sibeliuss
23.08.11, 10:10
Nikt mnie nie odbierał ze szkoły. Jak wszyscy moi rówieśnicy, biegałem z kluczem na szyi. Sam chodziłem na plac zabaw i nikt mnie nie porwał. Biłem się z kolegami do pierwszej krwi, jadłem owoce prosto z drzewa, głaskałem bezpańskie koty, nie byłem szczepiony na pneumokoki, ospę, świnkę czy różyczkę, a w przychodni dawali mi zastrzyki z gentamycyny. A jednak przeżyłem i nie jestem inwalidą.
www.zgredaktor.pl/2011/08/20/rozbijcie-te-klosze/