kubson112-dwa
06.01.11, 23:08
Rok temu na imprezie sylwestrowej poznałem dziewczynę. Umówiliśmy się na randkę. Było bardzo sympatycznie, zaiskrzyło pomiędzy nami, fajnie razem się rozmawiało. Na drugą randkę dała się zaprosić dopiero po trzech lub nawet czterech propozycjach wyjścia. I znowu pocałunki itp, byłem pewien, że jej się podobam. Mimo tego znów trudno było ją namówić na spotkanie, powód - brak czasu. Doszło do trzeciego spotkania i sytuacja się powtórzyła. Z jej strony żadne propozycje nie padały, ja zmęczony ciągłymi odmowami odpuściłem sobie. Od tego czasu minęło jakieś siedem, może osiem miesięcy. Napisała do mnie na gg i tak od słowa do słowa umówiliśmy się. Podczas spotkania dało się poczuć chemię pomiędzy nami, nawet pytała mnie czemu się nie odzywałem itp. I pewnie jak się domyślacie od dwóch miesięcy próbuje się z nią zobaczyć, a ona nie ma czasu. Jak bardzo może być zajęta studentka 5 roku marketingu? Zdaje sobie sprawę z tego, że każdy ma swoje zajęcia , hobby, ale spotykać się raz na dwa, trzy miesiące to chyba zdecydowanie za mało. Wczoraj podczas rozmowy na gg napisała mi nawet, że rok 2011 będzie dla niej jeszcze bardziej zajęty niż 2010. Mając juz tego dość napisałem jej że odnoszę wrażenie, że jej nie zależy, bo w przeciwnym przypadku wygospodarowała by trochę czasu i że jak znajdzie chwile w napiętym kalendarzu to niech się odezwie, a ona, że to nie tak, że jej nie zależy i możemy się spotkać pojutrze. Co o tym sądzić??