Dodaj do ulubionych

bez hamulców

14.06.11, 12:15
Domyślam się, że umoralnianie mnie tu nie ominie, ale zęby zacisnę i zniosę.
Ludzie otóż seksu mi się chce.
Z nowo poznanym gościem.
Temat zaczęliśmy, ale z różnych względów nie zakończyliśmy. Od piątku mam miękkie kolana i nie jestem w stanie o niczym innym myśleć. Przeżyłam lat grubo ponad 30 [on zresztą też], a takiej chemii nie. Klnę się, że pierwszy raz coś takiego zrobiłam, w sensie wyhaczenia pana pod sam koniec imprezy, i przywiezienia na chatę [nie moją akurat, tylko inną wolną, ale nieistotne]. Ja go wylukałam już na początku, ale był z jakąś panną która potem wcześnie się zmyła, nie miałam wobec niego kompletnie żadnych planów i tak niechcący jak się towarzystwo rozchodziło zaczęliśmy gadać. Stwierdziliśmy po chwili zgodnie, że nie do końca sobie wyobrażamy, żeby każde poszło w swoją stronę, no to nie poszliśmy każde w swoją tylko razem. Następnie przy wiśniówce lubelskiej przegadaliśmy siedząc w kuchni grzecznie jak u mamusi na kawie kilka godzin, każde na swoim stołeczku, obrobiliśmy wszelkie tematy, łącznie z traumatycznymi przeżyciami z dzieciństwa, byłymi nieudanymi małżeństwami, uzależnieniami od używek itp. itd. Już było widno, jak zwierzęta z nas wyszły. Zero skrępowania, zero hamulców, otwarcie instruowaliśmy się nawzajem, w zasadzie ‘normalnego seksu’ zero, bo gumek niet, ale cała reszta jak najbardziej tak. Ja rozumiem, że jestem niewyżyta, bo od roku w celibacie, ale normalnie diabeł z piekieł we mnie wstąpił.
A potem się sfrajerzyłam okrutnie – wciąż zszokowana swoim niezmiernie niestosownym zachowaniem, całą sobą po prostu dałam znać, że dla mnie temat jednorazowy i dziękuję. Powiedziałam jedynie, że nie żałuję ani chwili, było nieziemsko … i tyle. Gdy czekaliśmy na ławeczce na taryfę, pan coś próbował sugerować i podpytywać, że można by gdzieś w plener w taki piękny dzień, i że w ogóle tutaj w okolicy [w sensie w mojej okolicy] jego brat mieszka i on coś u niego zostawił i jutro musi do niego podjechać i to odebrać, i w ogóle jakbyśmy się następny raz spotkali itp. itd. a ja kretynka ogłosiłam wszem i wobec, że nie śpię od 24h i muszę natychmiast do domu… No dosłownie jakbym miała ‘odp*erdol się’ napisane na czole. Podrzucił mnie więc taryfą do mnie, parę domów dalej, i wziął i pojechał w dal …. Numeru od niego nie wzięłam, on po moich powyższych popisach o mój tel. nawet już nie zapytał.
Oprzytomniałam kolejnego dnia. Numer to ja mogę mieć, bo towarzystwo się zna, w sumie on do mnie też mógłby mieć, no bo towarzystwo się zna hehe. Jednakowoż, towarzystwa to ja wolę w to nie wciągać. Chociaż nie wiem czy nie będę musiała, bo ludzie, normalnie ledwo chodzę.
Pytanie brzmi: zrobić z siebie kolejny raz debila, i pojawić się u wspólnego kumpla żebrząc o numer, ewentualnie prosząc, aby przekazał tamtemu człowiekowi, przez którego jeść nie mogę, żeby do mnie zadzwonił, a następnie wysypać się po całości i powiedzieć tamtemu człowiekowi, że jest mnóstwo rzeczy, które zamierzam mu robić, i jak to nie będzie dzisiaj, to ja chyba umrę? Oczywiście biorę poważnie pod uwagę, że nie będzie chciał ze mną gadać, co byłoby na dzień dzisiejszy pewnym ciosem, ale zaczynam być gotowa na takie ryzyko.
Czy też pierdyknąć łbem w ścianę, zacisnąć zęby i poczekać aż mi przejdzie?
Proszę o głosowanie.
Tylko please, bez teoretyzowania o jakiejś pogoni za króliczkiem, nie jestem żadnym kuźwa króliczkiem, nie marzę o ołtarzu i białej sukni i nie chcę żeby mnie wziął najpierw na 10 randek zanim mu dam pomacać kolano, dam się mu zjeść tu i teraz, wszelkie konwenanse mam po prostu po pierwszy raz w życiu w doopie.

p.s. zero trollowania z mojej strony, nick nowy bo pod oryginalnym zna mnie tu chyba parę osób, a na ten temat akurat nie mam ochoty dyskutować z nikim znajomym.
Obserwuj wątek
    • euphrosyne Re: bez hamulców 14.06.11, 12:28
      żebrać o numer :) (pierdykniesz łbem o ścianę jak Ci odmówi, najwyżej :P)
      • alic.ja011 Re: bez hamulców 14.06.11, 12:43
        euphrosyne napisała:

        > żebrać o numer :) (pierdykniesz łbem o ścianę jak Ci odmówi, najwyżej :P)

        bardzo być może, że tak zrobię ale chyba będę musiała przedtem ćwiartkę walnąć co najmniej, bo w gruncie rzeczy to ja jestem niezwykle grzeczna, w ogóle się nie puszczam, i sytuacja mnie przerasta z powodu braku doświadczenia [tzn. doświadczenia w dzwonieniu, reszta idzie mi nieźle :))]
      • inkaria Re: bez hamulców 16.06.11, 09:39
        Wszystko zalezy od osobowosci , a „jakość ludzkiej spermy” bywa rozna.seksbaza.com
        Kazdy czlowiek jest niby taki sam,a wcale inny.
    • planespotter Re: bez hamulców 14.06.11, 12:37
      Idź na to!!!!!
      Niewykorzystane okazje się mszczą!! Jak wyhaczysz numer od znajomych to nikt uwagi nie zwróci pewnie. A ja na miejscu tego gościa zrobiłbym to samo:)))))))) W sumie jestem w szoku, że jeszcze on się do Ciebie nie odezwał, ja bym próbował.
      Miłej zabawy:)
      • alic.ja011 Re: bez hamulców 14.06.11, 12:42
        planespotter napisał:

        > W sumie jestem w szoku, że jeszcze on się do Ciebie nie odezwał, ja bym próbował
        własnie to mnie powstrzymuje, takie głupie kobiece myślenie - no przecież jakby chciał, to by niebo i ziemię poruszył itp itd.... babki mają tak zakodowane, ciężko z tym walczyć
        • maly.jasio milo 14.06.11, 13:03
          przeczytac glos zdecydowanej kobiety :)

          nie dziw sie,ze nie dzwoni, skoro poprzednio sygnaly dawalas niezdecydowane.

          a skoro Cie teraz naszlo - to sama dzialaj i nie czekaj :)
        • planespotter Re: bez hamulców 14.06.11, 13:11
          tak, ale aż tak się tym nie sugeruj:)
          w mojej opinii sporo kobie ttraci bardzo fajne okazje bo czekają zamiast samej coś zrobić.
          nie pękaj, że Cię odrzuci czy coś, a nawet jeśli to nie będziesz mieć do siebie pretensji, ze nie spróbowałaś przynajmniej:))
          no już zazdroszczę temu kolesiowi LOL:)))))
      • lepian4 Re: bez hamulców 14.06.11, 18:24
        Wytrzezwial....
        masz jeszcze pytania?
    • showmessage go for it! 14.06.11, 13:32
      Naprawdę rzadko trafia się takie przyciąganie. Niektórzy nigdy tego nie zaznają, a inni twierdzą że tylko raz w życiu tak jest. Ja myślę, że po prostu bardzo rzadko się trafia kogoś kto pasuje dokładnie w schemat osoby którą mamy zakodowaną jako partnera wzorcowego. Podniecenie... ;) cóż, to objaw uboczy tego, że Twój organizm wyczuł odpowiedniego dawcę genów. :D
      • alic.ja011 Re: go for it! 14.06.11, 13:43
        showmessage napisał:

        > Podniecenie... ;) cóż, to objaw uboczy tego, że Twój organizm wyczuł odpowiedniego dawcę genów. :D

        nie tylko podniecenie - mrówy mam, nie mogę w miejscu usiedzieć, we łbie mi się kręci, przed oczami jego tors zamiast raportu na ekranie itp itd.
        no a poza wszystkim ja po prostu lubię ten sport, a jak trafiam [rzadko w sumie dotychczas....] na konkretnego zawodnika, to hulaj dusza piekła nie ma :)
        no dobra, chyba po południu walnę lufę [w robocie trochę nie wypada] i dzwonię do kumpla, najwyżej się okaże, że się pomyliłam, parę razy zalkoholizuję się na smutno i jakoś przejdzie :D
        • planespotter Re: go for it! 14.06.11, 13:47
          > no dobra, chyba po południu walnę lufę [w robocie trochę nie wypada] i dzwonię
          > do kumpla, najwyżej się okaże, że się pomyliłam, parę razy zalkoholizuję się na
          > smutno i jakoś przejdzie :D
          i tak 3mać:)
          • alic.ja011 Re: go for it! 14.06.11, 13:53
            i obiecuję również solennie, że w razie czego nie wyskoczę za tydzień z wątkiem: dlaczego on mnie nie chce... :D
            • planespotter Re: go for it! 14.06.11, 13:59


              > i obiecuję również solennie, że w razie czego nie wyskoczę za tydzień z wątkiem
              > : dlaczego on mnie nie chce... :D

              napisz, że wszystko ok, pochwal się potem, wprowadzisz nutę optymizmu na forum:D
              • leziox Re: go for it! 14.06.11, 14:15
                O.Nareszcie jakis normalny post,bez owijania w bawelne.
                Zeby wszyscy tak pisali,oraz mówili,zyloby sie lzej.
                Ty idz do znajomych i pozebraj o jego numer.
                Powiedz ze mial ci cos zalatwic i sie nie zglasza.
                Powodzenia.
                • cyklista6 Re: go for it! 14.06.11, 14:20
                  Też trzymam kciuki - na pewno się uda i nie masz co się zastanawiać.

                  Pamiętam, że też tak miałem - kiedy poznałem swoją żonę, po prostu wszystko zawirowało i tylko jedno miałem w głowie :-)
                  • aggu Re: go for it! 15.06.11, 00:28
                    taaa... też tak miałam, jak poznałam mojego męża;)
                    Po raz pierwszy w życiu zrobiłam taki numer - zostałam u niego w domu po imprezie, na której się poznaliśmy. Wszyscy zamówili taxówki i odjechali, ja też zamówiłam, ale zostałam. I tak już od 8 lat...;)
          • inkaria Re: go for it! 16.06.11, 10:07
            Wszystko mamy w glowie,trzeba sobie tlumaczyc ,afirmowac,nie jest to wcale proste, ale da sie podswiadomosci wytlumaczyc.
            To chyba jakość ludzkiej spermy wplywa na nas seksbaza.com , my kobiety jestesmy jednak slabe:)
    • pol_krzaka Re: bez hamulców 14.06.11, 14:58
      Szkoda życia, proś o numer i dzwoń. Towarzystwo i tak wszystko będzie wiedzieć, kto by się nimi przejmował. Na co dzień tego nie robiłaś, więc o reputację nie ma co się martwić. A facetowi prosto z mostu że przepraszasz, bo byłaś niewyspana i coś ci się pojeb... z tym jednorazowym tematem i najzwyczajniej spróbuj go gdzieś zaprosić.
      • uniwersalny_login Re: bez hamulców 14.06.11, 15:19
        Koniecznie napisz jaki finał tej historii :).
        • lepian4 Re: bez hamulców 14.06.11, 18:25
          Chcesz czekac az 9 miesiecy? Moj Boze, ale masz sierpliwosc!
    • e-no-kolego Re: bez hamulców 14.06.11, 18:53
      Ciągnij sprawę "króliczku" i nie pękaj o znajomych - oni pewnie już wiedzą. ;D
      Napisz potem jak było.
    • atak_kobry za długie 14.06.11, 19:50
      dziękuję
    • amanda-lear No i Cię ominęło...umoralnianie:) 14.06.11, 23:40
      Zastanawiałam się jaki inny nick mógł coś takiego napisać i mam parę typów, ale o tym sza;)
      Jak tu moi przedpiscy powiedzieli życie jest zbyt krótkie by spędzić go na gdybaniu. Działaj dziewczyno i baw się dobrze, co z tego wyniknie w przyszłości w sumie jest mało ważne, albo wypijesz kiedyś swój zapas gorzkiej żołądkowej albo będziesz spijać szampana z jego pępka...W sumie i tak miałaś szczęście,że tego Adonisa nie spotkałaś w pociągu relacji Warszawa-Poznań na przykład, wtedy to dopiero byłby dramat;)
      • alic.ja011 Re: No i Cię ominęło...umoralnianie:) 15.06.11, 09:25
        amanda-lear napisała:

        > Zastanawiałam się jaki inny nick mógł coś takiego napisać i mam parę typów, ale
        > o tym sza;)
        > Jak tu moi przedpiscy powiedzieli życie jest zbyt krótkie by spędzić go na gdyb
        > aniu. Działaj dziewczyno i baw się dobrze, co z tego wyniknie w przyszłości w s
        > umie jest mało ważne, albo wypijesz kiedyś swój zapas gorzkiej żołądkowej albo
        > będziesz spijać szampana z jego pępka...W sumie i tak miałaś szczęście,że tego
        > Adonisa nie spotkałaś w pociągu relacji Warszawa-Poznań na przykład, wtedy to d
        > opiero byłby dramat;)

        Wtedy chyba dałabym ogłoszenie do gazety :D
        Mnie też mocno zdziwił brak komentow na zasadzie - było myśleć głową a nie...; koleś bzyknął jednorazowo jak bezmózga z wiejskiej dyskoteki itp itd. - więc albo wszyscy są niezwykle uprzejmi, albo ja życia jednak nie znam :D
        Na razie nic, bo mnie kapitaliści wykorzystywali w robocie do 22.30 i pora na dzwonienie minęła; ale jak dzisiaj nie zadziałam to oświadczam, że zmieniam nick na największy.leszcz.IV.RP.
        • pol_krzaka Re: No i Cię ominęło...umoralnianie:) 15.06.11, 10:39
          Nie sądzę by wszyscy byli niezwykle uprzejmi, raczej neutralni. Ewentualnie brakuje komentarzy zwyczajnie złośliwych. Gdyby jednak takie ktoś chciał produkować to nie byłoby to w kierunku jednorazowego numerku z nowo poznanym gościem tylko w kierunku głupoty, jaką trzeba prezentować by zepsuć doskonale zapowiadającą się znajomość w myśl udawanej przyzwoitości. Kobiety naprawdę mają łatwo, kiedy wystarczy im po prostu nie odrzucać, a i nawet to okazuje się zbyt dużo. Ta druga głowa nierzadko bywa mądrzejsza od tej głównej i czasami należy pozwolić jej podejmować decyzje. Facet, który został kosza w sposób pozbawiający jakichkolwiek wątpliwości zaciśnie zęby i nie podejmie dalej tematu, choćby z szacunku dla decyzji kobiety. Może wręcz sam czuć się wykorzystany - tak, to też jest możliwe. Odkręcanie tego nie jest łatwe, teraz zamiast wygodnie czekać na rozwój sytuacji musisz ryzykować, uciekając się nawet do strzelenia lufy na odwagę, ale sama sobie tego piwa nawarzyłaś. Tym razem w rozmowie absolutnie nie możesz pozwolić sobie na żadne gierki, jeśli nadal pragniesz zgrywać przyzwoitą lepiej wcale nie dzwoń, bo tylko szczere przyznanie się do błędu taki telefon usprawiedliwia, a gdyby do mnie po takim numerze zadzwoniła kobieta i nie potrafiła konkretnie wyjaśnić o co jej chodzi i dlaczego mnie spławiła, to uznałbym ją za wariatkę. Zapewne nie takiego umoralniania się spodziewałaś, ale chciałaś to masz. :D
      • josef_to_ja Re: No i Cię ominęło...umoralnianie:) 15.06.11, 22:06
        Promujecie kobiety lekkie podejście do seksu
    • net-slash Re: bez hamulców 15.06.11, 09:56
      Jakbyś była facetem to bym Ci napisał:
      "Szabla w dłoń i do ataku!"
      ...ale że jesteś kobietą to...
      ... napiszę Ci to samo, z tym, że najpierw musisz odszukać resztę do tej szabli przymocowaną :D
    • urko70 Re: bez hamulców 15.06.11, 10:55
      Fajnie to opisałaś, brawo! :)
      I w takich przypadkach przydają się wszelkie fejsbuki i inne cudze klasssy - nie musisz zawracać głowy znajomym znajomych, prosto i do celu.
      Lepiej żałować że się coś zrobiło niż żałować, że się odpuściło. Sprawdzone w życiu!

      Ja tu widzę jeden problem. Mianowicie, jeśli pokażesz, że zwierzęco zalezy Ci na zachowaniach zwierzęcych to jeśli dojdzie do porozumienia to nie potrwa to długo, a szkoda by było. No chyba, że cud sie zdarzy i coś się z tego wykluje.

      A teraz zabierz się do roboty bo ciało stygnie! ;)
    • black-sandra Re: bez hamulców 15.06.11, 12:37
      Nie zastanawiaj się ani przez chwilę tylko działaj . Ja kiedyś tez byłam taka płochliwa i niezdecydowana i do dziś niestety ma do siebie o to żal .
      No i oczywiście daj znać jak sie sprawa potoczyła , bo bez względu na to jaki osiągniesz skutek i tak sobie z tym poradzisz :)
      • josef_to_ja Re: bez hamulców 15.06.11, 20:12
        A czemu masz żal do siebie? Może dzięki temu nie jesteś kolejną "latawicą", która za młodu miała 20 partnerów seksualnych
        • black-sandra Re: bez hamulców 16.06.11, 23:17
          Zadatków na latawicę nie miałam i nie mam , ale wtedy moje zdecydowanie sprawiło by tyle , że teraz nie żałowałabym czegos co zrobiłam :)
          • josef_to_ja Re: bez hamulców 17.06.11, 22:44
            A ja sobie cenię swoją powściągliwość
            • black-sandra Re: bez hamulców 17.06.11, 22:54
              Tylko uważaj , żeby Ci za bardzo w głowie nie namieszała .
              • josef_to_ja Re: bez hamulców 17.06.11, 23:14
                Na razie nie miesza, wolę wszystko przemyśleć, a co do kobiety, które bardzo szybko poszły do łóżka z jakimś facetem - jakbym się tego dowiedział o swojej własnej, to bym pewnie aż zębami zazgrzytał ;)
                • black-sandra Re: bez hamulców 17.06.11, 23:27
                  A jakby z Tobą szybko poszła do tego łózka to pewnie byś się cieszył?
                  • josef_to_ja Re: bez hamulców 18.06.11, 02:15
                    Nie poszedłbym z kobietą szybko do łóżka
                    • devilyn Re: bez hamulców 18.06.11, 20:05
                      A to ciekawe :>
    • alic.ja011 Re: bez hamulców 15.06.11, 17:25
      Oł fak, wypaliłam pół paczki szlugów, wypiłam 3 kawy, brałam telefon do łapy jakieś 7 razy i odkładałam, w końcu wypadł mi na ziemię, odpadła klapka i klawiatura, poskładałam do kupy i drżącą ręką wybrałam numer do wspólnego kumpla [panienko przenajświętsza, czy wy mężczyźni - czyli te człowieki którzy z zasady dzwonią, też macie takie akcje zanim zadzwonicie???] ... i ma wyłączony tel...
      Taką ma robotę i ja o tym wiem, często jest kontakt dopiero wieczorem, ale normalnie coś mnie trafiło, bo miałam nadzieję, że dzisiaj akurat może będzie dostępny.
      ale dzielna jestem, nie?
      :D
      no nic, czyli noweli ciąg dalszy nastąpi, w terminie na razie nieokreślonym

      • leziox Re: bez hamulców 16.06.11, 19:55
        Wypij piwko.Jedno,tak zeby nie belkotac,to dodaje odwagi.I wtedy dzwon po wszelkich mozliwych kontaktach.
        Ktos bedzie wiedzial cos,znal namiary,wreszcie go dopadniesz,najpierw telefonicznie a potem cielesnie,co by go schrupac i usidlic :)
    • mvszka Re: bez hamulców 15.06.11, 19:54
      >zrobić z siebie kolejny raz debila,<

      zrobić, i napisać o tym jeszcze raz bo fajnie się czyta co piszesz
      typ dziewczyny - chłopczyca, co nie chlipie w poduszkę i nie mdleje
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: bez hamulców 16.06.11, 23:32
      Jeśli faktycznie rozumieliście się i rozmawialiście szczerze i bez hamulców (pomimo pomocy wiśniówki), to debila z siebie nie zrobisz. Bo dzięki wcześniejszej intymności (bardziej emocjonalnej niż fizycznej) możesz mu szczerze powiedzieć że nie nie chciałaś go tak odrzucić, ale faktycznie byłaś zmęczona (dodaj że za jego sprawką :P).

      Powinno byc dobrze.
    • fieldsofgold Re: bez hamulców 17.06.11, 10:17
      No ja bym zrobila tak: wziela ten jego nr od kolegi, zadzwonila i powiedziala, ze mam wrazenie, ze bylam troche nieuprzejma w zamroczeniu wiec jesli to odczul to przepraszam. Tyle. Jakby co nie wychodzisz na desperatke, bo tylko przepraszasz za zachowanie, on dostaje info, ze nie bylas niezainteresowana tylko zmeczona...no i najwazniejsze: ma twoj nr telefonu, a co z tym zrobi to juz jego glowa, ty spokojnie wracasz do komfortowej sytuacji czekania na JEGO inicjatywe.
    • bbmkg1 Re: bez hamulców 17.06.11, 14:47
      och więc Kochana, mam nadzieję, że już wzięłaś ten tel i broń cię borze nie czekałaś aż ci przejdzie... "Czekać aż mi przejdzie" - n no to byś starciła, oj moja Droga, trzeba kuć takie żelazo póki gorące, Yyyy sama frajda mieć takie przygody, szkoda tylko że tak rzadko się zdarzają albo kończą się póżniej jakoś prozaicznie... Jestem Twoją "Przyjaciółką", dla fajnych facetów można szokować każde towarzystwo, a jak towarzystwo nie kuma, no to sorr, może kiedyś pojmie.
      Pozdrawiam Cię gorąco, daj znać co się wykluło ;-)
      • alic.ja011 Re: bez hamulców 17.06.11, 15:11
        na razie się kluje - ten mój bliski znajomy jednak nie ma aktualnego numeru, ale bez mrugnięcia okiem i bez zbędnych komentów stwierdził natychmiast, że się dowie, więc oczekuję.
        kumaci kumple - bezcenne...
        • slottka.ja Re: bez hamulców 17.06.11, 18:39
          nosz ile to się będzie kluło,
          jakżem doszła do końca to myślała żeśta już na ołtarzu leżą i się poniewierają po nim na wieki wieków, a tu nic posucha....działaj kobito może wyjdzie z tego jakeś większe porozumienie czego ci życzę of kors:)
        • planespotter Re: bez hamulców 18.06.11, 07:47
          alic.ja011 napisała:

          > na razie się kluje - ten mój bliski znajomy jednak nie ma aktualnego numeru, al
          > e bez mrugnięcia okiem i bez zbędnych komentów stwierdził natychmiast, że się d
          > owie, więc oczekuję.
          > kumaci kumple - bezcenne...

          dziewczyno, nie osiadaj na laurach tylko kombinuj przez inne osoby!!! nawet nie zdajesz sobie sprawy jak rzadko się zdarza taka chemia pomiędzy dwojgiem ludzi, i jeszcze masz farta bo blisko siebie mieszkacie!! walcz, wyjaśniaj sprawę do końca a komentarze (ewentualne) znajomych olewaj!!
    • bbmkg1 Re: bez hamulców 17.06.11, 20:55
      No to Kochana BARDZO SIĘ CIESZĘ! ;-)) Kumaci "koalicjanci" - dar niebios... ;-)
      Oj, trochę ci nawet zazdroszczę, ja i mój maż to już 14 lat razem, ale wierz mi że przeżyłam to samo... oj fajne to sprawki.
      ... Seks na pierwszej randce- a co?! Nie można?! ... oj można, a nawet trzeba czasmi tak sobie zrobić... fajnie jest czasmi tak niespodziewania dla siebie się "puścić"- fajny facet rozgrzesza, a nawet jakby ktoś uznał że nie, to trudno, trzeba też sobie czasami poużywać w grzechu. Bo fajne są grzechy- niektóre ;-))

      Pozdrawiam wszystkich Fajnych Facetów!! Trzeba nas laski trochę rozruszać ;-))
      p.s. Drogie Kobiety proszę się nie oburzać.
      • leziox Re: bez hamulców 17.06.11, 21:34
        Swiete slowa.
        Jak dobrze ze czasami moralisci sa tak pijani ze nie zagladaja na forum.
        • bbmkg1 Re: bez hamulców 17.06.11, 22:05
          oj Leziox... a ci moraliści to chyba jacyś spięci onaniści, i nie dbają oni raczej o swoje zdrowie psychiczne...Oj nie. Gdzie oni są? Trzeba im wskazać adresy okolicznych seksuologów ;-) Podaj namiary tych biednych pijaczków, ja się zajmę wyszukiwaniem lekarzy dobrodziejów. No i zaoszczędzą przy tym trochę kaski: gumki są tańsze niż alkohol... ;-))

          Pozdrawiam
    • poprioniony Re: bez hamulców 18.06.11, 01:33
      Twoja dupa, twoja sprawa, tylko - na Boga! - pomimo, ze pare forumowych
      kwok bez wlasnego zycia, czytajacych z wypiekami na twarzy wynurzenia
      innych forumowiczow ci zasugerowalo dzielenie sie dalszymi detalami,
      oszczedz nam tego.
      Raz, czyta sie to bolesnie jakby sierpa z dupy ciagnal.
      Dwa, chcialabys, zeby ten gach pierdzielil na forum o tym co robicie?
      Kogo to tak naprawde obchodzi poza paroma forumowymi debilkami?
      • chersona Re: bez hamulców 18.06.11, 07:58
        parę forumowych kwok i kogutów, zapomniałeś dodać. bo są tu i chętne, i chętni na dalszą lekturę.
        co do reszty, podzielam Twoje zdanie.
        nazywanie emocji po imieniu wszem i wobec, o ile nie mamy do czynienia ze sztuką, odbiera im siłę i wiarygodność. o wielkim pożądaniu mogłabym mówić tylko w czasie przeszłym a gdyby było, po prostu je przeżywać.
    • alic.ja011 no i tak 18.06.11, 12:14
      Znajomy się nie odezwał z numerem, więc albo nie ustalił [dziwne, w końcu żadna filozofia], ewentualnie nie chce robić przykrości i przyznać, że np. tamten powiedział żeby nie dawać heh

      Trudno, ważne że nie żałuję ani sekundy, kobitki - nie namawiam do rozkładania nóg przed każdym ale jak się zdarzy taaaaaka okazja to bierzcie sprawy w swoje ręce, najlepiej dosłownie :D nawet jak akcja okaże się jednorazowa to i tak będzie co wspominać na starość :D

      pozdrawiam lud, dzięki za doping, i życzę stosunkowo udanego weekendu :D
      • ornithorhynchus_anatinus Re: no i tak 18.06.11, 12:51
        alic.ja011 napisała:

        > Trudno, ważne że nie żałuję ani sekundy, kobitki - nie namawiam do rozkładania
        > nóg przed każdym ale jak się zdarzy taaaaaka okazja to bierzcie sprawy w swoje
        > ręce, najlepiej dosłownie :D nawet jak akcja okaże się jednorazowa to i tak będ
        > zie co wspominać na starość :D

        Trzymam jednak kciuki, żebyście się nawzajem odnaleźli i żeby to się nie okazało jednorazowym fajerwerkiem.
      • planespotter Re: no i tak 18.06.11, 14:31
        tak łątwo dajesz za wygraną? to chyba CI nie zależy, weź próbuj dalej!

        > Znajomy się nie odezwał z numerem, więc albo nie ustalił [dziwne, w końcu żadna
        > filozofia], ewentualnie nie chce robić przykrości i przyznać, że np. tamten po
        > wiedział żeby nie dawać heh
        nie układaj zbędnych i błędnych teorii - to pewna komedia omyłek jest.
        • empeczy Re: no i tak 18.06.11, 17:34
          pewnie jemu nie bylo tak dobrze, jak Tobie, dlatego numeru nie chcial :(
          • yoko0202 Re: no i tak 18.06.11, 18:26
            empeczy napisał:

            > pewnie jemu nie bylo tak dobrze, jak Tobie, dlatego numeru nie chcial :(

            niby tak, ale jednak chyba nie - gdyby mu nie było dobrze [nie tylko w sensie robienia sobie dobrze, ale po prostu przebywania razem, długich rozmów itp.] to by tam nie siedział z nią godzinami tylko sobie po prostu jak najszybciej ulżył, zapiął rozporek i pojechał do domu, nie?
            to samo jakby z góry szykował się tylko na przygodny seks - tu się nie rozkminia wspomnień z dzieciństwa tylko robi swoje w godzinę i spada.

            coś tu jest dziwnego, musi być jakieś logiczne a jednocześnie głupkowato proste wyjaśnienie tego braku kontaktu
            • motley_boy Re: no i tak 21.06.11, 02:29
              Chwytaj okazję, gdy tylko się nawinie. Ja do dziś nie mogę odżałować tego, że nie zareagowałem w odpowiednim momencie na zaloty najlepszej dziewczyny jaką w życiu spotkałem. Prawdę mówiąc ten błąd zepsuł mi ostatnie 2 lata, więc jest za czym płakać.
              Go with the flow!
              • irutxeta Re: no i tak 21.06.11, 10:13
                takiej chemii się nie zostawia na boku,

                ale w miedzy czasie przemyśl tez sobie uczciwie w środku dlaczego teraz go zostawiłaś na boku
                czy to tylko była chęć kontroli sytuacji niekontrolowanej
                chęć pokazania ze jednak jakoś tam rządzę w tej sytuacji chociaż gatki przez głowę leciały
                ze co? ze się cenie?

                są tacy fajni faceci na ziemi którzy wiedza ze się cenisz nawet jeśli idziesz z nim na pierwszej randce/spotkaniu,
                którzy wiedza ze cie nie maja, nie posiadają - tylko dlatego ze był seks,
                są tacy,

                może to jeden z nich?

                tez dałam ciała przy kilku moich chemiach -
                niektóre się ostały,
                niektórym pozwoliłam odejść - po prostu powalała mnie ich siła - destruktywna w dużej mierze (byłam albo bywałam z kimś związana)

                ale do dzisiaj ich pamiętam
                i wiem, ze oni mnie pamiętają

                aż się gorąco robi!!

                szukaj telefonu,
      • milajoo Re: no i tak 21.06.11, 11:57

        Nadal nic?
        Się wciągłam i mnie ciekawość męczy!;)


        alic.ja011 napisała:

        > Znajomy się nie odezwał z numerem, więc albo nie ustalił [dziwne, w końcu żadna
        > filozofia], ewentualnie nie chce robić przykrości i przyznać, że np. tamten po
        > wiedział żeby nie dawać heh
        >
        > Trudno, ważne że nie żałuję ani sekundy, kobitki - nie namawiam do rozkładania
        > nóg przed każdym ale jak się zdarzy taaaaaka okazja to bierzcie sprawy w swoje
        > ręce, najlepiej dosłownie :D nawet jak akcja okaże się jednorazowa to i tak będ
        > zie co wspominać na starość :D
        >
        > pozdrawiam lud, dzięki za doping, i życzę stosunkowo udanego weekendu :D
    • spondeo Re: bez hamulców 25.06.11, 13:14
      Zdobadz nr, walnij cwiartke i dzwon !!!
    • individual666 Re: bez hamulców 26.06.11, 21:38
      Największy polski penis:
      seksbaza.com/forum-czlonek-meski/index.php
    • slottka.ja Re: bez hamulców 08.07.11, 20:37
      byś napisała, czy udało się coś kontakt złapać?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka