Dodaj do ulubionych

KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI...

IP: 195.94.213.* 20.04.01, 16:52
...w szystkie jesteśmy na sprzedaż i nic poza ceną i walutą od wieków się nie
zmieniło. To tylko kwestia trafnych negocjacji. Jedną "kupisz" za piękne oczy,
inną weźmiesz na romantyzm, kwiatki i czekoladki, a większość będzie twoja jak
im zapewnisz dobrobyt i poczucie bezpieczeństwa. A facet kupuje w ten sposób
obiadki i czyste skarpetki. Czysta ekonomia!
Obserwuj wątek
    • Gość: gal Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE CO� Z DZIWKI... IP: *.les.ar.krakow.pl 20.04.01, 17:08
      No coz, skoro tak twierdzisz to pewnie jest to prawda. A moze jednak nie....
      • Gość: ciekawy Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI... IP: *.library.uu.nl 20.04.01, 20:35
        nie kazda ale czesc tak.
    • Gość: A* Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI... IP: *.*.*.* 23.04.01, 13:31
      Gość portalu: MARIPOSA napisał(a):

      > ...w szystkie jesteśmy na sprzedaż i nic poza ceną i walutą od wieków się nie
      > zmieniło. To tylko kwestia trafnych negocjacji. Jedną "kupisz" za piękne oczy,
      > inną weźmiesz na romantyzm, kwiatki i czekoladki, a większość będzie twoja jak
      > im zapewnisz dobrobyt i poczucie bezpieczeństwa. A facet kupuje w ten sposób
      > obiadki i czyste skarpetki. Czysta ekonomia!

      A co z miłością, czy to też przedmiot handlu, bo ja słyszałam, że szczęścia ani
      miłości nie kupisz?

      • Gość: Sławek Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI... IP: *.artcom.pl 23.04.01, 15:49
        To zależy od punktu widzenia - ale każda.... :-(((
      • Gość: gal Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE CO� Z DZIWKI... IP: *.les.ar.krakow.pl 23.04.01, 16:13
        Milosci nie mozna kupic. Jezeli ktos uwaza inaczej to tylko sam siebie oszukuje. Jedyne co mozna kupic to zludzenie, ze jest sie kochanym. Ale jesli komus to wystarcza to niech sobie kupuje na zdrowie. Prawda i tak bedzie inna, ale moze pozory beda zachowane :(((
    • Gość: Leslaw Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI..Twoja Matka tez ? IP: *.uk.neceur.com 24.04.01, 08:55
      • mariposa Wszystko o mojej Matce.... 24.04.01, 12:37
        Najpierw ustalmy, że tytuł mojej wypowiedzi bierzemy w cudzysłów. Niestety w
        chaosie informacyjnym, jaki nas zalewa, trzeba czasami użyć pewnych "wybiegów
        marketingowych", żeby coś sprzedać, choćby coś tak mało ostotnego, jak moje
        poglądy. A wiadomo, że aby zyskać "rozgłos", najlepiej zrobić skandal.
        Wracając do mojej Mamy, to choć nigdy nam tego nie powiedziała, to myślę, że ma
        poczucie niespełnienia. Była Ona zawsze bardzo zdolną i ambitną osobą. Najpierw
        zrezygnowała ze studiów medycznych, aby nie być obciążeniem dla rodziny przez 6
        lat, a "tylko" przez 4. Później proponowano jej pozostanie na uczelni,
        ale "sprzedała" to za "cenę" rodziny. Nigdy się nie skarży na "swój los", ale
        jestem przekonana, że mogła zajść daleko.
        Już rozumiecie o co mi chodzi? Że kobieta "powinna" zrezygnować ("sprzedać")
        swoje ambicje i marzenia, aby otrzymać ("kupić") poczucie bezpieczeństwa
        czy "miłość" mężczyzny. Zgadzam się, że może tutaj razić ta handlowa
        nomenklatura, ale jak już wspomniałam, to tylko sposób na "sprzedanie" moich
        poglądów.

        Pozdrawiam.
        • Gość: Leslaw Re: Wszystko o mojej Matce.... IP: *.uk.neceur.com 24.04.01, 13:17
          Sorry Mariposa,

          ja nie chcialem Cie urazic a w zadnym wypdku obrazic.
          Wiesz ja uwazam ze kobieta moze isc z setkami facetow do lozka i to jeszcze nie
          powod zeby ja nazywac dziwka, kur.... itp.Jezeli nikogo przy tym nie oklamuje,
          nie oszukuje to jest dla mnie nie mnie wartosciowa pod wzgledem moralnym jak
          taka co w zyciu miala tylko swego meza. Wazna jest tylko szczerosc wzgledem
          innych i samego siebie. Ot to wszystko.
          Oczywiscie mozna dyskutowac na ten temat wylaczenie w przypadku tego samego
          rozumienia definicji pewnych pojec jak np. dziwka

          Pozdrawiam

          Leslaw

          PS

          Moja matka byla instruktorem samolotwym a po moim urodzeniu ojciec zmusil ja do
          porzucenia tego zawodu skonczenia wieczorowgo chemii i mysle ze tak zabil w
          niej all the youth dreams ;(
          • Gość: mariposa DO Leslaw :-))) IP: 195.94.213.* 24.04.01, 15:32
            Ja się wcale nie obrazilam (mam dziwne odczucie ze nie masz polskich znakow,
            wiec przestane ich uzywac ;-) ). Mam nadzieje, ze Twoj Ojciec swoja decyzja nie
            podcial Ci skrzydel ;-), a w odwecie, a pod choinka zamiast samolocikow nie
            znajdowales "mlodego chemika" ;-)

            Pozdrawiam wiosennie, cieplutko, acz sennie...
            • Gość: Leslaw Re: DO Mariposy :-))) IP: *.uk.neceur.com 24.04.01, 17:17
              nie podcial nawet latam na lotni z polskimi literkami tez zgadlas ;)
              A skad Twoj Nick Mariposa wlasnie probowalem troche go rozgryzc i znalazlem ze
              to taki zwiazek madrych ludzi debatujacych nad przyszloscia swiata. Ale
              Maripoza to tez jakas artystka. Jak bedziesz miala ochote to skrobnij cos na
              leslawc@gmx.de
              pozdrawiam
              leslaw
            • Gość: Leslaw Re: DO Leslaw :-))) IP: 193.116.254.* 24.04.01, 17:53
              Mariposa to motyl !!!!!!!!!!!
    • Gość: MKS Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.01, 11:42
      Żal mi ciebie MARIPOSA
      • mariposa JA TEŻ MAM ŻAL... ;-) 24.04.01, 12:40
        • Gość: MKS Re: JA TEŻ MAM ŻAL... ;-) IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.01, 12:42
          Do kogo? O co?
          • Gość: Gall A. Re: JA TEŻ MAM ŻAL... ;-) IP: 212.185.219.* 24.04.01, 13:11
            mariposa o co ci chodzi?
          • Gość: mariposa JA TEŻ MAM ŻAL... ;-) IP: 195.94.213.* 24.04.01, 15:38
            ... do wiosny, że nie do mnie przyszła...
            do gwiazdy - co nie dla mnie rozblysla...
            do losu - co usmiecha się nie do mnie...
            do Szczęścia, za którym tęsknię ogromnie...
            • Gość: MKS Re: JA TEŻ MAM ŻAL... ;-) IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.01, 15:47
              Czy Ty przypadkiem nie masz depresji?
              • Gość: goahead Re: JA TEŻ MAM ŻAL... ;-) IP: 212.244.163.* 24.04.01, 15:52
                A propos depresji, to na forum Zdrowie właśnie leczą takie przypadki...
    • Gość: L. Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI... IP: *.mpip-mainz.mpg.de 25.04.01, 10:11
      Mam wrazenie, ze wiekszosc z was zle zrozumiala
      pierwotna wypowiedz (albo ja zle ja rozumiem, to tez
      jakies wytlumaczenie). Tytul troche wulgarny i
      dosadny, ale zeby sprzedac temat calkiem adekwatny,
      tylko nie mozna go brac doslownie. Wam sie wydaje, ze
      jak ktos pisze, ze mozna kazda kupic to mysli o
      pieniadzach, albo o czyms wymiernym. NIE! Mozna kogos
      kupic dobrem, zyczliwoscia, MILOSCIA! Nie spotkaliscie
      nigdy takich par, gdzie to jedno sie zakochalo, a
      drugie dopiero po dlugim czasie odzwajemnilo milosc?
      Ja znam. To taki przyklad jak mozna 'kupic' czyjas
      molosc placac mu miloscia. Wszystko ma swoja cene,
      tylko czasami nie stac nas zeby ja zaplacic. Tylko to
      zdanie trzeba traktowac filozoficznie a nie doslownie.
      Mariposa, czy dobrze cie zrozumialm?
      • mariposa wymiana 26.04.01, 15:30
        no właśnie drogi/e L! Miloscia, szacunkiem, ale mi chyba najbardziej chodzilo o
        poczucie pewnosci i bezpieczenstwa. Bo tak sobie mysle, ze jakby ktos
        dostatecznie dlugo byl dla mnie dobry, to kto wie... No, ale mlodziez w
        dzisiejszych czasach taka niecierpliwa... no i za krzty romantyzmu. Szkoda, że
        Wokulski był bezdzietny...
        • Gość: L. Re: wymiana IP: *.mpip-mainz.mpg.de 26.04.01, 18:03
          Poczucie pewnosci i bezpieczenstwa to tez niezla
          waluta. Co nie ktorzy sprzedaja sie jeszcze za nizsza
          cene: jak poczucie przynaleznosci, towarzystwo,
          akceptacja otoczenia. No coz moznaby wymieniac i
          wymieniac. Tylko po co. Kazdy (nie tylko kazda) ma
          swoja cene. I kazdego (nie tylko kazda) mozna w ten
          czy inny sposob kupic. Poprostu starajmy sprzedac sie,
          jak najlepiej.
    • Gość: ADA Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI... IP: 192.168.134.* / *.Astral.Lodz.PL 12.05.01, 16:12
      Lepiej się sprzedać za ciuchy niż za piwo
    • Gość: meg Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.01, 08:06
      przeczytałam wszystko co tu napisano do tej pory - i z tego niezbicie wynika,
      że nie ma takiego związku którego nie zakwalifikujecie jako transakcji
      • Gość: L. Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI... IP: *.mpip-mainz.mpg.de 13.05.01, 10:07
        Gość portalu: meg napisał(a):

        > przeczytałam wszystko co tu napisano do tej pory - i z
        tego niezbicie wynika,
        > że nie ma takiego związku którego nie zakwalifikujecie
        jako transakcji

        Trafilas w sedna. Wszystko zalezy od tego, jak na to
        spojrzysz i od tego jakie przyjmiesz kryteria
        kwalifikacyjne. Jesli przyjmiesz, ze 'sprzedawanie sie'
        to sytuacja w ktorej jedna strona bierze pieniadze, to
        masz poprostu prostytucje, ale jesli dopuscisz handel
        'wymienny', gdzie waluta beda takze uczucia i odczucia
        (a o to chodzilo od poczatku tego watku, mimo
        prowokacyjnego tytulu), to faktycznie kazdy zwiazek,
        wiecej kazda relacje miedzyludzka mozna podciagnac pod
        haslo 'sprzedajmy sie'. Wszystko zalezy od poczatkowych
        kryteriow klasyfikacji. Pozdrawiam.
        • Gość: jessie Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI... IP: *.corlis1.pa.home.com 09.10.01, 19:05
          nie kazda!!!
          nie kazda!!!
          • Gość: Anna26 Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI... IP: *.loc.gov 09.10.01, 19:35
            Czyzby mariposa naczytala sie Lysiaka lub naogladala Pasikowskiego?
            To co opisalas o swojej mamie jakos nie pasuje to pierwszego postu. Moze chodzilo ci o poswiecanie sie dla
            innych a nie o sprzedawanie sie. A moze ja czytac nie umiem?
            • Gość: wrew Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI... IP: 10.0.4.* / 10.0.0.* / *.atj.pl 09.10.01, 23:36
              Gość portalu: Anna26 napisał(a):

              > Czyzby mariposa naczytala sie Lysiaka lub naogladala Pasikowskiego?
              > To co opisalas o swojej mamie jakos nie pasuje to pierwszego postu. Moze chodz
              > ilo ci o poswiecanie sie dla
              > innych a nie o sprzedawanie sie. A moze ja czytac nie umiem?

              Też odniosłem wrażenie, że "sprzedawanie się" jest w rozważaniach mariposy
              określeniem nieadekwatnym do tego, co chce przekazać. Tylko jaki właściwie jest
              ten przekaz? Poza tym jeżeli nawet ze względów marketingowo-prowokacyjnych
              zgodzimy się na tytułową "dziwkę", to jak należy nazwać mężczyznę z
              transakcyjnego związku tejże "dziwki"? Czy masz Anno26 jakieś pomysły na
              odpowiedzi?
              • Gość: onlyania Re: KAŻDY FACET TO KURWISZON!?!? IP: 193.227.223.* 10.10.01, 09:05
                Gość portalu: wrew napisał(a):

                to jak należy nazwać mężczyznę z
                > transakcyjnego związku tejże "dziwki"?

                tak jak w tytule......
                • Gość: wrew Re: KAŻDY FACET TO KURWISZON!?!? IP: 10.0.4.* / 10.0.0.* / *.atj.pl 10.10.01, 17:55
                  Chyba nie zrozumieliśmy się. Chodziło mi o to, że jeżeli przyjmujemy
                  transakcyjną koncepcję związków i stosownie do niej kobietę nazywamy "dziwką",
                  to powinniśmy jakoś podobnie pogardliwie określić mężczyznę będącego również
                  uczestnikiem transakcji. Tylko jak? Nie znajduję w języku polskim odpowiedniego
                  słowa. Nie wydaje mi się, aby odpowiednim było "kurwiszon" - ono nie tyle
                  określa mężczyznę, co nastawienie emocjonalne wobec niego. Podobne
                  słowo "kurwiarz" ma pewną materialną treść - określa mężczyznę zadającego się z
                  kurwami lub dziwkami - ale też nie wydaje się być męskim
                  odpowiednikiem "dziwki", ponieważ nie zawiera w sobie konotacji transakcyjnej
                  właśnie. Czy nie sądzisz, że ten niedostatek językowy świadczy o czymś
                  głębszym, np. o jakościowo różnym traktowaniu w naszej kulturze kobiet i
                  mężczyzn?

                  Poza tym nie uważam, aby słuszne były generalizacje na temat kobiet i mężczyzn,
                  jakie zawarte są w tematach pojawiających się w tym wątku. Ja przynajmniej nie
                  uważam się za kurwiszona.
                  • Gość: nina Re: KAŻDY FACET TO KURWISZON!?!? IP: *.*.*.* 10.10.01, 18:15
                    to jakies bzdury: każda kobieta ma coś z kurwy a mężczyzna to kurwiszon? Nie
                    wiem skąd w ludziach biorą się takie dziwne stwierdzenia, okreslenia ,
                    porównania ...
                    • Gość: Yoanna Re: KAŻDY FACET TO KURWISZON!?!? IP: *.infocity-nrw.com 10.10.01, 18:21
                      Obiadki?! Skarpetki?! Dobrobyt?! Chyba MARIPOSA zyje jeszcze w ubieglym
                      stuleciu. A co powiesz na to ze moj Maz o wiele lepiej gotuje ode mnie i ze JA
                      mam lepsze wyksztalcenie i w zwiazku z tym za pare lat JA bede mu zapewniala
                      tzw. dobrobyt... czyli on jest kurwiszonem?! Kazdy zwiazek to "dawanie"
                      i "branie" a swoja droga jak sie to nazwie to juz Twoja sprawa - tylko BLAGAM
                      nie operuj TAKIMI schematami jak marzenia mlodosci, skarpetki i obiadki!!!
                      • Gość: onlyania Re: KAŻDY FACET TO KURWISZON!?!? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.01, 23:06
                        dawanie i branie w stosunkowo jak najbardziej zblizonych wartosciach........
                        tak samo dziwka jak i adekwatne do tego okreslenie mezczyzny to powinno byc w
                        sumie obraza dla wszystkich tych ktorzy jednak umieja i chca dawac i brac...

                        ale kazde okreslenie kobiety jako dziwki odbieram calkowicie negatywnie...
                        kazdy ma swoj rozum, a najgorszym chyba doswiadczeniem kazdego z nas powinno
                        byc zalowanie za cos co zrobilismy, jesli o to chodzi.........

    • Gość: JeYES Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI... IP: 10.129.136.* / *.acn.pl 11.10.01, 22:48
      Prawda jest, ze kobiety "sprzedaja sie" glównie za poczucie bezpieczenstwa -
      dla siebie, dla siebie i dzieci. Prawda jest takze, ze milosci nie da sie
      kupic. Ale najstraszniejsza prawda jest to, ze kobieta ZAWSZE poswieci chocby
      najwieksza milosc dla tego wlasnie poczucia bezpieczenstwa. Kobieta NIGDY nie
      zostanie z mezczyzna, o którym wie, ze kocha go jak nigdy juz nikogo kochac nie
      bedzie, nie zostanie z nim, gdy tylko inny zapewni jej to poczucie
      bezpieczenstwa, ten komfort materialno-psychiczny. W takim sensie kazda kobieta
      jest dziwka, bo odda sie mezczyznie, z która nie laczy ja najgoretsza milosc,
      odda sie temu, który da jej poczucie bezpieczenstwa, opieke. To smutne, ale
      kazda kobieta potwierdzi moje slowa, czasem wymaga to odwagi wejrzenia wglab
      siebie - a to juz inna bajka.
      • Gość: Anna26 Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI... IP: *.244.227.133.Dial1.Washington1.Level3.net 12.10.01, 01:16
        Mlisz sie moj drogi JeYes. Wiele kobiet jest sobie w stanie zapewnic komfort
        psychiczno-materialny bez pomocy mezczyzny. I zdarza im sie wyjsc za maz za
        milosc swego zycia.

        Oczywiscie bledem byloby uznac za milosc swego zycia kogos zajetego, kto tylko
        slownie o milosci zapewnia.

        Podobnie jak onlyania czuje sie urazona robieniem z kobiet dziwek tylko
        dlatego, ze wchodza w relacje dawania i brania. W sumie to ja nic nie
        zawdzieczam zadnemu mezczyznie, czego bym sobie nie mogla zdobyc sama. (Penisa
        pomijamy tutaj, bo nie o to chodzi.) Mam meza, ktoremu jestem wdzieczna
        kazdego dnia za bycie ze mna i kochanie mnie. Ale gdyby jego przy mnie nie
        bylo moj status materialny i spoleczny bylby mniej wiecej taki sam.

        A jesli mam juz byc zupelnie precyzyjna to jedynym na swiecie facetem, ktoremu
        cos naprawde zawdzieczam jest moj ojciec. I to nie jest relacja typu: dziwka-
        alfons.
      • Gość: Ania Re: KAZDA KOBIETA MA W SOBIE COŚ Z DZIWKI... IP: 213.25.124.* 12.10.01, 10:43
        Piękne jest to, że nie każda kobieta potwierdzi Twoje słowa, nawet jak wejrzy
        głęboko w siebie. Znam kobiety, które wybrały niepowtarzalną miłość, nawet
        jeśli miały obok "dobrobytoczyńcę". Są też takie, które wręcz pogorszyły swój
        status, byleby być ze swoją miłością.
        A swoją drogą, to zgadzam się z twierdzeniem Mariposy, bowiem zgodnie z
        przysłowiem "prawdziwa kobieta jest damą w salonie, kuchtą w kuchni i dziwką w
        łóżku". I tu wychodzi nasz kunszt, drogie Panie i chwała nam za to.
        Pozdrawiam, Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka