abra.kadabra123
30.05.10, 18:52
dramat, smierc, ruchawka i pozoga. wlasnie dostalem kosza od dziewczyny w
ktorej sie zakochalem. powiedziala mi ze jestem za bogaty.
nie uwazam sie za bardzo dzianego faceta. mam mieszkanie, dobrze platna prace
w branzy it, kupuje to na co mam ochote, ale nie szpanuje forsa. po prostu mam
tyle aby sie nie martwic, ale tez nie mam tyle aby opierdzielac sie do konca
zycia.
ona, troche mlodsza, z biednego domu. twierdzi ze moj styl zycia (ktory swoja
droga nie jest specjalnie wystawny czy ekstrawagancki) to dla niej za duzo, ze
nie nadaje sie dla mnie, ze glupio jest jej gdy cos jej stawiam, ze wakacje to
ona woli pod namiotem na mazurach a nie w hotelu za granica (mi tam namiot nie
przeszkadza ale chyba rozumiecie w czym problem). ogolnie lipa.
i w sumie nie wiem po co o tym pisze. chyba zeby sie wyzalic i stwierdzic...
ku#wa, pieniadze szczescie nie daja. chyba rzuce prace i bede oral na kasie w
tesco...