Dodaj do ulubionych

Pytanie do ojców

01.06.12, 11:03
Pod artykułem w wysokich obcasach o przesłodzonej wizji macierzyństwa

www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,11771437,Macierzynstwo_non_fiction__Nie_dla_lukrowanej_wizji.html
ktoś wrzucił link do bloga gdzie facet opisuje swoje przemyślenia na temat bycia ojcem

contestator.blox.pl/2012/06/Z-okazji-dnia-dziecka-cala-moja-prawda-o-byciu.html
Chciałam zapytać, czy naprawdę z Waszej perspektywy jest mniej więcej tak jak on pisze?? Że na początku dziecko to tylko obowiązek i nawet miłości się do niego nie czuje?? Że to rodzaj przykrego obowiązku?? Przecież to chore - jak można nie kochać swojego dziecka od momentu jego pojawienia się?? Mam nadzieję ze to tylko jakiś pojedynczy odszczepiony głos bo stracę wiarę w mężczyzn.
Obserwuj wątek
    • king.james Re: Pytanie do ojców 01.06.12, 11:11
      Myślę, że tacy jak oni są w mniejszości.
    • rekreativa Re: Pytanie do ojców 01.06.12, 11:42
      Kompletnie nie rozumiem, co takiego bulwersującego jest w tej szczerej, nie lukrowanej spowiedzi młodego ojca.
      Normalne odczucia, które mają mężczyźni po przyjściu dziecka na świat. I nie, nie ma w tym nic chorego. Chorym jest raczej oczekiwać, że facet z miejsca będzie do dziecka czuł taki sam ogrom tkliwości, czułości i zachwytu, jaki odczuwa matka (zresztą nawiasem mówiąc, coraz więcej matek przyznaje, że też nie tak od razu tę miłość czują).
      Weźcie może jednak pod uwagę, że kobieta chodzi przez 9 miesięcy w ciąży. Dla niej dziecko w brzuchu jest bardzo namacalne, że się tak wyrażę, pomijając już hormony, które w niej intensyfikują odczucia macierzyńskie. Facet tego nie doświadcza. Dla niego dziecko to jednak obcy, ktoś, z kim nie ma z automatu więzi. Ktoś kiedyś ładnie napisał, że mężczyzna musi nauczyć się kochać swe dziecko.
      Niedawno rozmawiałam na ten sam temat z kolegą i on miał dokładnie takie wrażenia, jak ten tato z blogu. Mówił, że tuż po porodzie dzieckiem się zajmował i wiedział, że to jego i gdyby ktoś chciał je skrzywdzić, to by zabił, ale po prostu nie czuł, że to "krew z krwi, kość z kości".
      Te uczucia przyszły nieco później.
    • feel_good_inc Re: Pytanie do ojców 01.06.12, 12:06
      hhannia napisała:
      > rel="nofollow">contestator.blox.pl/2012/06/Z-okazji-dnia-dziecka-cala-moja-prawda-o-byciu.html
      > Chciałam zapytać, czy naprawdę z Waszej perspektywy jest mniej więcej tak jak o
      > n pisze?? Że na początku dziecko to tylko obowiązek i nawet miłości się do nieg
      > o nie czuje?? Że to rodzaj przykrego obowiązku?? Przecież to chore - jak można
      > nie kochać swojego dziecka od momentu jego pojawienia się??

      Normalnie, facet nie cierpi na pieluszkowe zapalenie mózgu spowodowane połogowym walnięciem hormonów. Najpierw musi się do dziecka przywiązać, zanim zacznie do niego odczuwać jakieś głębsze uczucia.

      > Mam nadzieję ze to
      > tylko jakiś pojedynczy odszczepiony głos bo stracę wiarę w mężczyzn.

      Ha, bo się jeszcze przejmą.
    • eekonomista Re: Pytanie do ojców 01.06.12, 12:55
      Ludzie są różni. Ja tak nie miałem i nie mam. Zresztą autor wyraźnie podkreśla, że to jego punkt widzenia i miał prawo tak, to przeżywać i widzieć.
    • facettt a jak ja juz stracisz, to co potem ? 01.06.12, 13:24
      hhannia napisała:
      Mam nadzieję ze to tylko jakiś pojedynczy odszczepiony głos bo stracę wiarę w mężczyzn.

      jak w tytule:
      • hhannia Re: a jak ja juz stracisz, to co potem ? 01.06.12, 14:24
        Pewnie nic. Po prostu trochę ten wpis zaburzył mój światopogląd i uznałam że to nie może być wizja dominująca wśród mężczyzn. Bo gdyby tak było to musiałabym się zdecydować na szczerą rozmowę ze swoim chłopem i naprawdę nie chciała bym usłyszeć czegoś takiego co wyczytałam w blogu.
        • ina_nova Re: a jak ja juz stracisz, to co potem ? 01.06.12, 14:28
          Możesz zdecydować się na taką rozmowę tak czy owak. Tylko czy Twój chłopak będzie w stanie udzielić odpowiedzi? Wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono.
        • maly.jasio Re: a jak ja juz stracisz, to co potem ? 01.06.12, 14:32
          hhannia napisała:

          > Pewnie nic. Po prostu trochę ten wpis zaburzył mój światopogląd i uznałam że to
          > nie może być wizja dominująca wśród mężczyzn. Bo gdyby tak było to musiałabym
          > się zdecydować na szczerą rozmowę ze swoim chłopem i naprawdę nie chciała bym u
          > słyszeć czegoś takiego co wyczytałam w blogu.

          Piszesz troche jak Panienka z Internatu.
          Przeciez w wielu ksiazkach zapodaja, ze kobieta kocha swoje dziecko , gdy jeszcze jest
          w brzuchu, a wiez miedzy dzieckiem, a ojcem czesto dopiero sie Tworzy...
          To piwinna wiedziec kazda dziewczyna :)
    • ina_nova Re: Pytanie do ojców 01.06.12, 13:31
      >Przecież to chore - jak można
      > nie kochać swojego dziecka od momentu jego pojawienia się?? Mam nadzieję ze to
      > tylko jakiś pojedynczy odszczepiony głos bo stracę wiarę w mężczyzn.

      Nie, to nie jest chore. Ludzie różnie reagują na ekstremalne sytuacje, a pojawienie się dziecka właśnie taką jest. To przecież wywrócenie dotychczasowego życia do góry nogami. Niektórzy tej miłości muszą się nauczyć, wydaje mi się, że ojcowie częściej niż matki, w końcu to kobieta przez okres ciąży fizycznie czuje obecność dziecka, hormony również robią swoje.
    • qqbek Re: Pytanie do ojców 01.06.12, 16:22
      hhannia napisała:

      > Przecież to chore - jak można
      > nie kochać swojego dziecka od momentu jego pojawienia się??

      Sama jesteś chora, skoro wydajesz sądy wartościujące odnośnie stanu zdrowia tego Pana.
      Ja przez pierwszy tydzień czy dwa po prostu się bałem dziecka.
      I co mi zrobisz? Do psychiatry mnie poślesz?
      Chory jestem, bo nie dostałem poporodowego "strzału" oksytocyny i nie zapałałem od zaraz miłością do (wtedy mi się tak wydawało) potwora, który sprawiał, że przez pierwszy miesiąc spałem góra 4 do 5 godzin na dobę?

      > Mam nadzieję ze to
      > tylko jakiś pojedynczy odszczepiony głos bo stracę wiarę w mężczyzn.

      Trać sobie wiarę w mężczyzn :)
      Skoro pytasz, to nie wiesz nawet, jakie zmiany w codziennym życiu rodziców wywołuje pojawienie się pierwszego dziecka.
      Mi pokonanie lęku przed dzieckiem zajęło kilka (może kilkanaście) dni. Pokochanie go też. Czy ma mi być z tego powodu wstyd? Nie sądzę.
    • kbjsht Re: Pytanie do ojców 01.06.12, 22:53
      straciłam w nich wiarę, zanim się urodziłam chyba
    • agios_pneumatos Re: Pytanie do ojców 02.06.12, 16:19
      hhannia napisała:
      Że na początku dziecko to tylko obowiązek i nawet miłości się do nieg
      > o nie czuje?? Że to rodzaj przykrego obowiązku??

      Na początku problemem jest żona/partnerka. Póxniej zresztą też.
    • bylemrogaczem Re: Pytanie do ojców 03.06.12, 23:41
      Może ja jestem nietypowy ale ja cieszyłem się moim dzieckiem od momentu kiedy się dowidziałem , że będzie . Rozmawiałem z córą kiedy jeszcze była w brzuchu . Pierwszy ją wykąpałem i tylko cycków mi brakowało żeby ją karmić. Pierwsze słowo jakie powiedziała to TATA nimo, że matka siedziała z nią w domu nie pracując . A i tak po latach okazało się ,że jestem tym gorszym rodzicem tylko dlatego , że kanalii zachciało się nasr... na małżeństwo i rodzinę i dawać dupy na boku. Wiarę to można stracić w kobiety i sprawiedliwość.

      bylemrogaczem.blogspot.com/
    • derff Re: Pytanie do ojców 05.06.12, 09:49
      Tam gadanie. To co powiedzieć o kobietach pozbawionych instynktu macierzyńskiego, które po urodzeniu bez powodu porzucaja swoje dzieci? Hę.....?
      • qqbek Re: Pytanie do ojców 05.06.12, 09:55
        derff napisał:

        > Tam gadanie. To co powiedzieć o kobietach pozbawionych instynktu macierzyńskieg
        > o, które po urodzeniu bez powodu porzucaja swoje dzieci? Hę.....?

        Jeszcze zostawić dziecko w szpitalu to jedno... porzucić na ulicy/w śmietniku, albo tłumaczyć przed kamerami, że kocyk był śliski, to drugie.
        Ja nie wstydzę się tego, że dziecka na początku po prostu się bałem i musiałem się doń przekonać. Ale skoro hhania ma z tym problem, to powinna sobie dziecko jak najprędzej sprawić, żeby na własne oczy (a raczej uszy) przekonać się jak to jest z tymi radościami macierzyństwa/tacierzyństwa w pierwszych 2-3 miesiącach życia dziecka.
        • hhannia Re: Pytanie do ojców 05.06.12, 14:46
          Mam dzieci. Tylko tamten tekst tego kolesia po prostu uświadomił mi coś, czego albo mam nadzieję nie było, albo było a ja nie potrafiłam tego u swojego męża zauważyć. I stąd moje pytanie, czy taka postawa opisana jest powszechna czy nie.
    • amanda-lear obrazoburczo stwierdze... 05.06.12, 10:33
      jako matka dzieciom, ze milosc we mnie dlugo dojrzewala. na poczatku mialam mieszane uczucia obowiazku i zalu, ze moja mlodosc i wolnosc zostala okrojona do granic mozliwosci przez 56 cm i 3,3 kg czlowieka...dodam, ze nie mialam calodobowej babci w poblizu. I co twoj swiatopoglad na to?;)
      • maly.jasio i slusznie :) 05.06.12, 17:40
        amanda-lear napisała:

        > jako matka dzieciom, ze milosc we mnie dlugo dojrzewala. na poczatku mialam mie
        > szane uczucia obowiazku i zalu, ze moja mlodosc i wolnosc zostala okrojona do g
        > ranic mozliwosci przez 56 cm i 3,3 kg czlowieka...

        loncze sie w bulu...
        (bez ironii)
        • amanda-lear Plisss... 05.06.12, 17:45
          łącz się, ale po polsku, męczy mnie przetwarzanie tekstów z polskiego inaczej na polski jakiego ja się uczyłam...
          ps. mój pierworodny ma obecnie sporo wiecej kg, o centymetrach nie wspomnę;)))
          • maly.jasio Plisss... no necesary :) 05.06.12, 18:46
            amanda-lear napisała:

            > łącz się, ale po polsku, męczy mnie przetwarzanie tekstów z polskiego inaczej n
            > a polski jakiego ja się uczyłam...

            21.wszy wiek
            to: new-german
            new-polish
            etc...

            przykro mi.
            jestem zwolennikiem nowych czasow.
    • spawacz.drewna Re: Pytanie do ojców 05.06.12, 17:05
      z mojego punktu widzenia (a i przez pryzmat dwojki dzieci) moge powiedziec, ze ten kolo to jakis ciec dla mnie
    • abrigado Re: Pytanie do ojców 06.06.12, 10:29
      Autorko- albo pokażesz mi ząswiadczenie, ze jesteś uposledzona w stopniu lekkim - albo czuję sie uprawniony do okreslenia twoejego postu, jako przejawu bezczelnej głupoty

      nie uważałaś pewnie na biologii, ale faceci nie mają wbudowanego takiego czerwonego guziczka, który sie wciska , jak pojawai się dziecko.

      Wy, kobiety kochacie dzieci "od pierwszego dnia" w wyniku działania oksytocyny, która pojawia ise przy porodzie naturalnym

      podobno badania wykazały, ze matki porzucające dzieci maja zaburzenai wydzielania oksytocyny.

      facet pod wpływem porodu zony nie wydziela oksytocyny- więc jesli mówi ,że kocha dziecko od pierwszego dnia to "dyplomatycnzie sciemnia"

      - facet kocha kobietę i z miłości do niej opiekuje się noworodkiem, ewentualnei z poczucia obowiązku.

      - moja zona rodziła przez cesarkę i wysmiewała tę miłość odp ierwszego dnia- moim zdaniem o uczuciu w jej wypadku mozan mówić gdzies po dwóch miesiacach

      w moim wypadku- zakochałem się w moich dzieciakach od momentu , gdy nawiązałem znimi interakcję- z czasem coraz bardziej- do wieku 7- 8 miesięcy, to są po prostu upierdliwe larwy.

      a teraz są najcudowniejszymi ludźmi na swiecie.

      tak więc wybacz, ale nie czuję się potworem tylko dlatego ,ze nie odpowiadam twojemu dziecinnemu wyobrażeniu miłości ojcowskiej- i macierzyńskiej zresztą też...
      • six_a Re: Pytanie do ojców 06.06.12, 11:19
        tak, ludzie są dziwni dosyć. nawet ci nieupośledzeni w stopniu lekkim.

        jak biorą szczeniaczka, to się radują od pierwszego dnia, a nawet dużo przed, jeśli szczeniaczek jest z hodowli i ma się dopiero urodzić.
        a jak ma się im urodzić dziecko, to 9 miesięcy nie starcza na zaprzyjaźnienie się z myślą. hmm, to może po prostu NIE CHCIELI dziecka?
        czy to nie jest najprostsze wytłumaczenie? a nie jakieś wydzielanie lub brak wydzielania oksytocyny?
        • abrigado Re: Pytanie do ojców 06.06.12, 11:26
          to jak ty porównujesz uczucie do dziecka z "uczuciem" do szczeniaka to ja dziękuję.

          do czasu urodzenai dizeci byłem zapalonym psiarzem ( no bez ekstremum) ale miłością bym swojego stosunku do zwierzęcia nie nazwał.

          jak ktoś tak podchodzi to albo jest koszmarnie egzaltowany i myli uczuciowość z czułostkowością albo ma zaburzenia uczuciowości wyższej
          • six_a Re: Pytanie do ojców 06.06.12, 11:48
            heh, tak, wszyscy mają zaburzenia.
            na szczęście został jeden normalny, który to zdiagnozuje.
            :)

            nigdzie nie porównywałam miłości, tylko radość i pozytywne nastawienie. no ale jak się myśli guziczkami, to może faktycznie ciężko to zrozumieć.
            • abrigado Re: Pytanie do ojców 06.06.12, 12:12
              autorka nie pyta o radośc tylko o miłośc, poza tym od razu ocenia facetów, którzy z automatu nie czuja miłości jako wybrakowanych.

              cieszyć to się mogę z nowego samochodu, szczeniaka, mieszkania i dziecka- w każdym z tych przypadków radość moze oznaczać coś innego

              usiłuję wytłumaczyć, że mozna się cieszyć nie kochając. wiem po sobie, że teraz kocham moje dzieci jako konkretbne indywidualne fascynujące osoby, a ciezko uznawac za oczywista miłość do wrzeszczacego , piszczacego, śliniącego i srajacego tobołka, z którym na poczatku nie ma zadnej interakcji.

              tak więc wszystko chyba rozbija się o defnicję miłości- dla mnie pewna czułość i poczucie kruchości małej istoty oraz wynikające z tego poczuwanie sie do opieki nad tym małym stworkiem nie jest wystarczajace żeby nazwać to miłością.

              To bardziej obowiązek niż wewnętrzna potrzeba. I moim zdaniem osoby, ktore nie sa przymuszane przez instynkt do opieki a mimo to ją dobrze wykonują zasługują na wieskzy szacunek niż ktoś kierowany wyłacznie instynktem np macierzyńskim- bo podążanie za instynktem jest łatwiejsze.
              • six_a Re: Pytanie do ojców 06.06.12, 13:27
                > a ciezko uznawac za oczywista miłość do wrzeszczacego , piszczacego, śliniącego i srajace
                > go tobołka, z którym na poczatku nie ma zadnej interakcji.


                dlaczego ciężko? wręcz przeciwnie łatwo. szczególnie w przypadku miłości do dziecka jest to wybitnie łatwe, ponieważ jest to miłość bezwarunkowa. kochasz, bo jest Twoje i je zrobiłeś;). nie musi się zasłużyć ani nie musi ładnie pachnieć ani nawet przyjemnie wyglądać.

                równie dobrze mógłbyś twierdzić, że uwielbiasz swoją pracę, ale tylko wtedy, gdy szef jest na urlopie. jedno z drugim nie jest powiązane. ale jakimś cudem to łączysz i uzależniasz jedno od drugiego, podobnie jak uzależniasz miłość do dziecka od braku wrzasków.

                ze point is stil ze sejm: jeśli uważasz dziecko za tobołek, który pokochasz dopiero, jak uda Ci się nawiązać kontakt (chyba żeby się nie udało;), to niepotrzebne Ci dzieci.
                dziękuję za uwagę
                • abrigado Re: Pytanie do ojców 06.06.12, 13:38
                  ależ ci wyszedł sofizmat polegajacy na zatarciu róznic pomiedzy znaczeniami słów, ktorych używasz- różnic istotnych w tym kontekście

                  jak w TYtusie, romku i Atomku- Forsa to grunt, grunt to ziemia, ziemia to matka, matka to anioł, anioł to stróż, stróż to dozorca... :P
                  • six_a Re: Pytanie do ojców 06.06.12, 13:54
                    pacz, a ja tego nie widzę. widzę za to, że chciałbyś z dzieckiem jak z dorosłym heh. obiekt zakochania i miłości powinien zawsze ładnie pachnieć (co najmniej), bo inaczej niiiiici z uczucia.

                    sie ma wymagania. too pretty for the real life zdajęsie:)
                    • abrigado Re: Pytanie do ojców 06.06.12, 14:04
                      a ja tego nie widzę. widzę za to, że chciałbyś z dzieckiem jak z dorosłym
                      > heh. obiekt zakochania i miłości powinien zawsze ładnie pachnieć (co najmniej
                      > ), bo inaczej niiiiici z uczucia.


                      a to co znowu za ekstrapolacja !? niemowlak- robi wyłącznie to co napisałem, dwulatek wymaga zancznie większego poswięcania czasu, z reguły też jeszcze rżnie w pieluchę i to w wiekszych ilościach, brudzi znacznie bardziej - i zdecydowanie gorzej pachnie jak jest brudny
                      a najgorsze dla matek jest to, ze trzeba go już stymulowac w główkę- zwykła fizyczna obsługa nei wystarczy


                      więć six- a chyba nie wiesz o czym mówisz i próbujesz nagiąć to co piszę pod swoje stereotypowe wyobrażenia
                      • six_a Re: Pytanie do ojców 06.06.12, 14:13
                        >niemowlak- robi wyłącznie to co napisałem,
                        nie chcę Cię wyprowadzać z wyobrażeń, ale niemowlęta nie tylko to robią.
                        może narób jeszcze z piątkę, to się dowiesz jeszcze czegoś.

                        > więć six- a chyba nie wiesz o czym mówisz i próbujesz nagiąć to co piszę pod s
                        > woje stereotypowe wyobrażenia

                        a z ciekawości, na podstawie czego wnioskujesz o mojej niewiedzy? po zdjęciu z wizytówki czy w tytusie przeczytałeś?

                        bosz, jacy tu wszyscy wszechwiedzący normalnie strach się bać.
    • krysia56-56 Re: Pytanie do ojców 06.06.12, 12:41
      nie do konca się z tym zgadzam , nie każdy od razu po urodzeniu dziecka ma instynkt , wie jak wychowyać , a przede wszystkim nie kazdy matka czy ojciec od razu musi bezgranicznie kochac swoje dziecko, miłosc to uczucie, które przychodzi z czasem, nie da sie go z zaden sposób przewiedzieć czy zaprogramowac... szkoda ze tak płytko rozumujesz tak osobiste i intymne sprawy....;///////
    • konto_calkiem_nowe Re: Pytanie do ojców 11.06.12, 15:51
      ja myślę, że to odszczepieniec
      dla mnie od zawsze dzieci to były "bachory", jasne, dzieci w rodzinie jakoś akceptowałem i nawet lubiłem, zwłaszcza jak juz dalo sie z nimi pogadać, ale wcześniej to były takie duże, wrzeszczące lalki, na dodatek brzydkie jak jasna cholera, zwłaszcza takie maluchy świeżo urodzone/kilkutygodniowe
      na dziecko zdecydowaliśmy sie po 11 latach związku w wieku 30 lat, dość szybko się udało imała się pojawiła w naszym domu
      nie wiem jak to działa u innych, ale wiem, ze jakieś czary muszą się dziać na pewno, bo ja jak swoja córeczkę zobaczyłem to od razu wiedziałem ze ją kocham i uznałem za najpiękniejsze dziecko na świecie
      i choc mala nie chciala jesc z piersi i wstawalismy co chwila by karmic ja rurka przymocowana do palca i podlaczona do butelki z mlekiem (by nauczyla sie ssac - w szpitalu kazali) i zdarzało mi się cala noc ja nosić na rekach bo jak tylko siadłem to płakała i ogólnie człowiek niewyspany był jak cholera, chudł w oczach (u mnie pierwszy tydzień to minus 6 kilo) to pięknie było
      i nadal jest świetnie, mala juz prawie 2 latka ma, nadal jest piękna, teraz do tego jest oczywiście mądra:) nie przypuszczałem, ze tak szybko nie będę mógł sobie wyobrazić życia bez niej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka