drzwi.do.lasu
02.01.12, 22:06
poznałam rok temu pewnego faceta.
z powodu odleglosci nasza znajomosc miala charakter wirtualny,ale oczywiscie docelowo chcielismy sie poznac blizej. byly wiec rozmowy na gg, smsy itp.
tylko jakims dziwnym trafem do spotkania nie moglo dojsc, on zawsze sie czyms wymawial, a to praca, a to matka chora, a to znajmemu trzeba pomoc.
w koncu sie spotkalismy po jakis 4 miesiacach pisania. i...? no wlasnie, nie wiem co poszlo nie tak, ale on przestal sie odzywac. a mi sie zdawalo, ze bylo ok i chyba na idiotke nie wyszlam. a on zamilkl bez wyjasnienia, tak poprostu.
po 3 tyg sie odezwalam i... troche mu nawrzucalam. nie by go przekonywac do siebie, tylko by sie pozegnac, bo w sumiemilo sie gadalo przez dlugi czas. on chyba sie na to obrazili mnie objechal nieco. no i byl niby koniec, tak myslalam. cos sie spieprzylo, chyba moja wina, za bardzo mu nawrzucalam i... no ale czemu nagle przestal sie do mnie odzywac wtedy? fotki mu wyslalam, wiedzial, ze jestem, no wlasnie, maszkara czy nie.
minelo kilka miesiecy i od znow sie odzywa na swieta. i taki k&%¤%¤# mily i slodki !!!
i o niczym nie wspomina z przeszlosci. i cos jakby chcial sie spotkac zagaduje.
panowie wytlumaczcie mi prosze co jest z nim, bo ja durna kobieta nie kumam :(