papryczka.chili 13.08.11, 15:02 Panowie Ci którzy towarzyszyli zonie jakie macie "wrażenia" Scementowało wasz związek? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
facettt Re: Facet przy porodzie? 13.08.11, 15:20 papryczka.chili napisała: > Panowie Ci którzy towarzyszyli zonie jakie macie "wrażenia" > Scementowało wasz związek? nie. ale popsuc tez nic nie popsulo - po tym katem odpowiedz jest wiec NEUTRALNA tym niemniej, wiecej tego nie powtorze. ogladajac to wszystko - myslalem ze padne ze zmeczenia, lub na atak serca. wiadomo ze robi sie to by dodac partnerce otuchy ale same wrazenia - okropne. nie na moje miekkie serce :) Odpowiedz Link Zgłoś
papryczka.chili Re: Facet przy porodzie? 13.08.11, 15:28 no wiem wiem, ale wodę do picia jej dałeś czółko otarłeś:). Widzisz mojego chłopa to z sali przy 1 dziecku wyrzucili:/.. A przy 2 się poważnie zastanawiam czy chcę by był czy nie... Odpowiedz Link Zgłoś
showmessage Re: Facet przy porodzie? 13.08.11, 17:47 A czemu by to miało cementować związek? Dwa razy byłem z żoną na tej imprezie. Jedyny wzruszający element, którego nie zapomnę to przecinanie pępowiny. Poza tym to raczej bezrefleksyjne działania. Podaj ręcznik, uciśnij, przytrzymaj.... i tak dalej. Myślę że to lepsze niż czekanie aż się urodzi. Lepiej brać udział w tym wszystkim i kontrolować sytuację. Od czasu do czasu opieprzyć personel medyczny jak coś za mało się starają żeby ulżyć małżonce. Odpowiedz Link Zgłoś
e-no-kolego Re: Facet przy porodzie? 13.08.11, 19:09 Brałemczynny udział przy porodzie. Uważam, że to jedej z najbardziej doniosłych zdarzeń w moim życiu. Związało mnieale z dzieckiem bo ż żoną już od dawna nie jestem.:) Odpowiedz Link Zgłoś
kelbalrai Re: Facet przy porodzie? 13.08.11, 20:10 Byłem przy obu. I cieszę się, że tak się stało. Związku dodatkowo to nie scementowało, ale przeżycie było wyjątkowe. Daj facetowi zdecydować, jak nie jesteś pewna. To też jego dziecko (jeśli jego) ;) Odpowiedz Link Zgłoś
magdaxxxx86 Re: Facet przy porodzie? 13.08.11, 21:01 a nie odczuwaliscie pozniej jakiegos podswiadomego obrzydzenia do zony? bo slyszalam ze wiele mezczyzn tak niestety (mimowolnie) reaguje. Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 ??? 14.08.11, 05:00 magdaxxxx86 napisała: > a nie odczuwaliscie pozniej jakiegos podswiadomego obrzydzenia do zony? bo slys > zalam ze wiele mezczyzn tak niestety (mimowolnie) reaguje. Lepiej sie zajac tematem :"podswiadomego obrzydzenia" po seksie na... pierwszej randce !!! Odpowiedz Link Zgłoś
magdaxxxx86 Re: ??? 14.08.11, 12:59 moj drogi, jesli czujesz obrzydzenie przy seksie na pierwszej randce to po prostu go nie uprawiaj. przeciez chyba sila zadna kobieta cie nie zaciagnie... Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Re: ??? 14.08.11, 17:52 magdaxxxx86 napisała: > moj drogi, jesli czujesz obrzydzenie przy seksie na pierwszej randce to po pros > tu go nie uprawiaj. przeciez chyba sila zadna kobieta cie nie zaciagnie... - A ,kto "uprawia seks" na... pierwszej randce ??? Niesmaczne ! Odpowiedz Link Zgłoś
magdaxxxx86 Re: ??? 14.08.11, 18:16 wiec powiedz mi dlaczego (jako kobieta- bo sprawdzialm ze jestes kobieta) tak agresywnie atakujesz mnie, skoro ja nie atakuje osob ktore tego nie robia, i maja do tego prawo, a nie zajmiesz sie atakowaniem np takiego rufusa, ktory najpierw pieprzy co popadnie a pozniej na zonke takiej szanujacej sobie szukal i co wiecej do tej pory ja oszukuje, nie przedstawiajac jej swojego stanowiska w tym temacie? naprawde uwazasz ze ja zasluguje na wieksza pogarde niz tacy mezczyzni jak on? Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Re: ??? 14.08.11, 18:24 Nie lubie ....wciskania nosa w nie swoje..."sprawy" , to wszystko !!! Zastanow sie nad Soba i Swoim postepowaniem ! Odpowiedz Link Zgłoś
magdaxxxx86 Re: ??? 14.08.11, 18:27 zaraz zaraz, czegos tutaj nie rozumiem , skoro nie lubisz wciskania nosa w nieswoje sprawy to dlaczego tak bardzo mnie atakujesz. skoro uwazasz ze to sprawa rufusa ze oszukuje zone , to dlaczego atakujesz mnie nazywajac "lala do dmuchania"? nie uwazasz ze to pewna niespojnosc? czy moze jednak naprawde uwazasz ze facet ma prawo sobie wykorzystac sytuacje a to ty i ja jako kobiety mamy obowiazek "sie szanowac"? nie rozumiem dlaczego atakujesz mnie bo sie opuszczam a nie atakujesz rufusa skoro tez sie puszczal? Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Re: ??? 15.08.11, 06:16 magdaxxxx86 napisała: > zaraz zaraz, czegos tutaj nie rozumiem , skoro nie lubisz wciskania nosa w nies > woje sprawy to dlaczego tak bardzo mnie atakujesz. skoro uwazasz ze to sprawa r > ufusa ze oszukuje zone , to dlaczego atakujesz mnie nazywajac "lala do dmuchani > a"? nie uwazasz ze to pewna niespojnosc? czy moze jednak naprawde uwazasz ze fa > cet ma prawo sobie wykorzystac sytuacje a to ty i ja jako kobiety mamy obowiaze > k "sie szanowac"? nie rozumiem dlaczego atakujesz mnie bo sie opuszczam a nie a > takujesz rufusa skoro tez sie puszczal? "Szanowanie sie" ,to nie obowiazek ,ale jedna z zasad ...moralnych ,z ktora warto byc "za pan brat " ,a nie traktowac jako ...nieaktualnosc i do... lamusa, i mozesz byc pewna ,ze nikt wartosciowy nie bedzie chcial budowac zwiazku z "taka baza" ! chcial budowac zwiazku z tak latwa Odpowiedz Link Zgłoś
magdaxxxx86 Re: ??? 15.08.11, 07:25 ale ja wciaz nie rozumiem dlaczego tak lubujesz sie w atakach na mnie , oszczedzajac rufusa, skoro oboje sie puszczalismy (przy czym mi sie zdarzylo raz , a jemu wiele i w dodatku oszukuje bezczelnie zone nie majac sobie nic do zarzucenia) czyzbys jednak inna miara mierzyla meczzyzn i kobiety? jesli mnie pouczasz moralnie ( w dodatku agresywny sposob) to moze rowniez pouczylabys rufusa? ( ale gdy o nim wspomne to zaslaniasz sie ze nie lubisz wciska nosa w nie swoje sprawy) :/ Odpowiedz Link Zgłoś
zapomnialamnika Re: ??? 16.08.11, 13:08 tez uwazam ze kobieta ktora daje na pierwszej randce jest o wiele bardziej obrzydliwa, bez porownania nawet, od rodzącej żony. wiec zastanow sie nad soba... Odpowiedz Link Zgłoś
magdaxxxx86 Re: ??? 16.08.11, 21:14 no tak kobieta, bo mezczyzna ktory sie puszcza na pierwszej randce na niczym nie traci:)... Odpowiedz Link Zgłoś
rufus1szy Do Cus NIE DO MAGDY 15.08.11, 09:28 cus27 daj sobie z ta dziewczyną spokój, nie dość, że ma swoją dziwną wizje świata i misje do spełnienia jej szerzenia jak zakon krzyżacki to do tego zupełnie nie słucha. Zapędy ma jak w Fatalnym zauroczeniu i ciągnie się jak ... Odpowiedz Link Zgłoś
magdaxxxx86 Re: Do Cus nie do magdy 15.08.11, 13:56 czego niby nie slucham? wiec podaj mi konkretne miejsce w ktorym odpowiedziales na moje pytanie "jak mozesz czuc sie czlowiekiem z zasadami skoro nawet nie potrafisz sie przyznac przed zona do swojej podwojnej moralnosci?" ja tylko chcialabym uslyszec to male wyjasnienie z twojej strony. twoja zona (prawdopodobnie) sie dla ciebie szanowala , ty dla niej nie. piperzyles co popadnie , a pozniej udajesz porzadnego czlowieka. naprawde widzisz w tym logike? Odpowiedz Link Zgłoś
rufus1szy Re: Facet przy porodzie? 14.08.11, 13:16 Najpiękniejsza rzecz jaka mi się w życiu zdarzyła. Żony żal, bardzo długo to trwało, były komplikacje i strasznie cierpiała ale to zuch dziewczyna. Z tego co mówiła to wiem, iż to ze przy niej bylem było dla niej ważne bo czuła się bezpiecznie a ja inaczej pomoc jej nie moglem jak po prostu przy niej być. Potem okazało się, ze to była opaczność boża bo poród nie przebiegał prawidłowo i trzeba było się podrzeć na parę osób. Odpowiedz Link Zgłoś
lepian4 Re: Facet przy porodzie? 17.08.11, 08:30 Ja tez zjebalem polozna, choc nie bylo komplikacji i po niecalej godzinie bylo juz po sprawie. Zonce nawet bardzo to przypadlo do gustu. Odpowiedz Link Zgłoś
swiete.jeze Re: Facet przy porodzie? 14.08.11, 14:35 papryczka.chili napisała: > Panowie Ci którzy towarzyszyli zonie jakie macie "wrażenia" > Scementowało wasz związek? Tak hipotetycznie sobie myślę, że chyba wolałabym, żeby był ze mną ktoś, kto przynajmniej raz już przez to przeszedł niż nawet najbardziej ukochany mężczyzna. Odpowiedz Link Zgłoś
magdaxxxx86 Re: Facet przy porodzie? 14.08.11, 14:45 tez tak mysle:) mama w tym temacie jest niezastapiona:) Odpowiedz Link Zgłoś
kornelia111 Re: Facet przy porodzie? 14.08.11, 19:04 Z własnego doświadczenia: mój mężczyzna był przy porodzie. Nie wyobrażał sobie innej mozliwości, ja też nie. Zawsze twierdził i twierdzi do dzisiaj, że to był jeden z najszczęśliwszych dni w jego życiu, chociaż też jeden z najtrudniejszych. Nie wyobrażam sobie obecności przy mnie w takiej chwili kogoś innego, a zwłaszcza mojej mamy. Wychodziłam i wychodzę z założenia, że dziecko "zrobiliśmy" z moim facetem, a nie z matką i to jego zadanie, aby sprawę doprowadzić do szczęśliwego końca, a nie zwalać robotę na teściową. Odpowiedz Link Zgłoś
magdaxxxx86 Re: Facet przy porodzie? 14.08.11, 19:07 to fajnie bo trafilas na odpowiedzialnego faceta:) choc z drugiej strony ja rozumiem ze niektorzy mezczyzni nie bardzo maja ochote w tym uczestniczyc i mysle ze w takich wypadkach lepiej nie zmuszac:) wazne by to byla inicjatywa faceta , nic na sile. Odpowiedz Link Zgłoś
kornelia111 Re: Facet przy porodzie? 14.08.11, 19:22 Z tym się zgadzam. Nic na siłę. Ale też o porodach krążą na forach czasem takie wyssane z palca opowieści rodem z krwawych horrorów. I jeżeli każdy, także mężczyzna, sobie poczyta to przechodzi mu ochota na towarzyszenie partnerce, a kobiecie na posiadanie dzieci w ogóle. A tak naprawdę większość tego procesu (oczywiście jeżeli nie ma komplikacji) jest dość nudna. Dopiero sama końcówka wymaga pewnej mobilizacji, ale to trwa krótko. Tak, że osoba towarzysząca potrzebna jest kobiecie przede wszystkim dla towarzystwa i zabicia czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Facet przy porodzie? 17.08.11, 02:03 > Tak, że osoba towarzysząca potrzebna jest kobiecie przede wszystkim dla towarzystwa i > zabicia czasu. Dokladnie! Mojego przy pierwszym porodzie polozna wyslala do domu (bo nic sie do rana nie bedzie dziac) i za drugim razem juz na to nie pozwolilam ;-). > wazne by to byla inicjatywa faceta , nic na sile. A nie ma juz nic posrodku? To znaczy mezczyzna niezdecydowany ;-). Jakbym ja powiedziala, ze nie chce, zeby moj maz byl ze mna, to on z radoscia by zostal w domu. Ale ja chcialam, wiec on poszedl. Stwierdzil, ze jakie by to okropne nie bylo, to nie wyobraza sobie, zeby zostawic kobiete sama w takiej chwili, jezeli ona tego potrzebuje. Czy to bylo "na sile"? Odpowiedz Link Zgłoś
grosz-ek Ja byłem przy każdych narodzinach 14.08.11, 21:35 całej mojej czwórki rozrabiaków. Za każdym razem wielkie przeżycie. Mocno angażowałem się w pomaganie/wspieranie żony. Nie zaglądałem tam, gdzie nie trzeba, ani też żadnemu z nich nie przecinałem pępowiny (nie maiłem takiej odwagi, a i stan moich rozdygotanych rąk nie był zachęcający). Po każdej akcji obiecywałem sobie, patrząc na wysiłek mojej żony, że tym razem zawiąże sobie na supełek. Ale jestem szczęśliwy, że byłem nie tylko przy poczęciu, ale także i przy narodzinach z każdego z moich dzieci. Odsuwanie mężczyzn od porodu uważam za wyrządzanie im wielkiej krzywdy. Każdy z niech powinien mieć możliwość zmierzenia się z konsekwencjami swojej miłości. Tak powstaje odpowiedzialność. Za nowo narodzone dziecko i za jego matkę. Do ojcostwa trzeba dorosnąć. Nie będzie dobrym ojcem ktoś, kto uważa, że dzieci biorą się ze szpitala ... Odpowiedz Link Zgłoś
sokolasty Re: Facet przy porodzie? 15.08.11, 16:37 Brałem udział w porodzie drugiego dziecka (w poczęciu ZTCW też :) ). Z mojego punkty widzenia nie zmieniło to związku, a małejżonki nie pytałem. W każdym razie było to dla niej ważne, że byłem i takie babskie duperele :) Odpowiedz Link Zgłoś
czajek76 Re: Facet przy porodzie? 15.08.11, 17:40 Bylem przy obu, pierwszy CC drugi naturalny. Widzialem wszystko ze szczegolami, patrzylem zafascynowany. Nie zrobilo mi sie slabo, nie odwrocilem glowy ani na chwile. Z pewnoscia zaliczam je do najwznioslejszych i najpiekniejszych chwil w moim zyciu. Co do kwestii intymnych, to jesli cokolwiek sie zmienilo to tylko na lepsze (ale to juz temat na oddzielny watek :-) Ale moge zrozumiec ze nie kazdy tak ma. Dlatego lepiej zapytac sie szczerze i jesli Malz nie reflektuje to nie nalezy ciagnac na sile. Powodzenia :-) Odpowiedz Link Zgłoś
magdaxxxx86 Re: Facet przy porodzie? 15.08.11, 18:02 haha najbardziej mi sie spodobalo "patrzylem zafascynowany":D:D:D:D ty to chyba lubisz krew ;) Odpowiedz Link Zgłoś
czajek76 Re: Facet przy porodzie? 15.08.11, 21:40 Krew jest tylko jednym z elementow krajobrazu. Zapytaj kardiochirurga czy jest cos wspanialszego niz widok po udanej operacji :-) Odpowiedz Link Zgłoś
magdaxxxx86 Re: Facet przy porodzie? 15.08.11, 21:43 heh ale zeby byc chirurgiem trzeba miec predyspozycje i byc bardzo odpornym psychicznie:) tak samo jest w przypadku porodow- tylko dla prawdziwych twardzieli:D my kobiety niestety nie mamy wyboru ;) musimy w tym uczestniczyc:P Odpowiedz Link Zgłoś
violon-czela Re: Facet przy porodzie? 22.08.11, 12:20 "tak samo jest w przypadku porodow- tylko dla prawdziwych twardzieli:" powiedziałabym raczej tylko dla rozsądnych prawdziwych mężczyzn a nie dla "mamei " Odpowiedz Link Zgłoś
lepian4 Re: Facet przy porodzie? 17.08.11, 08:41 Wspominasz krwawy final, do tego momentu, przynajmniej akustycznie jest jak przy poczeciu. Pupka tez fajnie wypieta. Ech, bylo na co popatrzec! Odpowiedz Link Zgłoś
magdaxxxx86 Re: Facet przy porodzie? 17.08.11, 14:37 wiesz jesli preferujesz na ostro, to moze byc podobnie i do finalu;) Odpowiedz Link Zgłoś
gragas Re: Facet przy porodzie? 18.08.11, 12:59 Szacun czajek76, ja raczej bym tak nie mógł... Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Facet przy porodzie? 16.08.11, 06:27 Nie wszystkie wydarzenia w zyciu sa mile i wesole, i czasami trzeba uczestniczyc w tych nieco mniej przyjemnych. Kobieta nie ma raczej wyboru, czy uczestniczyc w porodzie wlasnego dziecka ;-), czy nie. Mezczyzna moze sie z tego wypisac, ale moze tez jej tym czasie pomagac swoja obecnoscia. Wbrew pozorom porod, to nie glownie krwawe akcje i wrzaski, ale dlugi, monotonny i dosc bolesny process, w czasie ktorego bardzo przydaje sie obok ktos zyczliwy i pomocny. Moj maz byl ze mna na porodowce dwukrotnie, a on jest z tych co mdleje na widok krwi i nie lubi ogladac seriali medycznych. W kluczowym momencie stal po prostu przy mojej glowie, a nie przy nogach ;-). Traumy zadnej, ani obrzydzenia po tym nie czul, za to mamy pare fajnych wspolnych wspomnien. Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Re: Facet przy porodzie? 17.08.11, 06:28 Dzieki obecnosci meza przy porodzie zyje i nasz syn , i ja ! Odpowiedz Link Zgłoś
violon-czela Re: Facet przy porodzie? 22.08.11, 12:06 Mimo iż nie jestem mężczyzną wypowiem się. Osobiście nie chciałabym partnera przy porodzie bo drażnią mnie "pocieszanki" itp duperele. W trakcie głupiej miesiączki najlepiej jest jak partner przyniesie mi wodę i np tabletkę i zmyje się jak najdalej - wiem niewdzięcznica jestem. :D Natomiast w tych moich motywach nie ma mowy o tym żeby brak obecności partnera przy porodzie był spowodowany moją obawa o to że mnie więcej nie dotknie bo traumy dostanie. W życiu bym z taka 'mameją" nie chciała żyć! Bo życie to nie tylko piękne obrazki. Podczas porodu to tez jestem ja i nie mam zamiaru tego ukrywać. Czytałam wypowiedź jednej księżniczki która męża nie chce widzieć dopóki nie będzie w łóżku szpitalnym ogarnięta z różowiutką dzidzią - szkoda że biednemu mężusiowi jeszcze nie wciśnie że znalazła dziecko na pępku po tym jak wypowiedziała 3 razy czarodziejskie słowo. Gdybym była z tych co potrzebują wsparcia - chciałabym partnera przy porodzie - nie zmuszała bym go ale gdyby mi wyjechał że on się boi o seks to pożegnalibyśmy się. Z estetą podatnym na traumy nie mam zamiaru żyć bo o ile (jak wiele księżniczek czyni )jest możliwe ukrycie wycięcia macicy niby podczas wizyty u siostry Ani to usunięcia piersi czy starości nie ukryję a przecież jak on sobie uświadomi że kobieta się starzeje, nie ma piersi itp to szoku dozna. Dodam również że jakby parter nie chciał być przy porodzie mimo iż ja tego potrzebuje argumentując to tym, że on się boi tego że ja będę cierpieć a on nic nie będzie mógł zrobić albo gdybym wiedziała ze panicznie boi się krwi była bym w stanie to zrozumieć i nie nalegać - człowiek może źle znosić takie widoki, może nazwać to koszmarem i nie chcieć brać w tym udziału więcej ( kobiety tez nazywają to koszmarem i nie chcą czasem powtórki ) ale traumy na zasadzie "nigdy więcej cie nie dotknę jak zobaczę", "nie będzie seksu jak ujrzę" to jakaś patologia. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Facet przy porodzie? 23.08.11, 04:23 Ja sama nie wiedzialam, co w temacie mysle, ale maz powiedzial, ze absolutnie musi byc, bo przeciez sama sobie nie poradze :P Zreszta mial racje, bardzo duzo wsparcia mi dal i to nie tylko dzialaniem (glownie podnoszeniem mnie wyzej na lozko co jakis czas i podawaniem wody ;)) ale tez sama swoja obecnoscia. Widziam wszystko, a nawet wiecej niz ja, po wszystkim pare dni dochodzil do siebie :) I jakos nabral do mnie respektu i wydaje mi sie, ze mocniej mnie kocha, choc to ciezko wytlumaczyc. Odpowiedz Link Zgłoś