Dodaj do ulubionych

Intercyza mnie gryzie

16.05.12, 15:41
A co zroblibyście na moim miejscu?
Jestem po rozwodzie. Mam z ex kredyt na dom. Mam dwoje dzieci, fajna pracę, mieszkanie. Żyję sobie spokojnie na przeciętnym poziomie. Poznałam faceta który kilka lat za mną chodził. W między czasie zaczął b. dobrze zarabiac.
Teraz chcieliśmy ślub. No i on zaproponował intercyzę. Tzn jeśli jej nie podpiszę to bedzie koniec. Zero dyskusji, negocjacji. Przyczym miałam podpisać intercyze, zostawić pracę (przeprowadzka do innego wojewodztwa) i zajść w ciążę z trzecim może i czwartym dzieckiem. Potem on by mi otworzył (oczywiście na siebie) prywatny gabinet gdzie mogłabym pracować. Intercyza miała go zabezpieczać przed moim odejściem.
Ja wybrałam opcję - koniec - bo co zabezpieczało by mnie przed jego odejściem. Ale teraz zastanawiam się czy dobrze zrobiłam.
Obserwuj wątek
    • s.romeczek Re: Intercyza mnie gryzie 16.05.12, 16:00
      jaki gabinet?
      • afazjologia Re: Intercyza mnie gryzie 16.05.12, 16:12
        No prywatna przychodnię w której mogłam przyjmować pacjentów. Przychodnaia byłaby jego a ja byłabym tam zatrudniona na kontrakt.
        • s.romeczek Re: Intercyza mnie gryzie 16.05.12, 16:16
          no ale nie rozumiem dlaczego nie mogłabyś odejśc? może by dobrze płacił?
          • afazjologia Re: Intercyza mnie gryzie 16.05.12, 16:22
            Może a może nie.
            Tu u siebie mam ugruntowaną pozycję zawodową. A tam wszystko od zera i absolutnie zależna od męża. A w razie kłótni - to co? A co gdyby ograniczał pieniądze moim dzieciom? A co w sytuacji rozstania? Wracam z walizką, z czwórką dzieci, bez pracy do starego mieszkania.
            Kurcze - ja od 10 lat jestem absolutnie niezależna finansowo. I teraz trudno mi oddać swoje życie w czyjeś władanie.
            • s.romeczek Re: Intercyza mnie gryzie 16.05.12, 16:28
              No z tymi dziećmi to nie koniecznie, czy też w kontrakcie?
              jakbys zastrzegła że jeśli z jego winy nie będziecie mieli dzieci to wypłaci Ci odszkodowanie??
              a w tej przychodni to pieniądze by dla kogo były? pensja znaczy.
        • koham.mihnika.copyright garbatego na kajak szuka 16.05.12, 16:19
          o-szust!!
    • koham.mihnika.copyright z szantazystami sie nie negocjuje 16.05.12, 16:11
      podstawowa zasada. Dobrze zrobilas, trzeba sie szanowac.
      • s.romeczek Re: z szantazystami sie nie negocjuje 16.05.12, 16:12
        z porywaczami chyba?
        • koham.mihnika.copyright romi, jaka roznica? po co porywaja? 16.05.12, 16:19

          • s.romeczek Re: romi, jaka roznica? po co porywaja? 16.05.12, 16:30
            no jest taka tradycja że jak nam porwią furę to muszą oddać samolot - taka tradycja - ekstradycja
    • wypasior bardzo asymetryczna ta umowa 16.05.12, 17:06
      jeśli rzeczywiście umowa taka jak opisałaś to dobrze zrobiłaś
      • afazjologia Re: bardzo asymetryczna ta umowa 16.05.12, 17:49
        No, on się nie chciał zgodzić na inne zapisy. A jednocześnie przekonywał mnie wizją bezpiecznego i dostatniego życia. Nawet zgodziłam się na intercyzę pod warunkiem że nie trzeba będzie się wyprowadzać. Ale niestety te trzy warunki (intercyza, wyprowadzka, pozbawienie ex praw do dziecka) musiałam spełnić. Bezdyskusyjnie :/
        Śmieszne jest to że jak się z nim związałam był biedny jak mysz kościelna - nie miał nic tylko stary samochód na kredyt. To ja go namówiłam na zmianę pracy, wspierałam kiedy miał wątpliwości itp. A teraz kiedy się wzbogacił nagle uznał, że lecę na jego kasę i musi się zabezpieczać. Nie rozumiem facetów.
        • moniapoz Re: bardzo asymetryczna ta umowa 16.05.12, 20:40
          > Ale niestety te trzy warunki (intercyza, wyprowadzka, pozbawienie ex praw do dziecka) musiałam spełnić. Bezdyskusyjnie :/

          a to pozbawienie ex praw do dziecka to chyba już w ogóle lekka przesada.
          a cała reszta to szkoda gadać....dobrze zrobiłaś, że się nie zgodziłaś.

          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • six_a Re: Intercyza mnie gryzie 16.05.12, 19:05
      zajść w ciążę z dzieckiem?
      co to za patologia jakaś
      językowa;)
    • khadroma Re: Intercyza mnie gryzie 16.05.12, 20:20
      To jakiś niezwykle wyrachowany i cwany facet. Ja takich unikam.
    • nosorozecwlochaty Re: Intercyza mnie gryzie 16.05.12, 21:57
      A właściwie dlaczego chcieliście się pobrać ?
      Bo słowo "miłość" nie pada tu ani razu a "pieniądze" aż zanadto.

      > Poznałam faceta który kilka lat za mną chodził
      W sensie zalecał się, nagabywał a ty go trzymałaś na dystans czy miało jednak być " ZE mną chodził" ? :)

      Bo wyszło na to że zainteresowałaś się nim dopiero teraz gdy stał się zamożny :)

      A generalnie to dobrze zrobiłaś. Nieufność na stracie wspólnego życia dobrze nie wróży. Niestety ludziom po przejściach często trudno jest zaufać po raz kolejny gdy już raz zaufali i dostali po głowie
      • afazjologia Re: Intercyza mnie gryzie 17.05.12, 10:14
        Miało być chodził. Ja byłam w trakcie ogromnego małżeńskiego kryzysu mąż nie mieszkał rok czasu zanim złożyłam pozew), potem w trakcie rozwodu(też rok) . A znalismy dużo dłużej. W trakcie trudnych chwil zawsze był obok, wspierał mnie, mogłam na niego liczyć. Zakochałam się w tym dobrym, opiekuńczym, mądrym mężczyźnie. Kiedy zdecydowałam się z nim być był biedny jak mysz kościelna - mieszkał w służbowym mieszkaniu i spłacał 15 letni samochód. Zarabialiśmy podobnie z tym że ja już miałam mieszkanie i samochód. Myślę że się kochaliśmy. To znaczy - je jego napewno a czy on mnie - teraz nie wiem. Napewno tak mówił i pisał. W ciągu ostatniego roku zmienił pracę i zaczął b. db zarabiać, oświadczył się, chciał ślub. więc może kochał? Zaręczyliśmy się w sierpniu i za tydzień 30 maja miał być ślub. Rozmawialiśmy o intercyzie dużo. Wspólnie zgodziliśmy się na nią ale z zapisem wyrównania majątków - tzn ja tu rezygnuję z pracy, tam rodze dziecko, może drugie i szukam pracy. A w sytuacji rozwodu majatek dzielimy po połowie. Razem uznaliśmy, że intercyza ma nas zniechęcać do rozwodu niż chronić przed sobą nawzajem. No i 3 tygodnie przed slubem on zmienił zdanie tzn miałam podpisać intercyzę na absolutną rodzielność majątkową, rzucić pracę i pojechać tam do niego. a jednocześnie ograniczyć ex prawa do dzieci zeby nie mógł się wtrącać w nasze zycie.
        Mój uznał, że skoro jak miałam kryzys nie zdecydowałam się odejść od męża i skoro nie chcę go pozbawić praw to napewno za trochę się z moim rozwiodę i wrócę do ex. I że on nawet w 10 % nie zaryzykuje swoim świeżo nabytym majątkiem. Zero dyskusji, rozmów. System 0-1. Więc wybrałam zero i powiedziałam że do związku bez partnerstwa i zaufania się nie nadaję.
        A teraz jest mi trudno.
        • triss_merigold6 Re: Intercyza mnie gryzie 17.05.12, 10:27
          Słusznie wybrałaś. Rozumiem jakąś tam chęć zabezpieczenia się, ale od paranoików należy uciekać z krzykiem.
          Żądanie pozbawienia eks praw rodzicielskich - kuriozalne i nieetyczne.
        • wszelako Re: Intercyza mnie gryzie 17.05.12, 13:54
          Podjęłaś bardzo dobrą decyzję. Lepszej nie mogło być.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Intercyza mnie gryzie 17.05.12, 10:56
      Słuszna decyzja.
      Przy czym nie chodzi tu o pieniądze, a o jego plany życiowe które w 100% uzależniały ciebie od niego. Zostawiasz wszystko co masz swoje i DOSTAJESZ to co on uzna za stosowne. Pieniądze w sytuacji rozstania to tutaj drobiazg.
      • afazjologia Re: Intercyza mnie gryzie 17.05.12, 11:07
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > Słuszna decyzja.
        > Przy czym nie chodzi tu o pieniądze, a o jego plany życiowe które w 100% uzależ
        > niały ciebie od niego. Zostawiasz wszystko co masz swoje i DOSTAJESZ to co on u
        > zna za stosowne. Pieniądze w sytuacji rozstania to tutaj drobiazg.

        I to jest właśnie sedno moich lęków. Bo ja chyba nie potrafiłabym tak żyć.
        Chociaż tak żyje jego siostra i jego matka. Tyle że obie nie są szczęśliwe i ich mężowie też nie.
    • nosorozecwlochaty Re: Intercyza mnie gryzie 17.05.12, 12:11
      Zapytam jeszcze jedno - czy on najpierw mieszkał blisko ciebie, a potem się przeprowadził, czy to od początku był związek na odległość? Czy mieszkaliście kiedyś razem?

      Bo widzisz na związkach na odległość można się przejechać. Są czułe listy, smsy, rozmowy przez internet i nieczęste odświętne spotkania a tak naprawdę wcale tego człowieka nie znamy i nie wiemy jak będzie wyglądać z nim codzienność.
      • afazjologia Re: Intercyza mnie gryzie 17.05.12, 12:31
        Pracowaliśmy razem i mieszkaliśmy bardzo blisko. Spędzaliśmy ze sobą b. dużo czasu. Rok temu on zmienił pracę i przeprowadził się do rodziców a pracuje z domu internetowo i dużo jeździ. Ale mieszka z rodzicami. Przyjeżdżał w każdy weekend i różne święta i długie weekendy był u mnie.
        Ale nigdy ze sobą nie mieszkaliśmy. Nasza codzienność to było jedno wielkie święto. Ale z powodu wczesniejszego okresu miałam wrażenie że świetnie się rozumiemy, dogadujemy, że jest moim przyjacielem. Kiedy wyszło z tą intercyzą to zaproponowałam życie jak dotychczas. Ale on stwierdził że nie jest zainteresowany taka formą. Że chce się ożenić i mieć rodzinę.
        Teraz najbardziej mi brak przyjaźni, przyjaciela. Sama nie wiem - czy on się zmienił czy ja się pomyliłam.
        • lilyrush Re: Intercyza mnie gryzie 17.05.12, 13:00
          zwyczajnie normalne życie sie zaczęło a nie ciągle święto.
          Przeszłam cos podobnego- skończyło sie totalnym fiaskiem....

          Dobrze zrobiłas
    • maly.jasio Kredyt. 17.05.12, 13:03
      wziecie u Pana Kredytu (na okreslony procent)
      otwierasz firme (wlasna) i masz kredyty do splacenia.

      w razie niepowodzenia relacji zostajesz na swoim.
    • ursyda Re: Intercyza mnie gryzie 17.05.12, 13:50
      Dobrze zrobiłaś, nie gryź się.
    • amancjuszka Re: Intercyza mnie gryzie 17.05.12, 13:56
      Moim zdaniem to sie wystraszylas tego ze on Cie teraz nie zechce. Zreszta facet z intercyza mial racje, poznalas go jak mial samochod a jak mial coraz wiecej kasy bo go do tego pchalas, to juz intercyzy nie chcialas podpisac.
      • afazjologia Re: Intercyza mnie gryzie 17.05.12, 14:09
        Amancjuszka
        Można na to tak spojrzeć. To ja go namówiłam na zmiane pracy. Tyle że bardziej nie chciałam jej podpisać w sytuacji kiedy miałam zrezygnować z pracy, rodziny i znajomych. wyjechać i zdać się na jego łaskę. Paradoksem jest to że kiedy on nie miał nic to o intercyzie nawet się nie zająknął.
        Czytam sporo o intercyzach. I wiem że zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy ich mają swoje argumenty. Ja nie byłam przeciwnikiem intercyzy tylko ubezwłasnowolnienia.
        Kiedy rozmawialiśmy o jego siostrze, bez pracy za to z intercyzą. To sam mówił, że jest głupia i teraz (jest zależna i okrada męża po 50 zł miesięcznie) ponosi konsekwencje swojej głupoty. I jeszcze nie tak dawno potępiał swojego szwagra za to że nie docenia wkładu siostry w dom, urodzenie i wychowanie dzieci. Wydawało mi się że mamy wspólny pogląd na tą sprawę.
        Ale dzięki amancjuszko - takie posty upewniają mnie że naprawdę dobrze postąpiłam.
    • aplikantka11 Re: Intercyza mnie gryzie 18.05.12, 02:15
      Ja też myślę, że słusznie Pani postąpiła i uniknęła wpakowania siebie i dzieci w nieprzyjemną sytuację zupełnej zależności od tego Pana. Nie rozumiem jak można oczekiwać od drugiego człowieka rezygnacji z całego dotychczasowego życia, pracy, bezpieczeństwa materialnego i nie dać nic w zamian - bo piękne słowa i zapewnienia okazują się niestety nic nie warte, jeśli nie idą za nimi prawne zobowiązania. Mało romantyczne, ale niestety prawdziwe.
      • afazjologia Re: Intercyza mnie gryzie 19.05.12, 09:32
        Dzięki aplikantaka :)
        Mój rozum mówi dokładnie tak samo. Niestety serec jak jakiś defetysta działa mam wrażenie przeciwko mnie. Zastanawiam się czy może jednak powinnam podpisać, może ustąpić. Że mieliśmy świetną relację, db się rozumieliśmy, że wszystko mogliśmy przegadać więc czemu z tą intercyza miało by skończyć się żle?
        I takie dialogi toczą się od tygodnia w mojej głowie i w mojej rodzinie.
        No i najważniejsze - co ze mną jest nie tak, że nie potrafię się poświęcić dla miłości. Inne kobiety się poświęcają. Co jest nie tak że ważny mężczyzna oczekuje że zrezygnuję z pracy i kariery? Najpierw wiąże się z samodzielną i niezależną kobietą a później chce zrobić ze mnie zależną kurę bez własnego zdania.
        Dzisiaj mam mega dołek.
        • maciekqbn Re: Intercyza mnie gryzie 19.05.12, 23:47
          afazjologia napisała:

          > No i najważniejsze - co ze mną jest nie tak, że nie potrafię się poświęcić dla
          > miłości.

          Wszystko z Tobą OK. Poświęcenie dla miłości? Gdyby on Ciebie kochał, to nie proponowałby intercyzy w takim kształcie. Podpisanie jej uczyniłoby z Ciebie niewolnika.

          > Co jest nie tak że ważny mężczyzna oczekuje że zrezygnuję z pracy i kariery?

          Bo to jakiś kretyn jest. A co jeśli jemu coś pójdzie nie tak? On traci majątek a Ty zostajesz na lodzie. Nawet w ważnych systemach automatyki trzeba pamiętać o redundancji - a co dopiero w życiu.

          > Dzisiaj mam mega dołek.

          Ciesz się, zakończyłaś toksyczny związek.
          • afazjologia Re: Intercyza mnie gryzie 20.05.12, 00:07
            Maciek
            Dzięki, że napisałeś. Ja sądziłam że mężczyźni widzą to inaczej niż ja (kobiety) . I zastanawiałam się jaki błąd popełniam w myśleniu, zachowaniu. Czy czegoś nie dostrzegam w jego intecjach. Facet oferuje mi "życie na poziomie" "wysoki status" a ja nie chcę podpisać intercyzy, odejść z pracy, rodzić dzieci. Nie ufam mu? Może powinnam? Są kobiety, które się decydują na takie życie. Może byłoby dobrze.
            Kiedy był biedny to pasowało mu że pracuję, zarabiam, uczę się i samostanowię o sobie. Było nam ze sobą dobrze. Czemu jak się wzbogacił tak mu się zmieniło. Czemu chciał mnie zmieniać?
            Wiem, że dobrze, że zakończyłam ten związek ale jest mi smutno że on tak się zmienił.
            Świat mężczyzn już jest nie dla mnie. Nie chcę się więcej mylić.
            • maciekqbn Re: Intercyza mnie gryzie 20.05.12, 01:31
              afazjologia napisała:

              > Ja sądziłam że mężczyźni widzą to inaczej niż ja (kobiety) .
              Faceci wiele spraw widzą zupełnie inaczej - ale tutaj sytuacja, moim zdaniem, jest oczywista. Postąpiłaś prawidłowo, jak osoba myśląca.

              >Czy czegoś nie dostrzegam w jego intecjach.

              Zapewne nie dostrzegłaś, jednak mógł się dobrze kamuflować. Jego prawdziwa natura wyszła gdy znalazł się w sprzyjających (dla siebie) warunkach.

              > Facet oferuje mi "życie na poziomie" "wysoki status"
              >[...]
              > Nie ufam mu? Może powinnam?

              Jesteś bardziej dojrzała niż on, to co oferował równie dobrze mogło być 'kijem na wodzie' pisane. Nie znam go ale wydaje mi się, że mu klasycznie woda sodowa do głowy uderzyła. Niektórzy tak mają jak się nagle wzbogacą - nawet w sensie relatywnym, tzn. wcale tak wiele nie maja ale jest to więcej niż mieli kiedykolwiek wcześniej. Taka reakcja jest bardzo niebezpieczna.

              > Są kobiety, które się decydują na takie życie. Może byłoby dobrze.

              To są zwykle leniwe oportunistki albo takie, które same nie mają szansy do czegoś dojść. Czasem się udaje. Czasem.

              > Czemu jak się wzbogacił tak mu się zmieniło.

              Jak wyżej. Dobre w tym jest to, że mimo bólu, który odczuwasz, poznałaś jego prawdziwe oblicze.

              > Czemu chciał mnie zmieniać?

              Chciał Cie kontrolować, w jakimś sensie posiadać na własność.

              > Wiem, że dobrze, że zakończyłam ten związek ale jest mi smutno że on tak się zmienił.

              Nie smuć się, skup się na pozytywnych aspektach tej smutnej sprawy :)

              > Świat mężczyzn już jest nie dla mnie.

              Etam, trafiłaś na dupka. Poza tym, tak jak napisałem poprzednio, on nie postępuje jak myślący facet. Z tego co napisałaś wnioskuję, iż w ogóle nie myśli o zabezpieczeniu przyszłości na wypadek jakiś niepowodzeń.

              > Nie chcę się więcej mylić.

              Ja też tak mam w kontekście świata kobiet, witaj w klubie.
              No i trzymaj się dzielnie...
              • maciekqbn a jeszcze jedno... 20.05.12, 01:36
                Sam fakt, że wymagał od Ciebie pozbawienia Twojego ex praw do dzieci (swoją drogą jak on to sobie wyobrażał?) świadczy o tym, że to egoistyczny kawał gnoja.
                • koham.mihnika.copyright bo ten facet sra w portki ze strachu przed wszystk 20.05.12, 02:17
                  im. Nikomu nie wierzy, swojej ew. malzonce takze. Meszugene kopf.
                  Doprowadzil do absurdalnej sytuacji. O majatku nie mowie, ale pozbawienie exa prawa do dziecka jest i nieludzkie i niewykonalne. Jaki sad wyda wyrok, na jakiej podstawie?

                  Prawde mowiac, to ten watek mnie niezle ubawil, rzadko sie taki menel trafia.
                • afazjologia Re: a jeszcze jedno... 20.05.12, 09:22
                  Wiem, że macie rację. Że to paranoik, wrogi i podejrzliwy wobec wszystkich i wszystkiego. Uległy wobec autorytetów, gardzący pozostałymi, samotnik, chudy z brzuchem, z bliznami po ciężkim trądziku, włosami wyrastającymi z uszu. A jednak takiego go kochałam i jednocześnie cały czas go bronię przed sobą i swoim kosztem. Jest przystojny, super wykształcony, lekko czarne poczucie humoru, świetnie nam się rozmawiało, super się rozumieliśmy, do tego ciekawa praca w międzynarodowej korporacji, znający najnowsze nurty badań, mega łepski facet - prawie ideał.
                  No a ja-moja uroda przemija, rozwiedziona, matka dwójki dzieci, która nie chce pozbawić exa praw ani oddać dzieci eksowi, związana z miejscem, rodziną, zarabiająca okolice polskiej sredniej. I tak co raz bardziej się deprecjonuję żeby w swojej głowie dac mu prawo do takich decyzji.
                  Chciałam się z nim starzeć, śmiać się i być. A tak znowu zostałam sama. z uczuciem pomyłki, porazki, końca.
                  • maciekqbn Re: a jeszcze jedno... 20.05.12, 09:59
                    Zaraz tam końca. W samą porę wyszło szydło z worka. Na starość negatywne cechy ludzi ulegają wyostrzeniu. Twoje życie z nim to by był kiedyś koszmar. Wystarczyło by Ci sił na drugi rozwód wiedząc, że zostajesz dosłownie z niczym? Teraz jesteś samodzielna.
                    • afazjologia Re: a jeszcze jedno... 20.05.12, 10:24
                      Maciek dzięki za cierpliwość.
                      Wiem, że jestem taka rozmemłana i użalająca się. Sama nie mogę się doczekać aż mi przejdzie, bo nie cierpię takich bab.
                      Ale to mój pierwszy taki dzień - wolny, dzieci u ojca, przyjaciólki w związkach a na ulicach same szczęsliwe i zakochane pary. A mi uczyc się nie chce, książki jakieś nudne, spacer powoduje tęsknotę, rower też. Nie mam co zrobić z durnymi myslami. Trudno mi rozstać się z marzeniami a miłe wspomnienia jak film migają mi w głowie.
                      I tak się zastanawiam skąd się biorą szczęśliwe związki? Jaki ludzie udanie dobierają się w pary? Czemu ja tego nie potrafię? Jak odrózniać bubla od wartościowego człowieka?
                      Ale wiem, że drugiego rozwodu bym już nie udzwignęła. Żyłabym jak niewolnica, mógłby mną pomiatać, poniżać -nie dałabym rady już wyjść. I on o tym wiedział. Wiedział ile mnie kosztował rozwód, jak znikałam i szarzałam w oczach, jak bałam się związków i ludzi. Ile zajął mi powrót do równowagi.
                    • cuciolo Re: a jeszcze jedno... 20.05.12, 10:26
                      Dobrze zrobilas. Ja popelnilam blad, bedac w ciazy zaufalam ojcu mojego dziecka, zostawilam wszystko, wyjechalam. Po ilus latach dowiedzialam sie ze to bylo: klamstwo na klamstwie klamstwem pogania. Teraz powoli odbudowuje moje zycie. Nie warto powtarzam dla kogos rezygnowac z siebie. Zawsze sie znajdzie porzadny, dobry czlowiek, ktory Cie bedzie szanowal. Ten Cie nie szanowal bbaaaaaaa potraktowal jak przedmiot. Glowa do gory. Nie zaluj, nie warto
                      • afazjologia Re: a jeszcze jedno... 20.05.12, 16:49
                        Wiem, że dobrze wybrałam.
                        Lęk, nostalgia, tęsknota, żal miną. Tylko marzenia o spokojnej wspólnej starości trochę żal.
                        Ale jak widać związki sa nie dla mnie. Nie nadaję się. I jak mówi moja kolezanka " wyryczałas sie to teraz koko dzambo i do przodu". Ja narazie jestem na etapie to, ale będzie lepiej...mam nadzieję
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka