Dodaj do ulubionych

O czym to świadczy?

04.10.10, 01:23
Spotykam się z facetem, który ma dziewczynę i 2 dzieci. Powiedział mi to od razu na samym początku znajomości, niczego nie ukrywał, powiedział również, że jej nie kocha, chciał się z nią rozstać, ale do niej to nie dociera i szantażuje go dziećmi, a w obliczu argumentu - dzieci, on jest zupełnie bezradny, co jest oczywiście zrozumiałe. Mi mówi, że nigdy się tak nie czuł jak ze mną, że jest mu cudownie itd. A ja go baaaardzo lubię i bardzo mi się podoba, ale... Ale do sedna, co mnie zdziwiło, to, że to jestem u niego w domu, a on mi mówi, że ona może wpaść z dziećmi w każdej chwili i mówi to z takim spokojem, że ona może przyjechać i, że mnie zobaczy z nim. Bo on jak twierdzi nie oszukuje jej, bo mówi, że się ze mną spotyka. Kiedy pytam jak ona może to znosić, to mówi, że chyba go bardzo kocha. Chyba trochę nienormalna sytuacja, ale widzę, że facetowi na mnie zależy i gdyby jej tylko nie było, albo dała mu odejść i nie szantażowała dziećmi, to bylibyśmy szczęśliwi. On absolutnie nie chce tracić kontaktu z dziećmi, co jest oczywiste, bo nie chciałabym mieć do czynienia z kimś, kto ma gdzieś własne dzieci. Oczywiście ja sobie zdaję sprawę, że on ma trudną sytuację, ale teraz jest jeszcze ostatni dzwonek żebym to mogła zakończyć bez dramatu...
Obserwuj wątek
    • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 07:35
      youreves napisała:

      > Spotykam się z facetem, który ma dziewczynę i 2 dzieci. Powiedział mi to od raz
      > u na samym początku znajomości, niczego nie ukrywał, powiedział również, że jej
      > nie kocha, chciał się z nią rozstać, ale do niej to nie dociera i szantażuje g
      > o dziećmi, a w obliczu argumentu - dzieci, on jest zupełnie bezradny, co jest o
      > czywiście zrozumiałe. Mi mówi, że nigdy się tak nie czuł jak ze mną, że jest mu
      > cudownie itd.
      _______________________________________________________________
      O czym to świadczy?... Że moje podejrzenia co do nie istniania monogamii są jak najbardziej prawdziwe;-))
    • triss_merigold6 Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 10:39
      Łykasz kit jak gęś kulki.
      • youreves Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 11:14
        Ale jaki kit?
        I proszę Was, oszczędźcie złośliwości i rynsztokowych gadek :) bo naprawdę się z tym gryzę i mam problem. Nie chcę stracić tej znajomości, nie codziennie spotyka się kogoś, kto się nam tak bardzo podoba...
        • maciejka_04 Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 11:26
          Chcesz być kiedyś na miejscu tej kobiety? W skrócie, to przecież kolesia z matką jego dzieci też coś łączyło (jak nie łączy).
          • youreves Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 11:34
            No oczywiście, że go łączy nadal coś, ale nie on pierwszy, nie ostatni jest w takiej sytuacji i jak się chce, to się tworzy też szczęśliwe związki z innymi i nie traci kontaktu z dziećmi.
            Naprawdę jest mi ciężko, ale czuję, że jeszcze mogę to przerwać...że to ostatni moment żeby bardzo nie cierpieć.
            • kaa.lka Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 11:37
              zupelnie- nie bedziesz cierpiec:)
            • maciejka_04 Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 11:51
              > No oczywiście, że go łączy nadal coś, ale nie on pierwszy, nie ostatni jest w t
              > akiej sytuacji

              O sytuacji o jakiej piszesz nie często słyszę. Owszem, kochanki, kochankowi etc. Ale nie patologia o której mówisz.
              Odpowiedz sobie na pytanie, które zadałem w poście powyżej.
              • youreves Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 12:30
                Wiadomo, że nikt nie chciałby być na jej miejscu, to przecież oczywiste. To co mi radzisz? Poważnie z nim porozmawiać? I przerwać to? :(
                • bmwracer Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 19:11
                  Do Ciebie nie dociera co trzeba zrobic?
                  Przestac wpiertniczac sie z w czyjs zwiazek -jakikolwiek on jest.

                  Facet nie jest wolny - ma dziewczyne i dzieci a Ty na sile chcesz go z tego zwiazku wyciagnac...Matka Teresa sie znalazla.
                  "a bo on mi sie tak podoba i jest z tamta nieszczesliwy i mowi ze jej nie kocha"
                  Wiesz jak sie takie zachowanie nazywa?
                  Zreszta masz gwarantowane ze z Toba postapi podobnie jak sie inna "niunia" znajdzie na horyzoncie..

                  • youreves Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 19:21
                    Kolego ja go do niczego nie zmuszam więc nic na siłę.
                    • bmwracer Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 19:30
                      O...!! nie ? W koncu to jego decyzja Ty tylko po prostu jestes gotowa i czekasz z otwartymi ..powiedzmy ramionami...kiedy on chce ?- dobra duszyczka..
                      Przeciez Ty go wyraznie i to na sile wyciagasz z tego zwiazku - nie oszukuj przynajmniej samej siebie.
                      A tak przy okazji to jestes gotowa zadoptowac jego 2 dzieci?
                      • youreves Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 19:34
                        No a czyja decyzja? Chyba nie moja, ja jestem wolna i nie mam takiego problemu.
                        Dzieci mają już matkę.
                        Nie bądź taki pyskaty :)
                        • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 12:18
                          Z logiką jesteś na bakier? Gdyby Ciebie nie było w tym związku, to nie byłoby całej sytuacji. Nadal uważasz, że nie jesteś winna?

                          > Dzieci mają już matkę.
                          Matka wiatropylna? :D
        • kalllka Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 11:33
          o no prosze master corrector:) nie kit to co podajesz?
          to chyba jakas inna a dziecinna ciemna massa.


          ps
          nie wiem jak sie zlosliwie traktuje dzieci, poddasz jaka propozycje jak Cie nie traktowac i wyszczegolnij w A B C
    • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 13:03
      Nie wiem jak pozbawionym uczuć trzeba być, żeby zabierać ojca dzieciom. Jak to się mówi: "Jak su*a nie da, to pies nie weźmie". Mało kawalerów masz w okolicy?

      Wychowywałaś się w pełnej rodzinie?

      Jak sama piszesz - teraz jest ostatni dzwonek. Wykorzystaj go więc i ułóż sobie życie bez komplikacji.
      • youreves Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 13:09
        Nie musisz jechać mi na emocjach, naprawdę. On jej nie kocha, nie dociera to do Ciebie? To co, ma się z nią męczyć do końca życia? Dzieci też muszą mieć szczęśliwych rodziców? Uważasz, że będą szczęśliwsze w rodzinie w której rodzice się nie kochają? Powie Ci to każdy psycholog, że lepiej się rozstać, bo dzieci też wszystko wiedzą niż być w związku tylko dla dzieci.
        • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 16:16
          Zgłupiałam więc. Zadałaś pytanie - wydawało mi się, że szukasz opinii, rad, sugestii. Ale nie - Ty szukasz potwierdzenia dla swego czynu. Instynktownie czujesz, że nie jest tak, jak być powinno - pytasz więc na forum. Nie dociera to do Ciebie?

          Powodzenia zatem, dużo szczęścia w nowym związku! (to chciałaś usłyszeć)

          PS.
          "Powie Ci to każdy psycholog, że lepiej się rozstać, bo dzieci też
          > wszystko wiedzą niż być w związku tylko dla dzieci."
          BREDZISZ.
          • youreves Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 17:44
            Dziękuję za opinię i sugestię.
        • rudavve Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 16:48
          youreves napisała:

          > Nie musisz jechać mi na emocjach, naprawdę. On jej nie kocha, nie dociera to do
          > Ciebie? To co, ma się z nią męczyć do końca życia? Dzieci też muszą mieć szczę
          > śliwych rodziców? Uważasz, że będą szczęśliwsze w rodzinie w której rodzice się
          > nie kochają? Powie Ci to każdy psycholog, że lepiej się rozstać, bo dzieci też
          > wszystko wiedzą niż być w związku tylko dla dzieci

          Skąd wiesz, że jej nie kocha? bo tak Ci powiedział?..kiedy poznaje sie nową d..pę przeważnie starych się już nie kocha :D
          Kiedy powołuje sie na świat dzieci normalni /dorosli/ ludzie zapewniaja im szczęście...dziwne, że tego nie rozumiesz!! Zwijaj żagle, dobrze Ci radzę..bo będziesz następna..niekochana :)
          Nigdy nie przestanę się dziwić, że kobiety same na własne życzenie sobie komplikują życie!.
          • youreves Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 17:49
            Skąd wiem? No tu to chyba nie trzeba się tego wcale domyślać. A chociażby stąd, że jestem u niego w domu i ona może wpaść w każdej chwili, a on się tym nie przejmuje, wręcz przeciwnie, sądzi, że może by w końcu zrozumiała. Albo np. stąd, że mówi, że chciałby mieć ze mną dziecko i to wtedy na pewno by wszystko rozwiązało. Ale ja nie chcę żadnego dziecka z facetem, który ma taką sytuację. Ale również nie mam zamiaru stawiać mu żadnego ultimatum, bo doskonale zdaję sobie sprawy, że ma naprawdę trudną sytuację, nie do pozazdroszczenia. Ale ja w niej w sumie nie muszę być i się zastanawiam nad poważną rozmową, że dopóki nie unormuje swoich spraw definitywnie, to ja się z nim spotykać nie będę. A jeszcze to w tym momencie mogę zrobić.
            • twoj_aniol_stroz Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 18:23
              Biedny Misio z sytuacją nie do pozazdroszczenia, bo kobieta - matka jego dwójki dzieci - uparła się go kochać i przykuła go kajdankami do kaloryfera, więc on tak cierpi bardzo i chce wolności by móc kochać Ciebie i mieć z Tobą dziecko. Zlituj się. Nie jestem dzieckiem i wiem, że czasem jest tak,że dwojgu ludziom się nie układa, nie umieją stworzyć rodziny, która będzie zgodnie funkcjonowała, ale... no właśnie, jest jedno bardzo ważne "ALE". Otóż kolejność jest taka: najpierw rozstaję się z obecną żoną/partnerką/dziewczyną/kochanką, stabilizuję swoją sytuację (sprawy prawne, mieszkanie, alimenty etc), a dopiero jak wszystko wyszło na prostą to układam sobie życie z kimś innym. Ten pan to tchórz, któremu wygodnie płakać Tobie w rękaw jaka to tamta namolna, jaka uparta i go nachodzi, a on taki biedny, uciemiężony i nie może sobie z tym poradzić, więc dobrze by ona zobaczyła Ciebie u niego to może wreszcie zrozumie. To jest mężczyzna? To są ciepłe kluchy, które Twoją osobą próbują załatwić niewygodną sytuację. Po co Ci to? Umiesz wyobrazić sobie tę scenę, gdy ona do niego przyjdzie i Ciebie spotka? A co jeśli on kłamie, że ona wie o Tobie? Co zrobisz gdy okaże się, że on oszukuje i Ciebie, i ją? Umiesz sobie wyobrazić swoje upokorzenie w takiej chwili?
              I na koniec jeszcze jedna kwestia. W takich sytuacjach jest tak, że najpierw jest satysfakcja,że on wybrał mnie, że zostawił inną dla mnie, ale jak już tylko Twoja pozycja się ustabilizuje wyłazi demon lęku, że za chwilę mnie spotka to samo co tamtą. Strach, że skoro raz tak zrobił, to przecież może się to powtórzyć, tylko ja będę wówczas po drugiej stronie barykady... To bardzo trudna sytuacja i nie warto sobie jej fundować. Rozumiem, że facet interesujący,przystojny i ogólnie atrakcyjny, ale obarczony poważną "wadą użytkową" i ja bym się na Twoim miejscu zastanowiła nad tym, czy warto "inwestować" uczucia, troskę i czas w kogoś takiego.
              • youreves Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 19:11
                A Ty masz dzieci i wyobraziłaś sobie choć raz taką sytuację? Bo ja tak i na pewno nie chciałabym mieć nigdy takiego dylematu, ale nie wiem co bym zrobiła mając 2 dzieci i partnera, którego nie kocham, byłaby to dla mnie wielka tragedia i nieszczęście i na pewno dzieci byłyby dla mnie najważniejsze, ale nie mam pojęcia co bym zrobiła gdyby nagle na horyzoncie pojawił się ktoś, kogo bym pokochała więc zdaję sobie sprawę doskonale, że nie da się tak nagle uciąć wszystkiego.
                Ale również w pełni zgadzam się z tym: "najpierw rozstaję się z obecną żoną/partnerką/dziewczyną/kochanką, stabilizuję swoją sytuację (sprawy prawne, mieszkanie, alimenty etc), a dopiero jak wszystko wyszło na prostą to układam sobie życie z kimś innym."

                Aha i nie mam też żadnej satysfakcji, że on wybrał mnie, bo nic nie wybrał i ona nie przykuła go również kajdankami do kaloryfera, nie musiała tego robić, wystarczy, że powie, że wyjedzie z dziećmi za granicę jak on się z nią rozstanie...dlatego pytałam czy się postawiłaś w jego sytuacji, czy tak radzisz po prostu i że wszystko jest takie czarno-białe? Nie chce, to z nią nie jest, chce, to chce. No tak by było zapewne, gdyby nie było dzieci, ale są i zawsze będą.
                A odnośnie dzieci, to zaskoczył mnie ostatnio mówiąc, że chciałby mieć ze mną dziecko i wtedy to by ułatwiło wiele rzeczy. Ale ja z nim dzieci nie planuję w jego sytuacji.
                • bmwracer Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 19:32
                  A moze powiesz nam ile Ty i Twoj kochas macie lat?
                • twoj_aniol_stroz Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 18:11
                  Właśnie dlatego, że mam dzieci, jak również trochę lat chodzę po świecie i sporo przeżyłam to napisałam to co Ci napisałam. Nie pisałam tego by Cię w jakikolwiek sposób oceniać a tym bardziej potępiać. To co jest najważniejsze to Twoja sytuacja w tym układzie i po to były pytania, które zadałam. Cały czas patrzysz przez pryzmat tego co ON czuje, co ON ma zrobić, jak ON zareaguje itd. On nie ma problemu, Ty za to masz i dlatego pytasz. I odpowiadam na Twoje pytanie właśnie to co uważam (z życia różnych ludzi wokoło mnie jak i z własnego), że dla CIEBIE będzie najlepsze. Gdybym była na Twoim miejscu postawiłabym sprawę jasno: misiu, świetnie, że mnie kochasz i chcesz mieć ze mną dzieci, ale proszę byś najpierw uregulował stosunki z mamą swoich dzieci, poukładał to życie, wyprostował i dopiero jak to zrobisz to przyjdź i powiedz: "od dziś mogę być twój". Po czym zwijam manatki i odchodzę.
                  Spójrz na swoje posty: niczym lwica bronisz jego, usprawiedliwiasz, patrzysz przez palce. To normalne, ponieważ kobieta taka jest, ale pamiętaj, że najbardziej musisz chronić siebie i tak potraktuj posty do Ciebie skierowane. Wiem, że trudno jest tak zrobić, ale naprawdę to co dla Ciebie musi być najważniejsze to TY. Przykucie kajdankami do kaloryfera może właśnie odbyć się w ten sposób, że szantażuję człowieka dziećmi. A wybrał Ciebie, oczywiście, że wybrał, bo jednak jest z Tobą a nie z nią i w tym sensie pisałam, że wybrał. Dorosłość polega m.in. na tym, że jest się odpowiedzialnym za drugiego człowieka. Skoro facet ma dwoje dzieci z inną kobietą to w jakiś sposób one powstały. Oczywiście, że dziś może twierdzić, że jej nie kocha, może to nawet być prawdą. Nie mniej jednak zranił tamtą kobietę i nadal ją rani. Fakt, że nie umie tak z nią porozmawiać by zrozumiała, że ta część życia się kończy także świadczy o jego i jej niedojrzałości. Patrząc z boku widać dwie kobiety: jedna zraniona bardzo, druga zakochana i gotowa na wszystko dla faceta i on - ten facet, który gra biednego misia a jest zwykłym niedojrzałym tchórzem, który nie umie działać jak odważny mężczyzna, który musi rozwiązać problem.
            • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 11:54
              A skąd wiesz, że ona w ogóle miała przyjść? Może on doskonale wiedział, że żony tego dnia nie będzie, no ale warto Tobie coś takiego napomknąć, bo wtedy docenisz jego "poświęcenia" dla Ciebie. Wszystko łykasz :]

              Dziewczyno, naprawdę zbieraj zabawki i uciekaj. Kurczę, ułożysz sobie życie bez takich sytuacji, bez bagażu w postaci jego dzieci, byłej żony, byłej teściowej, byłej rodziny. Bez jego alimentów, bez jego spędzania czasu z pierwszymi dziećmi, bez telefonów od byłej żony.

              Jednak większość radzi Ci tu: odejdź. Przemyśl to. Nie dla nas, nie dla niego. DLA SIEBIE.
              • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:12
                To nie jest jego żona.
                • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:25
                  Ale Ty jesteś głupia :( Czy z całego mojego wywodu wywnioskowałaś tylko błędne określenie tej Pani? Co za różnica jak ją nazwę? Niech będzie nawet Stasia czy Ziuta.. :(
                  • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:31
                    cyniczna.303 napisała:

                    > Ale Ty jesteś głupia :(
                    _______________________________
                    tylko bez wyzwisk!..;-) (czemu tak łatwo przychodzi ocenianie innych????? )
                    • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:59
                      Rybko, bo jeśli ona ze wszystkich dyskusji, które się tu toczą i z wszystkich moich wywodów potrafi skomentować tylko to, że nazwałam tę panią Żoną a nie Dziewczyną - to nie ma innego określenia. Zero umiejętności analizy, dyskusji i wyciągania wniosków.

                      Nikt nie jest święty, ja też, ale ona widzi tylko to, co chce widzieć i co jest dla niej wygodne. Dlaczego nie skomentowała również innych postów, tylko ten, w którym błędnie nazwałam tę dziewczynę?
                      • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:03
                        cyniczna.303 napisała:


                        >
                        > Nikt nie jest święty, ja też, ale ona widzi tylko to, co chce widzieć i co jest
                        > dla niej wygodne. Dlaczego nie skomentowała również innych postów, tylko ten,
                        > w którym błędnie nazwałam tę dziewczynę?
                        ________________________________________________________
                        Może po to, byś nie brnęła dalej w swych domysłach;-)
                        • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:11
                          Znaczy się, mam spadać? :)
                  • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:54
                    Głupia to jesteś Ty, a jeszcze niedawno ktoś pisał o merytorycznej dyskusji i nie wyzywaniu się, co za mentalność...
                    Żona to żona, gdyby to była jego żona, to bym się absolutnie wcale z nim nie zadawała. Bo jednak wychodzę z założenia, że małżeństwo jednak do czegoś zobowiązuje.
                    • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:02
                      Nie zaprzeczę, że jestem głupia w wielu tematach, na szczęście posiadłam jakże cenną umiejętność odpowiadania na całe posty, a nie tylko te, gdzie mogę komuś coś wytknąć, tak jak Ty to zrobiłaś :] Komentuj całość, a nie tylko błędne nazewnictwo.

                      > Żona to żona, gdyby to była jego żona, to bym się absolutnie wcale z nim nie za
                      > dawała. Bo jednak wychodzę z założenia, że małżeństwo jednak do czegoś zobowiąz
                      > uje.

                      Dobrze. Już ustaliłyśmy, że ja jestem głupia, więc wyjaśnij mi proszę jaka jest różnica w tej całej sytuacji, że ta kobieta to jego dziewczyna, a nie żona? Co to zmienia oprócz problemów papierkowych? I dlaczego znów pomijasz dzieci?
                      • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:06
                        Kobieto ja będę komentować to, co uważam za stosowne, a nie to co Ty byś chciała! Skąd u Ciebie taki dyktatorski ton? I nie mów mi co mam robić!
                        Wyjaśniłam już różnicę czym się rożni małżeństwo od związku niemałżeńskiego.
                        • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:17
                          Nic nie wytłumaczyłaś, tylko powiedziałaś, że małżeństwo do "czegoś" zobowiązuje. Zastanawiam się zatem, do czego małżeństwo zobowiązuje, a do czego nie zobowiązuje związek, którego owocem jest 2 dzieci (które to konsekwentnie pomijasz).

                          Nie mam dyktatorskiego tonu - użyłam słowa "proszę". Ty naprawdę nie umiesz czytać ze zrozumieniem :-)

                          Masz rację również - będziesz komentować to, co uważasz za stosowne. Będziesz robić to, co uważasz za stosowne. Będziesz się zachowywać tak, jak uważasz za stosowne. Po co w takim razie ten cały wątek, skoro zrobisz to, co uważasz za stosowne?
                          • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:47
                            "Komentuj całość, a nie tylko błędne nazewnictwo. " - gdzie tu jest słowo proszę??? To jest komenda, a nie prośba.
                            Po co ten wątek? A no właśnie po to żeby usłyszeć opinie osób Twojego pokroju, które mi tylko uzmysławiają, że o miłość trzeba walczyć i po to żeby usłyszeć opinie takich osób jak rybka czy showmessage, które mnie zmuszają do myślenia i zastanowienia się. Po to.
                            • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:55
                              Rozjechała nam się dyskusja. Mi chodziło o odpowiedź na moje pytania: "Dobrze. Już ustaliłyśmy, że ja jestem głupia, więc wyjaśnij mi proszę jaka jest różnica ... "

                              No i ciekawe podejście zaprezentowałaś: Masz problem i pytasz na forum czy walczyć o faceta czy odejść. Teraz stwierdzasz, że wątek po to, aby walczyć o miłość lub walczyć o miłość, czyli jedno i to samo :-)

                              >że o miłość trzeba walczyć i po to żeby usłyszeć o
                              > pinie takich osób jak rybka czy showmessage, które mnie zmuszają do myślenia i
                              > zastanowienia się.>

                              Autorko - nie będę Cię już zatem dręczyć moimi postami. Mogę tylko życzyć powodzenia w działaniu, zatem tego Ci życzę.
    • yulija Re: O czym to świadczy? 04.10.10, 19:47
      weźcie znów sztylety w dłoń, bo powiem co powiem
      ...
      Jeżeli masz ochotę na normalny związek ( "masz ochotę" nie użyłam przypadkowo! ) to ewakuuj się .. a jeżeli masz ochotę ( to znowu nie jest przypadkowe) na cuda wianki i inne obsesyjne idiotyzmy to BAW SIĘ .. kosztem dzieci, zakochanej kobiety..a przede wszystkim SWOIM KOSZTEM..
      Naiwność kobiet dziwiła mnie do czasu, aż sama zaczęłam być durno - naiwna... Cóż zdarzyło się, dzisiaj się tego wstydzę...NAJPIĘKNIEJSZE I NAJBARDZIEJ WIARYGODNE KŁAMSTWO .... POZOSTAJE KŁAMSTWEM...
      kiedyś to zrozumiesz
    • showmessage Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 03:18
      Zapomnij na chwilę o całym świecie. Teraz pomyśl o nim i odpowiedz sobie czy masz ochotę na bycie z nim? Jeśli tak to wesołej zabawy i niczym się nie przejmuj. :) Jak dla mnie on jest uczciwy nad wyraz. Nie próbuje wstawiać kitów, ani Tobie ani jej. Każda osoba ma tutaj jasność sytuacji i działa tylko na swoja odpowiedzialność. Tamta chce się go trzymać, jej wola, on woli Ciebie to jego wola, a Ty czego chcesz? ;)
      Czy postąpi z Tobą tak jak z tamta - nie wiem. Jedno jednak wydaje się pewne, że będziesz wiedzieć na czym stoisz. To spory luksus sądząc po tym co się widzi wokoło.
      • anka_cyganka35 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 11:43
        chcesz poznać prawdę? spotkaj się z jego zoną to się jej dowiesz
      • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 12:14
        > Jak dla mnie on jest uczciwy nad wyraz.

        Jak dla mnie to Twoja ocena jest na wyrost. Sytuację znamy tylko od strony autorki wątku. Jest jeszcze wiele innych osób i gwarantuje, że z każdej innej perspektywy wyglądaj ona inaczej. A z pewnością najciekawiej wygląda od strony tego Pana :D

        > Zapomnij na chwilę o całym świecie. Teraz pomyśl o nim i odpowiedz sobie czy ma
        > sz ochotę na bycie z nim? Jeśli tak to wesołej zabawy i niczym się nie przejmuj
        > . :)

        Mam nadzieję, że to ironia.. Bo jeśli nie, to niech chociaż pamięta w tym wszystkim o dzieciach, które ani się nie pchały na ten świat, ani nie mają jak widać żadnego prawa głosu. Najciekawsze, że każdy mówi o autorce, o Panu i jego żonie. Dzieci jak zwykle są nieważne, niepotrzebne. Ich potrzeby też są nieważne :(
        • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 12:35
          cyniczna.303 napisała:



          >
          > Mam nadzieję, że to ironia.. Bo jeśli nie, to niech chociaż pamięta w tym wszys
          > tkim o dzieciach, które ani się nie pchały na ten świat, ani nie mają jak widać
          > żadnego prawa głosu. Najciekawsze, że każdy mówi o autorce, o Panu i jego żoni
          > e. Dzieci jak zwykle są nieważne, niepotrzebne. Ich potrzeby też są nieważne :(
          _ _______________________________________________________
          Jakoś sobie nie wyobrażam szczęścia tych dzieci w rodzinie, gdzie matka bezgranicznie kocha ich ojca a on ma ją gdzieś. Bardzo głupie podejście - być razem - nawet jak sie kogos nie kocha - tylko ze względu na dzieci. Dzieci uczą sie miłości od dorosłych - a czego maja sie nauczyć od rodziców trwających w fikcyjnym związku??? Kłamstwa, obłudy? Dla dobra tych dzieci najlepiej byłoby, gdyby ich matka zostawiła w spokoju tego faceta. W końcu dobrym ojcem może być nie mieszkając z nimi. Ludzie!!! Nie zlepiajcie na siłę jakiegoś związku bez szans.
          • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 12:41
            > Jakoś sobie nie wyobrażam szczęścia tych dzieci w rodzinie, gdzie matka bezgran
            > icznie kocha ich ojca a on ma ją gdzieś. Bardzo głupie podejście - być razem -
            > nawet jak sie kogos nie kocha - tylko ze względu na dzieci. Dzieci uczą sie mi
            > łości od dorosłych - a czego maja sie nauczyć od rodziców trwających w fikcyjny
            > m związku??? Kłamstwa, obłudy? Dla dobra tych dzieci najlepiej byłoby, gdyby ic
            > h matka zostawiła w spokoju tego faceta. W końcu dobrym ojcem może być nie mies
            > zkając z nimi. Ludzie!!! Nie zlepiajcie na siłę jakiegoś związku bez szans.

            A ja nie mogę wyjść z podziwu, jak głupota i bezmyślność zapanowała na tym świecie. Dorośli ludzie, nikt im nie kazał się wiązać i płodzić 2 dzieci. Ale kiedy powiedziało się A, trzeba powiedzieć B. Co się do cholery dzieje z tym światem?
            Kiedy ludzie zrozumieją, że związek i dorosłe życie (do tego dzieci!) to nie zabawa w dom. Nigdy nie będzie tak kolorowo jak w brukowcach. Każdy związek przechodzi kryzysy. Tylko, że obecnie na każdy kryzys reagujemy ucieczką, zamiast postarać się naprawić to, co się zbudowało. Więc gratuluję Tobie również iście modernistycznego podejścia do związków.
            • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 12:48
              cyniczna.303 napisała:

              Każdy związek przec
              > hodzi kryzysy. Tylko, że obecnie na każdy kryzys reagujemy ucieczką, zamiast po
              > starać się naprawić to, co się zbudowało. Więc gratuluję Tobie również iście mo
              > dernistycznego podejścia do związków.
              __________________________________________________
              Napatrzyłam się w swoim zyciu na wiele takich związków "przechodzących kryzys" - zawodowo i prywatnie. Co da się uratować to się da - ale do tego potrzeba chęci dwojga zainteresowanych. A w omawianym przykładzie facet wyraźnie zainteresowany jest kobietą, ale nie matka swoich dzieci.
              Moje podejście do związków nie jest modernistyczne - jest po prostu r e a l n e
              • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 12:54
                rybko, stąd właśnie moje pytanie, co się dzieje z tym światem. Ucieczka jest oczywiście wygodnym rozwiązaniem i może też obstawiałbym takie rozwiązanie, gdyby nie (aż) 2 dzieci. Między 1 a 2 dzieckiem również był czas na refleksje. Ale nie - zrobili sobie 2 i teraz z wygody dla dorosłych serwuje się niewinnym dzieciom rozpieprzone dzieciństwo.

                Ta kobieta zamiast ochrzanić faceta i przywrócić go do porządku, że ma rodzinę, za którą jest odpowiedzialny (żona również i ona chyba te poczucie odpowiedzialności jednak ma) - sama jeszcze się przyczynia do rozpadu rodziny i siebie rozgrzesza wciskanymi jej przez ww Pana kitami o wielkiej miłości.
                • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:05
                  cyniczna.303 napisała:


                  >
                  > Ta kobieta zamiast ochrzanić faceta i przywrócić go do porządku, że ma rodzinę,
                  > za którą jest odpowiedzialny (żona również i ona chyba te poczucie odpowiedzia
                  > lności jednak ma) - sama jeszcze się przyczynia do rozpadu rodziny i siebie roz
                  > grzesza wciskanymi jej przez ww Pana kitami o wielkiej miłości.
                  _____________________________________________
                  Żeby było jasne - nie jestem zwolenniczką tzw. "rodzin niepełnych". Jednak jeszcze raz podkreślę: nie wszystko da się naprawić, nie każdego da się "przywrócić do porządku", nie każdy ma to poczucie odpowiedzialności za rodzinę. A skoro takowego nie ma to niech zostawi w spokoju tą swoją rodzinę, bo być może znajdzie się ktos inny, kto zapewni tym dzieciom poczucie bezpieczeństwa. A co do przyczyniania się do rozpadu rodziny - nie obwiniałabym za to autorki wątku - bo to bardzo skomplikowane...
                  • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:21
                    Ja również wiem, że nie wszystko da się naprawić. Ale przyznaj proszę, ze dziś branie rozwodu jest na porządku dziennym i póki będziemy jako społeczeństwo to popierać i akceptować - liczba rozwodów będzie rosła. Wystarczy, że mąż źle będzie pastę do zębów wyciskał - rozwód (historia autentyczna - kobieta była tak pedantyczna, że denerwowało ją to, że mąż wyciska pastę naciskając na środek tubki, zamiast naciskać "od końca" i zawijać tubkę w stronę ujścia).

                    Nie znamy tak naprawdę historii związku bohatera wątku. Nie wiemy, czy rzeczywiście poszło o jakąś ważną sprawę, czy Panu się po prostu "odwidziało" bo znalazł kogoś nowego na boku.

                    Nie uważam też siebie za ratownika świata, nie o to mi chodzi. Ja bym tylko chciała, aby ludzie czasem się wysilili i zamiast rujnować coś do końca, postarali się chociaż o regenerację tego. Dlatego autorka wątku nie ma z mojej strony poparcia dla swojego działania (a o to pytała na początku).
                    Szkoda tez, że ma do mnie pretensje, że nie podzielam jej entuzjazmu w związku z zaistniałą sytuacją ;-)
                    • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:26
                      cyniczna.303 napisała:

                      > Ja również wiem, że nie wszystko da się naprawić. Ale przyznaj proszę, ze dziś
                      > branie rozwodu jest na porządku dziennym i póki będziemy jako społeczeństwo to
                      > popierać i akceptować - liczba rozwodów będzie rosła. Wystarczy, że mąż źle będ
                      > zie pastę do zębów wyciskał - rozwód (historia autentyczna - kobieta była tak p
                      > edantyczna, że denerwowało ją to, że mąż wyciska pastę naciskając na środek tub
                      > ki, zamiast naciskać "od końca" i zawijać tubkę w stronę ujścia).
                      ________________________
                      podany przykład - owszem aż "śmieszny" i zgadzam sie, że jest więcej rozwodów, ale akurat autorka wątku do rozwodu nie doprowadzi, bo jak juz jeszcze raz zaznaczyła - to nie jest małżeństwo;-)
                      >
                      > Nie znamy tak naprawdę historii związku bohatera wątku. Nie wiemy, czy rzeczywi
                      > ście poszło o jakąś ważną sprawę, czy Panu się po prostu "odwidziało" bo znalaz
                      > ł kogoś nowego na boku.
                      ____________________________________
                      a może tamta pani była winna rozpadowi związku? Może pan miał wyraźne powody, by mu się "odwidziało"?
                      >
                      >
                      > Szkoda tez, że ma do mnie pretensje, że nie podzielam jej entuzjazmu w związku
                      > z zaistniałą sytuacją ;-)
                      _____________________________________
                      Nie zauważyłam pretensji;-)
                      • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:10
                        Rybko, przeprosiłam już za błędne nazwanie tego związku małżeństwem, jednak nadal nie widzę żadnej różnicy, oprócz roboty papierkowej, pomiędzy rozpadem związku a rozpadem małżeństwa. Tu nie chodzi o nazwy tych relacji, a o samą relację, czyli ON + ONA + DZIECI + INNA :-) A czy bohaterami będzie mąż, żona, Stenia czy Henio - nie robi to żadnej różnicy.

                        Nie wiem również, czy mamy prawo wyciągać wniosek o tamtej dziewczynie, że to ona się przyczyniła do rozpadu, skoro nawet z pierwszego postu autorki można raczej wywnioskować, że jest ciepłą, kochającą dziewczyną, której zależy na rodzinie. Owszem, może być to błędne przekonanie, ale takie jest moje pierwsze skojarzenie.

                        > Nie zauważyłam pretensji;-)
                        Polecam:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,150,117179898,117192301,Re_O_czym_to_swiadczy_.html
                        Z naciskiem na agresywne: "Nie dociera to do Ciebie?" :-))
                        • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:20
                          cyniczna.303 napisała:

                          > Rybko, przeprosiłam już za błędne nazwanie tego związku małżeństwem, jednak nad
                          > al nie widzę żadnej różnicy, oprócz roboty papierkowej, pomiędzy rozpadem związ
                          > ku a rozpadem małżeństwa. Tu nie chodzi o nazwy tych relacji, a o samą relację,
                          > czyli ON + ONA + DZIECI + INNA :-) A czy bohaterami będzie mąż, żona, Stenia c
                          > zy Henio - nie robi to żadnej różnicy.
                          ______________________________________
                          Ja po prostu nie mogę zrozumieć tego, że oskarżasz autorkę wątku o rozpad związku. Albo, że przyczynia się do jego rozpadu. Nie może rozpaść sie coś, co...już nie istniało;-)


                          >
                          > Nie wiem również, czy mamy prawo wyciągać wniosek o tamtej dziewczynie, że to o
                          > na się przyczyniła do rozpadu, skoro nawet z pierwszego postu autorki można rac
                          > zej wywnioskować, że jest ciepłą, kochającą dziewczyną, której zależy na rodzin
                          > ie. Owszem, może być to błędne przekonanie, ale takie jest moje pierwsze skojar
                          > zenie.
                          > ___________________________________________________
                          to tylko twoje skojarzenie, bo ja zauwazyłam cos innego - że terroryzuje faceta i to w najgorszy sposób używając do tego dzieci....
                          • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:35
                            Nie oskarżam o rozpad, a o to, że jest współwinna zaistniałej sytuacji. Powtarzać się nie będę i wyjaśniać o co mi chodzi, bo już mnie "ktoś" o powtarzanie się w postach oskarżył ;-)

                            Ty zauważyłaś, że ona go terroryzuje, bo autorka takich właśnie słów użyła. A czy nie wystarczy, że kobieta użyje argumentu dzieci i ich dobra (który jest istotny), a facetowi się wydaje, że kobieta go terroryzuje? ;-)

                            Zapaliła mi się czerwona lampa, jak przeczytałam zdanie: "że facetowi na mnie zależy i gdyby jej tylko nie było, albo dała mu odejść i nie szantażowała dziećmi, to bylibyśmy szczęśliwi." - nasuwa się wniosek, że tamci jakoby "przeszkadzają" im w budowaniu ich szczęścia. Nie bez kozery powstało przysłowie, że na czyimś nieszczęściu - swego szczęścia nie zbudujesz.

                            Niech autorka wątku się odetnie od całej sytuacji, ale tak naprawdę odetnie i zobaczy, czy Pan rzeczywiście zostawi tamtą dziewczynę. Albo.. niech zainicjuje spotkanie - może dziewczyna nawet nie wie, że ta istnieje, albo.. zaprzyjaźnią się? ;-)))))
                            • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:39
                              cyniczna.303 napisała:

                              > Nie oskarżam o rozpad, a o to, że jest współwinna zaistniałej sytuacji. Powtarz
                              > ać się nie będę i wyjaśniać o co mi chodzi, bo już mnie "ktoś" o powtarzanie si
                              > ę w postach oskarżył ;-)
                              >
                              > Ty zauważyłaś, że ona go terroryzuje, bo autorka takich właśnie słów użyła. A c
                              > zy nie wystarczy, że kobieta użyje argumentu dzieci i ich dobra (który jest ist
                              > otny), a facetowi się wydaje, że kobieta go terroryzuje? ;-)
                              >
                              > Zapaliła mi się czerwona lampa, jak przeczytałam zdanie: "że facetowi na mnie z
                              > ależy i gdyby jej tylko nie było, albo dała mu odejść i nie szantażowała dziećm
                              > i, to bylibyśmy szczęśliwi." - nasuwa się wniosek, że tamci jakoby "przeszkadza
                              > ją" im w budowaniu ich szczęścia. Nie bez kozery powstało przysłowie, że na czy
                              > imś nieszczęściu - swego szczęścia nie zbudujesz.
                              >
                              > Niech autorka wątku się odetnie od całej sytuacji, ale tak naprawdę odetnie i z
                              > obaczy, czy Pan rzeczywiście zostawi tamtą dziewczynę. Albo.. niech zainicjuje
                              > spotkanie - może dziewczyna nawet nie wie, że ta istnieje, albo.. zaprzyjaźnią
                              > się? ;-)))))
                              __________________________________________
                              Ja tylko napiszę jedno - jeżeli facet nie chce wrócić do poprzedniej pani - to nic tego nie zmieni, nawet fakt, że autorka wątku odejdzie sobie w siną dla.
                              • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:53
                                Rybko, ale ja nie zakładam, że on do niej nie wróci, on nie chcę z nią być, ale niestety nie stać go chyba w tym momencie na drastyczne środki. On się boi, że jak to zrobi, to ona może wywieźć dzieci za granicę, bo oni już mieszkali za granicą.
                                Tylko, że ja nie wierzę w to, że jeśli ludzie się już rozstawali (a oni to robili już), to uda się coś takiego uratować, jak się miłość wypala, to raczej już nic jej nie przywróci. Tak uważam, ale pewnie są ludzie, którzy uratowali swoje związki.
                                • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:55
                                  youreves napisała:

                                  > Rybko, ale ja nie zakładam, że on do niej nie wróci, on nie chcę z nią być, ale
                                  > niestety nie stać go chyba w tym momencie na drastyczne środki. On się boi, że
                                  > jak to zrobi, to ona może wywieźć dzieci za granicę, bo oni już mieszkali za g
                                  > ranicą.
                                  > Tylko, że ja nie wierzę w to, że jeśli ludzie się już rozstawali (a oni to robi
                                  > li już), to uda się coś takiego uratować, jak się miłość wypala, to raczej już
                                  > nic jej nie przywróci. Tak uważam, ale pewnie są ludzie, którzy uratowali swoje
                                  > związki.
                                  _______________________________________________________
                                  Dlatego tak usilnie tłumaczyłam @cynicznej, że nie wszystko mozna odbudowac....
                              • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:58
                                Ja zamykam zatem moją negatywną twórczość okołowątkową i idę ugotować zupę. Autorce życzę powodzenia w działaniu.

                                Rybko - dziekuję za dyskusję.
                                • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 18:19
                                  cyniczna.303 napisała:

                                  > Ja zamykam zatem moją negatywną twórczość okołowątkową i idę ugotować zupę. Aut
                                  > orce życzę powodzenia w działaniu.
                                  >
                                  > Rybko - dziekuję za dyskusję.
                                  ____________________________________
                                  a czy Ty tą zupę to ugotowałaś, bo widze, że sie "udzielałas" nadal w dyskusji..;-)
                                  • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 19:22
                                    Ugotowałam :-) Pomidorowa, pycha!

                                    Gotowanie nie przeszkodziło mi w udzielaniu się na forum, był czas między wrzucaniem kostek mięsa, warzywa, przypraw i koncentratu :-)
                • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:57
                  Wiesz, pierwsze dziecko planowali, drugiego już nie, tak też się czasem zdarza. Ale nie ma to teraz żadnego znaczenia, bo jest 2 dzieci.
                  Skończ już cyniczna bredzić naprawdę, jak go już spotkałam, to tej rodziny nie było!!! A nie, że rozpadła się jak ja się pojawiłam! Nikogo do miłości nie zmusisz.
                  • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:25
                    to tej rodziny nie
                    > było!!!

                    Ta rodzina będzie zawsze i na to nie masz wpływu.

                    Nie rozumiem tylko jednego i pytam naprawdę grzecznie: Dlaczego uważasz, że ja atakuję Ciebie osobiście? Ja po prostu uważam, że pakujesz się w niezłe gó*no. Spytałaś, czy powinnaś uciekać, bo to ostatni dzwonek, ja mówię: uciekaj!
                    Spójrz po prostu na całość tego wątku tak z boku. Bez różowych okularów. Jest w Tobie jednak "coś", co Ci mówi, że nie wszystko jest ok. To "coś" podkusiło Cię nawet, żeby założyć wątek na forum i spytać, czy powinnaś jednak uciec. Twoja własna intuicja, kobieca intuicja, podpowiada Ci: uciekaj. Tylko Ty jej nie słuchasz.
                    • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:55
                      Nie, Ty mi uzmysłowiłaś, że właśnie mam nie uciekać :)
                      • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 15:10
                        Powodzenia :-)
        • showmessage Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 12:44
          Według mnie nie ma obowiązku pamiętania o nieswoich dzieciach. Przecież za nie nie odpowiada. Ta kwestia leży w gestii owego pana. Sądzę, że jednoznacznie określił z kim chce być a z kim nie. Skoro twierdzi, że nie będzie z tamta kobietą to autorka wątku ma prawo domniemywać iż jest to stan niezależny od niej i tym bardziej ma prawo dążyć do własnego szczęścia.
          Co do dzieci to przecież istnieją rozwiązania takie jak np. 50/50, wszystko zależy od tego jak dorośli się dogadają. Nie widzę tutaj żadnego problemu, znacznie gorzej by było gdyby się znalazły w rodzinie gdzie wszyscy udają szczęśliwych choć tak naprawdę się nienawidzą. Lepiej chyba mieć dwoje szczęśliwych rodziców żyjących osobno niż dwoje znerwicowanych frustratów pod jednym dachem? ;)
          • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 12:49
            showmessage napisał:

            . Lepiej chyba mieć dwoje szczęśliwych rodzicó
            > w żyjących osobno niż dwoje znerwicowanych frustratów pod jednym dachem? ;)
            ____________________________________
            Widzę, że sa jeszcze ludzie, którzy myslą "zdroworozsądkowo", a nie kierują sie tylko i wyłącznie emocjami;-)
            • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:04
              >Widzę, że sa jeszcze ludzie, którzy myslą "zdroworozsądkowo", a nie kierują sie tylko i wyłącznie emocjami;-)

              Tu bym raczej uważała z takim wnioskiem, gdyż właśnie w tym przypadku rozwalanie małżeństwa jest działaniem emocjonalnym, a nie zdroworozsądkowym ;)
              • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:13
                cyniczna.303 napisała:


                >
                > Tu bym raczej uważała z takim wnioskiem, gdyż właśnie w tym przypadku rozwalani
                > e małżeństwa jest działaniem emocjonalnym, a nie zdroworozsądkowym ;)
                _____________________________________
                Dlaczego ty sie upierasz przy tym "rozwalaniu małżeństwa" (czy autorka pisała, że to małżeństwo?), czy jakiegokolwiek związku. Dlaczego przypisujesz autorce wątku rozpad tego związku? Czy wiemy cos na temat jego "byłej", czy wiemy jak funkcjonował ich związek i czy w ogóle funkcjonował? Czy według ciebie posiadanie dwójki dzieci to dowód na to, ze wczesniej wszystko było o.k.?? Od razu "przyczepiłaś" autorce wątku łatkę takiej co to rozbija szczęśliwe (???), udane, pełne miłości (?????) związki... No bez przesady;-)
                • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:33
                  Nie, nie jest winna rozpadowi związku (zgadzam się - rozpędziłam się z tym małżeństwem i za to przepraszam)- za to jest współwinna sytuacji. Nawet jeśli Pan tej swojej dziewczyny nie kocha, to niech najpierw się z nią rozejdzie, a potem układa życie z autorką wątku. Jakiekolwiek czynności, które teraz podejmuje autorka wątku - spotkania, rozmowy, plany - mogą się przyczynić do decyzji podjętej przez Pana, przez co staje się współwinną. I tak - przy tym będę się upierać! :-) Bo mam prawo zakładać, że gdyby nie ona - Pan jednak 2 razy zastanowiłby się nad rozejściem z tamtą dziewczyną.

                  I właśnie z tego względu, o którym piszesz, że nie wiemy nic o tamtym związku, o historii, ba! nie wiemy nawet, czy ta dziewczyna wie o istnieniu jakiejś innej Pani, bo (jak sama już pisałam, tylko pewnie nie doczytałaś, bo w innym drzewku było) - ta sytuacja będzie wyglądała zupełnie inaczej z każdej innej perspektywy. A najciekawiej pewnie od strony Pana :-)
              • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:16
                To nie jest małżeństwo! I nigdy nim nie byli.
                • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:35
                  Tak tak tak, bo najważniejsze w tej całej historii jest to, jak nazwiemy ich związek .. ;-)

                  Odpisujesz bardzo wybiórczo..
                  • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:39
                    cyniczna.303 napisała:

                    > Tak tak tak, bo najważniejsze w tej całej historii jest to, jak nazwiemy ich zw
                    > iązek .. ;-)
                    >
                    > Odpisujesz bardzo wybiórczo..
                    _________________________________________
                    Nie, nie odpisuję wybiórczo. Zwracam twoją uwagę na aspekty, które są kluczowe dla dyskusji, a które niezauważone przez ciebie powodują błędne postrzeganie całej historii. No bo małżeństwo to ty przecież wymyśliłaś;-)))
                    • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:37
                      Rybka.. :>

                      Patrzże na drzewko! :-) To nie do Ciebie komentarz był. :P Odpisujesz jak najbardziej konstruktywnie.

                      No i z tym małżeństwem to dajesz mi popalić - bo ja nadal nie wiem, co merytorycznie innego wnosi do dyskusji nazewnictwo tej relacji, a za błędne nazwanie jej już przeprosiłam :-)
                  • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:59
                    Oczywiście, że tak, bo Ty taka tradycjonalistka, że dla dzieci trzeba poświęcać wszystko, łącznie ze sobą i nieważne czy rodzice będą nieszczęśliwi, ważne, że będą stwarzać pozory szczęścia dla dzieci, powinna wiedzieć, że małżeństwo to rzecz święta. Ty jakaś jesteś zupełnie nielogiczna.
                    • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:39
                      Jestem nielogiczna, bo nie zgadzam się z Twoim światopoglądem? Ciekawe :-)

                      I gdzie żeś przeczytała, że dla dzieci trzeba poświęcać wszystko?
                      • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:44
                        A co nie trzeba? Przecież każesz mi go zostawić w spokoju i wtedy on będzie z nią szczęśliwy, ale nie dociera do Ciebie to, że jak już go spotkałam, to on nie był dawno szczęśliwy.
                        A jesteś nielogiczna nie dlatego, że nie zgadzasz się z moim światopoglądem (ale brednia), tylko dlatego, że z uporem maniaka piszesz, że dla dzieci trzeba się właśnie poświęcić, zdrowy rozsądek itd., a chwilę potem nie zauważasz różnicy czym się różni małżeństwo od związku niemałżeńskiego. A dam sobie rękę uciąć, że byś tu krzyczała z ambony gdyby oni byli małżeństwem, że małżeństwo to rzecz święta, to byłby Twój koronny argument, jestem tego pewna.
                        • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 15:01
                          Argument z amboną bardzo nietrafiony - jestem ateistką, dlatego nie widzę różnicy między małżeństwem a związkiem. Dla mnie jedno i to samo, dla Ciebie nie.

                          I tak oto kur*a nie masz ręki :D

                          Jak już wspomniałam wcześniej - powodzenia Ci życzę.
                          • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 15:23
                            No dla mnie to nie samo, bo jednak myślę, że małżeństwo do czegoś zobowiązuje i gdyby to była jego żona, to jest to dla mnie wystarczający powód żeby się z kimś takim nie zadawać. Małżeństwo to małżeństwo, wtedy jest o wiele więcej wspólnych spraw. A swoją drogą to ciekawe dlaczego on się z nią nie ożenił, aż muszę go o to zapytać.
                            • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 15:40
                              Znów napisałaś "do czegoś", ale nie nazywasz rzeczy po imieniu. Dlatego tak bardzo zastanawia mnie to "coś". Co to jest?

                              A kwestia, którą poruszyłaś - dlaczego się z nią nie ożenił - jest bardzo ważna.
                              • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 15:50
                                Jakie coś??? Jakie rzeczy po imieniu? Co Ty sobie ubzdurałaś? Małżeństwo zobowiązuje o wiele bardziej niż luźny związek, nawet z dziećmi, to chyba oczywiste. Po za tym on tylko dla tych dzieci w tym tkwi i co myślisz? Ze on nie ma prawa do szczęścia, tylko dlatego, że musi się poświęcić dla dzieci? On chce i wychowywać te dzieci i chce też być sam szczęśliwy, każdy ma do tego prawo.
                                A o tę kwestię go zapytam.
                                I przestań w końcu pisać z uporem maniaka te swoje wywody, bo to nic nie da, on z nią nie będzie szczęśliwy już, czy ja będę czy też nie. Zrozum to wreszcie.
                                • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 15:58
                                  No i nadal się nie dowiedziałam, co to jest to "coś" :-)
                                  • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 16:04
                                    No i się nie dowiesz, bo się przyczepiłaś do jakiegoś "coś", a ja nie wiem o co Ci chodzi, może powiesz?
                                    • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 16:09
                                      "No dla mnie to nie samo, bo jednak myślę, że małżeństwo do czegoś (!) zobowiązuje"- do czego?
                                      "Małżeństwo to małżeństwo, wtedy jest o wiele więcej wspólnych spraw. (!)" - jakich więcej spraw?

                                      Więc zapytałam, co to jest to "coś"? Nie ma tu ironii, po prostu ja nie wiem i chciałabym, żebyś mi powiedziała, co masz na myśli, mówiąc o tym "czymś", co tak bardzo różni małżeństwo od związku z 2 dzieci.
          • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:02
            showmessage - pomimo niezgodności zdań dziękuję Ci za merytoryczną dyskusję, bez wyzywania się od idiotów i kretynów :)

            Wracając do meritum - już to gdzieś napisałam, że w dzisiejszym świecie zbyt łatwo reagujemy ucieczką na niepowodzenia w związku. Zamiast próbować naprawiać to, co się zbudowało wspólnie - uciekamy w ramiona innych, którzy wydają nam się fantastyczni. Szkoda, że życie potem weryfikuje tę fantastyczność i okazuje się, że nowy związek również czeka rutyna i znudzenie. A wystarczy zrozumieć i przyjąć odpowiedzialność za siebie, rodzinę, dzieci.

            Wiesz, ja uważam, że najfajniejsza rodzina to taka, w której rodzice nie tyle się kochają, co się szanują, bo miłość przechodzi różne fazy. Kłótnie w rodzinie są potrzebne. Kłótnie, które kończą się kompromisem są świetną lekcją dla dzieci, że ludzie pomimo kłótni, różnic - porozumiewają się, dogadują się itp.

            Za to rozwalanie małżeństwa uczy dzieci jedynie tego, że faktycznie- jak się źle dzieje to po prostu zabieram zabawki i szukam sobie nowej piaskownicy :)
            • showmessage cyniczna.303 08.10.10, 01:16
              Parę literek na ekranie to jakoś za mało żebym zaczął wyzywać. ;) Miło jednak spotkać kulturalnego adwersarza, za co też Ci dziękuję. :)

              Nie uznaję półśrodków, życia tylko w połowie. Życie nie jest czymś co się zatrzymuje, wszystko się zmienia. Tak samo zmieniają się ludzie i ich potrzeby. Nie można na początku związku założyć, że się utrzyma. Po jakimś czasie tak samo Ty się zmieniasz jak i twój partner. Zakochujesz się w kimś dlatego, że jest taki a nie inny. Przestajesz kochać bo albo on się zmienia, albo też twoje kryteria się zmieniają. Jaki jest sens utrzymywania czegoś co umarło?
              Życie pozbawione, miłości, pasji, namiętności to życie puste i beznadziejne - wegetacja. To co sugerujesz jest właśnie pozostaniem w miejscu, zgodą na taką wegetację.
              Idealnym rozwiązaniem jest znalezienie kogoś kto ewoluuje w tym samym kierunku i tempie. W ten sposób wzajemne relacje mimo upływu czasu pozostają niezmienne. Jednak nie jest możliwe znalezienie takiej osoby jeśli nie sprawdzimy wcześniej funkcjonowania układu z daną jednostką. To implikuje konieczność rotacji, aż do ustabilizowania w przypadku natrafienia na taką odpowiednią osobę. Nie da się znaleźć kogoś takiego bez popełniania błędów, tylko trzeba się umieć przed sobą do tego przyznać i pozostać otwartym na kolejne próby. Im więcej prób tym bardziej krystalizują się konkretne oczekiwania, tym bardziej wiesz czego chcesz.
              Nie da się naprawić czegoś co od początku nie działało. Jeśli ludzie rozmijają się prędkością rozwoju, lub po prostu inaczej rozwijają to próba "naprawienia" relacji między nimi musi się zakończyć poważną ingerencją właśnie w to co stanowi istotę ich samych; pewnego typu rezygnację z siebie. To jest działanie destrukcyjne.

              Dla mnie najfajniejsza rodzina to taka, w której panuje miłość, namiętność, wspólne zainteresowania. Nie da się takiej stworzyć bazując tylko na szacunku. Szanuję niektórych ludzi za to że nie mogę ich dorwać. Moją partnerkę po prostu kocham. :)
              Absolutnie się nie zgadzam, że kłótnie w czymkolwiek pomagają dzieciom. Uczą ich tylko fałszywego wizerunku rodziny, jako miejsca gdzie należy tak samo walczyć o przetrwanie jak na zewnątrz. Tego że należy zadowalać się półśrodkami zamiast sięgać po wszystko. To jest nauka, która mówi o tym, że oddanie pola nie jest wynikiem wolnej woli lecz słabości. Ja wolę uczyć gambitu, gdyż to prowadzi do zwycięstwa, nie remisu.

              > Za to rozwalanie małżeństwa uczy dzieci jedynie tego, że faktycznie- jak się źl
              > e dzieje to po prostu zabieram zabawki i szukam sobie nowej piaskownicy :)
              Kiedy w piaskownicy brak piasku to po co w niej dalej siedzieć? Nawet dzieci wiedzą, że to nie jest zabawne. ;)
            • youreves Re: O czym to świadczy? 08.10.10, 01:37
              cyniczna.303 napisała:


              > Wiesz, ja uważam, że najfajniejsza rodzina to taka, w której rodzice nie tyle s
              > ię kochają, co się szanują, bo miłość przechodzi różne fazy. Kłótnie w rodzinie
              > są potrzebne. Kłótnie, które kończą się kompromisem są świetną lekcją dla dzie
              > ci, że ludzie pomimo kłótni, różnic - porozumiewają się, dogadują się itp.
              >
              To Ty żyjesz na tym świecie tyle lat i jeszcze nie wiesz, że kompromis to najgorsze co może być? Nikt wtedy nie jest zadowolony. Kompromisy to bajka.
      • kalllka Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 12:23
        hym, zgodzilabym sie z Toba merkuriuszu; gdyby autorka przestala choc na chwile upierac
        sie tylko przy swoim "rozwiazaniu"
        w ogole mam poczucie toalnego absurdu czytajac ten watek bo nazbyt skomplikwany w relacjach jak na naturalne szare zycie.zupelnie serialowy. wszyscy wiec dajemy sie wkrecic w jakas nieuczciwa gre na emocjach-proponujac szmatlawe scenariusze.
        wiec o czym to swiadczy? ze autorka,,,czy, ze my dajemy sie wodzic za nos?
        • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 12:33
          Hę? Że niby taka sytuacja w postaci naturalnej w realnym świecie nie ma prawa zaistnieć? Toż to sztampowy przykład, powielany co raz przez kobiety i mężczyzn. Skomplikowany może jest, ale za to występuje bardzo często.

          To prawie jak z utonięciami po alkoholu. Co roku ginie kilkanaście osób w taki sposób i co roku nikt nie wyciąga wniosków z tych tragedii i powiela schematy ;-)
          • kalllka Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 12:48
            moze wciaz niejasno- mysle wiec, ze autorka nasaczyla, przy naszej pomocy, taka ilosc absurdalnych rozwiazan iz brakuje teraz tylko: partnerow dzieci, oraz rozerotyzowanych rodzicow calej "zgodnej" trojki. a by bylo jeszcze bardziej po polsku wlasnie nikt nie wyciagnie wnioskow przed szkoda.

            ps
            a teraz tak zupelnie matematycznie:
            skoro sama przyznalas( w pierwszym poscie) ze nie rozumie zasad i glupie jest to co robi to w jaki sposob, kontynuujac zle motywowana dyskusje, dobry wniosek moze wyciagnac ?
            • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:12
              Ok, teraz zrozumiałam ;)

              > a teraz tak zupelnie matematycznie:
              > skoro sama przyznalas( w pierwszym poscie) ze nie rozumie zasad i glupie jes
              > t to co robi to w jaki sposob, kontynuujac zle motywowana dyskusje, dobry wni
              > osek moze wyciagnac ?

              Jak się wczytasz w jej posty to zauważysz, że ona wcale nie szuka tu porady i nie zamierza wyciągać wniosków, więc nasze rozmowy i tak są bezcelowe. Ona i tak wie, co zrobi, jednak instynktownie czuje, że to nie do końca dobra decyzja, więc zadała pytanie na forum - czekając na potwierdzenie swoich kroków. Potwierdzenia tego nie dostała. Więc jakakolwiek nasza dyskusja by nie była, ona i tak będzie walczyć o tego faceta, bo przecież tamten "powiedział jej, że żony nie kocha, a kocha ją i z nią chce mieć dziecko. Do tego nie boi się, że ja będąc w jego domu spotkam jego żonę."
              • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:18
                cyniczna.303 napisała:


                >
                > Jak się wczytasz w jej posty to zauważysz, że ona wcale nie szuka tu porady i n
                > ie zamierza wyciągać wniosków, więc nasze rozmowy i tak są bezcelowe. Ona i tak
                > wie, co zrobi, jednak instynktownie czuje, że to nie do końca dobra decyzja, w
                > ięc zadała pytanie na forum - czekając na potwierdzenie swoich kroków. Potwierd
                > zenia tego nie dostała. Więc jakakolwiek nasza dyskusja by nie była, ona i tak
                > będzie walczyć o tego faceta, bo przecież tamten "powiedział jej, że żony nie k
                > ocha, a kocha ją i z nią chce mieć dziecko. Do tego nie boi się, że ja będąc w
                > jego domu spotkam jego żonę."
                ___________________________________________________
                Powyższy zapis wygląda jakbyś nie uzyła własne inwencji tylko zrobiła "kopiuj-wklej" z kilku juz podobnych wczesniejszych dyskusji;-)))))
                Cyniczna (odbiegając od tematu;-) - jakoś twoje poglądy wyrażone w tej dyskusji nie pasują do twojego nika;-) bo zgodnie z definicją: "Według cyników nie istnieją "wyższe wartości", "wzniosłe cele" czy ideały (np. dobro powszechne, rodzina, Bóg)" - ty wręcz przeciwnie - zaciekle bronisz jednej z tych wyzszych wartości jaka jest np. rodzina;-))))
                • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:42
                  > Powyższy zapis wygląda jakbyś nie uzyła własne inwencji tylko zrobiła "kopiuj-w
                  > klej" z kilku juz podobnych wczesniejszych dyskusji;-)))))
                  > Cyniczna (odbiegając od tematu;-) - jakoś twoje poglądy wyrażone w tej dyskusj
                  > i nie pasują do twojego nika;-) bo zgodnie z definicją: "Według cyników nie ist
                  > nieją "wyższe wartości", "wzniosłe cele" czy ideały (np. dobro powszechne, rodz
                  > ina, Bóg)" - ty wręcz przeciwnie - zaciekle bronisz jednej z tych wyzszych wart
                  > ości jaka jest np. rodzina;-))))

                  Powyższy zapis wygląda, jakbyś nie miała już kontrargumentów w dyskusji tylko bojąc się naruszyć swój autorytet czepiasz się tego, że się powtarzam. Czekam tylko na wytykanie mi teraz moich błędów ortograficznych, stylistycznych, interpunkcyjnych itp. No rybko, proszę Cię ;-)

                  Rybko (odbiegając od tematu - to mój znak zodiaku) - nick miał być i jest przewrotny :-) Jednak tylko wtedy, kiedy ja sobie tego zażyczę, np. w tej dyskusji, bo mnie bardzo irytuje to, że w dobie takiej dostępności antykoncepcji ludzie robią sobie 2 dzieci, po czym stwierdzają, że jednak dzieci to nie zabawka i nie da się ich odłożyć na półkę, a one tak strasznie przeszkadzają w życiu :P
                  • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:55
                    cyniczna.303 napisała:


                    > Powyższy zapis wygląda, jakbyś nie miała już kontrargumentów w dyskusji tylko b
                    > ojąc się naruszyć swój autorytet czepiasz się tego, że się powtarzam. Czekam ty
                    > lko na wytykanie mi teraz moich błędów ortograficznych, stylistycznych, interpu
                    > nkcyjnych itp. No rybko, proszę Cię ;-)
                    ______________________________________
                    Przytoczony przez ciebie zapis był "wtrętem", bo to, co napisałaś naprawdę jest powieleniem innych;-))) Błędów nie zamierzam wytykać - poza jednym - błędnym spojrzeniem na świat;-)) Bo świat nie jest czarny albo biały - ma wiele innych barw - a ty ich zdajesz sie ich nie zauważac....

                    >
                    > Rybko (odbiegając od tematu - to mój znak zodiaku) - nick miał być i jest przew
                    > rotny :-) Jednak tylko wtedy, kiedy ja sobie tego zażyczę,
                    __________________________________
                    przewrotny to nie jest twój nick, przewrotny to jest twój tok myślenia o związkach i rodzinie;-))))

                    np. w tej dyskusji,
                    > bo mnie bardzo irytuje to, że w dobie takiej dostępności antykoncepcji ludzie r
                    > obią sobie 2 dzieci, po czym stwierdzają, że jednak dzieci to nie zabawka i nie
                    > da się ich odłożyć na półkę, a one tak strasznie przeszkadzają w życiu :P
                    __________________________________________________________________
                    Dzieci nie przeszkadzają, nie zauważyłam, by autorka wątku pisała, że przeszkadzają jej dzieci. Przeszkadzać mogą co najwyżej ludzie z podobnymi jak ty poglądami....
                    • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:48
                      To może inaczej - jeśli mam zdanie takie samo jak inni i być może je powtórzyłam - znaczy się - mam się nie odzywać?

                      Mój tok myślenia o związkach i rodzinie wydaje się być poprawny: jest kobieta i mężczyzna, dorośli, odpowiedzialni ludzie. zakochani. płodzą 2 dzieci i ponoszą pełną odpowiedzialność za swoje decyzje i czyny i za 2 małe istoty. Na spięcia i kłótnie reagują dojrzale i szukają kompromisu, wspólnego rozwiązania, a nie rzucają talerzami, strzelają fochami po czym jedno stwierdza, że ma dość i ucieka.

                      > Dzieci nie przeszkadzają, nie zauważyłam, by autorka wątku pisała, że przeszkad
                      > zają jej dzieci.

                      Jej może i nie, ale temu Panu najwyraźniej tak:
                      "że facetowi na mnie zależy i gdyby jej tylko nie było, albo dała mu odejść i nie szantażowała dziećmi, to bylibyśmy szczęśliwi."

                      >Przeszkadzać mogą co najwyżej ludzie z podobnymi jak ty pogląd
                      > ami....

                      W czym Rybko Tobie przeszkadzam? Lub w czym przeszkadzam autorce wątku? Przecież wiadomym jest, że zrobi to, co będzie uznawać za słuszne. Jednak zadała publicznie pytanie i powinna się liczyć, że nie każdy się ucieszy z decyzji podejmowanych przez nią.
                      • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:54
                        cyniczna.303 napisała:

                        Przecie
                        > ż wiadomym jest, że zrobi to, co będzie uznawać za słuszne. Jednak zadała publi
                        > cznie pytanie i powinna się liczyć, że nie każdy się ucieszy z decyzji podejmow
                        > anych przez nią.
                        ______________________________________
                        Zadała pytanie nie po to, by ucieszyć nim kogokolwiek;-) ale po to, by poczytać opinie na temat swojej sytuacji. Ty, owszem, wyraziłaś swoją opinię, ale oprócz jej wyrażenia nie omieszkałaś "nakrzyczeć na nią;-)" (to przenośnia oczywiście), oskarżyć o rozpad związku i w ogóle uznać jej zachowanie za bardzo niemoralne. Cholera - życie nie składa się z samej moralności, życie nie zawsze jest piękne, nie zawsze jest białe albo czarne (juz Ci o tym pisałam) - trzeba nauczyć sie dostrzegać inne kolory i ...próbować zaakceptować je, a nie piętnować zachowania "inne".
                        • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 15:09
                          Rybko, ja to wiem, że świat nie jest czarno-biały, tylko po co sobie samemu stwarzać problemy? Autorka sama napisała: "ale teraz jest jeszcze ostatni dzwonek żebym to mogła zakończyć bez dramatu... "
                          Więc ona nie szukała opinii, a rady, czy walczyć, czy zakończyć. Ja stanowczo uważam, ze zakończyć. Znaleźć sobie faceta bez całej zawiłej sytuacji, gdzie od samego początku będzie mogła z nim być. Bez tego "bagażu" w postaci dzieci i dziewczyny. I nie zgodzę się z Tobą, że należy bezwzględnie akceptować inne zachowania. Tolerancja piękne słowo - przyniosło jednak więcej szkód niż korzyści.
                          • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 15:19
                            No gdyby to było takie proste i ot tak po prostu możnaby to przerwać, a to jednak będzie mnie już sporo kosztować, ale wiem, że lepiej wcześniej niż później. Tak naprawdę to bez dramatu mogłam to zakończyć jakieś 2 tyg. temu, ale on się ponownie odezwał i powiedział, że wszystko co mówi i co mówił wcześniej jest szczere, że tak czuje, a mojej koleżance powiedział, że jest mną zauroczony. I znowu sprawy posunęły się dalej więc czym dalej się posuwają, tym jest trudniej.
                            • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 15:44
                              Więc jednak coś Cię hamuje.. Zastanawiasz się..

                              youreves - ile masz lat? Nie pytam, żeby Cię oceniać, ale jeśli jesteś młoda, to może szkoda Twojego czasu na tak zawiłe sytuacje? Spotkałaś tego, spotkasz kolejnego. Który będzie w pełni z Tobą.
                          • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 18:22
                            cyniczna.303 napisała:

                            > Ja stanowczo u
                            > ważam, ze zakończyć. Znaleźć sobie faceta bez całej zawiłej sytuacji, gdzie od
                            > samego początku będzie mogła z nim być. Bez tego "bagażu" w postaci dzieci i dz
                            > iewczyny. I nie zgodzę się z Tobą, że należy bezwzględnie akceptować inne zacho
                            > wania. Tolerancja piękne słowo - przyniosło jednak więcej szkód niż korzyści.
                            ______________________________________________
                            ale jako kobieta powinnas wiedziec, że czasem znajdujemy sobie obiekty uczuć juz z jakims "bagażem"... i nic nie mozemy poradzic, że nam zalezy....
                            • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 19:26
                              Rybko - pewnie, że wiem. Sama kiedyś zostałam postawiona przed podobnym dylematem. Pomimo zauroczenia - wybrałam opuszczenie Pana, który miał taki bagaż. Z perspektywy czasu uważam, że to jedna z lepszych decyzji w życiu ;-)
                              • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 19:45
                                No brawo cyniczna! A skąd wiesz co by było gdybyś z nim była? Możesz się tylko domyślać. A ja wychodzę z założenia jednak, że warto ryzykować i lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żałować, że się czegoś nie zrobiło. I tym się właśnie różnimy.
                                • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 22:22
                                  Teoretycznie mogę przypuszczać, bo taki związek jest po prostu trudny, obarczony pewnymi konsekwencjami (wspomniane już żona, dzieci, może wspólne kredyty, alimenty i wiele innych).

                                  Znam z opowieści kolejne poczynania tamtego Pana i nie chciałabym być na miejscu jego kolejnych dziewcząt. Ale to tylko historie, ja go za rękę nie złapałam, więc przytoczyć tego jako faktu nie mogę.

                                  Być może faktycznie mam silnie rozwinięty instynkt samozachowawczy, bo mi się nie chce pakować w skomplikowane sytuacje życiowe, kiedy pod ręką mam mnóstwo nieskomplikowanych rozwiązań :-)
                                  • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 22:32
                                    Tylko pozazdrościć prostego i nieskomplikowanego życia z wysoko rozwiniętym instynktem samozachowawczym. A ja zawsze ryzykuję i dostaję też po dupie, ale przynajmniej wiem, że coś przeżyłam i dalej żyję w myśl, że lepiej żałować, że się coś zrobiło niż...
                                    • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 06.10.10, 07:19
                                      youreves napisała:

                                      > Tylko pozazdrościć prostego i nieskomplikowanego życia z wysoko rozwiniętym ins
                                      > tynktem samozachowawczym. A ja zawsze ryzykuję i dostaję też po dupie, ale przy
                                      > najmniej wiem, że coś przeżyłam i dalej żyję w myśl, że lepiej żałować, że się
                                      > coś zrobiło niż...
                                      ____________________________________________
                                      Mam podobnie;-) I faktycznie - trzeba mieć twardy tyłek, by prowadzić taki styl życia;-)))) Ale... przynajmniej jest sie bogatym w doświadczenia - te dobre i te złe..;-)
                                    • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 06.10.10, 09:38
                                      Ja wolę żyć szczęśliwie i bezproblemowo niż w imię wymienionej przez Ciebie zasady dla zasady. W momencie, kiedy wiesz, że sytuacja X przysporzy Ci więcej problemów niż satysfakcji (jak jest w tym przypadku) - inwestujesz tylko po to, żeby stracić. Ale każdy wybiera własną ścieżkę życia, więc powodzenia w zwalczaniu trudności Ci życzę.
                                      • youreves Re: O czym to świadczy? 06.10.10, 14:47
                                        cyniczna.303 napisała:

                                        > W momencie, kiedy wiesz, że sytuacja X przysporzy Ci więcej pro
                                        > blemów niż satysfakcji (jak jest w tym przypadku)

                                        Ale mówisz chyba o swoim przypadku, a nie moim? Czy może masz dar jasnowidzenia? Albo uważasz, że wszystkie przypadki są takie same?
                                        • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 06.10.10, 14:51
                                          Nie, nie mam daru jasnowidzenia. Za to bacznie obserwuję i uczę się z historii innych. Niektórzy wolą uczyć się na własnych błędach, trudno.
                                          Przypadek Twój też nie jest identyczny do mojego, ale schemat podobny, emocje te same, słowa te same, zachowania te same.

                                          Może byłam zbyt złośliwa wczoraj dla Ciebie, ale uwierz, nie było to w złej wierze, dlatego później życzyłam Ci powodzenia.
                                          • youreves Re: O czym to świadczy? 06.10.10, 15:39
                                            No ok, ale wyobraź sobie, że jest mi bardzo trudno to przerwać, choćbym pewnie mogła. A może on to zrobi? Niewiadomo. Ja chyba jednak wolę wiedzieć, że zrobiłam wszystko.
                                            • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 06.10.10, 15:52
                                              youreves.. nic nie muszę sobie wyobrażać, sama miałam takie dylematy i wiem, jakie emocje wtedy towarzyszą. Czasem jednak warto odstawić emocje na bok i spojrzeć na wszystko z boku. Przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie, czy dasz radę z tym wszystkim szczęśliwie żyć? On nigdy nie będzie tylko Twój. Zawsze będzie ktoś jeszcze. To męczące, trudne i nie dające w pełni poczucia, że jesteś dla niego najważniejsza. Do tego poczucie, że Ciebie może spotkać to samo, że się znudzisz i po prostu odejdzie nie walcząc o Ciebie.

                                              Ty już wiele zrobiłaś, pozwól się Panu wykazać.
                              • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 06.10.10, 07:17
                                cyniczna.303 napisała:

                                > Rybko - pewnie, że wiem. Sama kiedyś zostałam postawiona przed podobnym dylemat
                                > em. Pomimo zauroczenia - wybrałam opuszczenie Pana, który miał taki bagaż. Z pe
                                > rspektywy czasu uważam, że to jedna z lepszych decyzji w życiu ;-)
                                _________________________________________
                                A, no widzisz - trzeba było tak od razu - że Ty to z doswiadczenia wiesz, że przeszłaś itd. Wtedy zupełnie inaczej dyskusja by wyglądała;-)
                                • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 06.10.10, 09:40
                                  Nie wiedziałam, że poparcie własnym doświadczeniem jest aż tak ważne. Dla mnie opinia to opinia ;-)
                                  • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 06.10.10, 09:42
                                    cyniczna.303 napisała:

                                    > Nie wiedziałam, że poparcie własnym doświadczeniem jest aż tak ważne. Dla mnie
                                    > opinia to opinia ;-)
                                    ________________________________
                                    z psychologicznego punktu widzenia...;-)
                                    • kalllka Re: O czym to świadczy? 06.10.10, 11:09
                                      o w tym watku to autostrada mkna-
                                      do nieba.


                                      ps

                                      w poskiej wersji jezykowej.
                                    • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 06.10.10, 12:41
                                      Mi się raczej wydawało naturalne z psychologicznego punktu widzenia, że opinia skądś się bierze i to zapewne z doświadczenia (ew. obserwacji) ;-)
                                      • kalllka Re: O czym to świadczy? 06.10.10, 12:48
                                        a po ktorym to stwierdzeniu zaczelo ci sie wydawac, cyniczna?
                                        bo ewidentnie watek nie jest az tak interesujacy ( zwazywszy roznorodnosc wypowiedzi i ilosc osob bioracych udzial ) by nabyc praw do ponad setki wpisow.
                                        zatem bez eufemizmow za to naprawde protekcjonalnie: po ktorej wypowiedzi stwierdzilas ze ci sie wydaje, umiesz zidentyfkowac "pania" badz "pana "ktory Cie w taki stan wprowadzil?
                                        • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 06.10.10, 12:54
                                          Po stwierdzeniu rybki, że gdybym wcześniej wspomniała, że moja opinia oparta jest o własne doświadczenie, to dyskusja by inaczej wyglądała. Zastanowiłam się, dlaczego inaczej by wyglądała? Co za różnica?

                                          A Tobie kto dał prawo do oceny, że wątek nie jest interesujący? Nie wzięłaś właśnie pod uwagę, że moje doświadczenie jest podobne, więc dla mnie wątek jest interesujący i nic Tobie do tego.

                                          Co to jest nabywanie prawa do setki wpisów?
                                          • kalllka Re: O tym to swiadczy. 06.10.10, 13:14
                                            a tak,
                                            dalam sobie prawo. i nie do oceny tylko do wyliczenia. bo jak wyjasnilam w poprzednim poscie po ilosci osob oraz tresci wpisow okreslilam, do czego sie odnosze.

                                            ps
                                            moze w chwili wytchnienia, sprobuj zajrzec w inne watki-(ponad setkowe)
                                            wtedy dowiesz sie na czym polega niebezpieczenstwo koncentrowania sie na ludzaco do siebie -podobnych wypowiedziach.
                                            masz fajny analityczny umysl, to ci pomoze znalezc "zagwozdke"
                                            ps
                                            aha, jesli Chcesz- oczywiscie:)
                                            • cyniczna.303 Re: O tym to swiadczy. 06.10.10, 13:24
                                              Inny masz tok myślenia, ale szanuję go. I podziwiam, że chciało Ci się kogoś "pouczać" w nieinteresującym dla Ciebie wątku ;-)
                                              • kalllka Re: O tym to swiadczy 06.10.10, 13:39
                                                bardzo chcialo- doloze, nawet.
                                                i nie bede prostowac odczucia. ale mnie prosze wyjasnij precyzyjnie-czy mam odebrac slowo -pouczac- pejoratywnie (bo zlosliwie) czy tak jak napisalam (myslalam) protekcjonalnie( bo zapobiegawczo)



                                                ps
                                                a powiedz przy okazji- nie pouczalas niekiedy, autorki watku?
                                                • cyniczna.303 Re: O tym to swiadczy 06.10.10, 13:53
                                                  Pouczanie dlatego wzięłam w cudzysłów, żeby zabrzmiało niezłośliwie. Bo o ile bywam złośliwa, o tyle w tym przypadku podziwiam Cię, że nie dość, że przeczytałaś nieinteresujący Cię wątek, przeliczyłaś osoby udzielające się, dokonałaś analizy i odpowiedziałaś osobie, którą teoretycznie powinnaś mieć gdzieś. Więc bez złośliwości, a raczej z podziwem napisałam poprzedni post, że Ci się chciało.

                                                  Jeśli któryś z moich postów zabrzmiał pouczająco - nie było to specjalnie. Nie mam w zwyczaju pouczać dorosłych osób. Ale mam w zwyczaju opiniować głupie wg mnie decyzje (skoro ktoś pyta publicznie o opinię), które tylko uprzykrzą życie, narobią problemów i po 10-20 latach stwierdzi się, że ta inwestycja jednak nie była warta inwestowania sił, emocji, uczuć i przede wszystkim czasu.
                                                  • youreves Re: O tym to swiadczy 06.10.10, 14:51
                                                    cyniczna.303 napisała:

                                                    Ale mam w zwyczaju opiniować głupie wg m
                                                    > nie decyzje (skoro ktoś pyta publicznie o opinię), które tylko uprzykrzą życie,
                                                    > narobią problemów i po 10-20 latach stwierdzi się, że ta inwestycja jednak nie
                                                    > była warta inwestowania sił, emocji, uczuć i przede wszystkim czasu.

                                                    Żeby miłość była tak prosta, jasna i przewidywalna i jeszcze była zagwarantowana do końca... Ty chyba nie wiesz co to szalone życie i namiętność. Skąd Ty wiesz co będzie za 10-20 lat? Nie wiesz tego, tak sobie tylko tłumaczysz, bo tego nikt nie wie. A 10-20 lat to bardzo dużo, chciałabym mieć miłość przez 10-20 lat naprawdę.
                                                  • cyniczna.303 Re: O tym to swiadczy 06.10.10, 15:59
                                                    Ależ miłość jest prosta - tylko Twój Pan chyba jednak nie do końca potrafi postawić na namiętność i rzucić wszystko w cholerę dla Ciebie. Miłości, poświęcenia i szacunku dla czyichś (tu: Twoich) uczuć po prostu u niego nie widzę. Tylko słowa, obietnice i czułości, które dla Ciebie są potwierdzeniem tego, co on czuje. Popatrz lepiej co on robi, jak się zachowuje, to jest dla Ciebie ważne i to powinno Ci pokazać jego stosunek do Ciebie.

                                                    I nie wiem co będzie za 10-20 lat, ale wiem, co działo się 40-30-20-10 lat temu i co z tego pozostało odpowiednio 30-20-10-0 lat temu. I uczę się z tych historii, aby kiedyś, za kilkadziesiąt lat nie powiedzieć sobie: cholera, jednak statystyki nie kłamią.. A wystarczyło się na chwilę zatrzymać i przeanalizować sytuację..

                                                    Jest takie przysłowie: Historia jest najlepszą nauczycielką, ale ma najgorszych uczniów.
                                        • rybka.11 Re: O czym to świadczy? 06.10.10, 14:25
                                          kalllka napisała:


                                          > bo ewidentnie watek nie jest az tak interesujacy ( zwazywszy roznorodnosc wypow
                                          > iedzi i ilosc osob bioracych udzial ) by nabyc praw do ponad setki wpisow.
                                          ____________________________________
                                          Wiesz, to że w twoim mniemaniu, ktos jest nie wart uwagi nie znaczy , że inni tez tak sadzą..;-))))) Drażni cie ponad setka wpisów?;-))))) Cóż za dziecinne podejście;-))))
                      • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 15:00
                        A co jeśli 2 dorosłych, dojrzałych ludzi płodzi 2 dzieci, a potem już nie mogą na siebie patrzeć? Co wtedy? Co wtedy kiedy już jedna strona nie kocha? Ma się zmusić dla dobra dzieci? A skąd wiesz, że on się już nie starał tego zrobić, ale nic z tego nie wychodziło? Zrozum kobieto, on jej nie kocha i już nic tego nie zmieni. Mają stwarzać pozory tylko dla dobra dzieci? A myślisz, że dzieci tego nie widzą, nie czują? Ale wg Ciebie muszą ze sobą być do końca życia, albo chociaż dotąd aż dzieci nie będą dorosłe i udawać, że są szczęśliwi. To jest dopiero obłuda.
                        • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 15:15
                          Nie, ja po prostu uważam, że każde motylki kiedyś przemijają i wystarczy się z tym pogodzić (a nie szukać nowych motylków, bo te nowe też kiedyś przeminą), że życie to dość trudne zajęcie, a wychowanie 2 dzieci - jeszcze bardziej trudne.
                          • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 15:24
                            No przemijają motylki i wtedy powinna zostać miłość. A on chce wychowywać dzieci, ale czy naprawdę musi to robić razem z nią pod jednym dachem???
                            • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 15:54
                              Jak widzisz na przykładnie jego związku - po opadnięciu motyli nie zawsze pozostaje miłość. Jaką masz gwarancję, że Pan z takim doświadczeniem zakocha się tak, że po motylach panować będzie wieczna piękna miłość między Wami?

                              Widzenie się z dziećmi w weekendy nie nazywam wychowywaniem.
                              • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 16:02
                                Nigdy nie ma gwarancji na nic, chyba każdy dorosły i rozgarnięty człowiek o tym wie.
                                I dalej z uporem maniaka zmuszasz go żeby się poświęcił dla dzieci, bo inaczej będzie weekendowym tatusiem, ale musisz też wiedzieć, że ona i tak robi co chce, ona ma mieszkanie w jednym mieście, a ona pochodzi z innego miasta i na stałe z nim nie mieszka, tylko wpada kiedy chce i jak chce, a jego rodzice też nie widują dzieci tak jakby chcieli, bo to ona wszystkim zarządza.
                                • cyniczna.303 Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 16:17
                                  Gwarancji nie ma (faktycznie źle dobrałam tu słowo), ale za to jest coś, co nazywamy ryzykiem. W przypadku tego Pana ryzyko zachwiania emocji w przyszłości jest wyższe.

                                  On w sumie i tak skazany jest już na bycie weekendowym tatusiem (Twoje przyszłe dzieci za to są skazane na brak tego weekendowego taty, no bo Pan się przecież nie rozdwoi). Tak czy owak - zawsze ktoś będzie niezadowolony. Naprawdę warto?
                                  • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 16:26
                                    Nie on pierwszy, nie ostatni jest w takiej sytuacji. I ludzie sobie jakoś radzą, żyją i też są szczęśliwi i wyobraź sobie, że dzieci też mogą być szczęśliwe, gdy wiedzą, że mają szczęśliwych rodziców mimo, że nie są razem.
                                    Wiesz, nie chce mi się już z Tobą naprawdę dyskutować, jesteś strasznie męcząca i nie dociera do Ciebie, że każdy ma prawo do bycia szczęśliwym i wcale nie trzeba się poświęcać.
        • showmessage Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 12:53
          Ani my ani autorka się nie dajemy wodzić za nos. Do takich sytuacji doprowadza niezdecydowanie. Tam gdzie się wahamy powstaje chaos, gdyż zaczyna się nawarstwiać więcej wątków. Dlatego zawsze byłem zwolennikiem chirurgicznego cięcia, ostro i szybko.
          • youreves Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 13:26
            Oo, bardzo dziękuję za te słowa, szczególnie Tobie rybko i showmessage :) Ale to nie oznacza, że zaraz spojrzę na to jakoś pozytywnie, bo nie wiem co zrobię. On ma teraz wyjechać na prawie miesiąc więc mam nadzieję, że wyjedzie i będzie czas na przemyślenia.
            A Ty cyniczna żyjesz chyba w jakimś wyidealizowanym świecie i jeszcze wmawiasz, że można żyć bez miłości, ale dla dzieci, może Ty możesz, ale prędzej czy później dopadnie Cię jakaś frustracja z tego powodu, ale może też nie, może są ludzie jak to określiłaś, że wystarczy, że się tylko szanują. Mi to na pewno by nie wystarczyło i myślę, że jemu to też nie starcza skoro w wieku 30 paru lat czuje się jak 70-latek. Ja też go na tyle jeszcze nie znam żeby mu ufać więc raczej jestem ostrożna i on o tym wie. Ale ostatnio np. powiedział mi, że chciałby mieć ze mną dziecko i wtedy to by rozwiązało wiele spraw. Ale ja nie zamierzam mieć z nim na razie żadnych dzieci, to nie ten etap znajomości, choć i tak ta znajomość toczy się bardzo szybko, ale mi to akurat nie przeszkadza i widzę, że ten facet potrzebuje tak naprawdę bliskości, takie rzeczy się czuje. Ale i tak nie wiem co zrobię.
            • showmessage Re: O czym to świadczy? 08.10.10, 01:44
              A ja myślę, że chcesz na to spojrzeć pozytywnie, więc... pozwól sobie na to. :) Na pewno będzie ciekawie, a jak się skończy - kto to wie. ;)
          • kalllka Re: O czym to świadczy? 05.10.10, 14:17
            skoro przyklad z cieciami, to po takim blyskawicznym cieciu;)
            co zostaje?
            -dwie dziurki do zatkania i krwawe struzki?

            widzisz merkury, mysle ze nie od rzeczy jest myslec przed podjeciem decyzji i rozwazac rozne mozliwosci jej skutkow. ( to tak po damsku). tyle ,ze bez niepotrzebnego namnazania (postowania) rozwiazan. bo tak prosciej. bo to namnozone w absurdalny sposob posty-przyslaniaja wlasciwe(!) motywy autorki.
            wciaz sie zatem zastanawiam czy to jest przedmiotem dyskusj- motywy dzialania autorki. i czy to jest wlasnie cel i dobre miejsce na cel jaki sobie postawila,,
            (?) bo teraz

            "udowodnienia" wlasnie za nasza pomoca, ze mozna byc bezkarnie(!) bo anonimowo serialowa pusta idotka bez zasad. tak rozwazywszy , a na podstawie wielowatkowosci postow i braku odpowiedzi na prostych kilka pytan uwazam- za ewidentnie-logiczne.
            ,,, ze celem jej jest zachowanie bezmyslnego forowego status quo, w ktorym tylko mieszajac roznorodne opinie, a nie jednoznaczne opinie- bedzie wciaz w swoj plastikowy sposob ksztaltowac opinie publiczna. wlasnie "wodzac" - jako p.o.-nosa.
            • youreves Do Rybki 06.10.10, 17:34
              Rybko weź mi powiedz co ja mam zrobić...
              • rybka.11 Re: Do Rybki 06.10.10, 18:34
                youreves napisała:

                > Rybko weź mi powiedz co ja mam zrobić...
                ____________________________________________________
                hmmm.... Nie czuję sie w żaden sposób "autorytetem" w kontaktach miedzyludzkich. Nigdy nie odważyłabym sie powiedziec komuś: "zrób tak, albo tak...". Bo każy takie decyzje sam podejmowac musi. Wiem, że kiedyś, kiedy w moim zyciu miały miejsce różne dziwne zawirowania myślałam, że jesli ktoś pomógłby mi wybrać jakąś drogę to byłoby mi łatwiej. Skutek był jednak taki, że ja owszem, wysłuchałam zdania innych, ale i tak...zrobiłam po swojemu;-) powinnas tez wiedzieć, że wbrew pozorom "dobre rady" nie zawsze są "dobre". Boję sie poradzić ci cokolwiek, bo historię znam tylko pobieżnie. Ale jesli wierzysz, że warto, to...walcz o swoje:-)
                Powodzenia:-)
                • youreves Re: Do Rybki 06.10.10, 19:02
                  Nie wiem jeszcze czy warto, ale może trochę czuję, że warto, nie wiem.
                  A jeśli warto, to jak walczyć?
                  • eda076 Re: Do Rybki 07.10.10, 01:00
                    Nie ma sensu tkwić z związku, w którym nie ma miłości. Mówię to ja, kobieta mająca dziecko. Która kiedyś rozstała się z mężem, długo wychowywała samotnie dziecko, ale bez awantur, cichych dni, gdzie dziecko nie musiało tego oglądać. Od kilku lat, mam 2 męża, jesteśmy razem z dzieckiem szczęśliwi. Proponuję ci spojrzeć trzeźwo na związek z facetem, który ma 2 dzieci. Jeżeli ty masz z nim być, nie może ta kobieta, wpadać do jego mieszkania bez uprzedzenia. To jest po prostu nieeleganckie. Powiem szczerze, jest o wiele wiecej wad niż zalet związku z facetem, który ma dzieci. Musisz sobie uświadomić, że ten facet będzie dużo czasu poświecał swoim dzieciom, masz do wyboru spędzać ten czas z nim i jego dziećmi, czyli je zaakceptować, albo nie. Nie wiadomo, czy matka dzieci zaakceptuje, to że ty będziesz na spotkaniu z jego dziećmi. Kolejny problem: nie wiesz czy umiesz "zajmować" się dziećmi, rozmawiać itp. To jest ważne, ponieważ z dziećmi trzeba rozmawiać. Pamiętaj, że ten facet będzie musiał płacić alimenty, może ci to przeszkadzać, że wydaje więcej na dzieci, niż na Ciebie. Dziecko może być chore, ojciec może będzie musiał pojechać do dziecka, nawet na noc. Możesz być zazdrosna, jest tysiące sytuacji, które musisz przeanalizować. Jest to bardzo trudny związek, bo w grę wchodzi matka jego dzieci. jakby nie było ważna osoba w pewnym sensie. Ponieważ możesz być zazdrosna, że będzie dzwoniła, przychodziła. Jeżeli twój związek ma przetrwac, to twój facet, musi być w dobrych stosunkach z matką jego dzieci, a ty również. Trzeba dużo dorosłości do takiego związku. Wiem, co mówię, ponieważ moja koleżanka, była w takim związku i nie udało się. Koleżanka była zbyt zazdrosna o byłą żonę, dzieci, spotkania z dziećmi. Ale życzę ci powodzenia, obojętnie jaką decyzję podejmiesz. Nie patrz kategoriami, jaki on jest, tylko jakie będzie wasze życie, że cały czas będą dzieci i ich matka. Że musielibyście wszystko sobie ładnie poukładać. Cała 5 osób. Pozdrawiam.
                    • somtam Re: autorki watku 07.10.10, 04:02
                      Koniecznie, przed jego wyjazdem, wyjdz za niego za maz,...bo tylko blogoslawione Malzenstwo zapewni wam dozgonna milosc i gwarancje zwiazku. Stuknij ty sie w glowe dziewczyno, w jakim swiecie zyjesz, istytucja malzenstwa poprostu "wyszla z mody":) . Jak mozesz nie widziec , ze ten facet jest w zwiazku , ich wiaze dwoje dzieci! Chyba , ze ten facet, ...... zostal dwa razy zgwalcony, jesli tak , to donies o przestepstwie do prokuratora.
                      • youreves Re: autorki watku 07.10.10, 14:00
                        W głowę to się stuknij Ty! A kit wsiskaj, ale sobie :) bo nie od dziś wiadomo, że może i małżeństwo wyszło z mody, ale poważny facet i poważnie myślący o kimś, żeni się, tym bardziej kiedy ma 2 dzieci.
                        I p... jak potłuczony, dzieci można mieć i 5, a miłość może się tak czy siak skończyć.
            • showmessage Re: O czym to świadczy? 08.10.10, 01:35
              Jednak przynajmniej część tych opinii pomimo że niemerytoryczna to jednak interesująca ze względu na reakcję czytacza na właściwie hipotetyczną sytuację. (Jakie piękne studium charakterów... nie widzisz tego?) Hipotetyczną z tytułu braku możliwości zweryfikowania, tudzież poznania wszystkich aspektów.
              Przecież nie ma powodu do nerwów, bez względu na to czy to prawda czy też nie. To tylko tekst na twoim ekranie, który możesz zawsze wyłączyć. ;)
              Moim opiniom chyba nie zarzucasz niejednoznaczności? Wydaje mi się iż są bardzo jednoznacznie spolaryzowane i jasne. Chociaż przyznam, czasem trudniej jest przedstawić coś prostszego niż się wszystkim wydaje.... ;)
    • kornel521 Re: O czym to świadczy? 08.10.10, 01:34
      to rzeczywiście nie normalana sytuacja , co jest normalne? trudno powiedzieć.
      • dorotaniejest Re: O czym to świadczy? 14.10.10, 17:43
        jakie to znamienne, jakie to typowe.

        dziewczyna pyta, co robić, ale chce słyszeć tylko opinie, które będą się zgadzać z jej wizją. napalona na pana broni go oboma piersiami, zapominając, że jej rola polega tylko na czekaniu - pójdzie sobie miś od matki swoich dzieci, czy zostanie przy "niekochanej" i "niechcianej" kobiecie.

        moja droga, gdyby tą historię opowiadała ci koleżanka, zareagowałabyś zdrowo, mówiąc - niech on pokaże, że taki zaangażowany. czynem, nie słowem. uporządkuje swoje życie i rozpocznie nowy rozdział. do tego czasu tylko gada.

        no, ale że autorka jest emocjonalnie zaangażowana, to jest zabawnie - dwie chętne panie, a w roli trofeum jeden bierny miś. żyć nie umierać takiemu misiu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka