Dodaj do ulubionych

Bezrobotny...co mówić?

26.02.12, 01:19
Od czterech miesięcy jestem bez pracy i choć szukam na razie nic nie udało mi się znaleźć. Cały czas mam nadzieję, że już za tydzień lub dwa.
Pojawił mi się problem, co mówić pracującym kolegom. Przestałem się z nimi spotykać, bo nie wiem co im powiedzieć. Dodatkowo, zawsze byłem raczej skupiony na pracy - nie mam hobby. Nie mogę opowiedzieć ani o nowej wycieczce, ani o nowym samochodzie. Wszyscy zawsze i wszędzie mówią głównie o pracy.
Nie mogę nic trwałego zacząć, bo a nuż praca będzie poza miejscem zamieszkania, będę musiał rzucić to co zacząłem i wyjechać?
Obserwuj wątek
    • leziox Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:24
      Poszukaj innych bezrobotnych i gadaj z nimi.
      • olek_m Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:26
        Głupszej rady nie słyszałem. A jak dowiem się o nowej robocie, jak nie spotykam się z ludźmi?

        leziox napisał:

        > Poszukaj innych bezrobotnych i gadaj z nimi.
        • leziox Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:30
          To bylo raczej glupie pytanie.A jak sie roboty szuka,to chyba sam powinienes wiedziec.Doradzilem ci tylko w temacie braku tematów.Po co sie zadawac z ludzmi,z ktorymi nie ma o czym rozmawiac.
          Pomysl tylko-bezrobotni maja ten temat obgadany,moze maja jakies rady,tematy do obgadania.Samochody pewnie juz sprzedali,nie musza niczym szpanowac i lansowac.
          Bezrobocie to nie choroba ani trád,to sie miewa ale sie z tego wychodzi.
          Radzilbym ci sie zastanowic nad kolegami,ktorych sie wstydzisz,prawdziwi koledzy powinni pradzic w kazdej sytuacji a jesli nie to niech spieprzaja.
          • olek_m Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:39
            leziox napisał:

            > To bylo raczej glupie pytanie.A jak sie roboty szuka,to chyba sam powinienes wi
            > edziec.Doradzilem ci tylko w temacie braku tematów.

            Ale niezbyt mądrze! Po co rozmawiać z kimś, kto nic nie ma do powiedzenia?

            Po co sie zadawac z ludzmi,z
            > ktorymi nie ma o czym rozmawiac.

            No właśnie! Po co rozmawiać z innymi bezrobotnymi?

            > Pomysl tylko-bezrobotni maja ten temat obgadany,moze maja jakies rady,tematy do
            > obgadania.

            Jesteś raczej bezmyślny, że tak ci powiem prosto z mostu. Bezrobocie to nie jest narodowość i raczej z nimi nie mam wspólnego tematu.

            > Samochody pewnie juz sprzedali,nie musza niczym szpanowac i lansowac

            Nie wiem - ja raczej bym pomyślał o kupieniu, żeby móc szukać pracy.

            > .
            > Bezrobocie to nie choroba ani trád,to sie miewa ale sie z tego wychodzi.

            Z twojego postu wynika, że to jest trąd i trzeba się gzić we własnym gronie.

            > Radzilbym ci sie zastanowic nad kolegami,ktorych sie wstydzisz,

            Ja się wstydzę swojej sytuacji, ale oni nie.

            prawdziwi koledz
            > y powinni pradzic w kazdej sytuacji a jesli nie to niech spieprzaja.

            To ja spieprzam bo nie mam nic do zaoferowania.
            • leziox Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:42
              Olus,nie szalej i nie rozbieraj cudzych wypowiedzi na atomy,a poza tym nie obrazaj posadzeniami o bezmyslnosc ludzi ktorych nie znasz.
              Masz jakis klopot to piszesz o nim na forum,a tu ci sie usiluje pomóc.W rózny sposob.
              Wycieczkami osobistymi nic nie uzyskasz,a swojego wrodzonego IQ tez nie podwyzszysz w ten sposob.
              Uspokoj sie,wypij co na luzaczek i jak juz bedziesz gotowy na inteligentna wypowiedz,to zglos sie znowu.
              • olek_m Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:44
                A czytałeś swoją radę? Porównaj z radą Girl i złóż trochę samokrytyki.

                • leziox Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:47
                  Samokrytyke Olus,to sie skladalo na zjazdach partyjnych.Ale jesli juz zapomniales,to nie sa te czasy.Przyszlo nowe.
                  Ja wiem,ze czasami ciezko z tym sobie poradzic.Ale trzeba sie przynajmniej starac.
                  • olek_m Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:49
                    Trochę nie na temat.
                    • good_morning Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 11:09
                      ze nie masz pracy oczywiscie
                      kontakty z ludzmi, ktorzy maja prace moga zaowocowac w przyszlosci posiadaniem tejze przez ciebie
                      ale jak chcesz, to mozesz nie wierzyc (niemnije o pracy etatowej, ktora teraz wykonuje dowiedzialam sie wczesniej, niz zostala ogloszona. bo znalam kogos, kto wlasnie tam pracuje i uwaga uwaga, spotykalam sie z ta osoba, by pogadac czasami)
    • i.am.girl Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:29
      mam kolegę, zaczeło się tak samo, teraz jest rok bez pracy bo siedzi caly czas w domu ze strachu ze ktos go zapyta gdzie wpracuje. nie zamykaj się w domu bo źle sie skonczy.
      Jak Cię ktoś pyta to odpowiadaj że nie znalazłeś nic jeszcze onteresującego,ale jakby coś słyszał to niech Ci da znać. I tyle, żadna filozofia
      • olek_m Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:35
        i.am.girl napisała:

        > mam kolegę, zaczeło się tak samo, teraz jest rok bez pracy bo siedzi caly czas
        > w domu ze strachu ze ktos go zapyta gdzie wpracuje. nie zamykaj się w domu bo ź
        > le sie skonczy.
        No właśnie tego się obawiam.


        > Jak Cię ktoś pyta to odpowiadaj że nie znalazłeś nic jeszcze onteresującego,ale
        > jakby coś słyszał to niech Ci da znać. I tyle, żadna filozofia

        Jest trochę filozofia, bo jestem człowiekiem sukcesu. Chciałbym się móc pochwalić. Z drugiej strony wiem, że powinienem mieć inne tematy, ale... nie mam.
        • leziox Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:45
          No wlasnie widac,jaki z ciebie czlowiek sukcesu.Na razie bezrobotny.
          Brawo!
          • olek_m Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:47
            Dzięki człowieku za dobre słowo.
            • leziox Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:50
              Na zdrowie czlowieku,chociaz to tez troche nie na temat.
              Jesli jednak w taki sam sposob rozmawiasz z przyszlymi pracodawcami,no to zycze ci wiele szczescia w znalezieniu kolejnej pracy.
              • olek_m Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:54
                Właśnie w tym problem, jak się niesfrustrować.

                leziox napisał:

                > Na zdrowie czlowieku,chociaz to tez troche nie na temat.
                > Jesli jednak w taki sam sposob rozmawiasz z przyszlymi pracodawcami,no to zycze
                > ci wiele szczescia w znalezieniu kolejnej pracy.
          • chromeck Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:54
            qrwa gdybym miał konto na fejsbuku to bym kliknął ze l;ubiem to.. :D
            • olek_m Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 02:17
              chromeck napisał:

              > qrwa gdybym miał konto na fejsbuku to bym kliknął ze l;ubiem to.. :D
              czyli proponujesz, żebym zrobił z mojego bezrobocia temat.publiczny na facebooku?
              Ewentualnie, żeby zrobić karierę jako bloger tematów bezrobocia. Pomysł, jak pomysł radykalny i bez możliwości odwrotu.
              • chromeck Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 02:28
                bez odwrotu.. :) ale póki co to rząd Ci kłód pod nogi nie rzuca..
                a jakie perspektywy.. rozwoju:D
                i to nie tylko na Polskim rynku..
                • kalllka Re: Bezrobotny ? 26.02.12, 15:42
                  dla mnie, od poczatku bylo wiadomo, ze temat skrecasz pod publiczke.
                  arogancko bezmyslny sposob twojej wypowiedzi wsazuje ze nie szanujesz ludzi, a bycie bezrobotnym dla Ciebie to smieszne frajerstwo, badz kalectwo
                  mysle tak jak lesio, ze masz problem ze soba.
                  • olek_m Re: Bezrobotny ? 26.02.12, 15:51
                    Szczerze? Oczywiście.

                    Uważam, że nie posiadanie pracy to wstyd.

                    Ale dostrzegam też, że gdybym miał fajne hobby i gdybym spędzał czas z przyjaciółmi spoza pracy, najlepiej kolegami o wspólnych zainteresowaniach, to teraz nie miałbym tego stresa.

                    Po prostu koncentracja na samej pracy, jednostronny skręt w osobowości, jest szkodliwa.

                    Dodatkowo, kobiety, jak to sobie można wyczytać na wielu forach kobiecych, myśląc o mężczyźnie, myślą tylko o jednym.


                    kalllka napisała:

                    > bycie bezrobotnym dla Ciebie to smieszne frajerstwo, badz kalectwo
                    > mysle tak jak lesio, ze masz problem ze soba.
                    • kalllka Re: Bezrobotny ? 26.02.12, 16:09
                      nie wiem czy umiesz zidentyfikowac swoj problem, z powierzchownego sposoby wypowiedzi wynika raczej, ze stosujesz tzw czeski blad- spychologie.
                      a nakrecajac temat w nieskonczonosc pompujesz se wyobraznie.

                      p.s
                      taki sam sposob- osobliwe kryteria ( zamiast ogolnych wartosci) przyjales w dyskusji z facetttem.
                      • olek_m Re: Bezrobotny ? 26.02.12, 16:12
                        Co masz na myśli?

                        kalllka napisała:

                        > nie wiem czy umiesz zidentyfikowac swoj problem, z powierzchownego sposoby wypo
                        > wiedzi wynika raczej, ze stosujesz tzw czeski blad- spychologie.
                        > a nakrecajac temat w nieskonczonosc pompujesz se wyobraznie.
                        >
                        > p.s
                        > taki sam sposob- osobliwe kryteria ( zamiast ogolnych wartosci) przyjales w dys
                        > kusji z facetttem.
                        • kalllka Re: Bezrobotny ? 26.02.12, 16:23
                          najprosciej rzecz ujmujac nie umiejeac sie zabrac do rzeczy
                          liczysz na gotowca- wybrzydzajac.
                          tu podbijasz smetna dyskusje o niczym. mysle ze jestes stalym inspiratorem forow i od lat uprawiasz jedyny taki zawod w sieci. pl- naganiasz.
                          • olek_m Re: Bezrobotny ? 26.02.12, 16:26
                            A konkretnie? I ludzkim językiem?

                            Pomyśl przez chwilę, ze jesteś facetem i długość twojego członka zależy od twojej pracy. Co byś mówiła?


                            kalllka napisała:

                            > najprosciej rzecz ujmujac nie umiejeac sie zabrac do rzeczy
                            > liczysz na gotowca- wybrzydzajac.
                            > tu podbijasz smetna dyskusje o niczym. mysle ze jestes stalym inspiratorem foro
                            > w i od lat uprawiasz jedyny taki zawod w sieci. pl- naganiasz.
                            • kalllka Re: Bezrobotny ? 26.02.12, 17:24
                              tu masz swoj przyklad:
                              "A konkretnie? I ludzkim językiem?"
                              twoja napastliwa maniera ( sposob wypowiedzi ) jest nie do przyjecia,
                              tyle w temacie forowania.
                              • olek_m Re: Bezrobotny ? 26.02.12, 18:10
                                Nie do zrozumienia są twoje wypowiedzi na forum. A co jest niezrozumiałe, nie może też być przyjęte.

                                kalllka napisała:
                                > twoja napastliwa maniera ( sposob wypowiedzi ) jest nie do przyjecia,

                    • koham.mihnika.copyright Re: Bezrobotny ? 27.02.12, 07:20
                      > Dodatkowo, kobiety, jak to sobie można wyczytać na wielu forach kobiecych, myśl
                      > ąc o mężczyźnie, myślą tylko o jednym.

                      czytajac forum kobieta, znajdziesz wiele przykladow, ze kobiety nie mysla o jednym, ale o dwu albo grupie. Znajdz cos dla siebie.
          • koham.mihnika.copyright Olus, ja mialem fart. Dostalem prace po trzech 26.02.12, 10:13
            podaniach. Pracuje do tej pory w jednej firmie. Znam ludzi, ktorzy wypelnili SETKI podan. Sam tez przyjmowalem do pracy i wiem, jakie katusze przechodza kandydaci.
            Ustal sobie plan dzialania i dzialaj. Rozmawiaj z ludzmi, bo wielokrotnie praca jest poza obiegiem oficjalnym.
            Z czasem ci skora zgrubieje i bedzie latwiej.
    • anna_sla Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:50
      słuchaj no każdy mówi o tym, w jakim środowisku żyje.. ja np. ciągle gadam o domu i rodzinie :P

      Powiedz prawdę, po co owijać w bawełnę. Każdemu się zdarza gorszy okres, to normalne, nie musisz zaraz popadać w kompleksy.
      • olek_m Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 01:53
        anna_sla napisała:

        > słuchaj no każdy mówi o tym, w jakim środowisku żyje.. ja np. ciągle gadam o do
        > mu i rodzinie :P
        Ale ja jestem facetem. A trudno, żeby facetowi bez roboty, zwłaszcza takiemu co siedzi w domu, szło dobrze w rodzinie.

        >
        > Powiedz prawdę, po co owijać w bawełnę. Każdemu się zdarza gorszy okres, to nor
        > malne, nie musisz zaraz popadać w kompleksy.
        Kobiecie tak, raz na pełnię księżyca. Ale facet przecież zawsze może...

        • anna_sla Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 02:15
          olek_m napisał:

          > anna_sla napisała:
          >
          > > słuchaj no każdy mówi o tym, w jakim środowisku żyje.. ja np. ciągle gada
          > m o do
          > > mu i rodzinie :P
          > Ale ja jestem facetem. A trudno, żeby facetowi bez roboty, zwłaszcza takiemu co
          > siedzi w domu, szło dobrze w rodzinie.

          to był przykład tylko. Jak ktoś pracuje gada o pracy, jak ktoś nie pracuje gada o domu, działce jeśli ma i na niej robi itp., a jak ktoś ma tyle kasy, że nie pracuje i ciągle podróżuje gada o podróżach.. Ot co.

          > > Powiedz prawdę, po co owijać w bawełnę. Każdemu się zdarza gorszy okres,
          > to nor
          > > malne, nie musisz zaraz popadać w kompleksy.
          > Kobiecie tak, raz na pełnię księżyca. Ale facet przecież zawsze może...

          oj nie przesadzaj. Im dłuzej siedzisz w domu tym bardziej tracisz poczucie własnej wartości i nie w oczach innych tylko swoich.
          • olek_m Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 02:38
            anna_sla napisała:
            ale ja mogę opowiadać wyłącznie o tak fascynujących tematach jak bezskuteczne poszukiwanie pracy, problemy z żoną, czy też złamanie ręki. Ja bym uciekł na miejscu moich rozmówców.
            > olek_m napisał:


            Ja wiem, że jestem potencjalnie wartościową osobą, wystarczy, że znajdę pracę.
            Oczywiście, nie muszę dodawać, że także mi nie staje...


            >
            > > anna_sla napisała:
            > >
            > > > słuchaj no każdy mówi o tym, w jakim środowisku żyje.. ja np. ciągl
            > e gada
            > > m o do
            > > > mu i rodzinie :P
            > > Ale ja jestem facetem. A trudno, żeby facetowi bez roboty, zwłaszcza taki
            > emu co
            > > siedzi w domu, szło dobrze w rodzinie.
            >
            > to był przykład tylko. Jak ktoś pracuje gada o pracy, jak ktoś nie pracuje gada
            > o domu, działce jeśli ma i na niej robi itp., a jak ktoś ma tyle kasy, że nie
            > pracuje i ciągle podróżuje gada o podróżach.. Ot co.
            >
            > > > Powiedz prawdę, po co owijać w bawełnę. Każdemu się zdarza gorszy o
            > kres,
            > > to nor
            > > > malne, nie musisz zaraz popadać w kompleksy.
            > > Kobiecie tak, raz na pełnię księżyca. Ale facet przecież zawsze może...
            >
            > oj nie przesadzaj. Im dłuzej siedzisz w domu tym bardziej tracisz poczucie włas
            > nej wartości i nie w oczach innych tylko swoich.
            • koham.mihnika.copyright wiesz, mnie przeciwnosci mobilizuja 26.02.12, 10:16
              zaciskam zeby i zapier m do przodu.
      • koham.mihnika.copyright o jezdzie samochodem tez ;-{) nt 26.02.12, 10:14

    • koham.mihnika.copyright gdzie robisz? u brata. a brat? pracy szuka. 26.02.12, 04:09
      to juz masz pomysl na dialog z kolega.
      • olek_m Re: gdzie robisz? u brata. a brat? pracy szuka. 26.02.12, 08:46
        czyli
        zamienić w żart? Ale to zabrzmi jak rada dla prawiczka, żeby zażartowa z propozycji kochania się z dziewczyną.




        koham.mihnika.copyright napisał:

        > to juz masz pomysl na dialog z kolega.
        • nom73 Re: gdzie robisz? u brata. a brat? pracy szuka. 26.02.12, 09:29
          Im więcej osób z Twojego otoczenia będzie wiedziało, że szukasz pracy tym większe prawdopodobieństwo, że coś znajdziesz, bo ktoś może coś słyszał, widział w gazecie jakieś ogłoszenie i Ci przekaże. Brak pracy to nie powód do wstydu.
          • olek_m Co mówić? 26.02.12, 09:49
            Może tak, ale jeszcze nie przekroczyłem tego Rubikonu, żeby publicznie powiedzieć, że nie mam roboty.

            nom73 napisał:

            > Im więcej osób z Twojego otoczenia będzie wiedziało, że szukasz pracy tym więks
            > ze prawdopodobieństwo, że coś znajdziesz, bo ktoś może coś słyszał, widział w g
            > azecie jakieś ogłoszenie i Ci przekaże. Brak pracy to nie powód do wstydu.
            • koham.mihnika.copyright wstyd to krasc, jesli szukasz uczciwie pracy, to t 26.02.12, 10:07
              tylko powod do pochwaly. Juz miales rade - wiecej znajdziesz rozmawiajac z ludzmi. Tu w Australii byly przypadki, ze facet stawal z tablica przy ruchliwej ulicy. Z reguly zainteresowala sie telewizja. Nastepnego dnia mial prace.
              Jak mnie komuna zwolnila z pracy to szukalem az do skutku. Jesli masz "chodiwy" zawod typu socjolog, politolog to sie naucz fachu (rzemiosla). Jako emigrant powiem ci tylko tyle, zadna praca nie hanbi.
              • olek_m Re: wstyd to krasc, jesli szukasz uczciwie pracy, 26.02.12, 11:06
                Nie sądzę, że mam problem w szukaniu pracy. Wiem, że to.musi potrwać i jestem przygotowany na jakiś rok jeszcze np. finansowo.
                W otrzymaniu sensownej pracy i płacy nie pomaga jednak autoprezentacja jako ofiara losu.
                Gdybym wiedział, że zatrudnią mnie za pół roku to bym to.odpowiednio przedstawił. Od paru mięsięcy praca ma być za dwa tygodnie i to powoduje moje rozterki.
                • good_morning Re: wstyd to krasc, jesli szukasz uczciwie pracy, 26.02.12, 11:13
                  to nie prezentuj sie jak ofiara losu
                  bo tu jednak prezentujesz sie jako taka ;P
                  chyba,ze masz rozrywke w zbijaniu kolejnych argumentow, coby wyszlo na twoje, no to baw sie dobrze!
                  • olek_m Re: wstyd to krasc, jesli szukasz uczciwie pracy, 26.02.12, 12:13
                    Wiesz - nie wiem co o tym myśleć. I nie chcę myśleć za dużo o przyczynach dla których nie mam pracy - taka refleksja przyjdzie później.

                    Natomiast przyznasz, że szereg rad nie była zbyt przemyślana.


                    good_morning napisała:

                    > to nie prezentuj sie jak ofiara losu
                    > bo tu jednak prezentujesz sie jako taka ;P
                    > chyba,ze masz rozrywke w zbijaniu kolejnych argumentow, coby wyszlo na twoje, n
                    > o to baw sie dobrze!
          • corgan1 im więcej osób będzie wiedziało ze szukasz pracy 26.02.12, 16:03
            > Im więcej osób z Twojego otoczenia będzie wiedziało, że szukasz pracy tym więks
            > ze prawdopodobieństwo, że coś znajdziesz, bo ktoś może coś słyszał, widział w g
            > azecie jakieś ogłoszenie i Ci przekaże. Brak pracy to nie powód do wstydu.

            ...tym więcej osób będzie starało Cie unikać żebyś przypadkiem nie poprosił ich o pracę a oni będą się mało komfortowo czuć Ci odmawiając albo opowiadając jakieś pierdoły np. o tym jak napisać cv.
            • olek_m Re: im więcej osób będzie wiedziało ze szukasz pr 26.02.12, 16:05
              Tak właśnie - masz rację. W końcu są ludzie, którzy mi pierdół nie wciskają.

              corgan1 napisał:
              .
              >
              > ...tym więcej osób będzie starało Cie unikać żebyś przypadkiem nie poprosił ich
              > o pracę a oni będą się mało komfortowo czuć Ci odmawiając albo opowiadając jak
              > ieś pierdoły np. o tym jak napisać cv.
      • olek_m Przykład dialogu 26.02.12, 13:13
        "Re: gdzie robisz? u brata. a brat? pracy szuka."

        Nie bardzo. Moje związki rodzinne są raczej mało zachęcające. Wolę zajmować się pracą.
        • koham.mihnika.copyright to byl zart, jesli nie zlapales, to faktycznie 26.02.12, 13:49
          poziom stresu jest bardzo wysoki.
          Dopowiem innym powiedzeniem - Smiech jest bronia niewolnikow.
          Jesli potrafisz znalezc pozytywna iskierke, to bedzie ci latwiej.
    • boruta_wwa Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 09:37
      współczuję takich kolegów, którzy o tylko o pracy gadają...
      współczuję braku hobby i pasji...
      współczuję marnego życia...

      B.
      • olek_m Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 09:47
        Jeszcze mnie dobijasz?

        A ty, o czym gadasz z kolegami?

        boruta_wwa napisał:

        > współczuję takich kolegów, którzy o tylko o pracy gadają...
        > współczuję braku hobby i pasji...
        > współczuję marnego życia...
        >
        > B.
    • jacekk13 Zawsze byłeś taki poważny? 26.02.12, 16:01
      Nie żyje się , żeby pracować, ale pracuje, żeby żyć. A tak na poważnie to załóż dziełalność gospodarczą jak chcesz mieć pracę.
      • olek_m Re: Zawsze byłeś taki poważny? 26.02.12, 16:04
        jacekk13 napisał:

        > Nie żyje się , żeby pracować, ale pracuje, żeby żyć. A tak na poważnie to załóż
        > dziełalność gospodarczą jak chcesz mieć pracę.


        To jest idea: mam firmę i realizuję jakiś tajemniczy projekt, o którym nie mogę zbyt dużo powiedzieć! Ale oczywiście wezmę jakąś bardzo ciekawą pracę.
    • spina-longa Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 16:39
      powiedziec prawde
      i rozpuscic wici wszedzie gdzie sie da, moze praca wtedy sama przyjdzie do ciebie
      • olek_m Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 18:23
        spina-longa napisała:

        > i rozpuscic wici wszedzie gdzie sie da, moze praca wtedy sama przyjdzie do cieb
        > ie

        corgan1 napisał:

        > ...tym więcej osób będzie starało Cie unikać żebyś przypadkiem nie poprosił ich
        > o pracę a oni będą się mało komfortowo czuć Ci odmawiając albo opowiadając jak
        > ieś pierdoły np. o tym jak napisać cv.
        • wersja_robocza Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 23:00
          Najwidoczniej Korki nie pomógłby swojemu znajomemu. I jemu też by pewnie nikt nie chciał pomóc.Kwestia doświadczeń ze znajomymi.;)
        • koham.mihnika.copyright dawno temu prof Reykowski prowadzil badania 27.02.12, 07:16
          milicjantow. Symulowali oficera dyzurnego, czy cos podobnego. delikwent musial podejmowac decyzje. Ale za kazdym razem okazywalo sie, ze cos stoi na przeszkodzie. I tak az do momentu, gdy delikwent pasowal.
          Jak tak czytam twoje odpowiedzi, to mi sie podobienstwo nasunelo.
          ktos co cos radzi, ale ty juz wiesz, ze to do bani. chyba, ze ktos ci powie, ze sie nie da. Wtedy sie zgadzasz.
          badasz nasze zachowania?
          • ipmadanes Re: dawno temu prof Reykowski prowadzil badania 28.02.12, 01:36
            Słuszna uwaga! Mam podobnie ze swoim mężem. Trochę przypomina Olka. I coś moja intuicja mówi mi, że tu nie chodzi o badania patrząc na posty Olka sprzed wielu lat - postawa ja pan i władca itp. Teraz konfrontacja z utratą pracy i samopoczucie w totalnym dole, facet nie śpi po nocach, jak sam pisze stosunki rodzinne cienko , przed kumplami nie ma się czym chwalić. Dół i zero poczucia humoru. Może przyjdzie mu refleksja, ze coś trzeba zmienić. To ostatnie to taka trochę moja fantazja . Oby gość się ocknął
            • olek_m Re: dawno temu prof Reykowski prowadzil badania 28.02.12, 23:05
              Nie przenoś sytuacji ze swojego domu albo tego jak ją postrzegasz na mnie. To, że mam fatalną sytuację w domu nie jest moją winą. Kobieta, z którą mieszkam, nie staje na wysokości zadania. To, że Twój mąż też nie zmienia tego faktu.

              Po prostu jesteśmy różnymi ludźmi i nasi partnerzy też się różnią. Nie jest tak, że zawsze mężczyzna, albo zawsze kobieta jest winna. To zależy od konkretnego człowieka.

              ipmadanes napisała:

              > Słuszna uwaga! Mam podobnie ze swoim mężem. Trochę przypomina Olka. I coś moja
              > intuicja mówi mi, że tu nie chodzi o badania patrząc na posty Olka sprzed wielu
              > lat - postawa ja pan i władca itp. Teraz konfrontacja z utratą pracy i samopoc
              > zucie w totalnym dole, facet nie śpi po nocach, jak sam pisze stosunki rodzinne
              > cienko , przed kumplami nie ma się czym chwalić. Dół i zero poczucia humoru. M
              > oże przyjdzie mu refleksja, ze coś trzeba zmienić. To ostatnie to taka trochę m
              > oja fantazja .
    • mariusz-ef Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 19:12
      mów, że zostałeś modelem
      • olek_m Dalej mi radzcie co mam mówić 26.02.12, 22:54
        Wasze odpowiedzi coraz bardziej mi się podobają.
        • ipmadanes Re: Dalej mi radzcie co mam mówić 27.02.12, 23:25
          Hej Oluś a może przegiąłeś z zaangażowaniem w pracę i teraz jest pustka, którą trudno odbudować. Mam znajomego, który wybierał kolegę dla syna bo liczył na wspólne interesy z jego ojcem. Miał gdzieś , że dzieciaki różniły się wiekiem , liczył się tylko ewentualny biznes. Rodzina wydawała mu się atrakcyjna, tylko wtedy gdy mógł szpanować. Może nie myśl o samochodach skoro nie masz nowego tylko zainwestuj w kontakty z rodziną . No i jak znajdziesz pracę czego ci życzę to nie buduj swojego poczucia wartości tylko na niej, bo chyba tak masz
    • martta_84 Re: Bezrobotny...co mówić? 26.02.12, 23:28
      Nie masz żadnych zainteresowań, nie masz nic do powiedzenia oprócz zanudzania ludzi opowieściami o pracy, boisz się opinii kolegów.
      Jesteś człowiekiem żałosnym a nie człowiekiem sukcesu.
      • kiszczynska Re: Bezrobotny...co mówić? 27.02.12, 12:30
        boze boZe
        ja tez niep racujev i zyje
        wyluzj
        • olek_m Re: Bezrobotny...co mówić? 06.03.12, 13:43
          kiszczynska napisała:

          > boze boZe
          > ja tez niep racujev i zyje
          > wyluzj

          Ale ty jesteś kobietą ;-) Mnie raczej nikt kolacji ze śniadaniem nie postawi, a raczej będzie oczekiwanie, że ja płacę.
    • lepian4 Re: Bezrobotny...co mówić? 27.02.12, 12:53
      "Nie mogę opowiedzieć ani o nowej wycieczce, ani o nowym samochodzie. "

      Tej, z Poznania jestes?
    • qqbek Jak już jesteś kompletnie zorientowaną na pracę... 28.02.12, 01:46
      ...wydmuszką człowieka bez krzty indywidualnych zainteresowań...

      ...to twierdź, że właśnie planujesz otwarcie jakiegoś własnego przedsięwzięcia, bo znudziła Ciebie praca na etacie.

      Co prawda daleko mi do zamykania siebie w konsumpcyjnym pędzie ku profitom i uznaniu zawodowym, mam swoje hobby, mam swoje rytuały... ale dokładnie tak, po 3 tygodniach od utraty (właściwie, to na własną prośbę, bo miałem święcie tego dość) poprzedniej pracy na etacie mówiłem znajomym. Dwa tygodnie później byłem po REGON w urzędzie statystycznym... bo pomysł mi wpadł na własną działalność... to było 3,5 roku temu i już na etat nigdzie bym teraz nie chciał :)

      Pracuję może i więcej na etacie.
      Żółć mnie zalewa, gdy płacę ZUS 10-ego każdego miesiąca (900 z hakiem) i zaliczki na podatek 20-ego (bidniej niż ZUS rzadko bywa)... ale ile zrobię, tyle zarobię... a robię dużo i ze świadomością, że dla siebie, a nie dla jakiegoś pacana z oberzarządu w Warszawie :)
      • olek_m Re: Jak już jesteś kompletnie zorientowaną na pra 28.02.12, 23:00
        Ta rada mi się podoba!

        qqbek napisał:


        >
        > Co prawda daleko mi do zamykania siebie w konsumpcyjnym pędzie ku profitom i uz
        > naniu zawodowym, mam swoje hobby, mam swoje rytuały... ale dokładnie tak, po 3
        > tygodniach od utraty (właściwie, to na własną prośbę, bo miałem święcie tego do
        > ść) poprzedniej pracy na etacie mówiłem znajomym. Dwa tygodnie później byłem po
        > REGON w urzędzie statystycznym... bo pomysł mi wpadł na własną działalność...
        > to było 3,5 roku temu i już na etat nigdzie bym teraz nie chciał :)
        >
        > Pracuję może i więcej na etacie.
        > Żółć mnie zalewa, gdy płacę ZUS 10-ego każdego miesiąca (900 z hakiem) i zalicz
        > ki na podatek 20-ego (bidniej niż ZUS rzadko bywa)... ale ile zrobię, tyle zaro
        > bię... a robię dużo i ze świadomością, że dla siebie, a nie dla jakiegoś pacana
        > z oberzarządu w Warszawie :)
    • anxiety3 Re: Bezrobotny...co mówić? 29.02.12, 11:17
      > Nie mogę nic trwałego zacząć, bo a nuż praca będzie poza miejscem zamieszkania,
      > będę musiał rzucić to co zacząłem i wyjechać?

      Masz na myśli związek? W pierwszych miesiącach raczej trudno mówić o trwałości, ewentualnie o dobrych intencjach ;)
      A gdyby się okazało, że układa się lepiej, niż przypuszczałeś, to może warto spróbować... <-Tak apropos posiadania innych niż praca zajęć w życiu
      Co do pracy - to nie wiesz ani gdzie będziesz pracował (chyba że szukasz w konkretnej lokalizacji), ani skąd byłaby kobieta ;) Nie mówiąc o czymś ta "kosmicznym" jak przeprowadzki ;)
      pozdr!
    • aleatoria Re: Bezrobotny...co mówić? 01.03.12, 02:07
      Mój obecny partner już dłuższy czas nie ma stałej pracy i żyje. Myślę, że w dzisiejszych czasach nie jest to taki znów rzadki przypadek i nie ma się czego wstydzić, może nawet wyjdzie Ci to na dobre, bo mam wrażenie że definiujesz siebie wyłącznie przez pryzmat pracy, a teraz masz czas i motywację, żeby poszukać sobie choćby tego hobby, poczytać książki, obejrzeć dobre filmy etc. Nie wiem kim jesteś z wykształcenia, ale może spróbuj dorwać jakieś drobne zlecenia, żeby zarobić, zająć sobie czas i przy okazji może podłapać kontakty. Przed kolegami też bez sensu jest się kryć - skoro rozmawiacie ciągle o pracy, to podejrzewam, że wasze branże są w jakimś stopniu pokrewne, więc może właśnie koledzy pomogą coś znaleźć? Jak się wstydzisz, to mów, że nie masz nic stałego, ale robisz zlecenia. I już. P.S. To jednak przykre, jeśli naprawdę nie masz tematów do rozmów nie związanych z pracą.
      • olek_m Re: Bezrobotny...co mówić? 06.03.12, 13:40
        aleatoria napisała:
        > Mój obecny partner już dłuższy czas nie ma stałej pracy i żyje.
        To z czego on i ty żyjecie? To, że ktoś jest taki nie oznacza, że ktoś inny też może taki być.
        Są niebieskie ptaki i ciężko pracujący ludzie. Dla niebieskiego ptaka bezrobocie może być nawet fajnym wytłumaczeniem. Nie znam konkretnej sytuacji.
        > Myślę, że w dzisiejszych czasach nie jest to taki znów rzadki przypadek i nie ma się czego > wstydzić,
        To, że coś nie jest rzadkie nie oznacza, że nie jest powodem do wstydu. Wstyd to jest jedna kategoria, a częstość inna. To w ogóle nie ma żadnego związku.

        > może nawet wyjdzie Ci to na dobre, bo mam wrażenie że definiujesz siebie
        > wyłącznie przez pryzmat pracy,
        Zgadza się, ale dlaczego miałoby wyjść na dobre?

        > a teraz masz czas i motywację, żeby poszukać sobie choćby tego hobby, poczytać książki,
        > obejrzeć dobre filmy etc.
        A skąd wiesz, że mam czas? Szukam pracy, to zajmuje mnóstwo czasu. W pozostałym czasie czekam na pracę. To również zajmuje czas i zużywa energię.

        > Nie wiem kim jesteś z wykształcenia, ale może spróbuj dorwać jakieś drobne zlecenia, żeby > zarobić, zająć sobie czas i przy okazji może podłapać kontakty. Przed kolegami t
        > eż bez sensu jest się kryć - skoro rozmawiacie ciągle o pracy, to podejrzewam,
        > że wasze branże są w jakimś stopniu pokrewne, więc może właśnie koledzy pomogą
        > coś znaleźć? Jak się wstydzisz, to mów, że nie masz nic stałego, ale robisz zle
        > cenia. I już. P.S. To jednak przykre, jeśli naprawdę nie masz tematów do rozmów
        > nie związanych z pracą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka