane Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 16:20
      To niewykonalne? Jak to zrobić, gdy każda wygląda jakby spieszyła do płonącego
      mieszkania.
    • allisek_al Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 16:27
      Polecam artykuł:

      Miłość romantyczna a rzeczywistość:

      teta.ai/amz/konkurs/amz.php?a=4&p=4
    • jan_owy Re: Poznawanie na ulicy 25.01.10, 19:14
      Wielu tutaj Panów powyżej napisało BARDZO MĄDRZE i ODPOWIEDZIAŁO CI na pytania
      stawianie przez Ciebie.
      Przeczytaj je sobie parę razy. Jeśli nie zrozumiesz - to trudno.
      Po pierwsze:
      1. Zrozum zachowania społeczne.
      2. Zrozum zachowania mężczyzn dlaczego nie podrywają obcych dziewczyn na ulicy.
      2. Jeśli Ci to tak bardzo przeszkadza, to sama wychodź z inicjatywą.

      To tyle na razie ode mnie.:)

      Facet, który ma za sobą okres podrywania na ulicy.
    • coralina1982 Re: Poznawanie na ulicy 26.01.10, 00:00
      Zapraszają.

      Tylko Ci co się odważyli, po tym jak mnie pierwszy raz w życiu zobaczyli,
      skojarzyli mi się z babiarzami (nie dlatego że zaprosili, tylko taki mieli
      sposób bycia i stąd takie oto moje pierwsze wrażenie).

      Całkiem niedawno miałam sytuację, gdzie długo się mijałam z pewnym panem. Było
      badanie gruntu, flirt, a później już zaproszenie.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka