Dodaj do ulubionych

Związki mężczyzny zranionego...

27.06.10, 19:57
Mam pytanie do Panów :) Jak to jest z Wami? Chodzi mi o taką sytuacje,
mężczyzna po 30-tce wolny, dojrzały, poważnie myślący co znalezieniu kogoś,
stworzeniu rodziny, świadomy tego i przede wszystkim zdecydowany, ale z
drugiej strony zraniony kiedyś przez kobietę którą bardzo kochał i długo się z
niej później leczył. Czy taki mężczyzna jest ostrożniejszy, dłużej dojrzewa do
decyzji jak poznaje kobietę, że chce z nią być, czeka na jej inicjatywę,
jednym słowem mimo gotowości na związek, przeciąga pewne sytuacje aż będzie
gotów? Jak Wy zachowujecie się w takich sytuacjach. Dziękuje z góry za
odpowiedzi. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • gravi100 Re: Związki mężczyzny zranionego... 27.06.10, 20:40
      U każdego jest przecież inaczej wszak nie każdy ma 30 lat i jest w tym samym
      stopniu dojrzały co Pan, którego masz na myśli. Każdy jest inny. Nikt Ci na to
      pytanie nie odpowie poprawnie. Powinnaś dowiadywać się u samego zainteresowanego ;)
      Mnie takie coś nie spotkało więc sam nie odpowiem a pisanie w imieniu innych też
      będzie przekłamaniem.

      Pozdrawiam! :)
      • magiczna78 Re: Związki mężczyzny zranionego... 27.06.10, 20:57
        No właśnie nie o to chodzi abyś odpowiadał w imieniu mężczyzny którego mam na
        myśli bo nikt nie siedzi mu w głowie i nie znamy zasad jego postępowania.
        Pytałam ogólnie, jak to jest z mężczyznami w podobnych przypadkach, tak aby
        bardziej zrozumieć jego postępowanie i ewentualne zamiary bądź ich brak.
        • gravi100 Re: Związki mężczyzny zranionego... 27.06.10, 21:18
          Jeśli to Cię bezpośrednio dotyczy to Ty sama powinnaś z nim porozmawiać,
          popatrzeć jak się zachowuje, poczytać mu z oczu czy Cię pragnie a nie czekać na
          literki forumowe ;)
          Każdy z nas jest inny przecież, inaczej myśli. Nie ma gotowej recepty na
          szczęście tak jak i nie ma uniwersalnego profilu osobowości :)
    • azja35 Re: Związki mężczyzny zranionego... 28.06.10, 01:18

      magiczna78 napisała:

      > Mam pytanie do Panów :) Jak to jest z Wami? Chodzi mi o taką sytuacje,
      > mężczyzna po 30-tce wolny, dojrzały, poważnie myślący co znalezieniu
      kogoś, stworzeniu rodziny, świadomy tego i przede wszystkim zdecydowany,
      ale z drugiej strony zraniony kiedyś przez kobietę którą bardzo kochał i
      długo się z niej później leczył. Czy taki mężczyzna jest ostrożniejszy,
      dłużej dojrzewa do decyzji jak poznaje kobietę, że chce z nią być, czeka
      na jej inicjatywę,jednym słowem mimo gotowości na związek, przeciąga pewne
      sytuacje aż będzie gotów? Jak Wy zachowujecie się w takich sytuacjach.
      Dziękuje z góry za odpowiedzi. Pozdrawiam.


      Każdy jest inny, inaczej reaguje. Akurat spełniam Twoje kryteria, ale za
      wszystkich facetów, to nie mogę się wypowiadać. Tak, przygladam się
      baczniej niż kiedys, staram się poznać. Jesli nie ma z drugiej strony
      odpowiedzi - emocje trzymam na wodzy. Może i się angazuję, ale "na pół
      gwizdka". Bo i po co znów miec kłopoty? Duzo zależy od kobiety i jej
      zachowania. Jesli nie widzę odzewu przez jakiś czas - raczej sobie
      odpuszczę. Nie mam bowiem ochoty na pakowanie się w sytuacje dziwne/
      zagadkowe/ niewyjaśnione / niedogadane itp. Mówię o pewnym etapie
      znajomości, po jakims czasie trzeba ( należy ) się opowiedzieć : chcę
      spróbować / nie chcę. I wcale nie miałbym pretensji o to, że nie wyszło.
      Tak bywa. Ale nie może być "letnio" od samego początku.... zwyczajnie
      szkoda czasu. Mojego i tej kobiety.
      Ale każy jest inny
      Powodzenia
    • masher Re: Związki mężczyzny zranionego... 28.06.10, 10:10
      taki facet olewa zwiazki bo juz dawno sie nauczyl zyc w pojedynke i jest mu z
      tym dobrze. aby zmienic ten stan na dokooptowanie babki i moze w przyszlosci
      dzieciakow musi miec cholernie dobry powod. krotko mowiac- ta babka musi byc z
      wszech miar wyjatkowa. inna nie ma najmniejszych szans nawet na dopuszczenie do
      gara aby zagladac co sie w nim gotuje :P po prostu, facet "samowystarczalny"
      najwyzej kogos do bzykania potrzebuje. babka chce stworzyc z nim rodzine musi
      sie moooooooooooooooocno postarac :] przynajmniej tak jest u mnie :P
      • piorex12 Związki mężczyzny zranionego... 28.06.10, 10:28
        masher napisał:

        > taki facet olewa zwiazki bo juz dawno sie nauczyl zyc w pojedynke
        i jest mu z
        > tym dobrze. aby zmienic ten stan na dokooptowanie babki i moze w
        przyszlosci
        > dzieciakow musi miec cholernie dobry powod. krotko mowiac- ta
        babka musi byc z
        > wszech miar wyjatkowa. inna nie ma najmniejszych szans nawet na
        dopuszczenie do
        > gara aby zagladac co sie w nim gotuje :P po prostu,
        facet "samowystarczalny"
        > najwyzej kogos do bzykania potrzebuje. babka chce stworzyc z nim
        rodzine musi
        > sie moooooooooooooooocno postarac :] przynajmniej tak jest u
        mnie :P
        Mam podobne zdanie
        • rzeka.chaosu Re: Związki mężczyzny zranionego... 28.06.10, 20:54
          Nie chcę was martwić, ale jeżeli taki mężczyzna nie ma nic do zaoferowania oprócz swoich ran a do tego jest podejrzliwy i niezbyt otwarty na kobiety to raczej żadna nie będzie się o takiego starać. Tym bardziej na takich obrażalskich facetów swojego czasu nie będą marnowały fajne kobiety.
          • masher Re: Związki mężczyzny zranionego... 28.06.10, 22:02
            i myslisz ze bedzie im zle z tego powodu? :D
            ma sporo do zaoferowania. nie jest jakas pipa ktora bez kogos sobie nie poradzi,
            bo nie tylko pociagnie swoje zycie ale i czyjes jak bedzie mial powod ;) ale wy
            wolicie albo juz zajetych albo zyciowo kulawych albo jeszcze inne elementy
            prostowac. a takich samodzielnych zyciowo facetow ani nie trzeba ratowac, ani
            udoskonalac ani nic. wiec niestety nie wpisuja sie wasze zapotrzebowanie ;)
            • rzeka.chaosu Re: Związki mężczyzny zranionego... 28.06.10, 22:16
              Komunę mamy już za sobą - nie musisz się do mnie zwracać per "Wy" :) To raz.

              Dwa. Ja pisałam o "ranach" i wynikającej z tego niechęci do kobiet a nie o zaradności. Do zaradnych i pewnych siebie nic nie mam. :) Ale pewny siebie facet nie zniechęca się do kobiet po jednym nieudanym związku.
              Każdy ma za sobą jakieś rozczarowania z tym, że jednych one nie zniechęcają a innych jakoś załamują.
              To o czym pisałes wcześniej przypomina raczej postawę pobitego psa, który najpierw ucieka z podłulonym ogonem, a potem warczy na każdego i do nikogo się nie zbliża, żyjąc jak samotnik - i czuje się z tym dobrze, ale tylko dlatego, że alternatywne życie kojarzy mu się z bólem, chociaż może być dużo lepsze.
              • masher Re: Związki mężczyzny zranionego... 28.06.10, 22:41
                pisalem o ogole :P

                sek w tym ze ta zaradnosc bierze sie z tego ze przez zycie idzie sie samemu :]
                nie wiem dlaczego uwazasz ze pewni siebie faceci nie moga czuc sie zranieni i
                zwyczajnie sobie odpuscic cyrki, liczac ze gdzies moze kiedys... nie wiem czego
                oczekujesz po skrajnych monogamistach, ktorzy musza miec do czegos wiecej mocne
                podstawy i wazne powody.
                czy trzeba sie bratac z kazda napotkana osoba? czy trzeba kazda kobiete ktora
                mijamy podrywac? na sam koniec, czemu ma to akurat robic facet? :] nie musi, nie
                musi i jeszcze raz nie musi :]

                dla przykladu, mnie sie nie chce i nie mam zamiaru nikogo szukac. co ktorac
                babka sie przypaleta to dziwi sie ze taki facet chodzi jeszcze na wolnosci. dla
                mnie nic sie nie zmienilo. wiem czego chce i albo to dostane albo niech sie
                cmoknie zycie w d :] czas ustepstw, pieprzenia sie w cyrki, robienia za barana
                itd sie skonczyl. baba ma byc konkretna, pelnosprytna, z jajem, fullwypasversion
                albo zadna :]

                jesli myslisz inaczej to wytlumacz mi gdzie sie moze myle. tylko prosze nie pisz
                ze moge sie nie doczekac, bo w takiej opcji tez plakac nie mam zamiaru ;) mnie
                sie naprawde swietnie zyje w pojedynke :D
                --
                czasem bywam tu i tam ;)
                • rzeka.chaosu Re: Związki mężczyzny zranionego... 28.06.10, 23:10
                  Masher bejbe ja nikogo do bycia w związku nie namawiam :) :) :) I nie wątpię że znasz sam siebie lepiej niż ktokolwiek inny i wiesz co jest dla ciebie dobre. :) Chodzi mi tylko o to, żeby się na baby nie obrażać, bo przecież to nie wina wszystkich, że jedna była głupia. Gdybym myślała w ten sposób to po rozczarowaniu moim byłym poszłacym do zakonu (historia jak z brazylijskiego tasiemca więc daruje sobie jej przytaczanie tu). :) :) :)

                  Co do związków i dojrzałości - u mnie prawdziwa zaradnośc i dojrzałość pojawiła się o dziwo wraz ze związkiem. Po prostu zaczęłam inaczej intensywniej żyć i do tego stałam się odpowiedzialna za życie dwóch osób. A mnie jakoś zawsze bardziej bolało wyrzadzanie krzywdy innym a nie sobie. Mój facet sieroty by nie zniósł więc niejako zmusił mnie to pokonania jakiś tam moich barier czy leków. Już nie mogłam udawać że ich nie ma.
                  • masher Re: Związki mężczyzny zranionego... 29.06.10, 02:12
                    ale kto sie obraza :P pisalem tylko o tym ze mozna dac sobie spokoj, mozna sobie
                    odpuscic szukanie a mozna liczyc ze za rogiem czekaja anielice... kazdy sobie
                    wybierze to co woli i jak woli ;)
                  • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d Re: Związki mężczyzny zranionego... 29.06.10, 18:21
                    ale tak ogólnie to dlaczego kobietom tak bardzo zależy na związkach?
                    • rzeka.chaosu Re: Związki mężczyzny zranionego... 29.06.10, 18:56
                      To pytanie do mnie? Mogę odpowiedzieć tylko za siebie. Po chwili namysłu: nie zależy mi na byciu w związku ale na moim facecie - na dobrych relacjach z nim i byciu ważną dla niego. Do ślubu mnie nie ciągnie.
                      W postach do Mashera chodziło mi raczej o to, żeby się nie zrażać do kobiet/związków, a nie o propagowanie tych drugich.

                      Najwyraźniej jestem starej daty bo raczej wolę być w związku niż w jakiejś współczesnej relacji dochodzącej. I nigdy się nad tym nie zastanawiałam - u mnie samo się tak ułożyło.
                  • ronald.tusk Re: Związki mężczyzny zranionego... 24.06.11, 08:50
                    Moim zdaniem problem polega na tym, że Wy [intencje te same co kolega wyżej - nie komuna ;-)] nie potraficie, żyć bez związku, bez faceta, na którym chociaż wirtualnie możecie się oprzeć (z braku laku wmówicie sobie, że to coś, co rano wstaje ze skacowaną twarzą jest lepsze niż nic) a facet samotnie radzi sobie bez problemu.
                • ronald.tusk Re: Związki mężczyzny zranionego... 24.06.11, 08:46
                  > wiem czego chce i albo to dostane albo niech sie
                  > cmoknie zycie w d :] czas ustepstw, pieprzenia sie w cyrki, robienia za barana
                  > itd sie skonczyl. baba ma byc konkretna, pelnosprytna, z jajem, fullwypasversio
                  > n albo zadna :]

                  O Jezu...a już myślałem, że ja sam jestem tylko z takimi poglądami ;-)
              • nfrv Re: Związki mężczyzny zranionego... 12.06.11, 10:19
                Do zaradnych i pewnych siebie nic nie mam. :) Ale pewny siebie facet ni
                > e zniechęca się do kobiet po jednym nieudanym związku.
                > Każdy ma za sobą jakieś rozczarowania z tym, że jednych one nie zniechęcają a i
                > nnych jakoś załamują.

                ale to jest jego definicja samodzielnosci, rzeka, no nie rozumiesz.......
              • wersja_robocza Re: Związki mężczyzny zranionego... 24.06.11, 14:28
                Nic dodać, nic ująć.
          • piorex12 do mashera i rzeki chaosu 29.06.10, 16:19
            rzeka.chaosu napisała:

            > Nie chcę was martwić, ale jeżeli taki mężczyzna nie ma nic do
            zaoferowania opró
            > cz swoich ran a do tego jest podejrzliwy i niezbyt otwarty na
            kobiety to raczej
            > żadna nie będzie się o takiego starać. Tym bardziej na takich
            obrażalskich fac
            > etów swojego czasu nie będą marnowały fajne kobiety.
            Popieram Twoje poglady Masher i stanowisko w tej kwestii.
            Nie musisz mnie pocieszac "rzeko, Chaosu' ani zamartwiac. Nie
            zalezy mi na tym, by zwracac uwage juz w tym wieku na kobiety,
            nauczyłem sie niezaleznosci. Ja predzej zwrócilbym uwage na blizny
            niz rany. Bo rany mogą jeszcze powodowac infekcje czy zakazenie a
            blizny powodują tylko pamieć i przypominają o obowiazku ostroznosci
            w stosunku do kobiet. Jesli znowu chce się byc pokasanym. (analogia
            do małych dzieci, ze ogien parzy - nalezy sie z nim umiejetnie
            zatem obchodzic). I nie jestem obrażalski. Nie wierze w samotne
            fajne kobiety po 30! Tylko desperatki, A nawiazujac co do mojej
            oferty to jest (moge powiedziec) atrakcyjna. I nie zalezy mi na
            powodzeniu. Juz w tym wieku!
            • nfrv Re: do mashera i piorexa 12.06.11, 10:24
              Nie wierze w samotne
              > fajne kobiety po 30! Tylko desperatki,

              .DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD


              A nawiazujac co do mojej
              > oferty to jest (moge powiedziec) atrakcyjna.

              potrojne ww. i glowe dam, ze nie zakleisz, dlaczego.
              • piorex12 Re: do mashera i piorexa 16.06.11, 15:40
                nfrv napisała:

                > Nie wierze w samotne
                > > fajne kobiety po 30! Tylko desperatki,
                >
                > .DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                >
                >
                > A nawiazujac co do mojej
                > > oferty to jest (moge powiedziec) atrakcyjna.
                >
                > potrojne ww. i glowe dam, ze nie zakleisz, dlaczego.
                Co to znaczy te DDDDD....? Masz może watpliwosci co do mojej "ewentualnej" oferty???
      • magiczna78 Re: Związki mężczyzny zranionego... 28.06.10, 19:09
        Czy to moooocne staranie, polega na tym aby to kobieta w tym przypadku
        przejmowała inicjatywę? Bo to że musi być wyjątkowa i niezastąpiona to ok, ale
        co z tym staraniem się. Jak to ma wyglądać?
        • masher Re: Związki mężczyzny zranionego... 28.06.10, 22:04
          nie wiem, mnie moze akurat robic striptiz w drzwiach i pozniej w nich gwalcic :D
          no albo sernikiem pasac :D troche inicjatywy po prostu trzeba wykazac a nie
          czekac na trzesienie ziemi
          • nfrv no, to kobieto 12.06.11, 10:29
            zabieraj sie do produkowania atrakcji.
            moze pan cos wybierze............



            gdzies ty sie wyhodowal <niedowierzanie XXL>.
          • ronald.tusk Re: Związki mężczyzny zranionego... 24.06.11, 08:52
            A mnie wystarczy, żebym nie musiał tłumaczyć jak chcę na dwie godziny wyjść na rower dlaczego ona jest dla mnie ważniejsza niż hobby ;-)
      • nfrv ales trzepnal 12.06.11, 10:15
        .DDDDDDDDDDDDDDDD

        > gara aby zagladac co sie w nim gotuje :P po prostu, facet "samowystarczalny"
        > najwyzej kogos do bzykania potrzebuje. babka chce stworzyc z nim rodzine musi
        > sie moooooooooooooooocno postarac :] przynajmniej tak jest u mnie :P

        koles..... samowystarczalny........................

        i jeszcze powiedz, ze uczciwie mowisz tej kobiecie do bzykania, ze tylko o to ci chodzi .DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
        DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

        no chyba umre ze smiechu.
        czemu to forum roi sie od tanich fantastow??
    • tytus_flawiusz Re: Związki mężczyzny zranionego... 28.06.10, 11:27
      > Czy taki mężczyzna jest ostrożniejszy,

      jest, niestety z czasem przestaje i ładuje się idiota w kolejne gó...
      • mausi12 Re: Związki mężczyzny zranionego... 28.06.10, 17:43
        Cos w tym jest.Zauwazylam to po moim faceciku.Zauwazylam,ze jest
        bardzo ostrozny,bardzo mnie obserwowal,byl nawet zaskoczony,ze nie
        wyzywam go od idiotow,nie wydzieram sie na niego.
        Jak na faceta jest naprawde wrazliwy i wiem,ze boi sie zranienia.
        Mi sie wydaje,ze mezczyzna po 30-stce juz troche zobaczyl tego
        swiata,cos juz wie o kobietach-i jakie moga byc.Trudniej jest
        uwierzyc.Do mnie facet kiedys napisal:"wiem jak to jest,jak jest sie
        z kims dlugo.Trudno pozniej uwierzyc,ze jakas osoba moze byc jeszcze
        dobra dla Ciebie".
    • prawdziwyhank Re: Związki mężczyzny zranionego... 28.06.10, 23:50
      Dziewczyno, mężczyzna po 30-tce wolny, dojrzały, poważnie myślący co znalezieniu
      kogoś, stworzeniu rodziny, świadomy tego i przede wszystkim zdecydowany, NIE
      BĘDZIE SOBIE ŻYCIA PSUŁ że kiedyś trafił na jakąś wiedźmę!!!!!! Myślisz jak
      typowa baba :)
    • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d Re: Związki mężczyzny zranionego... 29.06.10, 18:16
      Czego żeś się do tego gościa tak przyczepiłaś ? Co ci do tego czy kolesia
      zraniła jakaś siksa czy nie?
      Cały twój post brzmi bardzo desperacko. jak post starej panny która za chce
      koniecznie wyjść za maż. znalazła sobie nawet kandydata na męża, a że koleś
      jest nią niespecjalnie zainteresowany to sobie wymyśla przyczyny tego stanu
      rzeczy.
      • ferro2 Re: Związki mężczyzny zranionego... 29.06.10, 18:42

        • joanna30minus Re: Związki mężczyzny zranionego... 08.06.11, 10:11
          Owszem, z wiekiem coraz więcej doświadczeń, mniej ufności, większa samodzielność, potrzeba wygody, wzrastający egoizm -wszystko to prawda. Jak zdobyć takiego mężczyznę? Czy w ogóle jest sens w zdobywaniu "trudnego" mężczyzny? Nie wiem. Wiem jedno - Najpierw trzeba być szczęśliwym z samym sobą, a nie szukać tego szczęścia w innych, bo go tam nie znajdziemy. Drodzy Panowie, możecie opowiadać historie o waszej samodzielności, dumie i męstwie liczonym w sportowych samochodach i częstotliwości telefonów od adoratorek, ale kiedy spotkacie kobietę szczęśliwą, spełnioną, piękną, dowcipną, która sprawia wrażenie, że was nie potrzebuje - czujecie wyzwanie i podejmujecie rękawicę, czyż nie? Prawda jest taka, że jako wieczni malkontenci lubimy towarzystwo osób, które są szczęśliwe, bo dobrze czujemy się w ich towarzystwie. I jeszcze jedno. Każdy z nas ma z pewnością jakieś przejścia. Grunt to wyciągać z nich wnioski i nie traktować ich w kategorii porażki, ale jako lekcje.
          • poznanianka1969 Re: Związki mężczyzny zranionego... 08.06.11, 13:28
            podpisuję się obiema rękami pod komentarzem joanny!
          • madame_c Re: Związki mężczyzny zranionego... 12.06.11, 11:13
            "lubimy towarzystwo osób, które są szczęśliwe, bo dobrze
            > czujemy się w ich towarzystwie. "

            Mądre słowa.
            Dodam, że to działa w obie strony - spełniony, ceniący swoje życie i czas człowiek nie będzie "walczył" o kogoś żyjącego przeszłością, egoistę, walącego złą energią itp. nazywanego eufemistycznie mężczyzną "trudnym", który to oczekuje by kobieta o niego "walczyła". Na takiego polecą panie zdesperowane (chwilowo lub stale) same będące w trudnym momencie życia.
            pozdr.
            M.
          • e-no-kolego Re: Związki mężczyzny zranionego... 12.06.11, 22:15
            Podpisuję się pod tym Joanno! Czase jednak już się spełniły mażenia typu dzieci, dom itp... Pozostaje rzeczywiste povczucie spełnienia w teraźniejszej egzystencji Ja np. nie jestem wiecznym malkontentem(a przynajmniej staram się nim nie być) a cieszę się z towarzystwa ludzi szczęśliwych...Staram się również wyciągać wnioski z przejść i traktuję jako lekcje. Samodzielność jednak to nie bajka ale rzeczywistość.
            Jeśli ktoś w to wchodzi to tym razem mnie kupi w całości albo nic z tego nie będzie. "Trudność" polega na tym, że tym razem mam świadomość tego, że rezynacja z moich "rzeczy" jest tzw pierwszym krokiem w rozpad wszelkich związków i się temu nie poddaję.
            Kobiety natomiast nieświadomie żądają dowodów miłości w postaci rezygnacji z ważnych dla mężczyzny obszarów. Jestem przekonany iż większość dziewczyn ma właśnie taki problem.
            • joanna30minus Re: Związki mężczyzny zranionego... 13.06.11, 09:08
              Wszystko o czym piszecie jest ze sobą powiązane. Jeden problem pociąga za sobą kolejny...przy mężczyźnie bardzo przywiązanym do swoich "rzeczy: kobieta będzie żądała większych kompromisów z jego strony, zwłaszcza kobieta, która ma problemy ze sobą. Czasem to jest jak z dziećmi - na początku zawsze jest próba sił, tzw. przeciąganie liny i obserwacja przeciwnika: " na ile mogę sobie pozwolić "? Ludzie często pokładają zbyt wiele nadziei w osobach, które z rożnych przyczyn nie są gotowe na wartościowy związek. Wystarczy obserwacja, na ile to możliwe " obiektywna"... jeśli problemy są do rozwiązania - Poczekam; jeśli są poważniejsze, " idź, uporządkuj swoje życie, wtedy porozmawiamy " .
              • e-no-kolego Re: Związki mężczyzny zranionego... 13.06.11, 17:24
                no właśnie! W tytułowym wątku koleś właśnie czeka na rozwiązanie jej własnych problemów. Ona wysnuwa wniosek, że oczywiście koleś jest jakiś dziwny bo ma swoje prywatne życie. A przecież już dawno powinien się w niej zatracić :)
    • fikcyjne-konto Re: Związki mężczyzny zranionego... 12.06.11, 10:47
      Jeśli to niegdysiejsze "zranienie" przez kobietę objawia się tym, że facet uważa że wszystkie kobiety to ku.vy i szmaty i można je byle jak traktować i olewać - to spieprzaj od niego jak najdalej :)
    • brak.polskich.liter Re: Związki mężczyzny zranionego... 12.06.11, 13:41
      magiczna78 napisała:

      > Czy taki mężczyzna jest ostrożniejszy, dłużej dojrzewa do
      > decyzji jak poznaje kobietę,

      Czesto tak wlasnie jest. Z wiekiem i doswiadczeniem (a w wieku 30+ trudno nie byc "po przejsciach") ludzie staja sie mniej ufni, ostozniejsi, mniej sklonni inwestowac w cos, co budzi jakies zastrzezenia - albo po prostu jest malo atrakcyjne. To sie nazywa uczenie sie na bledach i jest IMO oznaka dobrostanu intelektualnego i emocjonalnego.

      > czeka na jej inicjatywę

      A to juz niekoniecznie. Znani mi osobiscie panowie "po przejsciach", sensowni, samodzielni i poukladani zyciowo, wykazywali sporo inicjatywy w kontaktach z paniami, ktore uznali za warte ryzyka i uczuc. Chociaz pewnie bywa tez inaczej, ludzie sa wszak rozni.
      • brak.polskich.liter PS 12.06.11, 13:47
        Od panow "po przejsciach, o ktorych pisalam wyzej, odroznialabym panow uzywajacych karty "biednego misia z naderwanym uszkiem" jako strategii podrywu, panow zafiksowanych na swoim poczuciu krzywdy (to nic, ze krzywda miala miejsce 10 lat temu), typy paranoicznie podejrzliwe, mizoginow i innych popaprancow.
    • doniaania Re: Związki mężczyzny zranionego... 13.06.11, 10:35
      a ja sie wlasnie wpakowalam w cos takiego. i niestety trudno mi sie wyplatac. zakochalam sie jak jakas siksa. a mam 30lat. jestem po przejsciach. do tej pory pewna siebie, ambitna i przebojowa. a teraz.. masakra. az mi glupio bo zdaje sobie sprawe ze stac mnie na cos wiecej niz czekanie na faceta, ktory nie jest zdecydowany, ktory, jakt to sie wyraza, boi sie zaangazowania, zranienia. sama nie potrafie się uwolnic. moge nie odzywac sie dzien, tylko na tyle mnie stac. proszę go, zeby sie mna nie bawil, ze skoro boi sie zaangazowania niech mi da swiety spokoj. troche poboli ale mi w koncu mi przejdzie. ale on nie daje mi tego spokoju. pisze ze mysli o mnie.zaczepia smsami. i tym ciągle rozbudza we mnie nadzieje. a z drugiej strony twierdzi, ze ledwo przezył tamten zwiazek i jak tylko moze będzie unikal zaangazowania. czuje sie jak jakas pacynka. robi ze mna co chce. mowi ze nie jestem odskocznia, ze nie jestem alternatywa, zabawką, ze "niestety" jestem kims waznym , kochaną fantastyczną dziewczyną...ale ze paralizuje go strach, jak zdaje sobie z tego sprawe co zaczyna czuć i robi odwrót.
      moim zdaniem jak na kims nam zalezy to sie nie boimy. wiec czuje sia fatalnie z tym wszystkim. i pozostaje mi czekać aż mi w koncu przejdzie albo on zmieni swoją postawę.
      ja poprostu nie rozumię mężczyzn.
      • ronald.tusk Re: Związki mężczyzny zranionego... 24.06.11, 09:09
        doniaania napisała:

        > ale ze paralizuje go strach, jak zdaje sobie z tego sprawe co zaczyna czuć i robi odwrót.
        > moim zdaniem jak na kims nam zalezy to sie nie boimy. wiec czuje sia fatalnie
        > z tym wszystkim. i pozostaje mi czekać aż mi w koncu przejdzie albo on zmieni s
        > woją postawę.
        > ja poprostu nie rozumię mężczyzn.

        Gdybyś zastała swoją żonę-męża z najlepszym przyjacielem(ciółką) w łóżku, które kupiłaś dla was i cały 15to letni związek legł w gruzach łącznie z utratą domu, kontaktu z dziećmi, stablizacji to może byś zrozumiała tego faceta. Jeżeli nie gra i nie podrywa Cię na ofiarę, to jest to napewno wartościowy człowiek, którego jeżeli "kupisz" będzie Cię kochał do grobowej deski...
    • joanna30minus Re: Związki mężczyzny zranionego... 14.06.11, 12:31
      Wróćmy do pierwszego pytania do Panów po przejściach, lecz nieco zmodyfikowanego. Jakie cechy powinna mieć W WASZYM przypadku ( nie chcę generalizowania) kobieta, dla której bylibyście w stanie zmienić status z " w żałobie po związku " na " gotowy na związek". Pomijam czas do tego potrzebny, indywidualne sytuacje, okoliczności. jak powinna się zachowywać? Być blisko? Daleko? na telefon? na " może za tydzień" ? mam głównie na myśli mężczyzn, którzy są zniechęceni po poprzednich związkach, boją się ryzykować, może nie chce im się inwestować czasu i energii w nową kobietę - bo przecież już to przerabiali i miało być pięknie i do końca życia..A nie było...
      • gradosr60 Re: Związki mężczyzny zranionego... 16.06.11, 15:27
        mysle ze Masher i Tytus sa najblizsi.
        Kobiety czesto mysla ze najlepiej wszystko najmniejszym kosztem, jak napotykaja na fajnego ale trudnego faceta to nie chca bo trzeba odrzucic troche komfortu wlasnego. A zazwyczaj tacy faceci sa najfajniejsi, maja wiele pasji i jak juz pokochaja to mocno i zawsze mozna na nich liczyc gdy juz innych brak.
        Ozywiscie ze nie ma co sie obrazac na caly swiat jesli jakas kobieta lamie serce, ale czasem ciezko jest przyjac inna poze wobec innych gdy nas cos boli.
        Mysle ze jesli bedzie zainteresowany Tobą, nie dostanie Cie na tacy ale bedzie otrzymywal dobitne i serdeczne sygnaly to kto wie...
    • individual666 Re: Związki mężczyzny zranionego... 26.06.11, 21:55
      Największy polski penis:
      seksbaza.com/forum-czlonek-meski/index.php

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka